DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO PRZE Z TEODORA NARBUTTA. TOM DRUGL SLEDZENIA POCZĄTKOW NARODU LITEW SKIE- GO I POCZĄTKI JEGO DZIEJOM Z TRZEMA KARTAMI JEOGRAFICZNEMI, — e R ES 1. CA. © CZE p A WILNO. NAKŁADEM I DRUKIEM ANTONIEGO MARCINOWSKIEGO0. 1837. e. 4 - . 5 A | ) ; a ) 3 / f 7 7 7 : LJ ę Re / rzadu be j zt Ak kma ro /łlyg PF Pat 2 SPAEE / Z: $ Ż . 4 4 , |4 | "AR ; s f/ Pr ECA. 5 fAAŁ , PU €AWVNAAŻK_ Zyriia wzańitą L- p w ; | 4 A Ł ę (43 F f(ą _ * m Np TZ / ć_ m p ź 4 „wra. jmwenda : = łe MZ * 447: roż= MN olazov: P> 2 e! zd, py ÓCŁ AA ó. 4 > | > » wy . fa jr 47 he. ea” 71074475 fo eeco Ą r <4*- ś Młoj, , f. +xg 7 fo (e ke 3 A Dozwala się drukować, pod tym warunkiem, aby. po wydrukowaniu złożone były trzy exempla- rze w Komitecie Cenzury. Wilno 18386 d. 14 lutego. Cenzor, L. BoRowski. DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO: Lom ID PRZDEDMNOWA. Zaledwie wyszły z druku rysy religii, obyczajów i dalszych rzeczy, stanowiących wstępne poznanie dziejów Narodu Litew- skiego, pośpieszam oddać pod prassę "om dru- gi, zawierający wywód pochodzenia i kolei przejścia przodków do ziemi dotąd przez tenże Naród posiadanej, Nie znajdzie i tu czytelnik-tych powabów literatury, które bawią historycznemi nowo- ściami 1 udatnością opowiadania; przyszło bowiem zająć i ten tom jeszcze przygotowa- wczemi rozprawami, żeby ułatwić następny ciąg dziejów, nie zaciekając się w przypisy obszerne, wywody i dowody rzeczy pod opo- wiadaniem będących; dla tego jedynie, żą.te rzeczy są nowe i nieprzetarte jeszcze, ani krytyką, ani wyłuszczeniami szczegółów, któ- re z rozmaitych zebrane pism, przyszło w je- dnę całość i pod ciąg jednych dowodów pod- prowadzać. Pod tym więc względem, Tom niniejszy uważać się może za źrzódło, z któ- rego ma wypłynąć rzeka historyi, aż do cza- sów ostatnich dosięgnąć mająca. Nie pochlebiam sobie, abym wyczerpał wszystkie źrzódła zasilające i zasilić mogące ię pracę, przewidując, że ich jeszcze znaleśdź się może nie mało. Ai tak, mimo starań przez czas nie mały, pracy i nakładów, niewydo- łałbym zdążyć do końca zawodu mojego, al- bo przynajmniej musiałbym szukać pomocy w bibliotekach stolic państwa, gdybym nie był wspierany literacką pomocą przychyl- nych temu zamiarowi współ-obywateli. Bi- blioteka Szczorsowska, przez względy czci- godnego jej posiadacza, wspomogła moje pra- ce nie jednóm rzadkićm dziełem, za co winienem wynurzyć niezapomnianą wdzię- czność. Szczególną winienem wdzięczność JW. Alexandrowi Bychowcowi, za bezinte- resowne udzielenie Mroniki „Litewskiej , w starodawnym rękopiśmie, choć w części dochowanej, ten świetny pomnik dziejopisar- stwa oryginalnie litewskiego, o którego wy- kryciu nadziei prawie nie było, posłużył do | | REP py 7 ów |" "Z, O EK 03 uzupełnienia wielu miejsc w dziejach na- szych. Jak pracowita jaskółka kleci gniazdeczko swoje pod strzechą rodzimą, kleci z materya- łów, jakie jej ziemia ojczysta dostarcza, za- ledwie kiedy niekiedy podkrzepiając zwią- zek budowy swojej, znalezionóm dźbłem, lub kwiatkiem uszczkniętym, które obca wy- dała niwa; kleci ożywiona jedynie nadzieją słodkiego oczekiwania, Że może ta praca mozolna nada wiekowanie potomstwu i prze- niesie pamięć jego rodu do poźnych pokoleń, Tak i ja podejmuję trudy, cały się po- święcam tej pracy, której osnową są mate- ryały zebrane na ziemi rodzimej, udowodnio- ne i przyozdobione zasiłkiem ze źrzódeł ob- cych, dawniej znanych, i nowo wykrytych; spodziewając się, że utworzę całość, mogą- cą słanowić zbiór dziejów Narodu Litew- skiego zupełny; nie mało pożądany od swo- ich i obcych, rodem spółmieszkańców pół- nocnej Europy, spodziewając się, że wyja- śniwszy nowe w tym przedmiocie pomysły, pomnożę obręb poznania starożytności tej części świata. kia Bei maż Litwin z urodzenia, Zołnierz od młodo- ści, schowany w zasadach miłości cnoty, pra- wdy i honoru; gdy nadwątlone „zdrowie ka- lectwem, nabytóm w zawodzie sławy, nie- dozwala służyć ZMowansze w polu, ani za stołem w obywatelskiej posłudze; ileż pobu- dek znajduję do przedsięwziętej pracy ocho- cących! ile nadziei pocieszających duszę, ro- dzi się w mej myśli! Jeżeli do wykonania przedsięwzięcia mojego postrzegam zastrasza- jący ogrom potrzeb i materyałów, brak mo- Źności i usposobienia, wszelkie zawady spo- dziewam się pokonać, przez gorącą żądzę przysługi publicznej i tkwiące w głębi du- szy uczucia powinności. TEopoR /V ARBUTT. Pisałem w Szawrach r. 1855, Maja 8, v. s. = Obrałem sobie drogę najmniej utar- Rodzaj badań. tą, po której dążyć usiłuję, do wyświe- cenia początków Narodu Litewskiego, bardzo da- wnych epok sięgających, w odległej znacznie staro- Żytności mających nastanie. Idąc porządkiem lat upływających, wykładane będą wypadki, jak po sobie następowały; lecz ich całkowite udowodnie- nie, częstokroć w następnych paragrafach dopićro się wywięzuje. Dla tej przyczyny, należy upraszać czytelnika, o zawieszenie sądu swego, nim zupeł- nie ciągu rzeczy nie rozpozna. Śmiałe i wcale no- we pomysły, tu się opierają na całkowitej dzieła osnowie, które z postępem swoim objaśnia rzeczy wprzódy powiedziane; mimo zaś ustępowych i na pozór oderwanych rozdziałów, albo raczej zbioru niewyłusczonych dotąd materyałów, odkrywa źrzó- dła ciągłćóm następstwem połączone , i przygoto” wujące do pojęcia całości historycznej. Natural- 1" Wiwa) SDE nie, taki sposób opowiadania historyi, nie może bydź ozdobnym; lecz nie było w możności naszej obrać - „ . © ż . * *. A innego. Łamiąc, iź tak rzekę, pierwsze lody, wypa dło mieć więcej względu, ua udowodnienie no- wych pomysłów i postrzeżeń, niżeli na przyprowa- dzenie do stopnia godności historycznej, tych pier- wszych zarysów. Dla tego, zostawiliśmy im skro- mny tytuł Dziejów. 4. Obok tego, często natrafia się niepodobieństwo - 4* 7 1 D y r ? ń r ) i Hy — utrzymania zupełnego ciągu wypadków, zwłasz cza, im wyżej w przeszłość wzrok nasz zwracamy. I któżby chciał inaczej, znający epoki bezhistory- cznej słarożytności, epoki ogołocone ze wszelkich zabytków? Długo trwająca, w północnej Europie, nieznajomość pisma, rozwiniętego szczęśliwie na południu, wojny, zamieszania, poźary zgubniejsze jeszcze, odmiana religii i urządzeń cywilnych, obok ” ę LE . kK= Ą 1 £ 3 4 * nieoświecenia powszechnego, pogrążyły w chmurze nieprzejrzanej przeszłość naszej ojczyzny. A dru- giej strony, dawniejsze związki z oświeceńszemi narodami, były niezmiernie zawikłane, przerywa- ne i wzuawiane naprzemian- Zazdrość handlarzy r morza Śrzodziemnego , którzy sami jedni prawie wybiegając na odległe morza, z Oceanem Atlanty- cznym związek mające, uprzedzeni zawsze nadzie- ją odkrycia skarbow w stronach nieznanych, sta- wiła nieporachowane przeszkody do znajomości Pół- ZE ZW PW R = mzzzzaza + A - poko WIRTEMA nocy, więcej jeszcze, jak barbarzyństwo i niego- ścinność śrzodkowych mieszkańców Furopy. Lecz, kiedy bezrząd podkopał kolos potęgi Cesarzów Pań- stwa Rzymskiego, kiedy nawała barbarzyńców po- chłonęła ucywilizowane kraje, zamieniła w pusty- uię i fmentarze, obszerne Rzymian oświeconych dziedziny; dla północnych narodów wykryły się no- we okoliczności i chwila nastała równowagi euro- pejskiej. Prawda, że długie upłynęty wieki, nim się to barbarzyństwo wytrawiło w narodach pod- bijających, przez wpływ boskiej Prawdy, lepiej po- znanej przez nich, która sama jedna niezachwianą zo- stała wśrzód ruin oświeconego świata, wśrzód prze- minienia tylu pokoleń w narodach, która zapaliła pochodnię nowożytnej filozotii, mającej blaskiem swym rozegnać pomroki, unoszące się nad widno- kręgiem historycznym. Nie można przypisać stró- Żóm i nauczycielóm wiary, niedostateczność postę- ów w materyi poznania dziejów: ponieważ ducho- ł ] wni najwięcej nam kronik zostawilij leczunieszczę- wszysycięgł» Zkąd inąd znowu rzeczy postrzegając, widzimy, że był czas, zwłaszcza na ziemi litewskie j, kiedy pochodnia wiary i oświecenia, wydawała się jej mieszkańcóm piorunem zniszczenia i ludzi i pa- miątek i dobra wszelkiego. Dzicy w sercu i czy- nach, zbrojni nawracacze, podbijając ludy, tak da- 2 X V w ar R Za lece zapomnieli o człowieku, Że, wzorem najsroż- szych barbarzyńców, wydzierali mu życie i droższe nad życie narodowe pamiątki, swobodę i pokój do- mowy. Nieszczęście nawet chciało, iż łagodnemi drogami przyjmując oświatę w inuych stronach li- tewskiej ziemi, nie zostało ludóm, nic, z dawności, całego: ponieważ, albo uprzednie okupienie samo- istności, krwawemi wojnami oznamionowane, albo uprzedzenie kapłanów chrześciańskich, poniszczyło bez braku zabytki krajowe. Pokruszono posągi bo- gów ojczystych, powywracano świątynie, wycięto gaje święte, inny język wprowadzono; zabroniono schadzek publicznych na miejsca zwyczajem uświę= cone, na których śpiewy, gadki i powieści, przypo- minały rzeczy, do drogich wspomnień ojczystych od- noszące się. A w tóm zatraceniu, zagrzebano nieod- żałowane dzieje narodu, które, swoim zwyczajem, słynęły na tej północnej ziemi, mając świadkami nietrwałe pomniki wprawdzie, lecz wznawiane, od pokolenia do, pokolenia, odziedziczoną miłością na* rodowości., Poświęciliśmy tom pierwszy niniej- szego pisma, wykryciu mytycznych pamiątek, dro- gich sercu Litwina, z których się wywiązują źrzó- dła historyczne; w tym zaś tomie będziemy samych dziejów opisy wykładali. D. © źrzódłach Niówiąc o źrzódłach historycznych historycz- nych. _ dawniejszych, nie można ominąć się zę + AA, ANJA wzmianką, o nowszych, ale i tu nastręcza się udrę- czające wspomnienie. Litwa, połączywszy się z Pol- ską, złożyła dobrowolnie swoję udzielność, wpadła w zamęt bezrządu polskiego, który jej wydarł obro- nę zewnętrzną i znaczenie u sąsiadów, wydał na łup niszczących wojen. Upadły warowne twierdze , sama stolica pokilkakroć spłonęła w ogniu, albo złu- pioną została; archiwa publiczne zniszczały, albo przez złe strzeżenie uszkodzenióm uległy; kościoły i przybytki chrześciańskiej bogomyślności nie do- chowały swych skarbów. Wypracowanych dziejów doszukać się nie możemy (*); kroniki i zbiory dzie- jopisarskich wiadomości , ledwo w szczątkach się ukazawszy, sprawdzają tylko wiadomości, z podań i pism pozostałe, że były i rzeczy obszernie wykła- dały. Z drukowanych, jeden Stryjkowski stoi na czele; a po nim Kronikarze Pruscy i Inflantscy. Niezaprzęczoną jest prawdą, że ten dziejopis byłby szczęśliwszym , gdyby tylko chciał poprzestać na sławie zbieracza pamiątek i rękopismów, które miał liczne pod ręką; lecz, na nieszczęście, potrzeba mu było historyi, na księgi i rozdziały podzielonej, na którychby czele umieszczał imiona wspieraczów swoich. W tym, nad siły obranym zawodzie, bez najmniejszej krytyki, ostrozności w datach, poró- wnania, rozbioru rzeczy, śpieszył nasz czcigodny (*) Wiadoma historya Litwy Rotunda, — 8 poprzednik, i słusznie śpieszył: bo mu nie długie lata żyć przychodziło: bo itak nie spełnił wszyst- kich zamiarów swoich. Nie oszczędzał on pracy, to prawda, lecz nie umiał jej szczęśliwie zażyć. Kronikarze Pruscy zostawili nam szacowny skarb pamiątek: lecz wiele z potrzeby zamilczeli, więcej opuścili przez nieawagę. Łotewscy, czyli Inflant- scy, wykrywają , dzięki staroźytnikóm nowszym, nie jednę drogą perłę historyi narodowej. Kojało- wicz, Jeznita, opisał dzieje litewskie w łacińskim języku ; lecz on poprzestał na prostćm ułożeniu w formy historyczne wyciągu ze Stryjkowskiego, nie zawsze trafnie prostując jego niedostateczności. 0. Od tej daty nic w tym przedmiocie całego nie wyszło z druku:—próhki, cząstkowe wzmianki, roz- prawy, domysłowe urywki. Pobratymce litewscy, Prussowie i Łotwa; szczęśliwiej, czy nieszczęśli- wiej zjednoczeni z niemieckim narodem, calsze i zupełniejszć mają od nas dziejów swych opisy; liczba ich kronikarzy jest znaczna. Uczone pióra pracowały i pracują nad ich dziejami: Kotzebue na- pisał historyą Pruss starożytniejszą, z niemałym oklaskiem; uczony Pan Voigt, kończy wydawać osta- tnie tomy całkowitej tejże historyi, która ośm to- mów zajmie; dzieło, nic do żądania nie zostawujące, a wartością swoją wszystkie dotąd znajome prze- chodzące, dla tego, że się cała osnowa gruntuje na e. „a ooo Zar A> dyplomatach i rękopismach Krzyżackich, w Króle- wcnu znajdujących się i zewsząd nagromadzonych. Zrzódła te były wiadome uczonym: nasi rossyjscy słarożytnicy, zrobili nawet zasób wyciągów po- trzebnych, obszernie i porządnie zebrany; lecz lan Voigt, sam, własną pracą, geniuszem i talentami rzadkiemi, odkrył w nich bogatą kopalnią i korzy- stania z niej pokazał rzadki przykład; z dokładności przytoczeń, zdrowej krytyki, uczonej znajomości rzeczy i nauk i języków, wcale niepospolity autor. Obok tego, zawiązują się towarzystwa, pracują uczeni w guberniach Państwa Rossyjskiego zacho- dnio-niemieckich, obiecując nowe plony dla dzie- jów północnych. Wiele też jeszeze pozostaje w hi- storyi Narodu Litewskiego do wyświecenia, zwła- szcza w epokach, posuniętych ku jego kolebce; bez wątpienia: dla braku wykrycia pomników, któreby na prawdziwą drogę badacza naprowadzić mogły. Dla tego jedni prosto przyjmowali wywody począt- ku narodu, od kronikarzy lepszemi wyłożeniami rzeczy głośnych; drudzy, zrażeni nietrafnością tych wywodów, nadstawiali swoje, jakkolwiek powzięte; inni znowu z pyrrhoniczną niewiarą , wszystkie kronikarskie podania baśnią nazwawszy, rospaczali o możności posunięcia historyi litewskiej, wyżej za wiek xim(*). Niesłusznie przecież przypisywano ——— Md (») Żywot Witolda przez Hlebowiczą, noty O Nacewicza, str. 116, 3 SEE | > wymysłóm kronikarzy, starsze wiadomości o Naro- dzie Litewskim: czerpali oni z kronik dla nas zagi- nionych, dla których podania i resztki pomników świeższemi były. Że zaś nie same bajki w nich się znajdowały, przekonywają codzień świeże odkry- cia; sam znakomity znawca mowy litewskiej, i wy” dawca zebranych przez siebie śpiewów, Pan Rhesa, z któregośmy światła tyle korzystali w tomie po- przednim, — sam on, mówię, wyraźnie narzeka na tych krytyków, niedowiarków; wykazuje prawdo- rzeczność kronikarzy, potwierdzającą się tćtm wy- raźniej, im się kto bliżej obezna z zabytkami staro- świeczczyzny, pomiędzy ludem gminnym istniejące- mi jeszcze. Zamiarem teź pracy naszej będzie, ile możności, położyć koniec niejednostajności mnie- mań, o początkach Narodu Litewskiego, i dla tego- śmy właśnie obrali rozciągły sposób wykładu, udo- wodniając go wszelkiemi zabytkami, albo gruntując się na domysłach, zaprzeczeniu nieuległych, które na miejscu pamiątek historycznych umieszczać się godzi; jeżeli ani rzeczy naturalnych porządkowi nie szkodzą, ani mają przeciwko sobie gruntowniej- szych dowodów. 7. Prawda, Że ledwo z początkiem trzynastego wieku, ludy plemienia litewskiego, zaczęły bydź bliżej poznawane przez piśmienną Europę; lecz ra- niej nierównie znajome były dobrze Sławianóm są- za" 0 siednim, którzy juź mieli swoich kronikarzy przed wiekiem xn; lecz były w stosunkach z innemi nie- równie raniej jeszcze; lecz miały związki handlo- we z oświeconemi narodami Rzymian, Greków, Fenicyan; lecz naostatek ścierały się od pierwszych wieków ery chrześciańskiej ze Skandynawami, bę- dąc narodem nie z ciemnych i dzikich hord, lecz z cywilizowanych pochodzącym. Pozostaje tylko u- dowodnić te pomysły i wytknąć epoki, przyzwoite każdemu, wyśledziwszy miejsce, zkąd wyszli pier- wsi litewscy ojcowie i kiedy. 8. Badacze naszych rzeczy krajowych g „zwaniu i nowsi dziejopisowie nie zdają się zga- gwen: dzać na imie ogółowe całego narodu. Jedni, mając na uwadze najdawniejszą osadę jednoplemienną, w Prussyi, nazwanie Prussów chcą całemu naro- dowi przyznać. Drudzy, świadomi tylko nowszych rzeczy Łotewskich, przez jakąś przychylność do tego ludu, wszystkie plemiona pod rubrykę Łotwa- ków podciągają. My się trzymamy zdania Pana Kep- pen: ponieważ w porównaniu trzech głównych dyałektów: Staropruskiego, Litewskiego i Łotew- skiego, Litewski środek trzyma, co niezaprzeczenie dowodzi, że kolebka narodu była w plemieniu, wla- ściwie Litewskićm, czyli, że toź plemie najbliższćm było tej kolebki (*). Do tego zaś, państwo Litew- w w A O R Z R W OZN Zn (+) Dziennik Wileń, r, 1828, Oddział Histor.i Literatur, 40 / Z pony nież, zz OBRA skie, w swoim czasie, nie tylko przechodziło potę- gą swoją 1 ogromnością Prussy i Łotwę, lecz było ięgi?m zogfóby które udzielnością swoją najdłużej cieszyło się. Nie wahamy się przeto, na tych zasa- dach, cały ogół Narodu ze wszystkiemi ludami i po- koleniami, jemu pokrewnemi, Litewskim ogłosić. 9. O sposobie , Staraniem będzie naszćm, w ciągu wykładu rze» czy historycz= _ wh własne jego domysły, któreby sam czy- pisma tego, naprowadzać czytelnika na niąc, chciał się przekonywać o prawdziwości rzeczy, pod rozbiór jego poddawanych, które, nie czyniąc prawdami nieomylnemi, wystawujemy za rzeczywi- stość, poznaną od nas i według naszego przekonania za taką uznaną. Sąd o tćm zachowujemy czytelni- kóm naszym, potomności, szczątkóm wielkiego Na- rodu Litewskiego. Obok tego, należy zapowiedzieć z góry, że w samym początku rozbioru rzeczy, mogą się natrafić miejsca, mało bawiące ogół czytelników: dowody, wywody, twierdzenia, domysły, ich usta- wiczne sprawdzanie, przejścia z rzeczy do rzeczy, dalekich od siebie, powrot znowu do tychże samych, ustępy, nawiasowe wtrącanie rzeczy, z pozoru. ob= cych: oto treść tej xięgi trzeciej, która na zasadzie 1 ź H . e - -* € . , - przygotowawczej poprzednich, wyłoży wiadomości IT. V, str. 197 i dalsze. — Rozprawa, o Języku i Literaturze Narodów Litew. JP <= wstępne, potrzebne do ciągu historycznego, w na- 'stępnych utrzymującego się. Albowiem taka jest kolej pracy, nieutartej poprzedniemi częściowych = , c postrzeżeń wyłuszczeniami. Wiek człowieka krót- ki, przyszło się też wziąć do tej pracy, w latach, do- brze dojrzałych; obawa przeto zachodzi, żeby nię było zapoźno napotóćm, straciwszy czas na przygo- towawczych rozprawach. Prócz tego, dla uczo- nych starożytników, praca ta zagadką nie będzie: nie trudniący się zaś tćóm powołaniem, przestać mogą na powadze przytoczonych pisarzów; zechcą zawierzyć naszej miłości prawdy i honoru narodo- wego. Pracując w wieku, który przeżył byt polity- czny Narodu i jemu przyjazne czasy, pracując w sa- motności wiejskiej zagrody, nie mamy nadziei nad- gród słodszych, prócz tych, które własne uczucie pożytku powszechnego przynosi. Zikądinąd, praca nasza, nie może objąć wszystkich szczegółów, jej przyzwoitych, dla tego Samego, że jest pierwszą w tym zawodzie. Badania, do dziś dnia wiadome, zostawują jeszcze wiele do życzenia. Plemie litew- skie, rozproszone na znacznej przestrzeni, wymaga rozleglejszych poszukiwań, jakie są w naszej mo- Źności. Lecz jest nadzieja, źe to wszystko, coby uzupełnić mogło pracę naszą, nie więcej nie przyda do jej waloru, prócz bliższych udowodnień rzeczy, w niej napomknionych, i zapewne nie ubliży ich prawdorzeczności, której szukaliśmy wśrzód po- Ą da Toi) w e tt-si4:. +, d A ? w s4> PY ABREU mroki wieków. „W ciemnych epokach, najmniejszy promyk, musi zastępować jasne słońce: gdzie bra- kowało spółczesnych pisarzów, a poźniejsi, o kilka wieków, pewnym tylko przedmiotóm poświęcili swoje pisma, same zabytki, napomknienia i docho= Avane wieści, skoro nie zawierają żadnej sprzeczno- ł są jedyną zasadą historyi. ” Powiedział jeden z najlepszych starożytników naszych (*). ROZDZIAŁ IL Rzut oka na głębszą starożytność Europy. 10. Uwagi i pos Dzieje, dotykające głębszej staroży- strzeżenia nad dziejami początkowemi tności Europy, są bardzo trudne do roz- wikłania, a niekiedy niedostateczne, lub sprzeczność z prawdopodobieństwem. zawierające. Dla tego więc, nie możemy się, ani upewnić na- leżycie o początkach narodów starożytnych , ani wywikłać pewność w tej mierze jakową, z zama- (*) Surowiecki: © Rzekach, i t, d. Xięztwa Warszaw. Część [, str, 128, twań i bajeczności, nim nie będzie lepiej poznaną literatura wschodnia, nim się badania jeograficzne nieuzupełnią, i znajomość porównawcza języków nie nabierze dojrzałości. Teraz częściowe tylko po- strzeżenia domysły na prawdopodobieństwie opar- te, wyjaśnienia podań prawdziwością zaleconych, wyświecenie pokrewieństwa bliższego narodów sta- rożytnych, bydź muszą starożytnika udziałem pra- cy. Poświęcimy więc nasamprzód rozdział niniej- szy z najstarszych epok przedmiotóm, nim się dal- szych poszukiwań pracą zajmiemy. 11. Europa, w porównaniu do Azyi i Afryki, jest nowym światem, nie równie poźniej zaludnionym, 1 nie równie poźniej ucywilizowanym. Ogromny ląd Azyi, zawierający we śrzedzinie swojej, naj- wynioślejsze góry, na całej kuli ziemskiej , słu- | sznie się uważa za kolebkę rodzaju ludzkiego. Dzie- | je starożytnego świata, opisane w księgach Pisma św., dziś należycie się sprawdzają, za pośrzednic- twem nieuprzedzonych badań, we wszystkich ro- dzajach historyi poczynionych; wstrząśnienia i re- wolucye przyrodzone , zaszłe na kuli ziemskiej , które pociągnęły za sobą zmianę temperatury, miejsc i klimatów, juź w znacznej części są zba- dane, wykrywają naturalne przyczyny upadku lub pomnożenia się ladności, jej przesiedlania się zmu- j 3 szone, czy dobrowolne, z jednej w drugą stronę |” pa j > „F 3 © 7%: © s% * a em , i 8. '* ... +96 oh dw — 16 — Ę * Świata. Wiadome są nam tych starożytników mnie- mania, którzy wyprowadzają ród bogów 1 ludzi z Północy, opierając się na podaniach Greków, ja- koby i w Piśmie ś. potwierdzających się. Hyperbo- reje bydź mieli tym ludem pierwobytnym. Apollo i Diana do Grecyi, Oziris do Egiptu przybyli, jako- by z Północy. Saturn, Boreasz, błoga wyspa Atlan- tis, istnęli w północnej Europie, albo na wyspach zaginionych, które leżały na morzu Lodowatóm. Tam było Elysium Homera, w Odyssel opiewane (pieśni 4), tam kraina bogów, gdzie i ambrosia pły- nęła, złota, błoga, ogród Hesperyd, pomieszkanie | Makrobiów (1). Mniemanie to się opiera na syste- i mie Buffona, który wnosi, że od biegunów świat , organiczny wziął początek. Humboldt twierdzi, że 4 Zady się płynna materyaod stająfej oddzieliła raptem, wywiązało się na kuli ziemskiej tyle cieplika, że ona, jak żelazo rozpalone do czerwoności, była gorą- cą. Stygnąć zaś poczęła przy biegunach. Zatćóćmw tam- tych stronach utworzyło się klima zwrotuikowe. Lecz toby odnieść należało do epok przedpotopo- ź wych, do epok formacyi świata, o których dyspu- łować nie chcemy. Nam idzie o bliższe rzeczy, ? czyli popotopowe: ponieważ, ani Grecy, ani żaden naród starożytny, nie przywłaszezał sobie starszych | (1) Pod tćm nazwaniem rozumieć się mają przodki Chiń- /, czykó 2.1. SaPa św ua AA na RMA tu nl ów 6 wym. Po pt * rq0- — JI) — nad te wiadomości. lo mówi Pismo św., to tylko jest do wiedzenia, zresztą, nic a nic nie wiemy, od nikogo. Domysły, uczone wnioski, na znajomości fizyki oparte, mogą iść swoim torem, a historya swoim. Podania Greków, kapłanów egiptskich, czy jeszcze jakich mędrców, prosto się zaczynają po katastrofie potopowej. Pierwsi teź ludzie, ocale- ni od tej klęski, osiedli w Azyi środkowej: prze- ciw temu nić ma Żadnego podania, ani dowodu, jakiego bądź kolwiek. Za cóż raczej nie zgodzić się, Że rodzaj ludzki, po pewnóm rozmnożenia się już stopniu, przesiedlał się rodzinami, w różne strony i w różnych epokach? 12. Zgodzić się przeto można, że i po S;an fizycz- ny dawniej- potopie, temperatura północnego półsie-- ;2,; Europy rza była wyższą, i dozwalała mieszkać Pon: w pasie przybiegunowym istotom, dziś tylko pod tropikami Żyć mogącym, co juź wątpliwości nie ulega; przeto i ladzie roskosznie tamże mieszkać i rozmnażać się prędko i znacznie mogli. Uważamy te rzeczy po tej strasznej katastrofie, która zni- szczyła lądy starego świata i planety, czy też sa- tellity ziemi; tych rozbitków szczątki, zasypawszy niektóre części północnego półsferza, podniosły lądy nowe ze dna morskiego, do jakich i ziemia Litewska Dz, Star. Nar. Lit. T. II. 2 | AST Ró należy (1). Będziemy o tćm wydobyciu się lądu mówić jeszcze i niektóre udowodnienia podamy; tu tylko nąmienimy o najdawniejszych mieszkań- cach pasów przybiegunowych. Starożytni Grecy, z podań wieków przeminionych, wiedzieli o lu- dziach na odległej Północy mieszkających, których zwali Hyperboreami, nazwaniem w znaczeniu swo- jóm położeniu miejsca odpowiadającćóm. Boreasz był bowiem w głębokiej starożytności władaczem krainy północnej (2), a za jego państwem jeszcze północniejsi znajdowali się mieszkańcy. Jakkol- wiek powieść o państwie Boreasza i Hyperboreach, porywcza krytyka bajką nazwała, nie możemy się dziś zupełnie zgodzić na jej wyroki, a potomność więcej pozna jej omyłkę. Pomponiusz-Mela, Pli- niusz i Solinus, dochowali nam podania następne: „„U Hyperboreów grunta są nadzwyczaj urodzajne, powietrze czyste, szczęśliwie umiarkowane. Żyją oni i dłużej i szczęśliwiej od reszty ludzi: ponieważ nie znają, ani chorób, ani guiewu, ani wojny; pędzą wiek w niewinnej bezpiecznej wesołości, zawsze w pokoju, zawsze w pośród uciech. Pobytem ich są arcy piękne lasy, gaje, dąbrowy; owoce drzew i EE (1) Zniszczenie planet musiało nastać w tej katastrofie, która potop Noego spowodowała. (a) Boreasz i Borystenes, Dniepr, na północy względem Grecyi płynący, mają niejakąś w nazwaniu jednoźrzódłowość. Może ta Borystena, która z Jowiszem spłodziła Targitansa, pierwszego króla Scytów, była córką Boreasza, 2 + zamace E SL okFszaó PZ pah Da | a JO m najpospolitszym pokarmem , który bez potu czoła zbierają w obfitości. Umierają z obojętnością, je- dynie wtedy, kiedy życie, przeciągłe zbytecznie, traci już wszelkie dla nich powaby: w ów czas star- ce, syci życia i uciech, dają ucztę dla krewnych 1 przyjaciół, wieńczą sobie głowy kwiatami, i na końcu festynu rzucają się w przepaści morskie”(1). Jakkolwiek piękne opowiadanie mogło ten obraz rajski ozdobić dodatkami, nie można przecie wąt- pić, iżby rodzaj ludzki nie mieszkał kiedyś na odle- głej Północy szczęśliwie, gdzie i słonie były i różne inne stref południowych zwierzęta i rośliny (2). 15. To uważywszy, nie trudno przy- Wajda sza wędrówka puścić domysł, że z północnej Azyi, ludów półno= w kierunku prawie koła polarnego, lud __<73: pewny, wyszły z południowszych stref tej części świata, idąc w kierunku ze Wschodu na Zachod, trafić mógł przez Laponią do Skandynawii, czyli Szwecyi i Norwegii. Podania, w Sagach północnych dochowane , ciągle mówią o przybyciu przodków Skandynawskich ze stron Ścytyi, pod wodzą Odina; — 2 20 (1) Hekateus o Hyperboreach pisał, wedle świadectwa Pliniusza, H. N. Lib. VI, c. 17. ante med. sect. 20, Miało się to zawierać w 8 xięgach jego zaginionych, (2) Rzeczy te nazywają się u nas dziś kopalnemi, czyli przedpotowemi, ale po potopie Noego, były jeszcze inne po- PA « cą Ó Zkuwe . g* s6 „BG a co sprawdzają cechy rodowe Skandynawów, podo- bne do Scytyjskich. W istocie, tym tylko sposobem rozwiązać można zagadkę, o wielce starożytnym na- rodzie północnej Europy, który w najodleglejszej starożytności słynął pod nazwaniem Hyperboreów, a poźniej Skandynawów, pokrewnych Celtóm, dla tego, Że i ci byli ze scytyjskiego gniazda. Cóż- kolwiekbądź, Skandynawowie, za zmianą stopniową i nieznaczną temperatury północnej kuli ziemskiej, która niezaprzeczenie wyraźniej dawniej się zni- Żała, w postępie ze Wschodu na Zachód, ścieśnili się na półwyspie skandynawskiej. A złamtąd ogro- mna ludność wylewać się poczęła na różne strony, i po kolei, zachód, północ, wschód i południe Eu- ropy widziały, i wojska mnogie i osadników mnóz- two, pod imionami: Waragów, Gotów, i ich pod- podziałów, rozmaicie inaczej przezwanych. Przy- pomnijmy sobie obok tego, co wielu starożytników rozprawiało, począwszy od Jornandesa, aż do Rud- beka i Hasse, o północnych narodów kolćbce. Za- stanówmy się nad mądremi rozprawami Alexandra Humboldta, o zmianach temperatury kuli ziemskiej, a tóm jaśniej pojmiemy, i rzeczy, któreśmy wnosili, i prawdopodobieństwo, słowem, że Północ nasza miała bardzo dawno mieszkańców, pod szczęśliw- szćm niebem żyjących. 14. Gdyby łatwiej sobie wyobrazić rozpostrzenie- Ą — 2 — | nie się plemienia ludzkiego, wezmijmy za punkt śrzodkowy wyniosłość Azyi, Plateau d' Asie, czyli Tybet i góry Himelaja, najwynioślejszemi szczytami uwieńczone (1), ów wierzchołek i reszta przedpo- towego świata; przypuśćmy teraz, zgodnie ze zda- niem uczonych, że ztamtąd rozszedł się ród ludzki na wszystkie strony. Naturalne więc pojęcie na- stręcza się, że ci, którzy poszli ku Północy, dali początek Hyperboreom i Scytom, po rozdzieleniu się gdzieś tej kolonii, tak, że pierwsza poszła prosto na Północ, a druga skierowała się ku Zachodowi. 15. To zaś plemie, które opuściwszy pierwotne gniazdo, poszło ku Południo-Zachodowi i okrążyło południowy koniec morza Kaspijskiego, postępując na Zachód w kierunku równoleżnika 40 stopni, napotkało brzegi morza Czarnego i Śrzódziemnego; tak więc z Azyi Mniejszej dostało się do Europy i osiadło południowo-wschodnie jej pobrzeża, da- jąc początek narodóm Pelazgićkim. ę ZO EZ R ERO EA EC R Z Z ER i (1) Góry Himelajskie, w środkowej Azyi rozciągające się, ; stanowiące południową granicę Chin, według nówszych po- y strzeżeń, przewyższają swoją średnią wysokością Czembora- zo, górę Amerykańską w paśmie Kordelierów, za najwyższą na całej kuli ziemskiej dotąd mianą. P. Blake, wędrownik uczony angielski, podaje wysokość góry Białej, jednej z Hime- lajskich, na 28,000 stop angielskich, prawie dwa razy tyle, co Męant-Blanc we Francyi. Wszelako w Chinach południowych, ma bydź góra, jeszcze wyłsza. „fm y ct t , : AEC e elaja a + Arety, >.a Ahx Ve Mnie "" LZY ża BK) ch 16. o Pelazgach. ' Pamięta odległa starożytność imie Pe- lazgów, których początek spływa się tak, jak Hy- perboreów, z pierwszą kolóbką mieszkańców Eu- ropy. Naród Hellenów, podobnież starożytny, Pe- lazgom pokrewny zbliska, składał pierwotnych mieszkańców wysp morza Śrzódziemnego, zbliżo- nych ku Azyi, a potóm i na Peloponezie; mały, w nę- dzy i bez cywilizacyi zostając, w pierwotnóm swo- jóm istnieniu. Niebuhr (1) twierdzi, że Pelazgowie byli narodem, zupełnie oddzielnym od Hellenów, chociaż ich języki, mimo różnicy między sobą, pod względem źrzódłosłowości, podobne były nie mało. Gdyż te dwa narody, bydź może rozliczne pocho- dzeniem, były z sobą w ścisłych stosunkach i spowi- nowaceniu. Dla tej właśnie przyczyny rozmaite pokolenia Pelazgów, przeszły na Hellenów i język grecki ukszłatcił się z Pelazgickiego. 7 6 syiem 17. udo tu Pelazgi bzdifszzego czasu, 0gromnym narodem, bardzo szeroko rozpostartym , wzdłuż nadbrzeży r morza Czarnego i Śrzódziemnego , począwszy od L ujść rzek Po i Arno, aż do Dniepra i Donu. Nie wiele przecie wiómy szczegółow o tym narodzie, kwitnącym w bardzo dalekiej epoce. Nasza histo- rya jest zamłodą w tej mierze: ile bowiem jej pa- O O O ——— (1) Autor dzieła: Rómische Geschichte. /ć mięć zasięga , naród Pelazgów, znajdował się już blizkim npadku, będący w rozproszeniu, prześla= dowany jakąś losów mu przeciwnych koleją, któ- rych się stawszy łupem, błąkał 3i£ po najdalszych krainach, chcąc jakoby ujść przed nieprzyjaznych sobie niebios zawziętością. Zitąd początek rozległych osad Pelazgickich, najstarożytniejsze dzieje wywo- dzą. Niebuhr, z któregośmy to poczerpnęli, tak o nich powiada: „Nie jestto domysłem, mówię z naj- większćm przekonaniem historycznóm. ” 10. Niezaprzeczoną takoż jest rzeczą, że Pelazgi byli z tego pokolenia ludzi, którycheśmy za przyby- łych uważali z Tybetu, na wybrzeża morza Śrzód- ziemnego ($ 15). Pewna, bowiem, że Jony i Tro- janie od Pelazgów pochodzili. Rozpostarcie się zaś tego narodu, trwało od roku 1700 do 1200, przed Chrystusem. W przeciągu tych pięciu wieków, za- jęli oni Hesperyą bliższą czyli Italią, i dali póczą= tek Doróm i Acheóm, około roku 1500 przed Chry- stusem. Poźniej powstali z nich: Lydowie, Siculi, Macedoni, Tessalowie i wiele innych narodów. 13% Lecz na wschodo-południe, względem nas, po- nad wybrzeżami morza Czarnego, i nad systema- tami hydraulicznemi wód, z [iuropy płynących do niego, rozkrzewiły się z tego samego szczepu, bar= dzo rozlicznego nazwania drobniejsze ludy: Illiryj- frze es WAĆ X. czycy, Mezy, Pohfyny, Gety, Daki, oraz inne dalsze ku Północy posunione, które, albo od tych poszły, albo wprost od głównego pnia się rozkrzewiły: jak naprzykład: Tyssagety, Massagety, Gelony. Te wszystkie z początku w stosunkach były pomię- dzy sobą, i wzajemnie swój pokój zabezpieczały. W pierwotnym bowiem bycie narodów, nie łatwo ludy znosiły pomiędzy sobą obcych rodem i mową, ana rodaków pomoc i wzajemną przyjaźń mocno rachowały; czego mamy przykłady w narodach , w dzieciństwie towarzyskićm zostających, odkry- tych za naszych wieków. Osady wymienionych od- rośli Pelazgickich, musiały sięgać za lewy brzeg „Donu śrzodkowego, o czóm i Herodot uadmienia, umieszczając Tyssagetów, dalej ku Północy, za kra iną Gellonów mieszkających. 