. We Z
|- a: A Pop + *FusA i Zee ŚW e C_D
nai alrdzy
R: ode na ch ella Aun Ay afr f( /
nNILL1LU ruala Nod m AF akndatn, Ab A Sa
: ZĘ
pH r+< A4« nżeja, Paz ud: OPEL ie 4 te
WA put "AF Z zaj arludaję i, -
Że m. AFA fo. b)
W moj. A UG na.
mama (ię fm aa
kę 195, fal. ga. say dów ŚRI i
ufuno > NAJNME | byla znak na” Au
AA po; sj
lam yk rap PRE) » PPYRE | "nk fe"
oyskujt I ca ada. 7 4 Joy any "a par E
4, s. wy fa term ÓW Ha A4rm Jiar (naa
4 [1 Priej 0a t+ 4
"m l ty M < 4a doo kaadko af; oka Mur ef, Wr
ZWI ea ref. kk uk eĘ 10 LEAPLRF" dłeówać pa m
* RZ"
walą nity sk pana knweć 2
> ZZ -
at-+Ż BZ. o tt Ay t1 4 442
4, / PZ 3.
4/ 24
tomay - 2. £057 lep 4: PPS E dy»
y J
| 164.
z « Ada A
OZ. M XCI. e: 5/- ya ZA 4
7 fan Aue Ema ygd 74 © Jnflmat. e dak: ę
maca. RAANnMue
wa WaKTYSE s. . fałdy ryja r2EL WAŻ
by wa. „arosiE ag mo» Disk panatncje leży
ŚR. » p fer „kala (4 WESA wa r. (257 foka
4017779
7 aruł tej
(2 y”
” c mn « 4 4 „A
/ Ą / A , ze p ;
Czy e r ż „e - jk
: ; . 205 jlawyk pisak kaka
0, TAAAL MM —
w nddgtć"
mek tem IBRA:
(etlca, 4 UVC, ke " ' Dov taż: ŁA | mare
iż ze Pa lwa (ama raeftero jetosz p
ROWIE PNY Ex a” "AEON
MELA rj M8 NY ; zd wała Man 17 ZóĆ Ró ŚLs4t
udo do de af 4, fahania
Mao obłcn, olac w aty ufny oRm, jek py taa,
ja wienia) tów lLta, „zę yp dh zafakem byle ź <" zinc,
Pec FRESZ, Mge! Zat naduice zna) sh ana
p—. Mi ualo ATR yy MA 7) Knaojzacy (Td
gia" > (je UKo h « diem kar my, z wę st Hues 40
Une, leb po mo Xnatet pakuj +: Że ko ua.
fla c p żeś 'af bmp Mamo na OŻE- ) pad ukonaw
Jia hug yk Hugć zad pla ad Tyma POZ
Giofno War: będą Kofik, f BRAD JEY M, Sa zażę »
Mae ad a Pane 40 friect wy Mię ógiyA pzd Pu
PSC kusż APWY SZA Au Dymig 4 Myj 4 Pin a, Jen puckiaj
"ap dą 4, ho Jk („Mumda /dleme 55 A
palorna? AAe_
na YIM fyca1. Ej a
pa kle A PA Zn mi (6 zał lina Jane
U ) xuż topa graj Amy ” [72773 a, A e Kuwo pe, > o
Ho ; > 7v065 JA
nu Ay AL Ślua Jan MAN” HUTY RA
REALAL= Hz xn Krn, tura NADE o AGA
t> umuav m M smak ar A 7 SĄ <ĄA eż nia. Frut Y "ee
PY Ao e z > 4
© tha wp ri A pocypddlu 00
nanunki em, łe-X £
wofa kęgk pna kudy. Mosty a Dam Ja bile
wy UA); P-moslah. zad RECZ"
Wima unika MISYM ho na zał uw» wa
WY, Me” że A. "WEW
e tou "ny xe pr ARe_. Ee Urdć w e
vw xn hu £4— Proj r „kd ałlnsśa dA - uoiw Ś"
ula e LŁ uce PE +2 po żwów 5 ca „CREmZj a. ad
b 398 MIW łe róa- r7nv Y2 M
, e adaj gu j Ace —. wypkinł. ład KA —
pam). Aun 4 EA rne = ? dętki ad " a XK
um LA wer KśskGkI 50Ń R RK EĘĆ aan boy. 4a KK
W Aude lame 7a zwała. obl, Ze nA, z mał nadia JH
Uyen (2 „AE dny FLA AaJ rne 7 K 4 p
Ki nd ku 3) ubiaja 288 saa 5 m "r<
KC +4, YASDE" sky. PE
AMienna? ksżę f l |
Ciaj u 73 idą ua +3 34 3 w adódjec fra a 0
mld Boję 4ić w ło 2 gui p ny 4 gu
Vla wpaa sk ly. yeMi; tp” 46 kk wyrełiye
M na? WE
wdsa Mhóh na, ze. 972 s sk zc EŃ
Ą ł
z rAŻ ŁY
ele wos 2% H pum 77 A mókeix 7 ok 2 ,
gy >"
t< 2 Eó%; gdy A PER MATFAŁPG 711
4
4M.67 £ ZPW ło 772 Eh Ff1a NM; + AŻ
nawa <;e
4, "ZOMEZ u ai
. Aina t KAŻ ad ke” *f/ Pr a/f— puma | R,
Ana udac Nufra, ona tłafra az Da. 27
e 0
m4 rla3u ema ej Pea porem ="
7; 1A o
"A ywa Eco A PEL tę OLA DZ : ź Li m »
ZZ 4 XA ma ka,
a E
=
"Ma 4 FEP R AxĄ Jm lu dfno Plana bu eh jr1-
JĄ 7: MESA
bł Jop. "u. AŻ, fate 4 4a Y .
Niż bada ży A CZK 9-41.)
AŻ zo Z wi LAAPAYi RAR —
alu 140! jego „A ław
pana a © 2vz
Wtekać o strony H „Momża ZAKO NAA „w Loo da
Bud Racpaaj J je A. M na o
>, KĘ $R1 TUL"
— Rym
A ZEE ROZA
— 267 —
godzi nazywać go dziką hordą leśnych mieszkań-
ców, wylęgłych z niewiadomej tłuszczy barba-
rzyńców; o czóm niemało dziejopisów śmiało wy-
rzekło, chociaż wprawdzie ci tylko, którzy po-
wierzchownie wspomnieli o dziejach Litwy; lecz
ani Henryk Łotwak, ani Dusburg, ani Grunau, ani
poźniejsi dziejopisowie, grunłownie rzeczy którego-
kolwiek ludu litewskiego rozważając, nie znale-
„li w nim dzikości śladów: owszem każdy przy-
znaje i mimowolnie wykrywa częstokroć , że to
był lud towarzyskiemi i religijnemi związkami po-
łączony w jeden wielki naród, na wielkiej prze-
strzeni ziemi zamieszkały, wolny, rolniczy, gościn-
ny, pokój miłujący; piasłujący słodkie nczucia to-
warzyskiej ludzkości i nadziei nadgrody po tamtej
stronie mogiły; ten język tyle grammatyczny i eu-
fonijny, te bogi miłych natchnień i poruszeń ser-
ca godła, wielkie nieśmiertelności obrazy; wszyst-
ko to przekonywa o pochodzeniu pierwotnóm od
narodu mającego niepospolitą cywilizacyą , mie-
szkającego w stronach niegdyś oświeconego świa-
la. Jeżeli napady sąsiednich narodów, jeżeli chci-
wość rozbojników morza Baltyckiego, jeżeli naosta-
tek bezludzka ochota zdobyczy i nawracania ry-
cerzy niemieckich, pogrążyły w niedoli, zapędziły
w dzikie pustynie i nanczyły sposobu Żywności
szukania podług ichże rzemiosła; nie stracił przecie
naród w jądrze swojóm, ani cech uarodowych, ani
Dz. Star. Nar. Lit. T. 1L, 17
— 208 —
„samoistności, ani cnót wielkich, które go zawsze
obok pierwszych narodów Europy stawiały, ile-
kroć opatrzność zsyłała dostojnych mocarzy.
254.
Warto więc będzie rozbiory, choć pokrótce;
zdań dziejopisów i badaczów przytoczyć, o pier-
wiastkach tego Narodu. Nie tajne nam są mnie-
mania starożytników, nawet dość udowodnione,
że Goci byli pokrewnymi Alanóm, że to pokrewień-
stwo zajść musiało w bardzo odległej epoce, za
wieku Assów, czyli Odyna, że nawet jakoby KRo-
xolany dali początek Russ- Warragóm. Mimo, że
rozwleklejszy rozbiór tych rzeczy, odprowadza nas
od przedmiotu założonego w piśmie niniejszćm:
mówiliśmy jaż o Alanach nie mało, i w tćm je-
szcze miejscu powiedzieć winniśmy, że temu wszy-
stkiemu nie będziemy zaprzeczać. A w kolei, że-
by nie pozostało sprzeczności w twierdzeniach na-
szych, musimy zrobić uwagę, że w wieków i na-
rodów dzieciństwie, nie mało narodów wyszło z je-
dnej kolebki, następnie zaś rozradzając się i prze-
chodząc w różne strony świata, tak mogły się prze-
mienić , że prócz cech rodowych , nie spólnego
w nich nie pozostało. Alany byli Scytyjskićm ple-
mieniem blądynów, oni dali początek Roxolanóm;
Goty byli takoż blądyni, cóż dziwnego, że się da-
ją postrzegać pokrewieństwa ($ 49). Ztądże to i
źrzódło powieści o pochodzeniu Litwinów od Ala-
5
;
t
ę mm | mm wk a m ||| o
z
|
|| u Reiym WRRARM A 27
— 2095 —
nów, upatrzył Erazm Stella, autor na początku
wieku XVI żyjący, on, który wiedział o wywo-
dzie pochodzenia Prussów od Gotów, jeszcze upa-
trzonym przez Chrystyana Biskapa Chełmińskie-
go, żyjącego w pierwszej połowie XIII wieku (1);
lecz znając dobrze Prussów i Litwinów, oraz przez
głęboką uczoność swoję, przekonawszy się, że oni
wcale nie spólnego z Celtyckiemi początkami mieć
nie mogą, chciał więc pogodzić to zdanie, zasięgając
pochodzenia od Alanów, z napływem Hunnów za-
szłych w te strony. a śe, pp zaoq, >
25D. jw "z -
Nie mamy ochoty czynić przodków Li- Uwagi bada.
wcze.
tewskich Włochami, prosto z Italii w te
strony zawędrowanymi. Chociaż wielu pisarzów
i źrzódło kronik litewskich (2) mówią za tóm; po-
nieważ bliżej zbadane okoliczności, inszą nam uka-
zują drogę. Lecz nie zbijamy tego zdania zupełnie,
owszem pasltaramy się przypomnieć o nićm w ciągu
pisma niniejszego pod własnemi tej rzeczy epoka-
mi, stwierdzając prawdopodobieństwo starych po-
dań, o przybyszach zamorskich. Tu tylko napo-
mkniemy wyrazy Łasickiego, zbieracza pracowi-
tego najstarszych podań narodowych, który obok
powieści o pochodzeniu od Italów, sprowadza tych
(1) Voigt: Gesch. Preuss. B, I. Beilage No. 1.
(2) Kronika Litewska rękopisna Bychowca, str: 1,
17*
= (0006038
ojców narodu od strony wschodniej, to jest: morza
Czarnego, przez Ukrainę ruską i Podole (1). Pogo-
dzić on widać chciał podania starsze, o przyjściu
przodków ze wschodu, z poźniejszćm 0 przybyciu
Italów.
250.
Nie będziemy tu wyłuszczać pobudek naszych,
do nieprzyjęcia pochodzenia Litwinów od Gotów,
czy też Celiów, ponieważ przyjdzie kolej poniżej
zmówienia o E o- Ani teź rozwodzić się przystoi
poafadzbijańTórń świeżych mniemań, dość niewytra-
$wionyfh; pódług których, naród litewski ma bydź
zlewkiem z mnogich innych narodów, szczególnie
germańskiego pochodzenia, który się zawiązał oko-
ło czwartego czy piątego wieku nad Wisłą dol-
ną, pod nazwaniem Widyowariów, Widdów, czy
jak jeszcze inaczej nazywanych. Sam wykład rze-
czy naszych, wywraca z gruntu to mniemanie, je-
KENNEL
(1) Tradunt veteres, majores Samogitarum Itales fu-
isse. MNeronem Imperatorem de bellica expeditione cogi-
żantem , illos etiam exsułes Romanos, quł in Giaros ste-
rili quandam insula habitabant evocari in militiam volu-
isse. Verum hos meiu crudelitatis imperatoriae, conscen-
sis eorum d quibus bis terve evocabantur navibus, ipszmet
autem coesis, ad Pontum Euxinum appulisse, dehinc per
saltus, ubi olun Biomana venatio fuit, quique hodie ma-
gna ex parte excii jam, Russiae, Podoliae, Lituaniaeque
cognomina habent, usque ad mare Balticum..... Joan. La-
sicii Poloni, De Diis Samog: in Respubl. Polon. £lzevir.
10627. p. 292.
g7
„ "
4 —_
z:
z
SPADBAL
ta zagnanego. W uczonym wieku Polski, żyjący
Michelon Litwin, usiłował dowieść jednostajność
mowy litewskiej z łacińską (1). Długoby tu było
jego dowody przyłaczać, na samćm wyrazów i ob-
rządków religijnych podobieństwie osnute, powić-
my tylko, że ten autor gruntownie znający oba
języki, przekonał bardziej o ich jednoźródłowo-
ści, niżeli o tożsamości. (o się tycże porównań
ez,
CZE z A PE ZZA
z językiem greckim, do zadziwienia trafne podo-
bieństwa, nie tylko pojedyńczych wyrazów, ale
całych frazesów i wysłowień, postrzeżono w nie-
małej liczbie. Ciekawy badacz znajdzie tego do-
madoaó
wody i przykłady, jeszcze obszerniej wyłuszczo-
ne u Hartknocha(2). Co do własności języka li-
tewskiego, tych samych, które mają grecki i ła-
ciński, to wykrył i objaśnił, znakomity znawca
języków Xawier Bohusz (5).
201.
| Podług posunionych dziś znacznie badań lin-
| s a 9 . c
| gwistycznych , nić ma wątpliwości, Że wszystkie
narody europejskie i bardzo znaczna liczba azya-
| tyckich, pochodzą z jednego szczepu, który prze-
bywał w Azyi środkowej; ponieważ przy poró-
ROEE
(1) Respublica Polon. : p. 265. Quaedam ad Litvaniam
pertinentia; ex fragmentis Michalonis Lituani.
| (2) Alt. uud neues Preussen: str. g7. De Lingva vete-
rum Prussorum. Dissert. V, Selectae dissertationes p. 78--108.
j (5) Rozprawa o począt. Nar. i jęz. Lit. Warszawa 1808.
Rocz. Tow. Warsz. P. N. T. VIII. rok 1811.
m. ME m
wnaniu ich języków postrzeżono , że istniała pe-
wna mowa, która była spólną ich matką; że im
starsze zabytki jakich języków natrafiamy, tćm bar-
dziej postrzegamy wiązanie się w jedno i zbliża-
mie się do jednego początku, tak dalece, że gdy-
byśmy zdołali połączyć rozgałęzienia się języków,
trafilibyśmy na słownik matki mowy. Język Pe-
lazgów jest jedną z najstarszych gałęzi, z które-
go poszły: grecki, łaciński i litewski. "To powi-
nowactwo jest najwyraźniejsze w czystym litew-
skim dyalekcie, utrzymanym wewnątrz Litwy,
gdzie nawet imiona własne, familij prawdziwie
litewskich, mają uderzające podobieństwa z Rzym-
skiemi.
262.
Pochodzenie _ W którąkolwiek stronę zwrócimy ba-
m Pelazgów, dawcze oko na zabytki starożytności li-
tewskich , wszędzie odkrywamy ślady i podania
o pochodzeniu pelazgickim Narodu. Hartknoch (1)
przytacza wiadomość, że nad morzem Baltyckićm,
słynęły odwieczne podania, o początku tamecznych
ludów, a szczególnie Prussów. 'To zasłyszawszy
ze swojej strony kronikarz Wittechind (2), chcą-
cy ubarwić takowe podania pozorem historycznym,
rozprawia o Macedonach, po śmierci Alexandra
(1) Alt und neu. Preuss. s. 58.
(2) Rerum Saxonicar. Lib. I, in pr.
— 277 —
Wielkiego przybyłych w Pruskie kraje. Ponim
kilku kronikarzy to samo powtórzyło z nowemi
dodatkami, zawsze gruntując się na postrzeżeniach
miejscowych, które im ukazywały pokrewieństwo
z helleńskiemi pokoleniami. Inni popierając do-
wody pomysłów swoich podobieństwem mowy,
z największą wiarą przywiązali się do podań, gło-
szących o pochodzeniu tłakowóm. Willichius, ro-
dem z Pruss, który kommentował Tacyta, najwyra-
Źniej przekonywa, że Litwini są greckiego pocho-
dzenia, z któremi umiał w ich mowie rozmawiać,
umiejąc tylko po grecku (1). Te ślady greczyzny po-
pierają odwieczne podania, słynące u ludów litew-
skich, o przodkach Pelazgickich. Hartknoch przy-
wodzi wyjątek z poematu pisanego łacińskim języ-
kiem, przez Fryderika Zamilego, który żył w wie-
ku XV, rodem Prussaka (2): gdzie mówiąc do sy-
nów swoich o pochodzenia swojćm litewskićm,
między innemi wspomina o przodkach Pelazgach.
Obaczmyź bliższe ślady, że imie tych przodków, nie
tylko nie było obcćm w Litwie, ale się uwieczniało
w imionach własnych znakomitych osób, familij,
p ra
(1) Powiada o mieszkańcach zaniemeńskich , względem
Pruss: — Szcuł ipse usu comperi guoties ipsis graecissando
łocutus sum; ut qui patriae meae vicini sunt. Jodocus Wil.
lichius; Comment. in Lib. Taciti de Morib. Germ, Parte II,
c. 14. p. 476. Anno 1560.
(2) Alt. und neu: Preuss. str. 444,
— 278 —
w nazwaniach rzek, jeziór, osad. Dusburg (1) przy-
c
pomina imie znakomitej osoby, rodu xiążęcego Pe-
lusa imieniem ; podług miejscowych postrzeżeń,
była i familia szlachetna Pelusów, czyli Pelasów,
_w powiecie lidzkim; tamże znajduje się rzeka Pie-
lasa i jezioro do którego wpada; są wsi, starożytne
osady, Pelasa stara i nowa, tudzież Pałaszki, w tym-
że powiecie i w blizkości tychże wód leżące. Obręb
nawet znaczny kraju tym miejscom przyległego
nosił dawniej nazwanie Peluzyi. O tóćm będzie-
my niżej mówić jeszcze. To wszystko prowadzi
do prostego domysłu, że w pokoleniach litewskich
nie wygasała pamięć pierwszego przodków pocho-
dzenia, rzadkim i tylko właściwym starożytnym
narodóm sposobem, dochowana, który dla nas no-
wożytnych mniej byłby pojętnym, gdybyśmy pra-
wie dotykalnych dowodów nie widzieli. Niech so-
bie zresztą przeczy, kto chce, iżby u ludów, tak
różną od naszej dzisiejszej cywilizycyą mających,
mogły się rzeczy historyczne dochowywać, przez
długą kolej wieków: my zostaniemy przy zdaniu
naszćm, choćbyśmy tylko mieli odwołać się do rze-
czy w pierwszym tomie pisma niniejszego wyło-
żonych; ale są uczeńsi od nas badacze starożytno-
ści ludów litewskich , Kotzebue, Voigt i drudzy,
którzy poznali i utwierdzili prawdziwość history-
czną podań narodowych, słynących w ustach ka-
c L
(5) Parte III, c. 252. p. 304.
— 279 —
płanów, przy każdej ofierze, przy kaźdćm naucza”
niu ludu powtarzanych słynących w śpiewach,
gadkach i nazwaniach miejsc, aż dotąd poczęści do-
chowanych.
205.
Sam tylko jedynie brak badań, miejscowych
dostrzeżeń i porównań ich z pism świadectwami,
przywodził dziejopisów do omyłek, zawsze wyra-
dzających się z powierzchownego rzeczy objęcia;
doradzał krytykę niestosowną i pironizm histo-
ryczny. Ominiemy starowiecznych kronikarzow
niewytrawione domysły, i nowoczesnych pisarzow
niektórych gładkie wykłady nic nieznaczących rze-
czy. Lecz dziwić się musiemy dla czego Dobrow-=
ski i Gatterer policzyli mylnie Litwinow do jakie-
goś pokolenia Finno-sławiańskiego; i nasi nawet
polscy pisarze nie trafili na rzeczy istotę. Wsze-
lako starożytnicy, którzy się nad Mytologią i ję-
zykiem litewskim chcieli zastanawiać, zupełnie
naszego zdają się bydź zdania. Pan Rask, uczony
Duńczyk, piszący w roku 1617, wyprowadza Li-
twinów z tegoż samego, co i my gniazda. On mnie-
ma nawet, że nim ten narod przybył nad morze
Baltyckie, gdzieś w środkowej sławiańszczyznie
musiał gościć, zkąd ma wyrazy sławiańskie, czyli
raczej sławiano-sarmackie; że mimo to mowa li-
tewska, jest źródłosłowowie wzięła z jakiegoś ję-
zyka bardzo starożytnego, pochodzącego z Tracyi.
4
-;
To pz
-
w łk
a ©
aj
4
£ 4
- s
— 280 —
To zdanie bardzo łatwo z naszćm założeniem po-
godzić się daje, kiedy uważymy, Że sąsiedzi Gelo-
nów i Baudynów wschodni, czyli Sarmaci, bydź
mogli oryginalnie Sławianami, jak to dowiódł uczo-
ny Naruszewicz (1). Szlecer z własnego przeko-
nania, uznaje Litwinów, za osobne plemie, różne
od ich sąsiadów. Ale kiedy usiłuje opisać bliżej
rod litewski, znowu odmienia zdanie, i niezgłę-
biając rzeczy, arbitralnie do rodu Sławian przy-
czepia. W. ostatku gubi się w uczoności własnej
i tćm błąd swój odkrywa, że mniema znowu, ja-
koby Sławianie od Litwinow pochodzić mieli, a
zaś Letowie, to jest: Łotwacy, pierwotnym lu-
dem bydź muszą (2). Nie Łotwakow, którzy są
gałęzią Liwo-Litewską, ale Litwinów środkowych,
którzy najmniej doświadczyli odmian w narodo-
wości, przez obce wpływy, trzebaby było Szlece-
rowi mieć na uwadze, ponieważ ci tylko byli
w stanie dochowania starożytnej narodowości, ze
wszystkiemi cechami, któreby ich Narodu pocho-
dzenie wykryć mogły. Wtenczasby ten mąż uczo-
ny, przestał na swojóćm pierwszóm założeniu, które
zgłębienie starożytności od razu mu nastręczyło;
zgodziłby się on z nami, że to jest narod pocho-
dzący rzeczywiście od Gelonów, którzy byli
Tracko-pelazgickiemi Hellenami ($ 61). Co do mie-
(1) Histor. Nar. Pol. T.I, str. 618 i inne.
(2) Allgemeine Nord-Geschichte: $, 518.
DRR ay
a-*
szaniny mowy sławiańskiej, ta jest bardzo nowo-
czesną w litewskiej mowy składzie; białoruski i
polski dyalekta w niej górują, przez wpływ po-
źniejszych wiekow zapożyczone, tak jak niegdyś
mazowiecki u starożytnych Prussów. Cały nawet
zasiłek ten, jak uważa Xaw. Bohusz (1) jest nad-
datkowy, albowiem prawdziwie znający swój ję-
zyk Litwin, ledwie nie na każdy wyraz znajdzie
swoje narodowe wyrażenie.
264.
Jakkolwiek dostłatecznemi byłyby dotąd przy-
wiedzione dowody, o pochodzeniu Litwinów, cie-
kawym jednak badaczóm jeszcze nastręczyć mo-
żemy niektóre, za gruntowne w wiekach naszych
uznane. Pierwszy oparty na fizyognomicznych
postrzeżeniach. Wszyscy dziejopisowie Pruscy po-
cząwszy od Dusburga jednostajnie z pochwałą mó-
wią o pięknej i odznaczającej się budowie ciała
dawnych Prussów i Litwinów. Podług nich mieli
oni oczy błękitne, włosy nie czarne, ani zbyt
światłe, ani zbyt ryże, ciemno-kasztanowe, proste
nie kędzierzawe; brody gęste, długie; ciało białe,
jagody twarzy rumiane; byli wzrostu sporego, pię-
knej postaci, siły wielkiej, muszkułów wydatnych;
do lat sta i więcej dożywali. W ubiorze, nosze-
nin włosow i wielu odznakach fizyognomicznych
(1) Rozprawa str, 152 i dalsze inne.
h
|
l
|
|
— 282 —
wyraźnie się różnili od Germanow i Sławian, bo
nie golili, ani bród, ani głów, 'ani włosów krótko
nie podcinali. Znaczniejsze cechy fizyognomiczne
i dzisiaj są panujące u włościan litewskich, szcze-
gólnie w środkowych powiatach Litwy. Mówiąc .
wyżej o Budynach i Gelonach opisaliśmy ich cechy
rodowe, a te które przywodzimy tutaj, są wyraźną
mieszaniną tamtych , czyli pochodne z pomiesza="
nia się blądynow Scytyjskich z brunetami helleń-
265.
Druga cecha jest religijno-obyczajowa. Wia-
skiemi.
domo jak starożytne narody z trudnością przyj-
mowały wyobrażenia obcych religii, .że częstokroć
naj większe zmiany w ich bycie politycznym niezdo-
łały ich od tego systematu odprowadzić. Słusznie
więc mówi nasz starożytnik: „,Traki, Celty, Ger-
many pomimo długich spólkowań ż Grekami i Rzy-
mianami, nie przyjęli od nich ani mytologii, ani
obrazow, ani obrządków poźniejszych: to co mieli
z niemi spólnego, pochodziło z pierwszego źródła,
które wszystkim było spólne. Ścyty śmiercią uka-
rali swego Anacharsisa, że się poważył u nich
zaprowadzać niektóre obrządki greckie (1). Ja-
dźwingi dawali się w pień wycinać za wiarę przod-
ków swoich, i Prussowie wyginęli w walkach
(1) Surowiecki: Słedzenie Począt. Narod. Sławiań. str. 78.
PÓZ „owoce ne biedni ua
dy yu pod b 367. 6: mea gy
y 6 yo ZP A. ZA r chakienea > TLadcŁ tbziausalŁO "21
Mamać 2 22 274, gw Jaluo. „Sadowa Z ORA
(u Jee / W AFR M [m9 ( bw gk dp Bo
4.7. Av. EEE R. I 4d - 96, dm. ta NY ze
A (4 na mete praała x pPrPY KLA LBLT ek
pogan deka i maż ORNE Ń a
je z a kie” | dla | pn enea "FE.
„A: to PM z. Knize
4 Foo ze
Mam U, *> 4. Larlamay i pnażj Me
A: < łafo ntas- Hruzpana tac? (2, PJ AL 125 6,
JA laurki (19 Mam ua „4 śą 06 Mr. LA "p. 12-700),
"z I aso yw X AMY 1 gy lugc |
Ę Ą na PRLFYAAM jAk r
""". ORA ZA sk,
r” s
pioewna PO .
"eg 4 nen .
Ac em: nej zę ERĄ y xnky Alex , Pr PRBĘ
KĘ SZ wojen dam ami Han
kę ny za faaucc. Sa * /25'8, 5 uflamiac ACR"
A r. tatu. / 13— M6 J, zwiuć jaz AR POPP
» wyspie Me» uscązła XINMLRĘRW OŁ oebżoai
mej Gu and zy. dec + AARÓS key
MAŁ NW mił Ku NE Ż: pe nrxzełe koi,
Fnap plx. Janaz diwy piasczyałe fażno
wflehebei zu. latatpl fe , Mono er Pak
rwaię Pc ok wk zie PRZ 27 ARS ced,
4 CA | zule ZĘ.
'% AKC ZŁ Że z. untynać size PZ sat łyk 5 4
/ o
3M 1 :
ZŻ ja zd, 461 kupy US > 246.
H Kam pnaj teaek A 08 paioeke. Piaelk Mezo
Ber grze Kuj) Wżynace R fraytzy m
ua le boy Ala PRA kanynką . /AK.» ułani
LA ale cza )- oeaylkt> [4630) jad zawo nia Rea
j tdny— WELKĄA =", x paw "ŁY JPL A =
Ua do pork g.-%teodeeow zo zekoóry
Auw miej "BĘ BE wy zioma, do Lodz
Mob era zzddblech OEI 2 2 ra
rodu 1 - A v: "porzezar eni) PAŹ ;
131
z krzyżakami za narodowość swoją, gdyby wpływ
— 283 —
wieku nieozionął nowe pokolenie Litwinów, ża-
dnegoby ich na ziemi takoż niepozostało, gdyby
gwałtem religią im wydrzeć chciano. Ludy przeto
Litewskie jak wzięły swoję religią, mowę i oby-
czaje po Gelonobudynach, tak ją i dochowały aż
do wieku piętnastego. Mówiliśmy juź dość o jej
zasadach, żeby tu powtarzać jeszcze potrzeba było.
Również zwyczaje, obyczaje, przesądy, prawa i
dalsze szczegóły, tak jaż wyłożone, jako też wy-
łożyć się jeszcze mające, przekonają czytelnika
na naszą stronę. Nasi-poprzednicy w niczćm ta-
kićm nie zadali sobie pracy, dla tegoź niezgadza-
my się z nimi we wszystkićm. Ale niedbalstwo
w dośledzeniu rzeczy historycznych, ciężkim jest
błędem i ledwie przebaczenia wartym. Czy po-
z amomaeczć
dobna było wtrącić domysł? że Feruli powró-
ciwszy z Włoch, na początku szóstego wieku, przy-
nieśli narodowi litewskiemu i bytu początki, i
wyrazy mowy łacińskiej, i Rzymską Mytologią?
Dajmy że wyrazy; o składzie i naturze mowy li-
tewskiej nic niepowiedziano. Ale jakież bogi, jaką
mytologią? zapomnieli czcigodni dziejopisowie, Że
Rzym juź odtrzech wiekow był chrześciańskim,
że całe imperyum było chrześciańskie, że już w Eu-
ropie nikt a nikt w Jowisza Kapitolińskiego nie-
wierzył, że się brzydzili rzymskim poganizmem
sami bałwochwalcy jeżeli jacy gdzie jeszcze bydź
Dz. Star. Nar. Lit. T. IL. 16
4 DB m
mogli w południowej Europie, bo samo imie Rzy-
mian im nienawistnóćm było, jako ciemiężców i
wyniszczycielów narodow. Adoacer był chrześcia-
ninem, i między jego Herulami opowiadano Chry-
stusa naukę. 'Teodorik toż samo i wszyscy Goty.
Skądżeby ci Heruli nabrać mieli tyle bogów Grec-
kich, Rzymskich, Indyjskich? Ci, którym ani Gre-
cya, ani Rzym w pogaństwie, ani Indya znanemi
nie były? Jakżeby w ostatku powracający z Włoch,
po klęsce Odoakra, Heruli, mogli zaszczepić byt na-
rodu litewskiego, kiedy sami z niego pochodnim
byli ludem, a to jeszcze ludem wyszłym z tych
samych siedzib, na których i dziś potomki ich
mieszkają? Lecz o tćm nie miejsce jeszcze roz-
prawiać, będziemy niżej mówić o Herulach, i
z tego wyprowadzimy gruntowne poparcie naszych
założeń. Czy można było, twierdzić na zasadzie
dawnych kronikarzow pruskich (1), o początku
niemieckim starożytnych Prussow? Jak to uczy-
nił najpoźniejszy dziejopis pruski. On, który tak
wymównie, tak pracowicie, tak dokładnie inne
części dziejów wypracował. Który nieszczędził
pracy do poznania mytologii i wszystkich szcze-
gółow religijności litewskiej, jakie się w pismach
dochowały. Qu, który wyraźnie poznał i odcie-
niował lud Prussyi starożytnej, spółbraci i jedno-
(1) Lucas Dawid: B.I, S. 12 i drudzy.
mm m w z w z WYSOWA, TE? PE AEC AE O AAA AZ Z EE
Ę
|
o
|| TTE = = (kody maj 4h na, A a zau nyah JoJĘP 2.2 kioiaży
luń leń rajwae ce rejon am nealencya". MJnk
du. Aim ny'edzu Mzandem fm zna t3: AE O,
MJ AA ,, Maj mó am ; © pa zonie a Gb | zurnzako
| OERROE My nie © me 7 nap edy Rany Jasć lo Pomię z
sin: zosiiynj: Maha, (am mo nano, fall ao, -
UM pin, maku oco ść sią Ś od <
0, PAP
Śy dari op Có Ło ang, „fpeluiee ”_ PNYJEOŃ ( v-
Ut nieuk nicy Aefl
- pal leć, va BĘ.
Z 743 PP „ABE Kmacfaco Aa na.
ALCZID jg
0 lo cą YJ audi fraccń TAaDNx' M ke 4 a dog
u Pla luj ay! hu PON 20M bb mąż2
ZY, WŻed En | br'lęnfi nionzń, R SPR 25
e, 16 dozcy $ Ay Manu: £. jósrua neniyja e J
freac Ji YWeCT me . SSE o a. Jo war jm
AA ni, kb Trelo w 1X pda mamma”
w mf EE 8 A Pf LA, zĄa! Aa
ki ma Mamie, Any reg py pia wb
SI pala ać ać
Jzłandaw, ma rdóniy .PoOYEÓ? packdna Jo Juka.
W au LTTĄ V. Kyanar2 dej nuosudy
M5 AŃOE x duiela. „ dy « aałori. pas JR.
Jać. VM. w. Y,
Hrugn ( [412 Jak If kam z. Jr na „go ł
au. Taf X / padbrde da, PAR br. , lea_
mar MACHO pw znaey ea. Aerła es Żękka frzy
Ma; wo lyde RO KARĘ: fe lama Cc, /Aro a «
dów JSK A Blaczm © nac: Mo dnanci ŻŁ Wzdłaa
dar eu oe Zuo adia.. fudyca da LZĄ, My -
LUMLYO wej ra x Pd oadłerone,, Pzrabaumy _
bud uamieudsed He monoyej. ca
Tp: [48 śabstn( Sza.) fłożna 34 -
Jfa. , nio ża oTiówJEi 3 7 PRBORĘ Ra
„a, k lee. € (hre na adj na. ilu za
l'luanny A Xdbnaf ni, 7 By PAR 53 praw gy
o zzz jleczak ag dano x Araenmna Area
Tama, Padyiy LITĄ, Gw pienia she
Rami wfia Hacarki , Xe jek ziec Reiojwowa 4
Ana /eK-, taa / ać AAAA p
fiu. ME td, Ser JAJO dJ PZóGA oaoiama = A Z pio 3
A zako nyęth lceao no "a będa! na 4 śleu ke To tl €-, pre dijneske mad O ARŚŚCU 06 4)
lauowm= > A loea pawi z p eegkw
bajasć
ko PŻ, |erttzjret A
(zy z
187
PRL, AG BĘ "seb | anie aa dB
AG] aważ lad une" P, HAXVU. ++: PEP NA
NU Meduua, my m "franc oo ah udiskanc" 22
Boze Boswikwa w gó wkwukałca ań Mie
OPEC oóciją WOWAA nadłat ed wnke bas
rated" a * aa erat poadwy ninja La
204 | akon etuc fraked, Pyza
Sa Ra EZ PAD meDne' Xa0
Gaci nabój Że
Y ra BR EE 8 REA Zasłę Mebsianuso
Wozea F. 179.
p” ŚLĄ ME y, 49 (4)
dUfne euice 12 ehe e Pd ze fAts .
P kożeja: 9 LIE gf PY Za zabu ÓC2228
La ac. ARE CJE kskć HOWE SARE EŁ UŁ 228
w leuechach 7 mw MŁ w Maracameh, ej ra.
fes ao nelą 29 zś Kowol. w: óż5i x ly PARSAGZE
kiki Kae YN ug s Ka CZSAŁ naj akad ha
p 878 zka Powód > PY PE * 28 (z)
M2 fach back, Sea: 2 oóć 4 unha.
ż4:
766. ło. W Pnm fa APEL.
= 30 RE
lam płpioc,
Fu aury | 474 vu. Wiedz mo,
LM
| way ma ha wrły ru
żę mas fiaw Ulażj | rev zby, TIY-
efr. ZY. bany Wa pela nAg>
MATH - 144, A
k Waki 14, wakanohu u leóni
Wjw Bo: żła rów MO, peak żams'4 / fakosz
0460.04 eta, HA nudow M MUZA
wm | Hhaniawbha ynaikch. WAP
eg” Zdaj wł kin" he uu nadla 2 73
gm KL. Boe WYNAPPRAZĄ
A , oaza). zruei ul) jakcć” Jodwo
dig we ;
ród pa wajay wks, nęwdlone -
e madre nanj | 2774 „Z
b EG ZPA
0 LhNA A LĄ BY eia1
apa Sal ża w Olauaayre He
UB Bio war Padwa, ©
1” tdk ię O ESEE
| 242!
, ZA są | /
nm nw UM4 "m" 0 a% fastuwi rym *»)
W dicdei © SŹ Z dos | pea 7
1a Popp AENEL eni wz.
ei TEPEE O ET”
"pn | EM
RO Er, „>.
4/79 w.
, ę
R > ze
4 6 A
c, La 4
+4 |
£ DZ]
— 299 —
epoką od nas naznaczoną, podróży w mowie bę- ,
dąccj; hów Nostbj rzeczy, to jest: umieszcza Ge-
lony i Budyny wm Litwie: zasadźając się na zna” »
czeniu textu autorf „swojego. Naruszewicz poró-
wnywając w tćm miejscu jeograłią Herodota z Pli-
niuszową, naznacza pobyt tymże narodóm na Po-
lesiu Litewskim, czyli w okolicach Śniatynia (1).
Taką” nzeczą, kiedy rzek nazwańiem, dobrze zna-
jomóm i dotąd , godzi się użwierdzać ślad poby-
tu nad ich brzegami narodu, nadającego nasam-
przód im te nazwania, które się odzywają w dzi-
siejszej ojczyznie- tegoż narodu i kiedy starożytnej
jęogralii badania lót sąfao potwierdzają; będzie się *
godziło w ypadek, przejście narodu wyjaśniający,
policzyć do wypadków historycznych.
1.
my
AT
Zważywszy jednak naturę ziemi we. SR Uzadowtania
4 $ . e : s : się.
lesiu nad wzmienionemi rzekami, która.
jest mało przyjazna rolnictwu, a zatóm przycho-
dnióm z Żyznej Ukrainy nieponętna, może nawet
i blizkość Dniepru, nad którtgo brzegami grzmiały
hord najezdniczych okrzyki; tatwy przypuścimy po-
wód do dalszego podróży przedłużania. Ztamtąd
więc najwyraźniejszym szlakiem i najłatwiejszym do
przebycia, udano się w górę rzeki Naczy, aż do
źrzódła Szczary. Rzeka ta bierze początek swój
(1) Hist. Nar. Pol. T. I, str. 15,
1)z. Star. Nar. Lit. T. IT. 19
— 300 —
w powiecie Nowogródzkim, nie daleko Lachowicz,
z jeziora okrągłego, i w zagłębieniń podobrićm do
czary leżącego , jakby więc z ezary wypływała ;
naturalne ma u Sławian narzeczenie. Brzeg jej
prawy, aż do ujścia do Niemna, wygodny szlak na-
stręczał. Tą koleją znajdując się juź raz nad sy-
stemem hydraulicznćm wielkiej rzeki, płynącej
na zachód, mogli z łatwością za jej biegiem prze-
dłażać iście, które od przeznaczenia mieli sobie
wskazane. Przeszli niebawiąc piasczyste wy-
brzeża Niemna, znajdujące się niżej ujścia Szcza-
ry, i przeprawiwszy się dopićro za rzekę Zelwę (1),
za jej lewym brzegiem, w okolicach dzisiejszego
Jabłonowa, trafili na ziemie żyznością swoją, tam-
toczasową, zapewne mogące niejakoś iść w porów-
nanie z ukraińskiemi. Tu więc odkryło się miejsce
do bezpiecziłćgo założenia nowej osady, nad rzeką
piękne okolice przerzynającą, która i dziś oblewa
najladniejsze, najozdobniejsze i najurodżajniejsze
powiatu Wołkowyskiego strony. Rzekę tę uświęcili
religijnóm nazwaniem /łos, które się i dotąd je-
szcze w całości dochowało. Oprócz tego dowodu
miejscowego, mamy zabytki w autorach staroży=
(1) Zelwa, nazwanie Litewskie, nie na jednóm takoż
miejscu się powtarza. My nie będziemy się zaciekać nad
etymologicznemi wywodami nazwań rzek, któreby nas da-
leko od zamierzonej krótkości odwiedły, zostawując to zna:
wcóm języka Litewskiego i jego pierwiastków,
|
|
|
|
a O A WE
GuCZ w p
129
— 30I —
tnych, utwierdzone badaniami nowoczesnemi. Dy-
onizy z Charaxu, opisujący świat jeograficznie, pod
Cesarzem Oktawianem Augustem, wymienia dwie
rzeki: Pantikapes i Aldeskus, które zlewając swe
wody w jedno, łączą się z morzem, mającćm na
wybrzeźn swojóm bursztyn. Są to bezwątpienia
Prypeć i Niemen, chociaź badacze niektórzy za
pierwszą Wisłę biorą, lecz na drugą zgadzają się
wszyscy. Jeograł ten nad tej drugiej częścią gór-
ną umieszcza naród Gelonów, najwyraźniejszym
sposobem (1), Naruszewicz nie na jednóćm miej-
seu toż samo utwierdza (2) Sam Ptolemeusz, który
w tym razie wskazuje na tejże posadzie naród Igel-
. m ODEONĆ O z z R RY _
loni, nie wlicza go do narodów Bastarnskich, które
na wschód-południe względem tamtych kładzie,
ani teź do narodów prawdziwie Wenedyckich ,
które na zachodzie były, lecz zostawuje jakby oso-
bue plemie. [Toż samo, nieco wyraźniej nawet; Stra-
talii ma iły w 4
bo w xiędze siódmej namienił. Nie mamy przeto
żadnej przeszkody przeciw naszemu rozumienin
rzeczy, iżbyśmy wahali się za prawdę historyczną
uznać, pobyt ojców Narodu Litewskiego nad rzeką
Kosią, w dzisiejszym powiecie Wołkowyskim pły-
nącą. (Osady te trwać nawet mogły do wieku
czwartego, lub nieco poźniej po Chrystusie, nim się
(1) Lelewel: Badan. Star. we względzie Geogr. str. 559,
562, i karta jeograficzna No, 45.
(2) Hist. Nar. Pol. IT. I, karta przy stronicy 25,
*
19
— 302 —
nienacisnęły w strony górnego Niemna plemiona
Ara
Żebyśmy należycie pojąć mogli sposób tłóma-
Sławian.
czenia się w piśmie niniejszćóm zawarty, i razem
trafili na drogę, mogącą zaprowadzić każdego czy-
telnika do miejsc wykazujących sprawdzenie rze-
czy tu wykładających się; musimy jeszcze jeden
ustęp zrobić, W ciągu mnogoletnich śledzeń sta-
rożytności krajowych, zwiedzając rozmaite strony
kraju przez ludy plemienia litewskiego zamiesz-
kałe, z jednostajnością zadziwiającą postrzedz się
zdarzyło następujące wypadki: — Gdzie tylko zie-
mia jest z przyrodzenia przyjazną rolnictwu, czar-
ua, sucha, wyniosła, jednóm słowem, w składzie
swoim płodna; tam się chociaź okazuje wyższa sta-
rożytność osiedlenia się ludzi, dawniejsze roli z pod
lasów wydobycie, większa polistość, mnóztwo sta-
rych mogił, kurhanów, dróg, okopisk, wiele szcząt-
ków zdawna przeminionej ludności licznej; ale za
to mieszkańcy obecni, w rozrodzie swoim, więcej
są pomięszani z inuemi plemionami, ałbo ludami
różnych narodów, zważywszy ich cechy fizyo-
gnomiczne, ubiory, mowy, zwyczajć, obyczaje, spo-
sób uprawy roli i rozmaite narzędzia, Przeciwnie,
gdzie ziemia z przyrodzenia jest niesprzyjającą rol-
nictwn, piaszczysta, zalana nienżytecznemi topie-
liskami, mszarami i lasami pokryta, jej osiadłość
|
-
|
,
*
t
a e on AE RC A AA MZ OT O ME O
IZ PM
— —"——"
| 130
— 3038 —
| wyraźnie się pokazuje nówszą , ludności zdawna
szczuplejsze ślady, czyli brak tych pomników zna-
mionujących starożytność osad, albo ich wielka
rzadkość. Mieszkańcy zaś albo mało bardzo, albo
wcale nie będąc w plemiennej swej oryginalności
zmieszani, zachowują wyraźne cechy rodowe,
w lizyognomiach i we wszystkićm, wyżej wspomnio-
nóm. W takich właśnie stronach, nad wszelkie
spodziewanie , znalezliśmy najliczniejszy plon do
badań o przeszłych wiekach Narodu Litewskiego,
czyli pomniki dochowane w żyjących pamiątkach;
z A
przesądy, zwyczaje, obyczaje, obejście się domo-
we, język, użycie narzędzi, odzieź , podania, po-
wieści, gadki, śpiewy, dyalektyczna mów różnica,
wszystko cechę oryginalności litewskiej wskazało,
Odosobnieni wśród wielkich lasów, piaszczystych
zaspów, błot nieprzebytych, pomiędzy jeziorami
| przestronnemi, wieśniacy, jak w Starostwie Me-
| reckićm, są prawdziwemi potomkami starożytnych
Slowaków, tego ludu litewskiego, który znaczną
| przestrzeń właściwej Litwy zdawna zamieszkiwał.
| Nie mówię tu o powiatach całych, przez lud litew-
ski zamieszkanych, położonych we śrzedzinie ziem”
do Narodu Litewskiego należących, gdzie się mowa
i wiele narodowości, w czystości dochowały, ponie-
waż tam prosta jest droga do badań dla każdego, cho-
ciaź itam nawet znajdowałem postrzeżenia miej-
scowościami, jak w reszcie Litwy odznaczające się,
m ŚW
podług wyższego założenia naszego. Obok tego pa-
miętać należy, że wszystkie nazwania osad, pól
iłąk, pochodzą od imion własnych osób, albo bo-
gów, bardzo rzadko od rzek, a prawie nigdy od
tralankowych okoliczności, w krainie, która pra-
wdziwie była zdawna litewska, czyli z samego po-
ezątku przez Litwinów zamieszkaną.
279%.
W róćmyż się do ciągu opowiadań naszych o wę-
drówce przodków Narodu Litewskiego. Nie za-
przestali oni na założeniu osady nad Rosią Woł-
kowyską, lecz za biegiem Niemna posunęli się ku
jego ujścióm. la wielka rzeka, im się bardziej
przybliża ku morzu Baltyckiemu, tćm powabniej-
„sze pod każdym względem nastręcza miejsca. Mi-
nąwszy jej przestrzeń między Grodnem i Kownem,
bogatą w czarowne pozycye , szczególnie wdzię-
czne, zachwycające , żyzne i płodne napotykamy
wybrzeża. Połączona z Wilią, prawdziwie ma-
jestatycznóm płynie korytem, przez ziemie naj-
przyjaźniejsze rolnictwa, aż do samych nizin za
Lylżą poczynających się. Od Kowna zaczynają się
lasy lipowe, które niegdyś wielkie przestrzenie
zajmowały, nastręczając z pszczół nieprzeliczone
korzyści; rybołowstwo, zwierzyna i inne przyro-
dzone bogactwa, znęciły, zapewne, osadników
nowo przybyłych. Skoro więc poznali te błogie
strony, na co niewiele czasu potrzeba było, bez-
|
|
|
j
r
7
s
— 305 —
wątpienia rychło tam zamieszkali. Tak więc po*
strzegamy juź przodków Narodu Litewskiego w sty-
czności z morzem Wenedyckićm. Starożytności ba-
dacze niewątpią o tćm: czyli, że Budyny wmieszali
się między osady Wenedów i Sławów i osiedli czę-
ścią w pokoju, częścią może wyciskając inne ludy,
nad Niemnem, a potóm i Wisłą, następnie Dźwi-
ną, opowiada z przekonaniem historycznćm Osso-
liński(1). Jakoż koryto Niemna zmierzając do mo-
rza, doprowadziło do kresu wędrówki na zachód
powziętej. Szczególnie więc wybrzeża dolnego
Niemna uważać należy za najpierwszy pobyt w tej
stronie Narodu Litewskiego, zkąd rozprzestrzenia-
jąc się, zajął dalsze kraje. Thunmann zapewnia
badaniami swojemi, że skoro ojcowie Narodu Li-
tewskiego przybyli nad morze Baltyckie, i nad
nićm się rozpościerać poczęli, zajęli wraz Sam-
landyą i kopalnie bursztynu (2). Wszelako naj-
starożytniejszą widzi się bydź osada nad częścią
prawego koryta Niemna, nazywaną dotąd liuss,
albo ze Sławiańska fiuśnia.
(1) Ossolińskiego: Uwagi nad Kadłubkiem, w przekładzie
Niemieckim Lindego, Beitrhge, str. 41.
(2) Thunmann: Untersuchungen iiber die Geschichte eim-
ger nordischen Vólcker, str. 00.
p
Jy|
/ 4 4
«” t ś
4
ROZDZIAŁ VWL
O Russyi io Russach.
z R) RZN
280.
Zdanie nasze o istnieniu starożytnej krainy li-
tewskiej Russyi, położenie mającej nad prawóm
korytem Niemna dolnego, podobnie nazwanćm,
czyli mającćóm narzeczenie religijne litewskie Ross,
pokazać się może komu za wymysł świeżo powzię-
ty i naciągnienie do rzeczy w mowie będącej. Dla
tego, mimo ndowodnień, których ten rozdział jest
zbiorem, odwołać się nam przychodzi do powagi
najlepszych dziejopisów, na których czele, szcze-
gólnie, co do materyi toczącej się, Karamzin sła-
sznie się pomieszcza. Według nich była nieza-
przeczenie kraina zowiąca się Russya, istnąca bar-
dzo dawno przed epoką, nim się Sławianie Russi-
nami nazywać poczęli. Z niej pochodził Ruryk
ze swojemi Warragami, którzy dlatej przyczyny
nazywali się Russ- Warragi, czyli prosto Russy,
waleczne Skandynawów plemie, panujące zdawna
takoż na wschodnich wybrzeżach morza Baltyc-
kiego.
POWER RM
EZ w m
— 3807 —
201.
Nie będziemy tu powtarzać o czómeś- ZPywody na-
: ź : = ., + Zzwania loss.
my jnź nie na jednóm miejscu w piśmie
niniejszóm powiedzieli, w materyt zapożyczenia
wielu rzeczy religijnych od Indyan Dudystów, przez
Narod Litewski, a szczególnie co do uświęcania
rzek pod namianowaniem oss, teraz przy-
szliśmy do tego miejsca pisma naszego, gdzie 0 naj-
ważniejszej rzece tego imienia mówić będziemy,
czyli o prawćm ramieniu Niemna dolnego, które
się i Russ nazywa; gdyż postrzegamy nad nią i
krainę, Russyi nazwanie noszącą. Mniemając, że
czytelnicy nasi pamiętają rzeczy powiedziane wy-
Żej w tej materyi ($ 50), musimy się wdać w na-
stępne jeszcze wyjaśnienia, dla gruntownego po-
znania całej rzeczy.
202.
W piśmie świętćm, u Proroka Ezechiela, znaj-
dują uczeni wyraz Złoss, czy też Złuss, jedni go
biorą za nazwanie pewnego narodu, drudzy za
imie własne osoby, inni, na których stronie i Ka-
ramzina znajdujemy, rozumieją go przenośnie,
w znaczeniu Głowa, Główność. Wschodni pisa-
rze są za pierwszóm mniemaniem, opierając się
na wykładach Koranu. W Sanskrycie jest podobny
rr " 3 r "r7 ga 1 a | 1: Je Y
wyraz i podobne znaczenie mający (1); on obcym
——
(1) Rapport entre la langue sanscrite et la langue russe
par Frid. Adelung. $. Petersb. 1811.
— 308 —
nie jest mowie litewskiej, w której stanowi pier-
wiastek wielu wyrązow (1). Śledząc w języku
litewskim, zdarzyło się natrafić na ten sam wy-
raz łiuss, w jednej piosencę odkrytej w powiecie
Rossieńskim w roku 1805; śpiewak usiłaje malo-
wać słodycze i korzyści przebywania w ojczystej
zagrodzie, przyganiając opuszczającym jej pobyt (2).
Naturalne naśladowanie bajki pod tytułem Go-
Ząbki.u Trembeckiego tak szczęśliwie oddanej po
polsku. Szukałem ktoby mi wyłożył znaczenie
tego wyrazu, który z pierwszego wyrozumienia
zdawał się wieś znaczyć. Lecz poźniej objaśniony
byłem przez jednego kaznodzieję litewskiego z Wil-
kiszek, w Prussach, że się ten wyraz iłómaczyć
powińien przez niemiecki Szammorth; co po pol-
sku chociaż dosłównie powiedzieć nie można, od-
powiada jednakże on temu co nazywamy Główna
osada, a w myśli piosnki, Ojców dziedzina. Do-
pieroż wiedząc, że rzeka Arax czyli Ross wzięła
nazwanie pierwotnie od matki narodu Ścytyjskie-
go ($55), którego Budyny byli częścią, nietrudno
nam będzie pogodzić zdania uczonych badaczów
starożytności wyżej cokolwiek powiedziane przez
(1) Słównik Szyrwida str. 61, Rustus, gniewliwy, Ru:
słibe gniewliwość i wiele innych. ©
(2) Owoż wiersze w kwestyi będące:
,„„Su Żmogu niekas niebus,
,„„Kurs apłajda sawas russ.”
— 309 —
nas. Gdyż bardzo dobrze mógł się nazywać pier-
wobytny narod Ścytow, Russ, czy Ashabir-Ros (1)
jak chcą arabscy pisarze, będąc głową i pierwszą
osadą całego narodu. A w tóm znaczeniu i upo-
wszechnił się na wschodzie wyraz, znamionujący
te dwie wspomniane własności.
200.
To wymieniwszy zejdźmy do świadectw pi-
śmiennych, udowodniających rzeczywistość znaj-
dowania się nad Niemnem dolnym, krainy Russyi.
Muratori dochował donacyą na rzecz stolicy apo-
stolskiej uczywioną przez Xiążęcia polskiego, z0-
wiącego się /Misica. Był to Mieczysław ojciec Bo-
lesława Chrobrego, panujący między rokiem 964
i g 99. W tej donacyi między innemi rzeczami
wzmieniono o brussyi, mieście Russ, i o krainie
ussyi, w jednym obrębie z tamtą jakoby będą-
cej (2). Kronika Kwedlinburska wspomina pod ro-
kiem 100g 0 Mussach i Russyi, na tómże miejscu
czyli na północ Prussyi położenie mającej (5).
Adam Bremeński gdy wylicza prowincye Pruskie,
które przez niepojęty kaprys wyspami nazywa,
. ) c U , sal . : » : s NG «
powiada, że Samlandya graniczy z Russami, czyli
A Z R p W z A i OR
(1) Sur les origines Russes, par Hammer. St. Petersbourg
1027 P- 1.
(złiwsc: fine Pruzza.... locum qui dicitur Russ, et
fine fiussiae. Antiquitates Italicae medii aevi T. V, p. 851.
(5) Helmold; Chronic. slav. Ł.1, c, 15 i indziej.
Wo
— ŻI0 —
krainą Russyi, którą jednak w komput prowincyi
pruskich nie wlicza, poniewaź wtedy stanowiła
część Żmudzi (1). Radewik Frysyngeński opisu-
jący granice Polski w trzynastym wieku, wzmie-
nia o Russyi w kwestyi będącej. Objął on gra-
nicą polską całe Prussy, aż do morza Baltyckiego,
gdzie w sąsiedztwie upatruje Russów, których
Ruthenami, to jest: Rusinami, niewłaściwie nazy-
wa (2). Kronikarze ci i po nich poźniejsi niektó-
rzy wiedzieli o tej ziemi litewskiej, noszącej Rus-
syi nazwanie, które pomieszało się ze sławian-
szczyzną górnego Niemna. Sam Duasburg, mimo
skażenia textu jego w tym rozdziale, gdzie mówi
o granicach Prussyi, wskazywać zdaje się dwie
FRussye osobne i znajome za jego wieku, jednę
przez którą Niemen środkiem płynął, nim wszedł
do ziemi litewskiej, a drugą potóm przerzynał
wyszedłszy z Litwy (5). Jakoż Jeroszyn, skracający
to miejsce Iusburga, w przekładzie swoim nie-
mieckim, powiedziawszy, że pierwszą ścianę gra-
niczną Prussyi stanowi Wisła, drugą Niemen,
trzecią Morze, na czwartej ścianie kładzie kraje
(1) Tertia insula illa, quae Semland appellari solet,
coniigua Ruzzis.... Adam Brem. de situ Daniae, p. 147.
(2) Polonia habet ab occzdente Oderam fluvium, ab
oriente lstulam, ab sepienirione Ruthenos et mare Ścy-
żhicum. De reb. gest. Friderici Imperatoris Lib, I.
(5) Parte III, c. 2, p. 68.
— 3I —
Russyą, Mazowsze i Dobrzyn (1). Niesłusznie
więc Hartknoch w notach swoich na to miejsce
Dusburga, rozumieć każe Raś litewską, czyli Po-
lesie, albowiem Polesie od Rusi jest wcale innym
krajem i było zdawna; Prussya nigdy nie grani-
czyła z Rusią, lecz z Polesiem, które zamieszki-
wali Jadźwingi, i lud ich jednoplemienny Słoneń-
czyki od strony zaś Szeszupy, Litwa Sudargowska
była aż do Niemna, która nigdy do Rusi nie mo-
gła należeć, z przyczyny swej odległości. Zkąd-
inąd Dusburgowi znajomi dobrze byli i Ruśnieńcy,
czyli Russy Litewscy, poniewaź ich wyraźnie na
innćm miejsca wymienia jako sąsiadów ł jedno-
plemiennych z Samlandczykami (2).
284.
Żebyśmy się bliżej o tćm przekonali, obaczmy
topograficzne Russyi położenie, wyciągnięte z o-
bejrzeń miejscowych, przezemnie samego czynio-
nych i badań najściślejszych. Jej granice były na-
stępne: na zachod Haff Kuroński czyli całe jego
wschodnie wybrzeże; na północ Amudź, czyli sta-
(1) Ibid. p. 71.
(2) Za wieku Dusburga Russy mieszkali jeszcze w Szala-
wonii granicach i odpadli od Krzyżakow w roku 1295.
O czćm powiadając donosi: sed dum commendator de Kon-
nigsberg cum suo Kzxercitu rediret, ut dictum est. Sam-
bitae et maxcime Russici conspirationem fecerunt, ut omnes
suos nobiles occzderent .... Dusburg. P.III, c. 205, p. 555,
U niego Rusini sławiańscy są zawsze fiużhenż, nazwani.
— 3I2 —
rożytną Juhryą; na zachod krainy Ścyrow i Sn-
dargow; na południe Szaloniją i Nadrawią, pro-
wincye właściwej Prussyi, granice te znaczne są
w uroczyskach wód i miejsc, które w lingwicz-
nóm odróżnieniu poznawać się dają (1). Rzeka
Szeszupa, od punktu, gdzie zaczyna tworzyć dzi-
siejszą granicę pruską, część odgraniczenia wschod-
niego stanowiła, aż do wsi Łazdebirry nad jej
lewym brzegiem leżącej; dalej granica południo-
wa idzie od wschodu ku zachodowi, przez puszczę
Kalwelską, następnie rzeką Inster, począwszy od
wsi Kłonie, do wsi Kraupiszek, ztąd linią popro-
wadzoną w kierunku równoleżnika do górnej czę-
ści rzeki Badup czyli Ossy i puszczy Sznokińskiej,
która rzeka wpada do Argi, dalej w dół rzekami
Argą i Łaukrą, aż do południowego czyli lewego
koryta rzeki Niemna, Nemonin zwanego, która
wpada do Halfu. To odgraniczenie Russyi, od
Prussyi, tak jest na miejscu wyraźne, i tyle od-
znaczone szczegółami, że wątpić o tćm nie można,
aby nieoddzielała niegdyś dwa osobne kraje.
205.
Położenie Russya, starożytna ziemia litewska,
Jeograficzne Ś p
łiussyi. _ tyle ma w sobie pamiątek dawnych wie-
(1) Miejsca do Nadrawii należące więcej są zbliżone w na-
zwaniach do skandynawskich, a przynajmniej nie łatwe do
zrozumienia Litwinowi ich znaczenie; w Russyi są czyściej
Litewskie i w zrozumieniu łatwe.
HER
(45.
ków, że zasługuje na osóbne opisanie. Najprzód
— 3I3 —
powiemy 0 rzekach, które w ogólności w litew-
skich krajach, zawsze są godne uwagi badacza
starożytnych dziejów tego Narodu, ponieważ w ich
nazwaniach i w nazwaniach miejsc nadbrzeżnych
| nastręczają się materyały z odkryć do odkryć pro-
wadzące. Rzeka Niemen, ów starożytny Aldeskus,
potóm i Chronem nazywany, jedna z największych
w północnej Europie, bierze początek i płynie
w górnej swej części przez ziemie, które dawniej
i zalegały Sarmatów Amaxobiow hordy, później osie-
dli Sławianie. Ona pominąwszy Grodno wpływa
w kraje całkowicie Litewskie, 1 żadnóm- miejscem
ich od obcych nieoddziela. Nad tą rzeką są po-
sady starożytnych grodów, usypy, kurhany, mo-
giły i uroczysk znaczących, krocie, uświęconych
"ZI d* -
pamiątkami mnogości lat upłynionych. Szczegó|-
niejszym sposobem zasługuje na uwagę część dolna
| tej rzeki, począwszy od Kowna do Tylży. O pół-
tory mili niżej tego miasta, wyniosłości nadbrze-
Żne poczynają się zniżać, ,„majestatyczność koryta
się zmniejsza, a Niemen zaczyna się wężować po
płaszczyznie wcałe niewielką pochyłość mającej.
Pod Szancenkrug, dzieli się nasamprzód na dwa
koryta: prawe przybiera mytyczne nazwanie Fuss,
teraz Rusnit, Rusna, Ruśnia nazywane, podług
rozmaitego wymawiania w językach litewskim,
niemieckim i sławiańskim, [a klassyczna odnoga
— 314 —
Niemna przy uroczysku Russ, które jest posadą
starożytnego Grodu, po upłyuieniu około pięciu
mil pruskich, przez piękne okolice, rozdrabia się
na mnóstwo małych odnog, czyli przepływow. Od-
nogi tego rozdrobienia się, są następne: w lewo
ku zachodowi wężuje się koryto Skżrwith, co zna-
czy Skirrow gospoda, zapewne niegdyś osadę Scyr-
rów oblewało; te znowu przyjmuje w siebie za-
tokę Josse, albo Jesse, przypominające jedno z va-
zwań sławiańskich boga Perkunas; dalej wpada
do bagnistej zatoki Haffu zwanej Gillwite, to jest:
niezmierna głębina, rybacy nazywają tę zatokę
Laing, czyli Łangas, okno, tojest: portową przy-
stań. Drugie koryto prościej z Ruśni na zachod
zmierzające nazywa się 77'arruss, 1 wieś nad nićm
leżąca, starożytnej osady zabytek, toż samo nosi
nazwanie, co znaczy Warragska Russ. Ialsze.ko-
ryta i przepływy między niemi nazywają się /tu-
sneit, ltumplin, F/F iddaus, Liszagis, Szłartszagis,
Sztilbeg, Palaing, Memel albo „fthmath, Kamp,
Parmaries, Pakałne, Seusedup, Bundulup, Sau-
rum, Mumbel, Kurpswe. Henneberger kronikarz
pruski XV. wieku jeszcze więcej wylicza tych od-
nóg, które dzisiaj nieistną: „4kmenes, Szyrwinde,
Alt-Piusse, Neyupe, T'heigsupe, Fitusse albo £/0lm,
Kallamppe, Taszargis, Ulmis, Szłoda. Wszyst-
kie te nazwania są znaczące w litewskim języku;
i przedstawują pole do obszernych postrzeżeń ety-
136
ka dy ań. by nsdkace Ha. saa Ara'ea A. AŚ»
Kuki kok nienkaiy k lesiantw RZAD
jA Zadie *. HoonycJO zo Zuoleu ŚRO m<Ł
- Przetaz 4 rano XMAD Ura: —
ala0 ddwornuceo JHaLNt
ug mł udo faarA?
dż, zk. m eucezdy u £
dee ane tedy poakiw ane, jóń | A
5 uCEMĄP , LEG, x damyby
PAR PB > cda ed ponzt ei drawich,
A > kk ż : P> ( Meat
wu mamę t( czyake Za1nat pe PK
s buuiyp 3 ż
A Hg dr s 09 w 4
ziemio Żua) rażić asia dj jwaolec OR WNCEJE
tu CHadach ZZ palao liokanytnythy pon
mak o a? «+ ka Plon aaa ża mj kge lee
"al, NALAY ę UKLO NA Zajac. >
Si 4 NJ a Ha, ZPW AC ZA c +07 o
gó tlx NuilLa4?
1
4 NAUA'A m
wie Złeuawnicu / POR
Jo eruao dh NY OU pe ple uż a
Złą ta 2a mda dee pa uj Gtrevt<-
widach, uuadllz " ZZA M 4 dr mę
jak af dęwia wła talia, « ai SZA
Dany eh Wi ctuzniam © ZŁ A ARÓW:
K Adytuzne maske? "2 onej > żę _
Jaka (-P, Typy nTA dAę ) ało jt taa,
: 4 r
TŁ py ERY złęwo Kano razeMtta 254 A Fuheo
łaa do ta nauj sA. Ao,
4
J
Ej
— 3I5 —
mologicznych. (ałówne lewe koryto od Szancen-
krug poczynające się rozdwajać nazywa się Giłge,
albo Gzłia, co znaczy głębina; niżej pod wsią Bud-
wejty rozdziela się na dwa ramiona, prawe na-
zywa się stara Gilia, które bardzo się wężuje i
dopićro pod wsią Dreiszki spływa się znowu w je-
dno. Następnie pod wsią Kryszany znowu się
rozdwaja: w prawo rzeka wężuje się niezmiernie
i dzieli się na różne nurty, zatoki, jeziorka, na-
koniec spływa się z rzeką 'Tawe, która takoż jest
ramieniem Gilii i wpływa do Haffu, robiąc jeszcze
odnogi Szubbel i Wergel. Lewa Gilia przejąwszy
rzeki Łaukne i Timber przybiera nazwanie Ne-
monin, jakoby napowrót Niemna, które poniżej
Tylży utraciła. Naprzeciw jej ujścia był prze-
pływ przez cypel Haffu, pod Rossitami, nazywa-
jący się Gausse. Sam zaś Haff nazywał się dawniej
Biusna, Burtoniszke Ilusse, Kurtono, od wieku XW
zaś dzisiejsze ma narzeczenie, przez Krzyżakow
sobie nadane Curisch-Złaff, Kurońska zatoka, od
osady Kurończykow w zachodnim jej końcu, za-
łożonej przez Krzyżakow kurlandzkich.
286.
Nie można takoż ominąć niektórych objaśnień
we względzie grodów starożytnej Russyi. W miej-
scu gdzie dziś znajduje się Amt pruski Russ zwany,
dalej ku północy nad brzegiem rzeki, są ślady sta-
rożytnego grodu, mało wprawdzie już znaczne,
Dz. Star. Nar. Lit. 2. LL. 20
— JI6 —
lecz badawczemu oku nastręczające przypomnie-
nie odległej przeszłości. Nad rzeką Raśnią poni-
żej trochę Szancenkrug, nad prawym brzegiem i
nad zatoką, leży wioszczyna Sienas-Russ, to jest:
Russ stara; to miejsce zasługuje na wszelką uwagę
badacza, musiał tam bydź grod, albo osada jedna
z najstarożytniejszych w całym Narodzie Litew-
skim. Słynne w starożytności północnej, miasto
„dssagard, o któróm tyle sprzecznych jedne z dru-
giemi i z położeniem miejsca popisano domniemań,
bezpochyby znajdowało się w Russyi, gdzie Skan-
dynawowie ciągle przemieszkiwali. Nazwanie to
bowiem jest religijne Skandynawskie, i wyobrażało
mytyczny pobyt półbogów i bohaterów starożyt-
nych, tego narodu Assami zwanych, których przod-
kowie przyszli z Odynem z nad morza Azowskiego.
Obaczmyż badania o nim. W Russyi są dwie rze-
ki przypominające wspomnione miano, jedna dziś
nazywa się Alswe, zaczyna się w powiecie Rosień-
skim, przechodzi granicę pruską, płynie mimo
wsiów, Pojeszejty, Dwili, Asspurwy, to jest: Błoto
Assy, poniżej wsi Szyleniki, wpada do rzeki We-
wirsze. Druga, dziś nazywa się Aasswe, poczyna
się takoż w powiecie Rossieńskim, płynie w kie-
runku południowym, wpada do Wewirsze, pod
karczmą nadgraniczną Łojsze. Nazwanie tej ostat-
niej rzeki, znaczy Nagórna, lecz dolna jey część
po przyjęciu rzek Aiswe i Aasswe, u tamecznych
gz) s
|
i
|
-
!
|
w
s Ade
68 4
Ą
4
mieszkańców nazywa się „4sse. Ona w kolei swo-
jej, wpada do rzeki Minge, a nadjej ujściem leży
wieś, dziś nazywana Assgary, które jest niechybnie
tóm miejscem, gdzie leżał starożytny Assgard. Rze-
ka Minge, widocznie w statych wiekach była przy-
stępniejszą dla statkow, kiedy wpadała do Memla
($ 245). Nie miałem sposobności zwiedzić wieś
Assgary, dla niespodzianej przeszkody, lecz mi opo-
wiadano, Że tam cóś z horodyszcza ma się znaj-
dować upewniającego o tóm mniemaniu, nawet
odkrywają mogiły z zabytkami skandynawskiej
starożytności. Zresztą Assagardów bydź mogło wię-
cej, w krajach przez Skandynawow posiadanych,
i przez nich założonych, my przeciw temu wcale
powstawać nie mamy zamiaru (1). Wiemy nawet,
że w Inflanciech był grod podobnie nazwany (2).
Drugi grod Skandynawski w Russyi, takoź bardzo
starożytny uazywał się Rotala, pobyt niegdyś kró-
lika Trannona, o których wnet powiemy.
205.
Pan Strube napisał długą i mozolną rozprawę,
(1) Obaczyć D. D. Grólach: Versuch einer Geschichte
Danzigs.
(2) Castrum vero, quod Asscrad dicitur, cum omnibus snis
attinentiis, eisdem militibus pertinebit integraliter. Dekret
Rommissarzów Papiezkich, wyznaczonych do podzielenia kraju
inflantskiego między Rycerzy i Biskupa ryskiego, u Voigta
Gesch. Preuss, B. I, $. 676, Beilage No, VII.
23m
20”
CH
33
— 318 —
o mniemanćm pochodzeniu narodu rossyjskiego (1),
on podaje w wątpliwość niektóre rzeczy u nas tu
wyłożone, a między niemi położenie Rotali. Win-
niśmy się więc usprawiedliwić z tego zarzutu bydź
mogącego nam uczynionym. Autor uniesiony za-
pałem i chęcią szczerego przysłużenia się, jak mu
się zdawało, narodowi rossyjskiemu, wywodząc
byt jego z wiekow bardzo dalekiej starożytności,
w rozumieniu przy tóm, że on sam jeden poznał
odległe dzieje północy, poplątał tym czasem rze-
czy bardzo nieszykownym krojem. W jego rozu-
mieniu, starożytni Russy, są protoplastami dzisiej-
szych Rossyan, opierając swego wniosku osnowę
na tóm, że Saxon Grammatyk pod ogólnćm narze-
czeniem, Estiorum terrae, objął kraj, w któróm Ro-
tala znajdowała się. Naszym czytelnikom już wia=
domo z przeczytania $$ 76—82 niniejszego pisma,
co znaczy to narzeczenie, i jak ono było ogóło-
wóm. Nie godzi się więc dla tego samego Rotali
podsuwać prosto ku Estonii dzisiejszejPłecz badać
o położeniu jej należy nasamprzód, między Wisłą
i Niemnem. WW mowie litewskiej Złotas, albo Fła-
żas zaaczy koło, łiatelis kotko, Złatałas kołowy,
okrągły (2). W dyalekcie Łotewskim, Złotka, i po-
(1) Dissertation sur les anciens Russes. Autor zupeł-
nie szczegółowej jeografii nieświadomy, robi z Peltisch Po-
łock, który nie od Peltisza ale od rzeki Pofoty ma nazwanie;
a Rotalę przenosi gdzieś za prawy brzeg Dźwiny.
* (2) Słównik Szyrwida str. g8,
ę —
M maj na. katym zma 7
— 39 —
RD Wz CZ
chodny z niego wyraz, Rothals, oznacza prawie toż
samo(1). W staropruskim znowu dyalekcie /tothała,
znaczyło miejsce igrzysk, cyrk, gdzie widze zasiada-
ją(2). Henneberger układając kartę starożytnych
Pruss, znał posadę tego miasta, ponieważ miał przed
sobą badania topograficzne i droźniki zebrane przez
Krzyżakow, powzięte od wędrownych mnichów,
którzy chodząc po kraju opowiadali ś. Fiwangelią,
albo od różnych napastników swojego chowu, za-
prawianych do zbojeckich wypraw w kraje pogań-
skie: miejsce to autor, na krajo-obrazie Prussyi,
oznaczył kółkiem, i podpisał Rattoven (5). Poło-
żenie tego znaczku jest nad lewym brzegiem rze-
ki niewymienionej z nazwania, płynącej w kie-
runku ku wschodowi i należącej do systematu hy-
draulicznego Szerwinty; leżało więc w starożytnej
Russyi. Pomimo wielkiej niedokładności rysunku,
ze starych nakreśleń skopijowanego, można prze-
h cie było wziąć ślad niejakiś do wybadania miej-
sca, na którćm ten grod leżał. Nieżałowałem pracy
i nakładu, do zwiedzenia tych miejsc , skutkiem
czego było następne odkrycie. Nad rzeką Alxna-
fis, prawie wtym samym punkcie, przez Henne-
| bergera wskazanym, leży wieś Radsze, której część
(1) Lettische Grammatik. Lexic. S. 121.
(2) Katechizm staropruski, w Królewcu 1545.
(3) Zob. u Hartknocha, Alt und neues Preuss., na początku
kartę rytowaną starożytnej Prussyi, podług Hennebergera,
4
ź:
*-
— 020 —
większa na prawym brzegu rzeki położona, tak się
właściwie nazywa, a zaś część jej mniejsza z le=
wego brzegu będąca, gdzie są i ślady starego ho-
rodyszcza, ma nazwanie u tamecznych mieszkań-
ców zdawna /łośłułe. Żeby to sprowadzić w jedno,
potrzeba tylko poprawić na karcie u Hartknocha,
Rottulen zamiast Rattoven, omyłka bardzo niezna-
czna. (Qosię tycze innych uroczysk miejsc, przy-
pominających narzeczenie starożytne tej krainy,
jest ich nie mało: między innemi wiadomsze po-
wszechnie, wieś Russy, nad rzeką Dumbis; Rusle
nad rzeką Dange; obie blisko Klejpedy. Rossienie,
wieś nad morzem gdzie się poczyna Cypel kuroń-
ski; Fossienie miasto powiatowe na Zmudzi da-
wniej w przedziałach Russyi leżące zapewne; litos-
sity mieścina rybacka na Cyplu kurońskim leżąca,
i wiele podobnych (1). Nam się nawet zdaje, Że
jeżeli ziemie litewskie, nie ubogie były na grodki
warowne, to Fiussya przed innemi pierwszeństwo
miała w tej mierze, w niej bowiem dają się po-
strzegać posiadłości mnogich królików Herulskich
i Skandynawskich; dla tegoż w starożytnych dzie-
jach Szwedzkich, Duńskich, Norwegskich, Island-
ZP RENE OCZ RPOEE ODRZE Z WO" GAYA
(2) W Kurlandyi, szczególnie w Inflanciech, podobne na-
zwania miejsc takoż nie rzadkie, i dość wyraźne, naprzykład
Rotała między Rygą i Pernawą, Aszegrad, to jest: grod Assów
iinne; lecz one nic więcej nie przypominają nad to, Że ple-
mie Litewskie ze Skandynawami spokrewnione i tam prze-
bywało niegdyś.
Zw
Z 2 7
G 448 |.
— 321 —
skich, są wspomnienia o zamorskich Ulmigerach,
Prussach, Russach, Karonach, Liwach, Litwinach.
Lecz nie mamy jeszcze uporządkowanych wydań
tych dawnych podań skandynawskich, Żebyśmy
z nich z pewnością mogli wydobydź szczegóły nasz
przedmiot interesujące.
288.
Byli to dziedziczni posiadacze obszer- Skandynawy
w Bussyt.
nych włości, podbiwce osad litewskich
i nazywający się Russami, dla tego, że w Russyi
osiedli, jedi od bardzo dawnych epok, drudzy po-
źniej. Ich to ród waleczny i przedsiębierczy, stał się
głośnym w następności wiekow, pod nazwaniem
e c
l
4
|
j
f
Russ-Warragow. O nim będziemy jeszcze mówić
w porządku chronologicznym naszych opowiadań.
Tu tyłko przytoczymy postrzeżenie przed nami
przez Surowieckiego uczynione i bardzo sprawie-
dliwie, że starożytni jeografowie, znali ten narod
Warragsko-litewski, pod nazwaniem Gittonów (1).
200.
Kraina Russyi, uległa w następstwie Posrrzeżenia
historyczne.
- . +
czasu rozmaitym odmianóm , naostatek
za czasow Krzyżackich, zupełnie prawie stała się
pustynią, tworząc przedział nieprzebyty w wielu
bardzo miejscach między Prussami i Zmudzią, tak
(1) . . . penes Vistulam sub Venedis Gythones, posż
Phynni.... Ptolom. Lib. III, c. 5, et Lib. VIII. cf. Plin,
H. N. Lib. IV, c. 15, Tacit. Germ.
Ran 4
- 4
|» v AE
dalece, że przez dwa wieki prawie nie było w niej
granicy pewnej między mocarstwami Litewskićm
a Pruskićm. Dopićro, aż w roku 1456, zawartą
została graniczna konwencya między Królem Pol-
skim, Władysławem Warneńskim z jednej, a Pa-
włem Rusdorfem Wielkim Mistrzem Krzyżackim,
z drugiej strony, mocą której, ustanowiono nazaw-
sze granicę między rzeczonemi mocarstwami, a
Russya rozdzieloną została na dwie części nieró-
wne (1). Do tej epoki większa część jednak Russyi,
trzymała się przy Litwie, i zachowałałjswoich na-
osołkinodowy 'ch mieszkańców, którzy w: spokojniejszych
czasach, dostawszy się pod rządy Krzyżackie, uni-
kli zagłady, jaka dalszy narod spotkała. Szczegól-
nie w zakątka między Niemnem i dolną częścią
rzeki Jury, w lesistych okolicach Smolenik, na zie-
mi piaszczystej i niewdzięcznej, mieszka dotąd ple-
mie starożytnych Russ-Litwinow. Ich ubiory szcze-
gólniejszą mają cechę, osobliwie dziewicze stroje
świąteczne, oraz wiele innych szczegółow im sa-
mym właściwych, cóś przyniesionego ze starej
290.
Nie dla chluby próźnej, albo zle poznanej mi-
łości swojszczyzny, szukałem w odległych wiekach
Skandynawii.
(1) Apud Jacob. Priluscium: Statut. Reg. Pol. Lib. V,
c. 5, p. 744. Privileg, Duc. Pruss, fol. 8.
Z0[ |
— 323 —
świata początkoww Narodu Litewskiego, lecz że ta-
kie mi się nawinęły postrzeżenia, wykładam je
ze wszelką ścisłością, mając sobie za obowiązek
udowodnienie każdego szczegółu. Gdy się te po-
każą niedorzecznemi chętnie odstąpię od swego
mniemania. Wszelakoż, przekonanie wewnętrzne
mówi, Że rzeczy tu wykryte znajdą się później
w większóćm świetle, jeżeli następni dziejopisowie
zechcą wejśdź w nasze ślady. Albowiem historya
jest to materyał długiego obrabiania potrzebujący,
i koniecznie przechodzić musi przez rąk wiele, pny
nim zupełnie wykończoną zostanie. Zkąd wynika,
c , . s . *
że częstokroć pierwszy obrabiacz surowej materyl,
e O A 0 O c now ĆÓ W A
" zostaje w zapomnieniu z całym ogromem pracy
| swojej, przed światłem błyskotnej roboty, później-
szego koło niej pracownika.
291. , o ką
Wypadkiem badań naszych ę.Runssyi, jest: żę
prawe ramie dolnego Niemna, pierwsze miało nad
swojemi brzegami osady Narodu litewskiego,
w związku społecznym utworzone. Gelono-Budyny
osiadłszy te piękne strony, z przyrodzenia obfite
= a
w rozliczne potrzeby życia, 88 no-
potrzeby Życia, pomno
Żyli się znacznie i prędko w ludność. Do czego
im posłużył ich przemysł rolniczy, znajomość ho-
dowania trzod, żegluga i uobyczajone porządki to-
warzyskie; co wszystko przynieśli z sobą z nad
Donu. Ztąd rychłe stosunki ze Skaudynawąmi i ry-
— 324 —
chłe klęski od tych zbójczych żeglarzy morza Bal-
tyckiego. Omi pod nazwaniem Gotów, siedzieli od
Odry do Wisły po nad morzem, pod nazwaniem
Ę. Gittonów, czyj Warragów, kupczyli bursztynem,
zalegali wszystkie słowem wybrzeża Baltyku i byli
potężnym pod królami narodem w Danii, pod ko-
niec ostatniego wieku przed Chrystusem, i na po-
cz qtku nowej Ery po Chrystusie. Niema więc za-
rzutn przeciw mniemaniu, że wcześnie Duńczy-
ge 'J obrócili podbiwcze, czy też najezdniczg zdzier-
cze zamysły na Russyą. Znajdujemy bowiem w sta-
rożytnych dziejach Duńskich, że Król Froton I,
udał się z mocną flotą, ku brzegóm wschodnim mo-
rza Baltyckiego, dla najścia wojną Russów. Gdy
przyszło do bitwy, ta wypadła na korzyść Duń-
czyków. Wódz Russów, nazywający się Trannon,
a poległ w walce, a stolica jego posiadłości Rotala, do-
o oAZK słałaesię w th oc Króla Duńskiego. Niebawnie dru-
ga stolica innego Rusneńskiego panka, zowiącego
się Wespacia (1), zajętą została przez tychże nie-
przyjaciół, nazwana Peltisz, zapewna Pilteń, je-
dno z „najdawniejszych miast w tych stronach li-
"900 60 0; a,
tewskich” posiadłości. Liecz do zajęcia zupełne-
o Russyi, potrzebował Frońton pokonać jeszcze
5 ;
(1) Wespats, znaczy po Litewsku Pan. Słównik Szyrwi-
da, str. 240; właściwie Wielmożny Pan, gdyż wyraz Pats,
Pac, ma znaczenie przywiązane do samowładności , jeżeli
jest w złączeniu w jednym wyrazie, z innym,
— 325 —
możnego królika tamecznego, zwanego Ganduwa-
nus(1), z którym jednak rzeczy gdy szły nie tak
łatwo, wszedł w przymierze i poślubił sobie jego
córkę. Na tóm się skończyły na ten raz boje mię-
dzy dwóma narodami(e). Chronologowie nie zga-
dzajągię wprawdzie, co do roku, w którymby Froj-
ton I, zaczął panować; przecież rzecz jasna z wy-
rachowań chronologicznych, że był prawie spół-
czesny, czyli o mało młódszy od Oktawiana Au-
gusta, Cesarza Rzymskiego. "Tak więc ten wypa-
dek historyczny, odnosi się do pierwszej połowy
wieku pierwszego ery chrześciańskiej.
999
e f ta
p, k b. 028. Sr wa NE > :
fyność A.22 „Asdbeć
Aue FE | aa A
r (O A Lu 8 ' DRTIA LLL , r
ka * MAARA" >,
U tn „ zakady uyó acha | AWG oś
py: at ddano ży? Za 3
r. asłtdnać a? Agcinkn, zizi | sda ZA
wjjptda==" du Ta jmudtcatare Ga
7.! 74 ZYD, 1/ A Rad 2% cadyk
A
A uch s
78 L SA y /77: ZAJ zz J.
ć
f
RA Po CF e nie - PA AG auLD 60 Ja wig gace, ft
prebugęw LI uwfaala v. o dr zech gpacweań p rek X a
ka uLr4 lu > pad pdddiL ttr P GPW tee £144
na Au
PŁ4 44494
duą 0 kefsaąć: «
7 łaędw radia rw leacy ę
BĘ o / ka al 4072 Kut 74 Z A opona leni
| M lua a, "A zi Lt NA Az frmso ERZE ik
4 l!
„cala og 7 ye . gdym, [A JA MAMA ke j»
zj 8
play M ugite 27, Śliyny A dw AF ŚR AJ
JA tnie, ŁĄ,
- (A
PHA Anan wh A
©
2% NE m
pa Xo nwu pły 2 PA, nai
Św dei b. Juana m
za
wię na v key! pmaume . Mil,
mnnnos i) Ta luas 3% pekecć
gacu 2 p enea x plama e CZ
* Sul lęfhe di okł niż Ww damn
PP M. ZJ 9% but, do "PY ZŁ l luor ra A
Puwlky U ta— aquśli p» wymu dp manana
x wachudu , a fak ?E dac pa ear A".
240 dry (D mim a LErak BĘ" | ppup za
JpAT Q udeatn a t ZM WZA nęjye -
UAM" ludu dA | ży żyła Aj ' dańh,
ry VŁMA- ; POPZÓWE Só
A dy PZRASEO UPRA YCH
sk AŻ
Li4 zaj e (w p" usł uni YA
tj uadaznte, re" nu
PI 7 z tikai Ugie jama ( parada 8 EŃ
MOR ZZ NE ppn gc Biega
ulu nył a lu? PAŁ kał, a ze 147
WEZ
ma of r 28
9 neepmae ! polękążć
4 4
i-C4G X
ww nik hug Ue
a « ly vw 4 ' aji
14 p” czyj y i sj,
Ay Z o u Vr Fe ź
sty 4
lu a ! Lud ni t kaj n >» i
ŻE
wy gna 724 UZ, fe je wiy po
1% ILU. KAL 'FoB ga4 4 ua dy / | udnuF2
AAA” Ada
pz
PORN uuopa i
luaeiki, TVL fulańee ,
lo fakkajuio dumauaepoe ŻE go. a
KE. Galalaia, niy = okdać
Alriło na pa naa (
mać PSE pg by kOnj gr
A MRNA siec WACE JM Pu, od" 8
WY zt a key SP RE da
x gu kj e” 4
jlaluaa: BAR „ i AE „niz b
wj V wieku ja cKryskani rratieli Jętiońcje -
wa fragi nu foka a; płyn. pe
zna malt, jęnciuneknio
LS (! 4 ( «
Ann niy pał re
dy kauve ladnej ug Jnae kr. A) ky! sani
das: 446
A
SZ: da uh. PA. ug, letrey pada. ń
A Maltko ;, AZJI Jou 16 / ,
dd. NiĘĘ 19 sy/sleciani f:
Prifżewc pin JA
PRtLAA kę R? | no tra sia nia O w dy
A 1 ? AR. 5
i
UA 4P rvKte/
LA 44 ZO c
7 han u aua/ JE
(
*,
<< ;
— 331 —
Norwegianin Heidrig pojął tę rzadką piękność zą
żonę i wziął w posagu Windlandyą czyli Wi-
tlandyą. Widocznie tu mowa o byłej prowincyi
pruskiej Witland nad ujściem Pregla, o której
juź nie raz mówiliśmy. Te wszystkie wypadki
odnoszą się do wieku trzeciego (1).
200.
Fridleil syn Frotona III, wziął wychowanie
w fussyi, u krewnych matki swojej królewny
Chunigardyi; on za pomocą jednego z pokrewnych
sobie królików rusneńskich , odzyskał tron Duń-
ski wydarty jego ojcył (2).
207.
Słyną starożytne Skandynawskie podania, o bo-
hatćrze zwanym Starkadder, który był synem Ster-
werka, wnukiem starszego Starkaddera, człowiek
nadzwyczajnej siły, odwagi i waleczności. On
wziął wychowanie na dworze króla Duńskiego
Haralda, pospołu z królewicem Wikarem. Ten
bohatćr północny, w pierwszych latach piątego
wieku, kiedy królowie Halfdan i Fridleil, a po
nich Froton IV, w Lethra, to jest: w Danii pa-
nowali, podejmował wielokrotne wyprawy w od-
ległe kraje, dla doświadczenia dzielności swojej.
Król Froton IV, we śrzedzinie jakoś wieku czwar-
WWE OWI WE TOEODZ WE IRE IE WEG. RZEZ A WARN SZ ZZL LEO HAR RAREZPOCRERAZENEN ANA
(1) Torphaeus: Hist. Norveg. pp. 275, 410, 432;
(2) Sax. Gramm. I. s. c.
Dz. Star. Nar. Lit. T. HI. 2a
3.7
Wrsf
uł A
— 332 —
tego panujący, podług rachaby Terfeusza, do-
wiedziawszy się, że ludy plemienia litewskiego ,
na wschodnich brzegach morza Baltyckiego mie-
szkające: Russy, Kurlandczycy, Semigale, Semby
czyli Samlandczycy i dalsze im sąsiednie, zamyślili
wypowiedzieć uległość koronie duńskiej, wypra-
wił wzmienionego rycerza w towarzystwie xiążę-
cia sławiańskiego Wino, z poleceniem przywróce-
nia władzy swej w tamecznych krajach. Oni się
ndali nasamprzód do Russyi, a ztamtąd przedsię
wzięli wyprawy na rebellizujące ludy. Świetne
zwycięztwa i podbicia wszędy im towarzyszyły,
kraje, albo się dobrowolnie poddawały, albo mocą
oręża pokonanemi zostały (1).
208.
Tymczasem zdarzyło się, że w krainie Russyi
znajdował się tyran i zbójca wielki, nazywający się
Wizin (2), który przemieszkiwał na górze warow-
nej, zwanej Anafiel, zkąd wypadając okoliczne
włości rabował, zabijał wszystkich , ktoby naj-
mniejszy opór odważył się mu czynić. Nazywa-
no go smokiem drapieźnym (5), takoź był potęż-
(1) Sax. Gramm. 1. s. c. Petri Olai: Chron. Reg. Danor.
apud Langebeck, Ser. rer. Danicar. T. I, p. g2.
(a) Wizin, w języku litewskim, dyalekcie w Lidzkim po-
wiecie używanym, znaczy płaz, obrzydliwe, czołgające się
stworzenie.
(3) Tadeusz Czacki, (w rozbiorze dziejów polskich Mar-
cina Galla i Wincentego Kadłubka. Przypis No. 21. U Lin-
m ony O M | RREENNEREEENE EC, moj WM PO
all a, u z >" | ||
o
ŻÓW "1
— 333 —
nym czarnoxięźnikiem, albowiem wszelki oręż
—
podniesiony przeciwko sobie, umiał nieszkodli-
wym uczynić, przez samo wejrzenie. "Tak prze-
| to był śmiałym: że porywał mężóm żony młode
i wydzierał dziewice z rąk ojców. Russowie kup-
czący do Danii, opowiadali tam skargi swoje na
tę poczwarę. Waleczny Starkadder dowiedziaw-
szy się o tćm, wyprawił się do Russyi, wyzwał
na pojedynek Wizina, i zgładził go przez szcze-
gólny fortel. Albowiem wiedząc, że wzrokiem
zamawiał dzielność oręża, miecz swój oszyć ka-
zm mać
zał w cieńką skórę, w takim pokrowca nie bę-
dąc widziane żelazo od czarownika, posłużyło do
« a , 6 '$ ©
jego zabicia, tym łatwiej, że będąc w czary za-
ułany, nie miał się dobrze na ostrożności. Po za=
| biciu tego łotra, skarby przezeń nagromadzone na
| górze Anatliel, dostały się Królowi Duńskiemu i po-
służyły do prowadzenia wojen (1). 'Tenże sam
| dego: Historisch-Kritisch. Beitrag zur Slaw. Literat. s. 359),
robi postrzeżenie, Że u Litwinów były podania o tymże
smoku przez rycerza pokonanym. Miał ten autor dwa śpie-
wy ludu prostego, jeden w litewskim, drugi w Źmudzkim
dyalekcie, odkryte przez Nielubowicza , z- których wziął
przekonanie, iź podania litewskie spotykają się ze skandy-
nawskiemi.
(1) Sax. Gramm, |. s.c. Mnie samemu zdarzyło się od-
kryć powieść litewską, o pewnym zbójcy i czarowniku zwa:
nym Antawilas, którego przebił jakiś bohatćr włócznią
w Żagiel okrętu zawiniętą, dla tego, Że umiał wzrokiem
czynić Żelazo sobie nieszkodliwćm.
21*
m SI
Starkadder przymusiwszy do ucieczki, z własne-
go zamku, królika rusneńskiego Flokka, zawładał
jego nieprzeliczonemi skarbami, mnóztwem złota
i sróbra (2).
200.
Tu należą jeszcze czyny Jarmeryka, znakomi-
tego wojaka północnego, króla Hoellandyi. On juź
dawniej, za życia ojca swojego, króla Siwara, wo-
jując ze Sławianami w Pomeranii, dostał się był
im w niewolę, z której uwolniwszy się, zrobił
napad na króla Szwedzkiego Ottara, czy też Got-
tara, którego pokonał i zawładał jego tronem.
Wtedy się przydarzyło, że Helge król Duński,
wojnę prowadził ze Sławianami, za to, iż mu nie
mało wysp zajęli. Od tego wezwany na pomoc
Jarmeryk, pospieszył skwapliwie, czy dla wywar-
cia zemsty, na braństwo swoje, czy też w chęci
uczynienia zdobyczy na własną korzyść. Wtar-
gnął z potęgą zbrojną do krainy Sławian, król
Wenedycki, Skałka imieniem; został pokonany i po-
legł na placu bitwy, kraj zaś jego dostał się w rę-
ce nieprzyjaciół. lecz gniewliwość Jarmeryka
nie ograniczyła się na tóćm: on kazał 40 brańców
sławiańskich przywiązać do tyluż wilków dzikich
i na śmierć okrutną wpędzić do lasu. (Gdy zaś
krainę Sławian podbił i mniemał, że panowanie
(2) Ibidem.
pzm
— 335 —
swoje nad nią utwierdził, pociągnął dalej, wtar-
gnął do Prussyi, ujarzmił Samlandyą, potćm Kur=
landyą, i dalsze przyległe ku wschodowi kraje ,
przelewając okrutnie krew ludzką i uciski nie-
zmierne dopełniając. Wtedy Sławianie chcąc sko-
rzystać z oddalenia się Jarmeryka, wycięli straże
na załodze przez niego zostawione i wpadli w prze-
działy samej Danii, rabunek i zniszczenie dopet-
niając. Mocarz ten Śpiesznie powrócił ze swoich
awanturniczych przedsięwzięć, zwyciężył powtór-
nie Sławian Se aka okrucieństwa nad
jeńcami popełniał, że cały naród przelękniony,
znowu się upokorzył. Poźniej nieco, gdy Jarme-
ryk uciążliwą wojną nękał ussów nadbaltyckich,
Król Duński Halfdan, wezwany na pomoc, posii-
kował ich skutecznie (1).
500.
Te wszystkie wyłożenia rzeczy, i wypadków
z różnych źrzódeł zebranych, mogą, zdaje się, prze-
konać o istnieniu politycznóm Narodu Litewskie-
go, w krainie zachodniej, darowanej mu od prze-
znaczenia. Tudzieź wyjaśniają prawdziwość hi-
storyczną, iż ten Naród, znajomy był Skandyna-
wóm, pod imieniem Russów, nasamprzód, a po-
(1) Sax. Gramm. pp. 155, 156. Petri Olai: Chron. Reg.
Dan. apud Langebeck. T. I, p. 105. Cheysmer: Compend.
Ibid. T.1I, p. 357. Depping: T.I, p. 62. Suhm: Dźnisch,
Gesch. B. Il. Voigt: Gesch. Preuss. B. I, str. 199.
R
XK
— 3380 —
źniej, za rozrodem swoim, tworzył rozmaicie ina-
czej nazwane prowincye , czyli kraje przez ludy
jednoplemienne zamieszkałe. Nie mamy wpraw-
dzie należytego wyświecenia rzeczy, jak długo to
nazwanie Russów, było przy ogólnóm plemieniu
litiewskićm, lecz to pewna, że poźniej się prze-
niosło tylko do Russyi właściwej, która jakby od-
rębnym już pokazuje się krajem w wieku szóstym,
a w następnej kolei czasu i po wyciągnieniu z niej
Russ-Warragów, okrywa się ciemności zasłoną
i samo nazwanie niknie z bytem politycznym tej
prowincyi, że zaledwo pamiątki swoje w uroczy-
skąch na tej ziemi trwających dotąd przechowuje.
— 337 —
ROZDZIAŁ VII.
Wzrost Narodu i rozpostrzenienie
siedlisk czyli utworzenie dzielnic
osóbnych.
501.
Jednostajnym idąc torem i docieka- c ode
pra” zł510=
jąc, ile możność wystarcza, prawd hi-_7yczych.
storycznych, z uszczerbkiem nawet ozdoby kras-
somówskiej i tego powabu, który czytanie dzieł
historycznych każdemu przyjemnóm czyni, zmu-
szeni jesteśmy nie raz wdawać się w rozprawy
1 wyboczenia, byleby ndowodnić pomysły nasze,
powiązać postrzeżenia, odkrycia i wywikłane z za-
matwań kronikarskich prawdy historyczne, a tóćm
samóm ułatwić ciąg zaniechanych dziejów Naro-
du Litewskiego. Zawady te juź się powiększej
części uprzątnęły; mamy wyobrażenie o począt-
kach, wędrówce i usadowieniu się; ten jeszcze
rozdział poświęcimy badaniom nad wzrostem i roz-
postrzenieniem się plemion. Prędki przyrost lu-
dności i szerokie rozpostarcie się, słusznie przy-
ź
4 r
vs 44/3)
i A
we”
— 338 —
pisać należy pewnym porządkóm towarzyskim,
które Gelono-Budyny przynieśli z sobą ze wscho-
du, ich gospodarczo-rolniczemu i handlowemu
sposobowi życia, postrzeżonemu jeszcze przez He-
rodota. Bydź nawet może, iż ten naród przy-
bywszy w strony zachodnie, znalazł tu ludność
zdawna zamieszkaną ($ 252) i ż tą się zjedno-
czył, albo w niemałej massie ludności przybył
z nad Donu. Najbliżej przecież przyznać winni-
śmy szczególniejszym względóm Opatrzności Bo-
skiej, która zrządziła to przesiedlenie się i która
przez tak długi przeciąg wieków, raczyła w by-
cie odznaczającym się zachować ten Naród Litew-
ski, przetrwały istnieniem swojóćm, choć pod wpły-
wem rozmaitych okoliczności politycznych , naj-
większe niegdyś narody Świata, majpotężniejsze
mocarstwa rowiesne jemu, których i śladu niema
na ziemi.
502.
Bolesno słyszeć nawet świeżo przemawiających
dziejopisów zdania: że Litwini byli dzikim, bar-
barzyńskim i zbojeckim narodem, do epoki przy-
jęcia wiary chrześciańskiej (1). Nie dla tego, że
w nas krew płynie litewska; nie dla tego, Że
przedmiotem pracy naszej są dzieje litewskie, lecz
(1) Histoire de Pologne par Zieliński. Paris, 1830. T.
I, p. 166.
— 339 —
dla tego, Że te dzieje tak mało były rozważane
i poznawane, przez najgruntowniejszych nawet
dziejopisów i badaczów starożytności północnych.
Ten naród, którego przeznaczeniem było, ustalić
wieczno-trwały byt Narodu Litewskiego, w epo-
ce jeszcze kwitnienia Scytyi, widocznie z połą-
czenia dwóch narodów, oddzielnych pokoleń ro-
du ludzkiego powstały, pokoleń wcale nie dzi-
kich, lecz najucywilizowańszych w swojej porze,
utrzymał swoje na wschodzie istnienie, i pobyt
na jednóm miejscu, aź do schyłku ostatniego wie-
ku przed przyjściem Chrystusa, a przeto niemógł
zdziczeć; gdy obok jego powstały polerowne mo-
carstwa nadpontyckie, w oświeceniu Grecyi wy-
równywające prawie; czego są dowodami zabyt-
ki odkrywające się codzieńnie nad morzem Czar-
nóm i Azowskićm. 'To zaś, cośmy o jego po-
tomkach dotąd mówili i jeszcze powiedzieć ma-
my, zapewne usunie to uprzedzone mniemanie.
I kiedy do wieku XV, mnogie narody europej-
skie, jeszcze pod cieniem barbarzyństwa się ukry-
wały; Naród Litewski, nie był przecież jednym
z posunionych w głębszą pomrokę tego zacienia.
Ićm zaś bardziej w tej epoce, poprzedzającej
wiek szósty, w której niniejsze opisy nas zalru-
dnią.
505.
Widzieliśmy już wyżej o przyczynie nazwania
/ n
— 340 =
ziemi litewskiej Fiussyą, które nazwanie było miej-
scowóćm iznanćm sąsiednim tylko narodom, szcze-
gólnie Skandynawóm. Oni też w swojóćm narze-
czeniu nazywali te ziemie w ogólności Austurland,
Austfrreich, Austurweg, co znaczy wschodnia zie-
mia, wschodnie państwo, wschodni szlak. Był ta-
koż pewny znaczny obręb tej ziemi nazywany u
Skandynawow Reithgothland. Pochodzenie tego
nazwania wyprowadzają (1) od wyrazu staroger-
mańskiego Rieth, Ried, Reith, co ma znaczyć niski
kraj, nizinę lesistą. Kraj ten leżał za prawym
brzegiem dolnego Niemna i ku Dźwinie dolnej,
na to się zgadzają badacze starożytności, oprócz
Deppinga, który i nadwiśle zajmuje, bez Żadnego
słusznego dowodu (2). Goci szerzyli w nim swoje
panowanie, dlatego się nazywał Gotyą, z dodat-
kiem przymiotnika naturę kraja wyrażającego. Ja-
koż początkowie to nazwanie odnosiło się prosto
do Zmydzi, później zaś za powiększaniem się za-
borów skandynawskich, przechodziło stopniowie,
za brzeg lewy Niemna, ku Wiśle, za Wisły takoż
brzeg lewy i nawet za Odrę aż do Wagrii (5).
Lecz najdłużej pozostało na swojóm pierwotnóm
LJ |
miejscu, to jest: na Zmy4dzi i w Kurlandyi, gdzie
(1) Voigt: Gesch. Preuss. B. I, str. 197. Note.
(2) Ibid. str. 198.
(5) Snorro: Yglinga Saga. Hervar Saga. Har. Harfag Sa-
ga. Heimkringla Saga.
3 3 4
X TĘ
1,4 po»
= SKIE"
|| i dotąd jest ślad tego nazwania w oddzielnej pro-
wincyi kurlandskiej, składającej się ze dwóch po-
| wiatów: Stary i Nowy, Rachdyjski zwanych.
W przytoczonych pod tym paragrafem Sagach,
| wspomnienia o Reidgotii wiążą się z podaniami
najstarszemi, czyli mytycznemi Skandynawow, po-
i nieważ w tej krainie sam Odyn miał założyć nowy
Assgard. (o utwierdza nasze podanie powyższe
o tym grodzie, byłym na ziemi litewskiej ($ 286).
Tymczasem u południowych narodow starożytnych,
kraina Jitewska nazywała się 97 ga jakośmy już «e
powiedzieli wyżej ($ 88).
504.
W ogólności biorąc na uwagę Bł wraże
0 Ś p LĄ; krajewe, i” a
tak przez najdawniejszych kronikarzów pruskich
zapisane, jako teź na różnych miejscach postrze-
żone przez badaczów starożytności, można powie-
dzieć, że ludy plemienia litewskiegofprzed szó Ph»
stym już wiekiem zajmowały te ziemie, które i
dziś przyznajemy ich własnością. Rzecz się ta udo-
wodni ciągiem dalszych opowiadań naszych, a tym
4
| czasem opiszemy jeograliczne położenie ziem roz-
r maitych pokoleń, począwszy od wytknięcia ogól-
Ą nego obrębu, który miał takie granice: morze Bal-
tyckie od ujścia Wisły, aż za brzeg prawy Dźwiny
d zachodniej, gdzie przypiera do morza obwod So-
liski, granicą tegoź obwodu od Estonii i Pskow-
skiej gubernii, potóm w poprzek przez Dźwinę
— 342 —
do zetknięcia się Kurlandyi z Inflantami, dalej
granicą powiatu Wiłkomierskiego, aż do zejścia się
granie Wileńskiego i Oszmiańskiego, granicą Wi-
leńskiego, do miejsca gdzie się schodzą trzech po-
wiatów granice, Wileńskiego, Oszmiańskiego i Lidz-
kiego, ten ostatni przerzyna granica stara Litew-
ska, tak Że tylko kilka parafij przyległych do po-
wiatu Trockiego i należących dawniej, przy Litwie
zostaje. Toż samo i w Grodzieńskim. Dalej gra-
nicą kraju zapuszczańskiego, do pruskiej granicy
+, dl tą za wyłączeniem ziem Dobrzyńskiej i Micha-
łowskiej, aż do Wisły, gdzie jest dawna Chełmiń-
szczyzna,
J U. /t Agni LW, 305.
Zna
Wa Kow w ienice Obręb ten zawierał w sobie trzy głó- ||
czyli główne h
podziały krai. Wne dzielnice. A mianowicie; staro-
dode żytna Prussyń, Litwa właściwa, Łotwa.
SAe? ds /„Okład jakiśeyypadkó w politycznych, oddzielić mu-
siał trzy pokolenia narodu, osiadłe w tych trzech
dzielnicach, dość odległych od siebie, chociaż je-
dnym ciągiem ziemi ojczystej połączonych, ztąd
powstały trzy osobne dyalekta, Staropruski, Li-
tewski i Łotewski. Łączyły ich, oprócz podobień-
stwa mowy, religija i rząd teokratyczny powszechny
w całym narodzie. Mówmyż dopićro o każdej
dzielnicy poosóbno.
506.
Prussya właściwa miała za granicę Wisłę dol-
BAB
ną, morze Baltyckie, do ujścia Nemonina, potóm
odgraniczała się od Russyi, obwodnicą pokazaną
wyżej ($284) aż do Szerwinty rzeki, dalej znajo-
mą starą granicą od Mazowsza, Michałowskiej i
Dobrzyńskiej ziem.. Następnie Krzyżacy rozpo-
starli granicę po Niemen dolny, a po roku 1456,
teraz istniejąca stanęła, od Zmudzi granica ($ 289).
Kiedy więc rzecz juź o Russyi wyczerpaną przez
nas została, nie licząc ją za osóbną prowincyą, bę-
dziemy uważali Prussyą w jej późniejszych obrę-
bach, mało bardzo się różniących od starożytnych.
507.
Najdawniejsze, ile z pism wiemy, szczegółowe
nazwanie tej dzielnicy było Owim. Nasamprzód
znajdujemy tę wiadomość u Jornandesa (1), kiedy
pod rokiem 101 opowiada ten autor, iście Króla
Filmera z Gotami w strony wschodnie Europy;
w jakićm zdarzeniu (roty przeprawiwszy się na
brzeg prawy Wisły weszli nasamprzód w krainę
zwaną Owim. Późniejsi badacze rzeczy histo-
rycznych udowadniają należycie, że tym krajem,
były dzisiejsze Prussy. Między innemi Hugo Gro-
tius (2). 'Takoż Filip Kluwer (3), który wyraźnie
powiada: „,Ziemia Owim, naprzeciw Gotów le-
c . . - . -
żąca, nie inna jest jak ta, którą teraz Prussami z0-
(1) De reb. Goth. c. 4.
(2) In praefat. ad Hist. Vandal.
(5) De antiqua Germania.
ksią
8,7
L
— 344 —
wią, pełna bagnisk i jezior, trudna do przeprawy”
dla wojska, i w wielu miejscach wcale niedostę-
pia; ponieważ ła ziemia w dzisiejszych nawet cza-
sach, przez Sasów nazywaną jest Owim.” Sam
w końcu Naruszewicz, przeglądający te same udo-
wodnienia i zapewne jeszcze inne, nam niewia-
dome; zupelnie się za tćm zdaniem pisze (1).
508.
Tenżć Jornandes, znający należycie dzieje Go-
tów, mających bliskie stosunki od niepamiętnych
czasów 2 ziemiami litewskiemi, wiedział zape-
wne o ich jeograficznćm położeniu i nazwaniach,
jego przeto wzmianki są wielkiej dla nas wagi,
które postrzegamy w maleryach przedmiotu w mo-
wie dopićro będącego. On w opowiadaniu rze-
czy poźniejszych, od panowania króla Filimera,
w liczbie osiedleń nadwiślańskich, przy samóćm
będących morzu, pomieszcza opowiadania nastę-
pne: „„,U brzegu Oceanu, gdzie Wisła trzema od-
nogami wpada, Widywary mieszkają, z rozmaitych
narodów spłyceni.” Dalej znowu: ,„,Gepidy sie-
dzieli na wyspie Wisłą oblanej.... Dopićro, jak
słychać, tę wyspę naród Widywaryjski zajmnje....
którzy Widywary z rozmaitych są narodów, i jak-
by w jedną kryjówkę zebrani, stanowią pewną
(1) Hist. Nar, Pol. T. I, str. 77.
-
kJ a |”
e pył ź j yi
| giby aw. M j
— 345 —
> potęge(1).” Cóż z tego wywiązuje się, jeżeli nie
c
i to? że ci Widywary, w szóstym wieku, to jest:
za Życia autora, byli podobną hordą do Kozaków
Zaporoskich, siedzieli jak ci, w miejscu z przy=
f rodzenia obronnćm, w kryjówce bezpiecznej, przy-
ległej krajóm żyznym i zamożnym, na które na-
padać było łatwo. Stanowili oni pewną potęgę
wojowniczą, złożoną ze zlewków rozmaitych na-
Sad AA oc
A Tę A"
rodów, czyli ludzi zewsząd zbiegłych przez roz-
* amo cam -
licznych awantur przyczyny, będącą w jednej
Sieczy i zapewne pod jednym naczelnikiem. Była
—_—
2" 2 ma „dęte mo
to więc wielka banda zbójców, jak zwyczajnie ,
i w wiekach barbarzyńskich, zupełnie ukształeona
na wzór Kozactwa Dniepra dolnego, które istnia-
ło do pierwszej połowy przeszłego wieku; podo-
bne wieki, podobne okoliczności, podobne też wy-
radzają stowarzyszenia, których przykłady sięgają
bardzo dawnych epok naszych dziejów; ludzie za-
wsze byli tymi samymi ludźmi i na każdćm miej-
">.
scu. Zkądżeby tu zrobić przystosowanie, że Prus-
sya, Widywaryą się nazywała, za wieku Jornan-
O O 0
| (1) „dd littus Oceani, ubi tribus faucibus fluenta Vi-
li stula ebibitur, Fidwarti (alii legunt Vidioarii), resident ec
i duwersis nationibus aggregati. Capite 5. — Gepidae com-
manebant in insula Ftselae amnis czircumacia, quam pro
patrio sermone dicebant Gepidos. Nunc eam, ut fertur,
insulam gens Vividaria incolit, ipsis ad melioras terras
manentibus..... Qui Fividarii ex diversis nationibus ac
st in unum asylum collecti sunt, et gentem Juisse nos-
4 cuntur.” Capite 17 De reb, Goth. ay
asi LN
— 3460 —
desa? że ten zlewkowy naród, jest prawdziwym
i jedynym protoplastą Litwinów? Przecież uczo-
ny szwedzki starożytnik Thunmanń, ńwiódł się
jakiemś podobnóm temu wyobrażeniem, Że nas
wyprowadza z gniazda tej bandy zbiegów, zasia-
dłych na wyspie oblanej Wisły korytami, mają-
cej byt polityczny około roku 550. Prawda, że
i Rzym taki miał początek, ale trudno się przy-
chylić ku domysłóm cudzoziemca, widocznie, ani
kraju, ani języka naszego nieznającego. Co bo-
wiem przytacza dowodów lingwistycznych, to nie
zasługuje w oczach Litwina, ani na wspomnie-
nie (1). Język litewski, że nie jest zbieraniną u-
tworzoną z bigosu widywaryjskich narodów, że
ma swoje własne pierwiastki, zasady i gramma-
tykę, o tćm czytelnicy nasi przekonanymi już są
dostatecznie, podług tego, cośmy powiedzieli w To-
mie pierwszym pisma niniejszego: (//odatek przed-
ostatni). Kiedy zaś w jego dyalektach są słowa
przyjęte od rozmaitych sąsiednich, wyraźnie mó-
wiąc , sąsiednich narodów: Gotów, Sławian, Li-
wów i jeszcze może dziś nieznajomych z imienia,
to jest: skutkiem rozległych związków Narodu Li-
tewskiego i rozległych posiadłości stycznych z ro-
zmaitemi narodami; jest skutkiem przypadkowych
(1) Untersuchungen iiber die alte Gesch. einiger nordisch.