20. O Kolchach _ Do epok tej odległej starożytności, od- ME mażdiikane Ej się naród Kolchów, chociaż wyra- Źnie poźniej od Pelazgów przybyły z Azyi głęb- szej, w strony leżące na północ Kaspijskiego l Czap- nego Morza. Był to naród liczny, szeroko rozsie- dlony: bo od gór prawie Kaukazu, przez Wołgę, aż ku Donowi, na zachód, zasięgał swemi osadami, a zaś ku północy, granice tych osad, czyli władzy ich nad ziemiami i narodami, nie można oznaczyć. Frawdopodobieństwem jest, że do gór Uralskich miał wpływy, i bogatych tamecznych znajdow kru- 43 4 szcowych. Zadługo byłoby, gdybyśmy się wdali w o- | pisy o Kolchów narodzie , uboczne zkądinąd dla nas: odwołamy się tylko do uczonego i pracowicie napisanego dzieła Pana Ritter (1), Tam się prze- konać można, iż Kolchowie byli pokrewni Indya- | nóm, czyli prosto z Indostanu pochodzącym nie- gdyś ludem. Oddawali cześć bogom, na wzór staro- Żytnego Indyan budyzmu; dali początek utworzo- nemu jeszcze podczas pobytu swego w Azyi, po- ze kolenin Budynów, którzy osiedli nad Donem. Żie ciź Kolchowie mieli stosunki, czy też nawiedzi- ny u siebie Egipcyan, którzy tam, czy osady na północnóm wybrzeżu morza Azowskiego przy uj- Ściu Donu, czy tylko miasto lub warownię wznie- śli, co dało powod do mniemania; jakoby Kolchi poszli od Egipcyan. ak) ACE swoje pomy przyte ZO sły, nawet przeciw Herodotowi i nie zostawuje Ża- dnego zarzutu. Bogactwa niezmierne i wiadomość rzeczy przyrodzonych, przypisywano Kolchom, od niepamiętnych czasów. Pierwsze pochodziły z gór, które oni nasamprzód odkryli, szczególniej Ural- skich. Tam drogich metallów bryły samorodne leża- ły, przed poznaniem tych stron przez ludzi, jak sztuki kamieni, o czóm teraźniejsza znajomość tych gór naprowadza na słuszny domysł. Cywilizacya Iudyjska i kasty kapłanów, poświęcające się naukom, (1) Carl Ritter: Die Vorhalle europiischer Vólkergeschi- chten. etc. Berlin 1820. m A = i usłudze Słońca, pod wezwaniem Koros, cześć odbierającego; krzewienie się nauk przyrodzonych; znajomość lekarstw z roślin branych, u nich naj- dawniej zakwitły, Wszystko zaś mówi za tóm, że Kolchida była krajem i najcywilizowańszym i naj- bogatszym, przed wojną trojańską, jaki tylko Grecy 21. poznać mogli. (fora, RPM je. _ Nie będziemy KKA zaciekać się w od- / RE. krycia Fenicyan, a potćm Greków, dro- gą żeglugi najdawniej poczynione: namieniemy tyl- ko o wyprawie Argonautów, mającej ścisły zwią- zek z naszemi poszukiwaniami. Słynęły, bezwąt- pienia, podania u Greków, stwierdzone przez świad- ków naocznych, że za północnym brzegiem morza „„ Azowskiego, gdzie wpadać ma rzeka Tanais, w kie- funku zachodo-północy, kiedy się tą rzeką w górę podpłynie znacznie, oczekują żeglarza wielkie od- krycia, bogactwa niezmierne i cuda przyrodzenia, nieznane dotąd Grekóm. W tych okolicznościach, Argos, syn Phryxusa, pierwszy powziął zamiar że- glugi po morzu wzmienionóćm, zwanóćm w ów czas Pontos-Axenos, to jest: morze niegościnne, które na- zwanie ściągało się do morza Czarnego , od ujścia Dunaju aź do ujścia Donu uważanego. Nazwano zaś poźniej morzem Czarnóćm, 6d mgły, często nad jego wodami unoszącej się i bardzo gęstej (1). Wy- (1) Scylax, rodem z Karyandy: Pćriple du Pont-Kux. prawa pod przewodnictwem Jazona przyszła do skutku, na okręcie Argos, zapewne od swego budo- wniczego imienia nazwanym: rycerze zaś, którzy do niej należeli, Argonautami nazwani byli. Przy- padło to na lat 1350 przed Chrystusem, 70 przed wojną trojańską. Zaginęły szczegółowe opisy tej podróży, treść ich tylko pozostała w poetyckich podaniach, rozmaicie zdobionych i przeinaczanych, tak dalece, że na pierwsze wejrzenie cała rzecz nieprzydatną do badań historycznych się wyobra- ża, szczególnie, część opisów jeograficzna, wpadła w zamatwanie, dające się wszelako, z pewnym spo- sobem prawdopodobieństwa odwikłać. W Kolchi- dzie, położonej na północy morza niegościunego, miał się znajdować skarb, pod figurą barana z ru- nem złotóm, przez poetów opowiadaną; lecz głó- wny przedmiot wyprawy, jak z całej rzeczy można widzieć, był w odkryciu i zwiedzeniu rzeki Tanais, o której bezwątpienia wiele prawiono ; mającej drugie ujście do morza czyli Oceanu, będącego na Północy (1). Szło więc razem o odkrycie i mogza - 5 rl 4 Ra . tego. Jazon z towarzyszami swemi 7x cia- śninę Hellespont, brzegując zachodnią stronę morza Czarnego, podług starowiecznego sposobu żeglowa= (1) Tanais rzeka, dziś Don, nazwanie zapewne otrzymała od Egipcyan, którzy za króla swego Sesostrisa, mogli nad nią założyć twierdzę jaką, co się nie sprzeciwia Elerodota poda- nióm i popiera wnioski Bocharda. Geograph, Sacra, Lib, IF. 724 = ZO — nia. W końcu, posunąwszy się ku Północy, ujrzał zwężające się morze, którego brzeg wschodni za- wracał się na południe. Rozpoznawszy przeto miej- scowość naprędce, gdy znalazł ujście wielkiej rze- ki, w najpółnocniejszym zatoki kącie, łatwo wziął ją za Tanais. W rzeczy samej, podług tamtoczaso- wych jeograficznych wiadomości, ta omyłka zdaje się bydź naturalną: gdy nie przyszło do odkrycia zalewu, Krym oblewającego ze strony północnej, czyli morza Azowskiego; kierunek znowu Dniepru odpowiadał podaniom 0 rzece 'Tanais. Tak więc Jazon popłynął w górę Dnieprem , którego stan wyższy wód, jaki był bezwątpienia w tej dawnej epoce, którego ślady są jeszcze do poznania, nie czy- nił tyle, co dopićro, zawad do żeglugi. Przybywszy do ujścia Prypeci, ukazało się wyraźne rozdwojenie koryta wielkiej rzeki, zachodnie zdało się wygodniej do celu prowadzić. Udali się więc w górę Prypecią. Rzeka ta, przy dawniejszej wód wysokości, łączy- ła się swym systematem, prawie z systematem hy- draulicznym Niemna, jakoż starożytni wiedzieli o tóm: Kustatyusz wody Dnieprowe mnićma bydź po- łączonemi z wodami Pentykapu, w związku będą- cemi z morzem Baltyckićm (1): niziny, któremi dziś idzie Kanał-Ogińskiego, wyraźnie były kotlinami wielkich jeziór, łączących wody Szczary z woda- Z O O O O OCE (a) Eustathius ad Dionys. Perieg. v. 515. | — 29 — mi Prypeci. Kto zna położenie topograficzne tych miejsc i rozważał ślady dawnego wód stanu na rze- kach wspomnianych, przychyli się do zdania nasze- go (1), nawet z łatwością osądzi, o możności prze- wleczenia statku, z jeziora, z górną częścią Jasiołdy rzeki połączonego, do Szczary, jeżeli statek posunął się w kierunku, dzisiejszego jeziora Świątnickiego. Jakoż w podaniach o podróży Argonautów , jest wzmianka o takowóm przewleczeniu statku. Do- stawszy się tym sposobem na systema hydrauliczne Niemna, łatwo z biegiem wody trafili do morza Baltyckiego. Zamiast więc odkrycia Kolchidy (2), znaleźli wybrzeże bursztynodajne: z opisów przeto i starowiecznych podań wpłynęli do morza rzeką, która się nazywać powinna Fridanem. Z morza tego wypłynęli na Ocean, trafili do Gades i powró- cili na morze Śrzódziemne, które im drogę do oj- czyzny ułatwiło. Takim sposobem wykładając krót- ką treść rzeczywistości, jaką w podróży Argonau- EE R A ANN (1) Uważyć przy tćm należy podania miejscowe i nieja- kieś odkrycia na błotach Pińskich, wykazujące, Że te, będąc za- lane wodą, łączyły się z systematem hydraulicznym Niemna, albo bardzo blizko do Szczary przytykały. Mówią, Że w la- tach suchych widziano ukazujące się z zatopów przody i tyły okrętów, rzeźbą ozdobione, Że znaleziono raz kotwicę wielką morską, i tym podobne. (a) Nie tajne nam są opisy jeograficzne Kolchidy: wiemy u Pliniusza: Rozdziały 5 i 10, Księgi VI; lecz to samo przeko- nywa o wielkiej rozciągłości tej bajecznej prawie krainy, tak, że można śmiało Ural do niej wliczyć, was GQ tów znajdujemy, przychodzimy do wiadomości wy- krycia, że starożytność bardzo dawno wiedziała o połączeniu drogą wodną morza Czarnego z Bal- tyckićm, o wybrzeżu bursztynodajnćm i rzece tam do morza wpadającej, której nadano nazwanie Eri- danus, na osnowie powieści o Faetona przygodzie i o bursztynie; o czóćm jeszcze mówić będziemy 22. Żeglarze greccy, w następnych czasach, zwie- niżej. dzali morze Czarne, przynajmniej brzeg jego euro- pejski. Wojownicy powracający z wojny trojańskiej, na lat przeszło 1284 przed Chrystusem, zapewne w celu szukania dla siebie miejsc, na osady sposo- bnych, przybyli do ujścia Dniepru, i tam osiąśdź musieli: gdyż pogrzebli popioły Achillesa, zabitego pod Troją, na jednej z wysp, którą nazywano Achil- lesową, inaczej Leuce i Makaron (1); noweżytni badacze rozumieją, że to jest wyspa teraz Fikonis- sa zwana (2). Osady nawet w tej stronie morza (1) Plin. Lib; VI.c. 15. in sect.27. „„Ante Boristhenem Achil- lea est supra dicta, eadem Leuce et Macaron appellata.” Pom- ponius Mela Lib. II, c.7: „Leuce Borysthenis ostio obiecta, par- va admodum et quod ibi Achilles situs est Achillea cognomine.” (2) Naruszewicz: Hist. Nar. Pol. T. I, str.7. Aloizy Osiń- ski: O Życiu i pismach Tadeusza Czackiego, Przypis N. 6. Przytoczony tam list Czackiego do Małachowskiego, Marszatka Sejm. datowany r. 1787, Lipca 51, z Jass, w którym powie- dziano: że się znajdował w Jassach L'Abbe Chevalier, Sekre- tarz poselstwa francuzkiego w Stambule, sławny z niedawne- go odkrycia grobu Achillesa... —» BĘ = Czarnego, znane w poźniejszych epokach, winny swój początek bardzo dawnym osadnikom (1), aztąd stosunki Dniepru z Grecyą, należą do odległej staro- żytności. Lecz gdybyśmy się lepiej obeznali z kra- jami i narodami, otaczającemi kolebkę Narodu Li- tewskiego, musimy wyłożyć nasze wyobrażenia o starożytnych niektórych narodach. | ooo p p CZ Sp b > ROZDZIAŁ IIL O Gymbrach. 2U. Naród Cymbrów należy do głębszej __ Uwagi. starożytności Europy i właściwe podania o nim nie doszły nas w zupełności, żebyśmy có$ pewnego o początkach i rozkrzewieniu się jego powiedzieć mogli. Są nawet pisarze, mający za bajeczny ten naród, dla powikłanych o nim wiadomości history- cznych. Lecz wyraźny jest domysł i powagą podań Herodota wspartych, że Cymbry byli nie czóm in- nóm, jak tylko Scytami, zdawna bardzo do Euro- py przez Wołgę dolną i Don zaszłemi, ato wtej (1) Lelewel: Dzieje Starożytne, str. 48, twierdzi o tych- że osad dawności. jeszcze porze, kiedyśmy uważali pierwsze wędrów- ki - «pał plemienia na północ i zachodo-północ, z Tybetu przedsiębrane ($$ 12, 13). Siedzieli oni nad Dnieprem, i mieli obszerne posiadłości nad brzegiem zachodnim morza Czarnego, i między rze- kami Dnieprem i Dniestrem. Byli narodem licznym i potężnym , zostawali pod rządami królów, mieli swoje ustawy towarzyskie, grody murowane i zna- komite grobowce królów, które leżały gdzieś nad 5 , i J8 Dniestrem (1). U nich-to panować musiał Król Bo- reas, znakomity władacz północnej strony wzglę- dem Grecyi, z którego córki Borysteny (2), rodził się Targitous, syn Jowisza, podług podań Greckich, pierwszy z królow Scytów właściwych, czyli ra- czej pierwszy władacz osadą Scytów królewskich, panującą nad innemi pokoleniami swego narodu. Do nich należał lud scytyjski, Beresteniłami zwany, bezwątpienia ten, który dał początek Scytom kró- lewskim, u których było starożytne cymbryjskie PREZESA SUAREJ 17)) 1 ży 7 ENETEIA (1) Herodot. Lib. IV. | (2) Właściwie, podług podań Greckich, Boreasza córki nazywały się: Upis, Loxo, Hekaerge. Caćlim. Hymn. zn De-- ' lum v. 292. Inne spłodzone z Orythyi były: Chione, Kleopa- tra; synowie zaś Zetes i Kalais; których nazywano Boreada- mi. .Apollodor. Bibl. III, 15. Pierwsze mają znaczenie w da- wnym języku naddnieprowskim: szczególniejszóm zaś to jest, że Upis w litewskiej mowie ma znaczenie i dziś używane U/p- pe, rzeka. — Drugie są czysto greckie, i do Greckiej Mytolo- gii należąi mają w niej znaczenia mytow. Tamte są rzek na- zwaniami starego świata. Loxo, indyjski wyraz, trzeci odno- sić się musi do Borysteny, czyli Dniepru. ; .. | G jka. LALA. 7 K 14 Aa Ju 70478 lśt 2) > 4 57 duuaz zało 1ewde W Jody veko SV eeka ź k PY ATRAPY Sbaryedm Zd, i zdr PZ ó a lguag pea "9 Aria | aaa po jej 4 PETR "fazę Gr 2272224 paadeky k PPR b 7” 2 Phnyadaden Jawa fko A imie X gów SĘ zi pa Luaej s” 4 pauli licea £ UadAi fu pe pkau 6 /o ponad ZZ PA m. rule rŁ mał tbi sf nA onało V: 00 p) ( Anya. f ' uaaaa ape Ź red. kw UG dy /. 48). | W ak. 54 panpór | r PE APR Han laedn id 14) BRO a phuwadła, Profesor WZ bzlym. Mudeceriy leec e torlaui zdbówa, c. edy ln ' karna KŁ; agZsiej exe podam w kle BMartmyj Pe Roz p BCh Movpneki eh ko wninaek taa A ir St s4 SM ę A /ła mea ve lato . lm zań | ZE 5a kaw Ay A te JĄ cwuDałka. / Ańrhrasia, » rd nz a jadę PPR R WC PCE pace j pla 7 PY ; fa. dawny, u ha miec 98" pole żenie ta» a era 7 udkenarn i . Pd tu i s ROŁ2 „łóęi: fapa yrafiżyrtea de złóme ża kd = 8 en łike. Lt A e naDoóe Amh" eetaa BAMNAA Aer " | | 4 ŚM do ngafne! kuz pa zuiałaj pe : he wyyry e prad fadokinitnwa. 3 Pory ce" jego peł mad jary Lerigk tępy 07 BIK, an /Mra'ea fra ha polnoc „p plertEuna) AGO Gw dj sdężSóm zagka A hu niy fayeho Nun ahcy Z ŁŻŁ A A tera mapa of ; ków Ad: OŚ SRÓSAA! Jud cańiu i Jam Lałę p ke knną Padwa 78 - feta, Met msc ekle mate , (22798, 4 moz aauł M dno 3 SU w, , Lame chce pu Macnee ug! Wewnaco Ik gpuzd ty gabiię, 1' Mya - Ay ew Tu w,emco Poe. fug keaeea m Try u Ra REG a. Ko. Zebya my ze” € zee; do ów 72) znał emy i ŁAD OGIO, bę et ep wt s Wale» Keep j ufa chec (8 do lacw skiej! gnó wr, ll sz € koś nią PŁĆ. KJ ł 0 Ro 4 DE Pr Pudluy /kemu im kuft Vaya) węjba . i jete” A” ty, R 79) SFA 4 rrr s ak: "JP . „E Ao M. JĄ. prynejpUL dnna Mlumh MDCAA uk nuda kro dA CA Nad ruad | paczo waj Gree) Prado iwa Orb. yk. Park 8] 20 1 Be! willa i | — En. — 83 z 'miastoBorysthenes. Badacze starożytności nowsij,słu- sznie postrzegają pokrewieństwo Cymbrów z Cel- tami i Skandynawamią ponieważ to się działo przez ż z A . LASSO ze > Scytów, połączających w swoję rodzinę te wszyst- kie narody. | +: Zł Nawół jest rzeczą za prawdą, zgodną Gwikie szą s | Sc, bardzo, że Ggmbry, zostawiwszy na L2 ) JJ s » » ś © RAKI *717L- 3% « vb wschodzie-południu kraj swój zaomeeóm, pod no-24 wych królów dynastyą , od Iargitousa początek biorącą, zaczynającą słynąć pod imieniem Scytów, z Azyl przeniesionóm świeżo zapewne, w znacznej ***.e;: «i liczbie wywędrowali na zachody gdzie dali początek Celtóm i narodóm rozmaicie narzeczonym, a w zna- czniejszej części osiedli nad morzem Baltyckićm, gdzie, następnie rozmnożywszy się, zajęli dzisiejsze kraje: Holsztyn, Meklemburg, Danią, wyspy przy- ległe i część wybrzeża wschodniego morza Baltyc- | kiego, między ujściami Wisły i Dźwiny ciągnącego się. Nie potrzeba nato dowodów: gdyż wyraźnie mówią dzieje spomnionych krajów. Nasz znowu dziejopis 5tryjkowski, popiera to samo śswojemi Źrzódłami historycznemi, z których czerpał (1). Na- stępnie Hartknoch, idąc za świadectwem wiary go- dnych pisarzów kronik pruskich, szczególnie Ka- spra Dankwerta, sam będąc należytym znawcą rze- (1) Xięga II, str. 28 i'dalsze, wydanie Bohomolca, Dz. Star. Nar. Lit. T. 11. 5 ; K_- m woz A „+ . 4 ; ; — 34 — „me La .* czy pruskich, pracowity ten badacz i wykrywca prawd historycznych, z przekonaniem zupełnćm twierdzi, że Cymbry siedzieli na ziemi, przez Prus- sów poźniej zamieszkałej, i tam się nazywać mieli Sembi, od czego poszło nazwanie jednej prowijńcyi pruskiej Sembia, czyli inaczej Semlandya (1). Nie- potrzeba takoż dowodów, że Germani starożytni (2), byli, jeżeli nie pochodzącemi wprost, to pokrewne- . r L) . B . . mi Cymbróms od czasu ich przeniesienia się na za- " chód Europy (5); co przypadło, bez zaprzeczenia, blizko po roku 650 przed Chrystusem, kiedy ucichać Ganbrew poczęły na wschodzie najezdnicze Cynbzósy przed- sięwzięcia (4). 25. Było przeznaczeniem narodu Cymbrów,żęgzna- . RJ 77 gleni jakąś ważną przyczyną, opuścić musieli brzegi morza Baltyckiego, posiedziawszy nad nićm pięć, czy więcej trochę, wieków. Bsęzyczyna ta była wy* padkiem fizycznym, zdarzonym w tej stronie pół- nocnej Europy, który opustoszył krainy płazkie, nad morzem rozciągające się, od Zundu ku ujścióm (1) Alt und neues Preussen, oder Preussische Histori- en, etc. (2) German pochodzi od Gera, wojna po starogermańsku. (5) Obaczyć: Historisch kritischer Beitrag zur Slawischen Literatur. Warschau 1822. S. 136. (4) Lelewel: Badania we względzie Jeografii, Xięga IV, paragraf XV. ==" * sę r. (4) ENIE YW R kodak "= mew mac, | Oy m 1 - M ĄAI TYA Tm E * Odry i dalej na północ. Był to wylew okropny KU u PR yyy ; 3 "2 z . . d ; 3 * wód, czy] jakoweś wystąpienie z brzegów samego /4 | morza (1). Szczególny ten wypadek, przydarzony na ziemi, nasz przedmiot z bliska interessującej, zasługuje, abyśmy nad nim uczynili postrzeżenia historyczne. Hartknoch z powziętych podań miej- scowych i obejrzeń naocznych, jest zupełnie o rze- czywistości tego przekonany; nie raz przeto $po- mina, że wielkie wylewy morza, sprawione przez skutek silnych i długo-trwających wiatrów półno- cnych, porobiły niemałe odmiany w położeniu i ti- gurze wybrzeży morza Baltyckiego , wzdfuź całej Prussyi. Szczególnie zaś starał się zachować pa- mięć o tej wielkiej cymbryjskiej powodzi, czyli potopie miejscowym, z dawnych bardzo podań po- czerpffigtą, u kronikarza pruskiego Joachima Ro- senzweiga; przytoczoną (2), którego Stryjkowski musiał mieć pod ręką, będąc w Królewcu, gdzie za- pewne pisał pierwsze księgi swojej kroniki. Zacho- dzi wszelako trudność w wyrozumieniu daty, kiedy się to przytraliło: mówiąc bowiem Rosenzweig, o rzeczach, odnoszących się do daty poprzedzającej, więcej jak wiekiem erę zwyczajną, raptem kła- dzie rok 1190, i mówi o tej powodzi, która, podług jego opowiadań, poprzedzić miała pobyt Prussów (1) Plutarchus, in Mario. Strabo VII, p. 295. Oraz prze- zeń przytoczeni Ephorus i Clitarchus. (2) U Hartknocha 1. c. z* LagL4 4 Z +. c 11. r '. sprzeczność tego miejsca, czy teź omyłkę piszącego, a= SZ nad morzem Baltyckićm (1). Stryjkowski prawdo- wyraźnie zdaje się poprawiać: ponieważ naznacza epokę wyjścia Cymbrów: prowadząc ich prosto znad morza Baltyckiego do lylliryi, gdzie pod Nort- beją pierwszykroć walczą z Rzymianami, któremi dowodził prokonsul tameczny Cyrus-Kyfrbf, co przypada na rok przed Chrystusem 1g0 (2). Z tego wynika postrzeżenie omyłki byłej u Rosenzweiga, czy też mylnie wypisanej w exemplarzach, które Hartknoch i Praetorius mieli pod ręką, a zapewne i Stryjkowski, przez omyłkowe dodanie jednej la- | seczki do liczby 190. Burze te, według podań w kro- nikach zapisanych, trwając przez lat 12, ciągle pra- ! wie, opustoszyły wybrzeża zachodnie morza - mit kiego i niepojęte odmiany w ich figurze zróbiły: zaginęły wyspy przybrzeżne, części lądn-zapadły, inne utworzyły się postaci cyplów , ujścia rzek | zmieniły swoje kierunki, powstały zatopy nadbrze- Źne i inne rozliczne, tym zmianom towarzyszące za- szły okoliczności (5). Szeroko rozpostarta klęska (1) Kronika Rosenzweiga uważa się dziś za zaginioną; rze- czy tu z niej wyjęte, znajdują się u Praetoriusa: Preussische | Schaubiihne, sive Deliciae Prussiae. Rękop., oryginał w Ar- chiw. Berliń. (2) Ujrzymy trochę niżej, że te walki z Rzymianami, w 160 roku przed Chr. początek wzięły. Lecz to założeniu naszemu więcej jeszcze daje wsparcia. (35) Obaczyć Kaspra Henneberger: Preussische Landtafel. 17%%3 tł © 4 wa dł Ro takowa, naturalnie wyprzeć musiała , tamtoczaso- wych mieszkańców nadbrzeży morza Baltyckiego, z ich siedliska, któremi byli Cymbry. 'To więc ich znagliło nasamprzód do usunięcia się ku wscho- dowi, a poźniej do szukania osad aż w Illiryi. Nie powrócili oni na wschód, zkąd byli przyszli, ani osiedli między górną Wisłą i Bugiem, lecz bezza- wodnie znagleni byli przebierać się za Karpaty, po niejakióm probowaniu iścia na wschód. Ją na- glącą przyczyną była obawa Scytów, albo narodów stwa. 20. Odmiany jeograficzno-fizyczne wró- Zmiana z Nd ę i ; , miejsc i fi- żnych częściach kraju pruskiego i całego zycznej ich r, . . ( z . . orm c wybrzeża aż do Dźwiny i dalej, że nieje- „Am dnokrotnie zachodziły, o tćm pełno podań i postrze- c 7 . ; 5 B h , „ żeń: wyspy zaginęły, inne z lądemsię połączyły, in- ne części lądu oder wały się i zatonęły. Brzegi się zni- c ł . . . © b 4.5 . Żyły, miejscami podniosły. Morze wyrzuca niekiedy szczątki winnych latorośli, które niegdyś rość mu= siały na wyspach, nie bardzo odległych od lądu te- raźniejszego; w innych miejscach, odległych dość od morza, znajdowano pod warstą ziemi nanośnej, kotwice iszczątki okrętów ; w wielu miejscach nad morzem, pod warstą piasku żelaznemi cząst- 1595. fol. Von den alten Preussen und der Abtheilung des Landes 1584, śto. będących w ruchu, po upadku Scytyjskiego króle- ZAK u kami przejętego, natrafiają czarną roślinną ziemię, aw niej sztuki drzewa ogromne, do 80 stop dłu- gości, bez rdzenia, gałęzi, sęków, słojów, roślinie- nie roczne okazujących, napojone w części witrio- lem, lecz nie skamieniałe. Te drzewa, niewytłó- maczone jeszcze przez badaczów przyrodzenia, lecz na lekkie wejrzenie i bezrozbiorowe,osądzone za ko- palne utwory, naśladujące drzewo ; są w istocie byłemi drzewami, rosnącemi palmami na tej ziemi niegdyś, w której wnętrzu całe się lasy jeszcze do- tąd ukrywają. Niekiedy do trzasek zgniłych tego drzewa przyczepione się znajdują kawałki burszty- nu, co sprawdza mniemanie starożytne, że świeży bursztyn bywa przylgnięty do kory jodłowej (1). Sam ów bursztyn, słusznie zagadką przyrodzenia nazwany, dowodaliif żel; formacyą ziemi na- szej, zwłaszcza nadmorskiej. Zkądinąd wybrzeża te nie są wolne od wypadków wulkanicznych, któ- rych związek z gwałtownemi wzruszeniami atmo- sfery; jest dowiedzioną rzeczą. Wiemy z kronik pruskich, że było trzęsienie ziemi w roku 1305 (2) Sam stan morza Baltyckiego uległ wielkiej odmia- nie, przez zniżenie się o kilka, można powiedzieć, sążni (3), po epoce formacyi lądów, oblanych syste- a ZE R WE ZNA 4 [4 * (1) Kotzebue: Preussens iiliere Geschichte. M 30, 51. (2) Hartknoch: I e. s. 296. (5) Celsius i Dalin, szwedzcy dziejopisowie, twierdzą, źe morze Baltyckie zniżyło się o 15 sąźni. A.OŚR R mem hydraulicznćm wód do niego płynących. Te ślady są wyraźne nagłębokićm wrznięciu się rzek 27. Te wszystkie odmiany fizyczne, wpływały ró- znaczniejszych. żnemi epokami, na odmiany mieszkańców tej ziemi, jeżeli oni byli w głębokich «wiekach przeszłości. Wątpić przecie nie należy, że Cymbry, nie pierw- szymi byli ladźmi, którym ziemie litewskie przy- tułek dały. My nawet za rzecz podobną do prawdy uważać będziemy, że te ziemie, zwłaszcza przy- leglejsze morzu, jak Prussya, miały swoich abo- rigenów, czyli pierwobytnych mieszkańcow, z któ- remi Cymbry byli się poznajomili. Czytelnik w na- stępnych rozdziałach tej xięgi znajdzie udowod- nienia bliższe tego. 'Teraz do artykułu o Cym- brach pozostaje tylko dodadź następne uwagi. 20. Podobało się Lelewelowi, jakośmyjuź p, żyli wzmienili, nazwać Cymbrów, czyli Ki- Ra” bla "SA merów, bałamuinym Greków wymysłem (a), cho- ciaż to czytał w Herodocie, i sam nie raz powiadał, Że prawdorzeczność tego dziejopisa jest prawdzi- wie historyczną; my przecież, trzymając się słów Herodota i opierając się na badaniach uczonych sta- rożytników, przyznajemy Cymbrów za naród go- (1) Wiadomość o narodach w Europie będących, str. 2. PY |. RMME szczący niegdyś w Prussyi, i który mógł nawet zo0- stawić zabytki swej mowy i spowinowacenia się z pierwobytnymi mieszkańcami wybrzeży naszych morza Baltyckiego. Imie zaś uwiecznił swoje na- zwiskami dotąd niezałartemi. Lecz dalsze bada- nia, udowodniające płonność mniemania szanow- nego dziejopisa e, zaprowadziłyhy nas zada- leko od celu naszego; poprzestaniemy na niektó- rych tylko. Że Cymbrów czyli Kimerów narod nie był i nie jest bajecznym, mimo wojen jego z Rzy- mianami, których opisywacze mogli zasłużyć na za- rzut, że tćóm nazwaniem utytułowali hordy dzi- kich Germanów nadbaltyckich; mamy zabytek tego narodu nie wątpliwy. We Włoszech,niedaleko We- rony, na dolinie, położonej między Weroną i T'ren- tem, mają bydź dotąd potomkowie dawnych Cymbrów, tych samych, którzy, wyszedłszy znad morza Baltyckiego, wsławili się zwycięztwem, od- niesionómm nad konsulem Cepionem, roku 169g przed Chrystusem. Biornsthel, autor szwedzki, li- czy ich ludność teraźniejszą do 60,000 głów. Ma to bydź lud bardzo odosobniający się od innych mieszkańców tamecznych i dochowujący wiele szczegółów, charakteryzujących jego dawną naro- dowość. Senator wenecki, Morosini, posiada xięgę, traktującą oich języku i pochodzeniu (2). W po- (2) Origines Gauloises par La Tour d Auvergne Gorret.Ed. 2504 Hamb. p. 192. 195. zan. WE ; Mać wieściach ludu prostego, w języku litewskim opo- wiadanych , których zebrałem nie mało, znajduję mowę o ludzie jakimś, zwanym Kimbarej, w licz- bie pojedyńczej Kimbaras, który był tułackim i kradnącym konie. Zrazu mieściłem lud ten pod rubrykę Cyganów, lecz kiedy następnie przyszło | badanie rozszćrzyć otym narodzie, obcym na na- szej ziemi (5), przekonałem się, że w powieściach o innym wcale jest mowa. Są teź i familije uczci- wej szlachty w Litwie,Kimbarów nazwisko noszące. To wszystko naprowadza na ślad, że owi Sembo- wie CymbryjscyyPruscy mieszkańcy, zostawili po- koleń swoich szczątki na ziemi litewskiej, aż do na- szych czasow dotrwałe. © ROZDZIAŁ IV. O Scytach, Sarmatach, Alanach, Ro- xolanach 1 Roxanach. ć i ; Cc 4 €_< 8 .17* , . Jużeśmy wyżej namienili, że Ścyci Scyty” skąd ę : ME zli, są narodem ledwie nienajstarożytniej- _ Z szym w Europie, przyjście ich z Azyi przez dolną (5) Rys historyczny narodu Cygańskiego, Wilno, 1850. w druk, Ant. Marcinowskiego. )Ą ; "me 41: Wach " j 4% |. + * "o. . Od bardzo dawnych wieków,Grecy weszli w sto- t * sunki z pobrzeźnemi morza Czarnego Scytami. Po- Ę- „ Ydwiadają, że Neoptolem, pierwszy zakładać począł i stałe siedliska Greków , nasamprzód nad ujściem h *-' Dniestru, potóm i Dniepru. To dało początek _ greckim emporióm czyli zakładóm handlowym, które, w siódmym juź wieku przed Chrystusem, A zakwitać poczęły i następnie urosły w bogactwa, a jak Olbija, Heraklea, Cherson i inne. W ogólności, Scyci cierpieli pomiędzy sobą handlarzy obcego „1 narodu, będąc ze zwyczaju gościnnymi; stosunki ich s» .* zsąsiedniemi narodami były zawsze przyjacielskie; gdyż podlegając zwierzchnictwu jednego króla, , * który nie miał w zamiarze nigdy ujarzmiania ob- cych narodów, łatwo się mogli w spokojności za- . /, chować względem jakiego bądź narodu sąsiedniego. | 54, Gódzrafia Zwyczaje, obyczaje i religią Scytów 2" : Ścytyt. 7 opisał po części Herodot: niedostarcza- ją one światła żadnego do naszego. przedmiotu. Więcej się widzi bydź interesującą geografia Scytyi, jakkolwiek ona niedostatecznie wyrażoną jest w hi- . storyi Herodota. Na północo-zachodzie względem Scytyi właściwej, znajdowała się kraina Gerrów, Fx dał D a | © „3 ; 1 małe: ponieważ Dariusz, król perski, żądał przy- mierza z Indatyrsem, ichciał córkę jego pojąć za żonę. Lecz posłowie perscy byli ze wzgardą odprawieni, ręka królewny odmówiona. 30. Mszcząc się za taką zniewagę, potężny władacz Wschodu, rozkazał Ariamnowi rządzcy Kappadocyi, uczynić wyprawę morską na Ścyłów. Ten, we 30 galer, na dwóch panktach wylądowawszy,poraził ich ogromnie, zabrał znaczne zdobycze i niewolników, między któremi był i brat królewski. O Spuściwszy nieco czasu, gdy Ścyci nie mieli się Dz, Star. Nar. Lit, T. II. 4 0 m Z any nośet wcale do Soekćć, sam Dariusz z ogromnemi siłami wyciągnął przeciw Indatyrsowi,: w roku 514 przed Chrystusem. Zastępy perskie przeszły do Eu- ropy, wsparte sprzymierzeńcami greckimi posu- nęły się ku Dunajowi. Przeprawiły się przez tę rzekę po moście, z niezmierną pracą zbudowanym, gdzieś blisko dzisiejszej Isakczy, którego straż po- wierzona była Grekóm. Scyci ze swojej strony ułożyli mądry plan obrony: obesłali na sam przód swoich sąsiad i sprzymierzeńców, wzywając do walki ze spólnym nieprzyjacielem, sami zaś opu- ścili całkowicie okolice zadniestrzańskie, opusto= szywszy miejsca, któreby Persy zająć mogli, i ciągle ustępując przed ich wojskiem, toż samo postrze- gali. Siły swoje wojenne podzielili na dwa od- działy, będące pod dowodztwem dwóch osobnych wodzów, którzy działać powinni byli podług umó- wionego planu. Ponieważ nieprzyjaciel i dzielne inależycie w rynsztunek opatrzone miał zastępy, nie stawali więc nigdzie Ścyci do rozprawy, lecz uwodząc zmyślonemi przygotowaniami do bitwy starowczej, i napadani z bokow iztyłu, tozbliska, to z daleka grożąc, zmuszali nieprzyjaciela do pręd- kiego iścia, z całą ciężkością niezmiernych jego zasobów. Tym sposobem zniewolili Dariusza do prędkiego przebycia całej Ścytyi, do przepraw przez wielkie rzeki Dniestr, Boh, Dniepr i Doniec, zawsze urywając, zawsze niszcząc, oddziały oder- mb Wh PET PR RETE <Ż I a BE wane i zasoby pozostające, lub zbłąkane w stepach. Z, drugiej strony król perski, jak powiada Herodot, uwiedziony pochlebstwami dworzan swoich, zda- wał się wtórować zamiarom Scytów, przez zapęd nieuwaźny. Napróżźno Artaban brat jego, starał się przekładać nieużyteczność poświęcenia siedm- kroćstotysiącznego wojska, w krajach nieznajomych, ogołoconych ze wszystkiego, bezwodnych po więk- szej części, gdzie niedostatek potrzeb więcej za- grażał od oręża nieprzyjaciół. Napróżno ten wodz gorliwy, mimo rad swoich odrzucenia, czynił usi- łowania w ocalenia wojska, walecznością, dobróćm urządzeniem porządku, wytrwania pośród najwięk- szych przeciwności dając przykłady; ogromna armija Dariusza od strat niezmiernych ocaloną bydź nie mogła. Król ten koniecznie pragnął dotrzeć do o- statnich przedziałów Ścytyi. Zaszedł więc aż do krainy Gelonów i Budynów, w której dopićro pierwszy raz miał dziką radość zniszczenia kil- ku grodów warownych. Ale za to, niedostatek wszelkich potrzeb zmusił do odwrotu, tąż samą drogą, którą przyszło wojsko. Za szczęście w o- —— + mapy BRM statka poczytał dla siebie dumny monarcha, że po śpiesznym odwrocie uratował się z resztkami wojska ogromnego, przebywając Dunaj po tym sa- mym moście, który zbudował, i który szczęśliwym tylko trafem ocalał , inaczejby ostateczna ruina spotkała Persów. f(v) fr 41 wyly a Śri Ja Zna ggg 60 so. 28 — BZ — 40. Nie udało się wprawdzie Dariuszowi ponękanie Scytów, jakby sobie życzył: lecz to przedsięwzięcie mściwego króla, wywarło wpływ znaczny na we- wnętrzne okoliczności Ścytyi. Jakoż odtej epoki, chylić się ona poczęła znacznie do upadku. Za- pewne Persy, sprzyjając Grekóm, osadnikóm w Ścy- tyi, podtrzymywali ich tam przewagę, dążącą do zniszczenia dawnych porządków krajowych, i podali zręczność narodóm obcym do wywierania działań, do tegoż celu dążących. 41. Upadek Scy- Geci, lud pelazgickiego rozrodu, nie o- 22 mieszkali posuwać się ku Dniestrowi, mieszając się pomiędzy hordy Scytów koczo- wniczych , lub walcząc z niektóremi z nich, lub wspierając jedne przeciw drugim. Trakowie,pokre- wni tamtym, w czwartym takoż wieku przed Chry- stusem, nasunęli się od Dunaju do Scytyi, nad którą nabrali niejakiejś przewagi, izapewneby na długie lata utworzyli tam państwo swojego kształtu, gdyby nie doznali pogromu od Gallów około rokn 5go0. Następnie, od roku 558 przed Chrystusem, byt po- lityczny królestwa Macedońskiego począł wzrastać pod królem Filippem, którego przewaga nad Grecyą, wzniosła się do tego stopnia znaczenia, Że narody Scytyi, będące w bliskich stosunkach, z tamecznymi osadnikami greckimi, doznały wpływu władzy jego + 1% 24% n 406411 % Raj. 3 „% .* «sz ” ak BB m nad sobą. Nie było przecie to ciężenie znoszonóćm długo: albowiem znajdujemy pamiątkę w dziejach, o zajściu narodów Ścytyjskich z Alexandrem synem i następcąFilippa, w któróm Macedoni, pod wodzem Sapirionem utracili 50,000 wojska (1); lecz na= stępnie znaleźli się przymuszonymi szukać pokoju jprzymierza u Alexandra, a poźniej gdy świetna wyprawa tego monarchy do Azyi stała się głośną, Scyci, uciśnięci zostawali już pod poięgą macedoń- ską i mocno napasto wani od narodów zadońskich (2). 42. Takich rzeczy koleją narodowe urządzenia i byt polityczny starożytnych Scytów upadł znacznie w czwartym wieku przed Chrystusem, ludy zaś, składające ten ogromny naród, jedne usunęły się do Azyi, inne wgłąb Europy pierzchnęły, przej- mując inne nazwania, inne obyczaje i mowę. Resztki przecie Scytów, w znaczenin istotnóm tego nazwania trwały na wschodzie do wieku drugiego przed Chrystusem: wiómy albowiem z dziejów, że w roku 130 przed naszą erą, lud Ścytyjski, pod imie- niem Saków znany, wyprawiał się z Tracyi na Par- tów iz tej okoliczności ostatek tego narodu prze- szedł do Azyi. Iiecz Taury, czyli pokolenie Scy- tów starożytne, mieszkające w Tauryce , dzisiej- szym Krymie, trwało jeszcze na miejscu nieco za rok 115-ty przed Chrystusem. EE PO A O A A PRE, (1) Justin. II, 5; XII, 2; XXXVII, 3. (2) Arrian, Exp, Alex. III, 50. IV, 5. 39 WRA, "| RA 45. O Sarmatach Pozniknieniu potęgi Ścytów , imie Sarmatów stało się głośnóm i zatarło zupełnie imie tamtych. Począwszy od Herodota do naszych cza- sów, wszyscy historycy, wszyscy jeograłowie, wszyscy badacze starożytności, o żadnym staro- ZŻytnym narodzie nie pisali więcej, jak o Sarma- tach, i o żadnym pewności mniej nie zostawili/)Naj- zgodniej, zdaje się, z prawdą ci twierdzili, którzy pod zbiorowóm nazwaniem Sarmatów, rozumieć kazali niejakąś ligę narodów kaukazkich, z rozlicz- nych pokóleń, mową i pochodzeniem obcych sobie złożoną, noszącą tylko nazwarńie pewuego nie na-- der mnogiego narodu, takowe nazwanie mającego, niewykrytego jednak historycznym sposobem, co do pierwiastkowezgo pochodzenia swojego. Herodot, najdokładniejszy ze starożytnych pisarzów , ten, który wydobył z zapomnienia tyle szczegółów in- teressujących dzieje świata, półbajeczny początek naznacza Sarmatóm: jakoby nieprawego łoża byli dziećmi, z Amazonek i Scytów zrodzonemi. To nie więcej nie objaśnia historyi tego narodu, tylko, że miał początek półscytyjski. Mieszkali Sarmaci wła- ściwi nasamprzód , nad morzem Azowskiem i za lewym brzegiem Donu, spokojni zrazu sąsiedzi Scytów, posiłkowali nawet ich w wojnie z Dariu- szem. Poźniej, za upadaniem Scytów, podnosić się w potędze zaczęli, zapewne dopomagając koczo- () niżej na ka mi | a z w BB a wniczym Ścytyjskim hordóm do zamieszek we- $t. W samej połowie czwartego wieku przed Chry- wnętrznych. stusem, Sarmaci już byli znaczącymi za prawym brzegiem Dniepru. Następnie zaczęli brać górę nad scytyjsko-trackiemi hordami i w całej Scytył rozkazować. Od tej pory, odgłos potęgi Sarmatów, napełniał pustynie północno-zachodniej Europy; od morza Czarnego do Baltyckiego, wszystko co było z ludów na tej przestrzeni świata, od Wisły do głę- bokiej Północy, zaczęto wliczać w poczet Sarma- tów. Dla tego niezmierną i ogromną stała się Sar- macya europejska, a przecież właściwi Sarmaci, podobno na niewielkiej przestrzeni, gdzieś między Dnieprem dolnym a Dniestrem siedzieli, czyli ra- czej koczowiska swoje rozwodzili. Zdaje się nawet, Że tą rodową posadą było dzisiejsze Podole, a miej- scem -pobytu głów narodu, dziś nawet nosząca podobne nieco nazwanie, mieścina i rzeka Sawrań, jakoby oznaczać mające narzeczenie: główna twier- dza Sarmacka. Jakiby ich był rząd, zwyczaje, mowa, nic anie wiedzieć nie można. Napróżno Gatterer (1) wysila się na dowody, że Sarmaci, w roku dopićro 80 przed Chrystusem, przenieśli swoję potęgę za brzeg prawy Dniepru, i na ruinach starożytnej Scytyi wznieśli swe panowanie: albo- (1) Commentt. Soc, Gottingen. T.XII, p. 157 — 159. śe. BG «a wiem, ani przed tym rokiem, ani po nim, nie można upatrzyć państwa Sarmackiego, w znaczeniu tego wyrażenia. To tylko jest rzecz pewna, jakośmy rzekli, że liga jakaś potężna, czyli z mnogich na- rodów sprzężona, po większej części zadońskich, w której Sarmaci przewodnicząc, nadali jej swoje nazwanie, równie zupadkiem Scytów wylała się do Europy isprawiła ruch pomiędzy jej narodami. 