Vlcker, etc, o.
L »ę ; > 11 £ 4 x
o—ą$ 4% d -+* ;
. :
. . 9.604 . |
dka adbżóć stc4i
Ep py Ur UTA rededonK
(0 aj K. Wj: graeked.; Ta kęle
ay key nl
nid | kok / | paad lotne (lor Gp sł
nlho Z nuke mieĄ :
EEE w xechy zly: —
W do (hr 94 pmaqjud 6).
p "AM ZPW, ANS
er fe 24 Xtua w ĄamiczfarHreń Mu /amór
SĄ m |
1 4L ( K udar „2 V. PZA „4d, ZA 0
parnate, Kona packae xe me, e Vnflna ty
UD Arora ng hce N s Awnciń (cę te rad
3
wale kętun €LANLEJ MALLCULCE / > AE SA
luus hu wczbu - 1em me; kwa PIAAC -
„laca ret RAJ PY
Kaeay . Fali MA Pona?
ć ZZA 176/ PA
za 6 kota BOY > ź /
SW dwie A tang AKA
„| EWA ag
j (7% - muohaź , BYnaKE", E
'h Hueuę Ą rrykd0O: > gidceni mać SP.
j fa Ź: (pow dee śornu każ 42M JĄ Ha. dym
db, Arka VST ZZA gile
(Huy> M nóla ln okóż yje 0k - CADA, O u 4
//ło e Ao lU4, PP <óóe sk jah A pg "Toca
poswnedne tego 7x qpky har wana j Mlqa nę
OR
: A płoea KŻ EENLM ga a AFL
THRBEKTE m
L48-9
kj 4
| < MA
deg 2 aż e nŁ"
ThKitat , hs
Ah 136 cięy kufy panie ĆJ
HW piaasqach Adara Ży ŚYJA, jaz ze Jreko ro.
8 ; | | NEO
A4 MA rnda2. 1 er nańteta, Źmnt te rt. NEI
CZ WADE opada rh , forma, 27 „e
b s €
rk, fanakeuń , Jal zane, zag ŁA >
4 1 , pz Ć
/HRNĘLON y k pilad gas nóanea aa FB
| | ufny?
ź , vt -
u A je naraekneń qloś Z pa zĄ naj
je w ) | bawi X ACARD? O PC.
danej pay uaguly nak”. ua PLA m © TĘ
loga, s da
«4
243
wpływów, przemocy, spokrewnień ; lecz nie ko-
niecznie pochodzenia, bo to założywszy, trzebaby
gruntowniejsze przywieść dowody, niżeli same do-
mysły i mylne lingwistyczne próbki. Pan Voigt,
obszernie wywodzi znaczenie nazwania tych Wi-
dywariów, i kończy na tćm prawie, cośmy tyl-
ko co o nich powiedzieli, ponieważ uważa ich za
„ milicyą osiedloną na granicy, dla ochrony od na-
padów zewnętrznych ze strony zawiślańskiej, E-
stów, Wenedów, Galindów, z których się skła-
dać jakoby mieli; po większej zaś części z Gotów,
zamieszkujących wybrzeża morskie Prussyi staro-
żytnej, Withen albo WWiden zwanych, to jest: Wi-
kingów czyli zbójców morskich, zupełnie taki
sposób życia prowadzących, jak Kozactwo Dnie-
| prowskie niegdyś. (x)
509.
Nie możemy ominąć bez odpowiedzi, jeszcze
jednego wniosku, szanownego starożytnika Szwedz-
kiego, który jest, że Finnowie, wchodzili takoż
do składu pierwotnego Narodu Litewskiego, po-
niewaź w jednym dyplomacie, znalazł autor na-.
zwanie wsi Kiligundus (1), tak samo, jak u Estoń-
czyków, zkąd bierze pochop do wnioskowania
© pochodzenia Łotwy od Finnów. Najkrócej na
(2) Ibid., cytuje: Origines Livoniae Sacrae et civilis, Sil-
va Documentorum. pp. 267, 268
Dz. Star. Nar. Lit. T. IT.
(1) wyłaj ne kdo Naena 0”
— 348 —
to odpowiadamy, przytoczeniem wyrazów, Kur-
landczyka Stendera kaznodziei i autora gramma-
tyki łotewskiej; Stendera, który nie w myśli od-
powiedzi na wniosek Thunmanna, lecz prosto
kreśląc historyczno-topograficzny rys tego ludu, po-
wiada: „,Co się tycze sąsiadów północnych Estland-
czyków, od tych w mowie są takśoddaleni Łotwa-
cy, jak niebo od ziemi. A chociaż w śrzedzinie
samej Kurlandyi, są dwa powiaty, w których wie-
śniacy po estońsku rozmawiają między sobą, a z ob-
cemi ludźmi po łotewska, to nigdy żadnego wpły-
wu na łotewski język nie miało, ponieważ Estoń-
czycy nigdy się z Łotwakami nie mieszali, ani
żenili (1)? Wspomnione dwa powiaty są: stary
i nowy Rahdyjski, w okolicach Bauska i na po-
brzeżu Angerskićm położone. * Tam to właśnie do-
tąd odzywają się nazwania Kiligandów, wymie-
nione w dyplomacie cytowanym. Mógł piszący
ten tranzakt z Estońska tło wyrażenie położyć, mo-
gli nawet sami mieszkańcy tameczni tak nazwać,
ponieważ są widocznie potomkami Estończyków,
lecz ztąd pochop do wmieszania ich w pierwiast-
ki całego narodu, bardzo niesłuszny i bardzo myl-
ny. Kurończycy mieszkańców pierwszego powiatu,
odróżniają od rodaków swoich, pod nazwaniem
Kreewinen; że pochodzą zapewne od Sławia-
(1) Stender: Lettische Grammatik. Erste Ausgabe 176r.
str. 5, $ 5.
0.
4 +w;: ? 26m > ae A e* $
„aaa +
"W
— 349 —
no-Finnów ; drugich zowią prosto Liwami, albo
Rehdingami ($ 85).
510.
Wróómyż się do rzeczy naszych ciągu. Z po-
czątkiem czwartego wieku ery chrześciańskiej,
jeografowie znali tęż samą dzielnicę, między Wi-
słą i Niemnem położoną, pod nazwaniem ziemi
Arimfeów. Jakoż Ammian Marcellin, który koń-
czył pisać dzieje Rzymskie , około roku 578, za
cesarzów Gracyaną i Walentyniana, spomina 0 na-
rodzie Arimfeów, w tóm samóm miejscu osia-
dłych, klórym sąsiedzili Alani i Massagety, przy
tóm nazywa go ludem sprawiedliwym, gościnnym,
łagodnych obyczajów, obraz w zupełności staro-
Żżytnych Prussów (1). Że Alani mogli mieć ko-
czowiska w blizkości Prussyi, nie mamy nie do
zarzucenia, według tego, cośmy powiedzieli wy-
żej ($ 48); chodzi tylko o Massagetów, którzy da-
wniej postrzegani byli od nas samych, na północ
pustyń ciągnących się, wyżej krainy naddońskiej
Gelonów i Budynów. Albo więc i oni tu się ku
zachodowi przenieśli, za powodem tamtych, albo
to będą Massy, lud pierwobytny tych stron, o któ-
rych mówiliśmy wyżej ($ 254), Lecz dla czego-
(1) „Ergo in ipso hujus compagis exordio, ubi Riphaei
deficiunt montes, habitant Arimphaei, justi homines pla-
ciditateque cognilti, quos amnes Chronius et Bisuła preter*
fluunt,” Amm. Marcel. Lib. XXII, c. 8,
— 350 —
by za wieku Ammiana mieszkańcy Prussyi nazy-
wali się Arimfei? Trudno odpowiedzieć. To tylko
rzecz pewna, że według Herodota, „Arima po Scy-
tyjsku znaczyło wyraz liczbowy Jeden (1). 'To więc
scytyjskie nazwanie Narodu Litewskiego, mogło
ztąd pochodzić, że był zjednoczeniem dwóch na-
rodów, Gelonów i Budynów, uskutecznionóćm je-
szcze za czasów kwitnącej Scytyi, nazwanie za-
pewne przyniesione ze wschodu, i znajome Rzy-
mianóm przez opowiadanie Alanów i Massagetów,
którzy tę ligę znali jeszcze na wschodzie,
511.
Są jeszcze wiadomości, Że ta dzielnica nazy-
wała się u postronnych pisarzy Ulmigirya, albo
prosto Girya, Girkia. Postrzegli to nazwanie sta-
rożytnicy, z napisu słarowiecznego , odkrytego
w Prussyl. Bajer, wykładający po swojemu ten
napis(2), rzuca się do naciągań, że bydź było po-
winno Grikija, to jest: Grecya, poniewąż Rusi-
nów, obrządek greckiego chrześciaństwa wyznają
cych , nazywać można Grekami, a ci musieli do
Prussyi jakoś zabłakać się i dadź powód do tego
napisu. My się nie możemy przecie zgodzić z tóćm
mniemaniem, ponieważ wiele pozostaje niemogą-
— —
(1) Herodotus: Lib. IV. Naprzykład: „Arzmaspz, po Ścy-
tyjsku Jednoocy, Coclztes,
(2) Baieri: Geograph. Russiae et Script. Septentrion. in
Comment. Acad, Petrop. T. X,
Laki
„=
iz
>,
WE”
Ą
l
— 351 —
cóm bydź udowodnionćm , tak o czytelności na-
pisu, jako też o miejscu jego odkrycia i znajdo-
waniu się tam Rusinów Sławian; Że zaś dawność
tego pomnika przechodzi epokę przyjęcia chrze-
ściaństwa przez tenże naród, już tóm samóćm od-
stąpićby tego wykładu potrzeba. Bliżejby nawet
było wyprowadzić pochodzenie tego wyrazu z mo”
wy litewskiej, w której ma i znaczenie bez ża-
dnego przeinaczenia liter: Giryja, las; Girkija, le-
sistość (1). Obok tego przypomnimy sobie, że w da-
wnych wiekach i cndzoziemcy nazywali Litwi-
nów Geras, co w litewskiej mowie ma tenże san
pierwiastek, oraz na pamięć przywodzi Ścytyjską
Kastę Gerrów ($ 34), takoż w leśnych pustyniach
przy grobach narodowych mieszkającą. Nazwa-
nie to przytacza Kronikarz Jan, żyjący około ro-
ku 155g(2). Co się tycze nazwania Ulmigeria, to
wyraźnie jest złożonóm z Ulm i Gerya; pierwsze
było nazwaniem starożytnej pruskiej warowni,
którą poźniej Culm przezwali Niemcy, a Polacy
AEPOEPI WERNERA. NEPEREERENCE" WORNIZRE RE PRRZZCZRZIZ RZY ZPR WE OZNA NEO GONG R
(1) Rozprawa Xaw. Bohusza, str. 45. Słównik Szyrwida,
str. 5ii. Gdzie jest: Pustynia, Solitudo, Giria. Niech sobie
zresztą jak chcą puszczają się uczeni na wywody etymolo-
giczne, czegośmy naśladować nie radzi; wszelako jednak Gi-
ryja, kraina Gerrhus i Grykija, jeżeli nie do jednej krainy
się stosuje, to bydź musi nazwaniem nadanćm przez jeden
i ten sam naród.
(a) Geras, td est Lithuanos, Chronie. Joanni, Editia
Sommersbergi, T.I, p. 5.
Chełmno. To narzeczenie odnoszące się do pro-
wincyi Chełmińskiej, przystosowywano w pismach
cudzoziemskich i do całej Prussyi, a mianowicie
podwładnej Krzyżakóm , którzy swe panowanie
od Chełmińszczyzny poczęli. Bajer tego nazwa-
nia użycie mniema bydź dość dawnóm (1). Lecz
i poźniejszych czasów dziejopisowie, pod tómże
narzeczeniem znają Prussy Krzyżackie (2). Niekie-
dy zaś pisarze zagraniczni, do powyższych nazwań
dodawali Sembia, albo Semland, albo i prosto pod
tćm jednóćm nazwaniem, biorąc znakomitszą pro-
wincyą za cały kraj, rozumieli Prussyą (3). Dzie-
jopisowie zaś polscy, od samego początku , w ła-
cińiskim języku Prussów nazywali Gethae (4).
512.
Prussy czyli _ Pierwszy raz w piśmie znajdujemy
Prussya.
r
Pruzzi, takoż Pruzia, w życiu Św.
Wojciecha, przez Gaudencyusza ucznia i spólto-
warzysza apostolstwa jego do Prussyi, arcybisku-
pa, pisanóm, pomiędzy rokiem gg7 i 1,006. Co
= © c . . . « - ,
pokazuje, że ten życiopis wiedział o rzeczywistćm
nazwaniu krainy, gdyż był w niej osobiście, z0-
zzz
(1) Loco cit.
(3) Ant. Bonfinius: Hist. Hungarica. Edit. Sambuci. 1568.
(5) Apud Langebeck, T. II, pp. 156, 197, 158. T. 1II,
p. 145.
(4) Kadłubek: Lib. II, ep. 15, p, , et paź, loc. Gallus,
p. 60. Boguphalus, p. 26,
|
j
,
e
U
z
i
p p
Ta
u W68 —
stawał w więzieniu u Prussów, po męczeństwie
Ś$. Wojciecha, mieszkał w stolicy królestwa pol-
skiego i na dworze króla Bolesława Chrobrego.
Z tego jawny jest dowod, że tóm imieniem zwa-
ła się cała kraina, od Wisły do Pregla i dalej
położona, tak u samych krajowców, jako teź u sąsie-
dnich Polaków. Była to jaż bowiem od pięciu
prawie wieków rzeczpospolita, złożona z wiado-
mych prowincyj w jednym związku polityczno-
religijnym zostających. Nie było przecie żadne-
go ludu osóbnego w całym narodzie litewskim ,
któryby Prussów nosił nazwanie, które wprost
odnosi się do ziemi, czyli krainy, stanowiącej u nas
pierwszą dzielnicę. Napróźnobyśmy nawet szu-
kali owych Borusków, czy Borussów Ptolemeusza,
gdzieś koło gór rylejskich, gdyżbyśmy zaszli w za-
męt sprzeczności, jak ci, którym przyszło do gło-
wy brać się do takich wywodów. Najpierwiej
Erazm Stella (1) wpadł na ten domyst. Wywód
jego przyjęło wielu, szczególnie Leo (2): który na-
wet rok naznacza 523, albo 530, przyjścia Bo-
russów z północy do teraźniejszej Prussyi. Lecz
Kluwer z zapałem przeciwko temu powstaje i mó”
wi: że pomieszane ten miał zmysły, kto taki
wywód początków Prussów wymyślił, Gdyż w i-
FELL. x * 1 TONICJCEYZAREA PAJO Ue A ERA WE
(1) De Boruss. Antiquitat. p. 11.
(2) Leo: Hist: Pruss. p. 2.
Pa]
69
stocie zostałby koniecznie ślad szczegółowego na-
zwania, którego bądź ludn, albo uroczyska, albo
grodu, zawsze pamiętnego następnym pokolenióm,
ponieważ w tóm nazwaniu przypominałoby się na-
zwanie przodków. Jak to się dochowało o Pe-
lazgach, Gelonach, Budynach i ianych pierwo-
tnych narodach, o czóm będzie można widzieć
w dalszym ciągu pisma niniejszego; lecz o Borus-
sach ani śladu tego na całej ziemi litewskiej nie
dostrzeżemy. Również wywód od Boreów, za-
sługuje, tylko dla samej ciekawości, na wspomnie-
nie. Lud ten, do mytycznych powieści należą-
cy, z królem swoim Boreaszem, przez niejakieś
podobieństwo brzmienia, poczytano za ojców sta-
rożytnych Prussów, a szczególnie, Że wyraz £0r,
po skandynawska ma znaczyć rod, pokolenie.
513.
Przed kilkunastu laty, pisząc do Tygodnika Wi-
leńskiego, uwagi, nad ograniczeniem Polski za
Mieczysława, ojca króla Bolesława Chrobrego,
dochowanóm u Muratorego, któreśmy już przyta-
czali wyżej ($ 285), samochcąc trafiłem na wy-
wod nazwania Prussyi, który mamy następnie
rozważać. Jakoż, kto tylko znać chce jeografią
ziem zamieszkanych przez ludy pokolenia litew-
skiego, kto się rozpatrzył w nazwaniach szczegó-
łowych prowincyj, rzek, miast i t.d, kto naosta-
tek oswoił się z ich dziejami, niepodobna, żeby
|
|
nie trafił na tęż samą myśl, albo nie zgodził się
na przyjęcie jej za najtralniejszą. Samym geniu-
szem prowadzony, bez głębokich zacieków w prze-
szłości, Fryderyk Wielki król pruski, powiedział:
„„Nazwanie Borussia, z którego zrobiono Prussia,
oznacza blisko Russy, (gdyż Bo w polszczyznie
znaczy Przy, Blisko), Russa jest korytem Niemna,
które zowią Memel (1). W tym wywodzie to tyl-
ko do zarzucenia zosłaje, że Najjaśniejszy autor,
wziął podług pisowni łacińskiej, w poźniejszych
czasach utworzone narzeczenie, w której zamiast
Po, nadstawiono Bo (2). Wszelako starożytnicy je-
szcze i drugi zarzut upatrują: Że malo znaczące
koryto Niemna, jakićm jest Russa, z jakiegożby
powodu nadało całemu krajowi to nazwanie? A przy
tćm Prussya właściwa, nie przytyka nigdzie do
tego koryta, gdyż i dziś, po nad jego brzegami
kraj leżący, nazywa się Litwą Pruską ; gdzieżby
więc tę przyległość do Russy znaleźć można było?
(1) Memoires sur l Histoire de Brandebourg. Berlin,
782, p. 40.
(2) To nadstawienie przypisują Kanclerzowi Ludewig,
który miał znaleść w jakićmś piśmie, przywłaszczonćm Pto-
lemeuszowi jeografowi, podobne Prussyi nazwanie, po grecku
(u Szlecera, w przekładzie Nestora, str. 56; lecz najbliżej
trzeba wnosić, Że dyplomatycy to przeinaczenie wymyślili
dowolnie, dla gładszego brzmienia Borussorum es, niżeli
Prussorum, albo Porussorum, Jakoż P. Voigt znajduje Bo-
russorum, w jednym dyplomacie z drugiej połowy wieku
trzynastego; przez samę gładkobrzmienność wymyślone,
< z c Ś
7.2 "7
— 350 —
Na ten drugi zarzut, nasz czytelnik, podług tego,
co w poprzednim rozdziale widział, sam już od-
powiedź stanowczą znajdzie, i przekona się o grun-
towności mniemań naszych. . Lecz rozbiór pierw-
szego zarzutu, przez nas samych uczynionego, win-
niśmy nie opuścić,
14.
Niezaprzeczoną jest prawdą, że prowincye po-
łączone w jeden związek, czyli rzeczpospolitą,
otrzymały równo z nastaniem tego połączenia ogól-
ne nazwanie. Że zaś granice tej rzeczypospoli=
tej, od dalszych jednoplemiennych ludów, koń-
czyły się przy Russyi; naturalne się nastręczyło
jej namianowanie, Pri Russya, gdyż przedimek
Pri, spólny jest mowom: staropruskiej (1) i staro-
polskiej. (Co w dosłownóm znaczeniu, odpowia-
da położeniu kraju. Kiedy znowu w obu tych ję-
zykach, sąsiednich narodów, przedimek 770, w lo-
kalnóm wyrażeniu, to samo znaczy, co Pri, bydź
więc mogło gładsze wyrażenie w użyciu Po-Rus-
sya, tak jak Pomerania, leżąca przy morzu, Po-
meżania, leżąca przy granicy, /Meźas, i wiele in-
nych w Polszcze, Prussyi i Litwie uroczysk zna-
jomych dotąd, i z podobnego powodu namiano-
wanych. W ostatku, za wyrzuceniem głoski o,
(1) Toż samo i w litewskiej mowie: Pridegis, Przygo-
rzały; Priderinis, Przydatny, Słównik Szyrwida, str. 26.
,
-
m w
== pr
RPRIEX Bad w
dla gładszego wymawiania, utworzyła się Prussć,
czyli gładziej., Prussya.
515.
Gdybyśmy w materyi wywodu niniejszego, nie
zostawili nic nierozwiązanego, musimy jeszcze
krótką zrobić uwagę, nad zdaniem szanownego
| dziejopisa Pruss, Pana Voigta, On zupełnie się
| zgadza co do rzeczy z nami(1); lecz mniema, że
to narzeczenie poszło od graniczenia się z Rus-
syą, czyli sławiańskiemi powiatami Litwy. "To
mniemanie przecież upada, kiedy uważymy, iż
właściwa Litwa, jakkolwiekby ją uważano za za-
wojowanie Slawian Rusinów, nie nazywała się Rus-
syą, a ci Sławianie, którzy najbliżej Litwy się
znajdują, nie należeli jeszcze do podbić Sła-
wiano-liussów, a tóm samćm nie mogli się Rus-
sinami nazywać, pod epokę męczeństwa Ś. Woj-
ciecha, kiedy juź nazwanie Pruzza powszechnie
znajomóm było; ani teź ta Grodzieńska sławiań-
szczyzna nie tworzyła powiatów, czy prowincyj
należących do Litwy. To zauważywszy, zosta
wujemy szczegółowe udowodnienia, rozpatrzeniu
się czytelników naszych, w dalszym ciągu pisma
niniejszego: (2)
516.
Do składu Prussyi właściwej, która przy udziel-
(1) Gesch. Preuss. B. I, str. 305.
acz SE A
(1) hr 24 Z A,
— 358 —
ności swojej, nienaruszenie do wieku XIII zosta-
wała, wchodziło dwanaście prowincyj, przez dwa-
naście ludów zamieszkanych; a mianowicie: Kul-
mia, Pomeżania , Pojćssania, Warmia, Galindya,
Nataugia, Bartnia, Sudawia, Samlandya czyli Sem-
bia, Nadrawia, Szalawonia i Sudargia. Powiemy
o każdej w szczególności.
siĘ
Prowincye Mulmia: Prowincya leżąca nad Wi-
„iść słą, najbliżej ze sławiańskićmi ludami
granicząca, miała nazwanie od grodu starożytnego
Ulm, który przezwano Culm po niemiecku, Cheł-
mno po polsku; znaczyć miało to nazwanie we-
dług badań Pretoriusza (1) wzgórze, to samo co
Holm u Łotwaków. Inaczej za dawniejszych wie-
ków zwano ją Ulmigirya ($311). Granice jej były:
na północ, przez rzekę Ossę, z Pomeżanią, na
wschód i na południe z ziemiami: Michałowską
i Dobrzyńską, do Mazowsza należącemi, na zachód
przez Wisłę z Kujawą i Pomeranią. Lud, któ-
ry ją zdawna zamieszkiwał, wyginął w walkach
ze Sławianami, albo usunął się w głąb kraju; Że
go czasy piśmiennej historyi nie zastały prawie na
miejscu, przeto nie mamy o nim nic pewnego.
510.
Pomeźania. Nazwanie ma od wyrazu litew-
(1) Szaubiihne, B. III, c. 4.
r* są
m KOK |
.
o
— 359 —
i a e e € «
skiego, ZMeże, Granice znaczącego, że była grani-
| czącą w tej stronie z obcemi krajami. Ona mia-
ła starożytne warowne grody: Grewoże, Probu-
ten i inne. QGraniczyła na wschód z Pojessanią
Ea y maó0 PITNA -=
i Hokerlandyą, na południe z Kulmią, na zachód
przez Wisłę z Pomeranią, na północ miała mo-
rze Baltyckie. Ludy ją zamieszkujące były bi-
tne, przedsiębiercze, napojone duchem Normanów,
|
z któremi zdawna były spokrewnione , dla tego
wiele rodów szlachetnych liczyły pomiędzy sobą.
510. 2.
-
k4
Pojessania. Ma nazwanie od rzeki Jesse, albo %
kd
„- meczy a =
o.6 «
Wesseke, że nad nią leżała; wliczała do obręba
e.
swego ziemię zwaną Hokerland, czyli krainę Ho-. «4
| krów, ludu noszącego takie namianowanie ; we- A
| dług innych, od nierówności powierzchni to mia- M
no pochodzić miało. Według zaś Pretoriusza, "
| Poiein ziemme, znaczyło u starożytnych I russów, "s
| a> ludu potężnego (1). RAR prowincyi le- z
żał grod handlowy Drusso, nad jeziorem tegoź na-
zwania, w bliskości dzisiejszego Elbląga. Grani-
ce były: na wschód z Warmią, na południe z Ma-
| zowszem, gdzie leżały dwie ziemice czyli powia- s
| ty udzielne tej prowincyi Sassowski i Łobawski, *%%
2
na zachód: z Kulmią i Pomeżanią, na północ mo- p
rze było Baltyckie. Kilka pokoleń ludu pruskie- 4
.
(1) Ibidem. +
— 360 —
go zamieszkiwały tę prowincyą, od północy spo-
krewnione ze Skandynawami, i takoż rozbojem
morskim i razem handlem bawiące się; od po-
łudnia byli rabusie lądowi, ustawicznie Mazow
sze napastujący.
520.
JF armia. Nazywała się podobno od ludu, ma-
jącego nazwanie Waryny, co znaczy w mowie li-
tewskiej Pasterze; od ZZarikt, ganiać bydło, Paść.f
sg Jedna z najpiękniejszych prowiącyj pruskich, naj-
= dzi Talc: łożeni s ań wrąci PD
p „wdzięczniejsze położenia mająca, przyjazne swo
*bodnemu życiu pasterskiemu. Zawierała w so-
H
3
3
z
5
3
3
4%
a
3
?
J
R
bie zaginioną krainę Witlandyą ; grody warow-
ne: Balgę, Purwere, dziś Heilberg, Glotau i inne.
Graniczyła* na wschód z Natangią i Bartnią, na
południe z Galindyą i Hokerlandyą, na zachód
z Hokerlandyą i Pojessanią, na północ z mo-
rzem Baltyckićóm. Lud zamieszkujący tę prowin-
cyą, był dość łagodnych obyczajów, jeden z naj-
lepiej ucywilizowanych, i najmniej chęei wojow-
niczych okazujący. Zawczesne jego wytępienie
przez Krzyżaków, znęconych Żżyznością strony
i bogactwami, zatarło mnóztwo zabytków prze-
szłości.
521.
Galindya. Miała nazwanie od ludu Galindów,
mało w niej było miejsc warownych, same jezio-
ra, bagna i lesiste obszary, pokrywają większą
— 301 —
część tej krainy, zasłaniając ją szczególnie od Ma-
zowsza. Jednakże bardzo ludną znalezli ją Krzy-
żacy, zapewne dla tego, że w te zacisza prze-
niosło się wiele familij z prowincyj napastowa-
nych z samego początku; powiadają dzieje, Że ona
jedna wystawić mogła 60,000 ludu zdatnego do
boju. Granice jej były: od wschodu z Sudawią,
od południa z Mazowszem, od zachodu z Hoker-
landyą i Warmią , od północy z Bartnią. Pro-
wincya ta jedna z najstarożytniejszych w narodzie,
była dawniej nierównie rozleglejszą, ku stronie
Mazowsza i Polesia, dla tego zasłużyła na szcze-
gółowe wspomnienie u starożytnych jeografów,
Lud Galindów zdawna liczny i wojowniczy, zna-
jomym był powszechnie, podaliśmy niektóre o nim
szczegóły, w pierwszym 'T'omie pisma niniejszego,
pod artykułem Wyrocznie; tu resztę wiadomych
rzeczy opowiemy. Nazwaniu temu różny nazna-
czają początek : jedni wywodzą od Gałas, Ko-
niec (1), że na końcu mieszkali, lecz to nie zga-
dza się z naturą narzeczeń narodowych litew-
skich, gdzie do ludzi, takich nazwisk nie przy-
wiązywano, tylko do ziem” lub miast, jak Let-
goła, Semigoła, Ejragoła, Betigoła i inne. Dru-
dzy stosowniej nieco z rzeczą, wyprowadzają, od
słowa staropruskiego Gralintwojt, co znaczyło: r0z-
(1) Voigt: Gesch. Preuss. B. I, str. 75. Przypis No, 2.
ol e
g
;
8 4
% 4
bijać, łotrować ; dla tego, że ten lud był zbojec-
ki i napastniczy. Według nas, raczejby pocho-
dzenie temu słowu nadadź należało, od nazwa-
nia tego ludu, jakby się mówiło (ialindować, po-
stępować jak Galinda. Bliżej nad wszystkie do-
mysły niepewne i naciągane wywody, trzeba przy-
znać pochodzenie tego nazwania od Gelonów,
przodków całego Narodu Litewskiego, którzy po
przyjściu w te strony, chociaż w połączeniu swo-
jóm z Budynami zostawali, mogli w potomkach
uwiecznić swoje nazwanie, zowiących się Igello-
ny, o których osadzie już uczyniliśmy posirzeże-
nie ($ 277). W następności znowu czasu, gdy
Sławianie, czy inny naród, nacisnął ich od wścho-
du, musieli usunąć się kn Narwie i tam w sto-
warzyszeniu z innemi ludami współ plemiennemi,
dali początek Galindyi, o której mowa. "Dowodzi
tego postrzeżenia znajomość nazwisk starożytnych
i poźniejszych w Narodzie Litewskim: Gelon(i),
Rapagelonas (2), Jagelon, Jagełło, Jagełłowicz. Ta-
koż topograficzne badanie o rzekach świętych;
gdyż natraliamy Ros rzekę, wpadającą do Narwy
z prawego jej brzegu, którą Galindy uświęcić mu-
sieli, po opuszczeniu Rosi Wołkowyskiej. To je-
szcze tćm bliższe jest do przekonania, kiedy roaz-
(1) Obacz Tom I, pisma niniejszego. Art. Gelon.
(2) Autor śpiewów litewskich, żyjący w pierwszej poe--
łowie XVI wieku. Dzieńnik Wileń. r. 1824, T, I, str. 581.
- ma | —— on a
ań -
a 2 duomóciii z : m U kary
(Dak . z
F- loszk PPE,
=
3x»
AW)
dA Sy MK
(u 4 zgł ao. "a. PA
ZA A. wyk pode >
NSZ yk Jreemy: uudeony gopov 2
zysiwd/uwżę 294 AE. ład AJJ
nśJ mi anna ll śnay 3 | Bo
do lu Śhaoa Misk Arwudy w sA
oe acHlo nati fa dłu Paa), A 6L zee ter PAR:
zk ue ada 2 dee prapnałdze AÓĆ :
KA. zk47 2 ef) en. meza ha pupa
MA aps, R e dać : + DRRŻ
n hy nace sstyga + sy,
4 A Xe met, >
PO Pe ciał. *. seite aa]
U a ddekdw poon
Pun ZZ KC TF Jntt Pragluia, 1«
na ŁUhq4 Hn1 € zan< e 324 Pdrcz
1 - dee sażroR
4 -
( A" K0: W: J
TZŁA n1€ "v" su47 jA W GAZA
kazala no ) kę 4
na Acta wyw asap JP f/Arae, A (MCO
wym fu. Śr PRL" - "By Z
LVLb nej p odc «3 fra 7 PZ złe)
WRA Aka Tężej 4, PZ ud Ł są a.
>—rberekncy Mana TE
<
4
* dowy ng
Km A "Ace ę
i
te cu KLECj / 74 Me
b; u SCE; Y<-k Z. WA (l « «xt 4 42) /
f :
t f ł
GI. ka e h " ' P ;* ;
TOY wi | ĘĄ m ad zaufa 4 Zak, 7? 24a.
. : , | r, p sąd |
Y 7 A z I, Pula 1 PER Za Zaio KAAEPI ATN
—— E "AS
Y'" 7a sei YA FL144 a, Ka. kuie REL M ARANAM
ć 7 Xi i
A tę ne Arzekace) K 'vA 4 dode porzaka W:
, "M0 7-38 7 :
a 7 4 ( Zułam MLIMNROA [EL 2
NAA Ł AM U na ; Mz PZ /
AMLUORA 02 bra 71 da e lod, omaucf/ aa I Ma
ź - e Paś ! HaD_
fo, rea f, wysakn pras PYjóry: |
ze 294 AAS A ZSZ k: kopelą Aaaa AAA -
/ 5 AA wy cia A KAKA b, "p LE By. uż
4
PU f*
|=
/ «hr. 309, kulczy wy ) 328.
Hua! etwa powióy e ze u lll! maruda
caw nuak” jrawoćnagy! prad heh fobj nata
Ant aa: Terra. luf remaiz, koadwiną bw ,
Joy dt mi, Fomei tania? PBudluek , kuta cal En
Junibia, faq zania REW nr nna 7 Nobo " ib
Rudls aty. li roezkiai to muaderty
buduek ow TiuMAy praca hrk
Mle Fam ola Mam rm a 1Y, jerkum znełry'a
(7 $>" ady Lgóć fabna Aycchi BłtcKał ”-.
LEE O +1— Ak <> ŁAN A
ZY / ż
AÓ YTY ©, hs korki ta PE A CI,
As: (2 © „kj brędiesi * z 55 "A Óbi f
| Fraga /I.L.vyv' CZV. fe
MPA
AJAY "A POIERSY) ZA
Cee nhlkadą ne wek bada M Mara + PP
Jlauarawehć ek, M. LBP ABAE 1 Roba KE
/ Us! Zana y HL —
| zu. tj , pbdbrłyk prana leczone
5, JR do sh. Sw. prgmi 6]
|: LŚLSĆ naa nagw, wm Raać me.
pe nij onołe T' 45%, m) oamła 7.
m fm o 4 pa ky su ha
L *roxw x um "my tp - „NEA
Ma wyć Auf, fon RBA R
UT i bg” na Małpa pah zasę kk nacraa)
OCE ZAC 4u- PAadebre |
paryt +ŁUia. de „AR Anety TauaHiał, ZA
Ą
Ay ne KEOJEĘ 3 Y. ASY pa lhnedi,
(14) praygeałej io płę. 7. »
ża m faa Cranv a. zk. e €. >” AA OBYINSK
luylo mka IŁ r BRYPANY POPP wić (adkafuta.
, a, ŻAD. Mala: ż
f U edy, 109). 7 ramu DYŚ5 gło
Mm, 21-22.
4 kuce. 76 % for e b 237.
Ww Kucrlandy i R 7» BR ka /kudlew, dok
WZ naj tka” lA>Y gy ZE U Łecaę PA WAS
As c” hen BLA) y Mg die lo fe jrwf-
Z *ę ko,
rv
bas e ży Pn ANTI P Asy lmban
Mlehka4 | Ą » J. : j H
la Nezadfięuy ny, 6
© 44 ©) ŻA: | /AsT'e xy
PE 4: aogh «ne
| s SZW 2 Nó: /446 ad TZAGŃ
* >>> " Wu" SE
- K $: 7 ARE; dł RĄ. farnanłeć CL. 6
nalty wa adr keram:
— 3068 —
ważymy, że Alani, w czwartym wieku, pokazaw-
szy się w krajach między Wisłą i Niemnem ($ 48),
mogli nasamprzód bydź uciążliwymi Igellonóm,
| wad Rosią Wołkowyską siedzącym. Następnie zaś
Sławianie w początku wieku szóstego, rozpostarł-
szy się szóćroko za prawym brzegiem Wisły, gdy
zajęli kraje Budyńskie, jak postrzega P. Surowiec-
ki (0,Gtoć i Galindów mogli wycisnąć już zupeł-
nie z nad-Niemna środkowego, aż za Narwę, a po-
; 4 Awa « s + ' ==
tćm zagnać w obręb prowincyi, tu przez nas wy
mierionej.
| 322:
Natangia. Nie zgadzają się uczeni badacze o po-
chodzeniu tego nazwania; mniemanie jest: Że to
znaczyło kraj tylni, Złinterland, ponieważ ma po-
łożenre za opisanemi wprzódy (2). Podobniej do
prawdy, że był lud osobne pokolenie składający,
nazywany Natangi. QGraniczyła- na wschód i na
południe z Bartnią, na zachód z Warmią, na pół-
noc z Samlandyą.
J20.
Bartnia. Ma nazwanie od ludu ją zamieszku-
jącego, zwanego Bortikas, co znaczy męża uzbro-
jonego w pociski, strzelca. W poźniejszych cza-
(1) Śledzenie początków Narodów Sławiańskich. War-
szawa, 1824,
(2) Henning: W przypisach do wydania Kroniki Łuka-
sza Dawida. B. I, str. 158,
Dz. Star, Nar. Lit. T, IL. 25
— 364 —
sach w Litwie, artyllerzyści tak się nazywali (1).
Zamożna i ludna niegdyś prowincya, mająca kil-
ka grodów mocnych bardzo. Granice jej były: od
wschodu z Sudawią, od południa Galindyą, od zag
chodu z Warmią, od północy z Natangią i No-
drawią.
J2Ł.
Sudawia. Nazwanie ma od luda Sudynów (2).
Prowincya bardzo rozległa, pełna lasów, jeziór
i bagnisk, ludność miała nie małą, mogąc w osta-
tnich czasach swej niepodległości wystawić do ho-
ju 6,000 mężów konnych i 8,000 pieszych. Ob-
stawali namiętnie przy swoich swobodach, często
się rebellizującj Krzyżacy ją w pień wycięli, po-
zostałych, ujętych po puszczach, przenieśli do Sam-
łandyi. Mnóstwo też Sudynów przeniosło się do
Litwy. Miała grodki warowne dość liczne, w któ-
rych mieszkało wiele panków udzielnych, w tej
prowincyi najliczniejszych. Ona za Krzyżaków
stała się pustynią, Że zaledwie ślad był jej poło-
żenia, dochodzimy tylko ze wspomnienia u Dusbur-
ga jej powiatu, Kirsowia zwanego, który leżał mię-
(1) Czacki: O prawach. T. I, str. 235.
(2) Inni chcą: że od Szudas, pomiot, błocko, to nazwa-
nie pochodzi, ponieważ tam ziemia bardzo błotnista była
dawniej; lecz ten domysł dla znającego język i obyczaje, jest
wcale niestosowny. Że zaś był lud Sudyny, czy plemie tak
nazwane, Henneberger upewnia,
O R
a oC
w
Th p m "m
— 300 =
dży Oleckiem i Rajgrodem (1). Lecz u Ptoleme-
nsza mamy wiadomości ńiejakieś o tej prowincyi,
na tómże miiejscu pomieszczonćj; przeto staroży=
tuość jej osiedlenia przez lud litewski, niewąt-
pliwa (2). Pównież ten jeograf miał wiadomość
o pewnej osadzie Sudynów, byłej w sąsiedztwie
z Markomanami, ludem Germańskim, w obwo-
dzie teraz Prachińskim, w Czechach, nad rzeką
Watawą, którzy bydź musieli zapewne, częścią tam
jakąś zawędrowanego ludu z Sudawii pruskiej (3),
W tej prowincyi chronili się nieraz Jadźwiugi,
od oręża Polaków i Litwinów, będąc sąsiedniemi
od poładnia. (ranice jej są: od wschodu ziemia
Sudargów, na południe Polesie Jadźwingów, na
zachód Galindya i Bartnia, na północ Bartnia i Na-
drawia.
32
Samlandya czyli Sembia. Nazwanie ma od Sa-
meldyngów, czy teź Semeldyngów, ludu gotycko-
litewskiego, który tam przebywał ; Sembi takoż
mieli dawniej tamże mieszkać, lud Cymbryjski (4).
Ziemia nie obszerna, dawniej rozleglejsza, gdy
nie miała oderwanej części lądu przez morze, na
(1) Dusburg: Par. III, c. 213.
(2) Ptolem.: Geogr. Lib, III, c. 5,
(5) Reinhard: Deutsche Geschichte , str. 145. Kruse:
Carta Germaniae magnae.
(4) Hartknoch: Alt. u. n. Preuss. str, 36, 43, 50.
ze
250.
227
-
— 366 —
całóm swóm wybrzeżu, które oderwanie mil kil-
kanaście kwadratowych ma wynosić, podług ra-
chuby niektórych postrzegaczów (1). Ona jest naj-
obfitsza w bursztyn na całym Świecie, mieszkań-
cy jej zawsze byli najbogatsi i ludność znaczną
mieli; mogli występować do boju w czasie pier-
wszych najść krzyżackich w liczbie 40,000 pie-
szych, i tyleż jezdnych mężów. Za przyjściem
przodków litewskich w te strony, Samlandyą po-
siadł lud najwięcej z Budynów dawnych złożo-
ny: Hugo (rrocyusz śledząc osad Budynów w Prus-
syi, przytacza autora, którego gruntowne badania tę
prawdę historyczną wyświecają; autorem tym jest
Goropius Becanus(2). Samlandya miała miasta obron-
ne, miejscą znakomite, ku czci bogów poświęcone.
Włości budowne, zamożne i mieszkańców dość
dzikich, dla ustawicznych utarczek nadbrzeżnych
z brzegowemi rozbojnikami; przeto nieufnych, nie-
sfornych pomiędzy sobą. (ranice tej prowincyi
były: od wschodu Nadrawia, od południa Natan-
gia, od zachodu i północy morze Baltyckie.
(1) Uważać potrzeba, że nazwanie Samland i Samai-
ten, u ludów Samen, w dawnych kronikach niemieckich
miesza się w jedno; widać ztąd, że te dwa kraje, jeden pier-
wiastek nazwania miały.
(2) Hugo Grotius: Prolegom. ad Hist. Longobard. Pauli
Diaconi.
Zk Toi
z ———E
— 367 —
320.
Nadrawia. Nazwanie to pochodzi od wyrazu
Madrau, mającego znaczyć wnętrze po litewsko-
prusku (1). Według innych od ludu tak zwane-
g0, ze staropruska ZVadrawiu, miało znaczyć zbie-
ram miód leśny (2). Graniczyła na wschód z Su-
dargią, na południe z Bartnią, na zachód z Na-
tangią 1 Samlandyą, na północ z Szalawonią.
527.
Szaławonia. Nazwana od wyrazu litewskiego
Szalin, Precz, Opodal, dla tego, że uważała się
za najdalej ku północy położoną. Ona nie stano-
wiła pewnej prowincyi w lidze pruskiej, ponie-
waż się składała z Russyi, lecz ta gdy uległa od-
mianóm politycznym, przed upadkiem jeszcze ogó-
łu ludu pruskiego, pod Krzyżakami zamieszkaną
była, przez lud najwięcej z Litwy naszły i dla
tego Litwą się pruską nazywa i dotąd. * Grod jej
stołeczny, czyli przedniejszy, był Szalawa, podo-
bno w okolicach Tylży były; są tam po lasach roz-
waliny kamiennych budowli i grodków po wzgó-
rzach, przypominających bardzo dawną staroży-
tność tej ziemi, Ptolemeusz znał mieszkańców
a A A AJ
(1) Nadra po polsku, miejsce pod suknią w zachyleniu
spięcia na piersiach; ztąd mówi się: schował za nadrę,
(2) Praetorius: SŚchaubiihne, B. III, c, 4.
a
ś | / A
Ro
W
ho 4
Szalawonii, pod nazwaniem Slavini; widać ztąd,
Że w czasie istnienia Russyi, była część znaczna
tej ziemi jaź pod nazwaniem Szalawonii znajoma
w drugim wieku ery chrześciańskiej, czyli teź
Russya, i tóm się nazwaniem u zagranicznych na=
zywała. Granice jej były: na wschód z Sudargią,
na południe z Nadrawią, na zachód z Haflem Ku-
rońskim, na północ ze Zmudzią,
320,
Sudargia. Ma nazwanie od ludu litewskiego,
Sudargówfthależała powiększej części do Russyi
1 dla tego w liczbę prowincyj Prussyą składają=
cych nie wchodziła. Mieszkańcy jej u Ptoleme-
usza nazwani są Sargaty, u Jornandesa Sadarga=
rii (1), Właściwie Sudargi są, których pamięć po-
została na tej ziemi, według postrzeżeń Hartkno-
cha (2), w podaniach i uroczyskach miejsc niektó-
rych. Dziś jeszcze w obrębie tej ziemi postrze=
gamy dwie horodyszczami znamienite mieściny,
nazywane Sudargi: jedna w Prussyi nad rzeką
Rauszwe, druga nad lewym brzegiem Niemna, ni-
Żej trochę Jurborka. W tej starożytnej krainie,
znajduje się takoź rzeka Iitoss i dotąd to nazwa-
nie noszącą: bierze ona początek na północ mia-
steczka Lubowa, płynie w kierunku z południa
(1) De reb, Goth. L. I.
(3) Alt u. n. Preuss, Lib, I.
(+) mie” ra. każ o papa >
| 230
— 3069 —
ku północy i wpada do Szeszupy z lewego jej
brzegu, nieco wyżej Nowego miasta. Ziemię tę,
niewytkniętą dotąd na kartach starych Pruss,
musimy nieco wyraźniej ograniczyć, podług na-
szych własnych badań topogralicznych. Na za=
chód linia, idąca ode wsi Pilluponów do Stału-
pian i dalej w prostóm przedłużeniu do rzeki
| Rauszwe, tąż rzeką, aż do jej ujścia do Szerwin-
| ty, odtąd teraźniejszą pruską granicą aż do jej
| przecięcia się z Niemnem pod Smolenikami; na
i północ rzeka Niemen od Śmolenik w górę idąc,
aż do ujścia Dubissy; na wschód od punktu wzię-
tego na lewym brzegu Niemna, przeciw ujścia
Dubissy, do ujścia rzeki Pilwy do Szeęszupy po-
| prowadzona linia prawie prosta, dalej w górę
| Szeszupą , aź do Kalwaryi Żydowskiej ; na połu-
dnie linia prosta od Kalwaryi do wsi Pillaponów'
poprowadzona. Obręb ten niewielki, w części do |
„ Pruss;, w części do Litwy należący, składał 0so-
4 bną ziemię, zamieszkaną przez osobny lud litew-
ski. My go przyliczamy do pierwszej dzielnicy,
_ ponieważ przyległy był Russyi czyli Szalawonii,
1 jakby w jej przedziały zam Pa biadyrn wyżej
— A O)
|
J
|
|
— 370 —
O
ROZDZIAŁ VIIL
Utworzenie dzielnic północnych
1 dalszy wzrost Narodu.
529.
Litwa. Rozpostrzenienie się znaczne narodu
litewskiego, dało początek w pierwszych wie-
kach ery chrześciańskiej, osiadłościóm drugą dziel-
nicę składającym, posunionym dalej na północ
1 na wschód, względem pierwszej. Nazwaliśmy
tę drugą dzielnicę Litwą właściwą, ponieważ pod
tóm nazwaniem znajomą jest i dotąd. Zkądby je»
dnak ono pochodziło, nie będziemy się tu zacie-
kać w rozprawiania, abyśmy nie powtarzali tego,
cośmy wyrzekli w 'Tomie pierwszym pisma ni-
niejszego, pod artykułami Lietua i Lietuwanis.
„Przeciw któremu wywodowi nazwania Narodu, od
tych bożyszcz pochodzącemu, nie znajdujemy za-
rzutu godnego uwagifgj,.Odrzucamy przeto wszel-
kie inne domysły i naciągania, dalekie od rzeczy,
inie warte zajmowania kart dziejów narodowych.
Niema wprawdzie pewności, kiedyby się upowsze-
(') Mój Zum >
724
4 <4”
R,
— 371 —
m.
chniło w narodzie to nazwanie, lecz starożytność
jego jest zawsze głęboka: jeżeli rozpatrzymy się
w pierwszych paragrafach Erazma Stelli, wyraźnie
—
pokazujących, że miał przed sobą kronikę Chry-
styana Biskupa Pruskiego i inne starowieczne
źrzódła, zawierające pamiątki narodowe pruskie,
- mm Gm Ma AO O WA AEO KA
doszłe do wiadomości chrześcian, w początku wie-
ku XIII, lub raniej jeszcze; jeżeli odrzucimy nie-
| trafne wyprowadzenie wniosków, o pochodzeniu
narodu od Alanów, z własnego domysłu autora
tego powziętych, osnutych na tóćm, Że starowieczne
Źrzódła historyczne wspominają o Litalanach, czyli
raczej Litwo-alanach , istniejących w IV wieku
ery chrześciańskiej, zawsze znajdziemy przekona-
nie, że około tej epoki, już nazwanie Litwy było
ustalone w Narodzie. Postrzegamy takoż w pią-
tym wieku, ślad* 6: tóm *nazwaniiu. * Naruszewicz
powiada; ,,Byłci naród Litianów (Zithuani), który
pod znakami Attyli służył, atoli żadnego o nim
światła, Żadnej wiadomości powziąć nie można.
Wspomniawszy dziejopisowie, że był; głębokie,
zkądby miał swój początek, zachowują milcze-
nie (1).* To się daje objaśnić następnym sposobem:
Wiadomo z dziejów; i my to wyszczególnimy po-
niżej, że z Hunnami był nie jeden lud litewski:
Scyry, Hirry i dalsi, ci wszyscy pod ogółowóm
m0) Hist Nar. Pol. T. I, str. 128. niżyjna dom Bree Znaę PB
8
| M Ewa, bitym znay ŁO
-
e*. ga" a
:
MS:
narzeczeniem Litwani, musieli figurować w wy-
padkach tamtoczaśowych; przeto pisarze dziejów
zasłyszawszy o tćm, wspomnieli w ludów i na-
rodów mieszaninie, pod Attyli dowództwem bę-
dących. Lecz gdy to ogółowe narzeczenie, w szcze-
gółowych spisach narodów miejsca nieznalazło,
poszło jakby w zapomnienie; tymczasem znacze-
nie Hirrów, pod nazwaniem Herulów, gdy wzię-
ło przewagę, nad znaczeniem innych ludów im
pokrewnych, ich więc nazwanie szczegółowe,
sławszy się ogółowćm dla wszystkich, zatarło tamte,
które pozostało tylko na ziemi ojczystej i przy
ludach na niej mieszkających. [;Z dziejopisów ory-
ginalnych, nam wiadomych, pierwszy Nestor wspo-
Ą mniał]o Litwie pod rokiem 860, czy trochę po-
"288 (
w rana]
gii
źniej, kiedy wylicza ludy hołdujące Russ-Warra-
góm (1). 4 Zi na blulyaa
7 m
350.
Dzielnica ta zawierała w sobie z najdawniej-
szych czasów, ludy nazwane u starożytnych jeo-
grafów: Stawany, Scyry, Hirry, Winidy czyli Żo-
mojty; Neroma, Nascii, Igellońy. Każdy na oso-
bnej ziemi zamieszkały; chociaż ograniczeń tych
ziem” Opisać nie jesteśmy w stanie, przecież ogól-
nie na karcie odznaczywszy, przystąpimy do szcze-
gółowego opisu każdego ludu.
u
*-©.(t)"Biblioteka Ross. Czast I, str. 16
— 373 —
pz ra
591.
Słtawany, albo jak inni czytają u Pto- Prowincya
, Litwy,
lemeusza, Szabani(1); jeograf ten wy-
mienia ich w tóćm miejscu i w tym porządku, że
nie wiele potrzeba rozwagi, aby niepoznać w tóm
Litwinów właściwych. Niemieccy badacze sta-
rożytności, popisali przecież nie mało domysłów,
z których wiele śmieszności nosi cechę, inne wca-
le utrzymać się niemogące. Najnówszy domysł
jest Reincharda, poparty przez P. Voigta (2), we-
dług których Stawania, leżała na południe wzglę-
dem Galindyi i Sudawii, i wcielała się do Polski;
ponieważ tam są uroczyska: Sztabin, Stawiszki. Otoż
4
* 2 8
A waż
gruntowność etymologicznych wywodów! Sztabył gt
Sław, jakby niepodobne nastręczały brzmienia,
są wyrazami polskiemi, i gdyby zrozumianemi by-
ły przez tych szanownych dziejopisów, zapewne-
by ich uwolniły od kłopotu szukania na obcej
ziemi miejsca dla ludu litewskiego, który nigdy
tam nie mieszkał. Lecz i nasi dziejów badacze,
wpadali w niedorzeczności, gdy chcieli dać bieg
wolny domysłóm, nie narądziwszy się wprzódy
żrzódeł pod ręką będących. Tak właśnie powia-
Z Z ANN
nA
(1) Zresztą dobrze i tak, ponieważ w greckićm wyra:
Żeniu często B zamienia się na ZZ, toż samo i w dyalekty.-
cznych odmianach języka litewskiego.
(2) Gesch. Preuss. B, I, str. 70.
4
4!
y
de
— GADAĆ au
da Kronikarz Litwy (1): Litwa za lewym brze-
giem Wilii leżąca, nazywała się Zistubania. (o
widocznie poczerpnął ze źrzódeł bardzo czystych,
i zgodnych z jeogratią Ptolemeusza. Lecz zamie-
rzając z tego wyprowadzić Litwanią, rzucił się
do przekształceń liter i dodatków, do Stabanii
dodał zgłoskę Zi, zamienił a na u, a tak z roz-
rzuconych głosek, zrobił łacińskie wyrazy Ditus,
Tuba. Że zaś ludy nadwilejskie trąbiły w trą-
by nad brzegami Wilii, znalazł się powód, pod
panowaniem XŃiążęcia Kiernusa, nadać początek
nazwania całemu krajowi i Narodowi, Litwania,
które nazwanie, z przyczyny wymawiania ludu
prostego, w zepsutej łacinie, poszło od Listuba-
nia. My zamierzamy wykazać źrzódło nazwania
prawdziwe, bo narodowe: w języku litewskim
znajdujemy wyraz Ojciec 7awas, Zabes, 7ews,
Tewas, podług rozmaitości wymawiania dyalekty-
cznego, to jest: po Staroprusku, po Herulsku, po
Łotewsku i po Litewsku (2). W tymże języku wy-
rażenie /sz-7awas, albo Jsz-Jabas, znaczy po-
chodzący z Ojca, tak, że /sztawany, albo w skró-
ceniu Stawany, Stabany, znaczyło lnd pochodzą=
cy prosto z gniazda ojczystego; jakoż Litwini
(1) Kronika Litewska, rękopisna, Bychowca, str. 4.
(2) Hartknoch: Alt u. n. Preuss. str, 95, sequ. Xawe-
ry Bohusz: Rozprawa, str. 108, sequ. Niniejszego pisma
T.|I, Dodatek przedostatni.
|oSó
14.33
— 375 — i
właściwi, czyli dawniejsi mieszkańcy Stawanii,
uważają się dotąd za lad najbliższy pierwotności,
tak pod względem obyczajów, zwyczajów, cech
rodowych, jako też oryginalności ich dyalektu.
Granice tej krainy blisko naznaczyć się mogą na-
stępne: na zachód rzeki: Niemen i Dubissa, oraz
Żmudź ; na północ puszcze Birżańskie i Semiga-
lia; na wschód linia poprowadzona od Brasławia
do Wilejki, przez pustynie i zatopy, za którómi
Amaxobii koczowali, na poładnie rzeka Wilia ;
w takich przedziałach i Krzyżacy tę krainę za-
stali, ich kronikarze zgadzają się na to, żę ten 9% "*-*
kraj zajmowali sami właściwi Litwini, mający KORE
królików niektórych, z wydziałami ziem” osóbnych.
W Stawanów krainie , upatrujemy takoż rzekę
Mioss, która jest jedną z wpadających do jeziora
Jeziorossy; czyli Kzieras liosse, płynąca w kie-
runku z południa na północ, biorąca swój po-
czątek w okolicach wsi Zolwy czyli Zelwy. 2? wytej na
332. Fian
Scyry. Od czegoby ten lud swoje nazwanie
wywodził, rzecz trudna do wykazania, jeżeli nie
przyjmiemy od wyrazu litewskiego Skir albo Cyr,
gatunek wyrostku na drzewie, który wysuszony,
jak hubka chwyta ogień z krzesiwa, i jest trudny
do ugaszenia; bydź więc mogło, że od tej palnej
bardzo istoty, poszło nazwanie ludu wojownicze-
go Scyrów, Oni też w mowie litewskiej podo- r
. . .
* s .-. .«
bno nazywali się Skiry, ponieważ są zabytki da=
wnych uroczysk, Skriwith , Skiry, Skirmieliszki.(xx).
Badacze starożytności, począwszy od kompilacyi
Pliniusza, aż do głęboko myślącego Uphagena, gu-
bią się we wnioskach o ludach Scyrów 1 Hir-
rów, nawet uczony P. Voigt, znajduje się w kło-
pocie w tej mierze i natrałia na wcale chybne
wywody | Zadłago tu byłoby wszystkie hypotezy
rugiej zaś strony musielibyśmy powtó-
A /
4
([
zbijać; Z
rzyć to, cośmy juź powiedzieli, albo powiedzieć
mamy następnie na swojćm miejscu. Kraina Scy-
na na Za ( rów Jprawie następne miała granice. Od półno-
tienu ] cy i wschodu, rzeka Niemen, począwszy od pun=
ktu, gdzie przytykała granica Sudargów, to jest:
naprzeciw ujścia Dubisy, w górę lewym brze-
giem idąc, dopóki nad nią ślady osad ludu litew-
skiego się ciągną, to jest: za Przewałkę ku Gro-
dnowi, od południa przedziały Litwy, od Pole-
sią, czyli Słoneńczyków, Soladymistami u Kadłub-
ka zwanych(1), naostatek od zachodu Sudargia.
300.
Hirry. Oni się nazywali w swoim języku Gi-
rej, Girelej, albo Juhrej Juhrelej. Byli ludem
pierwotnym litewskim, mającym swój byt w na-
Ra
10)
rodzie Gelonobudyńskim, kiedy on jeszcze mieszkał
na wschodzie: ponieważ rzeka Doniec, nad którą
(a) Chrom. Polon. Lib. IV, e. 19. p. 509g. Edit, Dobrom.
Xt) pit ea
! Pee Śr
o
a a
nna PET, ,
— 377 —
siedzieć musieli, nazywała się Hirgis, od ichże na-
rzeczona imienia. Następnie na ziemi litewskiej
podobne nazwanie nadanćm zostało rzece, która
i dotąd nazywa się Jura, nad którą musiała bydź
najdawniejsza osada tego ludu; wypływa ona z po-
wiatu Rosieńskiego i wpada z prawego brzegu do
Niemna rze wsią Sztrejtłauki. Druga rzeka nie
daleko od tamtej płynąca, która się dawniej na-
zywała, Mała Jura, albo Jurela, dziś nazwanie Mit-
wa nosząca, dla tego przezwana tak, źe od czasu
Władysława Warneńskiego, Króla Polskiego, usta-
nowiono nad jej brzegiem Myto, czyli Komorę celną,
jak widać z podań miejscowych; ona wpada do
Niemna pod samym Jurborkiem i oblewa rozwa=
liny murow starożytnego bardzo zamka, w blisko-
ści tego miasta, nad lewym jej brzegiem byłego.
Zdarzyło mi się odkryć i monetę z napisem Ju-
hryi, czyli imienia tej krainy, której opisanie było
w Tomie pierwszym pisma niniejszego (str. 205),
Mamy też uroczysk mnóstwo na ziemi litewskiej,
to nazwanie ludu przypominających, Łazdahiry,
Jurele, Jurany, Jurańce, Gierule, Girdwojnie, Gir-
końcie, Girki i t. dÓ)Starożytne miasto Jurbork,
zdaje się bydź stolicą tej ziemi, chociaź jego założe-
nie odnosi Stryjkowski do czasow B 'kusa; mogło
więc bydź Że ten panek Litewski, w wieku dzie-
siątym Żyjący odbudował grod starożytny Juhrow
i dodał swoje imie do jego nazwania. Pierwia-
M Wizy nab ntjm poli atlufnee trad 25.
pręt SM A
4 3
(R
at << =-
gy”
— 378 —
stek nazwania tego ludu jest czysło litewski, jak i
to postrzega najlepszy znawca tego języka, Xawery
Bohusz (1), który jest Giras las, Giralis lesny.
Jest jeszcze w litewskopruskim dyalekcie, Juhra,
morze (2), toż samo i w łotewskim (3). Naostatek
Że od Hirów pochodzą Herule, niebędziemy tu
powtarzać dowodów, które w ciągu tego pisma
znajdzie czytelnik obszernie kodów: -dipg
nie krainy Hirrów, blisko następne będzie: Na
zachód morze .Baltyckie, na północ Amudź, na
wschód .Stawaniag na południe rzeka Niemen.
. m | by 3354. 4
ORDY A
JFinidy litewscy czyli Źmiudź, Żomąjten. Po-
dług naszego wykładu „raeczy q: Wenedach (Roz-
dział VII, Xięgi III.),*litewskie nazwanię Żomiłj-
żen, znaczące nizową krainę, zupełnie odpowiada
starożytnemu nazwaniu krainy Wenedyi, ponie-
waż ten udział ludu litewskiego leżał ku morzu.
Jakoż położenie Zmudzi w najdawniejszych cza-
sach, przypadało między morzem Balityckićm, £o-
twą i Stawanią, środkiem zaś jej, płynęła rzeka
Windawa, oblewająca Winidów litewskich osady.
JOWĆ
Neroma. kraina osobno odznaczona, ludu wła-
(1) Rozprawa, str. 45.
(2) Rhesa: Dainos, str. gq. Barsdoti wirai, wirąt zź
Juhru.
(5) Stender: Letiische Gramm. str. 54.
G) mray Sza Amo |
Jnutku: 25
"Pe"R PEER
=
e"
77
a
-
nau ef m du >: p At na darek 7 ate
Z OEEEGĆ
m
r< ZEM ne TR A 7 NJKAMae Z, 14
gia duonn Zreńty ZEE Ze naa
Jedubu. Płacz ban Jada
Meza ać fina te ana zo. UZEAŃ
Ma. ZY - p pe Fed) (agresan
thry Yee 4. AB dniuerkege abo ac
DLAŃ uklada . % 0
pe gat cw igo > RAE WZ
7 Wkóraw, sa wake djacE JAJO a 4bią
RARE" Dy RSE la
kowe Gosia 2-67 DOP
yk show zim! SFADIEU, „ga,
iv MM sercu 27 4. AE,
is -f
209 2a 4 Zauż 45 te
pW r
Aut > AU? 7
, 7 Twe M BRE
sd, Motiden uddtituy „b,
PIRAT 7 AW BĘ sp,
14 ly lena mezi że AR
Ę' że " Airnao nak Mak A
A.
/ ua/ > psami 6 dode) 480
> AR> nUJw anie WSZE
w, z
SE łyt: URZ Fa? ja 2 | |
A) PAD 44 SR, ZRK wę Pra |
A A Jawo A rewż akugranda |
ERP MOKTSE
ania enie”. Hoslakań da ke ) du aczyć na ży o
ywa SSA
Gą b ub. 270. pe
pó prZYPRÓCĄ wyraz Le kaś a kak
laka JpilnuA, olo nad) / kama "BET
PPPOE NTEPKYĄ ozn ro Snu KAL ża Z,
Jagna Bu dano ne lat", aa. |
nu' cchuż wi , PRE ZORY 5) may
% draudlsiłowe sakwy, dm de |
rel Aruogaj 8 m. „RE uko |
m EJ an a PZ ,
|
A
i
I
h
(i
JĄ
0)
ł
< mi
" Kmą, Adacz yć tafnzgrn isl uy_ 8
23%
May sk "BA chąde A Mrenun_ N68
j | a 2 P4 PF.
| ŻY dak WA” II. wy dali zy pmypełee 7.
| h Ś fa 4 > WSP AMM tt da ren, * 2 7d PA „ke 4 za ekg
zh m0 Zkamo us1 rody d 4 LE tua e 21 E H4
jt MY Ź , e . x
© A
(4 SĘ x
| p "w : p 7 KZ PA
h JU" (7 ( la tort . men. ' |
| gę- POWETE er *,AE) a+40 r Sy. Tae Ka Ó p”
4 | PT
ł kę u pły, RODY; 44 porz eau) au0
'Ą
yn myk Mum MOIM: 4 Atu 05 AUG
: | U wprówye / aku: padło puccko Dasicadcóaą ZA
LARA fp anee Z kwad Pa u _ dies, aż >
Z
| pania tu Kana Ke m” Ay Akad poeko.
ty prana. Kraj ELLO Rae: s jA2E_ ny to Sz" Jo
did, pala 11 A SE poeko RDN”
Nueku, Wedoż zd
7
(uh „aa A. JHAL
A Maja T7,$. (A.
NARÓM LU azja, nas a ARA" ej
MALE ts Z / ŁemaA4 PUC Mż 3 ŻELN ŁL Zał
- Ę Puzo lewym rm; 5 Ag ti 2 the SA
(M Elrn pas a u Mau jk PZŁ (AD. 5. PopaĘ
IL. 54. wa "PERYW Tuba da Mi aaik, Ć:; Yv4, |
mUtjpema a kn ŚR LON ay p NSA D Citta
Kaka ul day $.. 3 2h osRaŃj "AP asi |
a
"BG UK La e ZA auż i Maygy*A de”
Na
pln nara, GŁÓ 73 odykhkad p Pagan, ng, 4 ty-a
zle śm Ar) naj 4 are 1y +
mie py eh patiocy! naduży, nlkouci
rnodw jada roju ał4— 26! Padóę
Ary Adud wa, Znay' uuu at uj do de -
dua pa gal ala Wig lo
A /audan Glę ran (zacz o w. RR
Ody (Jo Seaę rena, Zyję po -
rz PZ = Puczy naw, amy Tj
(fa Adufśch ZPP TA nei! puamn .
Ariadny zw Age : |
—,
Pu ih ofwloauk Sriżt 029: |:
2 LAY 27, fu AMT 226 4% ;k. 8x ?»L AŁMA e =
Naj h 4i £ PPT OLA chwojgy 19 szat wi: £ 241—0—
kółaz oddz pa? „ypo fu THa— / ę roz o k
G%) Jormaaó0. ze CD, A Pny dług no
„Jk p ORA O Z
R wd BEŻ 7 4 Ń 7 2 WERE Ac %,
' łe WAAĘ 4 ad, / AFPLT © 44 67 bAJ A
aółnŁ oj; Ak dh n gf t46 dłlmmiANU WY TAAA
A s
na ę L bm tt u 4 SE xa n- 5 sdao az a "
| „amen | |
m |
— a e z
(1 U b, 4 > -/ sfavmia, U: 4 SA IA...
) i k
UPA em I4L3, 4: 3): GG. 53 ośck h "2 Z a: a
jako nży e ALL "28 Ja, A * 88 jo . YA w. Aj
Roda A 48): eH. iR 4» pr OYNE Pdiureży
GEY 1I$. J4, OW SĘ
— 379 —
ściwie litewskiego. Nazwanie tej krainy poszło
bezwątpienia od rzeki /Veris, dziś Wilia, ponie-
e-waż *i Kroniki uważają Litwę za lewym brze-
giem tej rzeki ;*pod' nazwaniem Zawilejską ; za
„ osobną *prowincyą ,-« poźniej: zaludnioną(1). Jest
takoż” drugi" wywod'tego narzeczenia, od-wyrazu
litewskiego ZVeromus; Niespokojny, przeciwzna-
e- czny przymiotnikowi /łomus;, Spokojny (2). Sta-
rożytni jeogralowie nie wspominają o tóm na-
zwaniu, przelo poźniejszćm jest od innych pro-
wincyi nazwań, jak i kronika litewska znać daje,
mówiąc, że dopićro w wieku X., Litwini za le-
wym brzegiem Wilii, zaczęli się z osadami rozpo-
strzeniać. WWszelako Nestor wiedzial o tej krainie,
pod tómże samóćm ńarzeczeniem; on jej mieszkań=
ców dolicza do komputu hołdujących ludów Russ-
W arragóm, w IX wieku(5). Byłodkryty ułamek
jeograliczny, za bardzo. dawnej daty uważany, w bi-
bliotece Medyolańskiej przechowujący się, i mają-
cy bydź kopią pisaną w wieku X (4). Tam wyliczo-
ne są narody i ich osady w Europie północnej.
Gdzie między narodami za sławiańskie uważane-
mi, oraz niemieckiemi i fińskiemi, są ZVerivani
vel ([Veromani, którzy osiedli i w innćm miejscu,
(1) Kronika Litew. rękop. Bychowca, str. 4.
(2) Słównik Szyrwida, str. 28.
(5) Biblioteka Ross. Czast” I, str. 16.
(4) Histoire des peuples etc, par Buate, 'T, LI, p. 145;
Dz, Star. Nar. Lit, T. IŁ, 2%
7
ln
31
— 380 —
pod nazwaniem Bruzes, Wyraźne to jest wspo-
mnienie Neromczyków, czyli nadbrzegowców rze-
ki Neris, pokrewnych Prussóm. «Podłucedótóznaa
» | Llkek. . X 1 Gl. A a e ; au? Ą "7 Qi
ą s . O .
s U) M c gałąź
szezepu”Hietyekiego, najbliższa-Żmudzi. Pocho-
deenie-nazwania_tego—wyprowadzitiśniy vdboga
etery POS RĄ
wet—ZrrenrieniHa8—©9br—5-0). Bardźo « 2. ik czyni
Xaw. Bohusz postrzeżenie (3), że w Sagach Iślan-
dzkich, gdzie jest mowa o narodzie Chorów, czyli
Churów, rozumieć należy Kurlandczyków, którzy
w dawnych wiekach posiadali ziemie rozleglej-
sze, niżeli za poźniejszych czasów i teraz posia-
dają. obrębie ich liczyło się pięć miast obron-
nych, z których jedno nazywało się Apulia. Hen-
seniusz zadał sobie mnóstwo pracy w wyśledze-
niu tego grodu, lecz na próźno ; mylnie takoż
wnosi Bohusz, że to miała bydź Połąga; my w na-
stępnym blisko paragrafie, mówiąc o Agazzirach,
pokażemy prawdziwość istnienia, i miejsce gdzie
się to miasto znajdowało. Kuroni byli zawsze
ludem rolniczym i wojownym, ponieważ zajmu-
(1) Xaw. Bohusz: Rozprawa str. 60, powiada, że Ko-
ryonis, znaczy wojownika.
(2) Bibliot. oss. Czast” I. Rozumiemy, że przez omył-
kę przepisywaczów wkradło się Korś, zamiast Kurs.
(5) Xaw. Bohusz: Rozprawa, str. 42,
He 0% 40 nabialjce
AJ fre na bdddjm poet: śrle
243
Tę «a way E”
— 391 —
| nadikank JJ
jąc wybrzeżu morskiemu przyległe ziemie i ma-
jąc u siebie zamożność, byli ciągle wystawieni na
boje ze Skandynawami i spółplemiennemi ludami.
Właściwą Kurlandyą składają dziś powiaty: Pil-
tyński, Tukuński i Goldyngski. „a
541.
Semigalczycy. Nazwanie to pochodzi od wy-
| razów litewskich Zeme-gałas, ziemi koniec, dla
tego, że w tej stronie ich ziemia była ostateczną
z litewskich, ponieważ za Dźwiną: Sławianie i Li-
wy starożytni siedzieli. Naród jest Łotewsko-Ku-
roński i z małemi wyjątkami, ten sam co Kuro-
ny. Mieli przecież osóbnego władacza, pod wiek
XIII (1), idla tego uważa się zawsze ta prowin-
cya za osobne xięstwo, Semigalią zwane. Obręb
ten składają dotąd powiaty: Mitawski i Selburski.
5 49, śśdwy | "-.
bo a lp.
„dgazziry. Przyliczają starożytnicy Podziały
: > aka” Łotwy.
ten lud do Narodu Litewskiego i nie a
bez słusznej zasady. Jornandes powiada (2): ,,Koło
ujść Wisły są Widiwarii, z tyłu tych Esty, do któ-
rych przygraniczają Agazziri , lud bardzo wale-
czny, nie uprawiający pól na zboże, z trzód cho-
(1) Almpek: Reimkronik, str. 29.
(2) .... quibus, (Kstes) in austra adsedit gens Avazzi-
rorum, fortissima, frugum ignara, quae pecoribus et vena-
tionibus viceticąt. Jornandes, c. 5.
— 392 —
wn i polowania żyjący.” Ponieważ zaś ten spo
sób życia przeciwny był zwyczajnemu rolnictwem
zajęciu się Narodu Litewskiego, przeto odsyłają
go badacze naszych starożytności do innego na-
sze wod ew =FAdU0bcągo wcale lite wskiemu (1). My zamiast
szukania tych* dalekich przenosin, przyznajemy
poczęści prawdę Jornandesowi, poczęści rachuje-
my na jego niedokładność zwyczajną w zdaniach
o ludach nie gotyckich, a przeto i nato zgodzi-
my się, że między Narodem Litewskim, był lud
różnego nieco sposobu Życia od ogółu Narodu.
W dalszćm śledzeniu postrzegamy, że Agazziry
byli tym samym ludem, co Agathyrsi, wymienie-
ni u Ammiana Marcellina w Xiędze XXXI; o nich
wiadomość zebrana ze starożytnych pisarzów, ta-
e kiej będzie treści: — Mieszkali w wiekach poprze-
4 <©
PP" | a %
»
dzających erę chrześciańską , za lewym brzegiem
„Dniepra, w sąsiedztwie z Gelonami i Budynami,
względem ich na zachód, przygraniczając do Neu-
rów albo i Scytów (Gerrów krainy, oraz mieli
w bliskości Massagetów, Melanchlenów i Antro-
pofagów. Następnie byli podbici przez Alanów,
pospołu z Gelonami i Budynami. W dalszej ko-
lei czasu, kiedy ci wyruszyli na zachód, taż sa-
ma rewolucya musiała przymusić i Agathyrsów
do opuszczenia zadnieprza. Mamy znowu w u-
(1) Voigt: Gesch. Preuss. B, I, str. 115.
— 3953 —
rywku jeografii starowiecznej, znanćm pod imie-
niem Jeografa Raweńskiego (1), pisarza dziewią-
tego wieku, wzmiankę, że Agathyrsy, czyli Li1a-
czej Agazziry, zapewne Angershirry, są tym sa-
mym ludem, wspomnionym u Ammiana, którzy
osiedli, rozumie się, dobrze przed wiekiem auto-
ra, w krainie , przez którą płynęły dwie rzeki:
Lela-Upe i „Anger-Upe. Wyraz Upe w litew-
skim języku i jego dyalektach, znaczy rzeka (2);
więc na litewskiej ziemi, między litewskim lu-
dem, szukać tych rzek należy. eela jest przy-
miotnik w łotewskim dyalekcie, Zeela-Uppe,
znaczy Wielka Rzeka (5). Jednakże mimo swe-
go łotewskiego nazwania, ta rzeka dziś nam nie-
znajoma wprawdzie, przecież wnosimy, Że bydź
musi któraś z rzek wpadających do jeziora An-
gerskiego. -Nad jej brzegami, zapewne przy uj-
ściu, było miasto Uppeleelła, z czego powstało
Apulia w autorach cudzoziemskich. Rzeki zaś An-
ger, znamy dwie: jedna wpada do Windawy,
z prawego jej brzegu ; druga do jeziora Anger-
skiego. Znajduje się takoż ku południowemu zwę-
Żeniu tego jeziora, mieścina Anger, leżąca nad
przetoką, łączącą i teraz jezioro z morzem. Mam
a O O OŚ
(1) Anonym. Geograph. Ravenn. Lib. IV.
(2) Upe, pochodzi z Sanskryckiego 44p, Woda ciekąca.
(5) Stender: Leętt. Gramm. Lexie. str, 77, 106g,
4.»
| — 394 —
pod ręką rękopisną, w łacińskim języku, relacyą
o bitwie stoczonej pod Kircholmem roku 1605,
Września 27; w której znajduję szczegół: że gdy
Xiążę Kurlandzki Ketler, przybył na pomoc Chod-
kiewiczowi, w liczbie ochotników szlachty kur-
landzkiej, wyliczonej tam powiatami, było ryce-
rzy 85 z okręgu Angersshirrskiego (1), To wszy-
stko przekonywa, że ziemia wspomnionych Agaz-
zirów, leżała nad jeziorem Angers, od nich na-
zwanćm, oni zaś sami byli ludem litewskim i ga-
łęzią pokolenia Hirrów, jak samo brzmienie ich
nazwania pokazuje, których pokolenie tak było
starożytne, jak sąsiadowanie tamtych na zadnie-
przu z Gelonami i Budynami ($ 329). Postrzega-
ją wprawdzie starożytnicy, że wzmienieni Aga-
thyrsy, przemieszkiwali nad górną częścią rzeki
Marus, czyli Maroszy (2), w ziemi Siedmiogrodz-
kiej, w wieku stykającym się z początkiem ery
chrześciańskićj. Według tego, Naruszewicz na
karcie swojej, przy stronicy 7, Historyi Narodu
Polskiego, Tomu I, naznaczył siedziby Agathyr-
sów za prawym brzegiem tej rzeki. Niechże i tu
wolno będzie uwagę zrobić: że w nazwaniu Ma-
(2).....item LXXXY militum nobilium de terra An-
geshirrorum ... Philippi Mittendortii MS. in śto p. 8.
(2) Nazwanie to spływa się z.Marocz, takoż Merecz, a
przeto mogło bydź jak tych dwóch, nadane od ludu litew-
skiego,
dad. 976. 0 TO
| SĄ „dł. dtehio 253 w pz 4, bonia
h ANAL za twe e "papaćad 6 96 m
h RAK dna © AA nade pa aaa na< j
Ą nat pko» nute. MUhawg pkałe HR Akane
| orto mf Ami NL ZZĄ ad ia , Ue Pate
k : hy ka doi U> « ZW ZE 2 ' ja,
Manoty Kreta p PZ CĄ fix. L/.
). 12. ULE 5. 16. A. Zńe Aanicee
s c. PA < ć ida sdeź Nr'enneca 4. e 4D
| wo” A dci htc ze gry | Mławy
PPRZTR kk | zaiaofe wm
P kęgkę wf oe; or M rca
se KEK | Z Że Flesh szóń' pa =
dy ann A tuagyk | ae OW k dac,
une dbamy ay « kb e da. AUĘ ak
£ MY |
4, pór AAA „PORÓW znad o.
4 / /
( Ź x D
Le he yiBiyynA sj A ” r.kzto 47 7 4 Pam
wać Zacuch 4 tez, paka "zaa
2) Pgmao. fdlnu Ar re, PPM JAH
vey, 09, Np l fabsilypoDa. » sią
yy da. ŚW m me mea
Med © Ul.
k iĄą_ HS Ra owa 0 Żróca” Ne Ah
—
A
DA AA4AUALUJ ha,
POWY: PA ń PE
śr 4 M typu tu |
7
WDZONA
„JĄ fońkwaznysdjy
sŻ)” 414 ON
m oli Sq
LT U SMAR , k —
wr M - | >
h Fay M. + ZR WZA ZEE RY * e
"ZEE ip"
LL.M. 7 „„siółiwa
|
|
Mh YEZ> a, (9
U m £
Śpań
dy ma DE A ży tu calej dódace
720 7?
11408 w Huene / m "e 7, am
„POPDYS dacia Sla0 „AdĘAni 144
sat +0 dka RAR) Xuiakf aż
rat fa £ LA DOZĄ dbren r "JT ore
PPSy + Ę 44 mag deneh bez pa” slikyah ;
Raz Li4w ' W ereke 7), Ama LaAkC A GE
ku Kneka nato wyk, Kata) pokudacna ky
do U dx pex k a PY, Sław 7 mk ć
położenie "A i mi blo Lam.” 4 "Aa YZ
Adlenć Fa „tla pace RA oh zwdźa b
(44/14 a, nigmiyjnic/ ye tór s) żywy, jące”
ZORY ZA ZZAC A
a, © „a
ć Ama 4/MAu A> maz ęcą ukeceme PIK,
A, hai Ana ni enie pace KA1A LOL he _
lrdzaegna. pnad sz POD / acndi
m_ ZZ Ż, dl, ko Łe LC_- 443
kasha ach j dAarmcży knaz, po anka)
Zaeaqiu kliwa= * + b” adr”. (Male a:
4 dr GAAA4F A4ń4 4 CZĄ aa 4 "AM ne 4, PPP, Fama
w, kody 7 dad * Ja Y. > POR RPPEC url
były kańać Hum rani r (44% dł oka
LAC v | 4 cf sk = a da wyjdą nc: paunijsAyLh ,
Br ź f+
GO Duden db BÓJMY: znuncjłj Areń. KA needeścz jeg O
w EE RJ
zr
bypu "ug fa e PULP Muuuchęg AAA U tynano
faóki mafnej' WORA j: 2 ZEMGCE /e Wł -6i
ka WPP PYCE, unuczęxaha 4 kmhaa RZ dechi
NL kimoj'. „2 JA rny, ZA Tre, dKAN tacca) Azji,
Śnóruwey nie 7 tate, ' ROM Hu ery, ZAC |
dona Adfu endy nie, RZECZ kaza W4,
Ka Po JĄWEMĆ: „póty i 4 2, «ZE (AX cza 26% lag —
PA Ą Y— Pzdo
4 ke ŚĆ AK. AA, OTazrncka Ml
W AE ment . dy. oda FU.p- 27-79 .
| ('). Brybmi RA A z ULCYKI moliięk i kaenuceej
Uankay'€ gf Pzrulnek "Aman, - fla rama
ÓGNYŚ ZAŚ ocz Ha żiz, PDA My pl pa pay dt | iu
Fyk ZAW Kaa LŚ adug,
Ee aieia
AAJALYP PUŁKO -
ŻĘ sa.
p Jtnwki patyki Jodi
|--Z Or xre, Jeremy, fr fe Mag eż frzudy,
2 ZA 352 ZE, ola. , Aa 7 ma, A
s oz ZA
por biigy, Matys, Ayia Ay
re had, fir nalna, gie” gwa
Poranne 4% Ś dac! 7%. jet
A auza ndy, Sejny ya
My awacci Az Jay
m WA NE 4A ami r. / 824. Kbrzą
Puka p
ugkum MANY pet AŁ U macać dw:
M,
f kę
Kera śń zu €tna aty PARE Vafx THLUMA > Ao
rc A ch, zbli k cy pd, br
(M ta. ry aj FH enufe Hm aus tieon DÓŁ
7 emule; R ORAWIĄC wypodwo: dit PA:
| iS 4 udać
qP ił vy38-24! + JW 29
az 7% j obo |
"a rm TŁA RO.
j
3
|
4
Śro luj org . „la » Crapodk i
i ULET En. 08 ma amy w włos yz uj ónu 2
gra huh j prawo ramaud AA Kanani du rza
GoTo mama. WAN | ARÓ > mają
wzajłknu AV wieku, 62) w YZZD
ny zakaz pw PZ ny MJ
ru | AMRA 4 LYPŁm taio 970) © jł:49%
a waj Kask, tha « eat Ź
ó zegrżż yy ea zaa, boj NL.
(4'bamaj. mad)» YZ i A Fr :-4g
plano ży had dloft'u SWI m cit" |
nów Una '€ af ay 4
R de ch. tg: dy kupcy $ dą |
Fodluy Wi A za s minześj
Ukę W ab ladzy Pama. zhn. ap żkża
Ma leny, dów dy ULrry SŁUŻY.
bę lo 2 JW wa "RSjbuŚ DT. ła 24
sj l ERO ŚJ »
| swf ad. Tdi e w Gij ła el Yyy
wdy Lat RR Awm e - 8 na -
— 395 —
rus, czy Marosz, odzywa się pierwiastek Russ
i Ross, święte rzek piano Litewskie. "Ten zaś 4
pobyt w odległej Siedmiogrodzkiej krainie, gdzie
burzą czasu byli zagnani, mogli zamienić Aga-
thytsy na osady wśród pokoleń bratnich. Kie- "
"dy ciągłe rewolucye sarmackie, nie dały im spo-
"+ kojnie nad Maroszą pobytu. przedłużać, P'rzej-
i ście to nawetyweRiocznym” 'spósóbem, było dość
wczesne, ponieważ w wieku IX., znajdujemy już
miasto Uppelcela, w kwitnącym stanie, o czóm
będzie niżej pod epoką właściwą.
Jt0.
FFinidy Łotewscy. W kurońskim obrębie do-
tąd postrzegać się daje lud plemienia Winidów,
lecz przybliżony bardziej do Łotwy, niżeli do
W inidów Żmudzkich, o których mówiliśmy ($530).
"Wszelako w dyalekcie swoim więcej nad innych
'. Łotwaków mają podobieństwa do Zmudzkiego dya-
| cy WJ MCO
| ebakać faAne/ Mem rato „l „AA zak
w Rkntuisuj PZ praera kaos , tfaslna
kosc, keguj lualu | pnałe raj, SŁ
znaj du A i
RERZÓĄ pa Jay t
Ne szwohwo 2 w. nuke Aa r zad
Uekd oana), prak, W 29
01.0 ś aaa: znał nal *Piai, M Afdana a firm —
A da jet Mke MT -
ga mo PZA huuikam O arA +3
Tate dw rf.) y. - 37) Moła(+2) - 72222
ny) MOZ (BUKA, i dak 1 R wy
SAP. 8 du Xara t 34 « ya dA ŚAŚIĄ
pużw ani a fd Ę ny ję Try kacs re Z3 Me
y md. dana na nt
amd JA. / . u Waważe ti zrde 5, 26 admy.
„L up a 4 Kaa $% „AÓ 2 -- sa8
| Ag h | sat P> AP , IE
FT WAKULO Ra ję Kal RR th, Sy 46 ,
w
t
Wa X ema | zowie zatłamdskij gi
w dlo rue sklawez PaPa VE JE FA
ZA o RTĘCI
A! Zmua Hur Oh ao | hi u M USTKI 0 SE
pr-adja jałn 6x „2 uk, pa
i ah zz» JasddocA 5 rtraty
ZĄ
aż v
dh, pra pa on ocali s
mea,
wo BĘ SC > peonh - w A A, eL5 72
| 3 W a 2207, A ;
A R EL:
//hwnetan „pk hug dą PESO ży, PNAAMA / 24 m AA SHŚ:
rad : zawo nama r % zob paki irneh. Judy
Yad ludy dy lace A plena tna) le Mat mae 40% dar
z+ bigi! WRONA wyludnie ae” CZA A kaj «
Mowa, SEP | Kura naa tau ery zuday aaa WAŁĄJ
Ń e: PAST AE" i
Aemdlai jj 58 j umnie gpu zna , przy na wala
t Po nęd (4), £ M wa Ras ko NAUJALAŁAAAŁ" ZNAL hy
6): Aron ńa. Odwandiisa, wytnie donna JAY Pr AA
«plena? a , bład DH. Hronch SĘ - „0W PA
E) sonome 6 ai IGASE NA
| RZE Se «nh pniiuawh u POS 87 KU Wo
R / KZ |
(ak "8 Nlknaf 4d A dlęcbiini
| ta (lea R ró RURA: pOSZŻ
Pay AEO 3 1) doniie pra i» gt. fiqa M4
ŚJ pa $ Ar, 99 nysmad Naji . Pag ACE
frdnoka numaleńrhamy w za NŚ ÓE
hta nn w na A. 33. e śab sów, esi?
ness GmikTŁA puosdy flemu > ep 7 "M h : , 4 ;
doniore ucyd; Xo hanna j JUO41 , PESPESEH , A A a
( h AEŃ *»4
pm 7 x A 222 Lada PY AE nt, Ta Mita
. oaIĘ j , s .
X Z tua na Klony pażś ek pak ve—— |
ZA
cded« pm 4
ng hr ęnat p wdnde! ię . , . "r 0) . Tf j 1 )
do liczby Wandalów, Rugów i Turcylingów, przy-
dają Herulów (1).
=
350.
Rzecz podobna do prawdy, że lud Herulów
przybywszy do swoich, zatłzymał przewagę nad
niemi, i zdziałał pojednanie się z Gotami, albo-
wiem od tej epoki, postrzegamy ludy Litewskie
juź znowu w lidze z nimi. Tymczasem gruchnęła
wieść w roku 259, Że cesarz Waleryan zajął się
trudną wojną z Persami, na którą legiony wycią-
gnęły do Azyi. Heruli z poduszczenia Gotów ze-
brawszy młodzież narodu swojego, pod wodzą dziel-
*'neso Malabatesa (a przewaźżną siłą uderzyli na
tine Bożą: zak Postrach ich oręża był
ALynaczny z początku, lecz Galien syn cesarza wstrzy-
mał jego postęp i o znaczną porażkę Herulów przy-
prawił. Wodz ich wszelako nieulękniony tćm nie-
powodzeniem, nieprzestawał bydź groźnym Rzy-
mianóom. Napady jego rozpościerały się aź do Gre-
cyi, zburzył Cyzik i oparł się aź o Ateny; w koń-
cu dotyla był strasznym, że musiano z nim za-
wrzeć przymierze 'i pokój okupić ofiarowaniem
(1) Paulus Diaconus: Lib. XII, p. 259.
(2) Malabates jest imię Litewskie, taki w Mytologii zwrot
ma nazwanie boga Alabatis. Inni dziejopisowie zowią go
Naulobates, co jeszcze bliżej do Lilewskiego narzeczenia.
a wami gi W
o se3 i
MA. „5 4
— 413 —
jakiejś krainy nadmorskiej. Tym sposobem Mala-
bates stawszy się obywatelem imperyum, miał pra-
wo do najwyższych w niem godności, jakoż nieba-
wnie cesarz utytułował go Konsulem Rzymskim.
09.
Niebawnie potym około roku 206g, Goty ze-
brawszy ogromne kupy narodów, wynoszące 520;000
ludu zbrojnego, zrobili napad na imperiam w ce-
lu zawojowania całego państwa. Cesarz Aurelianus
Klandyusz, wyciągnął przeciwko nim, wreście
w bitwie stanowczej pod Naissus w Dardanii, po-
konał i odparł z wielką klęską, te najezdnicze ku-
py. Goty ponieśli stratę nie małą, a Cesarz do ty-
tułow swoich dodał Gotticus. 'W liczbie rozlicz=" „4
nych narodów znaydowali się wtedyji Herali. 5 b Ami
(4
200.
Nie jesteśmy wprawdzie w stanie naznaczyć
granic krainie ustąpionej przez Rzymian Herulóm,
jednakże mamy pewność, Że leżała za lewym brze-
giem dolnego Dniepra, gdyż te ziemie były pod
władzą Rzymian, panujących wówczas na morzu
przez swe liczne galery. Heruli uzyskawszy spo-
kojne posiadanie osady nadmorskiej, zapewne za
radą Malabatesa, wzięli się do żeglugi i uprawy
roli; zapewne otworzyli sobie stosunki z ziom-
kami nadrosneńskiemi przez Dniepr i zaczęli kosz
26*
4rą%
s: AROSA
tować korzyści z przystojnej pracowitości. Lecz
widać, że Malabates nie długo żył po tóm usado-
wieniu się, albowiem niebawnie duch inny ożio-
nął Herulow. Poznajomieni z Bizancyum, uderzyły
im w oczy bogactwa tej stolicy; chciwość podała
zamiary płoche do jej zdobycia; umyślili więc
wyprawę przeciw temu potężnemu miastu. Ona
miała miejsce, jakoś pod koniec wieku trzeciego,
po śmierci Cesarza Probusa; dziejopisowie nie kła-
dą jej daty co do roku. Wszelako trzysta zbroj-
nych statków morskich, składało flotę Herulów, za-
pewne wzmocnionych posiłkami od zachodu przy-
byłemi z ojczystej ziemi. Dowodźcy tego przed-
sięwzięcia nie mamy wiadomego z imienia. Za-
mach ten nie tylko, że skutku pomyślnego nie
przyniósł, lecz musiał nabawić klęski, przez pra-
wo odwetu (1).
561.
W sąsiedztwie tej osady mieszkali Goty Gru-
tyngi, lud pod tę porę bardzo możny w narodzie
swoim; kiedy przeto Heruli nie mogli sami oprzeć
się Rzymskich galer napadóm na swoje osady, ucie-
kli się do tych sąsiad i za ich pomocą ocaleni zo-
stali (2), Lecz to samo zrządziło wpływ gotyc-
a A A R
> NY m M O M mA
(1) Syneellus: w zbiorze Pisarzów Bizantyńskich T. V,
p. 504,
(2) Ammian Marcell: L. XXVII, c.5, Lib. XXXI, c. 3.
span" ya
|
+
” ++ BRP mz
kiej władzy do rzeczy ochronionych osadnikow.
Zarozumiały w waleczności swojej lud Herulów,
dumny i nieznający hamulca zapędóm swoim,
prędko zniecierpliwionym został, tej obcej naczel-
nictwa oznaki (1). Idąc więc znowu za swej pło-
chości powodem, weszli w krwawe zamieszki
ż Grutyngami; ztąd wywiązało się zajście z całym
narodem QGotyckim. Panował w tej porze nad
Gotami król Hermanarik, pochodzący z pokole-
nia Grutyngów, waleczny, przedsiębierczy, rozu-
mny, nadewszystko chciwy sławy z panowania
rozległego. 'Ta wojna z Gotami wzięła początek
roku 550. Heruli zgromadzili wszystkie siły lu-
dów litewskich będących na wschodzie, ulni w po-
moc Swewów, którzy tylko obłudnemi radami i
zachęceniami poklaskiwali temu przedsięwzięcin,
i lubo zawsze zawistni potęgi Gotom, nie weszli
do: zaczepek wyraźnych, znając widać bliżej i po-
tęgę i króla Hermanarika, który ją kierował. Przy-
szło wreście do bitwy stanowczej, król Gotów
otrzymał zupełne zwycięstwo i otworzył sobie
pole do rozpostarcia swej władzy nad całym ogó-
łem narodu litewskiego. Heruli cofnęli się z reszt-
kami swoich zastępow, uwlekając z sobą Alavów,
(2) Gens quando velox, eo amplius superbissima. Jor-
nandes: ©. 25. — Herulis via reperias, aut stolidiores, aut
leviores alios. Procopius: Lib. LI, p. 259,
wĄ
4
y
«>
O
«. AN 4
którzy zapewne ich posiłkowali w tej bitwie nie-
szczęśliwie ukończonej.
302.
fiermanarik już nie miał żadnej przeszkody,
na całej przestrzeni od Czarnego do Baltyckiego
morza; któraby tamę zamysłom jego położyć była
w stanie. Tak więc około połowy czwartego wie-
ku, panowanie wschodnich Gotów rozpostarło się
ku morzu Baliyckiemu. Wiemy z poprzednich
rzeczy wyłożeń, Że w tej porze nad tćm morzem
siedzieli Wenedy, Sławianie i Esty Litwini, czyli
w ogóle wszystkie ludy plemienia litewskiego pod
tóm nazwaniem uważane. Pierwśi byli już bar-
dzo ludni, chociaż poźniej od drugich zbliżyli się
podobno ku morzu Baltyckiemu. Ufni przeto
w potęgę zbrojnego ludu, którego mnóstwo wiel-
kie wystawić w pole mogli, usiłowali opierać się
przedsięwzięcióm możnego króla; lecz on zesław-
szy liczne zastępy ludu zbrojnego, nasamprzód zje-
dnał, mądremi krokami swojej polityki, przychyłl-
ność i uległość Estów, zkądinąd nie nadto kon-
tentych z sąsiedztwa przemożnych W enedów, po-
czćm z latwością zagarnął ich pod prawa swoje.
Panowaniu tego wojownika ani Scytyą, ani Ger-
mania granicą nie była, wszędy się postrach orężą
Gotów rozpościerał (1). Ponieważ Hermanarik
a: NAM 1
(1) Post Erulorum caedem, tdem Ermanaricus in Ve-
netos arma commovii, qui quamyis armis dispertiti, sed
o amok 4 JEORÓGEN
„a
PARC. OZ.
RS
0%
— 417 —
| był z pokolenia Grutyngów, wypada wnosić, że
ten lud Gotycki szerzył swoją władzę, w krainie
| Hirrów, braci pokonanych na wschodzie Herulów
i tam założył twierdzę, pamiętną dotąd pod Gru-
tyngi, czy Grotyngi nazwaniem, w mieścinie ma-
łej na tómże miejscu jeszcze istniejącej. Niewie-
my dalszych wpływów tego zawojowania na ludy
litewskie na zachodzie mieszkające, 'słusznie prze-
cież dziejopisowie pruscy domyślają się, że te
wpływy były naich korzyść, ponieważ upokorze-
nie Wenedów, których sąsiedztwo uciążliwćm
było, uwolniło ludy litewskie od wielu niedo-
godności i dozwoliło za lewy brzeg Pregla ku
r Wiśle się rozpostrzeniać, zbywać swoje prodnk-
cye za morze z wolnej ręki, oraz rozpostrzeniać
stosunki ze wschodem, ponieważ od Baltyckiego
do Czarnego morza posłuszeństwo władzy się Gio-
tów szerzyło bez przerwy ŚŚ).
-
numerositate pollentes, primo reststere conabantur. Sed
nihil valet multitudo in bello, praeseriim ubi et mułlt-
tudo armata advenerit; nam hi, ab initio eacpositionis vel
catalogo gentis dicere coepimus (© s.) ab.una stirpe eworti,
tria nunc nomina reddidere, id est, Veneti, Anies, Sgłav: €
qui quamwis nune iia facientibus peccałis nostris ubique
desaeriunt, tamen tuńnc omnes Ermanarict impertis ser-.
vire. destiorum quoque similiter nationem, qui longisst-
ma ripa Oceani insident, idem tpse prudentiae virtute
subegit, omnibusque Ścythiae et Germaniae nattionibus
ac si propriis laboribus imperavit. Jornandes. De reb.
Gotik. pz” SV? | A |
Ś WG Ę* | | > dy O: Obawzyc Aaa IXO
ma;
— 4I8 —
| 363.
W ciągu tych wydarzeń, około roku 362, po-
strzegamy w dziejach wzmiankę o osadzie Gelo-
now nad brzegami Meotydy (1). Nie mogli to bydź
jaż ci sami o których mówiliśmy wyżej ($ 61),
gdyż po tylu wieków upływie, w których ziemie
nad morzem Azowskićm, czyli Meotydą ciągłym
zaburzenióm i odmianóm podlegały, żaden lud sta-
rożytnej tam posady swojej nie zatrzymał. Musiał
więc to bydź lud litewski, przybyły z zachodu
Herulóm na pomoc, zapewne (ralindy, którzy o-
siadłszy w ziemi Herulóm przez Rzymian postą-
pionej, za Malabatesa; dali się poznać pod nazwa-
niem przodków swoich Gelofmów. Los ich dalszy
niewiadomość pokryła,
504.
Co się tycze dalszych niepowodzeń Herulów,
. . . 4 -
* Cl Zawsze wierni swojemu charakterowi, słanąw-
. s
szy w colaniu się swojóm z Alanami ku Dunajowi,
zawarli z nimi ściślejsze przymierze i postanowili,
raczej zginąć do jednego, albo wynijśdź w najod-
leglejsze strony niżeli się upokorzyć przed Gota-
mi. Widać że Hermanarik,(nie spuścił jeszcze
z oczu swoich nieprzyjaciół, gdyż znalezli Heruli
z Alanami rzeczą radniejszą opuścić wschodnie
kraje, niżeli dotrzymywać oporu Gotóm. Utwo-
(1) Ammian. Marcellin: Lib, XXII.
(t) FH tęwm an Aby kk PRZAREĘ; a) 334 — 376
— 45 —
rzyli więc śmiały znowu zamiar, podbicia, zacho-
du Europy południowej. Na ten koniec przeszli
przez Pannonią i obrócili się do Galii. Lecz w ro-
ku 566 spotkało ich nowe niepowodzenie, nad
samym Renem, gdzie na głowę przez Rzymian
pobici zostali. Odparci, ścigani mocno, przymu-
szeni byli szukać ratunku w pustyniach Getyckich
za lewym brzegiem Dunaju. Tu widać, że się
zakończyło sprzymierzeństwo z Alanami. Następ-
nie pewneby nieuszli zagłady od Grotów, albo
niewolnictwa, gdyby nowa rewolucya, którą na-
nieśli Hunny na Europę, nieodmieniła składu rze-
czy obecnych.
ao >GG
« ht O
ROZDZIAŁ X.
W targnienie Hunnów do Europy,
dalsze łosy ludów litewskich na
wschodzie i południu.
=
305.
Już Gotów straszliwe napady i podbicia, sta-
ły się rzeczami dość znajomemi, oswoiły się nie-
jakoś kraje Cesarstwa Wschodniego z tych ciemięż-
ców przedsięwzięciami. Sami nawet Goty, a bar-
dziej ich potężny władacz, król Hermanarik, zda-
wali się ku spokojniejszym zamiarom skłaniać, i za-
pewne utworzyłoby się było potężne Gotów mo-
carstwo ża lewym brzegiem Dunaju, gdy nowy
a szczególny w swym rodzaju fenomen history-
czny, spotkał zdziwioną Europę.
506.
W czwartym wieku ery chrześciańskiej, po-
częły się rewolucye Hunnów, które nawlekły do
Europy miliony ludności, i które miliony wyple-
niły dawniej zamieszkałych narodów i opustoszy-
ły ogromne przestrzenie, oraz dały byt i postać;
gd > ąeE
jezeli nie zawsze stałym państwóm, to stowarzy-
szenióm wojowniczym, łamiącym na długie wieki
stosunki polityczne narodów Europy, Azyi i Afry-
ki. Hanny pochodzili widocznie od narodu pła-
skotwarzych ludzi, u Herodota Agripejami zwa-
nych, których kolebką byty góry Uralu. Mylą się
starożytnicy, którzy im początek Scytyjski nazna-
czają, za powodem Priskusa(1). Jakoby śpiewy
słyszane na dworze Attyli, były w języku scytyj-
skim; to nie stanowi rzeczy, aby Hunni byli po-
tomkami Scytów, mogły bowiem zabawiać pienia
cudzoziemskie tych dzieci Azyi północnej, tak jak
bawią i innych. Z drugiej strony, że pisarze bi-
zantyńscy, często pod rząd scytyjskich ludów pod-
wodzą takie, których cechy rodowe, jak niebo
od ziemi różne były od scytyjskich, a w tym rzżę-
dzie liczą się najwyraźniej Hunny. Albowiem
niema dziś wątpliwości, że oni są przodkami Awa-
rów, Pieczyngów, Połowców, Mongołów, Tatarów,
Baszkirów, Kałmuków, i innych ludów i narodów
płaskotwarzych. Rozmnożony ten naród w pół-
nocnej Azyi, juź w ostatnim wieku przed Chry-
stusem, przeważnie nacierał na Chiny, które na-
pady spowodowały Chińczyków do osłonienia się
od nich owym ogromnym murem, cudóm świata
1 2 Mm M M 200
(1) Przytoczonego u Strittera, Memoria populorum, T
I. p. 515.
£
Z
o
sz
— 422 —
wyrównywającym. VW wieku dopićro czwartym
po Chrystusie, wylały się te tłuszcze tartaryjskie
przez Ural na Wołgę, za której biegiem zbliżyły
się ku Donowi, W roku 375, przekroczyły Don,
Doniec i Dniepr, wszędy niszcząc ogniem, wyci-
nając mieczem opornych, a uleglejszych z sobą
uwlekając, celem sił pomnożenia.
507.
Rok 375. W padnienie Hunnów do Europy za-
FJF'targnienie >
Hunnów do szło pod dowództwem Balambera, czy
Luropy.
Dalamira, jak inni piszą, z potęgą miliona
ludu zbrojnego. Mocarz ten, trzymając się szcze-
gólnego systemu politycznego, umiał w posłuszeń-
stwie utrzymać rozliczne narody i częstokroć nie-
przyjazne między sobą, pod jedne chorągwie gro-
madzić. Tych liczba była niepoliczona: już bo-
wiem nad Wołgą, Donem i na lewym brzegu dol-
nego Dniepru, znalazł mnogie ludy osiadłe, albo
tułające się, pomnożone wypartómi przez (rotów
za Dniepr, zapewne, powiększej części i obce
między sobą i nieprzyjazne wzajemnie; te wszyst-
kie, pomnożyły tłuszcze napastnicze Balambera.
Szeroką nawałą przeszły one przez Dniepr; po-
strach niewypowiedziany je poprzedzał. Goty nie-
zmiernie się ulękli, ci, którzy dotąd byli postra-
chem Europy. Ich król Krmanarik, stodziesię-
cioletni starzec, zawołany dowodźca w boju i szczę=*
śliwy zdobywca, który każde przedsięwzięcie swo-
— 423 —
je, w ciągu długiego panowania, odznaczył pomyśl-
nością, tak się przestraszył tych barbarzyńców,
Że niechcąc w walce z nimi, utracić nabytej sła-
wy, śmierć sobie zadał, Następca jego, Winitar,
juź był dannikiem Hunnów. Tak częstokroć naj-
wyższy stopień wielkości ziemskiej, styka się z pro-
giem jej mogiły. Owi panowie Sarmacyi europej-
skiej, postrach cesarstwa wschodniego, usuwali się
z razu ku Dniestrowi przed Hunnami, nareszcie po-
szli za T)unaj szukać schronieni a w Cesarstwie, jako
368.
Próźne podobno byłyby usiłowania wytknąć
pokorni danuicy.
granice panowaniu Hunnów, któremu Kuropa za
ciasną była; gdzie tylko bowiem zbojeckie te hor-
| dy iść zażądały, zwłaszcza po śmierci Aetiusza,
tam ich panowanie było(1). W naturalnym po-
„rządku znowu rzeczy uważając, upadek mocar-
stwa Hermanarika, musiał nadać prawo zwycięż-
cóm do rozkazywania narodóm uległym tamtemu,
w której kolei znajdował się i litewski. Pewną
jest rzeczą, że władacz Hunnów, połączył pod
swoje chorągwie narody ulegające Gotóm , które
wszystkie miały swe wojownicze zastępy pod ich
rozkazami na wschodzie, i utrzymywane były
(1) Mortuo dćtio Attila nullum habens sibi compositum
parem, unpune Łuropam vasiabat et utramque Imperii par-
tem sibi habebat vectigalem. Procop. De bello Vand, L. I,
c. 4, Pp: 107,
— 424
w groźnćm posłuszeństwie; jak tylko bowiem nić-
mi zawładał, juź tóm samóm był mocen rozkazy-
wać ich ojczystym krajóm, bo miał w swym rę-
ku pewnych zakładników. Ściry, Heruli, Sudar-
gi, zostałi przy Hnnnach, to rzecz pewna; z tego
wynika, że ludy litewskie, osiadłe nad Balty-
kiem, były pod ichźe rozkazami. Dla tej przy-
czyny Priskus, który był posłem cesarskim do kró-
la Huonów, prawdziwą bardzo rzecz donosi, gdy
opowiada, co słyszał o rozległości władzy tych no-
wych podbiwców (1). Według niego, nie było na-
rodu nad morzem Baltyckićm, któryby nie ulegał
ich władzy. Płynęły daniny i dostarczania ze wszy-
stkich stron Sarmacyi, wszelkićmi znajomómi w tę
porę drogami, do obozów huńskich. I riaturalnie
tak bydź musiało, iżby zasilić i chciwość i potrzeby
zdobywców. Były więc w polityce Huunnów po-
wzięte osobne środki i osobne sposoby do zagarty-
wania zewsząd wszystkiego. Nie pozostały nam
o tćm szczegóły, gdyż nie było dziejopisa w obo-
zie Attyli; jednakże podług tego, co mamy z bi-
zantyńskich pisarzów, rzeczy nie podlegają wąt-
509.
Stosunki l. _ W krótkim lat przeciągu, potęga Hun-
dów Łitew- > , - s
skich z Hun= NÓW roz postarła SIę, między Dnieprem
nami,
pliwości.
1 Iunajem, między Czarnóćm i Baltyc-
| — wm
(1) Priscus, p. 559, sequ.
wę 405 —
kióm morzami: Alany, Roxolany, Gepidy, Goty,
Wenedy; Heruli, Ściri, Sudargi, i t. d.; słowem:
wszystkie narody i ludy, które się mieściły na
przestrzeni dopićro wytkniętej, słuchały rozkazów
huńskiego wodza. Dalsze koleje zwycięztw i stra-
szliwe spustoszenia. przez tę zgraję ludów skoja-
rzonych zdziałane, dość są wiadome w dziejach
Europy i uboczne względem naszego przedmiotu,
żebyśmy się ich opisami zatrudniać mieli.
5/0.
Po roku 377, właśnie juź pod rozkazami Ka-
łambera, nastąpiło połączenie się w jedno i pod
jednym wodzem Scyrów i Sudargów z Herulami;
wodzem tym był, znajomy już nam Eduka, dowódz.-
ca Scirów (1), o którymeśmy słyszeli wyżej ($ 540)
pod rokiem 555. Tu właśnie jest ów czas, od *
którego połączone ludy litewskie, poczynają u dzie-
jopisów nazywać się zbiorowóm nazwanieńm //-
tiani, o czćmeśmy już raz namienili ($ 3529).
, 1 "39
574 r.
/ o
Nie wiemy, jakie okoliczności otaczały ludy li-
tewskie, po ich zobopolnóm połączeniu się, te za-
pewne nie były znaczącemi, gdyż dziejopisowie bi-
zantyńscy milczą prawie zupełnie; wszelako z nie-
r db -. a |
których napomkhień wnoszą, że przebywały w Da-
cii, gdzie się uprawą pól zatrudniać mogły. Do-
(1) Jornandes et Procopius..
kd Wind + * |
4 w 24 e. « 54 4 3 e
s
”
— 426 —
pióro w roku 401, kiedy Hunny, pod dowódz- .
twem Uldyna, posunęli się w przedziały głębsze
cesarstwa, musiały działać i zastępy litewskie, Któ-
re nie były wyłączone nigdy z wypraw znaczniej-
szych. Następnie, gdy na wschodzie cesarstwa, po-
częły się krwawe zajścia, z rokoszu Aldrika po='
wstałe, narody pod Hunnów zwierzchnictwem bęn
dące: Alany, Burgundy, Silingi, Swewy, Kwady,
Gepidy, Sassi i Heruli, wszedłszy do Pannonii,
łączą się z Wandalami i ciągną ku Alpóm. Nie-
zmierne te wojska dzielą się potćm na dwie cżę-
ści: z nich jedna we 200;000, staje pod murami
Florencyi, lecz doznaje zupełnego prawie zniszcze-
nia od Rzymian, dowodzonych przez Stylichona.
Druga część stała na miejscu, oczekując okoliczno-
ści, któraby jej drogę do Włoch otworzyła. Po
zniesieniu przecie tamtej, nie poszła naprzód, lecz
się obróciła ku Galii i przeszła bez przeszkody .
Ren, na końcu roku 4006. Zdaje się,.że Herali,
w płerwszym tylko byli oddziale, ponieważ w Ga--
lii o nich niesłychać było.
0/ Że
Rok 455. W ogólności Hunny, nie byli jeszcze
Śmierć „Attyli i : > s T
———- byt niehespigcznemi sąsiadami BRzy-:
mian, dopóki zostawali pod władzą Balambera i je-
go następcy Rugili, po którym posiadł panowanie:
Attyla.() Koczowniczy ten mocarz, założył swój
główny oboz między Karpatami, Dunajem i Ty-
(0) rid na kiedy znam Sk >
F + -m=, 3 . ,
4 ę* sę 0 „wą e 8
'
©019
— 438 —
rulskie(1). Szczegóły życia Odoakra zaginęły, przez
niedbalstwo dziejopisów opuszczone; to tylko pe-
wna; że od młodości słynął niepospolitóm imie-
niem walecznika i rozumnego człowieka, a przez
urodzenie swoje miał prawo do wyższych dosto-
jeństw pomiędzy rodakami.
581.
Jeden tylko szczegół mamy dochowany, z epo-
ki, gdy ciągnął z wojskami posiłkowemi z nad-
środkowego Dunaju do Włoch, przeciw Oreste-
sowi, będąc juź ogłoszony wodzem Herulów i dal-
szych sprzymierzeńców, co przypada na rok 475
czy 476 (2). Przytoczymy tu przekład naszego ba-
dacza rzeczy litewskich (5): — „„Gdy Odoacer prze-
chodził z wojskiem swojćm przez Pannonią, do-
wiedziawszy się o świątobliwości Ś. Seweryna
Mnicha, odwiedził go przez ciekawość z rycer-
stwem swojóm. Chcąc zaś doświadczyć, czy pra-
wdziwie powiadano o nim, że wie przeszłe, te-
(1; Imie tego wodza daje się wyprowadzić z dyalektu
łotewskiego, który w porównaniach dyalektycznych, najbliź -
szym jest Herulskiego słowa: duhkt, wrzeć, grzmieć , ha-
łas wielki robić (Stender: Lettische Gramm. str.37), E jest
brzmienie przedimieniowe, i czyni z supinum, rzeczownik,
tak, że Kduhka znaczy człowieka porywczego, prędkiego do
zapału w jakićm bądź przedsięwzięciu.
(2) Kugip. im Vita s. Severini apud Boland, 8 die Janu-
arii.
(3) Xaw. Bohusz, Rozprawa, str. 49, z poprawkami na-
Szemi.
= e—
— 439 —
raźniejsze i przyszłe rzeczy, ubrał sie w kożuch
] . >
nn SOWIE
prosty i tak między żołnierzami niepoznany wszedł
do celi męża bożego. Że zaś wysokiego był wzro-
stu, w niskiej izdebce dobrze pochyloną głowę
trzymać musiał. Poznał go wraz mąż boży i prze-
powiedziawszy mu, że królem będzie, następne-
mi pożegnał słowy: „ldź do Włoch podłym dziś
„„odziany kożuchem, wkrótce drogie szaty i dary
„innym rozdawać będziesz.” Odoacer królem zo-
stawszy, przypomniał sobie proroctwo i wskazał
do świętego, że wszystko uczyni, o cokolwiek pro-
sić go będzie. Mąż święty, prosił o wolność dla
jakiegoś Ambrożego, z którego natychmiast Odo-
acer więzy zdjąć kazał.”