40. Możnaby przeto z pewnością powiedzieć, że od roku 550 przed Chrystusem , rewolucye Sar- mackie, ciągle trwające , po niejakichś zapewne przerwach , były przyczyną ' poruszenia się z da- wnych siedlisk mnogich narodów w Europie i w A- zyl, cisnąc je ze wschodu kuzachodowi. Opatrzność przeznaczyła podobne zamęty ludów dla zaludnie- nia pustyń Europy. Dopićroź wióćmy z Pliniusza, Że w wieku stycznym z początkiem ery chrześciań- skiej, Sarmaci, jak powieści głosiły, potomkowie Medów, mieszkali nad dolnym Donem i ponad mo- rzem Czarnćm: nasamprzód Sarmaci, Gynekokra- tumeni, pod rządami królowych Amazonek będący: po nich Kwazy, Kotty, Cicimeni, Messeniani, Ko- stoboki, Choatry, Zigi, Dandari, Tussagety, Turcy (1), Te narody stanowiły wówczas podobno ligę Sar- macką, chociaż wyraźnie rozliczne rodem i pocho- dzeniem, tak dalece, że, wpatrując się w dzisiejswę | — 1) H.N. Lib, VI, c. 7. sect. 7 ASSAT, Je wiadomości o początkach narodów, sami Gyneko- kratumeni zostają pod rubryką Sarmatów , naród jakiś Medyjsko-scytyjski, z Amazonkami w stosun- kach będący, któremu ijęzyka podobieństwo, na tejże zasadzie, ze scytyjskim przyznaćby można, jak wnosi nasz badacz starożytności (1). 40. Tymczasem, kiedy Sarmaci opuścili O lanach swoje naddońskie sadziby, posuwając się za prawy brzeg Dniepru , 1% naród zwany Alani, nasu- jbl 5 nął się od gór Uralu ku Wołdze dolnej. sowie dowodzą wyrażnie (2), że oni mieszkali: pier- eh wotnie wśród gór wzmienionych, będące jakićmś razu „Alin, znaczącego w ich mowie góry. rp) „= 4 „ 1. od roku przed Chrystusem 557, slynąć poczęli - I 8 „Ń .. - s «+ | w krainie nadmorskiej, między ujściami Dniepru * ę i Donu (5). Gdzie ich i Pliniusz umieszcza (4). Później w półtora wieku, posunęli się w górę Donu prawym jego brzegiem, itam zhołdowali siedzące narody, albo je z siedlisk wyparli: Gelony, Bu- dyny, Antropofagi, Agatyrsy, Melanchleny, Neury i inne (5y$gBOkolo tejże SPRA, Mojżesz Chorejski, 3 [ZZ ——— —- OEZZOZZZZEZZNZZNA — (1) Surowiecki: Sledzenie ASCPĄE Narod. Słowiańskich str. 110. MZ (2) De Guines, Histoire des Huns, T. I. Z (5) Stritter, Memoriae PORAtor ów, I, 644. (4) H. N. Lib. IV. c: 12. Dalsze BAEPE YE o Sarmatach: Dodatek VIII. (5) Ammian. Marcellin: Lib. XXXI, c. 2. +=" a 4 e BE — znajduje Alanów w okolicach gór Kaukazkich. Taki przyrost potęgi Alanów i rozpostrzenienie się, dało powod do nazywania Alanią, części Europy na północ Sarmackich koczowisk rozciągającej się. Dyonizy z Charaxu wspomina o Alanach, w pierw- szym wieku ery chrześciańskiej, nazywając ich silnym narodem, bogatym w konie, mieszkającym na północ dzisiejszego Kimburnu, między Donem i I)nieprem, w których sąsiedztwie byli Roxolani, czyli Alani znad Wołgi dolnej, ztamtymi jedno- plemienni. Więc wtej porze stykali się z krainą Gelonów i Budynów. Następnie podbicia alańskie posunęły się za prawy brzeg Dniepru i Dniestru, gdzie się z Gretami ucierając, łączyli z różnemi ple- mionami tegoź narodu (1), zawsze nie będąc rol- iczymi, lecz wojowniczo-koczuj 1. £ ż zymi, lec ) oczującymi 7 47. Alaninatura. _ Upadek znowu potęgi Alanów, czyli lizują się w go Nę Europie za. rozproszenie się massy tego narodu, we- chodniej. * z ę A A dług badań Naruszewicza (2) wzięło początek w roku 576 ery chrześciańskiej, kiedy Hunny naszli Europę pod dowództwem-Balambera. Tu jedni wyginęli w walkach krwawych z Hun- o | . s” (1) O tóm donosi Procop.: Gety,Tyssagety,Massagety,były to ludy pelazgikoscytyjskie, od różnych miejsc i przymiotów namianowane. (2) Hist. Nar. Pol. T. I, str. 120. uw a BR) - | WA © nami, drudzy, sprzymierzywszy się,z nimi, poszli, na zdobycze, inni przeszli do Rzymian, w których wojskach służyli. Julius Capitolinuswspomina o żoł- nierzach Alańskich, którzy oddawna służą Rzymia- nóm, w zamieszaniach ich domowych grając rolę, gdy Filipp o władzę najwyższą dobijając się, Gordy- ana o śmierć przyprawił (1). Część jakaś Alanów udała się na zachód-południe Europy: z tych jedni osiedli w Gallii nad rzeką Ligierą, drudzy trafili do Hiszpanii, tam zamieszkali pomieszani z Gotami, da- jąc początek nazwaniu prowineyi Gotoalanii, dziś Katalonią zwanej. Tę nazachód wędrówkę przypi- suje Jornąndes Alanóm tynf, którzy przebywali u- przednio w Pannonii, a „tamtąd umykać musieli ra- zem z Wandalami, przed nawałą Gotów, partych z tyłu od Hunnów, a tak i część Gotów zaszła z tam- tymi pospołu za Pireneje. 40. Naostatek jeszcze jeden oddział Alanów udał się na zachodo-północ do Wandalii: niektórzy z tych mieszkali między Wisłą i Niemnem, za wyraźnćm świadectwem Ammiana Marcellina (2). Toż samo i Ptolemeusz, opisujący tę część Sarmacyi europej- skiej potwierdza, bliżej nawet wskazuje miejsce przebywania Alanów, gdy powiedział, że sąsiedzili (1) Editio Boxhorn, 1652, p. 470 — 471. (2) Lib. XXII, 8. AJ "2444 82M" w .- — 60 — Jlqwanar"dc Słazianamią to jest: Litwą właściwą. Miecho- wita powiada: „, Alani wypędzeni przez Hunnów z Pannouii, rzeczpospolitę Rzymską najechali, na Gallią napadli potóm: z tamtąd zaś, jak mówią dziejopisowie, do Wandalii w polskie kraje powró- cili, gdzie aż do czasu Stilikona zostawali: przy czóćm, jak z niektórych postrzeżeń wnosza, niezmierne mnóstwo srćbra z napisami i portretem Impera- tora Hadryana wnieśli (1). Na tych świadectwach opićra się niezaprzeczony dowod, przebywania pra- wie przez lat sto Alanów , między, Mazowszem iLitwą właściwą, której granice naturalne, rzeki Pielasa, Kotra i Jezidra od Kotry środkowej do Przewatki, mieściny blizko Niemna niżej Grodna leżącej, ciągnące się prawie w jednóm paśmie sta- nowiły. [ak więc w przecięciu linii prostej, popro- wadzonej od Przewoży, nad lewym brzegiem Pie- lasy, przezSokołkę za Grodnem do GranicMazowsza, koczowiska Alanów, mogły się rozciągać na północ tej linii, sięgając granic Litwy, czyli Stawanii dawnej, a na południe, zabierając część Sławiań- szczyzny, poźniej Rusią Litewską nazwanej. To jest całą osnową domniemań, że Naród Litewski po- chodzi od Alanów. Obowiązani więc jesteśmy wejśdź w szczegóły, które się zebrać dają z rozmaitych pi- sarzów, abyśmy, bliżej poznawszy Alanów, mogli uczynić uwagę nad takowemi domniemaniami. rear w NĄ (1) De Sarmatia dsiat. Lib. I, ©. 15. k i i | = — m w mmc Z — ERO 49. Pokazaliśmy nieco wyżej ($ 46), że Goo4Alany, Alani byli mieszaniną jakiegoś ludu, z północnej Azyi pochodzącego , z pokoleniem Scytów koczo- wniczych, które spowinowacenie się zaszło w gó- rach Uralu. Starożytni zdają się to samo potwier- dzać, gdy mówią, że Alani ze Ścytami mieli tę samę mowę i też same religijne wyobrażenia. Obok tego jednak, odróżniają oni obadwa narody od sie- bie, co do cech fizyognomicznych: ponieważ Ala- nów przyliczają do Agrypejów narodu, mieszkań- ców północnej Azyi, którzy mieli twarze szćrokie, nosy płazkie, oczy małe, czarne, takież włosy. To samo i Ammian Marcellin potwierdza, gdy im przyznaje podobieństwo do Hunnów, tak w postaci ciała , jako też w obyczajach. Przytóm powiada, że religia Alanów różna była od wyznawanej przez inne, barbarzyńskie naówczas narody, im samym właściwa, że bardzo mało mieli 'obrządkow reli- gijnych, ubóstwiali,szczególniej Aresa, to jest: boga wojny, pod postacią miecza, jaki przy boku nosili, który, utkwiwszy w ziemię, lub na pewnćm pod- niesieniu stawiali, rękojeścią do góry; był to więę gatunek krzyża; przed tóćm wyobrażeniem bóstwa, czy nadziei, upadali na twarze. T'e szczegóły i in- ne, mniej nas obchodzące potwierdzają pisarze: Klaudyan, Prokop, Joannes Magnus (1468 — 1544) mA C% dba) u GRU: i późniejsi niektórzy (1). Nie brakuje też na dowo- dach, że Alani w spowinowaceniu byli z Gotami, które znajdujemy u Jornandesa (2), ate są tóm ważniejsze, im się bliżej przypatrzymy okoliczno- ściom, samego antora tyczącym się, który, będąc Gotem znał Alanów zbliska, ponieważ dziad jegó był sekretarzem u króla Alanów Kandaxa. Jest przecie niewywikłana ciemność u tego pisarza w rzeczonej materyi, z której się tylko to wywią- zuje, że Goci mieli przodków z narodu Assów, bez- wątpienia najdawniejszych Scytów, mieszkańców naddońskich , którzy mogli się usunąć ku górom Uraln i tam utworzyć naród Alanów , jeszcze za wieku Odina, kiedy ten z bratnią kolonią tegoż narodu poszedł do Skanii. 50. „diwy, czyli Poźniejszych badaczów rzeczy histo- 4:-Alant._ rvcznych świadectwa oznajamiają nas dość świeżo z Alanami. U Herbelota jest wzmianka, o pewnym króliku Alańskim, panującym nad hordą swego narodu, gdzieś na północ miasta Derbentu snującą się (5). WodzowieCzyngiskana, w tamecznej takoż stronie tłukli się z Alanami w roku 1225, ———— (1) Claud. in Rufin. Lib. I. Procopius: Rerum Gothica. Lib. I. Joann. Magnus: Rer. Goth, Hist. (2) De reb. Goth. c. 24 et 50, (5) Bibliotheque Orientale, zr a vr e Ez | URE” kowego wysłowienia i okoliczności rozrodu (1). * . d 2 Ze cl Assy czyli Osseticy, są tym samym naro- dem, co Alani starożytni , dowiodł najwyraźniej włoski badacz starożytności wschodnich Ramu- sio (2): a 5] . © . Ros. wą 3 ś y 4 5 | » R ih. 22 | / | Nag papu ŁŁĄ AAA ke. 08 4) SPA Pai Ń pa M. EEC 19. MAM o * RAB pot kidzanan A PET SĄ | noni J71 polo 207 „fe Hryy bita, mafkuyz., | uhby meg Pty ris odc a ore Ju żacę Poke Tedj Unia aknm, para 4 €, aężeoyja OM w śr LE A dock F4. SA r. R sok, Z *"A nad/a że 2 4. AA, A ka. 20a x ZA mcdź | CA ; wa bd, Misi odb /, A. | | M 4 zł. c: ką aż ię fal wanie! xa AR W dy 4 <4 PPE > v W 0 a | Waaa neć % PARGE „OZ E PY A c ą | NODE" Św e 3 das cu log BREE ą (Święta R r (Sandy nasa zuaizRałę żbraj M 5 | dee he, a Żaław. JAA Me dim. - 88 nama Rb dana. / Mu dy nadcey ZA r zkódać p rake AM rem, ala jruatw aiazei NLŁŁEO JAALL. iż kal , dRózek UUztuj j am * /mte nd GAT Marrzan X Ja zk 5%. Pny Gp | Kazał Jinfanky 1 (Mano zyaoti dzieci» Akcja ya O, 23 ak Miętwltg 4 we du, myl wia ją e dojo ody, adena CZA io ec waż £Ó palę una ky ówohe POETA PA /4ko w zek Myy lim Wyp receke / Hee? Huene wy pada heej JA 72 "2 kur oiu a ma Kanu dacz. , (A taczdo eo Us j aMteg maaaiare) Var <żóczóą xadey © JO 12! Mal „mJ, K 4) zło żone. nec ank Jama af; naa zera ha HB pagoda (6) Aa. 64. Natgiuu Moly wmynańmi Aa — 65, — styczne nad okolicami dolnej FP otgi i Astracha- nia, przez Inżenier-Jenerat- Majora Felker ZO zebrane w czasie jego pobytu długiego nd RZA dzie Cesarstwa JRossyjskiego. 'Tam znalazłem wspomnienie 0 rozmaitych nazwaniach tej rzeki, ijej odnóg, powziętych od miejscowych mieszkań- ców, nadkubańskich esadników iz pism rozma itych: Azyaci Wołgę nazywają powszechnie Z/żeł, Htil, Edel, po arabsku Bu/gar ; od czego miało pójśdź 77 ałgar,FPolgar i 77 olga. Badacz dostrzegł, że Rhox i Arhox, inaczej /łoss i „fross, są dwa nazwania oddzielne, odnoszące się do dwóch oso- bnych odnóg tej rzeki, które się zachowały w za- bytkach azyatyckich i w starych podaniach, zna- jomych mieszkańcóm nadkubańskim. Słuszne jest przeto mniemanie, że Alani, którzy siedzieli nad tómi odnogami, nazywali się Rhox-Alani, czyli jak my piszemy Roxolani. Tacyt powiada: ,, ioxolani, Sarmacki lud, pokonawszy dwie kohorty (Rzymian) w wielkiej liczbie wpadli do Mezyi (1). Było to w roku 72 ery chrześciańskiej; więc już przed tą epoką opuścili Wołgę i za Dunaj cisnęli się. Nastę- pnie w różnych wypadkach historycznych jest wzmianka o nich. Ostatni raz podobno figurują w dziejach rzymskich ,* w czasie panowań Marka Antoniusza i Antonina-Filozofa, podług powieści -. (1) Hist. Lib. I, 79. Roxcolani, Sarmażica gens, caesis duabus cohortibus, magna spe in Moesiam irruperant. Dz. Star, Nar, Lit. T. II. 5 fs 44 : — 06 — Juliusza Kapitolińskiego, kiedy się znajdowali w „aszowiązku z Alanami, Peucynami i Kostobokami, zawsze napadając na pogranicza Imperii, Byli je- dnak jeszcze niemały czas nad morzem Azowskićm, gdzie sąsiedzili w pierwszych trzech wiekach ery chrześciańskiej z Ostrogotami , których król Her- manaryk, pchnięty był od jednego z naczelników Roxolańskich sztyletem. Znikli zaś z tych miejsce za najściem Hunnów, i nazwanie ich tylko w po- daniach i marzeniach pisarzów średnich wiekow 52. Był jeszcze jeden naród z podobnego źrzódła zostało. nazwanie swoje wywodzący, to jest, Roxani. Starzy i dziejopisowie zdają się go wyraźnie odróżniać od | Roxolanów, poźniejsi w jedno częstokroć mięszają, czy to dlatego, że jednej rzeki wybrzeża byli mieszkańcami, czy dla tego, Że te dwa nazwania mają podobieństwo między sobą, czy to naostatek dlatego, że rzeczywiście pobratymcami byli. Cóż- kolwiek bądź w naszćm pojmowania rzeczy, Roxani byli tym ludem, który się pod nazwaniem Bulgarów — 07% zjawił w Europie, podobno razem z Hunnami; tak więc nazwania, Roxany i Bulgary jednoznacznemi będą, podług rozmaitego Wołgi nazwania. Powićmy ( 24 ag | | w'zy o tćm narodzie więcej zoadylo FH, pod arty- kułem Dal gary. ROZDZIAŁ V. O Budynach 1 Gelonach. ———— MZ R WE "g 30: W ciągu wykładu Mytologii Litew- zg; bd- dawcze. skiej, w tomie pierwszym pisma niniej- szego , mimowolnie spotykaliśmy się często z po- winowactwem religii Budyno - indyjskiej z religią dawnych Litwinów. Niektóre ztych podobieństw zostały wytknięte, wiele zaś innych zostawiono do porównania samym czytelnikóm, ażeby według swego zdańia i znajomości rzeczy czynili postrze- żenia, dla nabrania widoczniejszego przekonania o dowodach, ściągających się do prawd historycz- nych, przedmiotem naszych badań będących. 04. Wiadomo z najnowszych odkryć w dziejach Indostanu, że na lat 102g przed Chrystusem, uka- zał się bóg indyjski, wcielony pod imieniem Budha, Sekta się jego rozpostarła szeroko,na sam przód w sa- mych Indyach, później zaś ci sektarze, wygnani irozproszeni byli po Azyi środkowej, gdzie roz- nieśli swoje wierzenie. Nić ma wątpliwości, aby Indyanie pierwszemi w oświeceniu w Azyi połu- 5* dniowej nie byli, i nie uprzedzili wszystkie narody urządzeniami religijnemi,ponieważ Chińczycy,Japo- ny, Chałdei, gi pcyanie, albo kto jeszcze inny ze sta- rożytnych narodów, zapożyczyli wiele we wszyst- kich częściach umiejętności i religii od Indyan. Gdy więc rewolucya,przez budyzmu rozkrze wienie spra- wiona wsamych Indyach, rozniosła to wierzenie po różnych stronach świata, utworzył się naród Kolchów , nad morzem Azowskiem, czyli ma za- chodzie pasma gór Kaukazu, pochodzenia, jakośmy rzekli wyżej ($20) indyjskiego, który przeniósł wierzenie w bóztwo sposobem Budyzmu, do ludu Scytów, mieszkańców pod tę porę nadbrzeży Araxu Armeńskiego. Najpodobniejszą więc będzie rzeczą, zgodną z wywodami uczonego starożytnika Pana Ritter (1), że z mieszaniny starowiecznych Scytów ilndyan budystów, powstał naród Kolchów, odktó- rego poszli Budyn!, czciciele rzek świętych, czyli osobne pokolenie Indo-scytów, albo,Indoskulotów, bardzo starożytne i w badaniach o rzeczach Indo- scytyjskich wyjaśnienie znajdujące (2). |-- D0. MBa” LALOZY , » : Budyny Azy- Starożytne nazwanie mytyczne Budha, HY _— ma obszerne znaczenie w mytologii indyj- skiej: tu zaś uważać je będziemy, jako stanowiące Z O EA O EO KE EE A (1) Vorhalle europeischer Vólkegesch. (2) Badania i Rozprawy Skorochoda Majewskiego. | m dn wh ooctaówojii ARD |: ) » on 7 R dą zą =+*% M2 NAS sm nazywał się Gelonos. Warownie jego były bardzo wyniosłe, zawierały w obwodzie swoim świątynie | z drzewa takoź , w których były helleńskie bogi, iihelleński sposób ezci im oddawania ; ołtarze i kapliczki bogów wszystko z drzewa. Corocznie 2a zam"oANh CR obchodzą tam święto Dyonizyusza (Bachusa) i wpa- dają w bachusowe szały. Cechy rodowe Budynów podług własnych słów tegoź dziejopisa: ,, Bu- = © dyny, lud wielce urodziwy, mają światło-niebieskie oczy isą ryżo-włosi (1) AG CO właśnie cechy Scy- tyjskie, wtymże autorze opisane. TA niżej nu lal 61. | O Gelonach. _ Gelony, naród pochodzenia helleń- skiego, miał inne cechy rodowe: włosy czarne, oczy ciemne, cera greck w a darstwem zajęci, jedzą chleb, są Sitophagi , mają ogrody warzywne. Wszelako Helleni tych Gelo- nów -Budynami nazywają, choć nie słusznie. Ich. kraj żyżny, gęstemi lasami pokryty, a w najwięk- szym lesie jest jezioro, błotne, do koła trzciną za- rosłe; w tóm jeziorze wydry i bobry poławiają się. Starożytni jeografowie, postrzegają trzy osady (er lonów; jedna nad Meotydą, w sąsiedztwie Kolchów; druga między Badynami, trzecia nad Kaspią (1). Lecz bezwątpienia nie wszystkie jednoczesne: po- nieważ widocznie się pokazuje , Że na samprzód wygnani z Emporii, za prawym brzegiem Dniepru i bohu będącej, gdzie było miasto Gelonos takoż, o czćm niżej powiemy, przenieśli się nad Meotydę, czyli w okolice dolnego Donu, a poźniej do Budy- nów. (Ci zaś, o których jest domniemanie Scylaxa, że nad Kaspią siedzieli (2), wychodzą z obrębu naszych opowiadań. 02. Starożytni poczytywali Gelonów za wybornych strzelców z łuku (5). Mieli zwyczaj farbować sobie ciało (4): toź samo znajdujemy u Sidoniusza Apolli- w, — —m—— a (1) Herodot. Lib. IV, Podług wykładu i objaśnień, Pana Ritter: Vorhalle der europiischer Vólkergesch: p.155,15 4,266, (2) Scylax Caryandeus: ed, Huds. p. 32. (5) Horat.Lib.1II,Carm4,v.55.7'isam pharetratosGelonos. Virgil. Aeneid.Lib.VIII, v.725 ..... sagittiferosgue Gelonos. (4) Ib. Georg. Łib. Il, v. 115..,.. Pictosque Gelonos, i ź 2a i w Z — 80 = narego, że Gelony równie, jak Scytv, z któremi byli w dobrych stosunkach, to jest: Budyny, mieli we zwyczaju malować sobie niekiedy twarz, włosy; ciało, kolorem czerwonym, czyli rudym: na ten ko- niec używali oni pewnej rośliny bulhiasłej, której własności im tylko były znajome. Widywano ich nago prawie chodzących: czy to dla okazania piękne- so składu ciała, którym ich obdarzyło przyr 'odzenie. yz i którym celowali nad inne narody, czy to dla ro bienia wystawności z upięknień przez farbę i ligury emblematyczne poczynionych (1). Używali za po- karm i napój mleko kobyle, znać za przykładem Budynów. Ten zdrowy produkt źwierzęcy, zawsze wysoko ceniły i cenią teraz narody wschodnio- pOOT:) od epok istnienia Massagełów 1 Tyssa- getów. Mleko takowe, zmieszane ze krwią końską, ciepłą i świeżą jeszcze, dostaje fermentacyi spiry- tuso wej, przez co, zapomocą distillacyi,można otrzy- mać napój upajający. Wirgilinsz o tćm użyciu mlóka kobylego, takie dochował Świadectwo: „, Waleczny Gelon, mówi on, bieży na góry Rodopy, albo w pustynie Gełów, 1 tam kwaśnćm się mlekiem, ze krwią końską zmieszanćm żywi (2). Że Gelony nnn NEON (1) Apud Fest. et Claudian, Ad Rufinum Lib. I. (2) *«««*»1 acerque Gelonus Cum fugit in Rhodopen, atgue in deserta Getarum, Et lac concretum cum sanguine potat equino. Georg. lib, III, v, 461 — 465. 54 i | A 274 74. 2/ słony myl 1: fehewntyły zna sfkażę, „do SP 224 Md, eż SK w d, Ja/, ł PA 4 GA ak, Ż6 3 wieku ratlopien nr pi bo. o śoniczi Aka oda dame i kaza, łaa mae AR 62 ha Moryń 72 Masy ma la. Hzottw aka, anny du na Ode „oł „adad wd k: kouacły < = Wpodoweuo Moya wena / X aatwnych kojamna Św "jerQk + Pe Zad naw. Mi koszty ry m kai 1ukauu rio na”, dek dA 4 kuć dż do nek ja e wyka e z W AD OR xaike _ wakesy RMA wikia: Jola 3 ań Koc | własne, FZZ! phi Anty tut na yć” or ŁŃe Nocy h. , prieded ax zd raway na let - pók =, nudy 392307 48909 A RAŁU RAE 7 ka OE o m 4 p naącaju. nalady 0 Ad ada Ar RZ OO AA: kagłkcz>k: Pużie niójkkażi Aaghn żak kosą. Padu. fu OE80 88 4. Maly te PA nej paska zoż śarefle ŻA ne wy Nea a a RSW 7 * ę ł A a wnny te Ul Złkzo nm © AAŁAA WE kuj dlo by Ary pa aa ZM RASÓY2 upach NAS: Sy ; bagpt, n gro wj pali ŻE gz AGORY, 4 - AL a t Kody W OE. Za r, UaĘ th Nu, zgrj — 4 PRLv = prAÓRJ I MU A -f 5 fożotdiawno PYĘ 1 ranackani? aPnarete 2d t - ZM sk = 4 mc Pea WEGA 10M go M uży: 4 M « SĄ, STY ) i < e R 2 4 Z Y | za) 7 w 4 dak s pauretoe 41! 4 £ 03% a MLM "7. tu porami JH ź Cauśći fre fi KA aaa POZ ea Aż, r. 442 Ra 7 y $ 4, eł ź Koka Aaa R 7 s) 4. e / p FPZR A Pay AR peł SPR 4 ZzZr- " ć Pe „ Z wy n44460 non Go CY: 2: p LJ 4.4 5 Ź $ | R 4 r - Po) PP.EDZ BE F- 4,4% 4-0 4 A.teg ć . [4 4 (_ A z. 26 zzsk +4. 4. <> ER 4 £. i ; Pasitt« ŁAŁ 74 o panmuaku "rt. dł R. 4 fra j adno ULA Mmt m. +. A AE Q gk Pó 74 yk Kaan m6" ka, , taj. odb ko wege f ęż j (6 7-142 PAT /ó 0. Piareżyfa: / ib j 19. ZA A-€ atu a g U firan g=" « jeb 4144 = "8 Fae: nadaj J tt> AŚ 4 4 kaz 4 Ł . F w mef 74 m Tatyad p (4<4 a wysń . Ż Kdltal r są rez , 4 udkacnu N > c” BAG, ; tdi w UMKA / z : da dl. ” _ ź 4 4 A_ l «4 ce. dał LL 1144 4 LŁĄ_- LAGE i wd AK p y A rd.rmy Zs pay £- A jie R > (o WY. Hit.f-1.* € 4, A 6 + p a ARLAĄŻ PŁ | , i k 0 ś „d ę/ a > WJ fu, (A. fad, > edt xt de / '4 / lal ua? Ż adukee dw Facet Pe RAE uł, Ż ć dna wto- eaĄ z pzyjhanni ąt ha > SE - A gp” << vż OŁ: OCE "c mat da , wly pach ormnana Io ÓW ut PA STARY A ke upada , GAŃCO + eee [ Ja 4 lunahe, 4 Y piecie" PY. eM [Z sł f | PiŁŁŁŁ de p Zle ra. ZE RE sę 4 kata i 8" Merz _ pa ało (0 Łe ne ; deb, z 20 RE AaLd ak 7 / ednaa R a) / A> cat, AP Ly PAY 4, PR. weg” ną 4 sd 4 i / © "2 > Z) zk Ł4-44- ko że 4 | ZA rasz > asia M ETA * (ALe £3- 4 naw PP . fu ę nę * wii dag nagły « 14 - "zh „iska ŁA . sw FA. i., P. | kę kg luci Pouedy recz sę" ws AG 7a Uay Li a titan zain pna ż AAę ład) Ve, Leh kół Uk£ UA 4 Ą4 tę. At z LĄ na ROZNE 5:48 ka zań RP ZY st APP sa lei tę Tail na da, - MA pad, się uł, om ut HL PA” BA We le w AA Tau chce EB (4 / ajka of * M Ń 4 pań AE maa LA Lia_ N AFU etLU „ wad Ka 2, 4 da hę z A hy: praw” POK, WAŁ MP tj vi PRO: śe miiłte i ke e r Ł. + 4 , Ex. ly Ją PZW. ZY, | N le ” * Ri riuttkća AL Rz 4 14449 ry 4 > =, 208 rd ;;” U A : key: upy w u noze kite Flet ię łete ę 4 _ EP aRóR.; > Pota +11 7 + „Matej udros b, Aaa 4 / f f A CŁA AP tą; YE ść AR. | 028 2. tu > a SME HlFt 1a da, 9 WAA_LAS RA Puaacja zew A Prana ay 73 aż „AM TO z A Xaaława z * MNAĘRETWS "oO LU AG w="""ERR"" 21 k- Sa OWONUEE: > BAL, p urtypicu ind adzy zowzń net E. waj) mrEŃ tueee4 ZĘ BPW „e 7 znak £-4feejty P wg TakĆ: 6 LAMA Łan Met razłecy na gate poskaaga nę. padake' eu! akae, LM km kamałz uyprasimao , pack » PLZ, taj Bye ka End bskóe" sapyiów I xy en Yatld r< 2 fadne* pmr JE e NY: z. plane enin) te KŁ ne daf 2a / ź , EZ < Zkódnać jay CK 24 ZAÓPE DE A. KE >wgiwyć i" sai pany jet AC TY nokie, aa BE - : |PRPB pólay 7 Tyt ja ceaete pęd | pysk, z 144? 1845900 PA Kazdcrna0a i * . Żep. PPEPEPNEJEFĆ WYP PRE * 6 ŚAAAE" — Zas Euro pie, zamadyj, Bacy kał zupełni PY a | PR ri , KH NAALO Plate A / RPOE , Ya uhoztuenopiy' ski « - Jah — eko > PoE Ak "PA x alnaić REMA O wóź. - Ek, | śś: radia ley "PŁ zę M (aaów 24 BA ndk Ćas4, JĘE ZzzB E 7 ź 7 NiE 74 Y_ IAA frny nyźA ył, * mę oŚwy PP, £ s POPR prrasgya ło: Ured mie PLTOPY Kauchak Maty igl! lumopu! tu — Anal Bai, a rdónago padku komary SER) Katawa 7 euaky Xaloty A) fm A» Ka mag” * : r : U Łu Ubu he Truro he / Mm r (ALFĄ HL śoóy i ZAJ 14 ea4l Ę | 2x dadfey wm ty nadał > „a odj Irae * AZ AT py jeża Ty + > — o WAL ze skóry, zdartej z nieprzyjaciela poległego w boju, robili pasy dozbroi i uzdy na konie, powiadają starożytni (1): ; 05 | Je Te zacieki Gelonów w tak odległe strony od ich naddońskiej sadziby, 6 których, z dawnych zapewne opisów jeograficznych wiedział poeta rzymski, od- = noszą się do epok, gdy jeszcze Z% prawym brzegiem Dniepru między emporiami greckiemi przebywali Osady ich pierwotne musiały się znajdować w okoli= cach Oczakowa: tam bowiem było gdżieś miasto Gre- lon. Pamięta Herodot o takowćm mieście, leżącóćm nad morzem Czarnóm,gdzie nie opodal i drugie było, Dioscurias zwane; te to miejsca słynęły wielkiemi jarmarkami, na które zbierały się nieprzeliczone tłamy ludów, do trzystu, osobną mowę i osobne kraje swoje mających (2). Kiedyby zaszła ta re- wolucya, która zmusiła Gelonów emporie opuścić, nie mamy żadnego śladu: to tylko pewna, że przed czasem najścia Dariusza na Scytyą, dawno już oni mieszkali między Budynami, znarodowili się z nimi w jedno i jeden tworzyli naród; więc się to stać musiało najpąźniej w drugiej połowie wieku szó- stego przed Chrystusem. Pamiętni przecież pocho- dzenia swojego helleńskiego, mimo zjednoczenia się nan z wn (1) Solinus Poly. Hist. c. 25. Pompon. Mela, Lib. Ii, c. 1. (2) Strabo, Lib. XI. 4 D z. Star: Nap. Łit, T. TL. si ' £ F KĘ mru? na. FG Um 5 / (:) ZE AG CZ religijnego z Indo-scytamr, corocznie posyłali do Delos Apollinowi podarki i ofiary (1). 64. | | GolonoBu. NIć mamy takoź wiadomości o przy- | __%9:__ czynach ścisłego stowarzyszenia się Ge- lonów z Budynami: to tylko z naturalnego rzeczy rozbioru nastręcza się uwadze, że oba te narody pochodzące od cywilizowańszych przodków, pierw- szy od helleńskich osadników nad morzem Czarnóm, Ę drugi od Kolchów czyli Scytów, mieszkańców nad rzeką Araxes, zIndyanami spokrewnionych, były same na wyższym szczeblu oświaty, od sąsiednich narodów swoich, jęły się rolnictwa i wyprzedaży jego produkcyj, przemysłu przyniesionego przez Gelonów, bardzo wygodnego w domu i zyskownego ć za domem. Tak więc powstała rzeczpospolita Ge- lonobudyńska, pod jedną formą rządu i jedną religią, +) która, obok uświęcenia rzek i myłów budyzumu, przyjęła cześć T'ytanów i świateł niebieskich, przy- niesioną przez Gelonów. 65. Rzeczpospolita Gelono - budyńska , nie bardzo . ziemie obszerne zajmowała, jakośmy wyżej poka- zali ($5 7), będąc dość ludną, to samó pokazuje, 7 -——— m nn Na w w m mA (4) Hymn. Callimachi in Delum. Editio Ernesti, Lugd. Batav. 1761 ap. Luchtmans, (I. l; p. 147. observat. Ezech, Spanhemii T. 11, p. 5069. , , c+) Rz kocu Hako 2man_f » ł 00 WY 22 Z ZZZEPOZE PY PR PZEARPA aa A | A M M — — 22 A ORŁY" monet BOW m na OJ | | Kira” 4ĄlUz ch uf s Ń u, PR j F: ) Sł ył y (id, b, IN = PLA i my aid, 7 / | Molka J ohue IN l . | ł [A Hy mr ( ; (iy Mi Mm Mt M yk 43. E a, git ) Pm 2 A POSAOSĘE" 1 NO PWD rkitle AW 1 KU s. w ] wl (4 iuiya= Mit, DOW NOUULZAL 8. * RONA u* 4 R ECON 4 TEŻ, = "= » A N = GKTY | 9 2 or FP , „Al śMHirń Mala, 4h ji MY TMNT manii ( Sw uł " w |] A TY wimmnorier, J wd ; 131 l CHAN AS. 3x > z 3 ; ? * , 3 a * , zł ą P) , cytył w 54 MI SLCAAMAE NA c (/ cero ZZ ; fońazetinc cd/ een ZA Fadć CIAM p A 7 adoma Zad ili óR - PAM DULSK KMT 1 da4022111144 UŁAN CAYY dz FRZURZIEAZZNAAA, | 2 11: piski 49904 HW 04040 144 POWA WA za A upUan ay | z TZ waw RZE ad "7 A 47 A GACA Ea SO a — - — | 0 IE o" 4 WUMMY jęjakitu m NKAZKLE wi MIO AAAA i , |= - „-="RAPSPER „U = x U LWTOŻL WIltęzth WAWONÓY dd IUerT HUM, Mr, Ur " pa 5 4 z Z o Da. ył porod y O „b CT Lie AM ył a 4” b Ww p ; ( RIAA... Jama 2 A Sfromiecj. + mw | m 2 EW m M ŚŚ. - — mA A A | w a 1 zków mu WBA a Że więcej pilnowano w niej uprawy roli, niżeli pasterstwa. Sam Herodot nie w innej myśli mówi o Gelonach i Budynach, kiedy im przyznaje posia- danie grodów i takich własności nieruchomych, które przez napad Persów zrujnowaniu podległy. Byli bowićm oni w tej samej wojnie najwierniej- szymi inajochołniejszymi Scytów sprzymierzeńcami. Wojsko ich działało przeciw Dariuszowi w tym oddziale, którym król Scytów, Indatys, dowodził. Strata pod czas wkroczenia Persów doich ziemi była bardzo znaczna i wyraźniejsza, niżeli w Scytyi, gdzie nie wiele było pól uprawnych, ite rozsiane ponad Dnieprem na bardzo rozległej przestrzeni. Kształt rządu był unich gminowładny: nie znali królów nad sobą, w brew zwyczajowi Scytów 1 Sarmatów. ROZDZIAŁ VI. O Gotach, Estach 1 Liwach. 66. Naród Gotów był scytyjskiego, CZYli poęzątki Go- . kd © I ) . raczej, Celtyckiego pochodzeniafALacar- ry (1) wyraźnie udowodnia, że Goty, Githony, (1) Lacarry: Histoire des colonies Gauloises, p. 5g. Got- * 4) ns aj a „_ |] a: BŁ Gottyny, byli potomkami Scyto-Celtów, opierając swoje dowody na tóm; że TacytGrottynów za Gallów podaje; że cechy rodowe (rotów są wyraźnie Scy= tyjskie ; że zawsze zachowywali kszłałt rządu, u dawnych Ścytów zwyczajnego, będąc pod do- wodztwem królów. Pluatarch , w życiu Kamilla, dochowuje starowieczne podanie 0 przejściu ludów "PR EP Celtyckich z południa przez góry Ryfejskie i osią- gnienin osad w odległej na Północy stronie Europy. Powieść ta utwierdza nasze podanie; o wędrówce części dawnych Scytów, z Odynem do Skandyna- wii($ 15). Gałąz ta Celtycka, rozrodzona w stronie północnej,odróżniała się od pokrewnych sobie ludów nadzwyczajną ochotą do azardownych przedsięwzięć, niespokojnością charakteru, nieprzywiązaniem do jednego miejsca, chciwością łapu i pogardą praw ludzkości. Mimo niepośledniego stopnia cywilizacyi; Goty byli bardzo surowych obyczajów , okrótni = mr" 0 dla każdego,kogo mniemali bydź swoim nieprzyjacie- lem. Zkądinąd godni podziwienia, co do śmiałości na morzu ilądzie , przemysłu w sztuce Żeglarskiej, m ny AE niezmordowanej do pracy ochoty, i jeżeli cnotę wojowniczą nie przestaniemy wysoce ważyć,pierw- szymi bohatćrami północy nazwaćby ich należało. Sława ich w pokoleniach Celtyckich, zjednała im thony i Gottyny, byli to samo, co Goty, lecz w poźniejszych epokach ostatni tworzyli ludek osóbny,gotycki,kopiący metalle w Karpackich górach. + k p 4,* „km ZA SĄ podobno przezwanie Gott, co znaczy Boga: albo- wiem pierwotnie nazywać się mieli Wod, to jest: Towarzysz Wodyna, czyli Odyna (1). Szczęśliwsi, gdyby podobne nazwanie i od cudzoziemców uzy- skać potrafili. Ale ich waleczność do tyla z dzi- kićm okrucieństwem była pomieszana, że imie ich postrachem było świata i biczem chłosty nieba. Goci skandynawscy od niepamiętnych czasów byli żeglarzami, kupczyli czasem, najczęściej rozbijali; brzegi morza Baltyckiego były najpierwszym tea- trem ich przedsięwzięć. Albowiem Tacyt, wymie- niając materyały do dzieła swojego o Germańskich obyczajach, poczerpnięte z pamiętników dawniej- szych pisarzów, powiada o Gotach, jako juź o na- rodzie, zdawna mieszkającym za lewym brzegiem dolnej Wisły. Zdaje się, że ci trudnili się samóm kupczeniem produktami wybrzeży wschodnich morza Baltyckiego, szczególniej bursztynem, który mogli aż do Brytanii dostawować i prosto Karta- gińcóm przedawać. Lecz następnie, kiedy han- dlarze morza Śrzódziemnego,sami dopływać poczęli do miejsc składowych bursztynu, kiedy się, jak nataralnie sądzić przychodzi, namnożyło różnych przedsiębierców do przewożenia kosztowności tego wybrzeża bursztynowego, zapewne Gotóm większa (1) Malte Brun: Vocabulaire des mots gónćriques; Diction. Geogr. de Vosgien, Edit. 1851, Paris. ochota do rozbijania bogato naładowanych statków i zamożnych osad nadbrzeżnych urosła. To dało początek wojownietwu skandynawskiemu, i zna- jomości rozległej krajów nadbrzegowych morza Baltyckiego i dalszych mórz przyleglejszych, oraz usadowienia się na wybrzeżach wschodnich wzglę- dem Skandynawii. 67 4. Wiek 11-gi W podaniach skandynawskich, Saca- 20 Chryst. p ś yć kazanie się rni północnemi zwanych, znajduje się osad Gotów k w nad Fisłą. wieść, że bogowie w dawnych jeszcze wiekach , zapowiedzieli mieszkańcóm Skandyna- wii, przez usta kapłanów swoich ażeby się udali za morze i tam osiedli: albowiem tam ich ocze- kuje nowa ziemia, błoga, urodzajna, ludna, obfi- tująca we wszystko, na której ich panowanie i cześć A / bogów Walkali, zakwitnie w nowym blasku. / [o spowodowało pierwsze kolonizacye Gotów na wschodnich wybrzeżach morza Baltyckiego. Potęga Gotów, przybylców ze Skandynawii,pomna- Żała się coraz bardziej, luduość z rodzimej ziemi napły wała, duch wojowniczy wzmagał się. Pozwy- ięztwach nad sąsiadami, zapisanych w dziejach przez gockiego pisarza Jornandesa , szczególniej nad Ulmerugami, ludem, należącym do pokolenia R ugów, narodu Germańskiego,pokrewnego samymże Giotóm, i splądrowaniu ich krainy, leżącej między Odrą i Wiparą rzekami, wcale różnej od Ulmigiryi, o której powiemy biżej naswojćm miejscu; posunęli Goci zwycięzki oręź na Wandalów, czyli $wewo- Germanów, którzy mieszkali nad Wisłą śrzodkową. T['o się wszystko działo w samym początku drugiego wieku ery chrześciańskiej. Jakoż od tej epoki Goci, niezmiernie ciężącymi swoim sąsiadóm bydź poczęli, za całe rzemiosło najezdnicze wojowanie i łupieztwo przyjąwszy. Tą koleją przyszły rzeczy do tego stopnia, że trzeba było, albo pokonać sąsiadów do 0- statka, albo samym się wynosić zich sąsiedztwa. Wandalowie bowiem wsparci pomocą Gepidów i innych sąsiednich ludów, poczęli ze swojej strony cisnąć nie pomału Gotów. 65. Ten obrot rzeczy politycznych zda- JP ędrówka Gotów na je się bydź przyczyną, według mojego JE schód. rzeczy pojęcia, śmiałego zamiaru Gotów do wyru- szenia w odległe strony wschodniej Europy, celem szukania miejsc wygodnych na osadę , w stronach błogich Wschodu, zawsze z uczuciem jakiejś ponęty iprzypominanych przez przodków szczęśliwości, tam niegdyś doznawanej. Naruszewicz przypisuje innej przyczynie to wyjście, mówi on: ,,fizecz doprawdy podobna, że Dakowie z Getami, pamiętni Vf tylu klęsk, poniesionych od Rzymian, wezwali do siebie Gotów, wolącsię z nićmi łączyć, niżeli a RZ bydź pod panowaniem obcóćm (1). Trudno się przecie na to zgodzić, ponieważ kierunek iścia Gotów z Zachodu na Wschod, nie zmierzał prosto ku Dniestrowi lub Dunajowi, gdzie między tómi rzekami Dacy siedzieli ; lecz wyboczyli ku Dnie- prowi środkowemu, i przeztę rzekę przeprawiali się, a dopićro poźniej nieco zbliżyli się przez Dniepr i Dniestr dolny, przeszedłszy ku Dacyi. 69. Rok 161. W roku 161 ery Chrześciańskiej, lscie Gotów „pod Fulime- rem, odłus badań Naruszewicza (2), Goci l R /? , pod królem swoim Filimerem, prze- prawili się po moście przez dolną Wisłę, przecho- dząc z Germanii do Sarmacyi: gdyź ta rzeka odgra- niczała wówczas krainy, tak przez jeogralów sta- rożytnych namianowane. Lecz przydarzyło się, kiedy połowa Grotów przeszła, mostsię załamał, czy też został przez pęd wody zniesiony. Jest domysł dawnych dziejopisów, że Filimer umyślnie ten przypadek przyśpieszył , bojąc się wielkiego natłoku ludu: gdyż cały naród zabrał ochotę do wędrówki. Tak więc,połowa ludności gotyckiej, pozostała na ten raz, za Wisłą. Wraz po przejściu rzeki, Goci stanęli w krainie Owim, jakiem narze- czeniem nazywano wówczas Prussyą nadwiślańską; (1) Hist. Nar. Pol. T, I, str. 96. (2) Ibid. str. 72. t SĘ. AE tam zasiliwszy wojska swoje Żyznością tej ziemi, „dalej wyruszyli. 70. W tóm iściu pierwszą się im nawinęła kraina Spaliów , których, zabrali z sobą na wędrówkę. O tym narodzie nić mamy nic wyjaśnionego przez starożytności badaczów. Pliniusz umieszcza naród Spalei, zalewym brzegiem Donu nad bBosiorem Cimmeryjskim (1); wiadomość ta, poczerpnięta z da- wnych jeografów i w kompilacyą Pliniusza włożona, między tłumem innych narodów, znać daje o jej odległej starożytności, że zaś Jornandes wyraźnie Spaleów umieszcza w Mazowszu teraźniejszym,kiedy sądzić chcemy z porządku iścia Filimera , więc wypada postrzeżenie, że Spaleowie przybyli znad morza Azowskiego, naprzód w te zachodnie strony, a poźniej wyszli z GGołami, czy wszyscy, Czy, jak zapewne bydź musiało, część ich ochotniejsza. Do jakiegoby narodu ci Spaleowie należeli, nić ma takoż pewności: zdaje się że oni byli tym sa- mym narodem, co Polany, albo Bulany: 71. Przechód Gotów,jak powiadają dzieje; ozoliczności towarzyszącę Gotóm na wschodzie. trwał rok cały,nim ich oddział przodowy, który składali Astyngi, przeprawił się na lewy brzeg Dniepru śrzodkowego. Przeprawa ta O O A W 0 z w w EWA, (1) Hist. Nat, Lib. VI, c. 7 ad finem. CZ miała miejsce nieco wyżej ujścia Prypeci, nad którą rzeką spoczywali czas niejaki (1). 