302.
Chociaż rządy tego władacza we Włoszech osnu-
„Ram e Actańloii non ani no wy ASA"
te były na wskrzeszeniu porządków wewnętrznych
1 utrzymaniu pokoju zewnątrz, nieodbicie potrze-
bnego ku temu celowi, przymuszonym był jednak
nieraz do wojennych przedsięwzięć. (Tak w ro- na lub
ku 478, znalazł się w potrzebie wyprawić na cze- **Y $>
le Saxonów do Gallii morzem, gdzie przy ujściu
Ligery zaledwie wylądował, gdy król tameczny
Childerik upokorzył się mu i zawarł przymierze,
jakiego po nim Odoacer wymagał. W roku zno-
wu następnym 479, wyruszył naprzeciw Glicero-
wi, mszcząc się śmierci Imperatora Neposa, gdy
1 Dalmacyą pod swoje rządy zagarnął. Oba te
«r
x Z40* 2
przedsięwzięcia ułatwił podobno sam postrach orę-
ża jego. Pokonywając tym sposobem nieprzyja-
ciół i dążąc do prawdziwego dobra podwładnych
sobie narodów, nie miał przecie szczęścia zwal-
czyć najdzielniejszego przeciwnika cnoty i wiel-
kości, to jest zawiść.
300.
Nad Ostrogotami(1) panował w tej porze Teo-
dorik, człowiek takoź rzadkiemi przymiotami uda-
rowany, lecz przy tóm chytry, zazdrośny sławy,
przedsiębierczy, chciwy panowania i bogactw. Wa-
leczność jego częstemi powodzeniami w różnych
okolicznościach udowodniona, czyniła go pierw-
szym rycerzem tamtego wieku. 'Fen, gdy się do-
wiedział o dziełach wojennych i cnocie Odoakra,
uniesiony zapałem chlubności wojowniczej, za sy-
na go rycerskiego przysposobił, udarowawszy zbro-
ją i orężem, przy dyplomacie pelnym pochwał
1 wynurzeń przyjęcia na siebie obowiązków, od-
powiednich takowemu przysposobieniu; podług
łamłoczasowego rycerstwa zwyczaju (2).
504.
Pożądane były dla Odoakra takowe stosunki,
(r) Ostrogoty, znaczy Wschodnie Goty. Oster, wschód
słońca. 'Ten wyraz był znajomy i Litwinóm: Ostrabrama,
w Wilnie, znaczy Wschodnia brama, choć nie leży na wschód,
Ostrogałas, wschodni koniec.
(2) Mamy to dyploma w zbiorze listów Kassyodora.
waza, p
RT M
|
ać "KEĘD 2
który o niczóćm bardziej nie myślał, jak o powię-
kszenia pomyślności nowego państwa swojego,
w któróm dawne prawa, urzędy i wszelkie cy-
wilne porządki utrzymał; a korzystając ze spo-
kojności wewnętrznej i zewnętrznej, mógł po-
myśleć, o dobróm powodzeniu sprzymierzeńców
swoich, w Noriku pozostałych, których pod tę
porę uciemiężał do zbytku Feban, król Rugów.
Wezwany o pomoc przez uciśnionych, sam się
w osobie swojej wyprawił, pokonał Ragów, któ-
rych król zginął w bitwie, syn zaś jego, Frede-
rik ucieczką z kraju się żatówatŁócź skoro Odo-
acer do Włoch powrócił, Frederik znowu się
ukazał, udwajając tyraństwa ojca swojego. Po-
wtórne Żale i skargi spowodowały wyprawę Okul-
la brata Odoakra, który na czele Herulów, po-
wtórnie Frederyka ustąpić z kraju przymusił, tą
razą udał się do Mezyi, gdzie Teodorik panował,
z którym zostawał w pewnym stopniu pokrewień-
stwa(1). Po tóćm zwycięztwie, chcąc zaspokoić
zupełnie Herulów i dawnych mieszkańców Nori-
ku, od wszelkich wpływów Rugów, ludu cierp-
klego i niesąsiedniego, przeniósł ich do Włoch,
z powszechnóm zadowoleniem wszystkich. Lecz
Rugi, zamiast coby wdzięcznymi bydź powinni,
za oczyszczenie dla ich jednych żyznej krainy, po-
HORqE ds wsi jp,
(1) Ennodius, in lib, dicto Theodorici reg. p. 298.
W > A"
wzięli nienawiść ku Odoakrowi nieubłaganą, wi-
dząc się bydź pozbawionymi niewolników i ich
dobytków, za jakich obracać usiłowali dawnych
Rzymskich osadników Noriku i innych nie spół-
plemiennych sobie mieszkańców. Patrząc nade-
wszystko zazdrośnómm okiem na powodzenia Heru-
lów we Włoszech.
200.
2, drugiej strony sami Rzymianie, zawsze za-
drością miotani przeciw barbarzyńcom, krzywóm
okiem i z niewdzięcznością przyjmowali postano-
wienia władcy swojego, ciężyły im juź te prawa,
które pod Imperatorami zdeptane zostały, nie-
chętni z podziału pierwszego ziemi pomiędzy woj-
sko sprzymierzone, bardziej się jeszcze Żalili na
nowy podział, który spowodowało ściągnięcie do
Włoch mieszkańców Noriku. ''o wszystko było
powodem, że się Bzymianie, sekretnie udali do
Imperatora Zenona, z prośbą, aby ich raczył uwol-
nić od ucisku barbarzyńców. WW tymże samym
czasie, Frederik na dworze Teodorika, nieprze-
stawał wzywać pomocy, przeciw nieprzyjaciołóm
swoim Herulóm.
300.
Imperator wschodni, miotany zawiścią, pośród
niedołęźności swojej potęgi, wchodził w układy
z Odoakrem, to łamał znowu przymierza; raz szu-
E . ; 5359 +3 oł sę «4, „i
kając powodów do zajścia, to znowu ich'unika-
224
(1) Ue ya zy o 38.4 dy 2 a" Z
AŁ wta JEŁA „aniAle Ó
Adrd ó. HAeruduii śe krs fraczę Cai
M ae l4 Pre > 2 woah
ZZ A ZĘ PeCŁEŻ - s E ŻŁ
>: PE AK zi 2 fa La/
do PP ZY?
A £« p. bow, sób WOZZPA | SE
ZAŁ L4? tede
Waflno nandade ZB Areń bać śa< L A c > ABAP P.
Pd
4 5$4v . ża Y po Hy ża
ZE. a M. Ś5 6.
Arab. Ć.V. 4 ŻY AJ Ra
Aamaiw wm niehakuai RORyeh2e Jysk. lwa Ko4
ay dh > 4, toy ug A GE «asg aż
i y ox 2607. Nor sń. SG. epa,
Pe ty pe, WZ | Mlę Aa kM 6 A | gbłeę ce
w lOnkes Afth dake „Jia zonĄ ; ZA ża P ARA
luck... ADR pa Hożlac
/% <93Ą x zgdspę, kej AJ UÓCAACy , NA Bu
34 M dam DX Kofe audnj 1a 4 lec Ao dą L
PAC. pa GZ
j (
que, ZLsśR*, ń L p” „aśka Arić dy
masek 4
fŻ Y- AH nŁ A ZE A że AA A0/ 2 JŁE
BKS 44 zę pó 4 < span ikj 1a a kogo?
? bra outer
ę Ra Hf. A” £ al lll
o ak
ua „h rosa nag VA (ue a diane 4 RCJPAP: łaa pueu Ac © e,
Ka vu" pdcŁó nĘŚo
stó ,. PSC nełotyy pal WE Miypa Hi A=
ch i. 3070752 ery 4 CZE AJ 2
"Z ACZ R DAADE
AA zgadna z =
pe Z rełę j = Ra) ŁeCĘ 1) 27
s mad asnu taaia dą PoS 3 Wi p
.
fioaani Sier -
jakrea XA r ia. Tkbee Kama
Woruloaó, DOGEO0 aa i 4j) zdbumyk ama.
Kermi ke maadło 4 maaa ada) ro "AE
fuvawo , hal nha, Jauwud, Kuy kókłezj s
rena Laddza Faliacę! na. zmusan e> (1)
—
() lui ad 4 ię Ę SSB REC
"RE: , PZ PE ONUE KG BĘ] doly ku”
6) Ano ga” óżd Sk. AE Ama X
Z 4
Arić A fd Pu 4 Hug Pó PALA
z rób: :
bómar Ę —
Z:
j nn Gęsi” Że dok dne Paz wpótaść Ar
p *m "h *Q
zł ck Hr. 42. PORZ () 79
e ł Je m- p /2 brzeg "cin Pawi! aadyj" Z aaa
4 s4 ATA ŚĆ A i
5; 2 Jh, | dkasó „AAzł , AEG u: 0 =) " "6 r"
47 . e Ą
r"zmn
e 777 A PRAANA nad użot 4% € 5 Ag
or"
L SW
Pam 4$ + kn
» 4 i w
s > TZ PARE AMRAŁA AL PN WA "YCR
dw skówrc? ARM > mywykać :
g . WZ,
4 + d 4 3:7 sb ade 77 Pę
I 07 44 rwt
p4 | ATA ” 1 k pre << per Ki fet
p rALA-
A ; BZ , U) W 722 +V
A eau! UJ um AE
,
r
VM Ztutwia_ «
NZ | need, reryhk tfseg lato, na tucJne”
posdlo * par, re 27 n "a Funopuy rwa £ me" «wa
Świe bye, ; alko eh do daak rrafażwa A OŁAK
Raj jen leę>
, barów
1/00 ) RlLLAŁ- A a ed
sej aa | L= yy A |_<$a dż Za / Ja AA wacazół
"© pe BY; naeko.lu „pot proc pra / je
natoj, poeka taj 1 zna kał, z kdcąj KAŻ
4, wa
6h W Mora 4 "SES ads deee | Pa Taa
Mt nie (Z e. zo pęczka ASADIĄ
„p
„Ak
4 » U
Za ZA ' dart JA JSAa i
(4 NĄ RY, p ą” p) E: ke
z (mala, ać ą ry kw AZ e Hua noga A
No 0 4947 2 / AMox p 5 > ut ya
Sak | rufaud” . lu da
= wadi 5 fufreż
sdi hy iż RAB R 5
"0 ź r” s LAT AJ
j A lunaprej. d. lu
g Awagój * Oy si OŚIk
j BP 1 wodą ZŁ i | poaae- ą pe p Wdózete+ W Z
zna Ab nx ju
4n uiaie lam od,
zyj ny A Ł 4 > Luań,
ty, Kafka JĄOni nom
Az — do fa wdy rh
da wali m BĘ Tywz, .
(nk tużuł w figi ke jan lulofi tym Jaz
JW pokowwony rADĄWremrnny kar] dluam 20
s t—,aą Maus raf um lech miana) Xe KŻ zaaab
/ ; 208
al ut pajód dee humPlo A" / "= kiedh /
td ly naa , h kormyołak „Ą ów a 26 My -
ua Na Kahazwtwocy TPffe ARA ZZnaaą>
pa [ Aa"
A . ( Pr pla Vau a,
. ałf Z .
jm 7 pea nas r 7 Api R ma
. x , 4 Bi ? rUua p 35
c : , d jeraga
lożą Ap kef rez lina, PE Ok skom
bo ! i u K p p R aty , KŁAGA e
Wanam h 1 G9. ; , Modi e- 7 ! A
) £ pra ske Przez m ą Ne”
dx. „wik W sg. mae | dą „>. zda zaraąłki ZANE, Hua
GAŃ £ Krase Uepośi ł ab Fe-
ue krs? PY 4 ddonać | r44) L SEaj "y Ź s
zacho 1112 pumary sA PPRZKAĄ 4 Ą_* zz m, i ret 4a-
lej Z zm , VW” p wó 4% 44 >
WYŻ. cs nd oh = WA - ss510
(ę7 Gż4- W ih Żak. wyd a 4 aaa nak SŁ © ZE ię? ef
" ary <Ż, 7 weto say — ś
851 1 nka r i 4! AT u aeg, 4 za”
Śorpanke 9
PU ed«
WAW ME e dw z owo 28
Avy ZA Jake x fw Aha Ry" AO
b 2996, 244-1% *7R7 okacażw
Vr/zen r ŁYkT? 26 c= / ,
ARRAY uwęch psiskłeowk Tin. z 4 AA Pana / tw tuz?"
— 448 -—
jąc. Naresztę wszedł w skryte umowy z T'eodo-
rikiem, oddając na lup Ostrogotom i Rzymi Wło-
chy, w nadziei płonnych obietnic, czyli może w wi-
doku sprowadzenia do walki mocarzy barbarzyń-
skich, w którejby obie strony osłabione, dały mu
zręczność do ich uprzątnienia obu. Chociaż Teo-
dorik wiedział dobrze zamysły zawsze nieszczere-
go Zenona, który go juź dawniej poduszczał prze-
ciw OQdoakrowi, jeszcze w roku 47g, kiedy po
Śmierci Neposa, nie chciał mieć możnego namie-
stnika jego we Włoszech; jakiemi poduszczeniami
Teodorik: uwieść się nie dał. Lecz w obecnych
okolicznościach inne zamiary i podniety, natchnio-
ne przez zawiść osobistą i chęć nabycia lepszego
państwa we Włoszech, niżeli te,* które w Mezyi
posiadał, skłoniły go do wyprawy. włoskiej; któ-
rej powodami pozornemi tylko były: zemsta za
Rugow pokrzywdzenie i spełnienie poleceń Ze-
nona, zowiącego się wtedy Imperatorem całego
państwa rzymskiego, jakie było przed rozłączeniem
swojóm na wschodnie i zathódnie, a tćm samóm
prawo mającego stanowić według swego upodo-
bania, namiestnikow swoich we Włoszech, zrzu-
cając nieupodobanych sobie.
EAZA
Wyprawę Teodorika składały nieprzeliczone
tłumy ludów, spowodowane wezwaniem króla
gockiego, śpiegzących jak na osadę, do błogiej krai-
Dz. Star. Nar. Lit. T. II. 28
9
4 «a
6
ARE" A
ny włoskiej; nie tylko wojownicy z całym swym
sprzętem, rodzinami i domowstwem, lecz różnego
rodzaju i narodu koloniści. Porobione były z umy-
słu wozy kryte, za mieszkania slużyć mogące, ma-
chiny, młyny z całóm urządzeniem, wieziono za
wojskiem. Naturalnie taka wyprawa; jeszcze
wśród zimy rozpoczęta, musiała opózniać iście i
stawić nie małe przeszkody do pośpiesznego wtar-
guienia do Włoch. Lecz ani górzyste bezdroża,
ani rzeki, ani śniegi i mrozy okropne w tej zi-
mie przydarzone, ani naostatek sprzeciwieństwo
po drodze od Gepidów, potóm od Bulgarów do-
znane, nie przeszkodziły, po krótkim czasu upły-
wie, przedrzeć się aź do granic włoskich.
x 908.
Odoacer ze swojej strony wcale nie był bez-
czynnym, zgromadził wojska i lepiej uzbrojone i
liczniejsze od napastnika swojego, na którego wy-
ruszył spotkanie. "Tym czasem Teodorik zabez-
pieczony z tyłu, przez pokonanie Gepidów,: któ-
rych król Trazyla poległ w bitwie, oraz Bulgarów
pod wodztwem Bazy będących; przyzwawszy jesz-
cze na pomoc Wisigotow, gdy się nieco zatrzy-
mał w swćm iściu naprzód, złożył naradę z wo-
dzami wojsk swoich o dalszych przedsięwzięć pla-
nie, w tym samym czasie odebrał wiadomość, że
Odoacer ze wszystkiemi siłami, przyciągnąwszy
nad rzekę Sonzo niedaleko Akwilei; rozłożył się
— 445 —
obozem, i tak się wzmacnia w tćm położeniu, ja-
koby oczekiwał na nieprzyjaciela. Król Gotów
natychmiast ruszył ku temu miejscu. Rzeka była
głęboka, most na niej mocno obwarowany z oba
końcow, wojsko Herulów bitne, liczne i zaulane-
go wodza na czele mające. (Co wszystko niepo-
mała Gotow zatrwożyło, poczęli jednak oboz sta-
wić przeciw mosłtowym warownióm, który sze-
roko rozprowadziwszy, tóm jednóm, naówczas za-
grażać ośmielili się. Gdyby Odoacer nie dał czasu
przez dni kilka wypoczywać nieprzyjaciołóm, u-
trudzonym dość pośpiesznóm iściem, co chwila
ściągającym posiłki; gdyby mówię, natychmiast był
na nich uderzył, mając i wojsko wywczasowane
1 most w ręku swoim, rozstrzygnąłby korzystnie
dla siebie los całej kampanii. Lecz niepojętym
jakimś błędem, nie tylko dozwolił Gołom wypo-
cząć: 1 rozpoznać się na miejscu, nadło jeszcze
w przeprawie gdy postrzegł niejakieś ich powo-
dzenie, $piesznie uszańcowany najlepiej opuścił
oboz i schronił się do Werony, przez co utracił
dobrowolnie większą półowę wojska swego, przez
rozejście się. Goci z tego popłochu wziąwszy do-
brą przepowiednię, rozumieli, że już Heruli nie-
łatwo im czoło nadstawią w otwartćm polu. Cią-
gnęli więc dalej i dość bezpiecznie. Gdy tym cza-
sem ((doacer zebrawszy naprędce swoich, zcicha
1 tak niespodzianie uderzył na ich zastępy w porze
28*
— 446 —
nocnej, nad rzeką Adą rozłożone obozem, że
wszystkich zmieszał, zmusił do ucieczki i byłby
całkowicie poraził, gdyby Teodorik nieustraszony,
narażający się na największe niebezpieczeństwa i
podobno lepiej jak tamten od swoich słuchany,
nie zwrócił uciekających i nie dał oporu dziel-
nego. lu za rozświtaniem dnia wszczął się bój
krwawy, przez długi czas zwycięstwo było nie-
pewne. W końcu Teodorik na czele swoich Go-
tów, do nowego natarcia sprawionych, pokonał
Herulów; Odoacer zaledwie ucieczką życie ocalił.
Tufa jeden z najdawniejszych jego wodzow, prze-
szedł do nieprzyjaciela. Tu przeciwnością bar-
dziej zatrwożony, niżeli ponękany, obrócił się ku
Rzymowi chcąc się tam wzmocnić. Lecz Rzym
niewdzięczny zamknął przed nim bramy swoje.
Poczćm opustoszył okolice i udał się do Rawen-
ny (1). Zamknął się więc w Rawennie, mieście
swóm rezydencyonalnćm. Król Gotów mimo zwy-
cięztwa, tak musiał mieć osłabione siły, że się go-
nić za przeciwnikiem swoim nieodważył; poprze-
stał tylko na zajęciu Medyolanu i Pawii, w któ-
rych miastach odbył leże zimowe, czyniąc przy-
sposobienia do następnej kampanii. Działo się to
wszystko w roku 48g.
(1) Jornandes: Lib. Iet II, Procop. de Bello Goth. Lib. I.
Aretinus: Lib. I.
4
)
Ra
dw
sx dół
| 389.
Za nadejściem wiosny rzeczy poczę- ;, 495 smierć
Odoakra.
ły się pomyślnie okazywać na stronę
Herulów. Tufa zniechęcony pod dowodztwem
Teodorika, opuścił jego szeregi; ze wszystkićm
wojskiem które mu było zwierzone poddał się
znowu pod rozkazy Odoakra. Fównymże sposo-
bem Frederik, dowódzca Rugów, opuścił Gotów
i przeszedł ze swojómi na stronę Herulów. 'Teo-
dorik został oblężonym w Pawii, mieście nieprzy-
jaznóm Odoakrowi, od czasu pokonania tam Ore-
stesa, dość mocnóm i odbudowanćm należycie, po
tym swoim upadku. Zdawało się, że ściśniony
z tak licznym ludem, w mieście nie zbyt rozle-
głóm, niezawodnie uledz będzie musiał jeżeli nie
przemocy, to głodowi. Lecz szczęście T'eodori-
kowi przyjazne sprowadziło właśnie w sam czas
posiłki Wisigotow z Gallii, które go z wielkiego
kłopotu wyswobodziły. Nieporozumienia między
wodzami w wojsku Herulow, przyczyniły się ta-
koź do przewagi na stronę Teodorika, że musiał
Odoacer znowu zamknąć się w Rawennie, a leo-
dorik z oblężonego sam się stał oblegającym. WW sze-
lako położenie pierwszego lepszćm było w tóćm
mieście, niżeli drugiego w Pawii; ponieważ Ra-
wenna i obszerniejsza i lepiej we wszystko zaopa-
trzona i mająca związek z morzem nieprzecięty,
zawsze nieporównanie większe dogodności oblę-
— 448 —
żeńcom dostarczać była w stanie. Ożywiała jeszcze
nadzieja posiłkow zagranicznych, .na które się spo-
dziewano od Imperatora Zenona, napróźnie ła-
dzącego niemi. Wszystkie te okoliczności obiecy-
wały najdogodniejsze warunki pogodzenia się
z oblegającemi, których wszystkie wojenne for-
tele 1 sposoby nieskutecznemi były.
290.
Jakoż nastąpiła wprawdzie zgoda, której wa-
runki niedoszły nas w zupełności. 'To tylko pe-
wną jest rzeczą, że Teodorik przyrzekł całość ży-
cia i mienia Odoakrowi, podzielił się z nim na-
wet niejakąś częścią władzy nad Włochami, czy
Pr
'sgł .
też ustąpił mu w posiadłość część ich pewną.
Odoacer w zakład przyjaźni syna swego imieniem
Telane powierzył królowi gockiemu. Lecz on
chciwy jedynowładztwa i pełen czarnej zawiści,
Wnie wzdrygał się, w dni kilka po zawarciu przy-
mierza, zgwałcić prawa gościnności, zamordo-
wawszy własną ręką na uczcie u siebie będącego
Odoakra. Natychmiast Goci niespodzianie uderzyli
w Jiawennie i jej przyległościach na Ierulów,
których nie małą liczbę wycięli. Okropne to
zdarzenie zaszło roku 495 marca 5. Niektórzy
dziejopisowie , chcąc zatrzeć niejakoś wielkość
zbrodni Teodorika, wciskają domysł, że Odoacer
— 449 —
czyhał na jego życie (1), Chociaż nie ma żadnego
powodu do poparcia tego wniosku, przecież tóćm
samóćm potępić można króla Gotów, Że był ka-
tem, bydź mogąc sędzią. [)
JUL:
Po śmierci Odoakra cztery jeszcze Losy ludów
Litewskich
lata ścierały się stronnictwa, przeciw- po smierci
Odoakra.
nych sobie barbarzyńców we Włoszech,
do których przymieszali się jeszcze nowi przy-
bysze z Piemontu i Gallii, szczególnie Burgundy.
Co się tycze ludów litewskich, tych los po rzezi
marcowej w Rawennie był rozmaity. Najznaczniej-
sza część Herulow udała się nad Dunaj, gdzie za-
myślali osiedlić się w bliskości Rugów, czyli tej
części Noriku, którą Ruginlandyą nazwano. W są-
siedztwie swojćm znaleźli Longobardów nad któ-
rymi niejakieś zwierzchnictwo przywłaszczać so-
bie poczęli. Był to lud germański, tułactwem i
łotrowaniem bawiący się, do tego wcale nieliczny,
lecz waleczny nad miarę. Herali z właściwej
sobie dumy, obrazili niepodległych Longobardów,
lubiących bydź posłusznymi, lecz z ochoty, nie zaś
z przymusu. Król Heralów, czyli raczej wódz
następstwo po Odoakrze sprawujący Rodolf, wdał
się nieuważnie w bój z Longobardami, pod do-
(1) Cassiodori Chronicon, ad Theodoricum regem, in Col;
wa kodu Zkak JP
— 450 =
wodztwem Tatena rodaka swego będących, od
którego na głowę został porażonym w roku jesz-
cze 495. Nie pozostawało więc Herulóm innego
środka, jak tylko w$fieść się z tego sąsiedztwa,
Posunęli się za biegiem Dunaju, przeszli spokojnie
kraj Gepidów i udali się pod opiekę Imperatora
Wschodniego, na którego żołdzie słażąc, wyglądali
pory sposobnej do pomszczenia się nad Gotami,
za zgrozę nad ich królem i narodem popełnioną.
Jakoż nie bardzo bawnie zręczność mieli ku temu,
kiedy pod dowodztwem Belizaryusza zwycięzko
z niemi walczyli. Następnie będąc pod sprawą
Narsesa, z zawziętością nieraz gromili tych swoich
nieprzyjaciół, do wypędzenia których z Włoch
przeważnie się przyczynili. Byli to już dzieci i
wnukowie walecznych zdobywcow zachodniego
cesarstwa. Oni po śmierci Imperatora Justyniana,
w roku 555, z Liguryi przeprowadzeni byli do
Tracyi, pod sprawą swych wodzów Aliuta i Fili-
munda, gdzie ciagle wystawieni na walki z bar-
barzyńcami, niezadługo aui śladu imienia swego
nie zostawili,
5592.
Atoli inne oddziały Heralów, czy od tego po-
chodzące, czy z dawnych Odoakra osadników wło-
skich, inną drogą opuszczających, po jego upadku
swoje osady utworzone, służyły Rzymianóm w in-
nych s ch państwa. Tak w roku 555, kiedy
Fvę -A9>$% 2:9 WOÓŃ 4 Fe 'f)
h wm
— 41 —
zaciężne wojska cudzoziemskie w Afryce się zbun-
towały, składały się one z Herulów, Wandalów
i Maurów. Podobnież po drugićm wpadnięciu
Rzymu w ręce Totylli, kiedy Justynian zebrał
zaciąg wojska, byli w nićm obok Longobardów i
Persów, Heruli. Wojska te ściągały się nad dolnym
Padem w roku 552, pod dowodztwem Narsesa,
i służyły w biłwie pod Tegino, w której Totylla
poległ. Tu figurowała znowu garstka Herulów,
zapewne po rozproszeniu przed czterdziestu laty
gdzieś jeszcze w prowincyach Państwa Wschodnie=
go ocalała. (+)
305.
Nad wszystkie przecież oddziały Herulów
znaczniejszym był ten, który się wyłączył nad
Dubajem, po klęsce od Longobardów odniesionej,
w końcu roku 4g5, różny od tego, który się udał
nad część dolną tej rzeki; jakeśmy już powie-
dzieli wyżej ($5ga1). Oni w iściu swojćm w kie-
runku przeciwnym tym, natralili raz jesźcze na
inną kupę Longobardów, chcącą ich złupić i nie
bez klęski znowu się oheszło. Przeszedłszy potćm
za brzeg lewy górnego Dunaju, w rokn 4g4, zna-
leźli kraj zamieszkany przez Sławian, którzy ich
spokojnie przepuścili, powiadających, że idą do
rę 11. . . . . . , . =
Tule(1). Sławianie ci musieli wówczas juź miesz-
(1) Procop. de Bello Goth., Wolfgangus Lazius. Lib. 20,
Comment., Cluverius Geograph. p. 140. PL
Ce EO na Za z, :
t
— 452 —
kać między dolną Elbą i Odrą, aż do Wisły i za
brzeg prawy tej rzeki. Opowiemy niżej co rozu-
mieć wypada o tej Tule, ta tylko zrobimy po-
strzeżenie, że wędrówka Herulów zmierzała wi-
doeznie ku dolnemu Niemnowi, albowiem w tam-
tej epoce, nie było jeszcze Sławian między gór-
nemi częściami Elby i Odry, ponieważ, tak jak
wyludnienie, przez wyjście germańskich ladow,
krajów za lewym brzegiem Wisły położonych, po-
czynało się od dolnych części tych rzek, tak ró-
wnie i postęp osiedlania się w nich ludów sła-
wiańskich 1 z tejże strony się rozpostrzeniał.
W. końcu zaś piątego wieku te osiedlenia Sławian
szeroko już się w tych stronach rozpościerały, do
czego było dość czasu po rewolucyach WWandal-
skich i Longobardzkich, zaszłych w końcu czwar-
tego i na początku piątego wieku, które wyjście
Germanow z tych krajów na południe spowodowa-
ły.(1) Sławianie zawsze byli gościnnym narodem,
mnogie ich pokolenia samemi pokoju i rolnictwa
sprawami się zajmowały, zwłaszcza te, które ku
morzu Baltyckiemu siedziały, i od prawego brze-
gu Wisły, aż ku wodóm przelewającym się do
dolnego Niemna sięgały swemi osadami. Najbliż-
sza więc i najbezpieczniejsza była droga wędrow-
———
(2) Stritter, Memor. populor. T. 1I, p. 24. sequ.
Naruszewicz, Hist, Nar. Pol. T. I, str. 224.
-
5; + g'.*
4«2* xę3 4 7h +: yst* j
"
nym na północ Herulóm przez Pomorze, Kajawy
i Mazowsze do Prussyi, zkąd wcale nie daleko do
wybrzeżów Jury, ojczystej Herulów rzeki. Sto-
sowne do tego postrzegamy dowody u Xawiera
Bohusza (1), podług których dowiadujemy się, że
Herulów iście zmierzało do Rejtgotii; takie. zaś
nazwanie, podług najnowszych badań odnosi się,
do krajow przymorskich przez ludy litewskie za-
mieszkanych (2), między któremi i Hirya leżała
($ 305).
J0Ł
Nie ma wprawdzie wątpliwości, że część
znaczna Herulów, czy w tóm iściu, czy wkrótce
po nićm nastąpionym, przez inny oddział, osiadła
nad dolną Elbą, w dzisiejszej Meklemburgii. Tam
oni niebawnie się rozpostarli i w pierwszej poło-
wie szóstego wieku posunęli osady ku Elbie środ-
kowej, na prawym jej brzegu, częścią aż ku Odrze.
Obszerna ta kraina poźniej nieco nazywała się
Wilkiją, co znaczy z litewskiego wielką. Biskup
Fnodius świadczy, że Heruli osiedli między Sasa-
mi i Sławianami, w końcu piątego wieku (3). Jor-
nandes wspomina, że się Herulóm dostały ziemie
przez germańskie ludy opuszczone, a przez Sła-
(1) Rozprawa, str. 51.
(2) Voigt, Geschichte Preussens. B. I, str. 197,
(5) S$criptor. rer. Brunsvicar, T. I, p. 28.
— 454 —
wian niezajęte (1). Podług poźniejszych dziejo-
pisów bliższe mamy tego osiedlenia się dowody.
Helmold i Adam Bremeński powiadają, że Heruli
nasamprzód osiedli nad rzeką Hebola, czyli Ha-
welą; dla tegoź ich kronikarze niektórzy przyli-
czają do komputu Sławian Haweldów. Lecz pod
nazwaniem tćm pomieszczały się różne pokolenia
blisko siebie siedzące w pokoju, czyli w lidze
niejakiejś będące, a ta Haweldya rozciągała się
nad rzekami Hawćlą, Spreą i częścią Elby. We-
liny, Brzeżany, Stadesany, Heruli należeli do tego
związku. Niezaprzeczoną takoż jest rzeczą, Że
dawniejsi Waletabi i Luzycy, mieszkańcy tera-
Żniejszej Luzacyi byli w części z pokolenia litew-
skiego. Lecz nie można wiedzieć czy oni zdawna
tam mieszkali, zaszedłszy kiedyś z właściwych
przedziałow Litwy, albo wzięli swój początek od
Herulów ze Włoch przybyłych? Thbunman (2),
Jan Potocki (5), Lelewel (4), wiedzieli o tem,
lecz pytanie powyższe nierozwiązanćm zostawili.
T'oż samo było w Tomie Pierwszym pisma niniej-
szego pod artykułem: Świątynie. Według naszego
jednak rzeczy rozumienia, musiały w Luzacyi osiąść
w
(1) De reb. gothic. p. 103.
(2) Ueber Gottesdienstliche Altherthiimer der Obotriten
str. 518, 321.
(5) Voyage dans la basse Saxe,
(4) Tygod, Wileń, r. 1816, T, II, str. 352, 355,
— 455 —
litewskie ludy, nie raniej nad wiek siódmy, po-
nieważ w tej porze i rozród Herulów mógł już
mieć miejsce, i obrządki religijne stały się jedno-
stajne u wszystkich plemion litewskich, uwiel-
biających bogów swoich pod jednostajnemi godła-
mi, których szczątki w Luzacyi postrzeżono.
595.
Nastręczają się jeszcze postrzeżenia historyczne
z powodu krainy Wilkii. Napróżno niektórzy
badacze dziejów pochodzenie tego nazwania wy-
prowadzają z sławiańskiego, od Wilk, ponieważ
znajdują w łacińskich kronikach /iłci, miano
mieszkańców tej krainy. Nie było w istocie Ża-
dnego narodu Wilków, ale była kraina Wilkija
Heralska, Wielka Herulia, od której i Sławianie
tameczni po Herulach osadnicy, Wilkijami, czy
też Wilkami przezwani byli, którzy po roku ja-
koś 580, z niej dawniejszych mieszkańców wyci-
snęli (1). -Mamy i w samej Litwie nazwania ob-
szernych włości podobne, a to nie na jednóćm miej-
scu, Wilkija, Wilki, Wilkiszki, znajome są w jeo-
grałii szczegółowej litewskiej. Mogło więc albo
z Litwy wywędrować pokolenia mające we zwy-
czają osadę swą Wilkiją nazywać, albo przybydź
do Litwy z nad Odry i tu swoich osad narzecze-
nia uwiecznić, zostawszy po roku dopioro przy-
GO zc EAAAA
(1) Autorowie wyżej przytoczeni.
— 450 —
toczonym wyciśniętymi przez Sławian Łutyków,
od których i dzisiaj ten kraj nazwanie Luzacyi
nosi (1). Pozostali jednak Heruli w Meklembur-
gii, chociaż ujarzmieni od Niemców, dochowali
ślad swego pochodzenia w mowie i obyczajach.
Kraina ich gdzie mieszkali, nazywała się Werulia,
Werlia, zepsute nazwanie Heralii. Dowody tego
przytoczone są z dyplomatów u Xawiera Bohusza (2).
W tej części Meklemburgii, bydź mają dotąd wie-
śniacy, umiejący język herulski. Byłoby jeszcze
wiele do mówienia o Herulach Meklemburskich,
lecz ich poźniejsze dzieje wychodzą z obrębu
przedsięwzięcia naszego; przestaniemy więc na
tćm, cośmy powiedzieli, z potrzeby związkow, He-
rulów z ludami na ziemi litewskiej mieszkające-
mi. Wszelako, zbadanie należyte dziejow Herul-
skich od wieku szóstego i poźniej, rzuciłoby nie-
mało światła i na dzieje Sławiańskie i Litewskie.
—:
—
(1) Naruszewicz, Hist. Nar. Pol. T. I, str. 550 i inne
dalsze.
(2) Rozprawa, str. 51—58.
KoNIEC KsiĘG1 CzwARTEJ.
DODATKI I OBJASNIENIA
DO TOMU Il-so DZIEJÓW LITEWSKICH.
Te
DODATEK I
Wyjątek z Kotzebue (Preussens aeltere Geschichte).
B. I, str. 250, sequ.
—— | m
O BURSZTYNIE.
„Że bursztynu opisanie wchodzić mnsi do dzie-
jów naszych stron, usprawiedliwia to Szlecer, któ-
ry powiedział: „Gdyby bursztynu nie było, zape-
wneby historya północna o lat 500 młodszą była.
Przeto historya bursztynu jest główną częścią sta-
rożytnych dziejów w ogólności, a pruskich w szcze-
gólności.””
„„Miejsca w Odyssei, gdzie Homer o nim powia-
da, są wiadome, nie tak powszechnie w jego pozo-
stałościach , Uerelictis (1), roku 625, gdzie jest
(1) Tak się ta poezya nazywa, chociaż to nie są pozo-
stałości Homera; ale Kwintus Kalaber, poeta grecki, Żyją-
cy przy końcu IV wieku po Chrystusie, pisał poema Pa-
ralipomenon Homeri t. j. Dopełnienia Homera, i po polsku
przełożone przez Przybylskiego.
— 458 —
wzmianka, że bursztyn rzucano w płomień stosu
pogrzebowego Ajaxa. Krzesło pani domu burszty-
nem wysadzane, znajduje się w przypisanym wier-
szu Homerowi: Eurusione; Erydan wspomniany
n niego w Batrachomyomachii; u Hesioda w The-
ogonii, v. 258,
,„,Wyraz Sakał, którym Egipcyanie Bursztyn
nazywali, ma się zupełnie tak samo w hebrajskim
języku znajdować. U Syryjczyków nazywał się
fłarpax, Rabownik, może z przyczyny swej wła-
sności przyciągającej. U starożytnych Prussów,
Gentor, podług wszelkiego podobieństwa, od geni-
tor, genitum terra, produkt ziemny, ponieważ
w staropruskim i litewskim języku, jest mnóstwo
łacińskich wyrazów. Niemcy zwali go Boern-
stein, kamień palny, od staroniemieckiego słowa,
Boernen, palić.
Nieskończone są baśnie starożytnych o ziemi
bursztynowej: wymieniając je, dość będzie prze-
biedz powierzchownie, bo i tak za wiele dla nich.
Z Dyonizego Periegety i jego wykładacza Eusitha-
tiusza pokazuje się
: że starożytni mniemali, iż
wody Fuxynu i morza Kaspijskiego miały połą-
czenie, a ztamtąd płynęły do morza Baltyckie-
go (1). Voss wyśmiewa zupełnie bajeczne powie=
(1) W tćm starożytnóm mniemaniu, musi się ukrywać
jakieś dawne postrzeżenie topograficzne, mające w gruncie
swoim prawdę. Poniewaź morze Kaspijskie leży niżej od
— 459 —
ści Strabona, Cimbrów albo Kimmeriów, ma za
prosty wymysł fenicki; nie pozwala podróży Jazona
do dziejów północnych mieszać; toż samo Szlecer
nie przyjmuje do rzeczy pomocniczych dziejóm,
Apolloniusza opisow, ani Orfijskiej Argonautyki.
Przeciwnie Jonas Ramus, nawet Ulissesa prowa=
dzi na morze północne; takoż Hasse, Argonautów
na Baltyckie wybrzeża.”
„My w naszych opisach trzymamy środek,
między zbyteczną niewiarą w starożytne powie-
ści, a przesadzonćm ich naciąganiem , do rzeczy
w dowodzeniu będących. Poniewaź poźniejsze
od Vossa i Szlecera badania, osłabiły zupełnie śmia-
łe ich pomysły w tej mierze. —
„Mnie się bydź widzi rzeczą: podobną do pra-
wdy, że morze Baltyckie samo Erydanem się na-
zywało. _Nazwanie jest czysto greckie, jak już sam
lierodot postrzegł, i znajome jest dobrze w jeogra-
lii greckiej , właśnie dla tego, że oznacza każdą
—
--——
Czarnego, a Baltyckie, podobno niżej od Kaspijskiego. Gdyby
bowiem to był prosty wymysł jakiego jeografa, toćby po-
wiedział, że Kaspijskie, płynęło do Czarnego, a Czarne do
Baltyckiego morza, jak porządek ich położeń na karcie wska-
zuje. Bydź może, iż zamiast Oceanu północnego, wzięto u Dy.
onizego morze Baltyckie, jak to u innych starych jeografów
postrzegamy. Taką rzeczą, przez dolinę, którą Wołga pły-
nie, lab w podobnym kierunku, Kaspija łączyła się z mo-
rzem północnóm, a Europa wyspą była. Co wychodzi na
mniemania starożytnych, gdzie indziej postrzeżone. (Lele-
wel Bad, staroż. we względzie Geogr.)
Dz. Star. Nar. Lit. T. 1I, 29
RD
„qzó "w
».
— 460 —
wodę na wschód płynącą. Była rzeka Erydan pód
Atenami, i gwiazdozbiór tego nazwania, który Nil
uwieczniał i t. d. Przeto szukać należy właści-
wego znaczenia tego wyrazu. Homer wspomina je-
go brzeg, jako pastwisko jednej Harpii. Hezyod
prosto nazwanie jego wymienia. U Eschylusa pły-
nie on w Hiszpanii. Drudzy domyślają się, że to
jest mowa o Padzie Włoskim, ponieważ jego nad-
brzeżne mieszkanki bursztyn do ozdob swoich
używały. lithodan w Galii, podobieństwem na-
zwania uwiódł do przyrównań z Erydanem, że
mu kazano spływać się z Padem. Nawet ein
otrzymywał prawo zwania się rzeką bursztynową.
Inni źrzódeł Rodanu w górach Ryfejskich szuka-
li. Wirgiliusz przed bramami Piekła każe ma
mruczeć. Po gajach laurowych, przez które Ery-
dan płynie, przechadzają się u niego cienie bło-
gosławionych. Strabo mówi: „„On zupełnie znikł.”
Co o nim powiadają, jest nieprawdą, dodaje Dio-
dor Sycylijski.
„„—Co do przyrównań do Radauny, Wisły, Pre-
gla, Niemna, Dźwiny, możnaby temiż wyrazami
Dyodora odpowiedzieć. — Gdy znawcy języków
dowiedli, że nawet Ocean, u starożytnych Gre-
ków nazywał się rzeką; gdy przy tóm Dyonizy Ery-
danowi daje nazwanie morza; takoż cadowne po-
wieści przypisane Arystotelesowi, opowiadają, że
Faeton spadł w morze; kiedy to morze, jak He-
— 461 —
rodot chce, istotnie ma wpadać do morza półno-
cnego; kiedy ono tam tak jest wązkie, że w rze-
czy samej ma podobieństwo do rzeki, nawet nie
tak głęhokie, i nie tak przeciągłe fale mające, jak
morze północne, a przeto za rzekę bardzo bydź
może wzięłóm ; kiedy naostatek bursztyn rzeczy-
wiście na jego brzegach się znajduje, i tylko tam
się wyłącznie w wielkiej obfitości zbiera; mimo
to jednak, zostaję nie mało sprzeciwieństw do po-
konania ; ale ten domysł wszelako najmniej ich
w sobie połącza. Mówię, że się mnie tak zdaje;
albowiem, gdzie Szlecer, Baier, Voss, Mannert
i Szóning z sobą się nie zgadzają, tam się godzi
zaiste, z powątpiwaniem mówić. Hypoteza Pana
Ilasse o byłym pożarze ziemi i po nim zdarzo-
nym zalewie, przez co morze Baltyckie nie pier-
wiej powsłafo, jak około czasu wojny trojańskiej,
zasługuje na czytanie, chociażby tylko dla jej do-
wcipuego wyłuszczenia i uczonego poparcia. Cała
historya dawnego świata, podług jego, ukryłą jest
w mytach, ponieważ pierwsi dziejopisowie poe-
tami byli. 'Tak właśnie myt o Faetonie, któ-
rego Lucian miał za astronoma, przy postrzega-
nin biegu słońca, zabitego od piorunu; Sabinus,
za młodego mocarza swawolnego, którego Bóg ska-
rat; Bajer za kupca greckiego z osad nad Morzem
Gzarnóm, który w podróży do krainy bursztyno-
wej rozbił się z okrętem i w morzu utonął, Po-
29
— 462 —
Źniej odmienił on swoje zdanie, i wskazał źrzó-
dłem bajki, bydź rewolucyą ziemną. 'lakoź Na-
talis Comes, rozumie pod znaczeniem Faeton, po-
Żar ziemi, który się nad większą częścią Europy
rozpostrzeniał, i zakończył przez zalanie wodą.
Przez ogień podobny zapadły Sodoma i Qromora.
Przykłady dowodzą, że płomienie i zalewy jedne
po drugich nastają (1).
„Zamiarem było Owidyusza, mówi dalej Hasse,
w przeobrażeniach opowiedzieć starożytne dzieje.
Jego Faeton (Pożar ziemi), pomieszczony jest mię-
dzy rzeczami uznanemi za historyczne, potopem
Deukaliona i podróżą Kadma do Europy. Jest
takoż pożar ten opisany, co do ziem, gór, rzek
i źrzódeł, które zajmował; przeto musi bydź za-
sadą jego, wypadek historyczny. Owidyusż, nie
naśladuje, co do litery, ani Biblię, ani Hezyoda,
a przecież chronologicznie zgadza się z obydwó-
ma; musiał więc z dobrego czerpać źrzódła, do-
pićro nieistniejącego. Podług rachaby Hasse, przy-
padł ten pożar i utworzenie się bursztynu około
2,000 lat przed Chrystusem. Zasłanawiającą jest
rzeczą, że Mojżesz o takićóm zdarzeniu, możć tóm
samćm, mówi. U niego też miasta zapadają się,
powstaje morze (Morze Martwe), tworzy się smo-
(1) Lecz kiedy, ani na ziemi naszej, ani na wybrzeżach
morza, pożaru śladów niema i kamienie nasze nie są prze-
palone, ten domysł upadać musi.
SE eton zda o==ówatcznnóEi
"CE Z
— 463 —
ła ziemna i niewiasta zostaje przeobrażoną, Ta-
koż Mejerotto uważa morze Baltyckie, w poró-
wnaniu z wiekami świata, za niedawno utworzo-
ne; (obaczyć jego myśli o utworzeniu się ziem
nadbaltyckich); i De Luc objaśnia (w swoich li-
stach o Fizyce), że nasze kraje nie są stare.”
„„Kiedy juź te mniemania, łatwiejsze do wy-
szydzenia, niżeli do zbicia przeciwnemi dowoda-
mi, nie jednego przywiodły do ściskania ramio-
nami; tóćm bardziej poźniejsze jego postrzeżenia,
dają powod do mienia go za nauczycieła. Tu
znajduje on ziemię szczęśliwych Hyperboreów;
w północnej Europie, jeszcze przed Potopem. Szko-
da, że nie miał pod ręką, zaginionych xiąg 8 He-
kateusza, o Hypperboreach. (Gomer u niego, Cy-
merów, (rog i Magog, Scytye starożytne oznaczają;
Bdeliam i kamień Szoham w pierwszej xiędze
Mojżesza, Klektrum i Bursztyn; Hewila, kraj bur-
sztynowy. Chociaż podług twierdzeń Szlecera, Mi-
chaelis dowiódł, że ani Mojżesz, ani Homer, ża-
dnej wiadomości o głębszej północy nie mieli.
Z morza Baltyckiego, Oceanu Hyperboreów,
wypływały cztóry rzeki rajskie; morze to łączy”
ło się z Kaspijskićm i Czarnóm, czego są jeszcze
ślady od Petersburga do Półtawy. Marzenie o tćm
połączeniu, jak Krug, w pismie swojóm o mone-
tach rossyjskich , dość trafnie dorozumiewa się,
wzięło początek z podania o podróżach Sławian
— 464 —
Ż morza Waragskiego do Dniepra. Tak więc nad
morzem Baltyckićm leżał raj, gdzie Hyperborei,
pod roskosznemi drzewami owocowemi, osłonieni
"od wiatru północnego, mieszkali w ogrodach.
Słowem, Europa była kolebką rodzaju ludzkiego;
świat się zaludnił z północy europejskiej.
,„„Pierwszych ludzi umieszcza podanie w cie-
plejszej niegdyś północy, gdzie takoż, według Bi-
blii, raj ziemski leżał. Grecy wywodzą bogów
i ludzi: z nad północnego Oceanu u Hyperboreów;
z północy przybywają do Grecyi Apollo i Diana,
Osiris do Egiptu; z północy wygnany Saturn do
Liatiam. Nawet w nowym świecie, tak jak w sta-
rym, ludy wychodzą z północy, jak naprzykład
te, które nasamprzód Mexyk zaludniły. Zalana
wyspa Alłantis, na której podług podań kapłanów
egiptskich, najdawniejsi ludzie mieszkali, rozpor
ścierała się na północy nad Europą. Edda iśland-
ska, i naostatek samo przyrodzenie , utwierdzają
to mniemanie. Gdyż zkąd szkielety stoniów? zkąd
bursztyn pochodzi? Drzewa, które go sączyły, by-
ły drzewami żywota. A tak więc tu miejsce raju;
tu Elizyum, przez Homera w czwartej pleśni Odys-
sel na północy pokazane; tu ziemia bogów ze swo-
ją ambrozyą, ziemia złota, wyspy szczęśliwe; ogro-
dy Hesperydów, pomieszkanie Makrobiów (Długo-
wiecznych) i Hyperboreow. Ci ostatni byli są-
siadami pewnego starego króla Boreasza, którego
zm, + Pm,
|
|
|
— 465 —
naród nazywał się Bfrei; że zas tamci dalej je-
szcze mieszkali, dla tego nazywano ich Hyperbo-
reami. Pierwiastek nazwania jest Borbor, staro-
wieczny niemiecki i skandynawski wyraz bor, ge-
boren, ztąd po szwedsku i skandynawsku, Borus-
goss, Starsi, Rodzice. 'leraz proszę zgadnąć, do
czego to zmierza? Borusci, jest najdawniejsze na-
zwanie Prussów, gdy je Ptolemeusz wspomina (je-
żeli to miejsce nie jest podsunioućm, jak 'się
trzeba domyślać); tak więc Prussowie są, Borei,
Boruski, Hyperborei, to samo jakby ojcowie rodu
ludzkiego.”
„„Z ochotąbym chciał utrzymać Prussów przy
tym zaszczycie, lecz etymologiczne podpory, zda-
ją się mi za słabe. Hyperborei, Borei, Boruski,
Prussy! 'Tak więc dobrze możnaby powiedzieć ;
Anglosasi, Sasi, Chińczycy, SŚcyty. Na takiejże za-
sadzie zrobił przez żart Lipsius, Ulyssingen z Vlies-
singen, a zaś Anglik Barnes, bez żartu z Home-
ta Leukadyjskich skał, Albion. Bałamuctwa po-
przedników, uniewinniają następnych pisarzów,
mianowicie w dzisiejszyiu stanie krytyki history-
cznej. Podług tegoź prawa, wyprowadzał Lourt
de Gebelins, w swoim /Monde primitif, wyraz
Peruka od zvggog; Poinsinet de Sivry (Origines de
premieres socićtćs des peuples etc.), znalazł pierw-
szych ludzi po potopie na Pyreneach, upatrując
początek tego nazwania w wyrazie zvę, Ogień,
— 466 —
a raj ziemski czyli Paradis,, w Hiszpanii nad Ta-
giem, bardzo blisko Sewilli, ponieważ tam znaj-
duje się uroczysko Paradas.”* Od rzeki Ebru, po-
chodzą Hebrejczycy, a Russini, są roussis par le
feu. Liecz dość takich marzydeł. Co się tycze Has-
se, odsyłam do jego xiążki mało znajomej, a mniej
jeszcze rozważanej, jak mi się zdaje, która szcze-
gólny przykład wystawia, jak klecącemu wiado-
mości ze słów rozbioru, wszystko jest moźnóm (1
,„Dawniejsi greccy pisarze, jak naprzykład Aga-
themerus (2), mieli ziemię za okrągłą, w której
środku Grecyą mieścili. Im zaś dalej rozpatry-
wali się z czasem, tóćm bardziej czynili ziemię ja-
jowatej figury, zawsze jednak dłuższą jak szerszą.
Ostatek takiego figury ziemi wyobrażenia, zacho-
wał się w naszej dzisiejszej jeografii, pod nazwa-
niami: Długość i Szerokość. Europa i Afrika wzię-
te razem, Europą nazywano; znaczenie północy
przywiązywano do krajów wcale niepółnocnych.””
„„Do przeszkod, przez podróże objaśnienia ta-
kich wyobrażeń, przylicza Szlecer bardzo słusznie
trudności , napotykające się nawet w oświeconych
NN
(1) Alphana vient d'equus, sans doute.
Mats vous avouerez aussi,
Que pour venir de la jusque icz,
Łlle a baucoup perdu sur la route.
(2) Najpodobniej do prawdy, pisarz ten, epitomator Pto-
lemeusza, Żył na początku III wieku ery chrześciańskiej.
| — 467 —
krajach dla podróżników, w dostaniu pewnych
wiadomości.”
„„Powieści, opowiadania, częstokroć zbliżają się
do bajek. Trzeba samemu podróżować , zbierać
opowiadania, po różnych kątach, aby się przeko-
nać, jak wiele z nich wyrzucić należy, chcąc je
zapisać w pugilaresie historyczno-krytycznym:. ””
„„Z tego można wziąć miarę, jak mało od sta-
rożytnych można oczekiwać wiadomości o półno-
cnych krajach, gdyż wszystkie ich znajomości o tćm
były powieściami. Grecy, szczególnie Massylczy-
cy, przedłużali badania Fenicyan, lecz pisali poe-
zye, jak naprzykład o podróży Argonautów; Rzy-
mianie, jako zdobywcy, więcej postąpili, przecież
dalej, jak do ujścia Elby i Orkadów, nie zostało
pisanych wiadomości jeograficznych (1).
„O Pyteaszu mniemają, że dwie podróże od-
był, jednę do Britanii, drugą na północo-wschód,
gdzie odkrył wyspę Baltia. Voss go dalej nie pu-
szcza, jak do ujścia Renu, najdalej do ujścia El-
by. Dorozumiewają się, że Strabo, stronny jego
wykładacz, nie mało mu obcego przypisał. Czę-
stokroć było z nim, jak z Wenecyaninem Marco
Polo, którego uwiadomienia o Chinach, długo wy-
śmiewano; przecież poźniejszy podróżnik Barrow,
(1) Uważyć potrzeba, że zazdrość handlarska i polityka
rządów, pokrywała tajemnicami wiele odkryć. O czćm w tex-
cie mówiliśmy.
SE
towarzyszący angielskiemu posłowi Makariney, je-
go opowiadania przekłada, nad Jezuitów sławione
opisy. Pytheas nazywa Gutlonów ludem germań-
skim, gdy tymczasem 'Tacyt upewnia, źe to na-
zwanie za świeżych dopićro czasów weszło w uży-
cie. Zeby więc wyratować Pyteasza, trzeba mnie-
mać, że to narzeczenie Pliniusz nadsztukował (1).
Zarzucają, że 6,000 stadyj chcąc wyliczyć, nale-
ży całą długość morza zająć. * Aestuarium, znaczy
w przekładzie łaciiskim Pyteasza, miejsca pła-
skie, miałkie, które czasami pod wodą kywają,
czasami suche, takie opisanie istotnie stosuje się
do starożytnej Prussyi. Wyspa, którą Pliniusz we-
dług jego Baltia nazywa, powinna stosownie do
wszystkich rękopismów i postrzeżeń Harduiuna Ba-
silia, nazywać się. Według jednych na dzień dro-
g., według drugich trzy razy tyle, od ląda odległa.
ileż tu niepewności (2)!
„Austrawią albo Glessarią, Voss zawsze prze-
ciwnik bytności Pyteasza na morzu Baltyckićm ,
w z
(1) Tacyt wywodzi z łacińskiego od germmanus, rodzo-
ny; takby więc słuszne było mniemanie, o nadstawieniu te=
go nazwania, © którem sam Pyteasz niemógł słyszeć. Lecz
dzisiejsi uczeni wywodzą z narodowego wyrazu staroger-
mańskiego, Gera, wojna; Germann, wojownik. Taką rze-
czą zarzut niesłuszny; dla tego samego, że narody same sie-
bie po swojemu nazywać zwykły, a nie z obcej mowy.
(2) Myśmy. w texcie uczynili postrzeżenia usprawiedli-
wiające te mniemane niepewności jeograłów starożytnych.
— 400 —
znajduje w wyspie fryzyjskiej Ameland. Idzie bo-
wiem o dowod, Że Żołnierze Rzymscy zbierali
bursztyn, dla tego zezwalają na to, iżby całe za-
chodnie wybrzeże Europy, usiane nim było. Bro-
niąc nawet galeróm rzymskim, przez Zund za-
chodzić na morze Baltyckie, pod karą niewierze-
nia oczewistej prawdzie.”
„„Schoening zadaje sobie wszelkiej pracy, aby
zaszczyt wydawania bursztynu przy Skandynawii
zatrzymać, ponieważ jest wielką półwyspą, aż do
morza lodowatego ciągnącą się, naprzeciw lądowi
stałemu Scytyi położoną (Prassyi, Inflant) i naj-
bliższa Bełtów, od czego nazwanie Baltia poszło.