'Toć musieli na drodze od Wisły do Dniepru zimę przepędzić gdziekolwiek ; sądząc z powolnego iścia, musieli przebywać Niemen między Grodnem a Bielicą, lotrzeć się o te kraje, które stanowiły przedział Litwy południowej. 72. Jornandes, z któregośmy wzięli większą część szczegółów, o (rotach, tak się zapędza za wielkiemi czynami swych ziomków , na wschód wyszłych, iztego powodu Ostrogołami nazwanych , że zu- pełnie prawie zapomina o tej połowie narodu, która za lewym brzegiem W isły pozostała. Mybyśmy jednak woleli czytać mniej świetne zawody, ale bliżej nasz przedmiot interessujące. Biorąc jednak pod rozwagę tę mnogość ludów , pociągniętych ruchem Gotów; występujących jednych za drugiemi na widownią działań na wschodzie,odkrywającą się, musimy zgodzić się z tóćmi podaniami, które nam wystawują długi przeciąg rewolucyi na wschodzie Imperii zdziałanej, a która wpływ miała znaczny na ludy wyszłe za (rołami, z ziem składających Narodu Litewskiego dziedzinę. Wiadome wpływy Gotów i ziomków ich skandynawskich, na naród teraz wzmieniony, 0 czem w ciągu tego pisma — -——>—» (1) Czacki; o Lit. i Pol, Prawach, T.I, str.7. p di Md | | | | jawy | OPO wyłożą się niejednokrotne dowody, torowały im ze Skandynawii i Gotii zawiślańskiej najwygodniej- szą drogę przez Litwę, a tćm samóćm dawały zręcz- ność do uwlekania z sobą ludu. Kwady, Swewy, Markomany i różnie inaczej nazwane pokolenia gotyckie, ciągnęły na wschód za Filimerem ,„ nie razem, lecz koleją i po znacznych lat przerwach, iścia ich ciągle, albo ocierały się o przedziały ludów litewskich, albo przez ich ziemie się uskuteczniały; niemałe więc zajść musiały odmiany polityczne w tej części Europy. 79. Około roku 215, znakomite bardzo siły gotyckie przeszły za Dniepru brzeg lewy, gdzie przebywali w tę porę Daki,niepodlegli Rzymiauóm. Nad Gotami panował Amalus, król waleczny 1 znakomitych przymiotów człowiek. On to bezwątpienia dał początek urządzenióm ligi narodu swego , która z czasem utworzyła potęgę Ostrogotów, straszną ma Wschodzie. Wnuk i następca tego króla,pierwszy jął się napadów głośniejszych na Imperium. Jego siły, wzmocnione zastępami Teufelów, Astyngów, Kar- nów iobcego ludu Peucynów, dwakroć zalewały Mezyą ibrały okupy z miast Imperii (1). Odtej epoki pełne są dzieje najazdów, lądem i morzem, na rozmaite prowincye państwa Rzymskiego, wyspy — — m (2) Lelewel: Dzieje starożytne, str. 290. POŁ 7 MAZ nawet morza Śródziemnego greckie nie były wolne od napadów. 'Te najścia, pomimo zabrania kosz- towności i rzeczy zabrać się mogących , pomimo uwiezienia dzieci, dziewie i żywiołów gospodar- skich, nanosiły ostateczną ruinę, pożogę, znisz- czenie i śmierć wszelkiej Życie mającej istocie. Czy to złośliwość wrodzona tym Skandynawóm , czy nieposkromiona swawola i pijaństwo, czy jakieś systema polityczne królów barbarzyńskich,chcących przestrachem porażać wszelką chęć oporu, słowem: jakiś geniusz zniszczenia, ciągle i w najpóźniejsze wieki istnienia gotyckich plemión, towarzyszył ich wojennym przedsięwzięcióm. /4. Okropnością Goty napełnili wschodnie Cesar- stwo: zamożność miast kwitnących znikała, albo przenosiła się w obozowiska barbarzyńskich -naro- dów, od Dunaju do Dniepru panujących. Wszelako między niemi nie było zgodności, ani dążenia do ustalenia państwa uorganizowanego. Jeden z królów gotyckich, najświetniej władzę swą roz- pościerający, Hermanerik, możeby ustalił posadę królestwa Gotów, gdyby okoliczności zaszłe za wpa- dnieniem Hunnów do Europy, nie rozchwiały tej osnowy, 70. | Uległszy pod przemocą Hunnów, szukali Goty opieki i przytułku w Imperium wschodnićm,którego | ZPLk |. ODRA byli niszczycielami przez dwa wieki prawie. Przy- cze pili się więc do Rzymian isłużbę wojenną unich pełnili. Aż nakoniec upadek Hunnów, wydobył znowu na scenę świała działania odrębne Grotów. Zmowu zaczynają dzieje opisywać obroty wojenne Ostrogotów, Wizygotów i ich sprzymierzeńców, poczęści zpod rozkazów huńskich wywolnionych, po części zukrycia w Imperii wydobywających się, po części z siedlisk ojczystych przychodzących do widowni południowej Europy. Tu znowu świe- tneść Gotów zajaśniała pod królem Teodorikiem Wielkim, który zdobył Rzym i całe Włochy, pano- wał nad nimi lat 57, trząsł całym zachodem Europy, i miał wpływy najej półuocno-zachodnie kraje. Po śmierci tego mocarza, znaczenie Gotów zaczęło się zniżać: rozmaite ich rozdrobnione po- działy, zlewały się w przetwor ludów nowocze- snych Europy,wydobywających się pomału z barba- rzyństwa, pod łagodnóm błogosławieństwem chrze- Ściaństwa. Iuch jednak gotycyzmu pozostał na dłu- gie wieki w północnych stronach, którego wpływy zajmą jeszcze nie jednę kartę pisma niniejszego. 76. Zwróćmy dopićro znowu wzrok nasz O Fstach. na ziemie nadbaltyckie, gdzie przebywał naród, Fstami zwany. Początek nazwania tego , będąc wyraźnie gotyckim, daje się wywodzić od wyrazu Bust, albo udest, co znaczy, Wschód. Skandyna- > wowie tgź na sam przód okryli te strony, na sam- przód z ich produktów korzystać poczęli; slusznie więc przypisać im należy nadanie razwania zie- mióm odkrytym. Jak tylko więc pismienna Europa poznała Skandynawów, czyli Gotów iich odkrycia, używać poczęto tego narzeczenia, które było pow- szechne całemu wybrzeźowi wschodniemu morza Baltyckiego, od Wisły do Newy. Częstokroć auto- rowie, którym o tych stronach i narodach pisać przychodziło, albo, nie wchodząc w szczegółowe nazwania,albo nieamiejąc ich wyrazić, pod ogółowe Fstów i Estyi narzeczenia zajmowali, i ludy i kraje wcale rozliczne między sobą. Ztąd więc ludy litewskie, mieszkające w tym ziemi zakresie, wcho- dziły pod rabrykę Estów. Chociaż o tóćm wyłożył obszerne dowody Xawier Bohusz, oparte na Ko- smografiiEttika (1), musimy jednakże obszerniejsze opisy zrobić o Estach, mogące rzucić światło na dal- sze rzeczy, w piśmie niniejszóm zawrzeć się mające. ją Podania. Z pozostałych podań historycznych o Estyi,najdawniejsze jest Pyteasza,podróżnika Mas- sylskiego,który obok Gotonów wspomina Estów (2). poz ORA (1) Rozprawa. Część I. (2) Stephanus Byzantinus: p. 4g0: — Ostiones, popułus ad oceanum occidentalem, quosCossinosArtemidorus vocatł „Py- żheas vero Ostyaeos. His vero a sinistra Cossini Ostiones di- cli, quos Pytheas Ostyaeos appelłat. Podobno czy nie Rossini, Będziemy mówili niżej o podróży tego astronoma, teraz tylko powiemy, że cały jego opis tak jest wyraźny i niezatarte cechy noszący, Że nie należy wątpić, aby tamtoczasowi mieszkańcy Prussył, nienazywali się Fstami. Zatrudnieniem ich było zbieranie bursztynu na wyspie Abalus, którym Gotony kupczyli. Data tej podróży przypada na rok 540 przed Chrystusem; od tej epoki, az doT'acyta, nie mamy nic o Estyi w autorach starożytnych, chociaż niektórzy, jak Diodor Sycylijski, Mela i sam nawet Pliniusz, który miał pod ręką Pyteasza i inne podróże po morzach północnych, nie wspomi- nają o Estach. Przyczyna tego zamilczenia nie inna, jak ta, że nie było wówczas żadnego narodu, do któregoby właściwie takie nazwanie przywiązać można było. Tacyt dopićro nakońcu pierwszego wieku ery zwyczajnej piszący, wymieniwszy po- siadłości Germanów, ich pokolenia i obyczaje, kończąc swoje opisy na Swewach , przemożnćm pokoleniu tego narodu, zamieszkujących najpót- nocniejsze z Germanów strony, przechodzi w o- statku do wybrzeży Prussyi, i wspomina Iustów, Powziął on zapewne wiadomości o tćm nazwaniu bydź powinno u Artemidora, gdyż Cossini, czyli Cossaei (Plin, Hist. Nat. Lib. VI, c. 27),należą do ludów śrzodkowej Azyi, Przepisywacz łaciński, wezwyczajony do częstego W dziejach pisania (oss, łatwo mógł się w tćm miejscu pomylić. m u Ł 3 4) i. od Germanóv”, którzy tak zawsze te kraje i ludy nazywali Z gockiego narzeczenia. 78. Opowiadanie jego brzmi następnie (1): „Na prawćm wybrzeżu Swewskiego morza, ludy Estów przebyęyają, których zwyczaje i ubior są Swewów; język zaś podobniejszy do Brytańskiego. Oddają cześć Matce Bogów, na znak swej guslarności noszą wyobrażenia dzików, które każdy za oręż: % pemłną ochronę, wierzący w swego boga, chowa szczególnie w potrzebie przeciw nieprzyjaciela. Żelaza mało mają, lecz maczugi zwyczajne użycie. Zboże iinne owoce ziemne z większą pilnością uprawiają, niżeli gnusność germańska dozwala. Takoż zwiedzają morze isami wyłącznie zbierają bursztyn, który Glessum nazywają, na mieliznach i na brzegach morskich. Czyliby go jednak przyrodzenie lub sztuka wydawała, nie mają o tóm postrzeżeń,według zwyczaju barbarzyńców. Owszem leżał on wza- niedbaniu między innemi wyrzutami morskiemi, dopóki nasz przepych nie podniósł jego znachenia. Bez użytka dla nich prawie, jest przez nich w na- turalnej postaci zbierany, nieobrobiony zbywany, 'z podziwieniem nawet przyjmują zapłatę za niego. Że zaś to jest żywica drzewna, przez to się poznaje, e niektóre ziemne inawet latające zwierzęta, ou O z (1) De Morib. Germanor. c, 45. o//2 R | p | „gó | dal | WOZY” h; 3: . | w ) m W dA f grach, lys i (+) - Aaraurhur rile4 Pygj Mudone badyn=ku/ Z, fr x 4 | i | PY 4 wywórońayj iŹ,/ yo (LŚkÓ 0 zka, to Aj b» pów st. ta ae da p | Lu m hg oś arrnw : Mego ny Ha Kae Tesa : | | SB żę: Bój, | ch We 4: AG, zy > „A 7 RKudrena zh ma gr rani it), u'2— dci W bu ZA— x W d ; e<ź tutaj WY sikać, 7 / H ib Gla.ś, mka ko yż Aa WIRE duż gr ta ndrosł wóżny . 2 "nzlkje M4, | RAE HE CREE £E DET „ań pypodnincyi 6 eń. 76. | ray Pióansay sko yli aż waadki zak | 4, ya gh 44 X radną du na Kobe, ba, watna (e doednick. MA fana basta nagę A Żak OZCAR Mun gut y ke mó AE A p pu zdbrnęgh AnK- nana Wo | err EE am go -. bobu o” ZA = (M4 HC a k ko A PARZE. 948 A 4 zet jakoby Z Ż ZA ć "Ryl Ku P>. Ma. na. „ oiołe sadem. M6 RA naa powie, opbojna na. © "0090r JA. kr Zo za ak SAGE... Poka wę Pona tfu, 9 wyd buaniy PA dna_, | ABE x e. By „bij A z SPA burn Z ode oka WERKE AC Jk sg po są) pos 978 7 4a dop, mt EEE e SE 4 tJ a maj | sk” y 92 2 LL wte UŁ e, Jamy, ku: Plac mate, W »dŚ by (ady - | Jama: dY sA AWAY j am make o Łabwii sda «e GAR” ZE Je 9 kóry mea > driś: kły : * Me PRACĄ sko pady WZ Agd taa. Malo Aaaka jamnied ee; ce fMofagu. SOWA ZZA Kaeyp, ho) Jnłam 63 minia Mad Maloynn kal Bzmastj ut, pare korea = PL ża fe AAA N+ŁE KŻ EW A mę UamaC Z / prrhonk = | A A « - y( . p PR koni 34 SĘ LĄ neŁ WAJŁ 1 > lx ? sko prradlaa | , ć aj zr" młówa nna 74 — Yi BEL dkłóny ij pnypdau (0). Mirnaki kó Żuk zm nix SifrteD Mas Asa ns ] A , ddódyn nak Aae em, 4a 9 kpa r „a= ky, gle 48 Sześć nac Za AD nx 4d ' lab due, slircz race a TZ nau 2 żłayT Ks ru tmynójui (m = ' 4 ( 878 Ń | dd , W ady st AŻ 720, LA) (22 pd) 7 zony NtuzA : częstokroć w nim się znajdują, które , oblane wprzódy płynem, następnie przy stwardnieniu jego istoty, w nim się zamknęły. Mnićmałbym przeto, że obfite lasy i gaje, jak wewnątrz krajow wschod- nich, gdzie kadzidło i balsam z drzew płynie, rów- nie na lądach i wyspach zachodu znajdują się, gdzie ta istota, która, przez promienie zbliżonego słońca wyciśnięta 1 w płynną zmieniona, spływa do bli- skiego morza i przez siłę burzy na przeciwległe się wybrzeża dostaje. Kiedy się doświadcza własność bursztynu przez przybliżenie do ognia, pali się jak drzewo smolne i wydaje dymiący, pachnący pło- mień, lecz przy tóm staje się miękki, jak smoła, lub żywica ”. Z tego opisu Tacyta, dość wyraźnego i dość z jasnych źrzódeł poczerpniętego,wykrywa się ta prawda historyczna, że miał wiadomość o Na- rodzie Litewskim (1), który pod nazwaniem Estów starał się opisać. Ż rozbioru jeografii Tacyta wywiązał nowocześny dziejopis Pruski, następne Fstyi położenie, stosownie do sąsiednich z nią krajów (2). Na zachodzie wciąż prawego brzegu W iisły, od rzeki Drwęcy aż do morza, i dalej biorąc w głąb lądu, aż do brzegów Pasarży (3) sięgały (1) Thunmann: Untersuchungen iiber die Geschichte, eini- ger nórdischer Vólker, s, 66. (2) Voigt, Geschichte Preussens, Band I, 8. 56. (5) Pasarża, Pasargas, znączy wartowniczą rzekę, czyli graniczną. Dz, Star. Nar. Łit. T. 1I. 7 QY c "ŚRI osady Gotów, odtej zaś rzeki wciąż nad morzem aż do Finnów, Esty siedzieli, mając od wschodu i południa wenedyckie ludy. Z: 4 ry Ń © . Pydańia PGL Od czasów "Tacyta, długa znowu znaj- um. duje się przerwa, w której nie mamy wzmianki o Estach, aż do wieku Teodorika Wiel- kiego, który miał stosunki z nadbrzegowcami morza Baltyckiego, kupczącymi bursztynem, nazywanymi FEstami (1). Poźniej Jornandes, pisarz dziejow gotyckich , który z Kassiodora czerpał najwięcej, czyli go przerabiał, wspomina o Estach, których umieszcza nad brzegiem takoź morskim (2). Niżej tenże autor, opisując wpływy władacza (ołów wschodnich, /Z/ermanerika, na lady i narody mie- szkające na zachodzie Kuropy,powiada: „, Podobnie tenże król Hermanerik, naród Fstów, który dłu- gim szlakiem brzeg Oceanu Niemieckiego zajął, mocą mądrości swojej, pod władzę swoję nakło- nił (5). Wiadomość o tćm nazwaniu zbiorowóm była powszechną, ponieważ i Prokop (4) wspomina o Estach, mieniąc bydź Heraulów, lad wojskowy, — m (1) W zbiorze pism Kassiodora: Variarum Lib. V, Epi- stola 2. Będziemy vtćm jeszcze niżej mówili wciągu pisma niniejszego. (2) De reb. Goth.c. 5. /że mesżz, omyłkę zamiast zżem Pstź, 1 7 k oem / postrzegają w tym autorze. de . E, (9) Ibid. c. 25. | , (4) De bello Goth. 3 f ł I 25. J60 4 były pod dowództwem Odoakra, pochodzących z narodu Estów. 'Ten dziejopis żył za Justyniana, Imperatora, czyli w wieku szóstym. We trzy wieki poźniej Fginhard, pisarz życia Karola-Wielkiego tak mówi o Eistach (i): „, Około tej zatoki (morza Baltyckiego) mieszka mnóztwo ludów. Mianowicie Duńczycy i Szwedzi, oraz ci, co my Normannami zowićmy, trzymają północną stronę, jako też wszyst- kie wyspy tameczne: lecz napołudniowej są Sła- wianie i Esty (afisti, zamiast „4esti), a za nimi dalsze rozmaite ludy. Slawianie mieli w tej epoce wiadome swoje sadziby, które sięgały po brzeg lewy Wisły. rotów już za prawym brzegiem tej rzeki nie było, więc Prussowie wchodzili w liczbę ludów Estyjskich. Adam Bremeński znał tęż samę Fstyą: opisując bowiem kraje, nad morzem Baltyckiem leżą- ce,które,przez kaprys staroświecki wyspami nazywa, powiada między innemi (2): ,, Takoź opowiadano nam, że leżą nad tóćm morzem inne mnogie wyspy, z których jedna ogromna Estlandyą się nazywa. ” Ominiemy tu opowiadanie o Estyi Walfstana, wę- drownika Skandynawskiego, który w drugiej po- łowie wieku dziewiątego ją zwiedzał: ponieważ otćm przyjdzie mówić w dalszym rzeczy Litew- skich opisie. (1) Vita Caroli Magni, c. 12, (2) De Situ Daniae e, 224. Preterea recitatum est nobis, alias plures insulas zn eodem ponto esse, quarum una gran dis Estland dicitur, 4 ** 4 % — 100 — 00. Z tego wyświecenia rzeczy pokazuje się, że nazwanie Estyi było zbiorowe i ogólne, pod którćm "ludy się mogły znajdować różnego narodu. Lecz, za wyjaśnieniem się historycznóćm , o pochodzeniu ludów, nazwanie Estów pozostało przy Czudach, plemieniu Fińskiem, zamieszkującóm krainę i dziś pod imieniem Estonii znajomą, zawojowaną przez Niemców , którzy to nazwanie utrzymali. Sami zaś Estończycy, dzisiejsi, nie wiedzą wcale w swoich pamiątkach historycznych o tćm nazwaniu. O Liwach. Przyległy Dstóm był wazóde Li wów czyli Liwonów;rozmaite są zdania i domysły otymna rodzie,lecz nie pewnego nie ustanowiono: nawet nie- wićmy;,czy on istniał z imienia tylko i był ludem Le- tyckim, ezyli raczej Litewskim, albo wcale oddziel- nym, i zaginionym już dawno. Starożytni mają podo- bne nazwania: Ptolemeusz wymienia .Aelvacones (1), którzy byli ludem Ligiów : przeto wykładacze mieszczą ich na Szlązku, chociaż mogli bliżej Wisły pomieszczać się, albo nad morzem za lewym brze- giem tej rzeki. 'Tacyt wspomina Z/elvecones (2), których wykładacze niektórzy osadzają w Pomeranii (1) Geogr. Lib. II. (3) De Morib, Germ. c.45. 77 neta na. iabn powa E aa uchu" s 2 | a | | | ) — I0I — około Heli (1). Pliniusz powiada, Że Złzlleviones (2), naród liczny bardzo, w Skandynawii siedzieli. Zwa- żywszy na nienadto starowną dokładuvść jeograłi- cznych opisów Pliniusza, w tych wszystkich trzech nazwaniach upatrzyć łatwo można przodków Li- wów,należących do narodu Celtycko-Germańskiego. Wedłag bowiem postrzeźeń Maxymiliana Ossoliń- skiego (35), w rozrodzie germańskich ludów nazy- wano /ngewony, mieszkańców morskich wybrzeży, jakby to znaczyło Pomorzan ; a zaś łiewony, na- zywali się mieszkańcy równin w głębi lądu, przeto ipoprzedniczo wzmienione nazwania i Liwony, odnoszą się do ludu germańsko-celtyckiego. Co się tycze miejsca osady Liwów starożytnych , -jest wniosek Malte-Brun 'a,że ta bydź musiała nad rzeką Liwcem w Mazowszu; przeciw temu nie mamy nie do zarzucenia: zkądinąd podobieństwo nazwań bar- dzo jest wyraźne. Mógł bowiem ten lud Ligijski, tam zajśdź:i osiąśdź,przechód niedaleki mając. Przy- puściwszy jednak to mniemanie, należy wyniesie- niesię Liwów znad Liwca posunąć do epok po- przedzających'erę chrześciańską: albowiem wzmie- nieni tylko co autorowie starożytni nie omieszkaliby, wyliczając tak poszczegółowie narody za lewym (1) Dusburg. Part. III, c. 16, Animadvers. Hartcnochii. (2) H. N. Lib. IV, c. 15. (5) Uwagi nad Kadłubkiem, w Przekł. niemiec. Lindego przypis N, 27. 0% 0% A „I | śd A ogg WA « brzegiem Wisły siedzące, wymienić i Liwów. Nawet bydź mogły wiadomości o ich wyjściu na północ doln;, z czego u Pliniusza powstało umie- szczenie ich w Skandynawii. 02. Znakomity dziejopis Rossyjski, Nestor, znawca doskonały rzeczy północnych, powiada, że między narodami hołdującemi Russ- Waragom , w pierw- szej połowie dziewiątego wieku, znajdował się naród Liw, którego posadę wskazuje, wyliczając porządkiem narody, jak miały swoje osiadłości: „Libw; Neroma, Korś, Ziw, Czud”, Mera, Weś. 'Erf pierwsze wyraźnie litewskie , trzy ostatnie fińskie, środkowy jakiś obcy, tamte przedziela. Fak więc między Kuronami, czyli Łotwą i Czu- dami, mieszkali ci Liwowie, gdzie teraz kraina Inflantami,albo Liwonią unas nazywana znajduje się. 80. Zsąsła jednak już a rodowośóyętafożytłnych Li- wów, przddą wiekiem XIII, albo wiókyóm, kiedy ten kraj poznano, %ądnego iunegó nareduyprócz Łot- waków , tm nie ztmjęriono , mimo nazwania im dawanego przez Niemców u których były wiado- mołeł jeografigfie tych krajów,*xdawna dochowane i nabyte praz żeglugę i związki hamqlowe. Sami Łotwacy fńigdzie się nie nazywają Liwonhsyi, u nich (7 v” PA PNAĆ a Mama ka Z” (adj, A pnaeza Ly ZLA- 583. Nemeetey( ky de A mamo , c Ai reż ko boga kodaGó „Ad uśuTAa, Ma PŚ ; OM load RP ACME am. e 77 Ę | Ma wje ; MuzriabCPEJ" vt AM AL daly RR ; | zw brax aja s ae razdły da Z ymre” du AREi Q (Al ino jaa0 pot niej alba eu maj l nahy saa 7% | nirmrzcha daul ana. us GÓ e da — peel Alana 101 WINE qwidy ' 4 An "POZIE lt WŻ żanuf aMNŁ y o ÓÓŃE WE WOZIE A NŚaanam | ke / pac | na e h ów eGP zy palad, R | osy: ape be lam eknzeh tlniężytnećć, m luD w xm złej tka mae zagaw ra pr Ło nA A PRA >w zyj Jka ow A sy dni 0 a. ony U fo: ehw' e dok T ody W EE zTłwalani w cele zój WA Kaan lamy! JAR "7 zreduby lą wódr'eetmt' Xarmiyj . NYv/B /44 dod?) and Jodna, Prsfdaie rach” He Puo Z / zało ka Moga rea, - był! pna mało Spo, W Vnfler "20 R ki W ek ema, rob XA 16 AR tógr twe zda eo xe un Eg; Ło dad jboo, za Xaułin ba.. tala. budhw hdi mo Me gnata © Adóoo y jedna tata ( akocżić Tar Elż wę kady i waskawanł aan, rea oj GAKz ię naą day koda uky maja, ; powa zechnii zas! mna | ke Pył „dęgocznid w. 7 ię, 0 GAME 44 ky; zusc4a Ku nie derpią, jedna and Ż Z kaunkh m, „" p lulan a mi, ŁA pny na RŻEO da | pokoji, uga uslabu I kaeha Ko uległ | ymm Famowu snłtni. u Tem Tadano skala PiK ESZCY Wy TY MIE r. Am WDM: naj „der oliinwtj Łe apa hub lam ah nyśk ple znane j awktna pa aw etcia xned 14, daj megi, teó, ujnanaę mda k ny ko Z wwa ao” sad mał byla; Myj Kaca. "m tus nag! ha, adj Ao nałany udbay au an wak zakofień per leg pęka wyk AD par tattysh amy WIŃEM0O. Jam aużbwć MAY uttgią ds beesńr, libeeszy, jak Ay Ki bo- Bt, NJ be ład ma w rh nar:rke PP PP petudnee, tg 1 64 Lwasj Meladnia wal: lodduje pajfa az: pokaż Tek SCT 0 ZZA M „I » a, zamek Mom jo adu Erieypek Play 4 3, zdj y prać duo nermt mrefau m1 ('). Mle nam endu AA 70 anka gna. Bronka Mh. Are Hoa: /0.1E. u. 5: Ayn nD Jęynig 1640. Ur PAŃ et lancy tus naj ple kelrrle Mot dirk ze Hef4_1T V, 3756—83/)* Kry wne Mdasjiey /641- „Jeue 4e opka uk - płazy de dake Nedekemi Sany nago nk Aue 4%, so Kusłasa ŁAP oosĘ uko LĄ Kaw' see li duew tion J/ v. SA ren enfarmnca YZ, ka dane 7; /6%1. kr - c „ Pa | . A lz rio dd nę EA AAA ERERĘTCONI 3 ) r 1 4 > 4 s > P » ky cie, jlei ch 1- WAseGak=klaiO=Hup adi 11. Według naszego zdaniw:. oni się przenarodowili i weszli w skład trzech ludów, do trzech osobnych narodów, należących. Łotwacy za prawym brzegiem Dźwiny, mający dyalekt różny trochę od Kurońskiego, przyjęli ich część jednę do siebie. Druga część zbratała się ze Sławianami i utworzyła lud Łotewski, znany pod nazwaniem Retdy, albo Retdingi (2). Trzecia część naostatek spłyciła się z Czudofinnami i Sła- wianami, którego ślady zlewku są w dzisiejszych Łotwach, zwanych Świkken. Byttw=oee=unasii miesi Tisiaki ROW noboG ky - 4 ge pakt; ud grew agp epok pw (2) Paul Einhorn: Hist. Lett. p. a. 43 79405 ROZD JAŁ WOT z... Joi ana.k) Wenedach li innych narodach z nimi sąsiednich. 04. Starożytność _ Pardzo starożytny naród był Wene- 7 A 2 j Ja | PE 1 < 1 1 7 cnedów._ dów; lecz nić ma pewności o jego praw- dziwćm pochodzeniu, czyli rodzie: nie mało bowićm ziem w rozmaitych stronach Furopy wenedyckiemi nazy wało się, w których częstokroć siedziały narody różnego pockodzenia. Ztąd tak rozmaite wnioski, ziępęwno zdania i i rozliczne narzeczenia powstały, Że nieodbicie potr zeba zagmatwaniehprzątnąć, chcąc ©tzecz jaką poczer pnąć Z tego zrzódła. Dziejopisowić rozmaicie wypisują to nazwanie : Heneti , Veneti, Veniti, Vendi, * Benedi, Vintdi, Vinali, -Viqidari, Vidivarii. Są nawet, którzy Wandalów do tego kómi? pleta umieszczają. O Henetach, narodzie Pafla- gońskim, w Azyi nad morzem Czarnćm osiadłym, Herodot wspomina. Byli Wenety we Włoszech nad morzemAdryatyckiem,których od Trojan wyprowa= dzano (1). Był Naród Antów nad morzem Czarnóm, poi O O EA (1) Plinius: H. N. Lib, III, c. 19. — 105 — których Tablica Peutyngeriańska Wenedami na- zywa. Strabon mówi 0 Wenedach Belgickich, dzisiejszych Niderlandach. Pomponiusz Mela wy- raźnie twierdzi, że jezioro Konstancyeńskie nazy- wało się Wenedyckiem (1). W Anglii, w krainie Kornwalii, naprzeciw Galskiej Armoriki, był kraj Wenetów, nazywany Qućnet, albo WVenet, osada Wenedów Armorickich z krainy Vannes (2). Wy- spy Glenan, de Croix i Belle-Ile, nazywano W ene- dyckie, gdyż były przez naród Wenedów Armo" ryckich zamieszkane (5). Nie brakło na mniema- niach jeszcze rozlicznych 0 ludach tego narzeczenia, które uboczną byłoby rzeczą przywodzić. Ptole- meusz przecież najznakomitszą krainę Wenedów opisuje w księdze trzeciej, gdzie mówi o Sarmacyl. Wciąż nad morzem Baliyckiem, począwszy od Da- nii, aż do zatoki Ryzkiej, pomieszcza on narody We- OD. Zkądby to poszło nazwanie ico za O mazwaniu. nedyckie. przyczyna jego nadania,mamy takoż dosyć powieści w pisarzach: wybierzemy prawdo-podobniejsze. Zrzódłosłów nazwania tego leży w wyrazie Unda, c A , + p należącym do mowy starożytnych narodów pół- (1) Lib. III: Zacus /F enetus, (2) Origines Gauloises p. 115. (5) Plinius: H. N. Lib, IV, c. 19. — 106 — nocnej Europy, który się dochował w Litewskim języku, FF unduo, woda a który pochodzi od W end, albo Wand, w staroniemieckiej mowie znaczącego wybrzeże nadmorskie (1); mówią, że dotąd jeszcze u ludu prostego w Danii, morze ma się nazywać JF anded (2). Co się tycze Wenedów nadbaltyc- kich, mówi Naruszewicz (5): „, Trzeba naprzód wiedzieć, że nazwisko Wenedów ściągało się do tej części Sarmatów europejskich, którzy ponad mo- rzem Baltyckiem siedząc , szćroko od Wisły 'zaj- mo wali te kraje, gdzie teraz Prussy Brandeburskie, Żmudź, Inflanty i dalsze północniejsze”. Z tego postrzeżenia naszego dziejopisa widzimy, że ludy różnego pochodzenia, ogólnie zwane Sarmackiemi, z przyczyny osiadłości swoich nizowych czyli w krainie nizkiej, ku morzu zbliżonej i płazkiej, takowe nazwanie otrzymały. Nie wchodząc więc w badanie: komu z narodów wendyckich,właściwie to nazwanie przypisać należy, powióćmy: że w wie- kach, zbliżonych do początku ery chrześciańskiej, Wenedy to samo znaczyło, co n Sławian Nizowcy, Pomorzany , u Niemców /Viderłamńder , u Francu- zów Pays-bas, u Litwinów Źomajten. 86. Rzeczą potrzebną i bardzo interessującą ogół "a (4) Barth: Deutschlands Geschichte, B. I. S. 109. (2) Wilhelm: Germ. 5. 87. (3) Hist. Nar, Pol. T.I, str 255. 1 Ooo „TEZY 2 — 107 — dziejów północnych , byłoby wykrycie prawdzi- wego narodu Wenedów, ale to przechodzić zda- je się wszelką możność: albowiem starożytni jeo- grafowie plątali nazwania i posady ludów bardzo niezgodnym z prawdą częstokroć sposobem. Jest to błąd powszechny nam piszącym, kiedy chcemy powiedzieć więcej, jak wiómy: czyliż bliżsi nam wiekiem jeografowie nienakładli mnóztwa nie- dorzeczności w opisach Afryki śrzodkowej, której nikt nie zna dostatecznie ? To rzeki, to narody wymykają się zpod pióra, które ani były na świecie. Przebaczmyź starożytnym, których sposoby rozpo- strzenienia wiadomości jeograficznych ograniczeń- sze nierównie były od naszych,które nie wyszedłszy z druku poniszczały, a nam się dostały, albo ściśnione wyjątki Pliniusza, albo niecałe traktaty innych jeo- grafów. Z tóm wszystkićm, rozdział 46 Tacyta (1), objaśnia nieco zbliska rzecz o Wenedach: oni ani do Sarmatów, ani do Germanów nie należą, rozległe ziemie posiadają, od zachodu graniczą z Wisłą, i mają przyległą krainę Estum, oraz Gitonów ($$ 65—79), od północy Finnów, od wschodu niewiadome przedziały, od południa Peucynów. Budują domy, siedzą osądami, trudnią się pól uprawą, piesze mają wojsko isą przemysłem han- dlowym zajęci, pernicitate gaudent ; prowadzą sposób Życia zupełnie różny od koczowniczych ————— „o Z A W (1) De Mor, Germ. — [08 — Sarmatów. Opis ten ogarnia rozległe i bardzo roz- ległe kraje. Uczony naszych starożytności badacz, Pan Surowieeki (1) bardzotrafnie objaśnia rzeczy, gdy Sławiańskie starowieczne osady w tym obrębie wenedyckim pomieszcza, opisując granice krajów mieszczących w sobie tu, lub ówdzie, rolnicze osady Sławian. Według niego taka była obwodnica Wenedyckiej krainy: ,, Począwszy od Wisły,wzdłuż krainy Estów, przez dzisjejszy Niemen (środkowy, niżej nieco Grodna), Żmudź, Inflanty, Estonią (Czudią), aż do wschodnich końców Baltyku (od- nogi Fińskiej); ztamtąd około źrzódeł Wołgi i Dnie- pru, do ujścia Prypeci; dalej wzdłuż tej rzeki, do jej źródeł, przez część Polesia i Wołynia, przez wyższy Dniestr, aż pod Tatry i Wisłę, która odtąd była ścianą zachodnią , dzielącą ich od narodów Germańskich ”. Kraj ten równy, płazkiemi prze- strzeniami i błotnistemi zatopami napełniony, słu- sznie się mógł nazywać Wendyą, a od niego i Słą- wianie się nazywali Wenedyckim narodem. (1.) 87 Sławiany. Jakim sposobem Sławianie wykłluli się z tych równin , albo, jak izkąd się tam dostali, nie jest rzeczą naszego przedmiotu rozważać. To tylko powićmy, że nie jeden lud i nasz przedmiot zblizka interesujący do lika Wenedów należał; pm m m (1) Rozprawa o Początku Słowian, str, 50 i dalsze. ta.) m tej Tu W. — [09 — kiedy rozważymy ustęp samego Tacyta (1), zdanie Jornandesa (2) i Naruszewicza (5), będziemy u- » /g twierdzeni bardziej w tóm mniemaniu. A chociaż bydź mogło, że Sławianie Wenedyjscy w wiekach 8 m R RWE 0 przed erą chrześciańską, lub nieco poźniej, posia- dali wybrzeże jakie morza Baltyckiego , między ujściami Wisły i Dźwiny, z którego przez ludy naszłe ze wschodu wyciśnionymi zostali, gdzie ślad ich pozostał w nazwaniu rzeki Windawy; nazwisko przecież Winidów, Winidarów, za należne do ludu plemienia Litewskiego poczytać się godzi. | GG /8 3. 55 mej . [ym sposobem b wydań rzecz Varody sta. *"< aa. ii ; ztą rożytne stron Z mscz, SC o Wenedach w największej części ze Sła- _ zaszych. — wian złożonych, zostawując opis ich pokoleń do rozdziału następnego, powićmy tu o narodach są- siednich tamtym, któreby nas interesować mogły. Ptolemeusz w trzeciej xiędze jeografii swojej, po Wenedach następne wylicza narody, pas zajmu- jące środkowej Sarmacyi: Galindae (4), Bodini, Gefini, S$udini, Caryones, „Amazobii vel Ama- MA wobitae , Stavani, Sargatii, Sturnii, Fibiones, Nasci, Galindani, dcibi. Szkoda że, jeograf sta- z c c ś - - = rożytny żadnego porządka, w wyliczanin , nie za- Z O AA (1) De morib. Germ. c, 24. (2) Cap. 5. (3) Jako wyżej. (4) W Kodexie St. Peterzburskim czytają Galindanz. a — Io — chował, czy zachować nie umiał, przez coby się po- sad ich znajdzienie ułatwiło. Dalej powiada w ogóle juź całą Sarmacyą opisując: ,, Zamieszkują Sar- macyą, ludy najliczniejsze, Wenedy, nad całą odnogą W enedycką (morza baltyckiego kierunek wskazuje). A wyżej Daki, Peucyny i Basterny, oraz, którzy zajmują całe wybrzeże meotyckie Jazygi i Roxo- lany, takoż dalsi wewnątrz lądu Hamaxoby i Alany- Scyty. Pomniejsze zaś narody siedzą w Sarmacyi ponad Wisłą rzeką, (to jest: nad dolną jej częścią): pod Wenedami Gytony i Finny, (chciał widać po- wiedzieć Groty i Swewy), polóćm Sulani, niżej których Frungudiochy, dalej Awaryny, ku źrzó- dłu rzeki Wisły. Niżej tych Ombrony , po nich Anartofrakty, ponich Bargiony, po nich Arsyety, po nich Sabocy, po nich Piengity i Biessy przy Karpackich górach. Z tych wszystkich najprzy- leglejsi od wschodo-południa względem Wenedów, Galindy, Sudiny i Słavany, aź do Alaunów. Pod niemi byli Igylliony, z któremi sąsiedzili Kosto- bochi. Naostatek, dla dopełnienia opisu, z tegoż jeograła przytaczam: Welti, Hossii i Karbony, ku północy dalej nad morzem Baltyckiem byłe narody. Pliniusz pokrótce powiedział (1): „, Mówią, że Sar- maci, Wenedy, Scyry i Hiry, aź po Wisłę mie- szkają ”., Potakićm rzeczy wyłożeniu, któż potrafi (1) Lib. TY, c. 15. aa" >= zwy W EYE ARYREA OPPA 72 y i w — III — kartę tych narodów nakreślić ? Ani porządka w opowiadaniu, ani wyrazistości w nazwaniach, ani wskazania, choćby jednego narodu pewnej posady. SB, 4 - 0 . .© Jednakże «według najbliższyćh prawdopodo- r, . bieństw, wybierzemy ztego pocziu, narody nie- należące do pokoleń Litewskich, sąsiednie z We- | 148 Ekattamę 0 szyć Tm Tez Tyt nedami. Najdalej ku południo-wschodowi mieszkali Sturnii, (bydź powinnośŚżirnii), których osad rzeka Styr pamiątkę dochowuje, podług trafnego postrze- żenia Malte-Brun'a (1). W kierunku zaś wschodo- północy, mieszkał naród Vibioni, czyli Witbioni, stolicą ich był grod starożytny nad Dzwiną ZZitsby: gdzie teraz Witebsk; co Karamzin postrzega w ba- „a 9 daniach swoich (2). 'Te narody nie dają się wyja-” reua 7%: śnić do jakiego plemienia należały, tracą się one, »* | w.Sarmackim zamęcie ludów. Środkiem między tómi dwoma narodami, tułały się koczownicze hordy Amaxoliów , czyli Sarmatów niemających innego schronienia, jak ich wędrowne namioty, nad woza- mi rozpięte, lud pasterski i leśny. Tuż gdzieś wylągł się narod „4subi, potem Cassudi, przodki teraźniej- szych Kaszubów. Bezwątpienia spłycił się on z jakiómś pokoleniem Sławian i trafił pad dolną Wi- słę, gdzie osiadł na Pomorzu; w nim są dotąd ślady (1) Tableau de Pologne par Malte Brun, Paris 1807. (2) Istor, Hosud. Ross, T. I. rodu niesławiańskiego, cechy wcale inne mającego. Nie wićmy wcale o badaniach nad tym ludem zesło- wiaczałym , lecz z niewielu własnych postrzeżeń wnosimy, ŻÓ Rie byligącytami przodki Kaszubów. 90: ró ź. GCobyśmy o narodzie Gegirf: w osobności po- wiedzieć mogli, nie znajdujemy,ani w starożytnych, ani w nowoczesnych pisarzach. Zostaje tylko do uczynienia domysł,zbliżony dosyć do prawdy,oparty na śledzeniu miejsca osady, podług nakreślonych . kart z Piolemeusza opisów, i podług podobieństwa nazwań z Chionitami. Ci byli greccy osadniey em* - poriów naddmieprowskich , spokrewnieni ze $cy- tami, mieszkali nad brzegiem prawym Dniepru, dzie Kijów; za Dnieprem zaśąmieli w sąsiedztwie Alanów: mamy albowiem podania dziejopisarskie, że. kiegdly $apor król Perski, zimował gdzieś nad Wołgą śrzodkową, Julian cesarz, znajdujący się nad środkowym takoż Dunajem, wysyłał gońców do niego , którzy przeprawiali się przez Dniepr w osadzie Chionitów , a potym przez kraj Alanów dalej dążyli. Świadczy o tćmAmmian Marcellin (1): Pray znowu tęż samą rzecz wyświeca, mając przed oczyma kartę, podług Ptolemeusza nakreśloną. Naruszewicz, też same źrzódła mający pod ręką, by- najmniej nie wątpi, że Chunny Ptelemeusza, których (1) Lib. XXXI. 07 cr Wd dk „ko 1 boków Śl uć i ia ą AGO koi Łu6 ba. nany wał, 22 tu Raw tee. / łat; NY eby da 4%, esy, = Ą bedac: A Mies ="t7 ea aj lae Jm Gb, Pala 2 waż few "Hę 7: (61 ao: 07, v%. dó% z" yje każą paiey m0 . Ś sd. „oRlE. © fa Mu ua>r „ij nad PSR EZ z Ljać pete WR AMO 9-3 Z AZ M) | A) wibo Jil p z ŻW a yno zaj Cz, 4 p , | Se Oh do: yta Śesgj „sny Srye fe SA * para py» Lui wta TO RR na a! (hi ehe Ms. WDT RZEC z | 3 „Aa taki 'PUUAT. ka Uh pij Ł MP "MŁ ne U Maio tan, pa v sĘ pań szy że oban ZEŃ KRS zaa ać WŁ 0 NndneM pó kkk yy Aba p AA w KAŻ AE PRE = to) rę 15% ód wzi ew (61 A sg uh M YA. pany rh by ły y w ma udka namubyj © RYRRAREM sponwiuwuwnuh dz. lu Ba Ze+ Lana | | uegkuwje BE, 0 ZER a (+| JAY: Jwuse so Le Y FL. % al pe tou rkaeła- 15" | Śła ro 2. fr, Bór (69m: tamah okó0— za hu eu V, 7. łe. 3 myonzp ki uafne zagc a rade mana eiakauy Kalacna © ikuio agp), Mg Aulaca 1 OMEN POWIN SĄD A żel |. mu ledę Hey; Tiżgja zakk donówe wired nio MA zachy , ło eat AMO AAMeDKY blOg wph i fad aku ho.cddaą llad Ka. Rao.sle rzua2i ek A nuewaakii , ma ŻA Ń Xcacu sze '€ / ukgdzzy'e , ae asu a, 7 znufaa leacż 12 a dano? waznosci: dłechę ULU ANA) , Są aż: u buy pawi Mana omażna sko Kuoj > tgicy Jnyzarajanayh | qe Bury rd ud amo Joe LUA Kzkony kn, , 2 o/za-n fargni, FAA_ toaj Mia, prauac , Kc Łedaadz rara) , — II5 — osada przypada na Kijów, są tym samym narodem Greko-Scytyjskim, co Gefini, jakoby nawet przy- bylcy z wyspy Chios (1). Wiadomą zaś jest rzeczą, że była twierdza nad Dnieprem nazywana Chue; Chunnigard, należąca do wspomnionego narodu. Bydź mogło, że Sławianie, w następnych czasach zawładawszy tym grodem, nazywać go poczęli Kue, czy Kuje, od czego poszło Kij, Kijew perewoz, a ztąd powieść otrzech braciach Kij, Stek i Korew, zlała się w jedno z wiadomością o dawnym Kijo- wie, którą tak poważnie Nestor wypisuje. Idzie tylko o to, że Ptolemeusz i Chiotów wspomina takoż: lecz w takiej nawale nazwań, po większej części nieporządnie spisanych; skompilowanych z ró- żnych źrzódeł, z których ten jeograf korzystał, nie jedna to pomyłka u niego, że dwa, z różnych epok iautorów podchwycone nazwania jednego narodu, położył poosobno i dwa zrobił narody, podobnie nieco nazwane: sprawdzania bowiem nie zawsze były w możności. Jeograf, na samym początku ery chrześciańskiej żyjący, Dyonizy zCharaxu, pro- wadzi linią południka ujścia Dniepru, przez krainy Kyjanejskie, który przechodzi blizko źrzódeł rzek Pantikapu i Aldesku (2). W istocie, linia prosta, (1) Hist. Nar. Pol. T. I, str. 125, 205. (2) Prise. Perieg. 