Można wprawdzie niektóre lądy za dawne wyspy
uważać, gdy morze ztamtąd ustąpiło. Jednakże
Celsins i Dalin za daleko w rachubie zapędzają
się, dowodząc, że od daty narodzenia Chrystusa,
morze Baltyckie na 15 sążni zniżyło się, a we
cztóry tysiące lat, ani znaku jego nie będzie. Z dru-
giej strony rzeczy uważając, wiemy, że Eratoste-
nes, Aristoteles, Strabo, Owidyusz, mówią o zmniej-
szeniu się wody, przytaczając znaki wyraźne. (Przy-
równać Pisanskiego, Postrzeżenia 'o morzu Baltyc-
kićm). Stare karty morskie Wenecyan, daleko wię:
kszy przestwór temu naznaczają morzu, niżeli jest
dzisiejszy, wiele teź przykładów postrzeganych na
ziemiach przyległych, zdają się jego ubywania do-
wodzić. Wszelako wyradza się jeszcze wiele wąt-
— 470 —
pliwości, które Pisański saumniennie wylicza. Do-
wody postanowiwszy obok dowodów, zdaje mi
się, że pruskie pobrzeże bursztynowe, istotnie kie-
dyś z wysp się składało. Jeżeliby Szlecer nie do-
wiódł, że Mela nic pewnego o morzu Baltyckićm
nie wiedział , a to, co prawił o Prussyi, Inflan-
ciech, Rusi, miał ze słyszenia; wyciągnąłbym do-
wod mojego mniemania z powieści Meli: że zie-
mie naprzeciw Sarmacyi położone; podlegały za-
lewowi, tak, że raz mogły się uważać za wyspy,
drugi raz za ląd stały. Ponieważ morze Baltyc-
kie przylewów i odlewów niema, mogło więc bydź,
że za czasu Meli, był peryod ubywania raptow-
nego wody. Wszelako, niechcę nie na tym nie-
pewnym gruncie budować, w rzeczy, w której od
tyla wieków uczeni łamali sobie głowy bezskute-
cznie.”
— W texcie powiedziano u nas, Że te zalewy,
były wiosennych wód wezbrania. Rzecz niepo-
trzebująca żadnego łamania głowy, tylko obejrze-
nia lokalnego. —
,„„lo się tycze mniemań, na zwodniczóm na-
zwań podobieństwie zasadzonych; i kiedy widzę,
że nawet uczeni, jak Szlecer, mimo własnej, czę-
sto powtarzanej nienawiści ku temu, wpadają
w pokusy z nich korzystania; przymusza mię prze-
konanie do czynienia zarzutów. Tak naprzykład:
niepotrafię nigdy sobie wyobrazić , jakim sposo-
— 41 —
bem w wyrazie Mortonomon, wioszczyny Mede-
nau szukać potrzeba, i że znowu ła wioszczyna
i cała ziemia okoliczna, od wyrazów /Menda nie-
zni, po staroprusku: Wzgórze jodłowe, wzięło na-
rzeczenie. Albo, żeby góry Ryfejskie dla tego by-
ły to samo, co góry Werchoturskie, ponieważ nu O-
stliaków reep, znaczy Góra, albo że pod nazwa-
niem Wendów, rozumieć należy Indyan u Feni-
cyan wzmienionych, gdyż ci wszystkie odległe na-
rody Indyami nazywali, it.d,”
„„W zbieraniu wiadomości, użyliśmy przed in-
nemi Gesnera i Hartmanna dzieł, a ostatniego da-
wniejsze i lepsze wydanie. Hartmann zaprzeczą
zupełnie istnienie bursztynu wschodniego , i ro-
zumie , że zamiast niego, uważano ambrę, albo ży-
wicę kopalną, które bardzo się brać mogą za bur-
sztyn. Lecz kiedy nowe wiadomości z Awy, po-
dróżnika Symesa sprawdzą się (nie sprawdziły się),
w ów czas zdanie tamtego upadnie. Trzeba go
samego czytać, jak on, powstanie tej żywicy, prze-
zeń do drogich kamieni rzędu policzonej, z wiel-
ką sztuką i wysileniem wywodzi, i jak zręcznie
wszelkie sprzeczności swoim systemem ogartywa.
Podług niego, bursztyn utworzył się w drzewie ko-
palnćm, będącóm dziś pod ziemią, jako teź w prze-
paściach morskich; nie rzadko bywa we wnętrzno-
ściach źwierząt napotykany, ponieważ każde źwie-
rzę łatwo go połyka, naprzykład owce. Tak kruki
— 472 —
i wrony połykają go tyle, Że się natrafia pod drze-
wami, na których siadają, w ich pomiocie. Za-
przecza miękkiego bursztynu bytności, to, co
dotąd zań * miana była, smoła ziemna (Juden-
pech). On w bursztynie, oprócz uwięzłych owa-
dów, jeszcze nie jednę inną igraszkę przyrodze-
nia oglądał: również z napisami bursztyn, mają
cy litery arabskie, hebrajskie i rozmaite rysy,
kształty, gałązki, obłoki, rozwaliny.”
„,O zawartych kroplach wody rozprawiano, że
one przybywały i ubywały ze zmianami xiężyca,
lecz nigdy nie wysychały(1). O sztukach zawie-
rających większe źwierzątka, ostrzega, że są fat.
szywe; gdyż, jako starożytni znali juź sztukę fał-
szywe kamienie drogie, naprzykład ametyst, z nie-
go robić; tak też umiano go płynnym uczynić,
i podług upodobania, źwierzątko każde nim oblać.
Lecz podrabianie pozvaje się przez szew, albo
spojenie. O działanin jego na ciało ludzkie, opo-
wiada przykład: że pewna niewiasta zawsze do-
stawała gatunku jakiegoś kurczu, skoro tylko pa-
ciorki bursztynowe na szyję włożyła. Żywica mró-
wczana przybliża się do niego najwięcej. Żółty
EU
(1) Mnie mówiono, Że w jednej szluce bursztynu, wiel-
kości małego jaja kurzego, postrzegł obrabiacz zawartej wo-
dy bąbel, wielkości grochu, i kiedy chciał zbliżyć obrabianie
powierzchni, celem widzialniejsza wodę uczynienia, sztuka
rozpękła się z trzaskiem i zamiast wody wyszedł snopek
dymu.
zaa JĄ e
i biały, mają odmianę w zapachu. Bardzo juź rzad-
ką xiążeczkę, niemniej, jak dzieło Hartmanna, przy-
taczamy dla ciekawych: Ja. 77 igandi £piscopi
Pomesaniensis de $Sucćino, alce et herbdis in Prus-
sia nascentibus libri, Wydane roku 1590 w Jena;
które Bajer chciał do swoich /Honumenta Prussi-
ca dołączyć.”
„„Na zdanie, Że bursztyn jest utworem byłego
świata, zgadzają się badacze przyrodzenia, Klaproth
i Hagen. Ostatni w rozprawie nie wydanej jeszcze,
dowiódł chemicznie, że należy do królestwa ro-
ślinnego i jest żywicą drzewną. Nie podczas re-
wolucyi ziemnej, podłag wniosku Hassego, powstał
bursztyn, lecz wcale spokojnie, w łagodnym kli-
macie. O tćm przekonywają owady, które nie dają
się postrzegać w położeniu gwałtownego zachwy-
eenia płynem, lecz przynęcone żywicą wolnie pły-
nącą, zdają się bydź w niej uwięzłe, a niekiedy
w akcyi parzenia się. Liecz przez jakieś runie-
nie, dostał się pod ziemię , wcześniej od dzisiej-
szego światła okresu. Hasse dowodzi, że w Prus-
syi miał ojczyznę; Hagen, żę tam został zarzuco-
ny zdala.”
„Ja sam u Pana Hagena widziałem owoce pal-
my bursztynowej do migdałów podobne. On szu-
kał napróżno w całej dziś znanej naturze, podo-
bnego drzewa, z podobnemi owocami. W prawdzie
znakomity botanik Sprengel w Halli, podług wi-
ki RK e
zerunku owocu, udzielił mi zdanie swoje na pi-
śmie, że należy do FAhylłantus £mblica, lecz ku
temu dodaje: „„Ja się mogę mylić. Świat dawniej-
szy zostawił nam rośliny w ziemi i między wę-
glami ziemnemi , do których dopióćro archetypy
zaledwie się dostrzedz dają. Bardzo więc bydź
może, iż ów pruski owoc, należy do pewuej pal-
my, jak pod Paryżem i Kolonią owoce rozmaitych
palm w ziemi znaleziono.”
,„„Tak się rzecz ma w istocie. Jużby tćm sa-
móm było rzeczą podziwienia godną, gdyby drze-
wo gorącego klimatu, ZFAyllłantus Łmuwblica, zna-
lazło się w Prussyi; lecz dość jest Gdrtnera dzie-
ło, w rodzaju swoim klassyczne (/0e jructibus et
seminibus plantarum) przejrzeć, aby nabrać prze-
konania, że wspomniony owoc, naźadnej Embli-
ca nie wyrosł. Do tego jeszcze dodać należy, że
to ostatnie drzewo zaledwie dorasta wysokości 40
stop, pruska zaś palma dwa razy tyle długi pień
miała. Tylko Złevea Gujanensis, podług opisów
naturalistów, takoż bardzo wysoko rośnie; ma ko-
ronę szczupłą, żadnych gałęzi przy pniu, drzewo
lekkie, rzadkie, giętkie, liście podobne do /Mantoc,
owoc trojgraniasty, zawiera trzy nasienne jądra,
migdały jadalne , z których się wydobywa olej,
zamiast masła używany. Jego żywica aromatyczna,
słaży do robienia świćc i pochodni. Tuby więc
4
było bliskie pokrewieństwo do znalezienia, lecz
tylko pokrewieństwo.”
„Mnie się zdaje rzeczą podobną do prawdy,
że niegdyś palma bursztynowa rosła na północy.
Już Buffon uważa ziemię za ciało niegdyś rozto-
pione , które następnie stygnąć od biegunów po-
czynało. Dla tego wszystko początek wzięło na
północy, ponieważ pod równikiem, jeszcze z przy-
czyny gorąca ziemi, nic rość nie mogło. To się
takoź zgadza z wybornego badacza Pana Hum-
bolta objaśuieniami, który roślinność podtropiko=
wą, przypisuje dawnej północy, mającej wysoki
stopień ciepła, raptownie wywiązanego, kiedy sta-
ła część lądu oddzieliła się od płynnej, co się naj-
bardziej działo na północy, i ciepło tropikowe
sprawiło, które rośliny i zwierzęta wydało. Pra-
wda, że to dłużej nie trwało, aź nim się nagro-
madzony cieplik mało pomału z dalszemi pasami
powietrza nie zrównoważył.””
,„„Poprzestańmy na domysłach, gdzie starzeją-
ce się stworzenie, nam tylko ułamki swoich igra-
szek daje postrzegać.”
SEN ET U
Dz. Star. Nar. Lit. T. IL. 0
J
Rog"
— 476 —
te
DODADEK IL
(Z tegoż Autora. Ibid. str. 502—508.)
Ważnóm jest zapytanie: azali Krewiczy, lud,
który pomagał do założenia państwa rossyjskiego,
podlegli Krewe-Krewejtu byli? Miller w swoich
(originibus russicis. p. 19), już się o tćm domyślał
i zapewne trafił na prawdę. Opowiemy tu nie-
które szczegóły, zostawując uwadze czytelnika,
bez żadnego prawodawczego narzucenia; ponieważ
Szlecer za rzecz śmieszną osądził, iżby Krewiczy
wspominając, myśleć można było o pruskim ar-
cykapłanie.
Pięć małych ludów, połączonych przez po-
trzebę i niebespieczeństwo, założyły państwo ru-
skie, wybierając naczelnego wodza z szóstego ludu.
Kroniki ruskie, wspominają przy wielu okoliczno-
ściach, Czudów, Sławian, Merów, Weś i Krywi-
czów. — Pomijamy, co autor dowodzić usiłuje, że
weś, znaczyło nie lud osobny, ale wszystkich,
ponieważ dziś już wykazano przeciwnie. ILiecz po-
strzeżenia jego o Krewiczach zasługują na wspo-
mnienię. —
— 477 —
Kto byli ci Krewiczy? i gdzie oni mieszkali?
Sam Szlecer niedowierza sobie, iżby mógł z Ne-
„stora wyprowadzić , do jakiego oni narodu nale-
żą? Na stronicy 105, xięgi trzeciej, przylicza ich
do Sławian. „,Albo, dodaje jeszcze, byli oni Ło-
twakami, którzy i teraz przez Rusinów Kreewi
bywają nazywani (Obaczyć Stendera, Tettische
Gramm.), albo Litwini? Z ich położenia kraja mo-
Źnaby tak mniemać.” Jeżeli jego mniemanie jest
słuszne, jak wierzę temu, przeto byli oni jedno-
wiercy 4 Krewe, a w takim razie, przyzwoiciej
jest wywodzić nazwanie ich od arcykapłana spól-
nego, niżeli z Tatyszczewem, od jakiegoś słowa
Sarmackiego Kriwe, źrzódło? Gdyż słusznie za-
pytuje Szlecer, co to jest po Sarmacku? Etymolo-
giczne wywody, tak gorzko mienawidzę, jak
tylko ktokolwiek nienawidzieć może ; wszelako,
zdaje mi się bydź naturalnuóm, nazwanie Kre-
wiczów od Krewe.
Podług tego, objaśnia się bez naciągania, że
Oleg z Krewiczami, nie zaś na Krewiczach, Smo-
leńsk zdobył, gdyż pomiędzy wielu gałęziami te-
go ludu; mogła się łatwo jedna znaleśdź, która,
tak samo, jak połocka, Rusinóm była przychyl-
niejszą i przyłączyła się do Olega.
Do tego dodać należy Życia ich obraz, jakkol-
wiek niezupełny, przez Nestora dochowany. Oni
palili ciała zmarłych i popioły zbierali do popiel-
50*
— 478 —
nie; mieli gonitwy przy pogrzebach. 'To wszyst-
ko zachowywali Prussy. Nie mówili po słowiań-
sku, ponieważ Nestor nie wlicza ich między ludy
sławiańskie; lecz język ich był bardziej ze sła-
wiańskim spowinowacony: Szlecer nazywa oba ję-
zyki krewnemi w drugim stopniu. Przymierze
4 cesarzem greckim oprzysięgli Rusini przez boga
swego Peruna; był'on więc ten sam, co Pruski
Perkunas. Same podobieństwa, które już Bakmej-
strowi się nawinęły. Jakoż i Pretorius uważa Prus-
sów i Russów początkowie za jeden lud, i wywo-
dzi nazwanie Warragów, od czystopruskiego wy-
razu Z/arejs(1), który jeszcze za jego czasu zna-
czył męża, przez przymus wybierającego podatki,
albo haracze. Jakże to pięknie zgadza się z po-
wieścią Nestora, że w roku 85g, Warragi, dani-
nę z futer, między innemi, włożyli na Krewi-
czów.
Wszystkie te powody, widzą mi się bydź
dostatecznemi do mniemania, Że -nie jedne poko-
lenia dawnych Prussów, mają prawo do zaszczy-
tu przyłożenia się do założenia świetnego pań-
stwa rossyjskiego. Nawet mogły owe pokolenia,
za zezwoleniem Krewe, oddzielić się, który dla
tego zostawał ich duchownym naczelnikiem i na-
(1) Wareys, od litewskiego słowa WYarikt, ganiać, pę*
dzać, wcale się nie klei z F/'arrejas,
wet może mniemał przez uich, całe nowe mocar-
stwo posieśdź. (ady Oleg do wyprawy swojej na
południe, między innemi wszystkich Krewiczów
wezwał, musiał się więc w tej mierze do same-
go Krewe udawać ; gdyż dopóki ten ze swojego
stosu drewnego nie ogłosił zezwolenia bogów, do-
póty zapewne żaden Prussak nie wziął się za swo-
ję maczugę. Lecz, kiedy grzmotu odgłosy szczę-
ście przepowiedziały, w ów czas rzadkoby Oleg
znalazł czynniejszą pomoc między jakim innym
narodem, jak między Prussami, którzy z jednej
tylko wsi 500 zbrojnych wojowników wysyłali ,
albo z jednej prowincyi swojej 40,000 rycerstwa
zebrać mogli.
Ja wprawdzie przewiduję, że te wnioski za
przesadzone nważanemi będą, lecz zdaje mi się,
że krwawe doświadczenie niemieckich rycerzy, na-
leżycie o nich przekonało; gdyż kiedy narod uzbro-
jony tylko w maczugi, był w stanie przez 55 lala,
często zwyciężając, walczyć z mnogiemi wojskami
krzyżowników, którzy ze wszystkich stron Euro-
py corocznie nanowo napływali, i z bronią lepszą,
z ufnością w Bogu, z zawziętością fanatyków wal-
czyli, stać przeciw hydrze, której głowy odcięte
znowu odrastały, gdy tym czasem napadnięci nie
byli w stanie w Żaden sposob strat śwoich nad-
gradzać, jak tylko przez własną młodzież powoli
— 480 —
wzrsstającą; przeto lud taki zapewne musiał bydź
bardzo liczny.
To zaś samo twierdzenie z rzeczy wyprowa-
dzone, zaręcza więcej nad inne dowody prawdę
zachowaną w wiadomościach biskupa Chrystyana.
Niezmierna ludność kraju niewielkiej objętości,
każe się domyślać o państwie dobrze urządzonćm.
Szlecer ogłosił mniemanie (Nestor Dritter Band.
s. 84), Że mieszkańcy Otaity, Peru, Mexiku, po
części dla tego na niższym szczeblu ludności stały,
ponieważ nie znały na koniach polowania. ,„Jakże
dumnie, woła on, występują Prussy, pomiędzy
ludami dalekiej północy! którzy już przed 1000
laty pokonywali swoich najezdnikow kawaleryą.”
Wątpię żeby polowanie na koniach nauczyło
ich tej sztuki, gdyż mieszkając pomiędzy lasami
i bagnami, truduoby używanie koni do polowania
przystosować (1); lecz według mego zdania mu-
sieli Prussy wcześniej stanąć na wyźszym szcze-
blu ukształcenia, ponieważ Krewiczami byli; po-
nieważ nie mało wiekow juź tak rozmaicie, na-
wet na południu z Olegiem do wojny nawykli,
i ponieważ ręka doświadczona była u steru ich
rządu.
Zaiste takiego pochodzenia nie mieliby Rusini
przyczyny wstydzić się. Od lat mnóstwa wędruje
<= o M OZN
(1) Owszem, podróż Wulfstona to potwierdza,
+»
4d 4"
z 7 4 4
w
4
w
s
5
— 48I —
oświecenie po świecie pod rozmaitemi postaciami,
nawiedza każdą część jego, nigdzie długo nie ba-
wi, wszędzie zostawuje błogie ślady swoje, lecz
które mało po mału znowu znikają, tak jak las
wyrąbany przez rolnika, zasiewany czas niejaki
zbożem, po wielu leciech znowu .lasem się staje,
nie zostawując wreście ani Śladu, że pod tym wil-
gotnym cieniem, w tych nieprzebytych krzakach,
wyrastała niegdyś żywność dla człowieka. Tak
zapewne nie ma piędzi ziemi na świecie, gdzie-
by teraz, albo niegdyś, albo mastępnie, wyższe
ukształcenie nie kwitło, nie miało kwitnąć, albo
nie zakwitnie. Nie ma narodu, któryby w-król-
kim przeciągu czasu swego kwitnienia, nie spo-
zierał z pychą na dzikie pustynie, które dopiero
rozumie, że odkrył, a z których może przed nie-
policzonemi czasami pierwszy zarod jego własnej
potęgi wyniknął. Europejczycy przed 500 laty
Amerykę odkryli, przez osady ją zaluduili i ze-
psuli. Któż wie, jeżeli przed wielu tysiącami lat
Amerykanie Europy nie odkryli, i z takąż samą
dumną litością na nasze wybrzeża nie spozierali,
z jaką Hiszpani na ich.
Każdy kraj na ziemi, najmniejsze miejsce
w każdym kraju, a następnie i to, na któróm ko-
ścioł ś. Piotra i Muzeum Napoleona jaśnieją, były
podobno kiedyś, w sposobie wyobrażenia narodow,
— 482 —
u których wów czas oświata kwitnęła, pustynią
bajeczną środkowej Afryki.
+ R RA „> ).. FE . B OE. . U
Że niegdyś Prussya była widownią raju ziem
skiego, trudnoby przyszło dowieśdź; lecz że da-
leko wcześniej, niżeli powszechnie mniemano, do
c bd , . „
wyższego stopnia przyszła potęgi, dowodzą jeszcze
te trochę wyrazow historyi, które pomiędzy nami,
dziećmi dnia dzisiejszego, ze starowiecznych dzie-
jów dawnych narodow jeszcze pozostały.
LL 0 OO W
DODATEK IIL
O zaginionej krainie Witlandyi.
Wyjątek z Voigta Gesch. Preuss. B. I, s. 677.
Że Frisz Haff (1) swój przestwor, szczególnie
ku wschodowi znacznie rozszerzył, i że tam gdzie
dziś między dawnym krzyżackim grodem Balgą, i
miastem Piławą wszystko pokryte jest wodą Haffu,
w poprzednich czasiech stały i zamieszkany ląd
się znajdował, nie jest pod żadnym względem no-
A A m m — —
(2) Ta zatoka morska nazywała się w starych wiekach
Hilibo.
dm WAB
wćm Łwierdzeniem. Jeszcze bowiem kronikarz
Łukasz Dawid (B. II, s. 102) miał wiadomość, że
„za czasow (Landmistrza Hermanna Balk) woda
Haffu nie płynęła tak blisko wzgórza pod Balgą,
jak dzisiaj, lecz poniżej tej wyniosłości, bardzo
piękne błonie ciągnęły się aż do brzegu wody,
gdzie piękne i ludne wsi były.” Nawet za czasu
jego samego, czyli w środku szesnastego wieku,
Haff pod Balgą wcale nie był głęboki. Statki nie
mogły bez wielkiego niebezpieczeństwa zwiedzać
tę część zatoki, ponieważ skały i kamienie, które
woda od lądu stałego oddzieliła były wielką prze-
szkodą. Nawet wówczas obawiano się, że wody
Haffu jeszcze więcej tam lądu zniszczą (Ibid.
b. Il, s. 108). Jeszcze się wyraźniej w tej mie-
rze tłómaczy Henneberger (Erklir. der Landhaf.
s. 45): „,Powiadają, że przerwa była pod Loch-
stett, a zaś od Kamstigul do Balgi ciągły prawie
był ląd, małym tylko przesmykiem przerwany,
tak wąskim, że gdyby w srzedzinie jego położyć
głowę baranią, toby można suchą nogą przejśdź
było. Teraz zaś ciągła jest woda około piąciu
ćwierci mili szeroka.” Te postrzeżenia i pozniejsi
uczeni powtarzali. Pisański w swoich postrzeże-
uiach nad morzem Baltyckićm (str. 45), wspomi-
ua o tćm dodając, że morze takoż na zachodnićm
1 północnóm wybrzeżu Samlandvi coraz dalej
brzegi podmywa, że mieszkańcy tameczni upe-
m SBE
wniają, iż słyszeli od rodzicow swoich, że dawniej-
sze dalekie przestrzenie, które po części lasami
pokryte były, oderwane zostały przez wały mor-
skie, przez co się utworzyły zatoki i wklęsłości.
Fale wyrzucają czasem przegniłe drzewa i gałę-
zie na brzeg, które i na dnie morskićm dają się
postrzegać. Poczóm przywodzi Pisański postrze-
żenie, Że miejsca, które podług wiadomości wiary
godnych, dość odlegle leżały od brzegu morskie-
go, następnie stopniowo się do niego zbliżyły.. Za
przykład przytacza kościołek $. Wojciecha, który
podług jego zbudowanym był przez Jana I Bi-
skupa Samlandskiego około końca XIII wieku, po-
dówczas leżał o milę odległości od brzegu. Zsyła
się on- w tej mierze na twierdzenie byłego Pro-
iessora Rappolta (Meditatio epistolaris de origine
succini in littore sambiensi p. 6), gdzie powie-
dziano; Faestant documenta, quae templum 2.
„łdalberto olim dicatum, cujus adhuc rudera in
littore supersunt, hodiernum peregrinantibus re-
ligiosis frequentata, ad miliaris distantiam a ma-
ri fuisse remotum, logquuntur. We środku zaś
XVII wieku, morze tam już tak daleko zaszło, że
rozwaliny kościolka tylko dobrą ćwierć mili od
niego były odległe, a dziś ta odległość ledwie kil-
kaset krokow słanowi. 'To ubywanie lądu w tam-
tej stronie, utwierdza takoż xięga inwentarzowa
Iochsztecka z roku 1667. (Pisański 1. c. p. 47),
2: MAG >
gdzie się znajduje: ,„,że corocznie, owszem co-
dziennie, morze ze swojemi brzegami coraz się
dalej posnwa, grunta, łąki, zarośle, piaskiem się
okrywają.””
Co się tu powiedziało o właściwóm wybrzeżu,
stosuje się takoż do Neringu. Już Śchott (Prussia
Christiana p. 64) wspomina: addimus, quod ante
septem secula Neringiam latiorem fuisse, hodi-
ernae probant arenarum congestiones. In illa
enim insula quotidie aliguid districtui frugifero
sensim decrescere, incolae excperiuntur: Pisański
zaś postrzega (1. c. p. 46), że na Neringu wzgórza
piaszczyste nie zniżają się, lecz owszem się pod-
wyższają, ponieważ wiatry coraz więcej piasku
nanoszą, tak, Że jaź w innych miejscach do sze-
ściu prętow dochodzą wysokości prostopadłej, a
sam Nering od czasu do czasu się zwęża, ponie-
waż morze kawałkami odmywa brzegi.
Takie były w ogólności dowody o istnieniu
części Samlandyi, której dopiero niema. One się
zasadzały, jak widzieliśmy, częścią na dochowa-
nych powieściach poprzedników, częścią na po-
strzeżeniach miejscowych, które razem wzięte na-
dawały twierdzeniu naywyższy stopień prawdo-
podobieństwa. Lecz nie probowano jeszcze z naj-
dawniejszych pism urzędowych, wyprowadzić do-
wod, celem nadania mu niezaprzeczonej pewno-
ści. Dopełnionóćm to było po części, w Rozprawie
— 486 —
P. Voigta o Samlandskich Withingach starodaw-
nych, znajdującej się w jego (Geschichte der Ei-
dechsen Gesellschaft in Preussen s. 206—208);
wszelako tam nie pozwalało miejsce obszernego
wykładu i tylko jeden dokument stanowił zasadę
głównego udowodnienia, zawierający opis rozmiaru
wykonanego na ziemi zaginionej. Tu się badania
gruntowniej wyłożą.
Dotąd znajoma najdawniejsza tranzakcya przy-
pominająca dawniejsze istnienie zaginionej części
Samlandyi, jest z roku 1246, u Kotzebne (B. I,
s. 418—420). 'Tam się zawiera oznaczenie czę-
„ści kraju, które otrzymali Lubeczanie w nadgro-
dę za pomoce udzielone zakonowi krzyżackie-
mu do podbicia Samlandczyków, a mianowicie
w Samlandyi, Witlandyi i części Warmii. W tran-
zakcyi tej objaśnia się szczegół, rzecz całą wy-
krywający. Mowa tam jest: de libera civitate
zpsis civibus edificanda, et de quibusdom terris
scilicet tercia parte Sambie et F/'itlandie et qua-
dam parte FP'armie et quibusdam aliis, que pre-
dieti cives (i. e. Lubecenses) ea privilegio sibi col-
lato a fratre H. de FF ida tunc Magistro Prussie
sibi (nie eis) deberi dicebant. Tu przed innemi,
Witlandya wymienia się osobno obok Samlandyi.
Ta różnica jest główną rzeczą, a my ją znajdu-
jemy już w roku 1224, w Bulli papieskiej Hono-
riusza UI, gdzie obok Samblandia, JF'itlandia
— 487 —
w szczególności jeszcze jest pomieniona, (Gruber
Orig. Livon. p. 265), lecz tam zamiast 77irlandia
czytać trzeba JZZitlandia, jak to już postrzegł
Thunman (Untersuchungen ettr. 5, 55). Tak wła-
śnie rozróżnia obie krainy takoż mnich Alberich,
gdzie on w kronice swojej (Leibnitz: Access. Histor.
p. 527 i Gruber: 1. e. p. 171) pod rokiem 1228
powiada: Zrant autem hoc anno in iis partibus
quinque tantummodo provinciae paganorum acqui-
rendae, ista vidęlicet, de qua agitur Prucia, Cur-
landia, Lethonia, FFitlandia et Sambria. To już
nas upoważnia do wierzenia, że oprócz Samlan-
dyi, była jeszcze kraina pod imieniem Witlandyi
znajoma, resztki dawniejszej Witlandyi, która się
aż do wschodniego brzegu Wisły rozpościerała.
Drugi ważny punkt, do którego tranzakcya po-
wod daje: ściąga się do pytania: gdzie należy szu-
kać tej krainy Witlandyi? Podług porządku na-
zwań w tćm właśnie miejscu trauzakcyi powinna
leżeć pośrodku między Samlandyą i Warmią, po-
nieważ Lubeczanie powinni krainę de tertia parte
Sambiae et FF'iutlandiae et quidem parte J/ar-
mniae jako wynadgrodzenie otrzymać; to nawet
położenie Witlandyi wspierają inne dowody. Na-
przód z samego gatunku rzeczy widać, że Lube-
czanóm na tóćm najwięcej zależało, iżby otrzymać
kawał kraja w jednym obrębie będący, gdzieby
założyć mogli swoje handlowe osady i miasto; sto-
— 488 —
sownie do tego ich zamiaru, wnosić należy o nie-
przerwanćm połączeniu prowincyi Samlandyi, Wit-
landyi i Warmii. Lecz się to bliżej wyjaśnia przez
sposob, jakim był spór o to rozwiązany. Podług
tranzakcyi Krzyżacy obowiązani byli przy porcie
Lipze założyć miasto z pomocą Lubeczan. Bada-
jąc o miejscu, gdzie to miasto zbudowane bydź mia-
ło, czyli gdzie był ten port Lipze, żadnego dzi-
siaj nazwania nie zuajdujemy. Lecz się z innych
tranzakcyj dowiadujemy, Że Pregel, szczególnie
przy swojóćm wpadnieniu do Haffu, takoż miał na-
zwanie Lipze; tak właśnie pomieniono w tranzak-
cyi o podziale Biskupstw u Dusburga (p. 478):
Tertiam quoque limitavimus, sicut claudit recens
mare ab occidente ad flumen quod dicitur Pre-
gora siwe Łipsa, zdcta Boruss. V.1l, p. 615. Przeto
Pregel i Lipza był tąż samą i jedną rzeką, która
przy swojóm tamtowiecznćm wpadnięciu port for-
mowała, który się takoż Lipza nazywał. Tak więe
nowo zakładające się miasto leżeć miało przy uj-
ścia Pregla do Haffu.
Zbliżymy się bardziej do celu, kiedy weźwie-
my na świadectwo inne miejsce tranzakcyi. Dla
zapewnienia stałej posiadłości nowym osadnikóm
tego miasta nadmorskiego, były pedług sędziow
zdania w tranzakcyi następne warunki wymienione:
Hiabebunt etiam cives sepedicti medietatem unius
tercie partis Sambie, que fratres contingit, quam
— 489 —
fratribus diidentibus elegerint ipsi cives et in
FParmia mansas duo milia et quingentos a LŁem-
ptemburc contra Lipzam mensurandos in litore
in una parte et in altera contra lNatangiam do-
nec in ipsa FF armia contigue ipsorum manso-
rum numerus impleatur. Żeby to miejsce zro-
zumieć należycie, zależy wiele na dokładnóm na-
znaczeniu położenia Lemptemburgu, nie (zaś Cem-
ptenbece, jak Kotzebue wyraził). Lecz tradno
jest dójść tego z należytą dokładnością. W jed-
nym dyplomacie Anselma Biskupa Warmińskiego,
(u Baczko, B. I, s. 289g) bez wymienienia świad-
kow, Zemptenburg znajduje się takoź pomieniony,
przy wymienieniu Złudolfus in Lemptenburg ple-
banus. Lindenberg w bliskości Balgi, a przeto
jeszcze w dawniejszych granicach Warmii leżący,
nie łatwo się da przystosować; łatwiej znajdziemy
w uroczysku Liencenberg w okolicach Branden-
burga (Dusb. P. III, c. 85), które jedna stara kro-
nika Zentzinburg, a Łukasz Dawid (B. IV. s. 50)
Lenzenburg nazywają, chociaż ten Lenzenburg nie
zupełnie w Warmii, lecz już w Natangii przypada.
„ Przyjąwszy teraz to jako najbliższe do prawdy,
przeto powinniby Lubeczanie naprzód połowę
trzeciej części kraju w Samlandyi otrzymać, która
Zakonowi przypadać będzie, 'którą rycerze zakonni
podzielić mają na pół, a obywatele z nich jednę
część sobie wybiorą. Powtóre mają ciż obywa-
Ri
i
40
AS,
sę)
sg”
6
wś
AG 9a
tele otrzymać w Warmii 2,500 morgów ziemi, a
ta obszerność ma bydź wymierzoną z jednej stro-
ny od Lemptenburga ku Lipzy i wciąż jej brzegu;
z drugiej strony ku Natangii, tak daleko aż w bli-
skości Warmii samej liczba morgow się dopełni.
Lecz taki wymiar podług teraźniejszego położenia
miejsca nie da się na lądzie wykonać. Kiedy po-
cząwszy od Warmii ku Preglowi po ziemi się
przemierzy, nie może się znaleść różnica w kie-
runkach contra Lipzam in litore in una parte,
oraz in altera parte contra Natangiam; dziś bo-
wiem jeden kierunek contra Natangiam jest mo-
źny, gdyż wszystko co począwszy od Warmii ku
Preglowi mierzonóm bydź może, należy do Natan-
gli, a zaś ponad brzegiem brakuje ziemi do wy-
miaru, któraby takoż do Nataugii nie należała.
Wywiązuje się przeto z tego: gdy to co od War-
mii, albo Lemptemburga począwszy ku Preglowi
mierzonóm bydź może, należy do Natangii, a po
nad brzegiem wciąż nie ma ziemi do mierzenia,
któraby w kierunku contra Natangiam leżała i
od niej się rozróżniała, przeto musiała: 1) Lipza
czyli Pregel swoje ujście mieć do Haffu daleko da-
lej ku zachodowi, niżeli teraz; 2) między tćm uj-
ściem Pregla a dzisiejszćm wybrzeżem Warmiń-
skićm, musiał się ląd ciągnąć, który nie do Na”
tangii lecz do Warmii przynależał; 3) ten ląd mu-
— 491 —
siał bydź oblany Haffem, gdyż rozmiar ku Pre-
glowi powinien się wykonać z» Zittore.
Jakiż kraj mógł pomiędzy Warmią, Natangią
i Samlandyą stanowić ziemną posiadłość Lubeczan?
Rozumiemy, Że słusznie utrzymywać się godzi,
iż wymagany od Lubeczan i wymieniony w tran-
zakcyi kraj między Samlandyą i Warmią położony,
nazwany Witlandya, jest tym samym. Do tako-
wego twierdzenia mamy następne powody. Naj-
przód, że pod tę porę była istotnie ziemia, przez
narzeczenie swoje Witlandya, różniąca się od
Samlandyi, Natangii i Warmii. Co sama tran-
zakcya wyświeca. (Gdzieżby zaś indziej takowa
ziemia, któraby do wspomnionych trzech prowin-
cyj nie należała, położenie swoje mieć mogła, je-
żeli nie pomiędzy temiź prowincyami, tam gdzie
dziś przelewają się wody Fryszhallu: Powtóre
W itlandya musiała z Samlandyą graniczyć, a mia-
nowicie wybrzeże południowe dzisiejszej Sam-
landyi, musiało część tej Witlandyi stanowić; przy-
najmniej okolica Lochsztecka musiała jej bydź czę-
ścią. "Te zaś okolice, jako też w szczególności
mieścina Lochstet, nazywały się dawniej Witlands-
ort, to jest: jakby granica Witlandyi. Pod tóćm
narzeczeniem to miasteczko znajdujemy u Dus-
burga (P.III, c. 107), a zaś okolice w wielu tran-
zakcyach. Najwyraźniej mówi o tóm tranzakcya
Henryka Biskupa Samlandskiego, u Dregera (p. 476,
Dz. Star. Nar. Lit. T. IL. 31
300
4 j $
1-7
w "=
tez
— 492 —
et in act. Boruss. T. III, p. 146), w której on udział
swój w ziemi Witlandsort, odstępuje zakonowi,
w zamian za inne wynadgrodzenie, iżby zostawić
możność zakonowi, założenia tam warowni, dla
bezpieczeństwa wchodzących i wychodzących stat.-
ków. Dwie części posiadał już zakon dla siebie,
a gdy część biskupa za szczupłą była, do założe-
nia tam samemu warowni, na cel wyżej wspo=
mniony, przeło ustąpił część'swoję zakonowi. Nim
przeto stanęła twierdza Witlandsort, czyli po-
żniej przezwana Lochsztet, cała tameczna okolica
nazywała się Witlandsort, obok tego ziemia tak
narzeczona, małą bydź nie mogła, ponieważ na-
leżała do podziału na trzy części. Gdy zaś wy-
naleźliśmy miejsce nazwaniem swojóm przypomi-
nające granicę Witlandyi, przez to samo ziemia
ta musiała w bliskości leżeć. W Samlandyi pod
tóm narzeczeniem nie mogło bydź ziemi, ponie-
waż mamy należyte o tej prowincyi wiadomości.
Należy więc szukać przy dzisiejszćm wybrzeżu
Samlandyi, a to właśnie tam, gdzie dziś między
Lochsztetem i Brandenburgiem Frisz Haff znaj-
duje się. Lecz do samego Witlandsort juź około
roku 1246, nie zachodził ląd stały, gdyż w tran-
zakcyi pod tym rokiem, otrzymują Lubeczanie
takoż pozwolenie w wodach aż do Witlandsort
ryby łowić: ipsis etiam civibus usque 77 itlandes-
ort piscari licebit. Podług tego zarys brzegu nie
— 493 —
dochodził wówczas do warowni zakonnej Lochsz-
tet. Lecz w jakim on był kierunku, nie można
nie wiedzieć z pism przy tamecznej odmianie znacz-
nej wybrzeży. Zatoka przynajmniej przy Loch-
sztet musiała wówczas bydź już, choć w części,
gdyż tamtędy wpływały i wypływały juź statki,
o których bezpieczeństwo troszczyć się miał za-
kon. Lecz co do kształtu i przestrzeni mogła się
bardzo odmienić z czasem.
Mocno dowodzącym o bytności Witlandyi mię-
dzy Samlandyą, Natangią i W armią jest jeszcze
tanzakcya Vice-Landmistrza (Gerarda Hirzberg
zroku 1258, zawierająca wymiar i podział ziem”
między posiadłości zakonu i Biskupa w Sam-
landyi. Do ziem” takowych, które aż po rok wspo-
mniony między obydwóma stronami jeszcze roz-
dziełone nie były, i które szły pod wymiar; były
Nering i posiadłość Witlandsort. Wypadki mo=
gące się wyciągnąć z rzeczonej tranzakcyi stoso-
wne do naszego przedmiotu, wyraźnie pokazują:
że naprzód uroczysko Velowe, zapewne Piława,
wówczas się jeszcze liczyło jako należące do Ne-
ringu, gdyż przerwa w tym czasie jeszcze pod
Witlandsort czyli Lochsztet była; powtóre, że
tamtoczasowy Nering w okolicach Piławy, daleko
znaczniejszą miał rozległość niżeli dzisiaj, przez
co Pisańskiego postrzeżenia tranzakcya wśpiera,
że Nering za czasem znacznie się zwęził; potrze-
51”
— 494 —
cie, że i tu ląd stały, który się przyliczał do Sam-
landyi, przez morze, wody Frisz Haffu i wzru-
szenie piasków zatonął. Obok tego, poczwarte,
z tejże tranzakcyi się wykrywa, że od południo-
wego brzegu Samlandyi, gdzie leżała W.itlandsort,
do Balgi wściąż ziemia się rozciągała, gdyż poczy-
nając od Balgi ciąguął się wymiar W iitlandsort,
tamtędy gdzie dziś czysta przestrzen wody Haffu
leży. Postrzegamy popiąte, że w kierunku z Balgi
od Balgi do Piławy, naprzeciw walczące siły wo-
dy Haffu 1 Pregla, tu i ówdzie juź ląd pozrywały
i wyspy potworzyły, i że jedna z nich nie małe-
go obwodu przy ujściu Pregla w kierunku wspo-
mnionym leżała. Takoż inna tranzakcya z tej sa-
nej daty, utwierdza postrzeżenia, że Pregel tam
jeszcze ciągle wyspy tworzył, oraz koryto swoje
rozszerzał i odmieniał, ciągle obrywając swe brze-
gi. To wszystko przy tćm ukazuje nam dowód,
że już w tej porze ląd stały tameczny rozmaicie
był porozrywany i powoli zbliżał się do swej osta-
tecznej ruiny. Naostatek poszóste, jesteśmy przez
wzmienioną tranzakcyą nauczeni, że w tym kie-
runku będące wyspy i tameczny ląd stały w ro-
ku 1258 jeszcze był zamieszkały i wsiami osa-
dzony. 'Tranzakcya wymienia je wyraźnie, mia-
nowicie na wspomnionych wyspach leżące: Kay-
men, Leythen, Bonowe, Lynthowe, Sunegowe i
inne. Dziwną jest rzeczą, że nazwania tych wśł;
— 495 —
natraliamy na stałym lądzie w prowincyi Natan-
gii 1 Samlandyi, jak Balga, Kaymen, Lehden, Bo-
nau iinne, nawet możną byłoby rzeczą mniemać,
że mieszkańcy tamecznych wsi przy grożącóm
zatonieniu wysp wynieśli się na ląd stały i tam
mieszkania swoje pod temi samemi nazwaniami
założyli. Należałoby w ostatku z tej tranzakcyi,
domysł wyprowadzić, że w niej na owej wielkiej
wyspie wymienione miasto, Civitas, nie było inne
jak uprojektowane w roku 1246 miasto Lubeczan,
które w rzeczy samej w roku 1258 w swoim kwie-
cie młodocianym istniało istotnie, poźniej jednak
z okolicami swemi zniknęło.
Tak daleko wiadomość o bytności ziemi Wi-
tlandyi, daje się z tranzakcyi wyprowadzić. Przy-
dajmyżź ku temu jeszcze niektóre uwagi, przez
zeszłego Professora Wrede, w Królewcu, uczy=
nione:
1) Przestrzeń wodą pokryta, między Kohlholz
i Kamstigal, wynosi około 1,900 prętów, a kotli-
na więcej g stop głęboka, w tóm miejscu ma
średniej szerokości 1,100 prętów. Że to nie był
odpływ wody starowieczny i nieodmienny, mię-
dzy Brandeburgiem, Fiszhausen. i Peyse, zatóćm
mówi nie tylko najdawniejsza przerwa pod Loch-
szłet, ale też odpowiednie wzgórze przylądków
pod Balgą i Kamstigal. Ich teraźniejszy rozległy
przedział, niczóm innćm nie jest, tylko powol-
— 497 —
ich postępem nastąpiło ich połączenie, o którćm
Henneberger przypomina (Landtafel str. 45). Ta-
kie jest najwłaściwsze i podług prawideł hydro-
dynamiki uczynione wyobrażenie, jakim sposobem
dziś między Kamstigal i Kahtholz , stykające się
wód przestwory, w dawnych wiekach mogły po-
wstać. Jeżeli na tej przestrzeni były kiedyś wy-
spy, albo w jej bliskości porozrywane kępy, te
nie mogły inaczej powstać , jak tylko przez sto-
pniowe oberwanie lądu zalewanego wylewami,
ponieważ o działaniach wulkanicznych, niema po-
wodu do domysłu.
3) Do tego uważyć należy bardzo wyraźne
miałkości Frisz-Haffu, między Dempelkruge, Ka-
porn i Haberstrom, gdzie największa głębinia g—10
stóp wynosi. 'Tu mielizna, jeszcze przez prze-
dłażenie północne mielizny Demplewskiej, zwanej
Brandenburgerhaken i przez mieliznę od Kaporn
ciągnącą do Littaus-Landriff, tak jest jeszcze zwę-
żoną, Że ta cała przestrzeń, prawie 2,000 prętów
długa, poniżej teraźniejszego ujścia Pregla, wyo-
braża jakby z wązkich brzegów rzekę wystąpio-
ną. Sądząc więc podług miejscowego stanu su-
szy i mokrości czasu, wynika postrzeżenie, że był
czas, w którym dzisiaj, po obu stronach tego,
przez mieliznę przepływu koryta Pregla, na dwie
lub trzy stopy pod wodą pogrążona ziemia, znajdo-
wała się nad wodą. Zazierając więc myślą w głęb-
— 498 —
/ 4 1 LJ
szą odległość czasów, dla czego nie mamy przy-
puścić, iżby przestrzeń między Patersort, Peyse
i Kaporn, a następnie, dla czegoby przestrzeń mię-
dzy mieliznami Kahlholzką i Kamstigolską, oraz
Fiszhauseńską, nie miały bydź powoli rozmytą
głębizną, kiedy wszystkie jedne przeciw drugich
£ 5 . 5 c Ł+0 <ś - B 9
leżące mielizny, niezaprzeczenie to przypominają :
WG WWO OO COO 6 A dh 4
DODATEK IV.
Jeografija Pruss dawniejszych.
Wyjątek z Voigta. (Gesch. Preuss, B. I, str. 476—510.)
Lubośmy w texcie opisali poszczególe prowin-
cye Prussyi starożytnej, jednakże, poznanie nale-
Żyte historyi ludu tego, gdy nas prowadzi do po-
znania historyi całego narodu, nie od rzeczy bę-
dzie przytoczyć tu opisy jeograliczne, statysty-
czne i historyczne wszystkich prowincyj; jak je
zastali Krzyżacy na początku wieku XIII, choćby
dla tego; aby obeznać naszych czytelników, ze
szczegółowemi wiadomościami, tu zebranemi przez
uczonego dziejopisa Pana Voigła, a w następnej
kolei opowiadań naszych, aby nie było potrze-
AR.
by robić wyboczeń i długich przypisów, objaśnia-
jących rzeczy tego rodzaju.
Kulmi a.
Ta kraina była bezpośrednio granicząca z Ma-
zowszem, od którego ją Iorwęca rzeka graniczna
oddzielała. Jejgranicę zachodnią, stanowiła rze-
ka Wisła, która od południa zachodu, z Kujawa-
mi, od północy zachodu, od Pomeranii odgranicza-
ła. Na północ rzeka Ossa od prowincyi Pomeża-
nii oddzielała. Przy tćm, na granicy tych dwóch
prowincyj rozciągała się ogromna puszcza, która
w nieoznaczonym kierunku i szerokości wchodzi-
ła do ziem przynależących obu prowincyom. Ka
wschodowi, w tamtym czasie, Kulmia się ciągnę-
ła tylko do brzegów Drwęcy, gdzie ona od Neu-
marku i Strasburga do Gułubia płynie. Itu by-
ła granica starowieczna, która krainę Kulmii, od-
dzielała od starożytnej Prussyi, tak, Że wyżej
Neumarku, rzeka wypływała z Prussyi właściwej,
jak świadczą starodawne tranzakcye; w szczegó-
łowym zaś składzie prowincyi, tam przygrani-
czały ziemie niewielkie, Łobawska i Sassowia.
W. pożźniejszóćm rozpostrzenieniu granic, obie te
ziemie do Kulmii się liczyły, a ich przedziały
sięgały do Galindyi. Niewielka ziemia Sassowia,
w początkach w położenia swojóm niewiadoma,
przytykała od zachodu do Łobawskiej ziemi, na
— 500 —
północy miała granice po jezioro Drwęcę przy
Osterodzie, na południu jezioro Roman przy Gil-
genburgu, ma .wschodzie rzekę Drwęcę. Stolicą
tej ziemi był zamek Sassepile—Sassów twierdza,
zapewne mieszkanie dawne jej królika. "Toź sa-
mo ziemia Lobawska i w szczególności Kulmia,
pełne były miejsc warownych, nabudowanych
przez Polaków, dla zabespieczenia się od napadów
Prussów. Wiadome po nazwaniu były, Chełmno,
zapewne z dawnych czasów główne miasto han-
dlowe, Grudenc—Grudziądz-—Kolno, Pin,—Pien,
Turno—Toruń, Ruch—Rogowo, Ryzin—Gzyn(*),
Osewicho — Orzechowo, Jabłonowo, Willisas —
Wielsens, dalej Wabsko, Koprino, Głembokie,
Ploch, Postolsko, Betz, Newir, Bobrowsko i t. d.
('zęść większa takich zameczków, leżała w stro-
nie wschodniej Kalmii, właśnie w tych miejscach,
którędy Prussy najczęściej zwykli byli na nią na-
padać; tam znajdujemy pośród pasma jeziór, słu-
żących do osłony tej krainie, zameczki: Wanzi-
no— W ondzin, przy wsi parafialnej Lemberg nad
jeziorem ; Ostrowit, wieś parafialna w kierunku
poładniowym względem Biszofswerder; Płowenz,
wieś parafialna niedaleko Ostrowit nad jeziorem;
K ovalero—Kowalek, naprzeciw Płowenza z pół-
nocnej strony jeziora. Zresztą nie łatwo wszy-
stkie miejsca warowne odszukać dzisiaj, które
tranzakcya u Dregera (Nro 58. Acta Borus. T. I,
— 501 —
p. 62.) wymienia; raz, że źle są wypisane, dru-
gi raz, że na miejscu innych, żadne odbudowa-
nie, przypominające ich miano, nie zaszło. Mię-
dzy temi twierdzami, niektóre są bardzo staro-
żytne, zapewne do czasów (wołów się odnoszą i do
wieków spółczesnych pierwszym ukształcenióm
porządków towarzyskich w tej krainie. Szcze-
gólnie Chełmno, starożytne Ulm, bardzo dawno
istniało. Za przyjściem Krzyżaków, już wszy-
stkie te twierdze i grody w całej Kulmii i Łobo-
wii zupelnie zniszczone były, większa część opu-
stoszonego kraju, w ciągłych o jego zdobycie
walkach Mazowszan z brussami, przynależała do
Biskupa Chełmińskiego; druga do Xiążęcia Mazo-
wieckiego, chociaź ona zaledwie jaką wartość dla
niego stanowiła.
Pomeżaniua
Na północ leżała druga prowincya Pomeżania,
za rzeką Ossą i puszczą nad nią ciągnącą się. Od
tej paszczy wyprowadza Ostermeyer (Preuss. T'em-
pe J. 1780, str. 04a), nazwanie tej prowincyi, od
medis; medzio las, jakoby lud po-nad lasem mie-
szkający. Lecz ten wywod wyszedł z użycia, ja-
ko zbytecznie naciągany. Od północy odgrani-
cza Haff, od zachodu Wisła. Na wschodzie gra-
nica sięgała aż do rzeki Ełbingi, jeziora Drausen,
potćm w prostym kierunku po nad rzeką Sirgu-
"a PZ.
sy $
7. | 4<+y-.
4h p 4 *
a", |
4 WY "+47"
wy
©
— 502 —
re czyli Sorge, aż do Ossy, tak, że włości Christ-
burg i Risenburg, jeszcze wewnątrz tej prowin-
cyi leżały. W takim składzie, prowincya ta za-
mykała w sobie, chociaż mniejszy obręb ziemi od
Kulmii, przecieź dość obszerności mający. Lecz
wielka część Pomeżanii, szczególnie na północy,
przy nizinach, w bliskości Wisły i Nogatu, z przy-
czyny jeziór, bagien i zatopów, gdy rzeki nieu-
skromione w wylewach swoich były, całkowicie
niemieszkalną zostawała, albo w części mniej za-
ludnioną była, w stosunku do innych prowincyj.
Tu postrzegamy szczegół, który w dalszych
prowincyach powtarza się, i któryby wiele świa-
tła rzucił na dzieje całego narodu, gdyby źródła
nie były tak zmęcone. To jest, że każda prowin-
cya dzieliła się na mniejsze podziały kraju, po-
jedyńcze włości, teritorie, jak je Dusburg zwykł
nazywać, raz mniejszego, drugi raz większego obję-
cia, najzwyklej od miejsc głównych albo zamków
swoich władaczów nazywane. Nie ma prawie wąt-
pliwości, że te małe podziały kraju, były posia-
dłościami przedniejszych właścicielów krajowych,
tak nazwanej Szlachty, mieszkającej w twierdzach
czyli zameczkach. Od najdawniejszych czasów
bowiem, w tym narodzie istniała pewna kasta,
czyli stan mający pierwszeństwo nad innemi, z któ-
rego wodzowie i rozkazodawcy wybierali się. W ja”
kiżby inny sposob szlachta mogła się wyosobić,
— 508 —
w narodzie nieznającym innych dostatków, jak
tylko z rolnictwa nabytych, jeżeli nie przez ob-
szerne posiadłości ziemne? Przeto szlachtą kra-
jową byli bogaci dóbr ziemskich posiadacze, pa-
nowie rozległych włości, właściciele pojedyńczych
okręgow. Oni zamieszkując swoje zameczki, da-
wali rozkazy uboższym klassom pod ich protek-
cyą osiadłym i mieli poddanych z niewolniczą ule-
głością, sami zaś podlegali królikóm, Ziejkis, Ku-
nigas zwanym, rządzącym prowincyami.
Tacy szlachetnego rodu pankowie, mieszkali
w Pomeżanii, Dusburg z ich liczby wymienia Pi-
pina, Macce i Jonesa (D.II, cc. 7, 140, 145).
Jakoż ta prowincya rozdzielała się na podobne
okręgi, czyli włości. Z tych wymienione są w dzie-
jach obwod Alyem, gdzie następnie, wspaniały dom
zakonu Mienburg założono; obwod Fiesien, albo
Jieysen, zamieszkany przez lud szczególnej wa-
leczności, może potomków dzielnych Widiwariów,
pamiętnych jeszcze ducha wojowniczego ojców
swoich; w tej ziemi leży Riesenburg, w niej było
mnóstwo jezior, których teraz i śladu nie ma. Dal-
sze okręgi są: Prezla, Passalak, Posolna, Lyngunar,
Loypicz, Komor, oraz inne. Były teź zameczki
w tej prowincyi, poczęści dla ochrony pod napa-
dy nieprzyjaciół, poczęści dla pobytu panków po-
budowane. Zamek Belichow, pomieszkanie szla-
chetnego Jonesa, leżał niedaleko Ossy, w okolicach
— 504 —
Bindings-Berge, dziś Białochowo, na brzegu pół-
nocnym Ossy, w bliskości wsi Mokrau. Twierdza
na górze Grewoże, gdzie teraz ruiny zamku Chryst-
burskiego, zasłaniała ona w bliskości położony gaj
święty i świątynię, dziś przypomina uroczysko Hei-
ligenwalde to miejsce na południe względem Christ-
burga. Wnoszą nawet, że Krewe miejscowy
w twierdzy Grewoże przemieszkiwał.
Inne warownie były przy Stumie, Postolinie,
w obwodzie Resien, nad jeziorem Drausen, w oko-
licach dzisiejszej wsi Willenberga, takoż nad Wi-
słą. Z tego położenia warowni wnosić już można;
że wschodnia i północna część bPomeżanii, dobrze
zaludnioną była, gdy tym czasem na północy le-
Żące obszerne ziemie koło Marienburga aż do El--
bląga, oraz między Nogatem i Wisłą, bardzo mało
zaludnione, albo wcale ogołocone z mieszkańców
stale osiedlonych były. "Toż samo dowodzą na-
zwania miejsc, które na południu i wschodzie po
większej części są staropruskie, a w stronie pół-
nocnej prawie wszystkie niemieckiego pochodze-
nia. Na zachodzie gdzie Wisła stanowiła granicę
tej prowinucyi, do niej należały rozmaite kępy;
czyli wyspy, kłóre później impet wód poznosił.
Taką była wyspa Kwidzin (Quidino). Takoż wy*
spy Zantir, Bern i inne, które dotąd istną. W tam-
tych wiekach nie „bywało Pomeżanii na wielkich
lasach; oprócz wspomnionej wyżej puszczy pogra-
nicznej, znakomita była puszcza Loweten, druga
między Stenn i Marienburgiem, takoż lasy wiel-
kie były nad jeziorem Drausen.
Pojessania.
Trzecia prowincya Pojessania graniczyła na
zachód z Pomeżania, od której się oddzielała rze-
ką Elbivgą i Jeziorem Drausen. Na północ obla-
na była Frisz Halffem, na wschód rzeką Passargą,
na południe rzeką Wesseke, a przynajmniej nie
dałej za tę rzekę sięgała, jak może do wzgórzy
Holland, które zajmowała. Z tego ograniczenia
już widać, Że ona do najmniejszych prowincyj na-
leżała. Ku Haffowi nie tak licznie osiedlona, po-
nieważ tam lasy wielkie znaleziono. Mieszkańcy
jej byli ludem krzepkim i walecznym, szczegól-
nie na południowych wyniosłościach, czyli wzęó-
rzach, która część prowiucyi otrzymała nazwanie
Hokerland, inni za powodem Waisseliusza piszą
Hoggerland, od mytycznego xiążęcia tamecznego
Hoggo, ojca xiężniczki Pogesanii. Najgodniejsze
uwagi w tej prowincyi jest miasto handlowe Drazo,
nad jeziorem Drausen, które zapewne leżało w tćm
miejscu, gdzie poźniej Elbląg założono. Lecz rze-
czy tyczące się tego miasta, dotyla są zaciemnione
w bezhistorycznej przeszłości, że nawet nie wie-
my, azali do założenia Elbląga dotrwały jakie
ślady tego starożytnego miasta. Gdyby nie pozo-
— 506 —
stała nam podróż północnego Żeglarza Wulfstana,
możebyśmy wcale nic o tćm mieście niewiedzieli.
O bogactwach w odległych wiekach ludzi na tych
miejscach mieszkających, zawsze handlem słyn-
nych, odkryto w naszych czasach nieomylne do-
wody; przy odkopywaniach, nie daleko Elbląga,
znajdziono sztucznie bardzo wyrabiane ozdoby ze
złota, srebra i innych metallów pozłacane; paciórki
z gliny, z wosku, z pozłotą i pomalowaniem do
mozaiki podobnemi, które stanowią najciekawszą
część starożytnych zabytków, w gabinecie przy
archiwum królewieckićm zachowujących się, a ja-
kich gdzieindziej nie łatwo odkryć się zdarzało.
Pamiątki z wiekow kiedy Kartagińcy i potóm inni
żeglarze morza środziemnego zawijali tu po bur-
sztyn, który na błyskotki swoich robot wymieniali.
Jezioro Drausen, czyli Druzo, od wyrazu Druskas
sól, nazywało się, źe miało niegdyś wodę słoną,
łącząc się większemi przepływami z morzem.
Dawniej było nierównie większego obwodu i
wielką część tej prowincyi zajmowało: na północ
się ciągnęło daleko dalej, aż do teraźniejszego £l-
bląga, dziś o milę odeń odległego. W stronie po-
ładniowej, ku Chrystburgowi, takoż dalej się cią-
gnęło. Był nawet czas kiedy dosięgało wsi Baum-
gart, sam Chrystburg jeszcze w roku 1290 blisko
bardzo leżał jeziora, dziś pięć mil odległy. Wszerz
takoż się dalej nierównie rozciągało, gdyż w stro-
— 507 —
nie zachodniej, rozpościerało się aż do wsi Thier-
garten, a zaś na wschodzie wzgórza Hollandu le-
żały blisko jego brzegow; o czóm świadczą pi-
smienne dowody i obejrzenia miejscowe.
Takoź i ta prowincya dzieliła się na małe
okręgi, które podobnież, jak w Pomeżanii były
posiadłościami szlachty. Jeden takowy okręg znaj-
dujemy pod nazwaniem Lanzanien, na północ
wschod Elbląga, którego dotąd we wsi Lenzen do-
chowała się pamięć. Drugi, była majętność Ko-
dienen; mogły więc rozmaite wyniosłości, upra-
wiane starownie od wieków, mieć osóbnych swoich
posiadaczy. lIiównież tej prowincyi nieschodziło
na pankach udzielnemi posiadłościami władających.
O nich juź mówił podróżnik Wolfstan, ich po-
kolenie dotąd pozostało. W starożytnej warowni
Kiedienen, gdzie potóćóm był klasztor mnichów,
druga warownia między Tolkmit i Frauenbur-
giem na górze Tolko. W części południowej na
wyniosłóm miejscu była twierdza Weklitz, jedna
z najznakomitszych w Pojessanii. Również w in-
nych stronach, musiały bydź miejsca warowne,
dla ochrony kraja i władztwa możniejszych wspar-
cia; lecz ślady ich zupełnie zaginęły; ani wiemy
nawet gdzie mytyczna xiężniczka Pojessana, wy-
dawała swoje przepowiednie i wyroki.
Dz. Star. Nar. Lit. T IL. 32
— 508 —
JY.armi a.
Czwarta prowincya jest Warmia, tak od wie-
kow nazwana, na zachod graniczyła z Pojessanią,
od której oddzielała się Passargą albo Sargą rze-
ką (1). Na północy miała Frisz-Hafl; na wschód
przypierała do Natangii i Bartnii, a na południe
ciągnęła się aż do Galindyi. (Co się tycze ozna-
czenia wschodnich i południowych granic źródła
nie są zgodne między sobą, ani nawet można
z pewnością co powiedzieć, gdyż poźniejsze gra-
nice widocznie się różniły od dawniejszych. Ku
północy wschodowi granica Warmii dotyla się
rozciągała, że obręb Balgii, czyli Honedy zajmo-
wała i nieco dalej w tymże kierunku. lam ją
niektóre małe rzeki od Natangii oddzielać miały,
zapewne mimo Schoelen, Fedderau i Pommern
do Haffn płynące. Ztąd linia graniczna między
Warmią i Natangią przechodziła między miastami
Kreuzburg i Zinten, aż do rzeki Alle, Tu się
kończyła słara granica Warmii, a za tą rzeką za-
czynała się wraz Bartnia. Jeszcze nie pewniejsze
są granice południowe Warmii od Galindyi. Zdaje
się, że jeden punkt granicy tej był przy Mohrun-
gen, gdzie i dziś wieś Gallindy leży. WW takićm
ograniczeniu przestrzeń kraja do Warmii należą-
cego była znaczna i zawierała daleko więcej Z1e-
a O Z Z ZA WO Z CK
(1) Od Sargas, stróż, wartownik.
— 509 —
mi uprawnej i zamieszkanej dobrze, niżeli wyżej
wspomnione prowincye. Że i ona dzieliła się na
włości rozległe, dla tego wątpić nie trzeba, po-
nieważ i tu mieszkały szlacheckie familie, której
podobnież posiadaczami znacznych obrębow były.
Są nawet ślady, Że szlachta w Warmii możniej-
, 1 p r » - 15 a M , . 1 D
szą i bogatszą była, niżeli w innych prowincyach;
można familia Glotinow, była w stanie sama liczne
zastępy do obrony kraju wyprowadzić; ona pano-
wała zapewne w okolicach Guttstadu między Allą
. ) R A p . . , . „e . . . NYM
i Passargą, gdzie ich pamięć imienia we wsi
Glottau się pozostała. Oprócz tych warowni Glot-
tawy i Henedy, nie ma pewności należytej o innych.
Natangia
Piąta prowiucya pruska Natangia graniczyła na
północ z Warmią.- Frisz-Haff miała na zachod i
w części na pólnoc, z której strony szła granica
poza Preglem aż do Alle. 'Vu rzeka była jej prze-
działem wschodnim od Bartnii. Jej zaś południo-
wą granicą była juź opisana wyżej północna War-
mia, przeto ciągnęła się nieco ku półnoey wzglę-
dem Balgi od Haffu, między Zinten i Kreutzbur-
giem tak, Że na południe Kreutzburga leżąca wieś
Kruke, jeszcze się przyliczała do Natangii, a pod
Szippenbeil znowu napotykała Bartnią. Wszelako
obszerność tej prowincyi nie była znaczną; lecz
we względzie swego wewnętrznego ukształcenia,
32*
— BIO —
ona się liczyła do najpiękniejszych prowincyj pru-
skich i była z wiekow najdawniejszych zamiesz-
kana przez lud mocny, waleczny i pracowity. Tu
takoż uatrałiamy podział na małe -posiadłości, na-
leżące do pojedyńczych panków. Tak właśnie
w miejscu, gdzie poźniej Kreutzburg zbudowano,
była posiadłość Solidau, szlachcicowi pewnemu
przynaleźna, który miał na górze swój rezyden-
cyonalny zamek, na której Kreutzburg wzniesiono,
nazwanie to.dochowało się dotąd we wsiach Wiel-
ka i Mała Sollau. Druga taka posiadłość była Sklu-
men, nie daleko Bartensztejnu. Przy Branden-
burgu była posiadłość Pokarwen, a dalej ku po-
łudniowi względem tego, od rzeki Friszing aź do
Balgi ciągnął się obręb znakomity Heneda albo
Honedau. Nazwania innych warownych miejsc
w Natangii, czas zatarł zupełnie. Lecz w obrę-
bie Honeda była warownia nie daleko rzeki Fri-
szing,
Drandenburga. Zapewne rezydencya władacza tego
pod wsią Perwilten, na poładnie wschod
okręgu. Słary zamek Beselede nie daleko Bar-
tensztejnń, był rezydencyą zapewne władacza
obrębu Sklumen. Wieś dzisiejsza Beisleiden na
drodze z Bartensztejnu do Preuss Eylau leżąca,
przypomina ło miejsce.
Nartnia czyli Barten.
Szósta prowincya Bartnia, leżała na południe”
— 5II —
wschod Natangii, od której się rzeką Alle oddzie-
lała. Na północ ciągnęła się granica aż do Pregla,
a na wschód bydź może do Angerapp, albo przy-
najmniej do okolic Drengfurtu. Na południe po-
niżej Rastenburga aż do prowincyi Galindyi. Po-
dług tego obwodu Bartnia była jedną z najznacz-
niejszych prowincyj; lecz się rozdzielała na dwie
wielkie części na Bartnią właściwą i na Plika-
Bartnią, które poźniej przez wielką i małą Bartnią
rozumiano. Nazwanie Plika Barte, z litewskiego
znaczy Polistą Bartnią. Oprócz tego dzieliła się
Bartnia na pojedyńcze okręgi czyli włości. "Takim
przed innemi był okrąg W ohensdorf, W ohnsdorf,
czyli Wonsdorf, na południe Allenburga, między
Alle i Omet rzekami. Zdaje się, że to germań-
skie narzeczenie, jeszcze za czasów pogaństwa
znajomóm było. W tym obrębie leżały twierdze:
Kopostete , Ochtolitte, gdzie dzisiejsza wieś Au-
glitten; Unsatrapis, pod którćm nazwaniem rozu-
mieją Insterburg; jednakże bardzo niestosownie
z położeniem miejsca; zamki Gundau i dziś pod
wsią takiegoż nazwania znajomy; Ageteten, gdzieś
koło wsi Englau. Dalsze takowe warownie by-
ły w innych częściach Bartnii, ponieważ lud tej
prowincyi, Barter nazwany przez Niemców, był
wytrzymały i odważny w obronie warowni swo-
ich, tak jak wojowniczy i waleczny w odkrytćm
polu, Najważniejszóm jest jednak w tej prowin-
cyi dla historyi teraźniejszego czasu miejsce, gdzie
rzeka Guber jednoczy się z Alle, a teraz miasto
Szippenbeil znajduje się. Ono juź przed tćm u-
wagę badaczów na siebie ściągało, i znajdowano
tam pospołu nie jedną rzecz, któraby domysł po-
twierdzić mogła, Że tam dawniej świątynia Ro-
mnowe znajdować się musiała. Prawda, że całą
rzecz zasadzano na wsi nazwaniu Romsdorf i Ryck-
garben. /łyke, królestwo, Grarbe, sława po staro-
prusku. Lecz obok tego potwierdzają szczególną
interessowność miejsca tego, wcale inne okoli-
czności. Tam nad rzeką Guber, niedaleko jeden
drugiego leżały dwa zamki, jeden Weistote-Pil,
dragi Wallewona, potćm Wisenburg przezwany.
Narzeczenia zaś te zamków, miały bezwątpienia
swoje własne znaczenia i zastosowania. Weisto-
te-Pil, albo lepiej Waistote-Pil, znaczyło zamek
nad-zieracza, przełożonego, zwierzchniego pana,
całej prowincyi: od ZZ eizdeti, po staroprusku po-
strzegać, Pił, zamek, twierdza, okop, od pilii usy-
pywać ; wiąże się takoź ze znaczeniem /łykgar-
ben. Wallawene dotąd istniejące nazwanie usy-
pu ziemnego przy Szippenbeil, u brzegu rzeki
Alle. "Toż samo podług objaśnień znawców ję-
zyka, miało znaczenie, to jest: mieszkanie panu-
jącego. MNazwania te, przekonywają o ważności
starożytnej miejsca, lecz są jeszcze inne dalsze
postrzeżenia. Stare tranzakcye przypominają w 0-
— 5I3 —
kolicach Szippenbeil o świętym gaju, tym był
bezwątpienia las, leżący na południe tego mia-
sta, w granicach majętności Prantlak , teraz na-
zwany Burgwald, i wyobraża półwyspę , gdyź
z jednej strony oblany rzeką Guber, a z drugiej
strony ma głęboki kanał, wykopany w starożytnych
czasach , i który był wodą niegdyś napełniony.
Przy tym lesie leży drugi usyp stromo utworzo-
ny, na którym zamek Wajstote-Pil musiał leżeć.
Z tego wszystkiego daje się słaszny wniosek wy-
prowadzić , że właśnie na miejscach wspomnio-
nych, były rezydencyonalne zamki /łeżksa, Kró-
lika i Krewe krajowego, tak jak inne były pomie-
szkaniem innych osób znakomitych. Jak w świę-
tym gaju przy Romnowe, w Samlandyi, ognisko
świętego ognia znajdowało się, na któróm niegdyś
wieczny ogień gorzał, tak właśnie tu nazwanie
Prantlak—Brandlak, czyli Brandlauken, przypo-
mina to gorejące miejsce. Tak więc tu mieszkał
Królik Bartnii, tu przebywał Krewe miejscowy,
tu on sądy odprawował. Samo nawet nazwanie
Szippenbeil, styka się z temi znaczeniami, W da-
wnym czasie nazywano Ścheppenbiłl i Szelienbil,
więc z niemieckiego wypadałoby na mieszkanie
Schoeppen, albo Śchoeffen, to jest: sędziego. [ym
więc sposobem wytłumaczy się i zacięłość kra-
jowców w obronie tego miejsca przeciw zakono-
wi. (Dusb, P. III, c. 109—112).
=
= c
4. 1ej ;
— 5I4 —
Galłindya
Siódma prowincya Galindya, od południa mia-
ła Bartnią; na zachodzie poczynała się jej gra-
nica przy ziemi Sdassowskiej, w kierunku od Ho-
hensztejnu i Neudenburga, u źrzódeł AIIi i za-
razem tąź rzeką odgraniczała się od Warmii. Od
północy miała takoż Bartnią, tak, źe linia gra-
niczna ciągnęła się w kierunku od Roessel do
Rastenburga idąca. Od poładnia sąsiedzila z Ma-
zowszem; lecz znaczna część kraju, dziś do Kró-
lestwa polskiego należąca, była wówczas obrę-
bem Galindyi zajętą. Poczynała się bowiem gra-
nica tej prowincyi z Mazowszem, od miejsca,
gdzie rzeka Wyza wpada do Bobry; dalej tąż
rzeką Wyzą, aż do lasu Narwamede ; ztamtąd
szła granica do rzeki Wincenty, gdzie ona do
Pissy wpada. Ztąd szła dalej po-nad jeziorem
Ribno, wówczas Rubins, złamtąd aż. do rzeki
Iurosl, dawniej Targawiten zwanej ; następnie
przez puszczę w poprzek rzeki Skwa, wów-
czas Ditwo; aż do rzeki Rosogi, dawniej Rnzogo;
następnie dalej stroną zachodnią przez Omalew,
wówczas Lmko, aż do rzeki Orzic, która się da*
wniej Aretis nazywała. To rozgraniczenie, wy-
jęte z Xięgi in folio, pod tytułem: Priwilegien
des Stifts Samland, p. 227, pod napisem: Złacc
sunt antique granicie sive gades inter terram
Galindin et [Masoviam. W tajnóm Archiwam
— 55 —
Królewieckióm. Według tego, znaczny kawał
ziemi od miasteczka Radziłowo nad Wyzą, aż
ku miastu Chorzelom nad rzeką Orzie należał
do Galindyi. Ku wschodowi ciągnęła się grani-
ca nieokróślona , aż do sąsiedniej ziemi Polesia.
Z północy przygraniczała Galindya do prowincyi
Sudawii; lecz i tu na tamte czasy przedział jest
tuadny do wynalezienia. ' Zdaje się, że się poczy-
nała granica nad jeziorem Spirding i ciągnęła się
ku Goldap.
Przez to się jednak objaśnia, dla czego lud
tej obszernej prowincyi, jnż od dawnych czasów
znajomy jeografóm, uważał się w dziejach krajo-
wych za liczny i potężny, o którym wiedziano
w Alexandryi. Z drugiej strony, rzadko gdzie
znaleśdź kraj takićm ogromnećm mnóstwem jeziór
1 rzek napełniony, puszcze niezmierne mający;
wzgórzami wyniosłemi i wklęsłościami naprze-
miany okryty. WW takićm położeniu, już samo
przyrodzenie wskazywało sposób do życia ludo-
wi obłity, z polowania i rybołowstwa; ztąd ła-
two pojąć, że niewiele ziemi do uprawy przyda-
tnej przepełniało się ludźmi (Dusb. P. III, e. 4),
do tego, kiedy wojny i napady w tak położonym
kraju nie mogły wiele uszczerbku ludności przy-
nosić. W części zachodniej musiała talindya naj-
mocniej bydź zaludnioną i najwięcej ziemi upra-
wnej mającą. Tam zamki ułatwiały jej obronę
"Da Ę
3
— 5I6 —
ze strony Mazowsza; lecz historya nie wymienia
je pó imionach; nie wiemy nawet, gdzie owa święta
prorokini przebywała, która przez swoje znacze-
nie i przepowiednie, wszystkićm w kraju rządzi-
ła i kierowała, (//omina, quae secundum ritum
ipsorum sacra et Frophelissa reputabatur, ad cu-
jus imperium hujus terrae facta singula rege-
baniur). Xiąże tej krainy, którego kronikarz po-
Źniejszy nazywa Jesugub, przemieszkiwał nieda-
leko Loetzen, na środku pewnego jeziora (Hen-
neberger: Landtafel, str. 156). O dalszych pan-
kach nie mamy wprawdzie nic wyraźnego , lecz
bytność ich wątpliwości nie ulega. — Uważyć po-
trzeba, że Galindy w początkowych walkach Prus-
sów Z Krzyżakami, znajdowali się neutralnemi.
l dopićro po upadku prowincyi wewnętrznych, kie-
dy Xiążęta Mazowieccy, zamyślali w niedołężno-
ści swojej politycznej, o zawładaniu (Galindyą,
a lud ten garnąt się pod ich panowanie; Krzy-
żacy zwrócili nagle swój wytępiający oręż na Ga-
lindyą, i naprowadziwszy nieludzkich Krzyżow-
ników, podburzyli ich do wycinania w pień lu-
du, prawie Żadnej obrony juź niewystawującego.
Tak więc pamiątki Galindyi zagrzebano w mogi-
le ludu jej nieszczęśliwego.
Sudawi u.
Osma prowincya Sudawia graniczyła na po-
— 517 —
łudnie z Galindyą, wybrzeżem jeziora Spir-
diug (1), ztamtąd do Rhein wodami w jednym
ciągu ciągnącemi się, zwanemi Talter-Giewasser,
i przez jeziora pod Johannisburgiem. Na wscho-
dzie przypierała do Litwy, linią poprowadzoną
od źrzódeł Wincenty, przez rzekę Lyk, po-
tćm przez jezioro pod KRajgrodem, a na północ
ciągnącą się między: Oleckiem i Bakałarzewem,
aż do nizin Remityckich. Północną granicę, zda-
je się, Że rzeka Pissa tworzyła, w swoim biegu
od wschodu na zachod, gdzie Sudawia od Szala-
wonii i Nadrawii się oddzielała. Podług tego,
Sudawia obejmowała ziemie, w których dopićro
miasteczka: Olecko, Lyk, Biała, Aris, Rhein i Loe=
tzen leżą. Tu takoż były podziały starożytne na
małe okręgi, w dziejach wymienia się z nich je-
den pod nazwaniem Kimenau, z zamkiem tegoż
narzeczenia, na którym panek tej krainy mie-
szkał, nazwany Jedetus; drugi obwod nazywał
się Kirsau, w okolicach dzisiejszego Olecka; dal-
sze nazywały się Meruniszki, Pokini, Krasini, Se-
lie, oraz inne jeszcze, Wszystkie przynależały
do władaczy udzielnych, z rodu szlachetnego po-
RECE AREA ARA REMEDY SRA, 92 OOOO
(1) Nazwanie tego jeziora ma pochodzić od wyrazu w Ga-
lindów mowie Spzrdas , znaczącego straszydło, duch stras,
szący. Jakoż na nićm jest wyspa zwana Spirdej Sała, po
litewsku, Wyspa duchów, po sławiańsku Czartowy Ostrow,
Na której słyną gadki o strachach, Hartk, A u. n, Preuss.
DB. I, str. 11.
— 518 —
chodzących. 'Takoż nie mało tu było bogatych wła-
ścicieli rozległych włości, w samym okręgu Me-
runiszkach liczono ich ośmnaście zamordowanych
(Dusb. P. III, c. 192). Sudawia, w południowej
części, przepełniona była jeziorami i bagniskami,
w północnej zaś lasami nieprzebytemi ; jednakże
lud liczny w niej znajdował swych potrzeb do
Życia opatrzenie, oddawał się rolnictwu i cho-
wowi bydła, obok polowania i rybołówstwa.
Nadrawia.
Dziewiąta prowincya pruska Nadrawia, gra-
niczyła na północ z Sudawią, zapewne przez
rzekę Pissę. Dalej ku zachodowi nieco, leżała
Bartnia, z południa przygraniczająca prowincya,
tak, że Pregel i Angerapp, obie krainy odgrani-
czały, wszelako znajdujemy w poźniejszym cza-
sie, że Nadrawskie posiadłości ciągnęły się ku Nor-
denburgowi. Ku wschodowi graniczyła Nadrawia
z Litwą i Zmudzią ; lecz granice na tamte lata
wcale niepewne były, z przyczyny pustyń nad
niemi leżących. Od północy zaś pewniejsze i le-
piej osiedlone, a mianowicie: Niemen, który od
Szalawonii oddzielał, gdyż z pewnością wiemy,
że do ostatniej należały okolice Ragnity. Najwy-
raźniej na zachodzie rzeka Dejme od Samlandyi
odgraniczała. W takim składzie Nadrawia, z trzech
stron przez trzy rzeki była na granicy swej ob-
— BI —
laną, lecz się bardziej wzdłuż od zachodu na
wschód, niżeli w szerz rozpościerała. I w niej
takoż były małe okręgi osobnych rządców, czy
właścicieli mające. "Taki postrzegamy w posia-
dłości Kałau, gdzie zamek Otholichien leżał, Dra-
ga była Rechow, albo Rechau, w której kilka
zameczków znajdowało się, zapewne w stro-
nach Wellawy. W ogólności cała prowincya była
zaopatrzona w liczne warownie, których jej mno-
gie zasiępy wojenne wybornie broniły. Sama Wel-
lawa należy do zamków z pogańskich czasów za-
fożonych. Lecz nierównie starszą była warow-
nia Kaminiswike, na górze Namswikus zbudowa-
na, niedaleko Insterburga, w której się wygodnie
2,000 zbrojnych ludzi pomieścić mogło. Podanie
głosi, że niegdyś xiąże władnący Nadrawią Ka-
miswiszkis, na tóm miejscu przemieszkiwał; ja-
koż ta góra, z osobliwościami na niej odkopane-
mi, z berdyszów, pierścieni, monet, korón i t. d.
składających się, oraz z usypami wzgórzów czyli
kurhanów, rowów głębokich dziś na 15 stop je-
szcze, wystawia pomnik starożytności tej ziemi.
Panowie tych twierdz byli znaczącemi ludźmi
w kraju, poniewaź i tu panowała klassa wyższa
nad niższą. (Co do miejscowej własności, Nadra=
wia tóm się różniła od innych prowincyj, że pra-
wie Żadnych jeziór nie miała, lecz za to była ob-
litą w lasy. Puszcza znacznej rozciągłości, zna-
1.)
— 520 —
joma pod nazwaniem Graudeńskiej , ciągnąca się
przez całą część wschodnią tej prowincyi , mie-
ściła w sobie zwierząt dzikich rozlicznego ro-
dzaju mnóstwo.
Samlłandy a.
Na zachodzie Nadrawii, leżała dziesiąta pro-
wincya Samlandya. Nie wiele krajów północnych
miały tyle znaczenia, aż w głęboką przeszłość
starożytności zasięgającego, 1 prawie żaden z tak
oddalonych narodów i ziem” w tym stopniu wzię-
tości czarownej mie jaśniał, ze swojemi produk-
cyami tamtowiecznemi, ile ta kraina przez swój
bursztyn. Żadna prowincya pruska nie była ty-
le zwiedzaną przez podróżnych zdaleka przyby-
wających, żadna więcej zazdrości nie ściągała na
siebie, z powodu udarowań przyrodzenia, żadna
przez wydarzenia na niej zaszłe w starszych wie-
kach poganizmu, nie stała się ciekawszą i wa-
Źniejszą dla historyi, jak ta. Żadna też w ostat-
ku w tóm wszystkićm, co się ściąga do odmiany
krajów i ludów tyczącej się, więcej nad nią nie
doznała wypadków i odmian. - Lecz granice Sam-
landyi zawsze były te same: na zachodzie Dejma
dzieliła ją od Nadrawii, na południu Pregel i Frisz-
Haff od Natangii; na północy i na wschodzie ob-
lewały ją morze i Haff-Kuroński. Wszelako fi-
gurę na karcie w dawnych wiekach Samlandya
,
— DZI —
wcale inną wystawiała, szczególnie w swoich wy-
brzeżach morskich, gdzie podmywające i niszczą-
ce wały wodne burzliwego morza i Frisz-Haffu, do
nieuwierzenia wielkie poczyniły odmiany. W cza-
sie bowiem przybycia Krzyżaków, i nawet w pier-
wszych lat dziesięciu ich panowania upływie, wca-
le innę położenie było części wschodniej Haffu,
niżeli w poźniejszych czasiech. W kierunku Loch-
sztetu i Piławy ku Brandenburgowi i Balge, tam,
gdzie dziś wody Haffu daleko w ląd ku wscho-
dowi zachodzą, był wówczas podług najpewniej-
szych dowodów, jeszcze ląd stały, na którym pa-
siono trzody i zboża zasiewano. (Chodzono po su-
chej ziemi od granicy Warmii i zachodniej Natan-
gii, aż do południowo-zachodnich wybrzeży Sam-
landyi. Nie było przeto, ani tej głęboko wrznię-
tej zatoki, która dziś Haff od Alt Pillau aż do
Fiszhauzen tworzy, ani też wklęsłości w drugiej
zatoce na wschód w kierunku Królewca. Rze-
ka Pregel, nie wpadała, jak dopićro przy Hol-
sztejnie, ale daleko dalej na zachód do F'risz-
Haffu. Tam ona przybierała nazwanie Lippe czyli
Lipza 1 tworzyła w ujścia swojóm bardzo pię-
kny port, który się spomina pod tćmże narżecze-
niem. W tym więc składzie jeograłicznym ziem,
poładniowa Samlandya bezpośrzednio graniczyła
z Natangią, i zapewne, aż do ostatniej grani-
cy północnej Warmii przypierała. Ten w na-
'
— 522 —
stępnych czasach, przez uderzające wody wzbu-
rzonego Haffu podmyty, rozerwany na szmaty, na-
ostatek całkowicie zalany kraj, nie należał wsze-
ląko do żadnej z prowincyj wzmienionych, ale
był częścią dawniejszej Witlandyi, którego ziemie
w poprzednich czasach, daleko na południe za-
chód się rozpościerały, poźniej zaś ścieśniły się
do tej małej cząstki owej krainy. Nazwanie to
utrzymało się do czasów teraźniejszych, a przeto
dla tej przyczyny nazywała się zachodnią grani-
cą, strona; gdzie się ta kraina przy Lochsztet
kończyła, długo jeszcze Witlandsort, to jest: Ko-
niec Witlandyi—Zalfu-gals po staroprusku. Nam
udzielono kopią z rękopismów znajdujących się
w zbiorze pewnego na Zmudzi obywatela, łaciń-
skiej tranzakcyi , zawartej między Krzyżackim
Landmistrzem Pruskim Henrykiem Wida, a Świę-
topelkiem Xiążęciem Pomeranii w roku 124g,
w materyi podziału rybołowstwem na Frisz-Haf-
lie, w której te ciekawe szczegóły dają się po-
strzegać: 1) Frische Jłaff, alias recens mare, mo-
rze niedawno powstałe. 2) Ryby muóstwo nie-
zmierne i śledzi tam zachodzi, zwabionych świe-
Żością wody rozlanej na przestrzeni zatopionej,
krainy Witlaudyi, ruł/go Balta zwanej, id est ter-
ra ałbescens. 5) Wzmienia Witlands Ort i tłu-
maczy: vulgo łżalta gałs, finis albus. Kopia z ko-
"
piu, z Archiwum Królewieckich, sub żitulo Pom-
— 5235 —
meraniae pertinentia, bez początku i końca. Czy-
liżby tym sposobem nie można było tratić na Bal-
tia, u Pliniusza tak nazwaną wyspę Bursztynodaj-
ną? która za wieku Pyteasza, jeżeli brać propor-
cyą ubywania lądu i Witlandyi i Samlandyi, le-
żała w ciągu prawie jednym z tą drugą i zacho-
dziła daleko w morze za teraźniejszy Nering, a
przeto i w bursztyn mogła obfitować, tak dobrze,
jak dziś Samlandya.
Jak bowiem tu wody Haffu, postać wybrzeży,
w biega czasu całkowicie odmieniły, równymże
sposobem, przez gwałtowność szłurmów morskich,
zachodnie wybrzeże Samlandyi, w upływie całych
wieków znacznie się odmieniło, gdyż nadbrzeże wy-
raźnie dalej przedtćm sięgało w stronę morza:
gdzie dzisiaj ryby igrają, a bursztyn w wielkiej
oblitości z tajemniczych głębiń morskich wydo-
bywa się, był dawniej na wiele mil ciągnący się
ląd stały. Decz nieprzeliczone szłurmy morskie
l ustawiczne uderzenia wałów, podmyły, podko-
pały i rozwaliły w kolei wieków, te massy zie-
mi i póchłonęły ziemie, których ami śladu niema.
Kiedy wejrzemy w stan wewnętrzny Samlan-
dyi tamtych czasów, i w tym względzie postrze-
żemy odmiany, w upływie nie mało wieków za-
szłe. Mnoga liczba jeziór powysychała, i gdzie
dawniej wielkie mszary i bagna były, dziś xol-
nika pracę uwieńczają plony. Wielkie przestrze-
Dz, Star. Nar. Lit. TIL, 39
— 524 —
nie kraju były gęstemi lasami pokryte, które Prus-
sów pszczelną krainę od wiatrów gwałtownych
z zachodu i północy zasłaniały, lepiej jak teraz.
Tak właśnie na zachodzie prowincyi ciągnął się
wielki las święty, w środku którego leżał przy-
bytek bogów Itomnowe, który się las rozciągał
bez przerwy prawie od samego końca wybrzeża
północnego, aż do ziem” nadbrzeżnych od strony
Frisz-Hatlu położonych. Inne lasów obszary cią-
guęły się z zachodu na wschód, wszystkie pełne
dzikiego zwierza; potomek jeszcze tamtoczesnych
epók, dotąd w lasach Samlandyi, jeleń przeby-
wa. Na wyniosłościach w tej krainie stały zam-
ki, pobyt panków szlacheckiego rodu. Na górze
Rinau, był taki zamek Gailgarb albo Galgarben (1)
nazwany (koniec wyżyny), gdzie według powie-
ści, jeszcze syn Weydawuta Samo, założył swoję
rezydencyą. Na wyżynie tej warowni, widzianej
o mil niemało w Samlandyi i Natangii, zapalały
się ognie wojenre, kiedy potrzeba było lud ostrzedz
o wzięciu się do broni, który się kupił pod roz-
kazy wiadomych dowódźców, jeżeli nieprzyjaciel
zawinął na brzegi. Przestrzeń kraju dokoła Gal-
garben, należąca zapewne do xiążęcia w jego
zamku stołecznym przebywającego , hazywała się
(1) Garbe, znaczy w litewskim języku, Góra, Sława, Gór-
ność, Wyniosłość, Wyżyna,
Rinawski okrąg. /Takoź w Mederem podobne by-
ło zamczysko , gniazdo i rezydencya szlacheckiej
familii, zwanej Kandeyne , której imie następnie
w dziejach krajowych do wysokiey sławy doszło.
Oni byli panami włości Medenau. (Dusb. P. LI,
c. 70). Inne szlachetne familie starożytne, jak
Sypajlłów, Kariotów, Greybów, Sykenów, Way-
dotów i inne, panowały w twierdzach nad wło-
ściami Kwedenau , Germau, Rudaw, Waldawa,
Kaymen, Powunda, Tapiau i innych. Warownia
Sugurben, gdzie dzisiaj Tapiau stoi, i zamek pod
Rudawą, dzieje wyraźnie wymieniają, obok szla-
chty w nich mieszkających. Sugurbi leżało na gó-
rze pod Tapiau zwanej zamkowa, albo złota, że
tam Krzyżacy wiele monet złotych wydobyli kie-
dyś. Również za osóbne obręby uważały się Sza-
ki, Wargi, Pobety i Bety. (Dusb. P.III, c. 102—
105). Niema nawet wątpliwości do przyznania po-
czątku tym panującym familióm, wynikłego z ko-
lei odmian politycznych w Samlandyi przydarzo-
nych. (Gdyż ci pankowie krajowi, zapewne ni-
czóm innćm nie byli, jak potomkami Skandynaw-
skich-wojarzy i awanturników, czyli raczej ich
dowódźców, którzy opanowali kraj, lud pod bro-
nią będący wymordowali, ziemię podzielili mię-
dzy sobą, resztę ludu w poddaństwo zabrali i do
robot na swoją korzyść obrócili, a dla własnego
:
bespieczeństwa, na wyniosłościach, warowne zam=
mzy
JJ
— 526 —
ki pozakładali i w taki sposób panami się kraju
uczynili. Potomkowie tych zdobywców, mając
panowabie nad podziałami ziemi ojcóm ich przy-
padłemi, umieli władzę swoją i posiadłości pra-
wo, od pokolenia do pokolenia, statecznie docho-
wać. Jako rozkazodawcy w swoich dziedzictwach
i najbogatsi posiadacze krajowi nazywali się szla-
chtą, a jako następcy owych Skandynawów, zwa-
nych Wikingen, Withingen, zostali przy swojćm
namianowaniu, chociaż się przenarodowili w pod-
władnych sobie Samlandczyków. "Ten wykład naj-
bliższy, dla czego pewna kasta szlachecka, w Sam-
landyi tylko znajdująca się; zwana 77 thingen,
miała tyle wziętości u Krzyżaków, najpierwiej
przedała się Niemcóm, i zawsze służyła im za
narzędzie okrucieństw i mordów nad całym Na-
rodem Litewskim dopełnianych. Oni wyznając
religią i przyjąwszy zwyczaje krajowe, ulegali
Arcykapłanowi mieszkającema w Romnowe, nie
mając iunej świeckiej zwierzchności nad sobą, jak
postrzegano pod ostatnie czasy poganizmu; dowo-
dzili w razie potrzeby ladem zbrojnym 1 z po-
między ich obierał się wódz naczelny, jakim był
pod ostatnie czasy Withing Glande.
Szaławoni a
Jedónastą prowincyą pruską była Szalawonia,
Schalauen. — Granice jej bardzo trudne są do o0-
— 527 —
znaczenia. P. Voigt znajduje, ponieważ ona za
czasów dawniejszych poganizmu, nie była znajo-
mą pod tóm imieniem, lecz inna kraina Litew-
ska, to jest: Rusneńska tam się pomieszczała, a do-
pióro za tej upadkiem i pod ostatnie wieki po-
ganizmu powstało zapewne to nazwanie, zna-
czące jej odległe położenie od środka Prussyi.
Wszelako, podaje autor granice jej następne, ja-
ko domniemane. — Na południe przez Niemen,
z Nadrawią; na zachód, Haff Kuroński; ka wscho-
dowi, bydź może, iż się rozciągała do rzeki Swen-
ty. Jakby jednak daleko ua północ się ciągnęła,
nie jest podobieństwem teraz oznaczyć; wszelako
okrąg Memelski, do tej się prowincyi przyliczał.
Tam graniczyła ona na północ i wschód ze Żmu-
dzią i w części z Litwą. WW tej prowincyi zna-
leziono tu i ówdzie miejsca obronne. Wspomi-
nają o takiej warowni na górze niedaleko Ragni-
ty, gdzie Krzyżacki zamek tego nazwania został
założonym. Tam niedaleko pod wsią Szupeny są
ślady starożytnego Szalawczyków zamku. — Ra-
gnit, w wydaniu Hartknocha w Dusburgu myl-
nie położono Ramige (P. III, c. 178), Pan Voigt
znalazł w Berlińskim rękopiśmie Raganita i to
najprawdziwsze narzeczenie, ponieważ pochodzi
od imienia mytycznego Ragana. Drugi zamek Szo-
lawczyków ku granicóm Litwy położony, nazy-
Wał się Sareka, mieszkanie potężnego i waleczne-
go wojownika Sarekte; zapewne dzisiejsze Szar-
ke, niedaleko Szellenów. — Nie Szarke, ale Szar-
kucie, sam wiem z miejscowych badań, takie
drugie uroczysko wsi, jest w Lidzkim powiecie
w Parafii Nackiej, nie daleko Kolesnik; Szarku-
is, znaczy w Litewskim języku Swinobój, rze-
Źnik. Najznakomitsza warownia tej prowincyi,
była Sassawa, położenie nad brzegiem jakiejś rze-
ki mająca; lecz to nie jest oznaczone dokładnie:
Pretorius mieści nad rzeką Szysze, która dawniej
miała się nazywać Cyse albo Sussa. Lecz podo-
bniej do prawdy, Że leżała między rzeczkami Ki-
meninis i Sassupe, na południe-wschód wsi Kran-
piszek, w bliskości rzeki Inster, są ślady waro-
wni na górze pod wsią Sassupeny, co bliżej na-
zwanie to przypomina, chociaź to miejsce, po-
dług nas, wlicza się do Nadrawii. 'Trochę mylne
P. Voigta badanie. Ja sam zwiedzałem to miej-
sce, więc opiszę dokładnie: z GGambina gościńcem
drzewami sadzonym, jadąc przez Brakupeni i Mal-
twiszki do Ragnit, o pół mili pruskiej od Malt-
wiszek, ze wsi Dubiny, nie przejeżdżając przez
rzeczkę Kimenis, jedzie się w lewo brzegiem tej
rzeczki i wraz postrzedz można stare horodyszcze,
pod wsią Pilkalnen, co znaczy Góra zamkowa;
wieś Sassupenen ztamtąd o kilkaset sążni leży, pod
którą nic takiego nie ma, coby warownię przypo*
minało, Iiecz to inne horodyszcze: to, o które
— 529 —
idzie, leżało zapewne na jednćm ze wzgórzy,
za prawym brzegiem Szeszupy będących, na któ-
rych mają bydź ślady warowni. — Szalawonia mia-
ła swoich takoż udzielnych panków, rozkazują-
cych nad ludem i krajem; tacy są wymienieni
w dziejach: Surbanis, Swisdeta, Surdeta. Z licz-
by tych przemoźnych ludzi, wybierano naczel-
nych wodzów, jakim był Stenegaude. Rzeczy wię-
kszej wagi szły pod naradę zgromadzenia star-
szych ludu, na których podczas wojny wyznacza-
li wojowników, podług ich liczby wasalów izda-
tności, oraz stanowili nad nimi częściowych do-
wódzców, którzy prowadzili zastępy do boju i na-
padów.
e. z QS ©
DODATEK VW.
Niektóre postrzeżenia o morzu
Baltyckićm.
W ciągu pisma niniejszego staraliśmy się ze-
brać i wyłożyć wszystko, cokolwiek się ściąga do
poznania początkowych dziejów Narodu Litew-
skiego, które' wykryć było naszóm przędsięwzię-
— 580 —
ciem; zdaje się nam, żeśmy juź dosyć zgromadzili
postrzeżeń i z nich wywiedli nie jedną prawdę hi-
storyczną , do przedmiotu naszego posługującą.
Lecz za całą treść pracy naszej założyliśmy sobie
to prawidło, aby nic nie narzucać arbitralnie; nie
nie wnioskować, ani w obręb historyi nie wpro-
wadzać, coby nie było objaśnione i wyprobowa-
ne dowodami, przemawiającemi do przekonania
każdego czytelnika. Z tych pobudek nieżałowa-
liśmy pracy, porobić wyjątki z lepszych dzieł po-
przedników naszych, w którychby czytelnik zna-
lazł mówiące obszerniej do przekonania wykła-
dy, niżeliby się te w texcie umieścić dały. W tym
zaś ostatnim dodatku, powiemy niektóre uwagi,
tyczące się historyi morza Baltyckiego w naszóćm
własnóm postrzeżenia powżięte.
Niema juź wątpliwości, że to morze, nad któ-
rćm przodki Narodu Litewskiego swoje począt-
kowe rozwinęli w tej stronie osady, nie jest mo-
rzem starego świata, czyli, że należy do poźniej-
szych przeobrażeń kuli ziemskiej. eognostyczne
postrzeżenia o dawnym świecie, wyciągnięte z od-
kryć i rozpoznań śladów najodleglejszej przeszło”
ści, przekonywają, Że świat nasz, czyli ta massa
pływająca w przestrzeni dokoła Słońca, pokrytą
była nasamprzód całkiem płynną materyą , która
poźniej krystaliznjąc się, rozmaite układy ciał
stałych potworzyła, czyli skały pierwszej forma-
cyi. Następnie i te się w Części topiły i znowu
krystalizowały, zostawując jednakże większą mas-
sę płynu. Naostatek ukazał się świat organiczny,
na kępach oblanych płynem, bujnych i olbrzy-
mich istót wydających rodzaje, samych wysp pro-
dukcye, i bardzo gorącego klimatu. Zwolna ten
klimat się ochładzał, zwolna przybywało lądu,
zwolna pomnażały się też rodzaje istót organicz-
nych, nacechowanych stopniowym postępem przy-
rodzenia, przychodziły do bogactw w istoty, do
zamożności w ich rozliczne podziały, do zupełno-
ści wielkiego łańcucha przyrodzenia.
Naostatek utworzyły się wielkie lądu prze-
strzenie, niezliczone rodzaje roślinnego królestwa;
niezbadana mnogość istot Żyjących, i człowiek,
i ten król przyrodzenia i razem niewolnik, uka=
zał się zdziwionemu światn.
Dojrzały wreszcie towarzystwa, rozszedł się
ród ludzki po ziemi, lecz jeszcze pozostawała je-
dna katastrofa straszliwa dla niej, któraby wnio-
skować kazała, o zbyt zawczesnym rozrodzie istot
żyjących , gdyby nie zachowawcza opieka, poda-
jąca ratunek od zagłady, dowiodła, że bydź mu-
siał budowniczy, któremu miłe było dzieło rąk
jego. Potop Noego czyli powszechny, bezwątpie-
nia wiele odmienił na kali ziemskiej, i wiele do
odmian przygotował następnych.
Ocean oblewał ziemię, której obrysy brzegów
— 5352 —
niezmiernie się i po tej katastrofy ustaniu, przez
częściowe przydarzenia odmieniały z wiekami.
Co się tycze naszej północy, w niej morze dale-
ko więcej zalewało krajów, w różnych kierun-
kach. Czy to wreszcie pożar ziemny, czy to
wybuch jakowyś nadzwyczajny i nadzwyczajnie
silny, czy jaka inna przyczyna wewnętrzna, wca-
le nam trudna do wyobrażenia, czy też, podług
zdania P. Radlof, spadnienie szczątków roztrza-
skanego planety; słowem: to jest rzeczą pewną
i niepodległą zarzutom, źe nasza ziemia Litew-
ska, Pruska, ZŁmudzka, Kurlandzka i Inflantska,
jest morzem zasypanćm.. A zaś nasze morze Bal-
tyckie, jest resztką głębi Oceanu niezawaloną.
Przypuściwszy takie tylko wyobrażenie o ge-
egnostycznej wiadomości, tyczącej się naszego kra=
ju, potrafimy może pogodzić zdania, sprzeczne na
pozór, a sprawdzone w naturze, o stanie tego
morza, które zgłębiwszy niegdyś uczony Pisański,
z sumnieniem się swojóm biedził, jakiemu przy-
znać pierwszeństwo.
Idzie bowiem o rozwiązanie pytania; czy mo-
rze Baltyckie zmniejsza się? albo czy przybywa?
to jest: czy wody jego zyskują coraz więcej prze-
strzeni z uszczerbkiem lądu? albo ustępują dna
swego lądowi?
Według tego, cośmy dotąd w. piśmie niniej-
szćm wyłożyli, znaleźlibyśmy dość materyałów do
— 503 —
ntrzymania jednego lub drugiego pytania; dziwnym
bowiem badań zbiegiem, które winniśmy postrze-
żenióm gorliwych badaczów starożytności pru-
skich, mamy powodów mnóstwo poparcia, jak
chcąc, zdania naszego. T.ecz hołd winny, odda-
ny prawdzie, większy dla pisarza przynosi zaszczyt,
niżeli jego uczoności dowody i subtelnego dowci--
pu oznaki. Musimy przeto szukać prawdy i rze-
czy istoty, zamiast bawienia czytelników naszych
ciekawych zmyśleń opowiadaniem.
Morze Baltyckie powstało z zasypów ogromnej
części Oceanu zachodniego, czyli po zasypie wiel-
kiej zatoki jego, ograniczonej półwyspą Skandy-
nawską, wybrzeżami: Finlandyi, Bigryi, Estonii,
potóm przestrzenią lądu stałego w kołowym obro-
cie od ujścia Dźwiny zachodniej, do ujścia Odry,
GADA MSZE o
oprowadzając obwód tego zaokrąglenia, po zie
miach i krajach, gdzie skały rodzime, czyli war-
stowe się znajdują. Ty linia krzywa, różnie po-
łamana, sięgając za lewy brzeg Dniepru i Wi-
sły, ważną byłaby, gdyby się odznaczyła przez
kogo na karcie, ponieważ ona wystąwiłaby nam
„brzeg owej zatoki Oceanu, w którego obrysie po-
strzeglibyśmy połączenie, albo Kaspijskiego, albo
Czarnego morza z Zachodnióm, wyraźnie i pewne-
mi przesmykami oznaczone. Gdy więc Zatoka za-
sypaną została, wyspy, które bydź mogły na niej,
uległy odmianie i zniszczeniu, ze wszystkiemi
— 534 —
swojemi produkcyami. Została zaś część głębiń
niezasypaną, tworzyła zatokę wprawdzie, lecz zwę-
żoną, poprzerywaną, i bardziej do rzeki, niżeli
do morza podobną. Jeżeli więc zatoki nazwanie
było Cronium, to już istnieć niemogące, przeszło
na £Łrydanos, a zaś Cronium, jeografowie zosta-
wili przy rzece Niemnie teraźniejszym, która prze-
rzyna niby kotlinę tejże zatoki, ze wschodu na
zachód. Takie morze napełnione nieforemnemi cy-
plami, przeciwnemi kierunkóm najsilniejszych wia-
tirów, nagromadzonych wysp z ziemi nasypnej
zapełnione archipelagiem, cóż dziwnego, że ro-
zrywało lądy, podmywało brzegi, bo zrywało ta-
my nieporządnym ziemi nawałem nagromadzone.
Równało dno swoje, i woda szturmami wzdęta,
opadając znowu do równowagi, czyniła niepodo-
bne do wyobrażenia zniszczenia. Taką więc ko-
leją, przestworu, morza coraz się przyczyniało;
i można powiedzieć, że morze rosło z uszczerb-
kiem ziemi, czyli jednóm słowem , morze przy-
bywało. (di więc, którzy postrzegali przygody fi-
zyczne o zaginieniu ziem nad morzem Baltyckićm,
rzecz prawdziwą i słuszną mowili, i ci, którzy,
jak Mela twierdzili, że morze Baltyckie zawalo-
ne wyspami nadbrzegowemi, które raz są podo-
bne do lądu stałego, drugi raz do Archipelagu,
niemniej prawdę mówili. Za cóż temu biednemu
Meli ze Szlecerem kłamstwo zadawać ? on mógł
— 535 —
nie bydź nad Baltykiem, nie mieć wyobrażenia
pewnego o krajach północnych , ale mógł wypi-
sać z dobrych starowiecznych źrzódeł, które to
wszystko znały i wiedziały, jak widać, bardzo
należycie.
Lecz ta korzyść , na zysk przestrzeni morza,
była stratą jego wysokości wód pionowej. Raz
dla tego, Że «woda rozlewając się szórzej, natu-
ralnie zniża się pionowo. Drugi raz, że podług
wszelkich postrzeżeń, morza w stronie północne-
go półslerza, ze strony Europy zniżają się, od
roku do roku stopniami, giną jeziora, drobnieją
rzeki, wysychają bagna, ciągle a ciągle, z przy-
czyny zniżenia się poziomu morza. Taką rzeczą
i ci nie zbłądzili, którzy to zdanie sprawdzając
postrzeżeniami, wnoszą o wysychaniu morza Bal-
tyckiego.
Czy ta dwoista stanu wód morza Baltyckiego
odmiana, potrwa dalej, jak wnoszą niektórzy, al-
bo przyszedłszy do pewnego stopnia, inny obrot
wezmie , nie wiemy. To tylko pewna, Że ona
trwa, ale znacznie w zmniejszającym się stosun-
ku. To jest: że dawniej w jednym czasie, wię-
cej lądu zabierało morze i bardziej się zniżało
z poziomem swoim, niżeli dzisiaj. (Co każdy
znający hydrograficznie te wody, potwierdzi.
mh CE z) Cz
— 50 —
O od ALF R > ZA
DODATEK WI.
O założeniu Kijowa.
W kilku miejscach pisma niniejszego dotknę-
liśmy okoliczności bliskich z początkiem znako-
mitego miasta sławiańskiego Kijowa. Przedmiot
ten jest bardzo stanowczym w historyi Sławian
i gdyby należycie mógł bydź wyjaśnionym, o mo-
ności czego wątpić nie należy, rzuciłby wiele
No
światła na dzieje narodu Litewskiego, wykrywa-=
jąc nowe potwierdzenie rzeczywistości wielu wy-
padków historycznych, w piśmie niniejszćm przy-
wiedzionych. Nie będzie przeto rzeczą zbyteczną
jeżeli poświęcimy słów kilka przypomnienióm o
drodze, na którejby znaleźć można było początko-
wą historyą miasta Kijowa.
Badacze starożytności stron naszych, bardzo
rozliczne rozbierając przedmioty, niewiele zwró-
cili uwagi na ten, o którym powiadamy, może
dla tego, że dawność jego ginie w odległych wie-
kow pomroce, której wykrycia niewidziano na-
dziei. Nadto zaniechano w ogólności badań 0
— 507 —
początkach miast, badań w naszóm rzeczy rozn-
mieniu bardzo stanowczych w obrębie starożyt-
nych dziejow narodów północnych. Prawda, że
Sławianie rozsypawszy się po wielkiej przestrzeni
w Europie, chociaż bracia między sobą mową i
obyczajami, chociaż miłośnicy przypomnień bło-
giej przeszłości na spólnej ojców siedzibie, zatra-
cili niebacznie dzieje swych przodków, słynące
w podaniach religijno-politycznych, w śpiewach
gęslistow i opowiadaniach na cichych posiedze=
niach familijnych. Zaginęły z przyjęciem chrze-
ściaństwa przypominalne pomniki, nim kto pomy-
ślał zbiory podań pismu powierzyć. Sam Nestor,
ojciec historyi sławiańskiej, juź znalazł materyały
do opisów swoich zbyt zatarte, że ledwie w skró-
ceniu zdołał resztki starych podań narodowych
zachować. Same przenosiny ludów stawiańskich,
na które my dziś wyraźniej patrzeć możemy, zbo-
gaceni zbiorem dziejow z różnych stron Earopy
zebranym i z poźniejszych postrzeżeń mogąc wno-
sić o dawniejszych, które Były przed tego dziejopisa
wzrokiem .już prawie na nieczytelnej karcie hi-
storyi Sławian pomieszczone. Zaledwo ten lub
ów ludek bratni, tam lub ówdzie osiadły, wymy-
ka się z pod pióra jego. Lecz przejście Tywer-
ców nad Dniepr, lecz rozród ich na ludy bratnie
i inne pamiątki o tym gniazdowym ludzie sła-
.
7 $ry7 a
Na
4 B.
— 5038 —
wiańskim, będą drogim skarbem dla dziejów Sła-
wian, jeżeli kto użyć go potrali.
Historya miasta Kijowa, to ma szczególnego
w sobie, że o uiej wiadomość, chociaż leżąca za
zasłoną ciemnej przeszłości, pokazuje się jednak
badawczemu oku, i pocieszać zdaje się nadzieją,
możności wyprowadzenia jej na światło, dostęp-
nóm bydź mogące każdemu; pomimo głębokiego
zanurzenia swego w odległą chmurę wieków.
Ziemia, na której Kijow leży, należała do Scy-
tyi, stanowiąc jej przedniejszą część w stronie
północno-zachodniej, żyżna, zdrowa, przecięta wo-
dami w różnym kierunku płynącemi, oblita we
wszelkie potrzeby do życia, jakie młodociane przy-
rodzenie nastręczało ludzióm. Według zaś po-
strzeżeń nad jeogralią Ścytyi, znajdujemy Scytów
rolniczych, najbliższemi mieszkańcami tej strony,
ledwie nie najludniejszej w całej Scytyi, poniewaź
najamiarkowańsze niebo i najdogodniejsze poło-
Żenia do uprawy roli mającej; dla tegoż i kraina
(ierros, ten emepigyśdjtikf nego narodu Scyłtow;
przyległą tej zacisznej, ;dgiidłości byla. (r)
W stanie takowych okoliczności, posada Kijo-
wa najpierwiej nastręczyła się Ścytóm na miej-
sce stałego pobytu, jak tylko o takich miejscach
pomyślać zaczęli. Na całej bowiem przestrzeni
Dniepra w tej stronie, ledwoby drugie podobne
temu się miejsce znalazło, a żadne dogodniejszćm
*, 4 gr—= ira
6) wyky' nakidójm piacoęh. DÓ3
Xananru ($)
— 50395 —
.
1;
nie było. Szczególniejszego utworu w składzie
swym wewnętrznym góra Pieczerską dziś zwana,
sama jedna, w swoim rodzaju, wznosi się tuż nad
rzeką Dnieprem, wolna od zalewów, sucha, przy-
jemne wejrzenie i obronne stanowisko nastręcza
jąca (1). Nie można więc ani na chwilę wątpić,
że Scyty rolnicy, tu jednę z głównych swych osad
stałych założyli, która stanowiła zapewne główniej-
szy ich zakład rolniczy i pobyt znakomitszych
osób. [poka tego założenia odnosi się wyżej nad
czas najścia Daryusza króla perskiego na Ścytyą,
przypadający w początku piątego wieku przed Na-
rodzeniem Chrystusa, przeto najpoźniej do wieku
czwa rtego.
Scyty rolmicy mieli dostatek zboża, uprawu--
jąc najpłodniejszą w Europie ziemię Ukraińską,
ta rzecz nieulega wątpliwości. Za nią więc idą
stosunki niewątpliwe 2 osadnikami greckimi,
mieszkającymi przy ujściach rzek znaczniejszych,
płynących ze Scytyi do morza Czarnego. Wcze-
śnie przeto handlarze Greccy na Dnieprze po-
znajomili się z osadą Scytów rolników nad Dnie-
prem, w miejscu dzisiejszego Kijowa, juź zdawna
istniejącą, pod nazwaniem Karkine.
—=——>— M m m
(1) O wielkości starego Kijowa, na ośm mil długości
obwodu mającego, © gmachach i pieczarach, były u litera-
tow dawnych obszerne rozprawiania; obaczyć Zellera: Newę
Dź, ; Star. Nar. Lit. T. 11.
34
L
ają BSO
2) |
Herodot w opisach swoich geograficznych, któ-
re na nieszczęście bardzo w Skróceniu nas do-
szły, powiadając o krainie i o rzece (erros,
w której i nad którą mieszkali Scyty Grobokopa-
cze, uwiadamia, Że ta rzeka po swojóm połącze-
niu się z drugą zwaną Hippakaris;, wpadała do od-
nogi, zatoki, koryta, czy ramienia, zapewne na-
leżącego do wielkiej rzeki Borystenu, zowiącej się
Karkinicką, gdzie było i miasto Karkine. Nie
tajne są nam wprawdzie wykłady geograficzne
u Pliniusza zapisane (Lib. IV, c. 12, 15), gdzie
jest wzmianka o morskiej odnodze Carcine i mia-
steczku tegoż nazwania, należącej do stron nad-
uj$ściowych Borystenu i Bohu, u tego autora Bu-
gus (1) nazwanego. Lecz w odnoszeniu do rzeki
Gerros, a szczególnie krainy groby scytyjskie za-
wierającej, nie można inaczej sądzić, tylko, że były
drugie miejsca, podobne nazwania, czy raniej, czy
poźniej od zapisanych u Pliniusza, noszące, jeżeli
ten znakomity kompilator geograficzny, nie pomy-
lił się biorąc rzeczy ze źródeł swoich do zbytku
rozmaitych, albowiem jego zatoki Cyrcinites, ani
miasta tegoż nazwania, nieumieją wydawcy kart
Beschreibung aosh Kónigreichs Polen und Gross Herczog-
tumbs Lithauen, 10665, Ulm.