5035 sequ. Pantikapes wićmy, że Przy- peć bydź powinna. „4/descus, Niemen, albo która z rzek więk- szych, w górnej części do niego wpadających. Dz, Star. Nar. Lit. T. IŁ. ej n/ — I — poprowadzona od ujścia Dniepru do,Limanu, przez źrzódło Niemna, przechodzi blizko Kijowa: bo cho- ciaź ona zbacza od południka stopni kilkanaście w lewo; lecz według tamtowiecznego sposobu krć- ślenia mapp, bardzo mogła za południk uchodzić. 04. YZ. Gitony, od dolnej Bt ak wićmy przytykali do Wenedów, a Finny zawsze siedzieli na północy za Dźwiną zachodnią. Bulani znajomi są w liczbie Sławiańskich ludów ituź koło Wisły środkowej mieszkać powinni byli. Frungudiony, lud widocz- nie germański, chyba więc w blizkości Wisły, gdzie siedział za lewym jej brzegiem. O Awary- nach nie powiedzieć nie można, Ombrony są to Obriny, Obrzymy, znajomi zkądinąd idałeko na wschód-południe za nasz cel wybaczają. "Toż samo Anartofrakty, Burgiony, Arsyety, Savary, Piengity 1 Biessy, w jednym zapewne ciągu, od wschodo= południa gdzieś przylegające do Wenedyckich pu- styń, ludy Germańskie, i kto wie jakich pochodzeń, wcale zdają się bydź obce z przedmiotem naszym. O Kostobokach, będzie niżej pod artykułem o Ja- dźwingach, którzy na Jazygów podobno wychodzą. Peucyni siedzieli przy ujściu Dunaju, niewiado- mego naród pochodzenia, toź samo prawie i Ba- sterny, którzy są tu wyrażeni pod zbiorowćm narzeczeniem nie jednemu ludowi, wschodnio-po- łudniowej Europy właściwóm. Cosię tycze Vel- | masc 8) ią u" WPEREW KS-/ — 15 — tów , Hosijów i Karbonów , ci muszą należeć do Fińskich pokoleń, i nazwania te odnosić się raczej powinny do włości jednego narodu, niżeli do na- rodów osóbnych; nie trudno nawet na ziemi [iń- skich pokoleń znaleźć idziś uroczyska włości, po- dobne nazwania mających. p PrTE A lam aanad, w ze sea , Age. ROZDZIAŁ VIII. O Sławianach. wiańskim , tałę są liczne i wiele zna- c . . . £ © , czące, że dzieje jędnego rzucają świat drugiego. . s / . . losow jego, zwłaszcza , gd$ ta smaterya nie jest jeszcze należycie wyświęćconą , pomimo mnóstwa zdań i pomysłow, uczeni na Żadne się nie zgo- dzili (1), chcąc przeto powiedzieć naszę zdanie (1) Naszćm zdanićm, najtrafniejsze o tćm pomysły zosta- wił Maxymilian iński, w uwagach nad Wincentym Ka- dłubkiem, które z poprawami przełożył na język niemieckk S, Linde, Warszawa 1822. Stronica 159 sequ, — II6 — musielibyśmy więcej miejsca zająć w piśmie, niżeli pozostajłąjina ten artykuł i wyboczyć ząhadto z przed- miotu naskego. Mimo przeto chęgt naszej, musi- my się ograniczyć na skróconćm nayfomknieniu o wy- obrażeniach |naszych, tyczących Bię tego ważnego przedmiotu. Mie mogąc zaś krócej wytłumaczyć się, obraliśmy porządek abecadłowyj w którym powićmy » pokrótce o każdym lądzie słajviańskim nasze wy- R 4% *» Só ny :% żę . M 2:9 +. * kłady kistoryczną, szczególifiej zwracając uwagę 5 +g-1 |) . "uv ć 4% 0» Mag r KU EJ 50 , które bliższy wpływ mają, „ył slub mięć mogą do naszego yrzedmiotu. Zbiór ten okat 909, 9988) pocz 22 ŻE *a szczegółowych opisów posłuży do wyrozumienia = r A 4d a Af , 5 4 © . | W GŁĘ wgluweżóczy, w tćm piśnfie pomieszczonych, i u- Pzp yłolpi-pasi od przewlekłości, powtarzań i ustępów. «4 * 7 „ cj OE )). EO ika ród dłażoc Bolany, falho Bułany, to samo co sh ó% „zyk je” 4442 AIR Polany. 'Takoye bowiem brzmienie «279 *71" pochodzi wyraźnie gd dyalektowego wymawiania, JU > -tędyż i teraz wieśniacy Wielkopolscy tak wyma- wiają; oni siebie zówią Polany, Pulany, Polacy (1), co w ich przycisku brzmi jak Bójany. Ptolemeusz s U lud tak nazwany umieszcza nad(Wisłą i policza do Sarmacyi; więc mieszkali na prawym brzegu tej rzeki, w drugim wieku ery chrześciarńiękiej, i nić ma zkądinąd wątpliwości, że byli Sławianąmi. biliny takoż dotego szczepu zdają się należeć. nik Warszaw. r. 1829, N, 44, str. 71 — 72, — 17 — St. Rrzeżany. Nazwanie mają od nadbrzegowfgo położęnia swej ziemi. Mieszkali nad brzegami Odry śrzodkówej. Siedziby ich poźniej weszły dó Mar- grabstwą Brandeburskiego. Mały to był lud, Li- czył się ddligi Hawelów. 95. Bulgary,aboBothary,77 othary.Mają rud złożony nazwanie Sławiańskie od rzeki W ojgi (1), — WO ona u Greków| nazywała się ox, ibył naród Rhoxany, ile wiadome dzieje Bylgarów i Roxanów, one zupełnie te game bydź śię zdają , kiedy ich nie będziemy mieskać z Rokalanami; ztąd bardzo słuszny powod jest dę mniśmania, że Bulgary i Ro- xany był jeden i ten gafh naród, we dwóch języ= kach różnie nazywanyfyOn był uralsko-azyatyc- kiego pochodzenia, mięśzkął nad śrzodkową W ołgą, przybywszy poźniej rfad Duhaj, zlał się w jeden lud z niejakićmś pokol ian, przez co stracił Sławiańskim (2). swoję mowę ojczystą istał się Dla tej przyczyny u pisarzów Biząntyńskich, liczy- ły się dwie Bujgarye: Wielka za łęwym brzegiem (1) Zdaje się, że w starej sławiańskiej mowie, 77 ołha zna- czyło Jałówka w którym wyrazie źrzódłostow jógt 77'oł; woł- hujet byk, znAczy ża jałówką biega, F/ałaszyć, ną wołu prze- rabiać;ZF'ołqhw, kapłan pogański, rzezaniec; są wyłęzy jedno- źrzódłowe (a) Sfritter, Memoriae populor. T. II, p.457.Thuqmann, Geschichfe der Oestlich, Vólker, p. 50, ska) SE" .. — 1I8 — zie rodowici Bulgary: byli; Mała, w części ie i dziś ten zlewek Sławiano - Bulga- 96. Tut da zżany. Nazwani od rzeki Bagu, nad z £ . APG + . . ——2—. którego częścią śrzedkową/mieszkali. Po- zbojecki,łowiectwe Oni spłycili się jakoś nami, czy też Wołyń Lud pierwo» Chrobaty. miejsc górzystych, hor- PES 2 10 CEO batych po sławiąńsku, nazwani, to jest Górale: początkowie bowierk góry Karpackie były ich siedliskiem (2), ndstępnłię rozpostrzenili się szćroko nad górną Wisłą i bylijudem słynnym po- między Sławianami. t naka nę wet osądy w od- ległe strony, aż zajDunaj. Dzisiejsi Kroaci mają od nich pochodzić; Nestor mówi w Biełochroba- tach i o Chrotianach, zowiąc znowu) oba te ludy jednóm APM Chorwaty. Ri Gw słu- 1 (1) Nestor pówiada: „„Bużane, zane siedoszą, po Bohu, posłe że Wały nimie «. Bibliot. Ross. (2) Nie w jednym zpołudniowych dyalektów sławiąńskich, napotyka się pr mienih kornaty, korpaty, klipy NP powaty. > — II9 — , sziłje mniema, Że oni zaludnili Polskę wschodnią i spłycili się z zachodnimi spółplemiennikami Lachańi. 98. / / Circipdgy. Nazwani od Piany, czyli PAny rzeki, nad którą mięszkali; nazwanie to zdaję/się pocho- dzić z łacińskdęgo, przez kronikarzówadane. Za- pewne trochę Maczej zwali się po $wojemu. Lud nie wielki, wchodzący w skład Lutyków. 99%: Czarnorusini. Od dgarnego gdzienia, Meanchieny, które i dziś noszą, nażwani, / Litwini zwali ich Jodweżaj, Czarne-Raki. ni/nad wszystkie poko- lenia sławiańskie noszą się/fajczarniej; wszystkie części odzienia u nich aj bydź muszą; odró- źniają się też od Sławian i/Litivinów cechami fizy- ognomicznemi; kobiety pą szczególniej brzydkie, ich ubiory mają cóś origihalnego, lud nieokrzesany; gruby, choć łagodnych gbyczajow dobrych skłon- ności. Oni nam!przypgminać zdają ślę 'Melanchle- nów Herodota, mieszkających na zachodzie Scytył za jego czasow:Ń Może oni, zapędzeni ąęwolucyami narodów w ten zakłątek, przenarodowilńsię w Sła- wian, kiedy niefni zdawna nie byli. Mieszkają w Lidzkim i Grgdzieńskim powiatach , 4toczeni z jednej strony bfotami Pielasy i od Dubicz do Je- zior ciągnącemi/się, które stanowią granicę Litwy, A W ogol Ól ni kotoo , « m LJ ń _ s — 120 — właściwej (1), z drugiej strony Rusią Nowygródzką, czyli Ńrewiczańską, z którą się zlewają/ do niepo- znania, ęryginalniejsi z nich zaś ci, którzy ku Li- twie siedża. 100. Lud pierwo- Czechi, albo Bohenży. Początek ich 9,4 nązwanie dotąd ną4leżycie niewyja- śnione. Jedni tvywodzą od Zichów, drudzy od Bo- jów, inni odCzęcha bajecznego. Lecz rzeczą jest najprawdziwszą, że Czechamj nazywali sami siebie, a Bohemami, albę Bohemanami nazwani zostali od krainy, którą %źamieszkali. Był bowióćm lud germański Bojów , |albo/ Bojsków, a kraina jego nazywała się Boienhęim, albo Boemania. Pewną takoż jest rzeczą, Żó imie Czechów jest jedno z najstarożytniejszyc] aiędzy Sławianami. Kiedy oni osiedli nad źrzódłarhi Elby w Bojów krainie, należeli wówczas/do rędzaju Sławian, najmniej ucywilizowanych,/byli wojownikami i myśliwcami, poźniej dość wczęśnie ksztąłcić się w naród uor- ganizowany poczęli. 101. CzerkassyjCzerkiess„albo Kęzaki. Dowiedzioną jest rzeczą, że dawniej Czerkięss i Kozak jedno a — (1) Kararhzin robi uwagę (T. I, str. 5: Nota g), o jeograficz- — II — a ante (1). Jakkolwiek rozmaicie rozpfawiać lubią badacze starożytności sławiańskich , o po- cząbkach Kozaków , przecież pozostanie zawsze do tego imienia przywiązana pamiątka jakiegoś bardzoydawnego ludu sławiańskiego,/ którego sie- dliskiem były okolice Czerkass, zaprawym brze- ru dolnego. / 10277 Dalminck. Niewiadomo od czego nazwani; mają bydź ciź sami, ko Głómacy, których miano wychodzi na rozrzutnikóv marnótrawkików. Lud nieliczny, utu pokoleń Sorabskich, i przy / 105. / zany. Otrzymali nazwanie wchodził do kon nich się pomiesza: Dozcany, albo D od rzeki Docz, nad którąsiedzieli. Lud nieliczny, należał do ligi Hawelów.4 / 40 Drewlany. Pochodzeni tego nazwania jedni wyprowadzają /od drewnost”, jakoby, że byli sta- rożytnym pokoleniem; drudzy 4d drewo, że po la- sach mieszkali zdawna , co pódobniejszem jest do prawdy: ponieważ kraina przeączęść tego ludu w Niemczęch zamieszkana nazywała ię Holzacyą, od Złolz,dfzewo,po niemiecku. Pierwotne ich osady / (1) Dymitr Bantysz Kamenskoj , Istorya małordssyjskaja wyd. 2; T. I, str. 108 — z10. były w północnej stronie Wołynia teraźniejszego; mieli swoj gród stołeczny, Korosteń zwany, który ma bydź teraźńniejsza mieścina, w Gubprnii Kijow- skiej Iskorsteńy nad rzeką Uszą. Drydzy upatrują ślad jego na Wołyniu , w majętności PP. Lubo- widzkich, Dedyczęa, tam się ma znajdować zabytek obozu Olgi, pod wśją Szatryca. VW iadomo, że ta xiężna zniszczyła wspęmniony Grod. Mieli oni xią- Żżęcia swojego, czyli królika, zówiącego się Mał. Naruszewicz mnićma , (że Dreylany, mieszkając wprzódy nad Odrą, przeńieśli się nad Spreę, a po- źniej dla ucisku Franków ma Wołyń wyszli. Ros- syjscy znowu badacze starożytności, wrzucili nie dawno domysł (1), że Dreyqany nie byli Sławia- nie, gdyż inne urządzenić polityczne 1 obyczaje mieli. Cóżkolwiek bądź, / my |nie odważymy się ich wyłączać z liczby ludów słąwiańskich ; tylko postrzegać się nam daje/ w mgle starożytności sła- wiańskiej, że było pokolenie tego |narodu wpół- dzikie, najmniej od idnych ludów u y wilizo wane, do którego Drewlany, Bożany, Czechj pierwotni ijeszcze może inni4 należeli, a które) zbliża się do Neurów Herodgta. 105. Dregowiczy. |Niewiadomego pochodzenia na- (1) Żurnał Mini terstwa narodnaho proświeszczenia, 18354 N.IV, Aprel str. 38 ; | j | - , ; m — [23 — zwanąje. Konstantyn Porfirogeneta przypisuje temu morzu Czaynóm. Dla tej przyczyny mieszczą dzie- jopisowie tęn lud nad systemem hydraulicznćm Prypeci. Sługk i Kleck były miasta, czyli słobody główne tego lądu (1). Są postrzeżenia, że się oni później posunęlĄ ku Grodnowi. * 106. luleby. Miał ten lud otrzymać nazwanie od jakiegoś Duleba, naczelnika, czy protoplasty swego, jak wnosi Długosz , Ńiczómy nie udowodniając, co zdaje się bydź rzeczą niezgodną ze zwyczajami Sławian. Mieszkali oni Yad Bugiem, poźniej prze- leli się w Wołyńców. / Dytywony. Newiadomy Mpoczątek nazwania. Wiadomość o istnieńiu tego luda, wyjęta z kronik polskich, w których jest wźmianka o krainie Dyty- wonia, która się dóstała w podział rzybysławowi; po rozdzieleniu się krajami potomKów Leszka III. Rozumieją, że to jest Linzacya, czy jąkaś jej część, zamieszkana pfzez Dytywonów. | 108. Haweli | nazwani od rzeki Hawel | gdyź nad (1) Karafnzin: T.II, Nota 420 ad finem, | / / Jujont4ś, ja — 124 — W obszeynej Hawelów krainie mieściły się i inne Doczani , da LOD | 4 : 4 Że kity tt Rózzę: Łe id AWA * Kaszuby, uPtólomeusza Acib duje się w tomię niniejszym pisnfa naszego osobny artykuł ($ 88). Gatzkow i nazywał się yn, albo Kucyn. Gra- . . . - . NŃ r, . . niczyli oni z Circipanamif na zachód mieli rzekę Warnawę; nim zaś udzjel pm ludem zostali, hoł- downiczymi byli Wagiftóm. tów (1). W istocie nie te ludy m żni, górale, jedni gór Epiru, dru Mniemają dawniejsi dziejopisowie wielkiego podobićństwa doprawdy , ponieważ to mniemanie nówsżźe postrzeżenia sprawdzęć się zdają, że ludy Czechów i Lachów, poszły od Kroatów, albo Chrobatów, idzie tylko o wyświeceniej od któ- (1) Karamzih. Istor. Hos Ross. T.I, Prymiecz. N, 70. Na- ruszewicz, Hist, Nar. Pol, T. I, str, 109. — [25 — h mianowicie, czy północnych, czy połhdnio- 4 wych „szłlarije jest za drugimi i nic przeciw temu | powięgłżieć enićymożna. 4 | 112. / Krysiczy, albo Krówiczy. Najpo- pug pierwo- tny: dobniejsz (do prawdy mniemanie, Że ich narzeczenię pochodzi od Krewów, kapłanów litew- skich; źe jedhostajne mając wierzenie z Litwinami, takowych kaqłanów mieli pomiędzy sobą, za czóm . © . s/ 3 . . - wszystkie postrzeżenia mówią. Oni byli też naj- EJ . . / . . .€ 4 . 4 Sy" 4 , + ". bliższymi sąsiadami Litwy; posiadając najobszei niejsze ziemie żę wszystkich ludów sławiańskich: od jeziora Czudzkięgo,czyh Pejpus, do źrzódeł Donu i Wołgi, w dr: stronę ku prawemu brzegowi / wyższego Dniepru, od yjścia znowu Słuczy do Dnie- pru, ku Nowogródkową, ztamtąd do Dzitwy, i wciąż granicą Litwy właściwej, aż kugórnej Wilii i gór- nej Dzwinie zachodnieją Mieli w swoich posia- dłościach starożytne „yi ważące (1), Druczesk, Witsby, Krewo,i inne. Naruszewicz postrzega ich starożytną osadę nad ssóki Bks dla tego, że oni spławiali statki, czyli a ej na Dniepr (2); lecz to mylny wniosek: ponie ę mieszkając nad / | (1) Nazwanie Izborsk, pochodzi od zbierąnia się ludu w je- dno miejsce, dla narady, wiecza zwanej. <Ż BĘ Nar. Pol, T.I, str. 570. — 126 — i Słaczą, tómi rzekami mogłi tak dobrze wiać, jak i Prypecią. ma | alygy n'zej BZZCE Nazwani od krainy Berezyn rożytnych Czechówę czy teź Morawców należący. atenia (1). Lazy. Źrzódło nakwania niewiadome. Lazy niędzy morzem Czarnóm , Kolchów, Alanów. Na tómże miejscu wspomina o nich Arrian i Ptolemeusz. Paweł Diakon, dziejopis V potężnie wojowali z Persami od Pliniusza byli znani a Kaspijskiem, obok Iberó wieku, pamięta, że i Arabami. Konstan- tyn Porfirogeneta prowadzi wojsko Rzymskie, za pa- nowania oda Sarmatów,najeżdzających kraj Lazów. Klaprot powiada o nięh (2); — „,Gałąź najzachodniejszą nąqrodu Germarńkkiego stanowią Lazy, przez Turków nazywani Laz, Jestto poko- lenie zdziczałe, trudniące się łotrowaąniem, które mieszka w Bóncid, od Trebizondu pokad morzem, aż do ujścia Czoteki, oddzielającej ich od Guryi. Język ich przybliża się do Mingeelskiegoj w śred- (r) Surowiecki: Rozprawa o początku Słowian, str. 458. (2) Voyage | Caucase et Gćorgie. Paris.1825,T „LI, p.917. r — 127 — nich wiekach oni nadawali całej krainie od Czo Według piego, Lazowie, wszedłszy /z Huunami do Europydpo śmierci Attyli musieli farić do kraju Julanów i ztęiemi się spłycili; na c dowody przy- tacza z histofyka Cynnamus. Jśżeli to przyjąć za prawdę „histo -yczną , toćby paczej przypuścić trzeba było, że L ży przesławłaczyli się, tak jak Bulgary, nie będąc piekdłjobródźm sławiańskim. Lecz to naciąganie , widoczńe , dla podobieństwa nazwań Lazów i Lachów ftworzone, podejrzenie rzuca na domysł. Lenzaniny, albo Q£ęczaniny. Trudno jest na- znaczyć początek ich nazwania. Wiieszkali w oko- licach Wyszogrodu nad DniepremĄ nie daleko Ki- jowa. Znajdują ody ich osiadłościi takoż w Au- stryi, gdzie jest/miasto Linz, które się nazywało Łęczyn, podług badań Naruszewicza. Óp wskazuje jeszcze mieścifę Lenzenin, niedaleko Sztzurowca, takoż miasto Hęczycę. Z tego widać, że nawóżnych miejscach w/słowiańszczyznie, plemiona tegę luda przebywał (1) Hist, Nar. Pol. T, I. — 128 — 117. uzy. Nazwanie to zdaje gię oznaczać, Lwie paśzczęki, albowiem Buza (czy teź Buz, u dawnychą Sławian musiało znaczyć gębę, paszczę, poniewaź łpamy i dopićro wyraz Buzia, który wyraźnćm jegt tamtego zdrobniefiem. Mieszkali w sąsiedztwie Ą Wilinami, Hawełami, Stadoranami; stolicą ich byłoymiasto Leubug. 110. / k Linny. Niewiądomy początek ich nazwania. u / c Położenie ziemi ich, tękoż niepewne. Naruszewicz domyśla się, że musielą siędzieć za prawym brze- soiem dolnej Elb w Ęgasiedztwie Zemeldynsów | „ś a JUB 5 i Hamburga. j Lutycy. Nazwanić mają po przymiotnika Latoj, surowy, złośliwy; tąkoż nazęvano ich Wilcy, że mieszkali w krainie, Wilkija zdhwna zwanej. Dzie- lili się na pokolenią: Luzycy, Lygi, Bury i Omany. Nestor powiada (Y): ,, Lutycy i [ywery siedzieli nad Duiestrem, był to lud bardzo liczny, ponie- waż i poza Dnieprze, aż do morza stęgał. Są mia- sta ich i po dziśdzień, a kraj ich u Gręków nazy- wał się Wielką Scytyą”. Ztamtąd więc Lutycy, zapewne przez Morawią i Czechy przeńjeśli się (1) U Kayamzina, Istor. Hos. Ross, T, I, Prymiecz. N, 70. * Padła żak / () A a Z Płtnyrz / > ublcł ki , b — bz ę PUAJAŁE> „ij Odra WA pm. małość nb. pt z zĄ die dh, 2. Od, sężę łu je | hę YrOAM Hry ar pda ag -- (aw Pziej ank - ć Ory t/* $ + h-4] Pr 129 a do Luzacyi, w której krainie od pierwszej połowy eku VI, siedział lud Litewski, Hernli „który znich wyciśnięty został. / 120. any. Nazwani od łuku, Że byli i Plemie Dre. p” | Ó dobrymi Wucznikami. Oni takoż tra- Eat era dnili się róbieniem łodzi dębowych /dla Kijowian. Mieszkali około Łucka, które miasto ich było sto- licąs Dziejopigowie przyznają im znaczny stopień cywilizacyi, wywiekach, kiedy inne sąsiednie ludy H pobratymcze w grubości 5 pogrążone były. Oni spłycili niej leś mocarstfvo i przed wiekiem 1X mieli podobno %ajścia z pitwinami i Jadźwin= gami. | Mazowsżany. Nazy zów , czyli Mazowsza” Lachów. O Mazach haroą zie TSA tej ziemi, będzie na swojem miej kładali tam grody, między kt od bardzo dawnych epok. Niej sławiański ch. / 122. Milzan$, Niewiadomo od czego tak Naruszewicz zowie ich maż © bez alszegogyć nA: Dz. Stay. Nar. Lit. T, 11. g bf drm wyd. — [30 — nia. Z innych źrzódeł odkryywamy o nich ć, że mieszkali między Elbą i Salą rze- ich. wiadom kami, liczyli się do pokoleń Sorab 125. Morawy4 Od rzeki Morawy /A kraju nad nią położonego , obłitego w przepysźne błonie, czyli po starosławiańsku mórawy. ył to lud moźny, liczny 1 nieźle acywilizowany:/on pierwszy w na- rodzie sławiańskimatworzył gbszćrne królewstwo, pod prawami i monagchą będące. Królów najpier- wiej mieć począł, z łaski których poźniej przy- szedł do upadku i rozsząrpania. Królestwo wiel- ainmy tak właściwie zo- wiącej się, zajmowało część Węgier, Galicyi, Ma- łopolski, Szlązka, Czech/ Aństryi. Było potężnóm kiej Morawii, oprócz k mocarstwem, upadło pod prząmocą sąsiad, na czele których byli Franki, w bezrząd i słabe ołka, czy teź Świę- stwem jego podziefili się sąsiedzi: 124. nad którą mięszkali, między Zemeldyngami i Do- + B , , — I8I — 14 czanami. Oni wpływali najwięcej do wyniszezenia „ik w tamecznej stronie, jak widać z Dadań 126. Mieli namianowanie of rzeki, czy Pałucza jeziora zwaneg: W chodzili w sk Ług, nad któróćm by a ich kraina. Wielkopolan. / PWRC: Podgórzanie. Że mieszkali na/podgórzu, nastro- nie gór Karpackich, od Małopglski, inaczej górale polscy. Oni, jak wszyscy mięśzkańcy miejsc nagór” nych, zachowali dotąd niądstwo staroś wieczyzny sławiańskiej. Polany. Potomkoyfie T"yweranów; pu. pierwo- - „ . a ; . , źn m jednego znajdawniejszfch ludów sławiań- sh skich inajdawniej uc dozna. Rug mieszkają- cego nad dolnym Dniestrem i w stosunkach znaroda= mi ucywilizo wanej i dobrze będącego. |osaca Polą- nów wschodnio- Po była nad Dnieprem ni- żej Kijowa. *. or spomina o nich z pochwyałą. Lud rolniczy, spokoj 1y, gościnny, wesoły, przeplątał pra- ce rozrywka gęśli, hudk wy, nękanf ustawicznemi najazdami dzikich są$j i wiejskiemi: śpiewaniem, graniem na ł 1 piszczałkach. Dla tegoż i nieszczęśli- ad Ę er gottesdienstlichę Alterthiimer der Obotriten Ń g* Ev MA 132 "Eni Alanów, Drewlan iinnych zapewneź potóm pod- . bity przez Russ-Waragów. Druga starożytna osada tego ludu znajdowała się nad Wisłą, pod nazwa- niem Buałanów, Bolonów , zap) dy go takoż Palów (1)4albo może Spalów (Ź). Który lud na- leżał, czylią raczej stanowił pokolenie Sławian Lachitów, al | dzą krytycy o wodu nazwania dotąd wywodach fiając, myśli moich żamilęzeć nie mogę. Spowsze- Polachów. Ją nie wićm co powie- dniało wyprowadzenią gd pola, ponieważ postrze- Żono, że nazwania Lach i Polach najdawniejszóm jest, najpowszechniej zrłajomóm w rozrodzie Sła- wian. Trzeba więd wróójć się do Lecha, albo Lacha, nazwań jedyowidańwi ;h, różniących się tylko samogłoski , która dyalektyczanćóm wymawianie u jednych brzmi/jak a, udrugich jak e, jedni wy- żyzna ziemid4 i równa musiała pokrytą drzemiącym lasem, którego Żadna ręka ludzka nigdy jeszcze nie tknęła. Cóż hrzyzwoiciej, jeżeli nie/nazwanie Las albo Les, ło nadane (1) Hanek, De Antiqu. Silesiae, p. 57. (2) Jornandes, de eb, Goth, c. IV. — 1838 — że w staróm wymawianiu, po miękkich samogło- skach, s lub ś, wymawiało się przez ch;/ zamiast położenie AR ej Podlesie, albo Polesie, której łacińskie dyplomąta z dat dawniejszej dochowały starowieczne narzęczenie Pytlacnia. uf: tejże względem pierwszej, dalej na zachód-południ uniona, otrzymała na- rzeczenie Zalesie, jakoby, 4$ względem Sławiańsczy- zny głębszej za tamtą leżąłay z czego powstało Zle- ony gór Karpackich; ianie takiź kraj le- sie, Silesia, Śląsk. Z drugiej s ku morzu Czarnemu, zdali Sła sisty, cały w lasach, i,nazywali go przeto w Lachach, zkąd poszło nazwanie Wołoszczyzny, Wołochów zapewne następców po Sławianach, w posiadaniu tej ziemi, ich bliżsi sławiańscy sąsiedzi nazywają (1) Od czego pfchodzi wyraz Polano, znajomy we wszyst: kich dyalektach sfawiańskich ? Znaczy on prawie tb samo, co drewno. Czyliżbf więc Polany nie mogli mieć taki sarhy począ- tek nazwania, jgk Drewlany ? Oba od lasow, rzecz więcej, jak wyraźna, x. z Z wy +4 — [54 — itexaz Wlachi, albo Włachi. Są jeszcze i Mor- iylud sławiański, zamieszkujący wybrzeża mor- yspy niektóre. Pochodzenie/jego wyraźnie jest od Kachów, i w nazwaniu swojem zachowuje znaczeniey morskich Lachów. 129. lieli nazwanie ora Elby, która się nazywała. Byli w sąsiedztwie / 150, Połoczany. Na waniejich jest od rzeki Połoty, Połaby. u Sławian Ła z Obodrytami. mieli za stolicę miastoPołóck. Według niektórych postrzeżeń, byli to Słąwyianie Wenedyjscy, czyli mieszkający niegdyś nad 1 morzeni Baltyckiem, ką ludy narodu od olną Dźwiną zachodnią wyparci zostali przez 1 zawsze handlem się bawić mieli, zostawali w stosynkach z wyspą Got- landyą i jej miasteny Wisby, baędzo handlownćm, ułatwiali przechód' towarow męrza Baltyckiego do Azyi, przez Witebsk na Dniep | 151. Pomorzany.| Od krainy ponad momęem Baltyc- kiem leżącej gk nazwanie. Potomkowie sta- rożytnych Wehedów. N 102. Psesii. Podobno nazwanie to pochodzi od rzeki 1 do Kijowa. Psol, w Ukrainie zadnieprskiej płynącej; gdzie ich bydź musiała pierwsza osada. Bezwątpienia prze- nieśli się poźniej na północ i tam znani byli pod nazwanienŃ Pskowiczy. Drudzy z nich za Bug i osiedli w Morawii, gdzie ich mazywano Psowany: ; | z 155. / Radymiczy. Rodług kronik słąwiańskich mieli nazwanie od jakiego$ wodza Radyma. Wszelako bliżej sądzić należy N stosownie/ do powszechnego Sławian zwyczaju, że imie sw ojć otrzymali od miej- sca Radymna, nad rzeką : anefn położonego, między Jarosławiem a Przemysle Długosz osadza ich nad Sanem i wywodzi pgć odzenie od Polaków. Nestor postrzega nad rzęką S%sz, w byłóm woje- wodztwie Mścisła wskie jąc, że Radym, ich SWE był Lachifą. Narusłewicz dostrzega Rakuzany 4 których dawniej miano n ywać Rakaty. Nazwań tych trudno jest poznać początek. Zajmowali tefaźniejszą Austryą właściwą. Główńym ich odwaliąi zamek Rakus, teraźniejsze miasło Retz. Lyd ten pochodził z pokolenia Czechów. — [36 — 155. fieqary. Naruszewicz (1) wyprowadza ich na- zwanie ke sławiańskiego wyrazu znaczyć hąrcownik, rycerz. Podobniej do prawdy, Że od miastą Retry nazywali się/, które posiedli po Herulach.4 Gdzie wznieśli znakomitą świątynię Radogasta, prźy której mieli kapłanów i obrządki podobne do liteyyskich. Wchodził ten lud w kom- put Lutyków , mijeszkał w sąsiedztwie z Circipa- Rugiany, Tak się 16 zywali od krainy Rugii, nami i Kicynami, którą zajęli po Germa ch Rugach (2). Sławianie główną osadę mieli na twyspie Riigen, trzymali ,„, w których dawnych — takoż przyleglejsze złem Rugów cierpieli. Mieli rząd królewski, byli naj- an po morzu Baltyc- kiem żeglujących;/ stolicą a) była miasto Aulma. 1372 Siewierzany. Nazwanie wzięli od krainy Se- lepszymi żeglarzami, ze Słav werya zwanej,/może dla tego, że Ku północy leżała, siewier półnge po sławiańsku ; rozciągała się ona nad rzeką Dgszną. Inna osada tego lądu była nad Bugiem, gdźie się nazywali Siewierobużąny. Takoż w Małopolśzcze było niewielkie xięstwoSidwierskie. (1) Hist. Nar. Pol. T. I, str. 551. (2) Rfigo albo Rugon, po celtycku znaczy czerwony, Ori- gines gaulpises Edit, 1801 Hambourg, p. 282—285, — 137 — 158. łoniany. Niewiadomo od czego tak nazw dowała Się osada Jadźwińsko-sławiańska , zwaniem Słoneńczyków. Był też lud Słghimiany na Rusi litetęskiej, którego Słońtm był s szkał on w Słłnimskim i Wołkowyskiył powiatach, między Czarnorysinami i Krewiczamł nowogródz- kimi, 1359. / / Soraby, albo Serky. Nazwńnie ich buj two ma pochodzić od Złab, qiewolfiik po Sła- „FF: wiańsku: ztąd Serwiaąy gd servus z łacińskiego, Slawony od Sklawe z nięg ieckiego, są ich narze- czenia. Drudzy wywodzą Yo nazwanie od serp, sierzp, że mieli używać szabeń, jak sierzpy zakrzy- wionych. Jeden koder ch ludów sławiań- skich, oni jedni pokazują wyrażźgy przechod Sła- 'wian z Azyi do Aźuropy , poniełyaż Ptolemeusz podaje do tego skazówkę. Sadziby Wch, zajmujące niegdyś dzisiejszą Misnią, część półpocną Czech, górną Luzacyą iSzląsk przyległy, sąldość staro- Żytnej daty, gdzie się musieli wcisnąćĄ od strony Austryi i Dónaju. Nie są one późniejsze odĄpoczątku wieku piątego. Połowa tego ludu, podłąg Kon- stantyna /Porfirogenity, za panowania Cesarka He- "RYĘ przeniosła się do Macedonii. i w Tal- macyi Zajęła ziemie, po wypędzeniu znich Adyaróyv. e Ś 5h, w 73 *+9;; S$%W sm, p 4 Ą NZ 4 — 138 — Sledzeńia dziejów tego ludu bardzo są ważne dla historyi $ławian, zwłaszcza, że tej drugiej połowy istnienie tywa dotąd. Możeby więc badania miej- scowe wiele światła odkryły. Niemało ludów tu wymienionyciynależało do Serbów, jako Dela incy, / Milzyany i ink +0) / 140. / Stodorany. „ARÓR Naruszewicz wywodzi ich nazwanie od Strtdalu , przecięź bliżej byłoby od Odry rzeki, nad którą mieszkali,/w sąsiedztwie Hawelów. Dziejopisywie lud ten/ za bardzo bitny i poczytują. YAt. / Suliczy. Miska fact Sułą. Byli po- koleniem Polanów. | 14 Tywercy. Lud stayóżytny bardzo, miał pocho- kolic(tyru. Nosił podobno fyrytów, od rzeki Tyras, to dzić z Azyi mniejszej, 2% u Greków nazwanie ' jest Dniestr, nad którą mieszkał. Jemu własne Antów, czyli Sławian wschod- bydź ma i nazwani nich. Zajmował nfstępnie osady naq prawym brze- giem Dniepru, tfkoż nad lewym Dunaju; dla tego k4 Fj . 4 . . = . Aa) - niektórzy dziejopisowie rozumieją jego posiadłości wściąż między tómi rzekami. On dął początek — 189 — 140. ' liczy. Mieli nazwanie od rzeki Ugołyg nad którą mbęszkali. Podług badań Karamzina (1)/rzeka Orel wG niej się tak >ernii Ekaterynosławskiej płynąga, daw- azywała. Następnie przeni Dniepr, niżej Kijowa, w okolice PerejesłAwia, gdzie Ukry. Nazwania jego ws i pochodzenie zeki Uchrach, któ- wywodzi Dobner z Azyi żpad rej nazwanie i położenie je 8 8 A było. Lud z tego względu za bardzo /$tarożytny uważany. Mogli oni w przejściu do ur >y nadać nazwanie jakiej ziemi naddnieprowskiej, o W. czas ńskiej, lud zego dochowało się Ukrainy narzeczenie/ zaś istnienia sławiańszczyzny' zaodr: ak nazwany mieszkał w teraźniejszej Marchii Braądeburskiej, zwanej Ukkermark p R Niemców. Kakhamzin nie dobrze ich od Ugrów, przodkow w gierMkich od- cieniował. 145. Ultyny. Mieli bezwątpienia nazwanie od | czyli Alty, rzeki rpadającej do Dniepru. Mieszk (1) Istor. Hos. (Ross. T. L Prymiecz. 44. ana, 1 a — 140 — / następnie koło wyższego Bugu. Oni wege czajki tąd widać, że zwiążęk wodny Bugu z Prypecią istniał dawniej. s 140. FZ agirXx, albo Starogrodziany. AS wzięli dębotęe, które spławiali do Kijowa; od ziemi, naktórej mieszkał wprzódyludek germań- ski, nazwany Wagre. Stolicą ich był Starygród, dziś Stargard w P burg, inaczej Aftenburg, był ją stolicą. Mieszać eranii. Inni mńiemają, że Olden- nie należy ich z] Waragami, jak zrobił Narusze- wicz; albowiem Wagre byli osobnym ludem, prosto germańskim , Wakagi, s tez skandynawskim, a Wagiry sławiańskim. 7 147. JZany, albo ZFanńy. Lud Wenedycki, bardzo starożytny, jakaś gałęź Sławian Wenedów. Z daw- nych wieków w Armorice, czyli Bretanii galskiej mieszkał. Stolicą jego mienią bydź miasto i dziś zowiące się F'annes. Nosił bn w tamtych stronach takoż nazwania Guineti, Gukneti, to jest 7/enefi. W Anglii naprzeciw/ brzegów, Bretanii galskiej, była ich osada starożytna, któr się rozrosła w na- ród, znany u starych dziejopisów y pod nazwaniem Ordovices. Wyspy Glenau, de Ghoix, Bell Isle, Pliniusz nazywa Wenedyckiemi, renebicae insulae, gdyż na nich Węnedy z Armoriku mieszkali. Strabo 1 Seneka uważają Wenetów galskich za KARĄ Wenecyi nad morzem Adryatyckiem. Mela po- — MI = wiada, że jezioro Konstancyeńskie nazy (vało się dawsiej enetus lacus (1), zapewne od kk galskióh, którzy trafiwszy nad en w górę tą rzeką zaszli dĄ wzmienionego jeziora. Polybińsz twierdzi, że Wenedy między Gallami mieszkaj: od nich mową, i potwierdza, że nad Adryatyckiem był ich szczóp. Badacze starożytności galskich, gdy przywodzą wyrazy zjęzyka starobyetońskiego, (Zas- y, różnilisię breton) nie nłąło między niemi postrzedz można sławiańskich, widać zaniesiony nów (2). Podług podań dothowanych w Sagach północnych i Eddąch, Wanńy byli narodem ucy- wilizowanym, mieliswoję Mytologią, znajdowali się w sprzymierzeniu ze Śkandynawami, którym udzie- lili znajomość czci bóga Morda. Krainę ich, na za- chodnim brzegu morza Ba tyckiego leżącą, nazywali Skandynawowie Wan aheim (5). To wyświeca paromzgo Wenędów £ adbaltyckich z Bre- tońskiemi,h£ « . ; «4 02.4 BZ. 148. FP ilatyczy. Nęstor wyprowadza Sch nazwanie od Wiatka Lachify, brata Radymna. Według niego o ————— (1) Powtórzyliśmy tu powiedziane rzeczy wyżej ($ 83) po- nieważ wynikła pótrzeba uzupełnić artykuł o Wenedaęh ,mnie- maniem o ich słaWwiańskim rodzie, (2) La Tour/d'Auvergne Correts, Origines gauloise$ (5) Surowićcki: Śledzenie Począt, Narod, Słow, str, 137. h tam przez Wan — 142 — wodem Millera, powątpiwają o ich sławiańskiem (R (1). / Filiny. Pochodzenie ich nazwania nie daje się wyświeoić. | Mieszkali w Miro Brandeburga, zowiącego się u nich $id zi sąsiedzili z Docza- nami, mieli należeć do ligi/ Hawelów. JY lotaby, (albo Żora Mieli nazwanie od krainy Wlotabii , którą posiedli po Herulach. y Należała ona do obualiń Wio położenie zaś jej naznaczają starożytnicy , gdzie dziś xięstwo Luneburskie. Dla tego W lotabów i Wilkami nie- którzy zowią. fad eh Ją a adu a ketyje pa < A Wdo:e znaz FPołyńcy, FZ olinóJFawini. N łęś wzięli od krainy W k więć, która ze swojej strony ma »z ! nazwanie od śtarożytnegę grodu sławiańskiego Wołyń, za Świadectwem Dłagosza, nad lewym brzegiem wyższego Bugu, | ży mieścina Grodek, która ma /bydź miejscem daypnego Wołynia (2). / (1) Żórnał Minister. narod. proswiesćz, 1854 N. IV. Apriel str. 5g. (ay/Obaczyć u Naruszewicza, Hist. Nar. Pol. T.II. str.415., — 148 — 152. Valesy. To samo, co Slążaki, lud wchodzący do składu xięztwa Śląskiego, dawniej do wielko- polskiej wliczał się. ( 155. Zemeltyngi, albo Zemełdyny. Nazwanie to popsute przez cudzoziemskich pisarzów, bydź po- winno Zaeldyńy, że za rzeką Elda pńieszkali w Me- klenburgii, między jeziorem Muyltz i Elbą. 154. <Żychi. Niewiadomego po todzenia, co do na- zwania. Mają ich niektórzy 74 przodków Czechów, podobno dla samego podobjeństwa nazwań, który powód jest niepewny. /Tóm bardziej, Że oni do Sławian wliczać się Aię dają ; chyba jak zesła- wiaczyła się horda tegó narodu kaukazkiego. /455. | Czarnogorcy. Mieszkańcy, gór Czarnych, albo Montenegru. Poświęcimy im osobny artykuł, nie w rzędzie Ba fat umieszczony, dla szczegól- 1 ności przedmigtu przezeń objętego, wielce godnego uw agi i szczęgólnym sposobem, węale niepojętym dla nas, opfiszczonego u badaczós starożytności Sławiańskich. Żaden lud sławiański kie dochował u siebie tyle oryginalności pierwotnej i 1arodowej, iątek historycznych w podaniachgławnych ikach różnego rodzaju, ile Czarnogorcy. Górqle ci, odosobnieni od całego świata, pośrzód * + 4 pzy i Wy” 4: k O txew> — [44 — swych skał niedostępnych nikomu z obcych, wa- leczni ; pracowici, bogobojni, wielcy miłośnicy starej swojęzczyzny , żyją dotąd xv tej pierwotnej Sławian narodowości, która ich różniła od wszyst- kich narodów (świata, iktorej Ślady unas prawie zapomniane. Mają oni zwyczaje, obyczaje, prawa, przesądy, obr ządki rozmaite starosławiańskie. Mają gadki, powieści, śpiewy, starożytne dzieje Siawian opisujące. Są u nich grobowce, pomniki przygod, napisy na skałach ; po świątyniach i różne inne zabytki toż samo i ró 4468 Mają i rękopisma jakieś starannie przeż pewne osoby zachowywane 1 niedostępne lada komu. Nieufność tego ludu względem każdego przychodnia przechodzi wszel- kie wyobrażenie: zdradzani ustawicznie przez Tur- ków i barbarzyńskich sąsiad swoich pod ich pano- waniem gnaśniejących, również niewierzący chci- wości Włochów, pfzy wiązał I namiętnie do swego ci nie zakładają, ni- wyznania, w nikim zgoła ufn komu niezwierzają się itym sposobem, przy po- mocy przepaścistych gór swoichy utrzymali swoję jakążkolwiek niepodległość. Miałąm w ręku ręko- pisne wiadomgści o Czarnogórcachy zebrane przez AWB R Oppermańna,który znaj- dował się w tamecznych stronach z wyprawą Ros- syjską za getta PAWŁA I, przebywął czas zna- czny w Korfu i miał zręczność o nich się dowie- dzieć, Aest takoż Podróż do Montenegru francnuz- 33 WJ ' ma Jiejeas a AB. ŻNT £ PAŁ Ak) |" AA Kya, zk ky * Peg spe Km zńco raueudh lu 44 ES Ą dude -Tefe, tykitwii k. p ya 04 ! rÓfŁeŁ= ASPA, 38 p" — wudy le jonzjsj, mażnaby + r Sue TÓE EŃ ou mieć, s4” tępo Are rog | "A ; ( AE 4 A. /42 + | w Jłaż ane 0 ye wo „w A, OGYJĆ Ju ciej jaa, o don robia W ietaany vUxlq_ 797980 A JĄ wekku nych, pas Po „EA zk kox J naly a f PE | RRC mada gprdadm 14 | * ONYCH: a nah FA, , zóbeoe | xy hytina ża nałuó aaa H+ PE” Wp zy Petty, rka dY, b dż py show. api Aąqp rtjyku AMY „esej kok > Ob dpm 22 fany uiątn ,- TAŻE eb : Po ZKE lubo u ( paakotką a, le 4 m M, waty 143 Key SOgodunkij past 2 sk częekógA fr aaa, ĄN tedy, „feć lursb,184 diś 2645: męb umo Pum w) tr *' R o sk: (79. uży pów w: raaddgy , fomiema bl. rów sów saśedjake 6 EA POZ atx gr17 uuoja nagndy s M Bó mdoku - ZE iw ab wiiseig Pi A ga A WP miko, JES kk poe Ź aż tag banie loan ALA odd) Kózaa 6 AZ W made ŁU, AMT UAM jm (f, Kraadżao ssd pył Spale. pa „fr mi Ż mmóżo obtjzy w Wło nę sa 2 PREZ AIR s Ri tzmia PANA -oNLORAMRE 0 wakakna a s $ ROŚ 3: o(5łan () 7. ZMĘJ: b, 164. Ze JOY rój w. >: gg ostać) p ka 19 4 MA e / rak L 4 "so waj 2 i Jw. 22747 w fla rne ) jpkla Ruta . (hu Pr ([' /Aace Aa zró * ają 27 ponad oi jo p" naw Kde - ragah NADE ME jAk waj! puk «2: SĘ = ca PA EEEE sd: site RAE at fade oai, Peye y | Mumd% jej 4. py" e; jaz u u. p uttły 24) war ofi jjas sp tecj add KE wyka" hpa i Kit na Jr „m yk APA 8 ( "A „ła NACE HE stów Jan Nut AJac lny Jacnić ( y £ Ji PA P4eAn2 pozyt end Koy” 1 47 4047 nA my ! jw p mat va nale - (dj figa my fr» ohódić Ur cna * 7, ŁU. py” | b= ai %.9— Ą4 Ś- Ga lam am! ««> pp Lean rp 94— 170: — 155 — " kiego półkownika Vialla (1), który za czasow Na- poleona zwiedził sam osubłście śrzodek ziemi Czar- nogórców,miał sposepność z niemi się poznać zbliska, i badawczóm okiem zajęeć w tajemnice tego cieka- wego ludz 4. ate 6 . „* w liwo worm DIEC CĆ TOBA sk * 4 ROZDZIAŁ DX. O Połowcach. 