(1) Ipse Buges a Coreto; Maeotis lacus sinu, petroso
discluditur dorso. Plin, Nat, Hist. Lib, IV, c. 12, p. 162;
Edit, Colon, 1616,
(+) WA ba'n bym jesa 1%. 3b3
Awiw 4 .
m ZĘ m
starożytnej Scytyvi, na nich umieścić. A rzeka
Gerros całkiemby odeszła od miejsca swojego, jak
niebo od ziemi. |
Przejrzeliśmy wszystkie znajome w druka śŚle-
dzenia o rzece i krainie Gerros, x/4/b$liśmy miej-
scowe postrzeżenia sami, i nie można było zgo-
dzić się na żaden wywód. Poniewaź nic stoso-
wniejszego z istotą rzeczy dobrze poznanych nie
będzie nad nasze własne przeniesienie krainy
Gerros, czyli Cmentarza scytyjskiego do obrębu
ziemi, którego środkiem naznaczyć można miasto
Rohaczew. Również rzeki Gerros i Hippakaris
znajdujemy w Iesznie i Sejmie, które połączone
wpadały do lewego koryta Dniepra, zowiącego się
Karkinickiem, nieopodal dzisiejszego Ktjowa.
Powiemy wyraźniej o naszych postrzeżeniach.
W roku 1810 mając zręczność obejrzenia znacz-
nej części biegu Dniepra środkowego, w obowiąz-
ku inżeniera przeznaczonego do wypatrzenia miej-
sca zdatnego na twierdzę, między Mohiłewem i
Kijowem, dość byłem w stanie czynienia postrze-
żeń, przedmiot, o którym mowa, interessujących,
zawsze najupodobańszy w liczbie zatrudnień mo-
ich. Z tego wywiązuje się: że kraina Gerros, po
obu brzegach Dniepra leżała, gdzie jest znaczna
bardzo liczba kurhanów skupionych fna jednej
przestrzeni, wyobrażających jakby porozrzucane
. , 7 A gi 5 . .
niówdńye wielkie cmentarze, nie licząc w to
34*
| P
LĄ
reb
?
ju luć aj
01ż+']
odosobnionych pojedyńczo, lub po parze będących;
a środek tej krainy przypada na Rohaczew, naj-
liczniejsze kurhanow zbiory w okolicach swych
mający. Że brzeg lewy Dniepra wystawuje pła-
szczyznę, czyli nizinę rozległą zalewaną wodami
wiosennemi, na tej zaś nizinie ciągną się pasmem
wklęsłości, poprzerywane dziś zasypami ziemi na-
nosnej, w których woda z wiosny nagromadzona,
tworzy jeziora w lecie wysychające. Że pasma
tych zagłębień były dnami zatok Dniepra, które
w każdej porze roku dawniej płynęły, przy sta-
nie wyższym wody w głównej rzece. Że była
długa zatoka, czyli ramie lewe Dniepra, ciągnące
się od ujścia Berezyny do ujścia Deszny, a zaś na-
przeciw Kijowa za lewym brzegiem Dniepra, były
zatoki i jeziorka rozmaicie poplątane i zalane głę-
boką wodą (1). Że naostatek Prypeć przy tera-
źniejszym ujściu swojóm w dolinę naddnieprow-
ską, płynął po niejakiejś przestrzeni, bydź mogło
wiorstę albo około tego, jej zagłębieniem równo-
odlegle od lewego ramienia Dniepra i stanowił
ramie jego prawe Borysthenis occidentale latus,
u starych jeograłow zwane, które zaledwo prze-
ciw ujścia Ieszny do lewego ramienia, czy trochę
niżej spływało, i z nićm tworzyło główne koryto
(1) Wiadomo z Nestora, Że Padoł Kijowski dawniej byt
wodą zalany i Dniepr inny miał kierunek. U Karamzina
X. I, Nota 525, |
— 543 —
Dniepra, które niżej miasta Kijowa przesławało
się rozdwajać i stanowiło rzekę wielką, właściwy,
starożytny Borystenes. Postrzeżenia miejscowo-
ści za lewym brzegiem Dniepra pod Kijowem, za-
prowadzają na ślad widoczny dawnych wzruszeń
ziemi tamecznej przez trzęsienie, czyli przyczynę
wewnątrz działającą, która musiała sprawić od-
miany znaczne -w tej nadrzecznej części ziemi.
Dziś massa normalna wody w Dnieprze zmniej-
szyła się o połowę, jak była przed wieki; rzeka
ta, ma tę własność, że się nierozlewa stopniowie
na szerokość, jak rzeki do morza Baltyckiego pły-
nące, których powierzchnia normalna zniża się,
za przybywaniem szerokości; ona płynie korytem
tak prawie szerokićm jak dawniej, tylko zamulała
swoje uboczne koryta, i straciła ramiona wyżej
Kijowa będące niegdyś.
Udowodniwszy więc podobieństwo istnienia
zatoki Karkinickiej i miasta Karkine nad częścią
Dniepra osiedloną przez Scytów rolnikow, trafi-
my na jego początku udowodnienie, wedlug tego
jakośmy wyżej założyli.
Stosunki znowu handlowe Grekow Borysteni-
kow, ze Ścytami rolniczymi, spowodowały tam-
tych zamieszkanie w Karkine. Jakoż podczas
podróży Herodota po Ścytyi, musiał on niezaprze-
czenie znajdować się na tćm miejscu, ponieważ,
jak widać z opisow jego, śledził drogę na północ
— B4 —
i miał zamiar przedłużania podróży swojej w tam-
tą stronę; najciekawszym bowiem był wiedzieć
o morzach północnych i ich produkcyach, szcze-
gólnie cyny i bursztynu. 'Tameczni tylko Bory-
stenicy Greccy, handlujący temi produkcyami,
przez Panticapes z Aldesku przychodzącemi do
Karkine, byli w stanie objaśnić go, względem
wspomnionego przedmiotu. Oni teź mu napra-
wili zatrważających wieści o północy i odjęli ochotę
do przedłużania podróży. Bo gdyby tylko był nad
dolnym Dnieprem w osadach tamecznych greckich,
nie pisałby z taką pewnością o krainie (rerros i
innych szczegółach tyczących się $cytyi zachodnio-
północnej. Sama akuratność opisow Herodota i
jego badawczy geniusz w nich jaśniejący, na taki
domysł naprowadzają, brak tylko dzisiejszym spo-
sobem sporządzonej karty geograficznej słał się
przyczyną pomyłek jego w opisach.
Mieszkańcy Greccy w tćm miejscu będący,
za poznaniem dalszych korzyści handlowych swoich
obrotow i ich rozpostrzenieniem, zapewne pomy-
Ślili o założenia własnego grodu, dla własnej wy-
gody i bezpieczeństwa, który obok Karkine wznie-
Śli, z tego powodu nastało nowe namianowanie
nowego miasta greckiego, które było Chuć. Na-
zwanie to znajome jest w historyi północnych
narodów, obok Chaćgardyi, Chunnogardu.
Zbliżymy się nawet w tych odkryciach do mnie-
— 545 —
mań usprawiedliwienia, Że Genini Ptolemeusza,
byli Chuóninami właściwie nazywanemi, zamiesz-
kującymi okolice dzisiejszego Kijowa. Ci Genini
bydź mogli Grekami Dorystenitami, pochodzący-
mi z przodkow przybyłych, z krainy Kyanejskiej,
czyli Chianejskiej , leżącej podług Ptolomeusza,
w Azyi mniejszej naprzeciw Byzancyum i trochę
ku północy nad ciasniną morską. Inni domyślają
się, źe to byli Chionici, pochodzący z wyspy Chios.
Za upadkiem jednak Ścytyi i nawałą dzikich
mieszkańców Azyi zachodniej, musiała ta cała osa-
da nad środkowym Dnieprem przyjśdź do upadku
i gród Chuć został opuszczonym.
W następności czasu lud sławiański, jeden
z najlepiej ucywilizowanych, ponieważ mieszkał
nad dolnym Dniestrem i zdawna przeto był w stycz-
ności z Grekami, osadnikami wybrzeży morza
Czarnego zwanymi Tyrytami, nazywany „dniae,
a u Nestora Tywery, Tywerany, stawszy się w lu-
dność bardzo zamożnym, rozpostarł swoje osady
nad Dnieprem, szczególnie nad środkową jego czę-
ścią, zkąd powstały rozmaicie narzeczone ludy
sławiańskie, Polany, Suliczy, Siewierzany i inne.
Ci zaś, którzy zamieszkali grodu Chuć okolice,
zwanego w sławiańskim wymawianiu Kuje, na-
zwali się Kujawy (1), Oni wprawdzie poźniej
-
(1) U pisarzow arabskich kijowszczyzna, kraj Kijowski,
— 546 —
trochę wywędrowali ku Wiśle dolnej i osiedli za
jej lewym brzegiem, w pamiętnej i dziś krainie
Kaujawii, nie zostawiwszy śladu nazwania swojego
nad Dnieprem.
Nie przeto jednak Sławianie przestali bydź
mieszkańcami i grodu w mowie będącego i jego
okolic.
Tu bowiem następuje epoka wznowienia mia-
sta przez trzech braci Sławian Kija, Steka i Ko-
rewa. Powieść tak chce, że oni byli założycie-
lami, czyli odnowicielami Kijowa, a zaś tral mógł
zdarzyć, że imie pierwszego przypadło podobne
nieco do dawnego grodu nazwania, i powstało
nowe narzeczenie Kijew horod, Kijew perewoz
na Mnieprze.
Co się tycze imion tych trzech braci one nie
są zmyśleniem kronikarskim, jak mniemano; albo-
wiem u nas samych w Litwie, są starożytne fa-
milie szlacheckie, usprawiedliwiające istnienie ta=
kich imion własnych: Kijuć, pochodnie nazwisko
od Kij, znaczące potomek jego, tak jak u włościan
naszych i dziś jest zwyczaj nazywać potomków
Stefana, Jana, Józefa, Stefankuć, Januć, Józełkuć;
Korew odzywa się w familii Korejwow; Stex
w familii Stetkiewiczow, albo Steckich. lo na-
m W W W A R _ i A w ww
nazywano Kujenny. Obacz dzieło Akademika St. Peters-
burskiego Friihna: de Chazaris, wyjątek ze Słownika geogra*
ticz. Januta,
— 5047 —
prowadza nawet na domysł, że wzmienieni trzej
bracia, bydź mogli z ludu Krewicżow, albo innego
jakiego pokolenia Sławian z Litewskim Narodem
spokrewnionego.
I to są materyały pokrótce zebrane do począt-
kowej historyi Kijowa, podług osnowy których
nie trudno będzie po nas znającemu dzieje 1 ochotę
ku temu mającemu, napisać wykład obszerny i
cyłacyami udowodniony, jeżeli nam samym czas,
zdrowie i wiek uskutecznić tego niedozwolą.
DODATEK VII
O Kurhanach.
wmn [p TM
Interesujący ten przedmiot dzieje Narodu Li-
tewskiego, był przez nas napisany do Tygodnika
Wileńskiego (1), lecz jego powtórzenie z niektó-
remi poprawkami w tćm miejscu nie będzie zby-
teczne.
Kurhany, są to usypy ziemne, ręką ludzką
udziałane, mające takie nazwanie u Rusinów. Szcze-
=
a EO O
(a) Tygodnik Wileński, rok 1818 T. VI, N, 125, str. 161,
A BSA
p
gólnie zajmą uwagę naszę kurhany Białoruskie,
odosobniające się od Ukraińskich, czyli Stepowych
kształtem i wielkością. Gdyż te ostatnie są dość
wyniosłe, koniczną postać mające, czyli bardzo
podobne do stogow siana, znajdują się najwięcej
rozsypane, pojedyńczo tu lub ówdzie, zawierają
w sobie prawie zawsze szczątki oręży i bogatych
strojów rycerskich. Tym czasem z Białoruskiemi
rzecz się ma inaczej. Mają w przecięciu pozio-
móm kształt elipsy spłaszczonej nieco, w przecię-
ciu pionowćm poprzecznćm odcinek koła wyra-
żają. Wielkość ich rozmaita: największy jakich
dwa w parze będące widziałem pod Starym By-
chowem, na prawym brzegu Dniepra, i na pra-
wo drogi pocztowej z Mohilewa do Bychowa idą-
cej, blisko prawego brzegu ruczaja wpadającego
do stawu, w przecięciu poziomóm, przy samej
ziemi, miały większą średnicę elipsy stop 22,
mniejszą 12, wysokość ich obn od poziomu miej-
sca stop 124, odległość między niemi wynosiła
stop 10. Średniej wielkości kurhany mają śre-
dnicę większą stop 8, mniejszą 44, wysokość stop
2 do 5. Najmniejsze mają średnicę większą stop 34,
mniejszą 13, wysokość od 14 do 24 stopy litew-
skiej czyli paryskiej.
Iakowe usypy znajdują niekiedy porozrzucane
po polach, nawet na błoniach suchych, po dwa,
po kilka, indziej w wielkiej gromadzie skupione,
— 549 —
bez żadnego porządku, w różnym kierunku śre-
dnicy większej elipsy, najczęściej po kilka do kil-
kunastu , indziej po sto i więcej; w rozmai-
tym rozmiarze: średnich najwięcej, mniej ma-
łych, a wielkie są rzadsze, najczęściej leżą po-
osobno, oddzielnie od innych i poparze. Miejsca
ich są w bliskości zazwyczaj osad, albo położeń
zdatnych do osady.
Chociaż po całej Biało-Rusi natrafiają się kur-
hany, obręb jednak najwięcej ich mający ma za
środek Dniepr środkowy, a szczególnie zacząwszy
wyżej nieco Szkłowa, do ujścia Prypeci, na le-
wym brzegu sięga granic dawnych MRossyi z Li-
tewskiemi dzierzawami, na prawym dostaje za po-
wiat Borysowski, ku Litwie właściwej. Najwię-
cej postrzegamy kurhanów w przedziale zamknię-
tym rzeką Drucią i dolną Berezyną, na lewym zaś
brzegu Dniepra od Mohilewa ku rzece Saszy i
blisko jej ujścia. ŃSrodkiem tego obrębu będzie
miasto Rohaczew, w którego okolicach nieprzeli-
ezona i do zadziwienia zgęszczona mnogość tych
pomników starego wieku.
W roku 1810 objeżdżając tameczne strony
w obowiązku militarnego Inżeniera, zwróciły uwa-
gę moję na siebie te dziwne usypiska ziemne.
W Bohaczewie w przeciągu calego lata zajmowa-
łem się rozmiarami 1 dyrekcyą grobel założonych
na nizinach zadnieprzańskich, w celu przeprawy
— 500 —
przez tę rzekę ułatwienia podczas wylewów wio-
sennej wody; przy tej zręczności miałem łatwość
robienia nad niemi badań gruntownych. Kazałem
rozkopywać różnej wielkości i w różnych miej-
scach kurhany, w niemałej liczbie; kazałem pod
niemi i obok nich kopać ziemię, w rozmaitych kie-
runkach i do rozmaitej głębokości: przypatrywa-
łem się pilnie warstóm ziemnym w nich i około
nich będącym, jako też i odrobinóm ziemi rozko-
panej, z czego następne zrobiłem postrzeżenia.
1. Ziemia do usypu kurhanów była nanoszoną
zkądinąd, albo z pod warsty zwierzchniej, czarno-
ziemnej, wydobywaną w bliskości; często bowiem
postrzegałem, że pod usypem kurhana, czarno-
ziemna warsta dawna, wyżej leży od warsty czar-
no-ziemrnej terażniejszej, tuż przy nim znajdują-
cej się, chociaż zagłębienia podobnego do rowu
nigdy w koło kurhana niedostrzegłem. Widać
przeto, że z poziomu nadebrana była ziemia, w oko-
ło i zrównana z poziomem miejsca.
2. Nigdzie bez śladu pod spodem ziemi róśslin-
nej, nietykanej, nie natrafiłem kurhana, jakkol-
wiek jej czarność zmieniło długie pod nasypem prze-
trawienie cząstek roślinnych, czyli humusu. A ztąd
widać, że prosto na ziemi usypywano kurhany,
bez żadnego wykopania pod niemi dołu.
3. Ładne inne materyaty prócz ziemi w bli-
skości wziętej, do składu kurhanów nie wchodzi-
«a |Bif =
ły; nigdzie bowiem na Biało-Rusi śladu drzewa,
kamieni, cegły i tym podobnych rzeczy, nie po-
strzeżono.
4. W ziemi najdłużej zachowującej ciała orga-
niczne, jako to gliniastej, żadnego szczątku kości
źwierzęcych, ani metallów nie znalazłem. wyjąw-
szy w jednym kurhanie cóś skamieniałego, na-
kształt człowieczego zęba. Słyszałem tylko z po-
wieści, Że znajdowano niekiedy kości ludzkie i
ostrogi miedziane, lecz tego niewidziałem swemi
oczyma. W ogólności podobne odkrycia do rzad-
kości należą.
Powieści miejscowe i podania u wieśniakow
tamecznych dochowane, następne zebrać się udało.
a. Kurhany miane są powszechnie za mogiły.
b. Należą do epok niepamiętnej starożytności.
c. Są zabytkami jakiegoś narodu, który na tej
ziemi mieszkał przed Sławianami i prowadził
z nimi wojny, czyli, że Sławianie zdobyli te
kraje orężem.
d. liohaczew w położeniu swojćm trójkątnćm,
oblany Dnieprem i Drucią, leżący na wzgórzu,
jest miany za najdawniejsze miasto w tej stronie
i powszechnie za stolicę się uważa byłego ludu
Kurhano-kopaczow.
e. Kurhany wszelako zawsze w poszanowaniu
były u terazniejszego”pokolenia krajowców, które
jest Ńrewiczańskie; wieśniacy dzisiejsi chociaż je
— 552 —
nie przyznają za mogiły przodków narodu swojego,
jednakże przez wzgląd jakiś, dla prochów narodu
pod niemi spoczywających, nigdy ich tknąć anł
lemieszem, ani innćm narzędziem, a tym bardziej
rozkopywać nie ważą się; owszem leżące wśród
niw, zabudowań i na przeszkodzie będące, w ca-
łości zostawują. |
f. Mniema lud prosty, że się w nich skarby
ukrywają; lecz moc nadprzyrodzona rozkopującym
kurhany, przez chciwość nabycia skarbow, robi
niesłychane udręczenia, albo śmierć przyśpiesza.
Drżącą ręką wieśniacy, nawet i saperowie mol,
brali się do odkopywania; za cudo potćm poczy-
tywałi, że ani im, ani mnie nic nieszkodziło, któ-
ry przynaglając do tego świętokradztwa bratem na
siebie całą odpowiedzialność. Nieznalezienie tylko
niczego, utwierdzało ich przesąd, że skarby umy-
kały w głąb ziemi przed mojćm śledzeniem. Nie
trudno było znaleśdź wieśniakow dziesięciu, w każ
dej wsi przy której odkopywanie robilem, którzy-
by pod przysięgą wyznali widzenie ogniow i wid-
mów snujących się w nocy między kurhanami roz-
kopanemi, za moim rozkazem. Ich mniemanie 0
tych zjawiskach i bez tej czynności, bardzo jest
wkorzenione, a bojaźń tych dziwactw jest jedną
z najmocniej przyczyniających się, do całości pa-
miątek nieznajomej przeszłości. Kiedy największą
nagrodę przyrzekiem temu, ktoby mi przyniost
pieniądz lub rzecz jaką w kurhanie znalezioną,
zawsze otrzymywałem upewnienie, że były wpraw-
dzie zdarzenia, iż znajdowano monety, ale ci, któ-
rym się to zdarzyło, zostali nieszczęśliwymi, a ich
posiadanie uważa się, za rzecz niebezpieczną, dla
tego nie można znaleśdź wiadomości, u kogoby
co podobnego było w ręku.
Żyjący jeszcze pod moję bytność lekarz powia-
towy w Starym Bychowie P. Fenner, człowiek
pełen oświecenia i ciekawy badacz rzeczy histo-
rycznych, który przez lat więcej czterdzieści
mieszkał na Biało-Rusi, udzielał mi wiele obja-
śnień w przedmiocie będącym w mowie, między
któremi pokazywał kopią krótkiego wypisu z nie-
jakiejś kroniki dawnej w języku sławiańskim przez
Dombrowskiego, czy Dubrowskiego w wieku XIV
pisanej, w której części pierwszej na stronicy 51,
opis historyi kurhanów znajduje się. Tę kronikę
widział P. Henner u Hrabiego Czerniszewa bytego
Wielkorządcy Białej-Riusi, po jej zakordonowaniu;
wyjśdź ona musiała z rąk XX. Jezuitów Mohi-
lewskich. Wypisu tego, pisanego literami rossyj-
skiemi takie jest z sławianskiego Śrókkkókć uży-
wanego dawniej w Litwie, co do słowa, tłóma-
czenie.
„Kiedy Grecy wzmogli się w kunszta 1 potęgę
„przez handel 1 zwiedzanie krajów dalekich, po-
„znali, że północne Europy strony nie były bez-
— 554 —
„korzystne dla nich. Znalezli od niepamiętnie
„ dawnego czasu, jeszcze przed odkryciem swojćm,
„zamieszkane brzegi Dniepra ludem niepoliczo-
„nym, którego całe bogactwo składały pszezoły i
„zwierz po lasach, trzody mnogie na polach i ry-
„by w Dnieprze, nawet złoto niewiadomym udzia-
„łem Boga w ręce tych ludzi zestane było. Cho-
„ciaż znajomość Boga prawdziwego nie doszła do
„nich, ani wcielenie słowa bożego, jeszcze świat
„, nieuszczęśliwiło. Ale człowiek nie może bydzź
„ nigdy bez wyobrażenia Boga, nigdzie żaden dziki
„„narod nie znalazł się bez jakiegoźkolwiek poję-
„cia jego. (óż więc dziwnego, że człowiek bez
„oświaty dziwacznie sądził o Bogu i dziwaczne
„miał obrzędy? Ślady tych narodow i ich obrzę-
„„dów zostały na swojćm miejscu pierwotnćm,
„w widocznych pomnikach ich mogił i ustnych
„, podaniach ludzi starych dobrej i świętej pamięci.
„Nad Dnieprem dawni Skypty mieszkający 1 do
„, poźnych, ledwo nie naszych czasow, jak słychać
„tam gdzie mieszkają, są poganie. Oni umarłych
„swoich nigdy niezakopywali do ziemi, bo skoro
„tylko kto umarł, wynoszono go na miejsce po-
„ grzebienia, tam innych palili ciała, innych i tak
„,porzucali, zostawując przy tćm miejscu jadło i
„„napóje, wodług możności. Zbierał się lud, spo-
„Żywał co znalazł, a na popiofy umartego, lub
„na cialo nasypywał kurhan ziemny. Kto przeto
— 500 —
„był bogatszy, albo więcej miał za życia przyja-
„„ciół, więcej było biesiadnikow i przez dłuższy
,„„czas usypywano mu mogiłę. Zarówno bohate-
„rowie, króle i ich żony odosóbnione i wielkie
„miały usypy. A kto był zły 1 występny, ża-
„, dnego usypu nie dostał i zwierze go zjadło. Byli
„to Skypty hordujący 1 polujący (1).
Mamy w Herodocie (Xięga IV), że około Mo-
tosznych wód, czy, jak chcą inni, wyżej gdzieś za
lewym brzegiem Dniepra, widział ten podróżu-
jący Greczyn mogiły Scytów, inne zaś bydź mają
gdzieś dalej ku północy, w krainie Gerrów, gdzie
i rzeka tegoż nazwania płynie; tam Scyty z dol-
nego Dniepra zawożą swych umarłych na pogrze-
banie. Zapewne z powodu, że ten kraj był ich
przodków siedliskiem niekiedyś. Kurhany więc
Biało-Ruskie są właściwemi grobami w. krainie
Gerrów, nświęconej na cmentarz licznego narodu
Scytów i pobratymce ich Gerry, byli owymi sta-
rożytnymi Grobo-kopaczami, bardzo długi lat prze-
ciąg mieszkającemi nad środkowym Dnieprem.
Ciekawa i wielce potrzebna historya Scytów,
bardzo mało jest znajomą, wszelako możnaby jej
granice rozpostrzenić, za pomocą badań miejsco-
kajman izzza SZEJ w O 2
E
(a) Czytelnik ze sposobu opowiadania w tym opisie za-
wartego pozna, że to jest z treści może jakiej kroniki, o-
zdobiony przez kogoś okres o kurhanach, nie zaś tłómacze-
nie starego textu.
Ds, Star. No. Lit T.1L. 35
— 556 —
wych, odkopywań i porównań geograficznych z He-
rodota opisami, tak jeszcze nie wiele poznanemi.
Uczeni robią sobie igraszkę z jego Scytyi kwadra-
towej, a nikt nie dał sobie pracy zwiedzić ją we
wszystkich punktach i sprawdzić należycie z na-
turą na ziemi. Domysły piszemy geograliczne po
lómysłach, a kto po nas weźmie pióro w rękę,
ma prawo nowe utworzyć.
Postrzeżenia moje tym czasem miejscowe 1
odkrycie przypadkowe ułamku jakiejś legendy,
czy kroniki, może i nie tak starej za jaką ją miano
w bibliotece Hrabiego Czerniszewa, rozumiem, że
zasłużą na uwagę i poparcie niektórych rzeczy
w piśmie niniejszćm wyżej wyłożonych, a może
będą zachętą komu do badań rozleglejszych, ma-
jącemu więcej odemnie zręczności. Oko mieszkań-
ca tamecznego oswojone z temi przedmiotami,
mało się nad niemi zastanawia; co do mnie, wy-
znaję szczerze, że bez wielkiego uczucia i podzi-
wienia nie mogłem chodzić, po tej ziemi pełnej
pomników zgrzybiałej starożytności. One zmor-
dowały swćm trwaniem wszystko trawiące lata i
godnie zasłużyły na poszanowanie p Sercu poczci-
wćm rolnika, świadka swej szędziwości.
4
<ż _ż GZYWE. w M FSIESA 3 3 SH
3.45
27
> PEAR KAB a kuj leca< mctaka w A lua _
mka e Xad «a uckazcj nófeirh , zmyj Mate ZZ 7723 dele paą -
LAAET GEŁ r ti cHłCyte ypzea paLAK * LM. A Ów
pkd Madzn pc nry m DE "RS
(2 Aaaa Pu 228 tego ee Loaskdkór aiz PORE pro rd.
Łe m. 7 ie RZ AOR Ó PK fb pr EJ, prawi ef
Guowtycce ; 23 bek mia. żae anel off 6 c 4 K tti
m XMlady, W laut amByp, Ja Tocułnch - * 4 fbooc ef PR
ca pła< =
X pda pypać tema cam f. fmaseż: jaro 4m> ra TE, zę ed
z ed 4 u» plnaćcede Pyi aiodki", ra 4%
a ną żrać Dla
zodki PY 0, | Fimada. Ży ryk Eaaóle - Arad BR ZF ka
SZZZ wł mew e, . ut Pac bić be O NZYZE M a SZR Ź ząc a)
I m < PAS.
rze l— obma), |Te- Ao py) > lą zakughra: mka
My kaę Yoke Pępowo byscnparę cić PA 4
taż ,* —1 "kak, 1" ElOT Rodi" baka 3 POTY 'gfh
AE WAŻ A "b aóedkć AT BŁ PZąfelnió. 92 72.
nc Aut kc XAGPy dęescgcu Dec iewienyyyk, iwajy Yyy tego
W «i kaska maż, say Pai Bla pe: Mas KH Me PTA vy blue
REY AT ASY: WN ERP TY PRE
"jpówydh mua wie uduwowy, 0 Pera ma Lenaj EA natejtew
py ĄCE saa CA, Dr tak SJ Watóh jałowej) Głzre (ba -
ku k nałoą Praw wr 27 ieżmy "ferrmag, 2 złoży, kaw SXŁy pe
KŻ nacynka, "ż-fpignycheę PE GEAR 80 Keefie
„kę ez łowi niż paska) Ą aoi WRC „Way
lo z jaka s ę pły may, al kace "by pat: mwoŁi
098 A baer s4 użeńe = A Sło ydy p 47
w: wagi ek ata, „prac preyprd lai ae: SĘ tina
Kuelu Ra waży fiu 0 bagany Jye ty duż prawe zysk
naj do wa WPRY | 40 lae SLA Mazu rada kę klha A may aj
kasa YłaJ fa. wy rb pi zde R 44 nalej łasa „e uiruża) ładnej
; aż /gaie s
>; w Łlx0. p py A, PRZ... ”/ Ya +
1141 po 4 mać Ykeć1 suty Zap tr <<, fice>
m ; , e . ' 8 « + D
TER, GHzia/ < / |
y AE z (. > UĘ PE PY oC SCE
daw ( rd” Stronica I=IV.
XIĘGA TRZECIA.
Roznzraz I. Przygotowanie do poznania początko-
wych Dziejow Litewskich . . . . . 1.
— —- II. Rzut oka na głębszą starożytność
Buropy se TER + wiki + Jk
— — IM. O Cymbrach . . . . . . . . dl.
— — IV. O Ścytach, Alanach; Roxolanach,
lig iBziy > MRANSU PORYWA NRA | |*
— — V, O Budynach i Belokach «1040703002:
— — VL O Gotach, Estach i Liwach . . . 88.
— — VII. O Wenedach i innych narodach,
| z niemi sasiednich « «+» «6 .-« I04.
| SG= VUE Oda wimadR Cc 0, Sz TB.
— — IX O Połowcach . . . . . . . . 158
— —— X, O Jadźwingach .. . . . „ . . 16.
; XIĘGA CZWARTA.
Rozpziaz I. Postrzeżenia Geognostyczne o ziemi,
przez Nar$d. Lątewski, zamieszkanej, 194.
| — — IL. Starożytne wiadomości geograficzne, )
o ziemi przez Naród Litewski zamie-
o PEN AAAA GANEAA SRA TAE
— — III. Ciąg dalszy wiadomości starożytnych 238.
— —1V. Pochodzenie przodków Narodu Litew-
SKIEGO W 0 GZW Szk A w ARA
— — V, Wyjście Gelono-Budynów na zachód
i tam ich usadowienie SIĘ (4047. +40 40
— — VL O BRussyi i o Russach . . . . 306.
S-ZĘ |
|
.. —aaabana
R ii
Rozpziaz VII. Wzrost Narodu i rozpostrzenienie
siedlisk, czyli utworzenie dzielnic osó-
5 9 Oy WERKE
— — VIII. Utworzenie dzielnic północnych
,
bhych « « ARES: „Że Baca
keky tabna- moptrieej wy, nale! „Pd brsa b
fo 4 log, retuzaf noy ne dapme adna j
W. uaqf yli oda Że w uwrsancłń prxzdAiżh
nawy 29 Ni lkow>, w reznyek jnaeknśz
AMILO Ata B- my mama! Brnnaj RML
Mony, koty 3 Puesupry "p 75 za
(AA go A cat ABY 6 "21 poś;: esy
dua powiały
wydęncj Lud, w jeee Kmfia AA ©
Ś Lory Łow hi . wale aha caladoy' spe, A pam
dej patura) ku tur
UGI gp ema 4Ą tem na «2 u taca? > -
w? Dubciy e Ya ua, porta SALT Puna —
TOW 2 x Lg | Ora Xu Śdudkj waz je Zane
SĘ; | | 4 FPP 24
Aa kę 1a, zładiluotżwy Jwudrać 00 dy Be fer 4
"K ; Mosaśdtie z YZ
nu1Ad nace 3 "Ble ly w4k- 3
ao Ło aa nt SORY
rng na Haojej o Kietutm ka 62 WCÓj.
Ka dubu tu ' meFty |
fpunaą lg o ms p ośw że (P =.
luna. Z jeojlma' En ną di lewę : nafaj a, 3
"
idy 9 ze”
kanale
+3 udlą, Ve waż BŁazoki AŻ 43
fNAKO abe Jlamu'e fruało, R
śsejiry A Żodunwdhie m0br't ZNAK, MAŁ
> » - 274
K) Skuś niy znany pac tuej ; w a poż a
fnud kier, ba nw Hayula krm nasi ke He p
poto, podureć oni w |
Naga xaebeg lo KMN WEMA 4 fra sam ,
AŚ:
NaWAJ AU/KULe, ZA kdkejo tm
W z? WIKAKZA Kae mie" zyk , zdory ś w wspak]
Arety dny bwa teu ems Rey, pnadoaj tz
m6 Pim pryęniedć naD GÓŁ, Hals, Bey
jy aka kre aeg frae PAPEZW TY" i woppy pry |
. kJ f ' „A
767 14/ dacie Mil ŁAOYAYLA lec pe 7 A M Zas
LA
gł sy JE Luuaej'e andy. | sy Ażgść DZ
A) uugna/k nie Ń mu anmyyiia tu zna” J ww
kami c job tear ak aaska Med kuce / Wełle
jak ulu JJ thr'estecdz dlucj, uż perahac
„neletyyh 7% prmiDkÓdlonygi wh Mu
dieta (tj, 4 JM 6, «w Jwjrit ple kad sei:
wiajiana kawał Pizzyenao kia gh. SAM Mapa.
Jy6
Aur czy wy, wi dhdeno Im Śriey A dad
Ag maśle. SE
Hlaoa Że HA LMP JNŁA0 nana, Ze niakioana ADU.
UUUJK, wiat, Kier 1 tofalućek ZA nagany ko
erugu lażo, pu duń perz Aidzy prad frie 7
mi okówo © prio tcdła ko zb nyeh lu Bnetsy Zaj
ac matyyj umaji gile wiymaj, sefene Gy
Wady a vań» urojecź dranicnitma Z cez akta
feńuag us Na, U Mea ek puavo< e lech At , ale
kp p 0) ZNACZ py aD Vieay bełnre/cpe Ja ć
w z Ć 7 przeto Al. z my PLAC „738 zlej . 0
s bon, zada ay waż mec MSMlkodę
kama ch yaR cech, j/wwo 4 7, ać:
ana, nalepa, Wp, me ad faćlhoto ko PARR
* m u WANAC£MŃOneMZ
rad zenakikGk a
4
'
b, p luag WŁóĆ , fe m eczak
w Jqadncui lego ludu przetawa uc, SOBA
O, fo peal zj Hof Ka, asi Hier. fa clock
Aku, hiemafą polo Mancz? Janoz w śm
Auli Wmar'u brew ebay nkarej wy KAMAA >
Ali xa. atu priaDhcir kawy hy Mikom,
Zadne Ukaka radio, ne ya WCJKAD | 20) MoTNy
WE o * SW, PRZEDE: zaje). ata wia nie?
Aa. (siog m 4:8 Phi zdłłye a GAŁT, zmay duje -
rar Mafu worm, w zany WOP IE
odu tdk DZU luj hu, shi, nóż © PO
Ma ha wc /XM, AA KO METRAŚ - gesxna? ; Blau
LkANO fan ugluo aaa ARMIĄ Hadam
i
3 « / : . łach zwa Ra, Matlaażą ,
+ mdhnao, ROPĄ 6 i > zły”
$ dy jumięg htz sława: Mt be MTÓN,
e labie) byl tdfao, puch NĄ J wa' da,
I złe nej nace ZA BW AP” A
gw an! ZEM mi, waza pra. maedkieć tekę
jwóew us (1]. Paka PEJA, it JABAEZ.
a pa JreeY :
NOWA zub0 prezy dano Wema Sżih,
ye nada ( okrtane WAŚŃ ponieni ł
om: | TQutesę, NIKMNA,,
Nur. BYR ' Za. TLMA, Ę
Ba eoar Am Aalj slady
pna. „ srtęcrnoejany
W Śudł. Bazkewacii
ICN Załęnazie Mpgfna. lx, T. 4h M.
4:
ów Baiogcć do ZACTAAM, ;
fa LU dziada. Mul mesiha , AG? wska.
fa
póm en nt, Myjka 47 ej
„o u,ticynak Muj aa topa ki "2
aj sy, z A A) nowych daj uj use ,
| ARK 'pru ie
a>, = , cho |
Kady uacaana (EMCOL="
nh u .. med, w r/bu,
oska kotnadck Sacz
null, Vel , 4) ullat , Nmellaki, Wwelełaki, ;
Me Mmóflzi , mifze, Mmelit, AJal<4) fualdz)
Vuluć „wdłe | ódy ZE Th do
w ELKA , UO RE CHCE
udka z wk PRASĄ
Ag” PA 22 34 |
LEE ść e aż |
U zy Hyo, a duże WZWOCZAE
(4 Jzafawago D. m AŻ fo, Pkarazj. REJ
ee —. —.. ,
A
M © nota Ek =" zB
mua aldo | dą Pd 7 zza gałigęce
nh, a trwal "PPE 4 Ay,
"Ulm ser sy, 1AP
744 rmgnib 4 ma morshod
na haohe 2 wydał odady PŁ AdkĄ
R m Pu RAL wchaudbaneć j palala pa u?
u en zaa] mleko np) lg Ry
nd Zwalak z tdnik AI
boj 2 basy © z pa NA lac/ny /
Juegumaja laę mna uięaku 8 M "4 katy
Z ca Hi pl 2 (2 Atckóki s łata ? PNE
(
ra Me
ŁO Meacać Vana j akty Aas_
La lauetrect IR
Jw uuch y ale. e v g ik
i R, 2 ko nalyi AE
Ad dfa, Aką powypgii (2 Wa
W roba. 1634.,, W Ka wannie Tm An PA pońsć
Ty fne a Hu ulpw hoeuiitej AW Zeno
lo ckdunki zbre! lugp peslu, oAżór 0
bu rac dy 0 R
Ło rt A 7 |
walki Ao. alot ekoacdy, Z ycwy A Th,
Isa WZITO: Rów: 7 pda
pr A ty przyda 183 zel Danii p EA
pw Xe lunorkiy
"A
|
> ludy Jara Zno tu ts
soja w Agi Jdt
/
rea *
z dip ky fak O” |
ksh > nu / „eg 8
A j ci
tak w / zi a
kt pei p 46 LĄ amr jekky| FY-
(ya byro oi4 A hz. Jladzran yrk
Alea 4 Jm, jakoż U) a b : ZA
|| ge Vze; , at Uucośani chi o pl w notanhiu
pYbełoy
*.555 ćf
pozi k a ke Fa pa (ef, (A 6 / Mvze ,na (4 ży
(
— j ń ;
praahtew, foelmcce 7LĆ urkaeekcy FU raAf,
p '
/akdże m y lafrej
le i (PŁa
JKCOFKLA Mallgake i « , k.
| Jecaty czyli fe P/rew tua w:
R Mt
Aa neła A ih że A £ Kr b piaqj ęc me
— 1
Aer i tat ft. pohać Pur ACO aną
er
478
M
Amte SARA Łoś? 114
kd KZ m 20 met SA TuAGK far
LJ 7, ” s
, L4ć 3 44%
f fee ob Powie Ri > Ma ZY r a yn ke: fm» 4 ;
. 7
ep. *
Nap ę ue 784 nak(ir6 Jłalły 4 ta , A 44 e komi! spf
dk fóo ros i h "ha yE s
t śkkenue 7, BĘ" baesypakajjy,
mac
PE. IU tale Kaa RK” WZATTZ, ky dc4 (BĘ i
4 + OW 3 zb
el ha Por 20, półae ROX A Renu PLA
vkojan 16 arhuczeć 48.
(i EC ted 4 AAU RY niy uff „Bł45 FA „ky 4 Śriow «
WA”
g
4 f
AC Ka mra tę kce Kynkżoh BACH,
/
"f r - b cj 4 :
r£ © 21 XUU4C 144 AB 'A4 "e
1 4
RAPAG tacć Ke? (c tny cy
e
yY BA 254 4:44 WZA fac M ład nad sf « 244 PRA.
Mu. aa ło Kr 2 Me, edy MOJĄ a Z (ada,
"«
7 4
m4 A 4
!
ła ukłony paceńcałami hy mru e patcece.
Ż n racetą ja
(| r
704607 AG;
X tecauyI RO, WZ. YZBZĄ m"
A ANĄ a TE ą Ją = W 7 fA
f (A f p 2
rate ai tie ? y; 7
1
J Spzn 2c4
lmey' cić, t« 2
z
C
/FKAC ALCU
/
0 frucąt Pate
U . A i |
: w bi
jr” r f
Radar caxctin? p— 44 "aha mecie 34 Mle CELE ?
* | AĘT e
4 tau Au
m iz
6 4aeenuc a ptr ua drce 1 złe Io ZZA
4 r B_ HEY, weś
Artek c 71 meió4 aż a AoŚĄĆ ter t!, MC klade ”
4, (;
fi faga Fu zas (a 4 e W zd T<
p asda 22
Nogatntg u
tee Płceć " zdakgh tę ,
łe: ts — M
o ———>—
MK
szą
« jA z
s o . -
Ź > ak
j
” €
Js i
okala POTY , pacdack: r toż AR m
1; «r < c . «
sb Ay /Kandy niu , feh hnój raacdre
j / ; » ;
dej %h o x Ko Zad 2/4 /: aZadkacze "Ay sdtyózślaa PZ
faga 4, i |
Wp 4 fre re 4Ś Gyh Peat z ne Ko tac Re
j 4 A 7
ŻY h fna> /€ A 4« 0 AAA AW
/eńur © ACR vayli 7444 Jancz de
a ch zag” eegnę 4
a
ko póliccoreć e
ke NY
nu 6
JA rac AR) pete kecece, a
wd rw 1 Aa+ nalewka P+ ©
An e na, A At Xe Jam 7 ęmaż das lua, x<
r
„ * ; 1
y hant NU , Ao pah la lee eres
fJ/rm$ęcr, t
UL ) H+l
bzu b Fog 4 4 ŁA e, ZAŁG LZ FŁ YĆ
W * „o dósir ratę j
ncnn / uakt4. chase h
"PR,
7 m e ażua sA
/ P q ją [i SH 4 U
r; deca 5 filmy /i0 rtm; NA o nęgę VT ANAL
r | s 7 ' i ki ia 4
Pak uh Ef ws. tu /Omna4e y (2272222 44 pia
, 7 | sę
/5 Air tt zz Ay PZ! lan) a44 KHKENE /FA4 zant, € FA -
Leet> yZAE PA
I . 4 |
PIŁAM LE PA) Aa (A.4t Aa.
t Kn, APT , Mla Że /rAW na
ZE
wzi pacej weaek: 3 śoatgch wa. |
/ >
Aalu zy ł Gnącn r U2*
1 4
- ( ( f
PZ Z dflecdaiu
A 7 ; / A » 3
di y/ JAVAŁ " 24 m4 nańnia je paeĄ e nu lkAa4
re nyałoco s caypiolad pet Ą jay PUJAJ
Go (a P A tomy A« 4 lo skale, Gr 4 /4
'
Zdize 741 dt y ag Ję k łr1rm-1 (IHAMAMAAE>
7
planu la Z A "ZA łeć rm ne ;
4 ?
1-4 4 /G4 A 4 ArL4 ma ARE
« . „y
) Re / NE
)
4 s
CZAR 4 44
PZ ZWZZZA 71 sęka, ?
£ AaAl
Hoy rachadę (GE, ie kina ? (esy Mon.
Ą " 1 1) . : .
+4 ZKŻ LU AAU, ROZ z pa lane 6 y NOWE ZZ
| wAa At ZY | lep" di bic! nadany, ARG
© pause laty de qę , a klej! 774 pała? -
R, 4 /4; ' SAM
u40Us< Jan Alfa Ra 4 KA, ONO (Asta tTteć —
t44 recz Ła Gua, ; "PRZE Z lylho Pv/* b
CÓW httnicalur' UHAO 54 24 mady > T
/ A »
Hujuihiu nania 2 jek o CHldnue/ MIAŁ głęboki
| pla" pe amat uaplęae cie lt -
ly, packle PE: |
AKOX 1 packakrynstee pęd A "P> Ah)
44.6. Atuuy uł, | AGACY | vnał! pilne trzyeh ,
kiosk. lozka 4 RB POAWĘSGE >
ulka xe fe” uamdy „my nacily toy" po
„PEMAPOPA DOO La +, RrFbar OZZZ 'e 2
Śdallę xa,
Ń + j
ZIE , A/ A (4 VA TA tępy i A, sa: Au fe yi
4pwzieona
bis AŚ ! e Pó! 1 2 SKU wj
ky a 7). 4 f-' "A M PZK:
U 0 r > .( „a (+) pwaypaj HUM Z
(42 „icz w 4 padac la (A Ac to u Z Ż/ >
+ Y ngak „kę /Nh 4 AA, pań .022>.
k ua 7
"ER. :
| R Ye Pn1tł AY AG z ń uf kde PŁ dgyea”,
rę Haftcanej) Marcia. WADĘ, ść A dh, /
je pay he prniuł ull e tiaśMaa, 2óś "h / ak
' Po o, 7 A was
' 444 "MP mah , afke ea PY PA zmndę faega
i 4 , | 4 ŻĘ e, ężć
414 ZERĘ ŚJ ś A Kd 2 Lay Arni ka2 zur © 4 ńllna
JYP. PZA AJ P 4RŃ ŻĘ tuc -
ć JH ju L«ć 7 ae byy gr: PP 2 y |
4 Ja Aa, Zna, AO cienłfa WYJ ferma - "
f
/ Z
MU4L, z akdwódia u, Pb kosężźy ray FLAC / nefky
ż oxke lh yra! pln weak Z du machaj
„kn . Ą «
My hau c u J'wuwóka ipaluay ME
| ź 4 lud L7/ (e . A scśiako Frua 4 jes Nana Pil A.
A
ka
A leon? ; 4
Mż waż, zutefia wej Rpa yayth s wdw» jęk ków. a i
7d uk
fe nej r / Zztcofą e PYA A tlacauć dua2żf 4%
R | dla KS je maca AE BY, sk „6d
ze +clqL 4 © akc p Rpbey, aw4 t< Z (ÓW lecz 3
a (A Ace V4cia płat U «c lacay "UWE byś łe ( "eco ę
Ude ualaby l4 Meay 16 j Edyp Yżzać Ze maę ,
PY DE rep
AŻ 0
pm łe luk AC ale nłc n > znaj t W a /tes bee
AMALUL1U Ada ś: uaęjy s kre „farby 4 maedrań,
Ma 7 tedne MATA aury Ao, / "ch Te: AA Kd Z
Moeuncnagk taq Zł” zw śą Zb tok z. Mea
ne 4 nach, eń, da u,Ż/Mater psącefa fp.
Weaż/ Act /42n «1 „late 7 DZ totrafą
ZYŻ: o, k paccho nauce pa dt Z ec
| M,
X adcsfa « ZAŁO Pzadeek KK, 3 NEA Bp aa
/
u e a
A j Wy Waż (Pw, EŁ 37 4 Gw Ą 1 «44
"
A 4<4+ znak AŻ 71444: KC A -
NZ GKS Gdk Fdzezs 1 2421 Z *RE
kzawóć A
WZA 71 wiej PZYP. 4 ej RZ / Ż odj Jira
Mig „ami lg z A „j
zuknój kę w gb (pat 4
p « 7 MAM
f
/ A Ua. Ado
> Ł
JV" W Udrriu ; gąpuaj
fa nag lu: Ornych. 44 rr 68
(LĘe ns ram jedn połed yKaclng
pucKle Kae śmie
412 Z
b 2 softtte ;
buu. s ugpytwacy, pnacaraly A
jedne aaać ? ZZA 1CHY af/AUO MAE 4
a ffa nakla ZZ MEL, ZN AREN CJ tej tat 927724
z le a Ka dali I WY, Ja: Gy leca
j4k kaj lane u alauy A uda” £
/r/
4 ę , ", ne PŁLŁR1
M oliu4e rulE (45 24 44 edaią. ża 44
, wada 4 kane.
k maż ż A AR La
Łeć $, LU Ł4 p
Jay nurktiwci b etegy Ju Ko "24 Ac. w £PĄ
hyh ŚW GA Aneetkotek te zając nem ły
kozzkź! ekg uaiceóce Pay patar'e be
dań
4
, t«” $
Ł ada Pza "PA PA
AGI Ph Ź af jauuł liaore?, Że AKMLeg JĄ bzydę"
, i g ;
s. LJ i «
Kox baj ZĘ "24 11a PNE ray Weccecly sk tużź -
"
* f r f
nt; e8 ne 4XC/4 a Nade 7 te PRM He wła Kea? ad«/
c/ og |
ja h 54 Aa paladnce taa 7 a la jecene 147
-2
| | Wa , PAP.
(rad TA BSD AH Uuyah naznalezę 4, pen Freceah laska . pa lima lifuo ŁEZ dk )
) Mauch padack, eko Mder uuhn fi May"
dy e PIE ZPA Dn RZE. Jl nkda,
Aj 248 rtefq ualhuć; 3 allgki ee JPREKJ -
Ha MFA: ja
BREEZE.
Of, FAULK 7
t4» Kutt'urech napłynie aprki, j/kać
'
ł ke AG l EU ne LEC 14 (4 4, lecę na dfcy tl af n”
? A r *
a ' % 4 4 ; ł
r w zk. Manu, Ka n4 fuafiaj!, lę A af tr
)
H Ke a lua 6, y 4 : Z 4 PE
BSA | LEE, prada Auto a cezg hy
;
d
y z 1 C75 1 ”
| (a dwe PARA «e "Najcoar'alb dci, jako do
|
Bęe daciki fa | Zaać' t icagyh UGA e1 / AREK |
y św 3%
PU ORL AHL Ą ta 7 « 44. A r , 4 rdeź h |
naj ara na
2 ' J TUŻ: dalimy Bej Ź |
POPU po Acey * [an z 4 jg paelecece +z
sf 4 +
Aru CY /ócz u, Marna, p» 4 29) AA ła (af przynad toja 4,
f/
s a s s x ' ż 1
ir aj ZŁ4 L ULE CL kak pycęy naa śicce yy
ł
/ , r > |
Het Nic ni. pnżeprwifkwtynywk REKE |
PPE |
„—— - SakceCa GE 1 z /
f1) Mopnyglow / * dd za nay lu, dua ko ŁY Ad 721 CJ aacakeg ng q |
PE? „A »
Mykć ponahipudoknyśh. (/Wean uż pacorzuknu o Ak ZZ kaca? IŚ Ż |
i |
; >
, , 4Ń«. 4 ; AL
| 4 tusiqcdknct Xe1ah pokuj aaa Ą d, tua cy U eu ŁĄ af wccjęć , A z |
7 | | r 1 ' Ził dył 4 mj £ L 4
| ; 231 „227 rf „sdsenz ARK
pęk 1 na kysk natej tiach » A (nachidte hsndujz (
A Re Pima
r 1P
£ 1 e - u ae b © tWaę 7?
psnto "ZE os zoplókch rud kre" 4 («4 £ - f
1:
! Jnaly Raokyę |
£ tako Mał, KFU WU M 4 ty pady u Phuż pne Bla nd), 4) , Z 4
LJ r
+. zfA AAAŚC4 13
prakt, LL
kler PŁA- 7.
|
gk na POP A A uz R sAzł tree 4 aa j
piedgkridac tc EPAR REE PAID
W ają Hnasy | 29P8 race. leg: 5). de Pó 7 4 + j DprązĄj NL J
PYUAUG q Pat. y p »ą Kozech lad uacyshy 4 zasłał "oł 44% rej |
uałuaje 248 Aa pe rozlzt yk NPRDEZA |
| SAGRA: najdcję 3 kla. z
ka dad / Ł. J
zy 3 M, dł, kŻ. frnyfad (AJf dosa 27 Dj
) „AS 7 hóyę* To, j 4.9 y £, p
f LF4 j ź ;
| 7 (fimo tia > AYCAQ<ĄilUutit Ł£UAC(LUr JC NAWĄ ĘĄ (Isa (
72] r )'6 4 ś m , * £ /) ą A
"EAdUNM ea dryn, Nać PeUfolL LCYAjg nę ią
)
, > y* > ' sp f, )
kAłm CF TNAAL A AL wA Hacda ME 094 e" „AMC
j” i
ka, 7 zd | < . /lyż ff 4 : y
Ls KAE Xat OLEG na rAeAh O IFA, xt peŹ
"A spa h
: dy 4
/ AMA ;
4 ( fe
sek, uży date” 4d ZEWWEŚ rc Łotńęż
/
/
« fa 4 ZA © 224 p” 4 PA. Ł y, , '
; £ / *e CAT Eivrui_, 4-4 4 AA LHA A IL s Pe"
/
7 p
d hy " 4, p 7 4
; (CĄą AE 14a a / 0. i ; : ,
Ę 444 FULL 4, kar flWAfela Pe. 22277
l» „MAE
AAA f MAL? L4
44/3 £ < 4 4 «
/ fr 44 xe ?LfCL PAL "rebaę » jeńdai +63.
14 Niysrdai, | /
" 4 / . i
| Ż ? "JANI 4 oPh „Ary ny eh GiCHRaK
4
t>W KJ? AP 4 4) 4 2 s
A » j -_ 74 >
7 4 Ł t i lilia , Ro łą FA ków śz: ACH G
KA) Poza Ło h / s m
Ó: H PME wy 01 : ky J'xcto IUPLĄT BG fa fyy,
4
« 6 : /
t, , 7) ' a
nad, PY , Ka, /h c Pługre ky err tece RETE
( ( "LIRA i = ( / | U / ć
ZYĆ € MMA t/ Am A i £ ; ćw kar rng (ACLEj esicy
p, k ,
/ , * ' LJ z s
(7
A "m,
' ś 4 k
X1u ra TYJ, Na F 1.. A GĄC CE nA AE: A6,
' 4 : 4
lege Mc cz (e tt YIĄ r Adin t „ek / Grez «4 AcCeaę
4
> JĄ r Z" eg
KACOALy Aer iaat_ aaZaf et cx hre ZAŻZZ A Aaypaedec a!
je z =
' 1 / Z
Nat y/ , > ' „ sdkiacj
44 (kpanece 7 44 At Płrec: J4 dituat neadfe 4 14 -
F / < 4 4 ( .28 s f
KĘ TR ZY ef 4 1 / Po 16 jęzzęsfrzem
/ 4 4 — " sy
ekr / s żę 14 1< ati PERCefC i" Ze pórnccettEFA R
;
"5 o
A t-
AP Le 4 | /
a ik uko wswą, O zań Are afty" dm PA Z
śdowy A "WA © soi (ke, pracze prieke 44 a kńte
A 4 FE Ark kre 4 ę. A QU4EiLŁ Jucl fu" PLEC ke nij p
<6
epa hy de, o 1 fony a ap (p « ACL,
A les gna " lu ta 7 KY my.
, 4 ; 4 y A r ś
(Hua r ia a MZR gó Pńźw 5 Lu r" raki A Lil fota ,
Só 2. lut Aer wofacf' Kr r ac naccekacecy
ćL4 | cyk tem 2 udeyz chax o pacuey J ylęka,
2.
sężokkwiąc i 1 < pe zpunó 4 , fe. > $ Pr pary
POŻ (09 FAL BBC aty 74 Y/MNt z SĄ" K(Ą —
7
| Kuc TĘ « KALE / P Tlen 2l
j : 7 WLŁA4ACACG; 1”, 4/P +47 4
£ / ŚR / e
4
?, h | , a.
l4 zal eee, al Eilftuc(e W, (har AfŃnacfA Grey
AZPZTEJ : le, / aucny, „af ka py, 8 REC ZA TZEA
/)
Grau , pechną le y Aiaerai a hcj Mo Z Mal ULE,
ra
„MA(LP4 £,
/
p
Mia 714 AR yYrx1t na 4 "4
14
/ 4
PA 4 (wk łe NÓŻ
(4, i
U KaniEnie U X preKkache
7
/ / uw ag tucz „ałte
7
Ay adds, 4 x pet ej ZER cw Abc
(We / A z bn ej Acer peceta :j ano gor pęk
złych tu Elac,
" a RZ /
// z, 2 »y Pp” + p "r4 Ńn z" 7 ra chę fo Fa -
c A 44 4 4 /
£ y. / 4 a /
1 : - nerwic
da i G i ziżń ha r r/ntet PUcA (EF AE p ń |
? " ”
f | ? „. ta ap 2 0 lez o wińniadni
we” , |
h | Acą Aa eg A cra4 4 Kaa no kdraanc_, da.
t«<
"PA 3 żył ( 2 la A lay 4 Huacecz saa mle 4,
„
z 4d d 4 z ej y ii 7 de /As4 Ar er tac Pzrk
PR det , pameńku , dytni ku, gopeżEć wk Za
PZ ać My
/ RADĄ
/ (l gło A lane > 00 ; > kad uda klancznz
e 1a deja Salsa diś: SE PA 7 1 aylec ŻŻy' PET r
/
/a LTFC 7"
rA +
" (rora$B Atla A rc4€ fety pae iw dc ACK p rady 6
'
YXL J (41M „pd PŁ 14 "PACILU: rece a (444 ,
ZY Ą Ka 6
4
|