156. Ścisłe dociekanie rzeczy, tyczących się Narodu Litewskiego, prowadzi nas nie raz do ustępów, prze- chodzących sarm zamiar pisma naszego. Lecz nie- podobieństwo jest ominąć takie postrzeżenia, które mogą rzucić jakikolwiek promyczek światła, na przedmiót, wykryć się mogący, bardzo ważny w dzie- jach północnych. Tego się trzymając przedsięwzię- cia, jużeśmy nie mało rozbiorów rzeczy, na pozór obcych, poczynili, i jeszcze utrudzimy cierpliwość czytelników naszych, wyłożeniem postrzeżeń o nie- mm e —- mmm AN Z O EE AEC, ** (1) Voyage historique 'et politique au Montenegro etc, Par. M. le Colonel L. Vialla de Sommieres. Paris 1820, 2 vol. 8: Dz, Star. Var. Lit. T. 1I. 10 Fóżć w „b e- dł. /480%,4 sy, d 4 % y, a m ; RONAETE ASK „Ń ; . — 106 — których narodach, zbliska nas interessujących,szcze- 157. Postrzeżenia. Uczony nasz badacz rzeczy litewskich, gólniej Połowców. X awier Bohusz, wlicza do pokolenia ludów Narodu l Litewskiego, znajomych zkądinąd Połowców (1), powodem postrzeżek;, opartych na takowćmże mnie- ak > | FN. GRO! » maniu Kojałowicza 62). Naruszewicz przytacza po- ,strzeżenie, zdające się toż samo popierać: że Połow- cy od wschodu i zachodu słońca iusakom sąsiedzi- li(3). Jakowe podania wkładają na nas obowiązek śledzenia dowodów historycznych, któreby nas bli- Żej objaśniły w tym przedmiocie, i wykryty pokre- wieństwo: czy prawdziwe, czy domniemane, 0 któ- rćm poprzednicy nasi wzmieniają. 158. Samo nazwanie Połowców, to od pola, to od po- łowania, to od połowu, czyli łupieży, nie są trafne, ani szczęśliwie pomyślane: gdyż, ani stepy połowiec- kie polami się nigdy nie nazywały, ani polowanie, ani połów, nie były w dyalektach Rusinów używa- ne, którzy, sami wyłącznie mając z tym ludem do czynienia, od samego prawie początku jego nasta- nia, nadali mu to sławiańskie narzeczenie, wcale od żadnego narodu, niesławiańskiego , nieużywa- Ą A „s D 4 (1) Rozprawa str. 103 — 104. hs aw ź n s ady wo (2) Hist. Lith. pars. I, lib. I, p. 25. (5) Hist, Nar, Pol. T.I, str. 104, 165, — 157 — ne (1). Jakoż w ścisłóm znaczeniu biorąc rzeczy, Połowcy nie byli osobnym narodem, lecz potomka- mi, czyli częścią Pieczyngów, którzy, najpodobniej do prawdy , utworzyli się z resztek jednoplemien- nych ludow huńskich, przeszłych za lewy brzeg Dniestru, po swej rozsypce po upadku synów Attyli. Głośne rzeczy w dziejach, tyczące się Pieczyngów; nie potrzebują tu wykładu, który nić ma zkądinąd związku z przedmiotem naszym. To tylko powie- my, że Pieczyngowie, nastąpiwszy po Hunnach i Awarach na kraje między Dunajem i Dnieprem położone, w roku gi5 dali się poznać Rusinóm południowym, i od tej epoki w ich dziejach rozma- icie figurowali. Aź dopićro w roku 1121 doznali ostatecznego istanowczego pokonania, przez rrec- kiego Cesarza Jana Komnena: od tej więc daty upadku imienia Pieczyngów liczą się lata (2). 159. Część jedna tego narodu przezwaną 777*9d na- żę = p ii zwania Poe została Połowcami, przez Rusinów, któ- __*owców. j A rap > r E c rym nasamprzód ciężyć poczęła. Obaczmyż wy- wod nazwania tego, z własnych naszych postrzeżeń poczerpnięty. Pieczyngi, podług Konstantyna Por- (1) Połowcy nazywali sami siebie Kzpczak. Dowody tego wylicza Karamzin: T. II, nota 122. W Tatarach Kapczackich muszą więc bydź ich szczątki, i czyli ci nie wzięli swego nazwa- nia od krainy Kapczaku. (3) Pray, Annal. Hungar, pars III, lib, LI, p. 336, 10 — [58 — firageneta, spółczesnego dziejopisa, dzielili się na dwie połowy, z których każda miała cztćry hordy, a horda rozdzielała się na pięć okręgów, czyli powiatow. Były za prawym brzegiem Dnie- pru cztóry hordy izalewym cztóry, które zajmo- wały ziemie od Dońca do Krymu. Tamta upadła pod orężem Greków i ich sprzymierzeńców, jako- śmy juź powiedzieli, ta się utrzymała i była zawsze złym sąsiadem dla Rusinów. U których nazwanie Pieczyngów było ogółowóm, czyli stosującćm się do całego narodu i obu jego dzielnic, po obu brze- gach Dniepru dolnego zamieszkałych. Lecz ta dzielnica, która zajmowała brzeg lewy tej rzeki, czyli połowica narodu całego, nazwaną została Połowcami, od połowy, czyli połowicy. Nazwanie wyraźnie sławiańskie, stosowne z położeniem na- zwanych, niezaraz nawet od cudzoziemców przy- jęte, gdyż Węgrzy, dobrze takoż z niemi oznajo- mieni, nazywali ich Kumanami. 160. Co się tycze styczności Połowców z Rusinami, w nieprzyjaznym rzeczy składzie ta się poczyna od roku 1055, wówczas wódz połowiecki Bałusz, wystąpił z otwartą siłą przeciw Rusi: lecz po star- ciu się niekorzystnóm zawarł wnet przymierze z Xiążęciem Wsewołodem. Później w lat sześć, wódz drugi, nazwaniem Sekal, napadł na kraje ruskie, zwyciężył Wsewołoda i łapy niezmierne — 159 — uprowadził. Od tej pory zaochocone zdobyczą hordy połowieckie nieprzestawały napadać różne strony Rusi południowej, zawsze w przemagającej sile, i zawsze z wielkiemi uszkodzeniami. Chociaż nie raz gromiono potężnie tych najezdników, nie możono przecie do tyla upokorzyć , aby natrętnómi bydź przestali. Dopióro w roku 1101; Włodzimierz Monomach, gdy odniósł potężne zwycięztwo nad Połowcami, przy uroczysku Suteń, przewaga oręża została przy Rusinach. Kilkakroć pobici znowu stanowczym sposobem, w ostatku, po klęsce naro- dowej przez Greków zadanej w roku 1121, przy- muszeni byli, około roku 1127, usunąć się za Wołgę. Gdzie bezwątpienia nie jednej hordzie , tatarską później zwanej, dali początek. 161. Przejrzawszy jednakże dzieje Ruskie, tych lat 72, w których Połowcy w nich figurują, jak równie i poprzednicze zetknienia się z Pieczyn- gami, nie postrzegamy Żadnej tego narodu styczności z Litewskim, na zachodzie względem Rusi mie- szkającym; słowem: cały ogół dziejów Pieczyngów, nic takiego nie przedstawuje , z czegoby wnieść można było, nie mówię o pokrewieństwie, ale o jakichkolwiek związkach z Litwinami. Sam nawet rodowo-fizyognomiczny podział narodów, nie upo- £ 4 [7 . , D 5 ważnia do Żadnego wniosku o tem powinowactwie: Pozostaje więc jeszcze śledzić: azali Pieczyngi, GC — 160 — czy Połowcy nie nwlekli z sobą jakiej osady ludu litewskiego, wdarłszy się gdzie w ziemie, przezeń zamieszkane. 162. Geografia, W połowicy Pieczyngów za prawym brzegiem Dniepru przebywającej, horda jedna zwana Charoboe, zajmowała część krainy przed- dnieprskiej, między Dnieprem igórnym Bohem położoną, której za stolicę Porfirogeneta naznacza gród u niego wypisany Zelotzeba , tó jest Biała- Cerkiew po sławiańsku (1). Horda więc ta posia- dała krainę nadrośneńską od wieku dziesiątego do drugiego dziesiątka lat wieku dwónastego, Po upadku zaś ostatecznym tej połowicy Pieczyngów, czyli po roku 1121, horda Charoboe, przeniosła się, z dalszemi resztkami swego narodu, za lewy brzeg dolnego Dniepru i ku Donowi. Pokazano będzie niżej, że ludy litewskiego plemienia od daw- nych wieków przebywały w tej samej krainie nad- rośneńskiej, których resztki po najściu Hunnów pozostałe , albo przez Gotów i Hunnów nieuwle- czone za Dniestr, musiały na tómże miejscu prze- bywać do wieku dziesiątego, w którym. Pieczyngi, tam się ukazali. Nić ma przeto powodu do zbicia domniemania, że horda Charoboe musiała upro- wadzić z sobą w wieku dwónastym , osadników St Z W — — nmm————om— (1) Pray. 1. cit. p, 3525, — I6l — z narodu litewskiego, nad rzeką Rosią, zdawna mieszkających. 165. Tóm zaś bardziej nabićra to zdanie zgodności z prawdą, że Kojałowicz (1), obok postrzeżeń mowy litćwskiej u Połowców , zsyła się na dzieje opisu- jące zwycięztwa Mamaja, tatarskiego wodza, pod którym zburzoną była stolica tych Połowco-Litwi- nów, hnazywająca się Zełoserka. Rozboje tego Ma- maja odnoszą się do połowy czternastego wieku. Czyliżby do tej pory resztki Połowców były w kra- inie polożonej nad Rosią ukraińską , której Biała- Cerkiew jest stolicą? Albo, czy ta Beloserka jest tymże grodem, nazwanym przez Porfirogeńeta Belotzeba ? Badania wcale nie potwierdzają, twierdzącą odpowiedź na te pytania; albowiem nićma śladu żeby zagony Mamaja sięgały tej czę- ści Ukrainy. Nastręczają się przeto inne jeszcze pytania: czy Pieczyngi, z hordy Charoboe , przy- łączywszy się do Połowców i osiągnąwszy ziemie za Donem, nie założyli tam grodu iten podobnież nie nazwali Belotzeba, zczego powstało Beloserka £ Ten zaś czy niebył tym samym, który Mamaj zbu* rzył ? Odpowiedź zaspakajająca te pytania wykry- je się w badaniach następnych. (1) Loco supra, cit, 104. Połowco.Li. Różne mamy postrzeżenia, domysły 0 __ iwywody o tym grodzie, które napróżno byłoby tu przytaczać: ponieważ Karamzin, po zba- daniu ich wszystkich rozstrzygnął ten przedmiot ostatecznie, ze zwykłą sobie dokładnością. Według niego, nazwania pomienionego grodu były Serkeż, Biała wieża, Biała wieś, Biełoserkal; co wszystko na jedno wychodzi i oznacza: biały dom, biały namiot, bazar, gospoda, oberża. Położenie jego było nad lewym brzegiem Donu, odwa dni pły- nienia niżej ujścia rzeki Medwedicy, właśnie wtóm miejscu, gdzie Don najbardziej się do Wołgi przy- bliża, w Kaczalskiej stanicy Kozaków Dońskich (1). 165, Xaw. Bohusz takoż powiada: ,„„Mamy jeszcze skądinąd świadectwo, że między Białogrodzkimi Tatarami, na puszczy mieszkającymi, słyszano język podobny do litewskiego” (2), W czóm zsyła się na dzieło A. N. S$. G. str. 517. Nie mogąc trafić na sprawdzenie, w tym nieznajomym autorze, po- parcia lub odrzucenia tego zdania nie czynimy podług wskazanego źrzódła, Lecz znajdujemy po- świadczenie o tóm autentyczne , w dziele Probo= szcza Kurlandzkiego Stendera, z którego dosłówny Z PPPOE BAY BAZE ORZEC ZOT RA (1) Karamzin. Istor.Hos,Ross.T.I, str.15 4 Prymiecz,587. (2) Rozprawa, str. 103, — I08 — przekład położymy (1): — „, Pewny wysokiego stop- nia oficer i znajomy łaskawca z mojej dawniejszej parafii, który się w ostatniej wojnie tureckiej z ros- syjskiem wojskiem znajdował w Małej-Tartaryi, io którego przywiązaniu do prawdy jestem prze- konany, udzielił mi następnej wiadomości: Biało- grodcy Tatarzy, na stepie mieszkający leżącym nad Limańską odnogą morza Czarnego , w którą Dniepr wpada, między rzeką Bohem i strumieniem Bereczan, po tej stronie Oczakowa, są wcale różni od innych Tatarów, tak co do obyczajów, jako teź mowy, w której bardzo się do Łotewskiej zbliżają, tak dalece, że luflantczyk i Kurlandczyk z wiel- kiem podziwieniem tych mieszkańców, zrozumia= nymi są od nich. Czy nasi Łotwacy z tamecznych zakątkow niegdyś wydobyli się, albo czy w czasie tatarskich napadów , tam zostali uwleczeni, nie mogę osądzić ”., Ani jedno, ani drugie. Gwagnin bowiem nas uczy wyraźnie (2): ,, Jest zamek na skale gliną oblepiony, który zowią Kierkel, albo Białohrod, od tego nazywają się Tatarzy Cier- kelscy, albo Białohrodcy ”. 'To naprowadza naj- prościej na wyświecenie rzeczy, o której mowa: poniewaź dotykalnie przekonywamy się, że ci T'a- (1) Lettische Grammatik etc, v. Gotthard Friedrich Sten- der. Braunschweig 1761 8-vo Ś. 1, sequ. (2) Sarmacya Europejska, xięga VIII, część5, str. 27: Wydanie 1011. I A * > aj w tarzy Kiałogrodcy byli ostatkami opisanych przez nas niedawno Połowco-Litwinów. Dyalekt zaś ich był Herulski, poniewaź się zbliżał do Łotew- skiego, stosownie do porównań tych dwóch. dya- lektów przez Xaw. Bolusza uczynionych (1), Po- chodzili też oni od mieszkańców starożytnego grodu Białoserkalu, zbudowanego nadl)onem, dla pamiątki Bełotzeby, czyli Białej cerkwi, ich starożytnej stolicy nadrośneńskiej. 166. Naostatek winniśmy jeszcze, jedno postrzeżenie historyczne dodać w tóm miejscu. Kiedy w roku 12235, Czyngischan wyprawił silny oddział wojska swojego, na zachodnie wybrzeże Kaspii, pod wo- dzami Bojadur i Czypnowian, aby zdobyli miasta Szamachę i Derbent: zdarzyło się, Że się pierwsze poddało bez żadnego oporu. Wodzowie mongol- scy postanowili pośpieszyć na zajęcie drugiego; przeto wybrali najprostszą drogę; lecz przewod- nicy, którym za nadto zaułali, wwiedli ich w cia- sne bezdroża, pomiędzy góry, tak że się ujrzeli zupełnie otoczeni przez wojska połączone Połow- ców iAlanów, narody mieszkające w tamecznej stronie, do których te miasta podówczas należały. W tej ostateczności, chytrzy wodzowie weszli w umowę z Poło wcami, narodem sobie pokrewnym, z Z r a ' 4 (1) Fiozprawa str. 113 Tablica Modl, Pańsk, 3 ' Naa wazy a, < ODER Ą € u > «sę p 1605 — pra ag" 7a Werre AE, KONCYT "M 9:% iżby Alaów, naró obcego rodyodztąpili WZ przekonywały się, że Połowcy byli potomkami Hunnów, czyli Mongołów. -A.tóm.samóm z fizyo- gnomicznych cech, zupełnie różni od Litwinów, do których jednak Tatarzy Diałogrodcy, czyli Połowco - Litwini, podobnymi się nie pokazali, ztwarzy, obyczajow i1mowy, lud wyraźnie różny od właściwych Połowców, który nie mógł inaczej zabrnąć w tameczne strony, chyba podług naszego rzeczy wyrozumienia, któreśmy tu przełożyli. wwa ROZDZIAŁ X. O Jadźwingach. 167. Jazygi, Jadźwingi, Jatwezy, SĄ to pnia o : +.,,, Jadźwingach, nazwania odnoszące się do narodu, który PE8a4 w dziejach Litwy ma miejsce, dla sąsiedztwa i sto- sunkow politycznych, nawet pokrewieństwa pod-, tug mniómania niektórych dziejopisów. Nie powin- niśmy przeło zostawić go, bez niektórych badań historycznych. || Z ———— ma (1) Karamzin: Istor. Hos, Ross, T. III, str, 235, 234, A 1% ć j 4 4 wą” ł ) 185 ra paDand © naw PR 9 ay: 22) naa en aż wj |. »seĄ kad" rę $ wa Duma SĘ. ełny p rook Ai gostąąe „w ipla miente—Onisr> przebywające mra"wygRaniu nad doluym Dmiesixem , poznał ich, jako wybornych łuczników. Strabon przypisuje im rolnictwo za sposob wyżywienia się, osady też ich postrzega na północ Tyrogetów, to jest: na Ukrainie, z prawego brzegu Dniepru leżącej. Pliniusz upatruje Jazy- gów nad rzeką 'Tyssą. Toż samo Tacyt, i bynaj- mniej do rzędu spokojnych rolników nie policza; owszem ma za lud wojowniczy, wyborną konnicę mający ; służyli, powiada on, pod znakami Van- niusa Wanina, króla $wewów, a zaś w czasie wojny domowej między Wespazyanem i Witeliu- szem, do spólnictwa broni rzymskiej byli przypu- szczeni. Ptolemeusz postrzega ich po różnych miejscach śnujących się, od morza Azowskiego, aż po Tyssę igóry Tatry, dla tego podobno i nazywa ich Metanastes, to jest tułacze. 169. Mamy jeszcze jeden szczegół w jeografii staro- żytnej, rzncający światło na naród, o którym mowa. Ptolemeusz, wymieniając ludy i narody, w naszych północnych stronach będące, umieszcza obok Igyl- lionów, Kostoboki, których posiadłości według tego, co powiómy o tamtych, przypadają na Polesiu nad- bhużańskiem; właśnie tam gdzie była, w wiekach naszej historyczności, kraina Jadźwingów. Jeżeli ) Jam Jitwum ht Mo ga Va o jn Aube lata ud, dur ia o ŻĘEK Pakt a "] 7 qua ueeke pad emy pr” ZIE Jzepat' rh Cze x V. 27702 "4 ZA: 7 ło A 77 PPPOE EBY A MULI, mk saw 00 6 ady Zd ekrryj4 DA opa A Nouśodnieo> — 107 — więcstarożytny jeograf powziął wiadomość z czy- stego zrzódła ,,Z podań przez..Sławian przepoda- nych sobie , jak się spodziewać -należy., przeto te namianowanie będzie, sławiańskie , oznaczające w sławiańskiej mowie wielobożników, Czestobohi. Zapewne dlatego, że Jadźwingi, trzymając się sy= stematu religijnego Litwinów, nieprzeliczone mnó- stwo bogów uwielbiali; czego Sławianie w ścisłćm znaczeniu nie czynili: bo chociaż nie mało było bogów w mytologii sławiańskiej, lecz nie wszyst- kie ludy, wszystkim się kłaniały. Naruszewicz z Kapitolina wypisując rzeczy o tym narodzie, nazywa go wyraźnie Cestobochy (1). Według tego oni osiadali polskie kraje nad Bugiem , walczyli w lidze Markomanów, obok Roxolanów, Alanów i Peucynów z Rzymianami. W przód jednak prze- bywali na Zadniestrzu (2), właśnie tam, gdzie się Jazygi dali poznać Owidyuszowi. 'Te powody skła- niają nas do twierdzenia, że Czestobohi i Jadźwingi tym samym byli narodem. 170. -- Podług tych wiadomości z dziejopisów „Kto oni byli, starożytnych poczerpniętych, wyjaśnia się ta praw- da, że Jadźwingi byli ludem seezdyjskicgo4pocho- dzenia, naprzód rolniczym, potóm obrali sobie (1) Hist. Nar. Pol. T. I, str. 125, (2) Ammian. Marcel, p. 592, og.» YPR* 14 „t 13 8 i e o>- — 108 — pzedwnyjsetom nyi-Brryzy) Zkąd wyciśnięci byli niezawodnie przez Hunnów po roku jakoś 377. vS ź, Z . 3 R, Że zaś między narodami, pod chorągwie huńskie p zebranemi, nie znajdowali się; przeto słusznie IRT, wnoszą, że musieli się Hunnóm opierać, potóm z klęską własną wynosić się w daleką stronę, gdzieby mściwy oręż tych barbarzyńcow ich nie dosiągł. Wielkie więc jest prawdopodobieństwo w mnie- maniu Naruszewicza, że Jadźwingi prosto znad dyssy przyszli na Polesie. Jakoż nie dość było góry Karpackie zostawić za sobą, unikając huńskiej tłuszczy, rozlanej po całóm zabrzeżźu lewóm Du- naju, należało jeszcze szukać miejsca, niezajęitego przez inne narody, w.którómby spokojnie prze- bywać można było: gdyż za lewym brzegiem Bugu, na płaszczyznach, do uprawy roli przydatnych i wy- niosłych, w tamtej porze już przebywali Sławianie, w licznych pokoleniach. Polesie więc, puste jeszcze, błotami i lasami okryte, tylko zostawiało miejsce swobodne do zajęcia. PO 0 msw+ 17], ga 7 Tę wypadku dawność i prawdziwość historyczną popiera nasz polski dziejopis, przytoczeniem z Kad- tubka, opisującćm wojnę przeciwKazimierza, Króla . polskiego, przez Masława podejmowana, w którego — I69 — wojsku Jadźwingi obok Mazowszan i Prussów wal- czyli. Toż samo i Boufał powiada. Utych dzie- jopisów Jadźwingi nazywają się po łacinie Zacz, dla tego zapewne, że byli przybylcami z Dacyi, wojska zaś Prussów nazywano Gete, że znad morza Zaltyckiego i z krajów gotyckich niby były. Rozwi- nąwszy tym sposobem zdanie Naruszewicza, jeszcze jedno postrzeżenie jego powićmy: — Znajduje on wiadomość u Jana Jerzego Ekkarda, dziejów sta- rożytnych frankońkich pisarza, o pewnym ludzie, złożonym z mieszkańców leśnych Syżpzcolae, który był Jazygami. Mimo tego, że ten dziejopis mylne wywody pochodzenia Czechów od Jazygów podaje, został jednak w piśmie jego ślad poczerpnięty zin- nych kronik, źe istotnie Jazygi bardzo dawno w naszych stronach przebywali w ustronnych i le- sistych miejscach. Owi starowieczni lukkarda Ja- zygae Sylvicołae, zkądinąd zupełnie się zgadzają z naszych dziejopisów Polexianami, a tćm samóćm nić ma zarzutu przeciw dawności ich pobytu w Po- lesiu. uecz Kromer, w księdze czwartejshaj wyraź- niej tę samę rzecz rozwija , kiedy go czyłać bę- dziemy w oryginalnóm wydaniu. On powiada, że w pomoc Masławowi Mazowieckiemu walczyli Jadźwingi i Słoneńczyki, ludy, należące do ligi Prussów. Ma on tych Jadźwingów za Ptolemeu- szowych Metanastów, pochodzących z Jazygibanu, . p ««. . . > o > a tó jest ziemi Jadźwingów, leżącej nad rzeką Tyssą IZB "LAEŃ 7 | omy a Ś% 170 — „wr Węgrzech, gdyż się tam ich ostatki, aż do cza-' sów autora, miały znajdować. 172. FPywody Względem wywodu nazwania Jazy» O gów; nasz badacz Sarnicki mnióma, że pochodzi od jarzma, po grecku Zygon Zyga, ponie- waż Scyci oracze woły do jarzma wprzęgać umieli. lo mniemanie popiera jedno postrzeżenie miej- scowe, według którego potomkowie Jadźwingów, czyli raczej dzisiejsi dziedzice ich ziemi, mają * bydź nazywani przez wieśniaków, za lewym brze- giem Bugu mieszkających Jarmoły, od wyrazu Jarmo, to jest jarzmo (1). Z drugiej strony gdy* byśmy nazwaniu Jazyga, sławiański wprost przy-. pisywać mieli początek, znaleźlibyśmy go w wy- * . M i a . © .,*" razie Jazycznik, co znaczy poganin, wielobożnik, prawie to samo, co Czestoboh. Litwini nazywali. ich Jatwezy, czyli .Jodweżaj, to jest czarne raki,' tak jak i Ruś grodzieńskiego xięstwa, czyli zapie- laską, podobno dla tego, Że czarnych kaftanow używali. Jizh” 175. Nić ma wątpliwości podług naszych dziejopisów, że Jadźwingi mieli swój osobny język, ani do Ru- skiego, ani do Polskiego wcale nie podobny (2). (1) Postrzeżenie nasze nad Bugiem, w roku 1818. TAL. w (3) Naruszewicz, Hist. Nar. Pol, T, LV, str, 82. z4 104 >6 Ana orodo| UAnd adw zmóy ok w cę Adas Upa nas My ti Wał ÓŹ maż dly A mażJ ŁAAN 0/2 aka Aekós: naa PNA Am ŚozÓ sA ANĄ 0 wzndaani /dadkowo, FONa | zł je YB WQ 4 doga e „hp ANM Mu ze. Aane 1uarta /adm ć M. 6. Sy.” BAERT! sk jo. Ę 7 Ż2Y maki, «4. /ar. AŻ ZY. ZAŁI. nażynnag 2 Ama PG: PAO ŁJ - ży ay ZŁO « wał 4 | APE WT 20M 4, SĄ Ka: Ka 2 ! z + Tadfy Ue frmyj du (e) /h. 138 6, Gra dochi Fałow chao za Saka bw esz) (AA An (alouint A R: judo tes ja. 443) ańoz b. zanikananu Mezłątnantem by 4 AI pro Xe; Mme MZ doj Reż ma ragekaa tai umo rę ŻW e w ajkka = pzm” t// aa z ae pó eau PME uh - Ne nańuj Fal ua tchu", m „a 72 176 dla 33 j 6% Wwfdara ua / Prada waz A neta XMM ua adudły ARJ s, qiuly | nyc ho PA napaDniee kr KZI c W NSÓM koszyk zisdć 04 joacora Fay i Pk uży 2 NUWALKŃ 2 Z ZŁA KLA - KUNA a m w 6-10) 0h jedli R: w BZ sł ra / rx Sr, * ez MA. mnaded Pirart ady 1 2 YEAK ( saaw 4 Pa Ł uk ARR, wku zkawy Y r junak ly po By > e AE nc 0 Porn Ra. Vody". wył Zł: o skt takoż od Litewskiego/różny, chociaż zachodziło jakieś powinowactwo w obyczajach i zwyczajach z Litwą i Prussami (1 A 32380 an kimlomm, Co zaś do nazwania samej ziemi p siem, nie- należy go wywodzić od narodu, Polexianami zwa- nego: albowiem on sam tak był narzeczonym od krainy, w której mieszkał. Zrzódło tego naz- wania pochodzi od las, ziemia lesista, przy lasach położona, ponad lasami będąca ($ 127). Od ta- kiego położenia różne strony przyległe sobie były nąfzęczonemi, czyli były różne Polesia: Wotyń- skie ku Piyńskowi ;: Chetmskie między Chełmem i Brześciem; Rozrskia koło Chomska i Drohiczyna, w powiecie Kobryńskim, które nazywano Polesiem Litewskiem; Mazowieckie nad Bugiem dolnym; któ- rego Drohiczyn, blizko Brańska będący, był stolicą; Słońskie Polesie rozciągało się koło miasta Słońska, aż do granie Prassyi. Te dwa ostatnie składały kraj właściwy Jadźwingów. 175. Ile można wyrozumióćć z pamiątek p, ym-eżenia historycznych, naród: Jadźwingów był Sj dza hh mało ucywilizowany , rządził się gminowładnie, (1) Długosz, Wydanie Lipskie 1711. Lib. III, p: 594. Gens autem Jacwingorum natione,lin gua, ritu,relugione, et ZNOTŁ- bus, mmagnam habebat cum Lithuanis et Pruthenis, et Ndamo” gitis conformitatem, cultu idolorum et tpsa dedita Fay dą a Dz, Star, Nar. Łit. T. II, = A= 390 czyli podzielony był na włości lub hordy, ma- jące na czele swojem każda jakiś rodzaj królika, *** wktórzy pomiędzy sobątw związkach zostawali. Przy tćm ochoczo się brali do napadów na kraje sąsiedz- kie, umiejąc zawsze w ucieczce korzystać z przy- rodzonej obronności krainy swojej. W charakterze tego narodu postrzegać się daje namiętne zamiło- wanie narodowości, swobody i religii przodków, przy których rzeczy obronie raczej się wytępić dawał do osłatka, niżeli widzieć ich podeptanie 170. . przez nieprzyjaciół. Stryjkowski za swego wieku, wiedział jeszcze o reszikach rozproszonych Jadźwingów (1), za- pewne uprowadzonych, jako brańców, i osiedlo- nych, koło Nowogródka litewskiego, Rajgrodu, In- sterburga, w Kurlandyi, Inflanciech, nawet wstro- nach Nowogrodu- Wielkiego, gdzie ich nazywano Igowiany. (Ci wszyscy mówili swoim osobnym językiem; lecz jakim? nie wiadomo. Sarnieki twierdzi, że język Jadźwingów był sarmacki, po- dobny do sławiańskiego ; Kromer zaś utrzymuje, Że był różny od sławiańskiego i litewskiego. Przy- chylić się wypada do zdania Sarniekiego , ponie- waż między ludem polskim, dziś znajomym, w oko- licach Brańska i Drohiczyna. zachowujacym nie= yna, Jący + ———==—— na (a) $tryjkowski, str.181, di 4 — 178 — które cechy originalne, wcale innym Sławianóm nieznane, a zatóm pozostałe od dawnych tych stron mieszkańców, nie postrzegliśmy w mowie nie ob- cego, coby sławiańskiem nie było; atóm samćm wnosić wypada, że język dawnych Jadźwingów, albo zupełnie zaginął, albo był podobny do sła- wiańskiego. Prawda, że Miechowita, żyjący dzie- jopis za czasow Zygmunta Igo, uwiadamia, że słyszał mowę Jadźwingów, na Polesiu, koło Prohiczyna, której ani on, ani Litwin, ani Zmudzin zrozu- mieć nie mogli. Miechowita mówi to o Cyganach, na- rodzie, niekiedy pod karby Jadźwingów wliczanym:. Sry 177. Naruszewicz zbyt rozległe posiadłości naznacza Jadźwingóm przed wiekiem XII, które od Bugu do Berezyny, od Prypeci do Narwi rozciąga (1). Naprzód nie byli oni narodem, rozlegle mieszka- jącym, chociaż liczni i ludni, gdyż otoczeni byli dokoła znajomemi osadami innych narodów; cho- ciaź najwięcej pasterstwa pilnowali, zapewne łowiectwo, takoż im dostarczało pożywienia; mu- sieli nabywać zboże od sąsiad, a futra drogie których im lasy dostarczały, szczególnie kuny, miały bydź liczne na Polesiu. 178. Przebióćżmyźż teraz pokrótce losy Jadźwingów, A m m Nm nn (1) Hist, Nar, Pol. T. IV, Przyp. 115, 11 MA O l4/ % — / "?a r, > pa V2 maz ZYŻ, / paz hu A - + et pu | DA gy © aję — Dn4 — które przedmiot przez nas przedsięwzięty obja- śniają niekiedy, i tćm samóm uwolnią nas, w ciągu dalszych opowiadań od powtarzań. Włodzimierz W iielki, posuwając swoje podboje ku stronie Polski, w roku g85 napadł na ziemie Jadźwińskie i pod władzę swoję zagarnął, szczególniej posiadłości Rusi przyleglejsze, to jest: po nad Bugiem leżące. Bolesław Chrobry, uzyskawszy dla siebie Ruś nad- bużańską, razem iczęść Polesia, czyli Jadźwingii, Rusi danniczą, przyłączył do królestwa polskiego, w roku 1018. Poźniej, kiedy po śmierci Mieczy- sława II, poczęły się w Polscze bezrządy , Jadź- wingi podjęli głowę i zaczęli bydź Rusinóm uprzy- krzonymi. Przeto Wielki Xiąże Jarosław, w roku 1038 uczynił wyprawę na nich, prowadząc z sobą ogromne zapasy żywności, osadników, razem i bu- downiczych twierdz. Skutkiem tego przedsię- wzięcia było mnogich krajowców w głąb Rusi uprowadzenie, innych przymuszenie do stałych mieszkań , założenie miejsc warownych Brańska, Drohiczyna, Melnika iinnych, opatrzenie ich za- łogami, tak dla utrzymania w posłuszeństwie kra- jowców, jako też dla ubezpieczenia tej krainy od ze- wnętrznych napadow, oraz osłonienia osadników ruskich. Nić ma zaś żadnego śladu, aby Jadźwingi sami grody wznosili, lndx$dczowniczy, nie znał innych kryjówek, jak lasy i błota. Po tej takoż epoce, część znaczna Jadźwiugów usunęła się ku — 175 — Narwi i dalej kugranicóm Galindyi. Niektórzy osiedli między Prussami , w prowincyi Sudawii, gdzie ich jeszcze Krzyżacy zastali (1). 179. Potej epoce takoź widzimy Jadźwingów czę- Ściej w.związku z litewskiemi ludami, z którómi oddawna w stosunkach byli: prowadząc bowiem tułackie życie, mieli z myśliwstwa wiele korzyści. Przy tóm służyli w wojnach, gdy byli od kogo wezwani. Mając nawet nad sobą rządców ruskich, od Jarosława zaprowadzonych, którzy stali się na- stępnie , jakby udzielnymi carzykami, pod ich wodztwem rozmaicie się uprzykrzali sąsiadóm. Szczególniej carzyk Drohiczyński wysyłał rabusiów kupy, niby pomimo wiedzy jego do Mazowsza i Polski wpadające (2). 180. Mamy w dziejach polskich, że gdy Kazimierz Il, w roku 1193, dla ukrócenia rozbojow, wyprawił się z wojskiem przeciw Jadźwingóm, rządzonym przez ruskich panków, a szczególniej przeciw wspom- nionemu carzykowi Drohiczyńskiemu , stało się, iż Polacy, przedarłszy się z wielką trudnością ku Drohiczynowi, oblegli twierdzę, która się na łaskę (1) Voigt Geschichte Preussens.B.I, $. 560. z nowo odkry- tych źrzódeł dowody tego sąsiedztwa postrzega. (3) Kadłubek L, III, c. 19. — 176 — oddała. Carzyk ów poddał się w maństwo i wy- błagał sobie korzystne warunki. Wojsko ciągnęło ' dalej, szło trzy dni przez bezdroża i rozlegle pu- stynie, czwartego dnia 0 samym wschodzie słońca, Biskup Płocki, odprawiwszy mszą ś. sposobem chrześciańskim przygotował wojsko do boju z po- ganami. Lecz Jadźwingi ciągle się ukrywali w la- sach, prawie z nich nie wychyłając się; całe więc zwycięztwo się ograniczało na zniszczeniu niektó- rych osad, lub grodków poopuszczanych. Gdy tym czasem jeden z carzyków, wyrażony pod imie- niem Polexius u Kadłubka (1), zapewne przez omyłkę przepisywacza, z Alexius zrobioną, sta- wił się przed Królem Kazimierzem, w postaci po- kornego błagacza, prosił oszczędzenia i przyrzekł płacić daninę. W zupełnóm zaufaniu przyjęte poddanie się, wyznaczeni zakładnicy, których liczbę dobrowolnie earzyk powiększyć przyobie- cał, Polacy, uspokojeni tómi krokami, w bezpie- czeństwie ciągnęli na powrot. Jadźwingi tymcza- sem w miejscach , którędy im iście przypadało, w ciasnych między błotami przesmykach, porobili gęste zasieki, nie tylko do odwrotu, lecz i do wy- cieczek peźywność przecinające drogi. Nie dbali oni w tym razie o życie zakładnikow swoich : ponieważ w ich wyobrażeniu religijnem nie było (1) Ibidem. m PIO szczęśliwsze j opisy” i pe wniejszej drogi do sdi =ę W ości* po zgonię: p ladfpoświęcenie się w sprawie ojczyzny. Mniemanie spólne z lifewską mytolóżią: Te zdradliwe kroki i śmielsze z zasadzek napady, rozgniewały Polaków, że pokonawszy przeszkody; nic nieoszczędzali, oddając ogniowi i zabójstwu wszystko, co tylko zaciągnąć mogli. Te okropności przymusiły znowu przedniejszych Jadźwingów do upokorzenia się bezwarunkowego. Kazimierz przy- jął ich samych łaskawie i oliarę ich uległości, tę. czyniąc na zawsze Polesie polską posiadłością (1). Vadty 81. oŻai na OP < hl 8 «+. A. a 6 «p W dalszej kolei czasu widzimy Jadź- Sio 4 ama KROŚNICZ. TEŻ oteyca Jak | x” Rule „akagiznał » impe 5 Janożo » eż Ano ty nie, ABAT prada ab adw, Jndua okua0 . foloy pre kos acjiceła l «gp watd -prerecfię m pko Kan; ae RE | 7 3 ck dei e 2h. node alar Bzna/ „pna Gdrmacąea >, XA 67 cj na Pola poie RA dwniżl 6-fMlą zm Pora Lę o Ay pó | uanamatę wodone: * e 72 Mean; SP FE |au4 A nacjóc yć a, „gaale ocomi "pył! pwd luz) sra o RY j ahaż płobca SiE” j Wary Ło wy” LU Ra das" ela 2 „ |Pru KASZ ajj? 7%, w Aohoj a, ZW id Sky jasio j ya Hualami zh Ya see”, Wa w dus, mea Piano, ae, r ooo gam linki: jm Poeta , memą r wsze. Dłżryj poócy pe ok py fiu kp 4 * . ZJ , a, > NAC ; DRERONT: że, dlo ko jeryu aiz ei 6; pr ARP +hx% * "> < Z4, psie eż 4 AANEAdU/ A ciag | ati u CZA Ś Pty, *Zrewęwęnić ppoila de Aajiyf REZ SC pana sda. „>, . (eax d' Ju. ps fili u pn, ali Eo. 4, pm ke ZyBa | jk WY: uadbnoj znue ,. „Ak fędac gaj ee bylo 2400 mco ne, , fo, roaum ARE PZ | 208 0 uz u pono SRYPOCY: skaalani f jas maaat lu kahce tą 4 Jasło 3) OŻa2y die UP Yn Loch ” gaj: "= "a ralą naJ Aogoju ma + eś, la, Matejuk Jacht niem Kagan uMcea ae. e eny PZ Sym £ Ka), PALA "> g» zę amo 1a pak zk =. Bah, owale ra ny, PMPAJ Ry 0 daj O t4 bwa; try gą 20 m z (O Pę = zepatók SZ se zy ZE zk + -Pallksech B , 4 |. AD A (27 4 4 fa e jamo | 7 7 PAP n NE AcŁ bę pS m ha nm. krem % siek nuarch a dle Ah „ke A 2 20 pod zedy, Ł Kola zem ok > A SŚB aganicąe ! Znam a a og xa4 HUmallho paxnikaj x w [A ER. A MAXuTow Koj u org x Tolpaczneńe na Yeh Jua tg maż, YE ł r z 2 ada z PŁU A 2” lu kangs : Proria dkuoa padlo * Poerriacor Masa kaz Pay mymała, Że Ana wo Ue nar, dlo rte> JHż/, kę Ay ' mna e7 padac day rrnaza)Xy 4kerę wta ima pna ec W wła 1ałk aw zz berm, MLS" z fran e, „ate ód nndf naa by lace, et aky fp" Ad wz w, POZ Dami zla, niemy madel pó eniakno] ke adu. Mir po"TAACYJ AnauK Ney y ARÓ 1a late pań , dy Gd sc7 wa, 7 a> Pęk nmda Tatu) kin < ny z x zxłore Y «20 Pzewką Nat mea, . fa" 2 kam p Śro zp łyk modyni fa x fon ASH C bo ze kpa LWA * e „5: kosą aw Z2.7220BA PA (eriaM , sdanet. Za Aox wi e aozeje” za A ©” r" 2 aż CORE 2 tuna eg "a 3, remi 7 ody TWniegę, , nafkspibkny PA Mt A "Z, >. pa. (© Pdifp: zo AE „AP cv Zaj łeę ze do cHanaaa mh Maj tu wi Jig Judtarsee j gama nina 0) Jer 127, fo ea sadu ge. o paka. a Kaj r Fotariej « Jzły RAE za sdlę JL r palaj” | ąd Mia Bre ref, Za jerie by ua zm Rad | mef O/ek_, cu. (amd dówyc” PE 147 m" PPR Ryk © (72 dami el nmf,, nafde nacz ng zrywy | nlkók. Ge ee zez” 3, WA Or ae jed Pa p. ;-„O EN zast łu , a śe 2 pa. | Rój. i s 4 to nach , yłodj aw re ko 4 P< olaaz tang iq _ 4, Foton szał daxs (Maxy) rake, waż pogea pot otw arty /dan olo Zemm 2: Mpaalam > | ka fad eregpiasża napicd ać Be m ek ZA ZdRC>ń >> k1 (a x wrr doża O Play, „ fr Zad srn a Łomile nmsiaui naco Jakuta KCK poległa P a> sat do 7: PJ Aonauii Ga uakte?, A aauj uda postra Zano, Te M LW. "x 3 taaaD Zako »:spmazy 2 ża R uĘ— Ę w raeka OfAu, 4 e psia: tea” ęcż łez , z dek Busa amb dzaj ORPOK BÓópań. też. Zaki ka, 23 = i mód pp PŁ sanuf rmę te A Św zn, |2ida myje AKÓY no do „ MOJ 4 4 ( Dama ała. WAS zyouż ad af. NSZZ s£ toz „A yy j Że ace i Kya dm: _- HA 41443 (i gia A BTY R "4 / p Ę meza — dłasauw 2, , zela ku śP ty. mr e AĄ pra RYPEDZD Ba awniy em 7” Y, r-4 QMqfaAT 3 3 z 1,” o AZ SERÓEHŁCK $Ł3 "proza Kd | —_ Cana i tereęce mac cukdłi / 24 24 FAEGCA, 1Kk>_ 14/4 Ash ć na małą pny rm "dy 4 W * E DEE gn. PAW ZE I z Oc ąy Ozpi. ctęekice e Tępii tać ŻE | 4 l, rec ( udaru © A: dwa "rfi 4 adc=cz AA> Zacgu I nem Kw c ! kaw ae m kara. j 457 cy pormy Mru blaty 2 gres , ; 4 sa ĘĄ 4 RZ 17 ” „mae Aacan M2 bę eny DYS ZEŃ "Zle." wAnazinej, Pal py FW ssmaek śragrnane”j m k r ! | > a. ami" żę o» (DRE sma jo konaeh * 272 kowaw 4, prnatela bnztf da ŁA 4 9 «iska 6 OWE ZOGE o Ao RER 2. kę WA py Ry dn rat Aamir par zę ż | a PR zało, U doom weź Łaanice * oc go zam] zł read wiwa kngy KO z Wy. * pa ają uz zane aa E) f " do Jasne ” zdane Z, kam, 7 kła troy _ pore Aa PTATL R «hm 7 z Wę Pw Tie ź k * A - padaka maa, + sę” ó4 4: , $ m 74 EM P> NEW, Po 4 e TW APE pio: WIEŻA" tę Żeś og kge zy” | | ADR haka „acązzj 1: SGfkj" , BYYTEPT cź TRZA LSTTA KRY, 2 vy m Ń 7 Z mape kopa ma6Ż: sf KOPÓZY, 87) 9-27 . fS2 4 > h tirnerer A, aż | ZMĘN jon 4>4% e ran, *. yz. 2 M DT semiradyee”” szomgo kk0) > owak” > g* 6 pr „KoRn niż = AKT ©) ARIE" eeg: , aż * r Łaace fx c : PR 2 o 3 Ż Afr 5 | „a * AGA aj 06 RK ZWOREK 6 ZO, DOĄEE lap fawiki, dawało Ho a werrz e *%v- A kJ , a 3 «44 PPSA >> , wŚ e AMÓŃ sy 4 WORK” 0 ści , - ga k lóż (pe COW rz» sza „ar s "a JARE (ima 2" Pu Ług m 1 Pd , 2 a * > Ga4) *» . y= kawal, Fa „teg x są A ". A ów 2% : "«zdk LS ax o" 4 o, ". o EL sę 4 « w. 4 ) ą ** 28 " » 3 raj | w. LĄ en r Ch 4 3 "2 pó post ZA. tę " g ; | dasa R RE NA *"*4 a> : , SYG zę WH pź wd ą . 2 Ki ME 7 „my 7% ję cABA r dnie < ge Św 4 oo 366 z, fra rę ki ta, (łaózak” 4 ył SLA st die py ROEE" 4 242] ś i sake .«* » A 4 7% . DZK DA zp 3 waj” P+" "r" 7% s%3 . 2 2 | ZEN A ż ARN paca? "w dye2 72 ! » gó £ | "Łe (GA say wyn Ę i zw wert " Gy'eze „me sly, = WAĆ Ne przapoę - zadiej ia znana, ŻA, ski .%*% „dyAR a o NR o! >P "wj MYWÓEWDJTW w. 5 Ad PP gi co NRyTra s std 471 ga b usk3R a! 7 7-4 4 e mmozriłkrał. pzi kaw wazy brpbP4Ł omg 7 aj 4. UŁ gej HE wzi PKO ye — O ) o> 7. w NE Miencięą vi dsk a < G5 POSIWPONE MP. PRÓG - Jawy aw, © pho ryau Aron wońżinów mepa - m na”; jruqp le zaa CP em jw z nej „0 Pla lugm euef ne (Dz, /.żaaz akłloona fea numkD, kępy Mh m Halniacyj © fanenij, hameh Ku Th unmych tur kmek sea) (Ó uses fre. maa, napy M aaa Ao jvc - WYZYM M pu Amy lecada j eeenE fadiwoć wys tna ką euala' le4 Ra wzehaskia, p" Uauau Ila Ku far ena Ao na”, panty kerd o uóch dla, naenanicnim)j Tra dcełć padło w. Row ua ice HT pmaeccz ec. 5 a Xuchećo, w put deze faRlaskie: fart Jpmuledes wifi ciajsy tee ne tagk jlawato w j-2 Je pana ua fatao tu WiewnunarywaJ), ' Xe r kaoq/ę an PZ! zam! cz pała © PRECZ 4) | ża, QD wiz eh em Feegi en - - a PaD lawtem, ala, Je frefo, wi. wd Viru Jarkani wycia, płaray Ta joma bmi hau j eż 722724 miecdreł, 5: Ma żiazówe taco/ BE. usaL 4, Tauk! puj Al Maf tno : 40: piyriożne) H Ju NalTag a £ - ch AK udzn | aaa a Ar" TE ely waca pd ma jr: kw, (4- rwyę wiej jor AK 14 Fżę RSRP duż, PY Aue, żę Z: | kz kk cłć , 7 EN 27 14 zlo Kc SAOMRĘDNŁ rmrutedr , cly a A mak do Ez wklej A ĘĄ y Act TY. 5P dulfly >. KĘ” A (2 j ednan ZE npc A Z fk ika najmu parą ry © STA: na Re na ŚŚ YI 0 5 Ne KJ lua fit Aeman/ ża A Pa ZA 2 (Uh Y PCE E3 CHA 14 adóć AA 84 pu Z e 40) nag fety. ma amant UŁ pew i KKA LA < Vy | dłu KG 2 ed. pa 9 pako / "M, nocy (GWESAPOE OWAK o) ui TARA 4 6. A ZZA ky ludu a, prioidkh SZA: Ś szy ak sze też paaka BETĘ sżz rwa eT JRR ka NE c = Só oku c4 1 pad el SA TI feaiaz ać zashó Bez ma; | Vuyk* Sa pu e” DŻ. ak / ] oma Bu w „fbi Icy rh; ide nd musfawinay ak; pm. fiu ałe pra, t freżujrza wo denaui du w. AF a Rama JARA "PY agy „ko ' ofu m - W ss ad p RZA: ira une /wopadry, J ód w. jm 130. Y- 2 < mę — 187 — 194. Jadźwingi przepłoszeni napadem krzy-__padef. Żackim i podobno tatarskim od strony Galicyi, znie- chęceni przymierzem Ziemowita Mazowieckiego, » świeżo z rycerzami zawartóm, ściągnęli się ku 'rzece Biebrze i dolnemu Bugowi, zkąd w sile po- dwójnej wypadając za Wisłę wielkie szkody robili w Polszcze i Mazowszu. Naostatek dając posłu- chanie zaźżaleniom powszechnym, Bolesław Wsty- dliwy, w roku 12604, zebrawszy szlachtę z całej Polski umyślił stanowczym sposobem uwolnić się od tych łapieżnych sąsiad. Przeszedł z ogromnćm wojskiem Wisłę pod Zawichostem; wtargnął w sam środek Polesia, gdzież między Bugiem i Narwią - ścisnąwszy Jadźwingów, poraził na głowę 25 Czer= wwca. Rzeź tóm była straszniejeza, że zrozpaczeni Jadźwingi, przenosili śmierć i żywot przyszły, w którego: szczęśliwość w takićm zdarzeniu wie- rzyli, nad więzy haniebne. Wódz ich Konath, czy też Komnat, poległ z orężem w ręku, a z nim wszyscy przedniejsi paakowie. W zdobyczy do- stały się Polakóm osoby niemogące władać orężem, które śmierć mimo ich samych oszczędziła. Wszy- soy-ypochrzczeni zostali i uprowadzeni z trzodami i dobytlkisfn za” Wisłę. „i M 0..3-- . 195. Od tej smutnej przygody ktokolwiek jeszcze pozostał z narodu Jadźwingów, tułał się bez żad- Dz. Star. Nar. Lit. T. II. 12 — 188 — nego związku z dalszemi ziomkami, cała kraina bez rządu, bez zwierzchnictwa, zdawała się bydź głuchą pustynią. Jednakże znaczna jeszcze lud- ność znajdowała się ku granicóm Rasi litewskiej skupiona w przestrachu i wodzow prawie niema- jąca. Zapewne takie sąsiedztwo było nieprzyje- mnóm. Chcąc temu koniec położyć Wielki Xiąże Litewski Narimund, około roku 1268, wtargnął z wojskiem do Podlasia Jadźwińskiego i przymusił naród do przyjęcia pana z ręki swojej wyznaczone- go. Był nim Trojden, brat Narimunda rodzony, który został xiążęciem Jatwezkim i Dojnowskim, z obowiązkiem uległości Wielkiemu Xiążęciu Li- tewskiemu i płaceniem pewnej daniny. Ten Xiąże zbudował zamek Rajgrod, pojął xiężniczkę Mazo- wiecką za Żonę, *zektórej urodził się znakomity w dziejach litewskich Romund. Nie przestawał on robić wycieczek rabowniczych do Polski, Rusi i Mazowsza; był srogim i okrutnym władaczem, ty- raństwo rozpościerał nad poddanymi i wojną na- ścignionemi ludami (1). Panowanie jego nad Ja- dźwingami, ukończyło się ze śmiercią przypadłą w roku 1281. 196, "24 *a radom ostawił zaród zguby całego na- rodu, albowiem napadami swojemi rozjątrzywszy (1) Kronika Litewska, w Rękop, str. 20 — 22. — 159 — | do ostatka Polaków, którzy pod dowództwem Le- szka Czarnego spełnili nieszczęsne przeznaczenie Jadźwingów w roku 1282 nad rzeką Narwią, po- dobno pod słynną tyla krwi przelewami Ostrołę- ką; oskoczeni w massie, wzgardzili poddaniem się i przyjęciem niewoli, dali się raczej w pień wyciąć na miejscu. | 197. Odtąd kraj poleski nie nastręczał wprawdzie ża- dnej obawy sąsiadóm swoim, będąc rozległym cmen- tarzem i głuchą pustynią. Powoli i bardzo niezna- cznie zaladniać się musiał, gdyż jeszcze po sto lat upływie, krzyżackie dzieje głoszą, że był bardzo nieladnym. Osiadali tam od strony Bugu i Rusi litewskiej, Rusini; od strony Mazowsza, Mazury. Jakoż Litwa z Mazowszem podzieliła się tym kra- jem, a cząstka jakaś i do/Galieyenależała. > gagal OZ, mać 2 400: śś * Ostatki narodu Jadźwingów albo wy- Resztki Jar dźwingów. niosły się, ałbostrwały jescze na miejscu, w Sudawii, prowincyi pruskiej. Lecz i tam ich do- sięgła ręka nieubłaganego przeznaczenia. Krzyżacy w r. 1280, wycięli ich tam do szczętu, za pomocą Krzyżowników Czeskich, to jest: pod hasłem zba- wiennego krzyża, wyrzynających pogan, oni po la- sach i topieliskach polowali na nich, jak na dzikie źwierzęta. Polityka bowiem krwawa tego Zakonu krzyżackiego, postanowiła w tej porze 3 R%: wy” Bacy jo R Na NG — 190 — łudnić Suadawią; jej więc mieszkańcy zostali albo wyrznięci, albo uprowadzeni w inne strony Prussyi. Ci to zapewne będą, resztki zaprowadzonych Ja- dź wingów, których potomków Stryjkowski koło Raj- grodu i Insterburgu w Prussyi postrzegał. Nie mo- ' Łemy się jednak zgodzić z uczonym Henningiem, któ- ry mnićma, że wszyscy Sudawczycy byli Jadźwinga- mi, ponieważ mamy zkądinąd niezaprzeczone do- wody, że był lud prusko-litewski Sudyny zwany, wcale do Jadźwingów nienależący początku. Ani też, gdyby ten sam Skumand, u polskich dziejopi- sów Komnatem zwany, który dowodził w bitwie roku 1264 Czerwca 25, i podług nich Życie utra- cił, miał dowodzić zbuntowanym poźniej Prussóm, w roku zaś 1282, czy 1283, powróciwszy z ucieczki z Litwy, chrzest św. przyjąć, naostatek nadać imie *swoje pewnemu jeziorowi niedaleko miasta Aris będącemu. Raczejby wnieść należało, że było kil- ku waleczników tego nazwania z jednej familii Skumandów (1). ( sj fd ly ej war.(3) Pożądaną byłoby rzeczą, iżby kto z usposobio- nych badaczów rzeczy ojczystych, zajął się śledze- niemi pamiątek narodu Jadźwingów, które nie za- ginęły, tak zupełnie, jak sobie wyobrażać można. Dowodem tego bydź mogą nazwania miejsc, poda- (1) Comment. de reb. Jazyg. p. 80. .. ae «3 A . c 4 o — 419I — nia, napisy, lub ślady między teraźniejszemi mie- szkańcami dawnej Jadźwingii-pozostałe. Mnie sa- memu wiadome dwie wsi w Lidzkim powiecie » między Szczuczynem i Kamionką leżące, z których jedna nazywa się Jatwesk Polski, druga Jatwesk Ruski, w pierwszej jest Kościołek Rzymsko-kato- licki łacińskiego obrządku, w drugiej Cerkiewka ruska unickiego wyznania. W powiecie Wołko- wyskim, o milę od Świsłoczy, Hr. Tyszkiewicza, jest Jatwiesk, wieś Radowickich3jCW yraźne ślady osadników z Jatwezyi przeprowadzonych, dwóch różnych wyznań. Zdarzyło się takoź odkryć w Ski- dlu przy Cerkwi napis, z roku 1555, poświadcza- jący, że w tej porze chrzczeni byli przez tej Ler- kwi Parocha poganie Jatwezy AB 200. Czyniłem takoż postrzeżenia w roku £ ostrzeżenia. 1818, w czasie przejazdu mojego przez Polesie Ma- zowieckie. Byłem w tym kraju, choć dorywczo, choć w takiej porze, która rozleglejszym badaniom nie sprzyjała ; musiałem się więc ograniczyć na obejrzeniu, iż tak rzekę, ulotnóm. Powiem 0 oko- licach Brańska i Drohiczyna. Wieśniacy tameczni są oryginalni Sławianie, nasiedleni z Rusi zabużań- (1) W Tygodniku Wileńskim, na rok 1817, T. IV, str. 5g — 64 i 78 —8o, była umieszczona Rozprawa nioja o Jatwe- zach, gdzie jest o tym napisie, oraz inne wnioski, które dzisiaj, bliżej tę rzecz poznawszy, opuszczam. my wdrieynm rz Ó Yy ] e "wy KRÓW 3 iyu s p 4 ja © 37,75 — 192 — skiej, ich mowa, zwyczaje i obyczaje, są tego do- wodem. [Tecz przechodzą tamecznych ziomków swoich w kulturze nmysłowej, w robotach mecha- nicznych i piękniejszym składzie ciała. Daleko nawet w tych rzeczach Poleszuków litewskich przewyższają? Słowem: płynie w nich cząstka krwi innego jeszcze narodu, widocznie niesławiańskiego. Szczególnie kobićty, nie tylko w fizyognomijach, lecz w zwinności ruchów ciała i ubiorach, okazują widoczną od inagch Sławianek różnicę. Ani Ma- zowszanki, ani Polki, ani Rusinki, ani Litewki, ani żadne inne europejskie kobiety, nie maią tych cech, które zdobią nadobne córy starożytnych Ja- twezanek, pożerionych zapewne niegdyś z mło- dzieżą sławiańską. Ten domysł w treści podań Mie- chowity utworzony, sprawdza się na samo wejrze- nie, W dniu świątecznym, latem, pod piękny po- ranek, kiedy hoża, młoda Poleszanka, idzie do świą- tyni pańskiej, trzeba się jej przypatrzyć, trzeba widzieć z bliska jej ubiór, ruszanie, kibić, uśmićch i piękne nadzwyczaj zęby, a wówczas znawczemu oku przedstawi się prawdziwa piękność dzyatyc- ka. Zkąd im przyszło robić te pstre dywaniki ? pięknemi jaskrawemi kolorami przyozdobione? tak gustownie dobranemi, tak ze stylem azyatyckim godnemi? Mówiono mi nie raz, czytałem w po- dróżach, że cóś podobnego między góralami Kau- kazu widziano. Nie przeto jednak tracimy ochotę m, 1 — 193 — i nadzieję do dalszych odkryć, któreby zabytki nie- szczęśliwego Jadźwingów narodu w lepszćm świe- tle postawiły. Jeżeli to pismo dójdzie kiedy do brzegów Ilmenu i Łowati, gdzie bydź muszą za- pewne resztki Igowian, Stryjkowskiemu znajo- mych, możeby się znalazł tam kto, z miejscowych postrzegaczów, któryby chciał zrobić przysługę dla dziejów północnej Europy, czyniąc badania nad tym ludem, uprowadzonym w tameczne NK polu przez jakiego wodza Ruskiego, którego ne zwycięzki oręż błyszczał nad Bugu brzegami. Kosiec XrĘGi Illaxv. — [194 — DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO | XIĘGA CZWARTA. „go IPykrycie początkowych dziejów | Narodu Litewskiego. E- ROZDZIAŁ IL Postrzeżenia Geognostyczne, o Zie- mi zamieszkanej przez Naród Li- tewski. 201. Postrzeżenia Niepodobna wyśledzić należycie, na- fizyczno-geo- graficzne, rodu jakiego dzieje, niepoznawszy oko- liczności fizycznych, które byt mieć mogły na zie- mi, przez tenże naród zamieszkanej, a tóm bar- dziej, gdy jego życie polityczne ciągle się prze- dłużało, na tej ziemi, gdy się rolnictwa poświę- ciwszy, został jakby przyrosły do niej. Zkądinąd utwór i natura jej, wpływa niepomału na jej Ży- — [5 — zność, klimat i własności przyjazne mniej lub wię= cej zdrowiu człowieka, a tóm samćm na jego tem- perament, z czego wyradzają się rozmaite odcienia w charakterze narodowym. Nie od rzeczy prze- to będzie poznać, pod względem geognostycznym, ziemię i jej ważniejsze produkcye; nim się przy- stąpi do samych dziejów: 202. Ziemie, na których przeznaczenie usadowiło plemie litewskie, znajome dziś pod nazwaniem Pruss, Litwy, Żmudzi, Kurlandyi, Inflant, składają płaszczyznę, falowatemi wyniosłościami, oraz za- głębionemi korytami rzek, przerywaną, najwyższy punkt powierzchni nie przechodzi sta kilkunastu stop litewskich, czyli, co to samo, paryskich. Jezioro ' Swięcickie, przez które kanał Ogińskiego przecho- dzi, leży o połowę tego niżej, biorąc miarę od pozio- mu morza Baltyckiego. Żadne góry skaliste, żadne warsty skał ciągłe, nawet w największej głębi, które wielkie rzeki wyryły, albo dokopać się mo- żono, zgoła nienatrafiają się. Jest to ciągły pas ziemi napływowej, w rozmaite warsty ułożonej ; w których glina panuje , czyli niezmierna wklę- słość kuli ziemskiej , wypełniona ziemią ruchłą, przemieszaną wodami, z mnóstwem odrywków ciał kopalnych, otartych, pokruszonych i zmletych na obłamki rozmaitej wielkości , szczególnie skał pierwszej formacyi, granitowych , których wiel- zach — 196 — kość, począwszy od 200 stóp sześciennych (1), aź do ziarka grochu, znajdowaną bywa na samej po- wierzchni ziemi. Ciała te brylaste, leżą przemie- szane z ziemią ruchłą, prawie wszędzie w jednym stosunku, bez żadnego względu na ich ciężkość gatunkową, czy też mass, wszystkie zaokrąglone przez tarcie i tarzanie się; te zaś, które mają ostre krawędzie, poźniejszym przygodóm winny swoję 203. Kierunek warst ziemi pierwszego napływu, jest pochylony pod poziom ku wschodowi. Warsty postać. poźniejszych napływów, schylają się za biegiem rzek, powszechnie od wschodu ku zachodowi. Na- piywem pierwszym rozumiemy pierwotną forma- cyą naszej ziemi, kiedy ona z dna morskiego pod- niosła się; poźniejszemi zaś napływami nazywamy nanosy ziem, nagromadzone w zagłębieniach po- wierzchni, przez wody wezbrane różnemi czasami, albo przez rzekr unoszące z koryt swoich piaski. Zmakiem takiego napływu są powierzchnie ziemi, ogołocone z kamieni, albo drobne ich tylko szeząt- ki mające, ponieważ siła zasypów poźniejszych nie była, ani tak dzielną, ani takiej natury, jak pierw- szych. (Gdzie zaś mnóstwo tych kamieni góruje (1) Za Lidą na gruntach Starostwa Dabrowickiego , jest ogromna sztuka granitu, mogąca mieć około 400 stop sześcien- nych. BD s A 4 SIĘ GA. — 197 — znacznie, ztamtąd ziemie ruchłe uniesione zosta- ły, przez drugie przyczyny. "Tam warsty nawet zbliżają się do gatunkowego ziem osiadania, grub- sze leżą niżej, lżejsze czyli drobniejsze nad temi, a ziemia roślinna górą, jakby wyobrażając ustanie się mętów w wodzie. Przeciwnie warsty pierw- szej formacyi, nie pilnują porządku takiego, nad lżejszemi, ciężejsze, albo na odwrót, przerywane nieporządnie, różnogatunkowo, massami wcale nie- oznaczonemi, ani co do ciągu, cni co do pochyło- ści, ani co do składu, słowem, jak od przypadku itrału rzucone. Lecz zawsze pomieszane z okru- szynami kamieni, oderwanych ze skał różnogatun- kowych i oznaczonych co do gatunku. Tak da- lece, że poznane na ziemi litewskiej systematy- cznie kamienie: w jednóm miejscu, nie zostawują nic do odkrycia nowego na drugióm. Tylko tam, gdzie są głębsze wrznięcia w ziemię, czyli zkąd więcej druga przyczyna uniosła ziemi ruchłej, wię- cej się znajduje rozmaitości w ciałach kopalnych. 204. Żebyśmy sobie zrobić byli w stanie wyobra- żenie tej pierwszej przyczyny, tworzącej nasz ląd, musimy zasięgnąć nowych świateł, nowych domy- słów i wniosków, któreby usprawiedliwiały, czyli pewnym sposobem udowodnić pozwoliły postrze- żenia i fenomena znajome. Ziemie starte, zmlete, zmieszane, przepłokane wodą, kamienie zaokrą- — 198 — głone, otarte, znowu gruchotane, i znowu okrą- glone, z okruszyn ich mieszaniny drobnych, piaski potworzone. Bryły te widocznie mają w sobie warsty czyli słoje, ponieważ najgęściejszego ziar- na kamień, pod młotem łatwiej się szczepie w kie- runku swego słoju, niżeli w przeciwnym. Są więc to sztuki skał, tworzących niegdyś ogromne massy, formacyi pierwotnej świata, kiedy materya płynną będąc wprzódy, potóm się skrystalizowała w ciało stałe. Nie mogły takoż uledz działaniu, które na nich wywarła siła, nie będąc wprzódy oderwane- mi od massy, przez jej zniszczenie, czyli roztrza- skanie, na niezmiernie rozmaite sztuki, a których wielkość nie przenosiła największych kamieni na- szych, to jest: 200 stop sześciennych. Z ich naj- drobniejszych okruszyn potworzyły się ziemie ruchłe, to jest źwiry i piaski. Sama glina prze- bitą i przemieszoną była, choć nie wszędzie, tylko w niektórych częściach, zwłaszcza gdzie jest gruba, czyli piecówka, ponieważ i w glinie znajdują się łakie same kamienie, często rozłożone przez kwa- sy, towarzyszące utworowi gliny. Im zaś deli- katniejszą i tłuściejszą jest glina tćm wolniejszą od przymieszań kamiennych. Czy to dla tego, że poszła z ustoja w płynie delikatnych cząstek krzemionki w glinę zarobionej, czy dla tego, Że formacya gliny różną jest od formacyi ziem in- nych. Drugi domysł prawdziwszym jest od pierw- — 199 — szego, ponieważ w takim razie gdzie ustoj ma miej- sce, grubszego ziarna byłby osad niżej, czego pod gliną garncarską i lulkową niepostrzegamy. W szyst- kie kamienie naszego kraju, gdy leżą w pierwot- nóm swćm położeniu, naprzykład wielkiej objęto- ści, na powierzchni będące, albo napotykane w głę- bi ziemi, wylewami wód, czy jaką inną poźniej szą przyczyną nieporuszone, obrócone są na dół największą płaszczyzną, tworzącą podstawę i pod- porę środkowej ciężkości swej massy, prawie zu- pełnie w poziomym kierunku, albo pochylone tro- chę na wschód pod poziom. Te postrzeżenia, cią- gle przezemnie samego czynione, nad mnóstwem kamieni polnych wydobywanych z ziemi, do bu- dowli, i nad rozmaitemi kopaniami w głąb ziemi, przekonały mię, że prawidło wspomnione teraz, tóm jest ściślej zachowane, im kamienia massa jest większą; bez żadnego względu na kierunek sło- jow naturalnych kamienia. 205. Żeby to wszystko, co się dotąd powiedziało, uskutecznić się mogło, możnaź sobie wyobrazić inną przyczynę, nad spadnięcie z górnej przestrze- ni, całej massy ruchłej ziemi naszej, z jej rozro- dnemi utworami? Że zaś tarcie się między okru- szynami mass było silne, było wirowe, było w środ- ku mokrym, tego nie trzeba udowodniać innym dowodem, prócz prostego przypatrzenia się cia- — 200 — łóm ziemie nasze składającym: Takoż rozmaitość warst w pierwszej formacyi napływu naszego, prze- konywa, że nie za jednym razem, runienie odby- wało się, ale przerwami, to jest: po uspokojeniu się jednego runienia, następowało drugie i tak da- lej; nawet gdybyśmy mogli poznać warsty naszej ziemi, aż do skał, na których nasyp się opiera, poznalibyśmy liczbę warst i liczbę runień. Woda wrzała zmęconą będąc ciałami stałemi, wrzała na zimno, ponieważ nie ma na ciałach naszych ko- palnych śladu działania ognia; potóćm wrzenie prze- stawało; woda oddzielała się, bardzo raptownie, nie dając osiąść podług gatunku ciężkości ciałóm; znowu następowało wrzenie zmęconej wody i zno- wu te same jej oddzielenie się, zapewne dołem, sposobem przecedzenia i to się działo tyle razy ile jest warst pierwszej formacyi. Między tym rumem ciał kopalnych, znajdujemy we wnętrzno= ściach ziemi naszej, szczątki wielu istót organicz- nych, jako mówią, przeszłego świata (1). Ślady istot wulkanicznych są rzadkie bardzo, w glinie prawie się tylko natrafiają. | 206. Prawda, że naturaliści postrzegając naszą zie- mię i części ją składające porównawczym sposo- (1) Obaczyć: Opisanie Statystyczne miasta Wilna, przez Michała Balińskiego, Wilno 1835 str. 6 — 9. — 20 — bem z innemi stronami świata, znalezli że na- szych kamieni exemplarze wszystkie przypadają do skał północnej Europy, szczególnie Norwegii, nie wytrzymując porównania ze skałami w inych kierunkach, względem nas leżącemi, bliższemi na- wet nierównie. W ogólności zaś wszystkie gra- nitowe skały, do których nasze kamienie przyl- czyć można, leżą od nas przedzielone morzem. Nie mogły się przeto dostać do naszych strou dro- gą naniesienia przez pęd wody. Chyba że morze Baltyckie z odnogami swemi podówczas było lą- dem, i poźniej się utworzyło przez zapadnienie powierzchni, na całej przestrzeni jego. To przy- puścić można wprawdzie, i byłoby rzeczą podo- bną do istotnej; ale jakimże sposobem potralimy wyobrazić sobie, siłę i przyczynę prącą wodę z zie- mią zmieszaną i sztukami ogromnych kamieni, któraby na tak wielką odległość runąć mogła, a to jeszcze nie raz jeden, ani dwa razy? Ani waul- kany, ani inne wybuchy nie mogłyby tego usku- tecznić fenomenu, których bytność przypuściwszy wypadłoby się przekonać z ciał wulkanicznych, wyraźniejszych i częstszych u nas, niżeli mamy 207. Najbliżej fenomen ten nadzwyczajny Zniszczenie ?lanet. ich ślady. wytłómaczyć można sobie, przypuściw- szy mniemanie, Pana Radlof, astronoma niemiec 4x — 202 — kiego, udowodnione bardzo wyraźnie (1), Podług jego, w odległych wiekow przestrzeni zdarzyło się zniszczenie dwóch planet, znacznej wielkości, na- zywanych Hesperus i Faeton, których zwaliska spa- dły w części na ziemię i na niej sprawiły rewo= lucye fizyczne, niszczące lądy i nanoszące potopy. Podług innego domysłu podobnego temu, był drugi xiężyc przy ziemi czyli satellita, który zniszczo- nym i roztrzaskanym został. Po roztrzaskaniu gór tego planety, stało się zawrzenie, czyli chaos, w któróm części się tarły i upadały massami, ra- zem z wodą na kulę ziemską, w takićm zaś spada- niu gdy trafiły na wklęsłość morza, ciągnącego się na miejscu naszego kraju, zasypały głęhinę jego i utworzyły lądy, w których zasypach znaj- dują się szczątki organicznych istot, byłych na tym planecie, które my mamy za należące do dawne- go Świata. Podobieństwo zaś naszych kamieni do skał Norwegskich bydź może przypadkową rze- czą, dla tego, że skały byłego planety podobne do tamtych były. 9” 205. Po tych wypadkach nadzwyczajnych, wody za- trzymane w kotlinach podniesionych nad nową powierzchnią morza, za utworzeniem sobie dróg (1) Zertriimmerung der grossen Planeten Hesperus und Phatthon, und die darauf erfolgte Zerstórung und Ueberflut- hungen auf der Erde, Berlin 1825, be zę $ : a w ZA WAŻ MAIHAKłM m ś ó moz M 0 z 4a = nosza ag ŚĆ keesc>xe kaja. aj 0/7 modny 3, PPOŻ t (WERE 4 pne © Lima 1« ZA DAŁ elca? U Aż PAJTB p Kia. I M e adna”. YEN rze Ju. gTuco aa ad fyswś (Ho ny wa NEŁ maka pafan: padl plas zmzf'« OE wiej, doli jęnas pe? kas SALE, 4 szalę aż Z ada wa AW 24 a: 8 AGAŻDA z " | :K ZA aja) BRE „zał A | z ; 44 ly. Ja a | ' WORA A <_ 44 ye de Makane, pla zj > » roty la pe7a— © oc Yc p* amd, la ka, AacaAL Se | shrek, + 100 ry APA | freckać Mat >+ ŁAAai Z 4 Ka 7 AM pea can, "aby Alóny nato Zu rudAżówo” AA 3 cacy raa zacem, sir, (mady ko, płąfnon ZĘ 125 | | | | AJ pa sad 427 7 BĄ Ma ZI PB YJ eL. kim m_ Mle Aya t4A je yć 6 praadał; 1414 y, ŚW „pł PMA m4_ F osy z frut A €-, ro AUT «= 4 r ćs, tą s « 4 p luź f h ) PREZ w DZY A (Fra nach PPSA 48 ALL cw ow diędi X Gr (7. mz + % - 4 7 p 17 ; z ED) (1 few. MŁKor uinijłuj ryna, Ołłnena) ' ( wy 14% 18 y 2 / pauza 5 Ju llnó» oai a LŁ tAAP 4” aA | l r +01 ofi: , pr. Wa PAP EE . de Ua pla df asf. Aldvo . : M; łozd. ZWI. froaja Da gó. mianyski me spoiejaw jrtky 43 POJ YA Pasym 2% napad u f pe Łłsann! nat, * u Han podł W Touń 'ży6, „Syr "a Kp 7” 7 PA POW, Z d kla Tanae prod b Zał jg dy » PE WE ai >ówkóć aso u do h wonią U | mada ex | RA A ne), fad + | ds ASA | - na jw OTama, A terz osi rodłaC). Ulor? c re „dawk=żu Reala niej fala ez 2) Hrey beana Y,; ecfrtanieuun, Gaiucewde. m. Hd: A lu p MHratlos= Y auPt A e % -3 — 208 — polały się ku niemu ze wschodu na zachod, po- tworzywszy sobie różne systemata hydrauliczne, -ezyli większe rzeki. Z tego powstały nierówno- ści i nanosy piasków ogromne, które znowu, za ntworzeniem się powodzi i pędow znacznych wód, porozrywały rozmaicie pierwsze zasypy i drugie. . l to jest formacyi naszego lądu wyobrażenie. 209. —_ , Fenomen zniszczenia planet czy satelitow zie- mi, tłómaczący wiele postrzeżeń, które mamy nad zabytkami starego Świata; pozostający w pa- mięci odległych wiekow, do których przeszedł w podaniach i baśniach, wyjaśnia astronom nowo- . „żytny Pan Radlof, w piśmie, wyżej w przypisku przytoczonćm, do którego musimy odesłać czytel- "ników naszych, chcących się bliżej przekonać. Tu « soWtórzy nia jeszebe..raz postrzeżenie wyżej na- pomknięte ($$ 25, 26), o niektórych odmianach miejscowych, sprawionych przez wielkie powodzie, „„ skutkiem będące wiatrow ciągłych i gwałtownych północnych: tych odmian najbardziej miały do- świadczać nadbrzeza morza Baltyckiego, między ujściami Wisły i Dźwiny położone; takoż trzęsie- nia ziemi dawaiiej doświadczone w Prussyi, zna- mionują własności warst podziemnych, skłonne do wzruszeń wulkanicznych (1). - Zamilczeć takoż nie ——— - ——— (1) W starej Kronice Biskupa Pruskiego, Chrystyana, miała bydź wiadomość, Że nie daleko Romnowe Pruskiego, było zrzó- D:. S/ar. Nar. Lit. T. 1T. 15 = 206 — należy; w rozdziale o ziemiorodztwie naszego kraju, wiadomości o bursztynie, który, będąc pło- dem naszych i bratnich niegdyś wybrzeży, za- sługuje na wspomnienie, co tóm chętniej wyko- nywamy, Że następnie przyjdzie mówić o wiado- mościach jeograficznych, zapisanych w autorach starożytnych, które ten produkt spowodował. 210. O bursztynie. Bursztyn u nas ma nazwanie z nie- mieckiego języka pożyczone, w którym nazywał się Bórnstein, zapewne od słowa boernen , palić się, to jest: kamień-palny. Po litewsku, we wszyst- kich mowytej dyalektach, jest Gentoras, źródłosłów tego nazwania, mniemaniem wielu filologów ma bydź spólny z łacińskićm słowem Gigno, albo przy- miotnikami Genitus, że się z ziemi jakoby rodzi. Po rusku Z7enżar, wyraz od Litwinów zapożyczony. Po łacinie i po grecku ZFlectrum, taexzgov (1), Rzymianie nazywali powszechniey Succinum, wy- — — dło siarczane, w którćm zapalić można było rzecz palną. Ko- tzebue Preuss. Alt, Geschichte, B. I„S.,263. (1) Elektron, u starożytnych miane było za drogi metal, wspomina o nim Homer (Odyss. IV; 75. XV, 459. Hesiod. Seut. Hercul. 142). Miał to bydź ze złota i srebra wydzielone- go od części kredziastych. Połysk miał lepszy od srćbra 1 twardszy był pod młotem. Następnie zaginęło użycie tego metallu. Po wieku Augusta zastępowała jego miejsce miesza- nina piątej części sróbra do pewnej wagi. złota. Plin. Lib. H. N. XXXIII, c, 40. IX, c.65. Pansan. V, T.II, p.52, edit. Siebelis. Virg. Aen. VIII, 402, 624. Isid. Hisp. Origines: XVI, 23, Są numizmata po gabinetach z tego metallu, _, a 4 EJ „zza z ; lm 2 «a U RAE, pDĄ raz- wzięty z domniemania, że z soku drze- wnego powstał. Pliniusz powiada (1), Że Ger- mani nazywali go Grłessum. Zródłostów tego narze- czenia znajduje się w wyrazie Głuss, który się za- pewne odnosi do mowy matki, używaney od przod- kow tysiąca rozlicznych narodów, i musiał wyo- brażać rzecz świecącą się, z pewną przezroczy- stością ; od tego poszły wyrazy: Grłacies po ła- cinie lód, Głass, Głantz, po niemiecku szkło, po- łysk, Głaz po sławiańsku oko, i tyle podobnych; lecz najbliżej i najwyraźniej ten źródłosłów po- został u Basków pirenejskich i nu mieszkańców Dolnej Bretanii, w języku bardzo starożytnym i do pierwotnego zbliżonym, ma znaczyć rzecz po- dobną takoź (2), U Litwinow ten pierwiastek pro- sto do-szkła należy, które nazywają Szikłas, zło” żońe z 5, sł, słi, co wyraża reciprocum se łaciń= skie, sżeu sanskrytskie (5), się polskie; przeto S£i- kłas po litewsku, znączy istotę lśniącą się, wyraz mający w sobie pierwiastek Głacs. 211. Słusznie Kotzebue nazywa Bursztyn kamie- (1) H. N. Lib, XXXVII, c. 135. (2) La Tour d'Auvergne: Origines Gauloises. Bottidoux: Des Celtesanterieurment aux tems historiques, Paris 1817. Bi- dassouet: Histoire des Cantabres. Paris 1825. (5) Traktat o mowie staropruskiej Profesora Bohlen, w Vo- igta, Gesch, Preuss. B.1, S$. 721. 13* 005 niem słońca, nazwanie znajome u starożytnych (1) tudzież prawdziwą zagadką przyrodzenia, pokrytą zasłoną, trudną do odkrycia (2). Jednakże staro- żytność miała dość trafne o nim pojęcie, kiedy od- rzucimy baśnie i domniemania: jak naprzykład, że z uryny rysiow powstaje, że ptaki Mauleagrydz- kie płaczą bursztynem, albo Apollo u Hiperboreów. Lecz poetycka powieść o Heliadach zmienionych w topole, z których oczu sączą się krople bur- sztynu, zbliża się do prawdziwości. Poźnieysi bo- wiem badacze przyrodzenia starożytni wiedzieli, że jest sokiem drzewnym, i dla tego wnosili o drzewach rosnących na pewnych wyspach morza tamecznego, z których podczas upałów kanikalar- nych, sączy się ten sok, dostaje się do morza i twardnieje. Błądzili przecieź długo w opisach miej- sca, gdzie się ta istota rodzi; Pliniusz całą rzecz zgłębić usiłował. Podług jego: „Istota kopalna bursztynu, wydobywa się na dwóch miejscach w Ścytyi, biały i woskowego koloru, który -się właściwie nazywa elektrum: na innćm miejscu żółty, który się uważa za podlejszy. Xenokrates zaś był tego zdania, że nie tylko succianum jak we Włoszech, ale jęszcze i Thyum (5) ma się na- w (1) Pochodzi od starożytnego nazwania Słońca, E/ector. Pliniusz H. N. Lib. XXXVII. c. 2, p. 455. Edit. Colonie, (2) Preussens alter Gesch. B. I, S. 10, 5a. (5) Thyum: Żywica drzewna, kadzidło dająca. — 207 — zywać, ponieważ u Scylow jest świętością, gdyź u nich się rodzi (1). Ten atitor najdokładniejszy zbieracz rozlicznych wiadomości, z rzadkich pism, nawet za swojego wieku, który:sam był w stro- nach nadelbiańskich," mając wodztwo w wojsku Rzymskićm, przytóm poświęcał się cały poznaniu rzeczy przyrodzonych, niewątpliwie miał zręcz- ność rozpoznać zdania uczonych tamtocześnych lu- dzi i sam swoje utworzyć; według niego, jest to sok drzewny z nieznajomego gatunku drzewa pocho- 212. Badacze nowocześni rzeczy przyrodzonych, dzący. dotąd nie zgadzają się o naturze i pochodzeniu bur- sztynu. Między różnemi domniemaniami najtra- fniejsze byłoby, Że ta istota sączy się ze skał, ukry- u c © tych na dnie morskićm, jak skała kopalna, a potćm . . w wodzie twardnieje; na to są dowody z postrze- żeń miejscowych wyprowadzone, które za długo byłoby przytaczać. Lecz całą tę budowę wywraca zapytanie: zkądźe wzięły się te rzeczy i owady w bursztynie zawarte? Piasek, kamyczki, krople wody, mech, liście, szpilki jodłowe, muchy, pszczo- A (1) ..*.Fossile esse et in Scythia erui duobus locis: candidum atque cerei coloris, quod vocaretur electrum: in alio loco fulyum, quod appellaretur sucalternium .... Xe- nocrates, non succinum tantum in ltalia; verum etiam thyeum vocari, a Ścythis vero saerium, qioniam et ibi nascalur. Plin. Histor. Natur. Lib. XXXVII, c.2. ę AvGeBNo — 208 — ły, komary, rozmaite robaczki, bardzo jednak rzadko w morzn rodzące się. Niektóre z owadow spokojnie poddały się losowi swojemu, inne w prze- lęknienin szukały ratunku i jak brnęły w płyn- nej massie, tak w tego natężenia postaci-zakrze- pły; nie rzadko postrzegano w chwili parzenia się zaskoczone oblepiającym płynem. Takie postrze- żenie pobudziło do wnioskowań i dowodow che- micznych, Że to był miod, nagromadzony wiekami w drzewach wypróchniałych, a potóm pędem wód zaniesiony do morza. 'lo systema wywraca znowu postrzeżenie, że nigdy żadnego śladu woszczyn w bursztynie dostrzedz nie udało się, co niechyb- nie byłoby, gdyby z miodu pochodził. Pozostaje przeto trzymać się dawnych mniemania, że jest sokiem drzewnym. Qummą sączącą się niegdyś z palmy osobnęgo gatunku, zaginionego w daw- nych rewolucyach świata, albo rosnącego na pla- necie zniszczonym /'aefonie 1 ze szczątkami jego spadłym na ziemię, a w szczególnej obfitości na wybrzeże Samlandyi pruskiej. Tam, nad brzegiem morskim, we wzgćrzach piaszczystych, pokrytych lekką warstą piasku, żelazne cząstki mającego, pod którym znajduje się czarniawa ziemią, z rozkładu roślin powstała, odkrywają drzewa olbrzymie, ja- kich, podług słów jednego z badaczów przyrodze- nia, świat teraźnieyszy nigdy nie oglądał, często- kroć mające długości 80 stop, bez rdzenia, gałęzi, — 209 — sękow, obrączek łatoroślnych, nabiegłe witriolem, lecz nie skamieniałe; nawet przy nich postrzegano łuszczkowe owoce, do migdałow podobne. Te drze- wa, nie słusznie uważane za kopalne istoty, drze- wo naśladujące, są składami bursztymu. Morze wciąż wybrzeży pruskich, ukrywa ich całe lasy. Częstokroć wyrzuca morze bursztyn, przylgły do zgniłych trzasek tego drzewa, a tóm samćm do- wodzi się prawda powieści Archelausza, Króla Kappadocyi, u Pliniusza zapisaney, że z Indyj przy- wożą surowy bursztyn, który tkwi jeszcze przy korze drzewnej (1). 215. Pojedyńcze sztuki bursztynu wszędzie prawie natrafiano: w Litwie, Polszcze, Szlązku, Czechach, w Halskich kopałaiach węgli ziemnych, w Szwe- cyi jezioro Maeler wyrzucało kawałkami, na wy- brzeżach Dauii$flecz gatunki bywały rozmaite i podlejsze. Same brzegi Semlandyi najobfitsze mają kopalnie i wyrzuty z morza, prawdziwy i najle- piej polor utrzymujący dają bursztyn. Dalsze zaś wybrzeża ku ujściom Wisły i Dźwiny mniej wię- cej w wyrzuty obfitują; w Polszcze. pod Ostrołę- ką nad brzegami rzeki Narwy, w tych czasach za- częto znajdować bardzo piękne sztuki bursztynu — (1) -Plin. H. N. Lib. XXXVII. €. $p. 458. Indye w rozu- mieniu dawnych pisarzów, brały się często za każdy kraj za- morski, (Y e tej « ba bra, p — ŻI0 — kopalnego. Z resztą w innych częściach Europy, w Azyi i Afryce postrzegać miano tę istotę czę- ściowie; niedawnemi czasami, Anglik Symes w kró- lestwie Awa, miął odkryć znaczną ilość bursztynu kopalnego (1). 214. Twardość dobrego bursztynu, tępi żelazo, i przyjmuje najpiękniejszy połysk, co przy jego pół- przeźroczności, żyłkach wewnętrznych i często- kroć połamaniu blaszek błyszczących, nadaje mu cenę, a u dawnych obok drogich kamieni szacu- nek. Lekkość i własnościfrozkładu chemicznego poznane, do Żywice klassy każą odnosić; potarty też przyciąga lekkie ciała, od czego poszło elek- tryczności nazwanie i początek znajomości ete- ryczney istoty. Przykładany do części ciała ludz- kiego cierpiących, transpiracyą wzbudza; w ka- dzidle wydaje dym przyjemnieS$pachnący, oczy- szczający powietrze, i leczebne skutki mający w reumatyzmach. Dawniej do wielulekarstw wcho- dziły utwory płynne z bursztynu, olejek, balsam, które i teraz Indyanie i Chińczycy wysoce sza- cują; u nas do lakierow wchodzi. 215. Znajomość bursztynu bardzo jest dawna, zaw- sze on do kosztowności należał. Egipcyanie znali i ZE OW POWER O RRZZZZ RA EMRE (1) Kotzebue Preuss. dltere Geschichte B, I, S$. 22. ba. £ | - + 9 ś z "e; % 7% «w 54 a — ZŻII — go pod nazwaniem Sacać (1), Eschylus, Filoxen, Ni- kander, Furipides, Satyrus(2), za świadectwem Pliniusza wspominają o bursztynie (5). W przepy- chach kobiet i zbytkach starowiecznych bursztyn grał niemałą rolę; Pliniusz o tóm zebrał świadectwa. Herodot, Tales, Aristoteles, Teofrast, nadewszystko Pyteasz Massylczyk, wiedzieli o tym produkcie drogim, albo własności jego, albo miejsce doby- wania badali. Bursztyn teź spowodował, jakośmy rzekli, postrzeżenia jeograficzne najdawniejsze, o wybrzeżach ziemi, przez ludy plemienia Litew- skiego zamieszkane. (1) Plin. Lib. XXXVII c. 2, p. 456. (2) Hyginus: Fab. 154: Harum (Heliadum) lachrymae, ut Hesiodus indicat in elecirum sunt duratae, (5) H.N. Lib. XXXVII, c. 3, p. 455, — ZI — ma z WPOZZZZZE, 0y-Sigjp; ROZDZIAŁ II Starożytne wiadomości jeograficzne o ziemi, przez: narod Litewski: za- mieszkanej. 210. Stdzeniai Zbliżywszy badania nasze do przed- posty ze e miotu jeograficznego, nasamprzód po ra- dę udawać się musimy do ojca historyi. Herodot, w czasie podróży swojej po Scytyi, dowiady wał się o miejscach bursztynodajnych: jemu powiadali Bo- ristenici, czyli osadnicy greccy nad Dnieprem, że do nich przychodził ten produkt od morza; na za- _chodzie-północy będącego. Lecz przez jakowąś za- zdrość handlarską nie objaśnili dokładnie, ani o miejscu, zkądby pochodził, ani o drodze, którąby przywożonym bywał. Tyle tylko podróżnik miał zapewnienia, że się zbiera nad rzeką Eridanem, płynącą do wspomnionego morza: Dyonizy z Cha- raxu znowu mówi o bursztynie znajdowanym przy ujściu rzeki Aldeskus do morza północnego (1). Po- | = Z CE R R R (a) Lelewel: Badania Geogr. str. 559—303, karta Geogr. BE SEA | — 215 — dobało się niektórym starożytnikom rzekę tę poli- czyć do bajecznych urojeń; przecież my, sądząc z po- dobieństwa nazwania starożytuego grodu skandy- nawskiego Aldejaborg, leżącego nad brzegiem Nie- mna (1), o czóm będą dowody niżej, oraz przywią- zując się do wyrazu, w litewskiej mowie dochowa- nego „4ldeja, łodź znaczącego, przekonywamy się o prawdzie powieści Herodota, według której wypada postrzeżenie, że rzeka Niemen znajomą była Bori- stenitom pod uazwaniem teraz przytoczonćm, co po- twierdza samo jej położenie, zbliżone ku Samlandyi, oraz połączenie się prawie ciągłą drogą wodną z systemem hydraulicznćm Dniepra. Herodot nie mógł tego sprawdzić na mieyscu, zastraszony po- wieściami Boristenistów, o niegościnności północ nych krajow, o surowćm klimacie i nadzwyczaj- nych fenomenach meteorycznych. Ten więc zna- komity podróżnik, i najdokładniejszy dziejopis, przymuszony był zaniechać dalszej podróży, którą, podobno, mie dalej Kijowa teraźniejszego posu- nął; w ostatku opowiadanie swoje tak kończy: ,„„O miejscach ostatecznych Europy, nie znajduję, cobym powiedzieć mógł. Nie sądzę nawet, aby tam (1) Badacze starożytności Rossyjskich powiadają, że Al- dejaborg odnosić się powinien do starej Ładogi, ponieważ Ru- ryk mieszkał, w Adejaborgu.. Lecz podług nas on mieszkał i nad Niemnem dolnym, a nad £Ładogą bursztynu nie znaj- dowano. — 2I4 — była rzeka, Eridanus nazywana, któraby do morza północnego wpadała, zkąd bursztyn pochodzi. Al- bowiem nazwanie Eridanus, które jest greckie, pokazuje, że pochodzi z wymysłu jakiegoś poety naszego. Ja, chociażem pilnego przykładał starania, nie mogłem się od nikogo dowiedzieć: jaki ma kształt morze w tamtej Europy części? 2 odle- głych przecież jej krańcow przychodzą do nas cyna i bursztyn (1). 217. W istocie, poeci greccy: opowiadają mytyczną powieść o bursztynie. Podług ich Faeton, syn słoń- ca, naparłszy się razu jednego pojeździć po nie- bie końmi ojcowskiemi, gdy nie potrafił kierować niebieską uprzężą, sprawił rewolucyą w obrocie gwiazdy dziennej, okropne wpływy na ziemię wywierającą; naostatek, rażony grotem Jowisza, spadł z nieba i utonął na zachodzie, w Eridanie. Heliady, siostry jego, zgon brata opłakiwały, tak długo, aż bogowie obrócili je w topole, a łzy ich obfite stały się kroplami bursztynu. Gdzie takoż Cygnus, ssiwiały staruszek, Król Ligyow (2), wiel- ki przyjaciel Faetona, z żałości po nim przemie- (1) Herodot: Lib. III. (2) Ligye w ogólności są uważani za mieszkańców sta- rowiecznych południowo-wschodnich brzegow morza Baltye- kiego. Lelewel. Bad. Geogr. str: 520, — 215 — niony został w łabędzia i na jeziorze Eridanie pływając, nóci harmonijne, przedśmiertne pienia. 210. Wykład tego mytn, daje się wyprowadzić ze zdania Pana Radlof, któreśmy wyżej przytoczyli ($ 206), o czćóm wiadomość, przyćmiona starością czasu, przeszła w podaniach do wiekow poetyckich Grecyi, i została przez poetów przyozdobioną. Po- zostaje zrobić badanie o rzece Fridanus: Nazwa- nie to, jakośmy już widzieli ($ 215) jest początko- wie greckie, i miało znaczyć każdą wodę, płynącą ra wschód (1). Rzeczywiście wiemy, Że u Greków dwie rzeki tak się nazywały: jedna płynęła w Atty- ce i wpadała do Ilissu, druga jest rzeką Włoską, po naszemu dziś Padem zwaną. Astronomowie starożytni przenieśli do konstellacyi niebieskiej, toż samo narzeczenie. Lecz' podług wiadomości o Erydanie, z bursztynem połączonych, szukać ko- niecznie należy wody, to nazwanie mającej, w stro- nie bursztynodajnej, czyli w sąsiedztwie ziemi sta- rożytnych Prussów. Sam Pliniusz, po różnych mniemań wyłożeniu, wskazuje położenie wysp Ele- ktrydów , czyli Bursztynodajnych, w północnej części morza Germańskiego, przy ujściu Erydanu (2). Naszych wiekow starożytnicy, przywiązując się do słównego znaczenia wyrazu, rzeka, do nazwania A A R W JĄ NĄ (1) Kotzebue: Preussens alt. Gesch. B.I, 5. 259, (2) Plin. Lib. TV, c. 16, p. 168. s ś . s e +. : "m" w ©. — ZI = Eridanus przydanego przez starożytnych autorów, koniecznie usiłują te narzeczenie przywiązać do którejkolwiek z rzek, do morza zachodniego wpa- dających, w tym poszukiwań tlumie znajdujemy rzeki, Rodan, Ren, Radaune, pod Gdańskiem do W isły wpadająca, Wisłę, Pregel, Niemen, Dźwi- nę, którym ten lub ów przyznawał Erydanu mianowanie. . Te zacieki uczone, wcale próźno podjętą pracą się nam bydź zdają: ponieważ ma- my starożytne podania wtej mierze, na inną dro- gę nas naprowadzające: Owidyusz, Erydan, rzeką największą nazywa;. Hezyod mieni go bydź synem Oceanu i Tetidy, który głębokićm i szamiącóm płyż nie korytem; Wirgiliusz zowie największą takoż rzeką, królem rzek, mającym dwa rogi; Dyonizy Periegetes wyraźniej się tłómacząc, mieni Ery- dan kwiecistóm morzem. Te wszystkie podania, zniósłszy w jedno, przekonamy się, źe morze Bal- tyckie nasamprzód znane było pod Erydanu na- zwaniem; błędne wyobrażenia jeografii tych miejsc przywiązywały rzek wyobrażenia do większych nawet przestrzeni wód, jak w Homerze znajduje- my: że Ocean rzeką się mianuje, świat oblewającą. Zkądinąd morze Baltyckie łączy się z Oceanem, uważane za rzekę jest z nich największą, czyli się nazwać może królem rzek, dwórożnym, zatoki Fińską i Botnicką za rogi uważając; ma bursztyn na swoich brzegach. Q) he wy " > ; A „M 29. | 'Pożądanym był u starożytuych oświeceńszych narodów ten produkt: przeto i wyprawa Argonau- tów, i dalsze zabiegi handlowych narodów, zmie- rzały do ułatwienia sobie jego nabycia. Kartagińcy mieli zawsze ożywiony handel zachodni, przez roz- maite źrzódła. Okręta ich wypływały za słupy Her- kulesa, gdzie była osada fenicka Gadira, dziś Ka- dyx, zdatna dla przystających okrętów: tam zawija- ły przeło statki z morza Śrzódziemnego płynące po towary północne; tam się działy zamiany z przy- byłemi statkami nadbrzeżnych mieszkańców, dal- szych wybrzeży Oceanu. Inne dopływały do T'ar- tessu, miasta portowego, leżącego nad ujściem rzeki Betis, gdzie się nabywały drogie metalle, zapewne takoź cyna i bursztyn. Krainę, której to miasto było stolicą, zamieszkiwał lud najpolorowniejszy w starożytnej Hiszpanii, handlowny, przemyślny, bogaty, gościnny. Tam przybywały statki nawet śmiałych Żeglarzy mórz północnych, szczególniej Estrimnidzi: tak zowią starzy jeografowie nadbrze- , 3 > gowców po obu stronach morza, między przyląd- r £ kiem dziś zwanym Św. Wincentego, brzegami zaś” chodniej Francyi i Anglii południowej: albowiem ten przelew morza nazywał się Estrimnidskim ; ci ludzie przywozili do Tartessu cynę z Anglii, i bursztyn dostawiany do nich, zapewne przez lud iniy, może Gottów, z morza Baliyckiego, — 2ŻI8 — 290. Odkrycia Za wzrostem handlu i potęgi u Kar- Mlartagińców. tagińców, nie przestano na tym wymien- jnym handlu, przez drugie lub trzecie ręce dosta- wianych drogości północnych, lecz: postanowiono czynić odkrycia własnym kosztem na odległych wy- brzeżach zachodniego świata. Na ten koniec około roku 450 przed Chrystusem, wyprawiono z Karta- giny dwóch znakomitych żeglarzy, za słupy Her- kulesa, z nich jeden Hannon z wielką liczbą naw, opatrzonych we wszelkie potrzeby, mających na sobie znaczną liczbę osadników, udał się na połu- dnie, wdłuź brzegów Alsyki, zapłynął aż do przy- lądku Boiador. Szczegóły tej wyprawy, jako obcej dla naszego przedmiotu, pominiemy. Drugi żeglarz nazwiskiem Hamilko, z drugim oddziałem wypra- wy popłynął na północ. Okrążył przylądek Ś. Win- centego, opłynął wybrzeże zachodnie ciaśniny E- strimnidskiey, i na jej północnej stronie odkrył wy- spy Albion i Świętą Jerne, czyli Brytanią i Irlan- dyą, niezmiernie bogate w ołów icynę. Na tych wyspach znalazł lud bardzo liczny, dobywaniem c tych kruszcow, handlem i żegługą bawiący się; "łodzie ich były z kory drzewnej, z wielką łekko- "" ścią pływające. Brzegi zaś stałego lądu, po wyci- śnieniu starożytnych Ligyow, zajęte były przez Cel- SŁETK . dg tów, podbijców* tych' krain. Żegluga w tej cia- śninie bardzo niepewna, morze miałkie, wybrze- 4 śl A dak. 24, że A rzą kob. gg” 5, pom scezaced) od głów wej bat Bi kau) GG Mae Jwója waż >> 4 "2 Fborrsth. ae Za FAL Te lan , 43. sp 8 sł zaŚon eNE —_ YA Mabo nan naw uwyaka do blk PoSą > darów hb panopna waniaż u 7 ces cod % spó sh wy Ela umci mala AMX fa Glue. © 0 a, ze go Wie mu eu1 w ad Ze Jogo hip Pat w» cad W» (XA LUA j fary Gljn, ż rd OBY, Mtna da m ebAtue' caceoką X śe, A dŁę kue ry, Ga M. Pa Zadókz Ar (V, „oow Z 0” | ŁEPD. Sa = + AD ua akon © M Św 2" fozafa W f d2 ów Sia et wu MAżiiiam * OE POJ Pa vr toy SZ Móc 4 ke JĄ4SAT PY a, doly | RANO an.. Taaa Ę A „b A, 16. | * sy h ci zone PE (0) Paducdkenice rmgeanaice » Jate a jA Marny | w > NWASTER 2 od wagi atk "asi Jmtdi aa SŁóŚŁ * ddnao aŻzWa sek: Maca A. AMS ZUŁŁUH e PR wia CA u, ułan fo ś Mo KidKAT A > | niy ziarn dokad KA O > LZ = i x i e. . i i A NLŁLEŁ 4 fi € HONE 2471 / 22. . k | A IŻ daośnetma © Porisceż 4 lAr= diód: prorznadykada . Jasny da BC ZA W by. PMAALHUA 14 Ka 4 7 e wa gf AL a Jana . PE oh w U Ouwwuz Ołdralem'e W. ZZ 62) oL. ur, d jah (lg, Pam , d5 skypr. 74 em, da. PEP len EA Apna — RA sarny 7 CY PY fit z cz magg A> wfnu mua 4 Mr v t/. ' ZA , 4% 29200) / uuAlŃ *. naa Udy Ai 04 leao na, * ly Hutę - LP sli say przeca 2] z dh. eż. PA na tyyk dznd neo p pęd k EK: p bar Una | sk. IA aj zak PP: WIZA wa „jeden miot i wy” ooo i robaki APR tamte wej pan Się. poż, jg 7 3 GEDLOK by AŻ okr. *, << w U t ż 2. LA PAR a TCCT / 4 4 7, re. | R h KAAAUAGARA AL "Pdudu ona), IAA - u, budy Aun Kraj nu taa lg mua aa * w 4 I stojąco dee. "e, pa órów zs zap pay z usłacł M mu utd ne r na Paca > PDP p 4 ala /at dy zd | Boiieprze, Św: duo maż /B pana tat 4 porzo”! plue nd a mamy Hj Łaaua k< | AM 4 (Mlła ną ZA pau > Kika — s BR, wmwuadP na nit nn mad AG ,) ao ko MM tą, URO HAK , ZACZ A pe Jałun va / do „kpło A potu AK ka - ABB! mik Makro JAA fo, z Boz CX era ma SMP RAPP * 22 wd KAÓM | 8 A) 2 PZ z "TRf" Gsteń, PP EP 4. żył. laj a Bye Me , da vfr i ośr sej CA / a La Jłmar Pt 14 („Ark w AA Z 4. zmie ry popa. Jaanem (jane k. w. ? srnf, ( fnedcw Mad p” PR" 34 1. DAAD fr ład Fo aożrdm, A "WePIZA „N muwjiy 03 ox) 4 a CZĘ y zr; KKŻ Mau, X Naiówe NEJ fuual ia, paf nod śczł bn 4 braw ww, X a aajń sjocRkZE, uMannaw - 2a. znammżyty A NP WZZŃ ch ma Polna A pace Pay a zz po wy WRA Ę Ry £.: sy aj % PRE Pe Maz J (lo | kak 4f- lmn Ay faq a” Iz , fama 6% kup | Vu ba ; — 219 — ża sitowiem zarosłe, pełne potworów morskich, powietrze zimne, mgliste , że dzień mało się ró- źni światłem od nocy.. WW stronie zaś północniej- szej leżą wyspy w bursztyn oblite, niezawodnie tam bydź musi ujście Aldesku, czyli północnej od= nogi Tanaisu, czy też owego Frydanu , głośnego bajecznością, lecz w krainie dotąd niezbadanej (1). [yle tylko mógł powiedzieć Jeograf starożytny; resztę szczegółów pokryła tajemnica polityki Kar- tagów, którą posuwali aż do okrucieństwa, albo- wiem ich żeglarze i osadnicy za słapami Herku- lesa, mieli rozkaz zatapiać bez miłosierdzia wszyst- kie okręty obce, któreby na Ocean śmiały wypły- wać (2). cc 224: ' Zawojowania Alexandra Macedońskiego, kiedy zdziałały przemiany polityczne w Azyi, Tyr do- stał się pod rządy obce, wówczas Massylia stanęła "na stopie rywalstwa z Kartagą, okręta Massylczy- ków niedbając na zazdrość nieludzką Kartagiń- ców, płynęły do T'artessu, po też same towary co "tamci. W ostatku bogaci handlarze massylscy, roz- postrzenili takoź widoki swoje na morza półno- cne. Wiedzieli zapewne, że ich rywale tam juź (1) Strabo: Geogr. Lib. III. Sprengel Geschichte der Ent- deckungen, str. 57. Lelewel: Pisma pomniejsze — Stosunki Kartagów z Grekami. (1) Strabo: Lib. XVII, p. 802. żę: Dz. Star. Nar. Lit, T.II. 14 dawno zapływali i korzystne ładunki towarów przywozili, nabytych za nic prawie, to jest: za bły- skotki i cacki najniższej ceny (1). Ułatwiając ta- kowe przedsięwzięcie, wyprawionym został zna- komity astronom i Żeglarz massylski, Pyteasz. Ten po dokładnóm oznaczeniu położenia jeograficzne- go, miejsca swojego odbicia ; to jest: portu miasta Massylii, popłynął na Ocean Atlantyczny. Działo się to w lat go po wyprawie Himilkona, czyli w ro- ku przed Chrystusem 540. Podróżnik ten przy- był do wysp Brytańskich i wysiadł na ląd w stro- nie południowo wschodniej, u przylądka: Karion, odległego od lądu stałego 100 stadii (2). Po czóm zwiedził część niejakąś wyspy. Odpłynął na północ, robiąc postrzeżenia astronomiczne nad brzegami Brytanii; dopłynął do wyspy Tule (3), której poło- żenie naznaczył pod stopniem 66 szerokości półno- cnej. Niewątpliwie była to Islandya, która leży między 659, 50 i 669,44 ',szer. półn. Ztamtąd za- wrócił ku południowi, wszedł na morze Baltyc- (1) W starożytnych grobach, przy odkopywaniu, w oko- licach Elbląga i indziej, znajdują takie rzeczy. Wyrobów tych Kartagińskich lub Massylskich, próbki są w Królewcu, w skła- dzie starożytności. (2) Diodor Sicul. Rer.-ant. V, c. 8. (5) Nazwanie Tule, zdaje się że dochowało w litewskim Tole, daleko, albo Zułaj, osada. Pyteasz mógł słyszeć to mia- no wyspy od Brytańczyków, których język miał jakieś podo- bięństwo z językiem mieszkańców Estyi starożytnej. ($ 77. By | BEŻ kie, przybił do wybrzeży bursztynodajnych i zwie- dził kopalnie bursztynu, które, bezwątpienia, obok cynowych, kyły głównym przedmiotem jego po- dróży. Owoż opis jego, tyczący się przedmiotu nas interesującego: „,W tej zimnej strelie, nicznajome są jeszcze ludziom wyborne owoców gatunki, takoż ze zwierząt domowych tylko niektóre; na pokarm używają jagła i inne roślinne zboża, oraz warzywa ogrodowe. Ci, u których się znajduje miód i zboże, sporządzają z tego napoje: Liecz zboże młócą w wiel- kich stodołach, ponieważ pogodne i jasne słońce jest tzadkie, gdzie i snopy zbożowe składają, gdyż sterty na otwartóm polu przez deszcz i brak po- gody łatwoby się zepsuły (1)? Z tego przekonać się można, iż w tej porze zamieszkiwał wybrze- że, zwiedzone przez Pyteasza, naród ucywilizowa- ny niezgorzej, rolniczy i przemyślny;.obaczmyż, co to był za naród. Pliniusz zostawił nam następne dopełnienie opisów tego podróżnika: „„Guttony, lud germański, mieszkają na wybrzeżu, zowiącćm się Mentenomon, które na 6,000 stadiów się rozciąga, Ztamłąd na jeden dzień żeglugi odległości, leży wy- spa Abalus, na którą w czasie wiosny przez wały morskie bywa bursztyn wyrzucany, wyrzut zgę- szczonego morza. Mieszkańcy używają go zamiast drzewa na opał, albo przedają sąsiednim 'Tento- (1) Strabo, Geogr. Lib. IV, c. 3. 14* «0 w są — 222 — nom (1). W tejże podróży odkrył Pyteasz ujście północne rzeki Tanais (2). 222. Winniśmy się zastanowić nad wspomnionemi odkryciami podróżnika massylskiego: gdyż wiele nad nićmi uwag, domysłów i zarzutów popisano. Wy- raz łaciński, przez Pliniusza użyty, „Aestuarium, podlegając rozmaitemu tłumaczeniu, dał powód uczonym do zacieków, które ich niekiedy i od rze- czy i od miejsca daleko zaprowadziły. My przesta- niemy na tóm, że czy zechcemy rozumieć zatokę Oceanu, co najprawdziwiej byłoby, znajdziemy po- wody -do mniemania bardzo słuszne, iż to jest mo- wa o morzu Baltyckićm; jego długość z południa na północ, licząc w to zatokę Botnicką, nie wiele co przewyższa 10 stopni południka; Pyteasz liczył po 600 stadiów na stopień, podług rachuby naj- bliższej (5); przeto wymiar tego morza, uważane- go za zatokę Oceanu, podług niego oceniony 6,000 stadiow, przystaje bardzo blisko do terazniejszej karty Baltyku. Próżną rzeczą byłoby zaciekać się U w o | (2) Pytheas Guttonibus Germaniae genti accoli aestu- arium Oceani Mentenomon, nomine, spatio stadiorum sex 'millium. ab hoc diei navigatione insulam abesse Abalum: żllo vere fluctibus advehi, et esse concretum maris purga- mentum: incolas pro ligno ad ignem uti eo, procimisque Teutonis vendere. Plinius. Lib. XXXVII c. 2, p. 450, (5) Pytheas apud Strabo. Lib. II, c. 4. (1) Lelewel: Bad. Geogr. str. 215. — 223 — w wywodach znaczenia nazwania Mentenomon, które musiało bydź w języku fenicko-greckim, al- bo odpowiadające znaczeniu stosownemu z po- strzeżonemi własnościami jakiemiś morza, czy wzię- te od nadbrzeżnych mieszkańców i przeinaczone w pisaniu albo przetłómaczone z ich języka. Był on niezaprzeczenie u ujścia Niemna, który dawniej ciągłóm korytem wyłewał swoje wody do morza pod miastem Memlem dzisiejszym, jak o tóćm oba- czemy niżej. Zkądinąd, nieznamy rzeki, któraby stosowniej odpowiadała ujścia północnemu, Ta- nais (1). Co się znowu tycze wyspy Abalus, najlep- si badacze starożytności, najzgodniej z rzeczą znaj- dują dzisiejszą Samlandyą, która, będąc półwy- spą, przy dawniejszym składzie swoich brzegów, różnym widocznie od dzisiejszego, i podług nie- dostatecznego rozpoznania, mogła się rzeczywiście wydawać wyspą: z jednej strony ujście Pregla wy- lewające się w zatokę, zagłębioną w przestrzeń lą- du; z drugiej strony cypel Kuroński, mający przer- wę pod Rossitami; lesiste w ostatku położenie wy- brzeży, bardzo mogły omylić żeglarza, w opisaniu <= — ——- — = (1) Otej rzece, łączącej drogą wodną, w najodleglejszej starożytności, morze czarne z Baltyckiem, mówiliśmy juź nie- raz. Tu jeszcze przypomnimy sobie, Że nazwanie Tanais z sa- mego początku odnosiło się do rzeki, wpadającej do Meoty- dy w północnym końcu. (Ritter: Vorhalle eur. Vólk. s. 153, 155). Zajaką rzekę Dniepr bardzo łatwo mógł bydź wzię- tym, — 224 — tey części kraju. Jeżeli znowu Pyteasz przybił do lądu, przy ujścia Nogatu, gdyż poźniej tamtędy Waulfstan, o którego podróży będzie niżej, przy- pływał na wielkim statku morskim, do miasta I)ru- zo, przeto ztamtąd, brzegując ku Samlandyi, bydź. mogło dzień drogi. Rozumiemy tu, że między uj- ściem Nogatu i śrzodkiem Samlandyi, dość daleko w morze wychodziła dawniej wydatność lądu, Wi- tlandyą zwanego, jeszcze w początku wieku XIII, istniejącego w części(1). Jeżeli znowu Pyleasz przybił do brzegu przy ujściu Tanais, te jest: pod dzisiejszćm miastem Memlem, przestrzeń do wyspy rzeczonej, podobnież dzień drogi stanowić mogła; według tamtocześnego sposobu żeglowania. Naosta= tek, eo do bursztynu na opał używanego, jak drze- * wo, na któróćm zbywać nie mogło dawnym Samlan- dyi mieszkańcóm: rozumieć tu należy, albo palmy kopalne, bursztyn sączące niegdyś, o których mówi- liśmy wyżej ($ 211), może w znacznej ilości wydo- bywane zpod warsty piaszczystej wybrzeży, albo teź przez morze wyrzucane, albo wziąć za przyrówna- wcze wyrażenie, oznaczające niezmierny zbytek te- go produktu, który jak drwa się walał, 220. Zaznajomieniu się z brzegami butsztynodajne- mi, przypisują autorowie zakwitnienie obrółow w A EEC EZR EZ R ZZA (1) Obaczyć niżej Dodatek N. III. = = « UL (2 ) h/ // £ „a 2 34 AR i A ŁZCEÓWY Pok tj : Z 74 /edrudi PZŁ _7/ 4/ / / (MEBLA MEAJĘC +4 o, m m o 30 p / z OE, 1 A. ONOWGA WOTA RAW U WA RETTTPYAW NCT TN p Z". ONTNTNNENECTNE ! p. No . nak pzez = | s 4 | X ; | ba MS a | | | ł ę (LY ł | x_ | d | ESTONIA a | | > ina |, | - | oc) MZ | H | | OŚ a r” R , LIWONIA $$. A | | | | KE | / | | ESTONSKA o i A | ZPW | ( 4 | f S2 orz >Ą | | ' N n zz zood e nz 77 " | "R: | | y Wz 7 IB) | cw ZYT mao | _f— = js F a. | SZA PEZeL. vł | A: 4 NAA U Wa a | 0 22: SEZ: - „o ——— 4 je ł | d I. | | | ) | | 11.4 | ih |-Ą | 8 Ą | / | Kza! a ! | | p | = y* | | Es | + ł h 0 ę | ' Ą 4 P> | , 22 4 d _ ) ń | 4 | | Z | 3 + 2” oj | h i ń |) , ) V | | 4 zm” | 5 | z ; UŻ ZA | | | ) ROR - pz s | | ' /- * „A | | | ę I | A | j z : 7a | | Spe. IZ Wa! | E_ = |lirem | „ j | PEL Je) zdłałE 1" STCG i f a 4 | ke KA | 8 4 ra ń | | % | Aj 1 ra | | ka | | | ( po | |. | ) | A | * BUD | Si | | kB. cd ) | ” zdj ae 2 | | z a 4 | NIZEJ AD | BOA c | f [= Tr” o» A LAD | | — y” | | Ę F k K r | a WAĆ 3 w ,. m K * | b | r | gg: | | ; ją | WIRLAJ - jj 5 | A Ą © 4 Ę | Ą | | | 4 A ) 5 AN] 2 / | | L | ) K5* 7 ve, A | | [ó [8 , | 4 | ( r „ądllo po" WAŁ | | SJ | | k | 4 ME” ) | Nab: Z >: | | 4 + m Łza | | P j . | | 4 | | | AP. R | / w ) / z | (5 | «4, A | a | ( | ) « = i | , t 4 | > j ” |. , ( u 4 A | | 8 i ] | , | J | | ) j | R 4 | posh ( / | | y | zł śĘ | | 7 BE) | k | = | | u | [JA | | | t ABN | R | "BO Ń 9:4 Cel Pobwdty | J8 | | | PPDSTEŁ gy M 0292 orze Uh » 3 | wr A Pęą—* r " [ Wz Ra if Słowo | N AŚ 1 w Ć _ j : zj 4 ) | „j — Wan | | ! + , : | sl | a "M e: DORE / | JR kie, 2 gry PSE WAY 3 , | + ZRE Ę | ) ię | ppecdne” | dci | | i | , h | i | / cz i | | h ) | z j x 7 I ; lęg i | 1 S a” LL 2 | jakś i M Y KV; 0] V Ą N 4 / j | | - 4 % ( Ń | : e / a | | , _ RM vp = [| R |8SULYCZ YA) | AE Re | | | | J zł 1 AN | i | > i W J * X K 1% - 4 | ę ujow „perewozc R 2 a | ks Śl (LĄ | „jom l x 4 Z, | UNA WIATA rm ua NEK tonowe NNS Mt £ /ć (1 ZZ 4 Śrrel, | ", ” 4 c = a i 4 , "Z "9 JIOSUKUNYh (OAZUALMEMU Ste OPZZ zncye er ZZ REĆ. JJ. zełwca ? Tente PEJ zz RÓ O a Z W-ToR _— zzz clo =p | > NREIESGG,<1 - 2 a - — mezomodwaa z a ZE ma —--—— m _— — z — mg; -— — wy — s : j | Ag 4 p | k>1 ) 4 WRP" M ; " a ze” o a = : b. za e J WATA ] j " , o R EYN | WI > „l — + — — PZPS LAB a. SE AE ŁBY WORAASNNAA AA + - -— p — — — ERN a unewannc a 4 S>7 ' ŚR 4 M 4 ; ) / 7) | 24 | J ' "R 4 ; (mec AO GT RÓG. pl Mm SĘ , + £ 022 Y (1 lae 7 Kala HP mA SM 4 MOŚR: cccz ka. / | ce_ zaw” sg Z Larz lua? / sh AZ A zaa2_ ji dy, . zera tuegad maz poz 7 PŚ 9 SZA W ÓGK, 7 D ma2f i, 7 2 — Pi po ch adune w, o Pk WATY WA 3 AI . zoo "M LLL CAŁE W y ada © 14 Z qgdał +A- m / j M AL iti KP 4 ŁO, sł o ZZACZI) oi Ze pawaąpilia PM ( ; . "z B=. > BR Aa A A- e Z żę /£4 Pe. 2) 4-4» pode K PRL ŁAAAL Ń y< MA. w / A> ( A ź. o AL Ta 14 ręaa ŁLPAANMUT k Pn / i 73 v4 ge te ) ego tę | « 1, d | | A ze VA), > ARES AZ: AVA ę RAIL); - zł 4 K MGŁA lóż m A ; - (UAżAN ya PPDEW aickaX, AŻ | Cm : ŻE Ude M A GL wmajkko NP a „nec 2 2 - Ł< | (£ 1 i *37 3.887) Kae /e R Pow 7:2 | "4 4 883 w 7 / MF (2 „ „Jarzrd/ KŁ PŁTUL ŹŚ * KA E(CĄ fukyk », ha m NRA.EYE A £ w w, | | Ę; 7 ę Łu „ roxlok Z | i p zK - ce -ę ”4 _ ke w 4 PAAŁ> par Ł< / A 0) i | » Ą £ 4 jldmaa> A M odłócz p— 28 — Ja Ma? TA 143 ec Ę „aż ( (0 Ar 22"VA4 /5 4 3 LA żadna e da ywzwina 4 Nas ą t | Z p od u DZK: 5 do M1 at net A zŻ "SA, Ą RZ f 4 t A lą 9” RZA nA/ FAME kor PAAAMKM. Paa A= pu « AŚ dg noz ił 3 22. "any m | m ły s) W zwa o SW are ak. dzA lua. osa ke, „ag ało w wyg. NDsk noljlósia RR PFTEW. sa $. r, -KAKTY. tat Vz4 igi, Jag p» nad j h4p Ne, , razłonano KAM - Anin sdako x wróć Pay, Świ wę Ż — ko ŚR AJ key y ŚPGCĘ A AŻ » gda jw sej śrępinwać Ź AW papy GEY Gi duo ue 3% "PSY OP ŚW IE” flnjy b * 2 greka PAŁOPANE Hea ko b zee 31 ta0, zs nat w py wlważ "gaj ly Em ! ń na 4 4 Pik 4 OZYPYWI znarkib RA JAK . 4 ŁAM ha, Z af LA dla Tad ue PAŁ a A af w AWA 3 Że. WZ LAOGAZ bada Lt. usb 4 Jag a 4 4. druia tey ęeć 7a wra PRS 1» „o=kRED ź / ; wy” 4 ga nuacedeKatU Pr Pt (4 prasa MOCE 5 4 4 po" , A r dąae y ry 4 ze 4 PĄ A) net PAŹ AH ZNAC O PA ua), f— zk Ć AAN="R AdWŁe= a śkź 1 WAŁAMY A 3 REP 344 EK nył yk , * ARGE Z, <Ą ć eh uwmrhRa. da PAUMAY e pa) 497 / ; P 29. (77) yes may © UB 4 A 4 il... A= tw, nk daly ahłrażi /, * Ay, AAAA 7 Je wi RAAL Sy tesżsj dj Zaaż pr, ae: ppoi owżuie 6 B4 ada, itawuhna | rase wn j udaj A 6, Go ań o SĘ 4, 4 ze A © p, 4 5 4 nau gks he. sh wa A wy a wóa W ue, X MT rm » ? NPA ŁAŻ zanab zd PÓA4 aka / LALALA (e > e sz / us (la b © ao? Aa taa, on R słęj! ALA 4 7 JK 10 naj WL Yu pop A. KOREK lt U wb xMnL4 da AZ je: s Zaageł u a ch > 144 24/HA paste” giied ebóm HT nak atocZha: Ya zł PN DML AAN vił ŁA 1. YW pddur Ż MAG WozBł. rowaj ve r Pu 3 (14. Yurama dlkzweży si nów p" , 44 6 pański wał s: a SEWNTA 1 jednaj Tarn , leja Ay płane ©, Hak a Bay Ao PORA o ÓWA owak ; ZA uaem lupy aL/faep | odma Wawa 7 z: m ż rk adobe jj 3 szfaaizkjycy 2 Śdaoaj 2. 4 z w." — pó” U p oco aość a sz. . dałow pw zAł xa. le do RT PA djć Sy ŻY R > uł słrie ż4 Fzpo breja an_ la. 1tMm4 żak, Płacz nieg zał Paa” A dla Ź, fn+ pe at / Pa, Ady WY £4 L4 sk WE RoŚ,,. fladiy Urz praz t > Z £ PB, SM Korda. Ło+O (1. | " e mae, KAL l zed x sku ę de, | aD Mine Upan, PYZA ; > MAMA M | LA m — LLL TLAE —kE" zy PR Ę, Naa Ka au Ż : AKA 44 Lo lwia K, Nau zwy znaj kuj te lo xe oaz, re A Ę WJ msc sawzytiódy <4 piłówojź dag. ag Gołe A ASEDA I a rude Noon GASDZĄ Y, 1a* GE c) FTRYB, maż UE PA awa . Z TZSZA WEBER stę BRW t (ubo e Mu, płyny Gy £/ /, LA A AR Aa loryr Lo um pna ŁŻ Ł.JOBRA ż- Y, Ba (639 Zreśł /D PESM (40 nia) Aenbemy TD AI], mw z EM A | zło kum Śr, ndowy paaateek Ów uz J/eb rc k 1 jad połw c” Zauos PO R PY „A maj uedeyp żhasai > 0983 jwoŻe Zro Zat m % Zupa na det j 6] ena nadył max FT uczono | Sato 4% "gm Ma ue AE Le, Z tw s Ant 1aóy ajj? Za - ARP k „craięjąh | KŁ Mh; lu W9jriE NY | PW” pko ryh ada rusłasy W. wie pay padni usiakć 1 GAÓBB 4 "Ż, | pray m i sa mace lok pa maafa nil, Xe zło u | aGtÓŚ pnł YLUA < LL AAT » i Li ei1L ak TWE . zła PZAAAA gw AYTY - An 4 e 7 luco nt pe JI WZA u 1atev x » 4 i A „7y/8 sczć 2, prakt C, niu Jad nyae ) * z ALE iw radę fee dann uko , pad pea knakaa , PYYZA ZA de cy ki 47! e; Z zę: poty rzy A w 6d b potu pwtr W Unii Z ś 7 lz Ta. smak”, A 4 k »t Lea, + 28 FAY AOR SCE 'akm aa a Ao 4ł w Z /mns A o A A A k > Zzłaco ra m b ypysz 0 bk PY ee 4 w gł qe m 44 ów ać za 6 Ha = natę 4 ty (ać 4 pro kóz — 25 — tanii i Estyi przesyłać na południe rzekami Wołgą, Donem i Dnieprem. 'Ta droga nie ma żadnego za- rzutu przeciw sobie, owszem ślady są jej nieza- 2500. Z tego cośmy już wyłożyli w niniejszym roz- tarte (1). dziale, przekonywamy się, że Fenicyanie bardzo dawno mieli drogę morską handlową, którą się dostawali na wybrzeże bursztynowe, albo do przy- ległego jemu składowego miejsca, mającego port wygodny i bezpieczny w każdym, względzie dla cudzoziemcow, jakićm było starożytne miasto Dru- zo, w bliskości dzisiejszego Elbląga. Tą drogą l Massylscy handlarze przyciągali do siebie produkta morza Baltyckiego. Rzecz niepodlega przynajmniej wątpliwości, że łodzie narodow germańskich wy- pływały za Zund i do nadbrzeżnych miast Oceanu zawoziły swoje towary ($218). Tacyt zaledwie mówić zaczyna o Sweonach, wnet przywodzi wia- domość, że mieli mnóstwo statkow morskich (2). W Sagach północnych pełno wiadomości o żegla- rzach z dawnych wiekow słynących śmiałemi przed- sięwzięciami. Dostawały się przeto kosztowno- Ści stron naszych z łatwością albo do Tartes albo do brzegów Gallii, a przez Gallią szły lądem (1) Kotzebue: Aeltere Preuss. Gesch, B.I, S. a5. (2) Tacitus: Germ. c. 44. Dz. Star. Nar. Lit. T. II, 15 u — 236 — do Massylii, na koniach ujuczone, w przeciągu dni 50 (»). Może ta droga, jak się dorozumiewać wy- pada, wygodniejszą była, od morskiej, wiodącej mimo przylądku ś. Wincentego, i słupów Herkulesa. 201. Droga zupełnie lądowa opisaną jest przez dzie- jopisa Pruss (2); była następującą. Począwszy z krainy nadbaltyckiej Tentonow przy „Ascaulis, to jest: teraźniejszym Osielsku, niedaleko Brom- berga, szedł szlak z krainy nadwiślańskiej, do Li- giow przez miejsce nazwane ŚSeżidawa, to jest: Cydowo, niedaleko Gniezna. Ztamtąd przez Ca- lissią, Kalisz w kierunku wschodnim do _Arse- nium, »Marzenin, w okolicach Sieradzia. Z tego miejsca dalej ciągnął się koło Warty, przez posia- dłości Buriów, do Carthodunum, to jest: Krako- wa (5). W tóm miejscu przechodził przez Wisłę, do ziem Sidonów i Bastarnów aż do miejsca zwa- nego „łsanea, to jest Stary Sandecz. Tu zaś aby obejśdź bezdrożne Sarmatów góry, od których prze- bywania mimo licznych niebezpieczeństw od dzi- kich góralów, trudne przeprawy odstraszały, za- wracał się szlak handlowy od 4sanca, w kierun- ku do Setuja, (Czyche), dalej trzymając się kie- (2) Lelewel: Stosunki handlowe Kartagów z Grekami str. 49. (a) Voigt. Gesch. Preuss. B. I, $. 81, sequ. (5) Reichard: Charte Germ. Magn. Ś. 306. — 237 — runku rzeki Waag, przez Sigone, Szyntow, aź do Calemantia, Czomolyan, ztamtąd do Carnuntum, nad Dunajem znajomego stanowiska Rzymian wo- jennego. Zkąd naostatek północne produkta z rąk barbarzyńców do Rzymian przechodziły (1). Rzy- mianóm znajomą była ta droga należycie, chociaż oni sami rzadko po niej podróżować musieli, przyj- mując tylko z drugiej ręki w Karnuntum towary. Jej też rozciągłość zgadza się z rachubą Pliniu- sza (2), 600 rzymskich miliariow, które wynoszą 120—125 mil niemieckich. Tyleż i Ptolemeusz wylicza, od ujścia Wisły biorąc do Pannonii. Że zaś iść mogła droga handlowa, przez ziemie ludów germańskich wojowniczych i łupiezkich, bez prze- szkody z ich strony; to mogło pochodzić ze zwy- czaju słarożytnej gościnności, religiją uświęconej lub pewnego przymierza na tych zasadach opar- tego. (1) Do wykreślenia tej drogi handlowej posłużyło Krausa: Archiv fiir alte Geographie, Heft. III. Również Mappa Germ, Mag. w czóm Reichard był przewodnikiem, dowody są nieuległe wątpliwości przy tych opisach wyłożone, (2) Lib. XXXVII, e. 2. D C fere IM. passum, a Car- nunto Pannoniae abest littus Germaniae, ex quo inveht- tur (succinum) per cognitum nuper, 15* — 238 — ROZDZIAŁ IIL Ciąg dalszy wiadomości staro- żytnych. 252. Odkrycia Z epoki panowania Augusta Cesarza lądowe. Y , . nad: rzymskićm państwem dochował się zabytek jeograficzno-historyczny, tyczący się na- szego przedmiotu. Hartknoch w swojej historyi pruskiej, na stronicy 20, uwiadamia, że Chrystyan pierwszy Biskup Chełmiński, czyli Pruski, autor kroniki uważanej za zaginioną, tyczącej się staro- żytnych Prussów, cytowanej przez Granawa, Hen- nebergera,f Waisseliusza i Łukasza Dawida ta- koż kronikarzy pruskich, uwiadamia o rzeczach „postrzeżonych przez podróżnika Bityńskiego, zwa- nego Divanis, jakoby na lat 17 przed Chrystusem, krainę poźniej nazwaną Prussyą zwiedzającego. My zbierzemy podania u Hartknocha opisane z do- daniem rzeczy poczerpniętych przez nas z kroni- ki Łukasza Dawida, nieznanej tamtemu, który miał pod ręką kronikę Biskupa Chrystyana. Astro- nomowie z Salury, miasta Bityńskiego, przejęci cie- kawością zbadania, czy też w końcu siódmego pa- sa niebieskiego, to jest: w ósmym pasie wysławio- nym na zimno nadzwyczajne, mieszl.ają ludzie: wy- prawili niektórych podróżników, dla należytego wy wiedzenia się. Ci przebyli rozległe krainy Tar- taryi, dalej przez Roxolanią, wielkie państwo Sła- wian, potóm przez ziemie Wenedów i Alanów zaszli do Liwonii. Z tej krainy, po przebyciu znacznej przestrzeni wodą, trafili do ziemi rozle- głej i pustej, która żadnego stałego nazwania nie miała, nazywano ją bowiem raz Sargatia, czy Sargaga, drugi raz Gelida, albo też Fatinia, 1 rozmaicie inaczej. Podróżowali po niej wzdłuż 1 wszerz, lecz z nikim się rozmówić niepotralili; wreszcie kilku Wenedów z Sarmacyi przybyłych znalezli, z któremi się mogli nieco w mowie ro- zumieć. Wenedzi zaś tę krainę nazywali U/mi- geria, a ludzi tamecznych Z/imigeri. Za ich więc pomocą uzupełniali swoje badania, których treść była taka. Kraj zupełnie dziki, nie ma w nim ani miast, ani wsi, ani źadnych budowanych trwale domow. Lud jest zdziczały i barbarzyński, przy tćm jednak łagodnego obejścia się, pokoj miłający 1 gościnny. Mieszka nad wodami, pod cieniem drzew, w chdłapach z trzciny plecionych i gliną oblepionych. Z podobnego materyału i odzież so- bie sporządza, żeglugi żadnej nie zna, roli nieu- 4 s k | | Pty dA «wś +37 st PI AŻ ŁR = „+y FH «> Y; — 240 — prawia, żyje rybami, prócz wody innych napojow nieużywa. Ziemia obfita w wody, przerznięta je- ziorami i rzekami, bardzo przy tóm lesista. Za ho- gow czczą Słońce i Xiężyc. Pismo jest rzeczą u nich nieznaną, przeto pojąć nie mogą, jak mo- żua przez wykreślenie liter, przesłać myśli swoje aż w odległe strony. MRachubę dni i obróty Xię- Życa znaczą wplatanemi w koszyk pałeczkami, albo węzełkami na sznurku. Królikowi swojemu, zwa- nemu JMasos, najpiękniejsze dzieci przynoszą w dani. Król ten mieszka w innej osadzie i tam dzieci owe hoduje. Przepędzają czas na błogićm próźnowaniu, a zimą prawie ciągle śpią. Mężczy- zni mają po trzy źony, przestają z niemi kiedy i gdzie chcą, niewstydząc się niczyjej obecności, ponieważ w takich rzeczach wstyd unich miejsca nie ma: obcują z żonami wspólnie i naprzemiany; gdzie jest mąż, tam żona bydź musi, chociaź wiele c . © . e € . . - . używają niewiast, przecież mało u nich jest dzieci. 200. Podróżnicy Bityńscy mieli czas dowiedzenia się o tóm należycie, gdyż byli zaskoczeni, w tym kraju przez zimę ciężką bardzo, gdzie i przezimowali. Gdy lato nadeszło pochorowali i wszyscy umarli, prócz jednego nazwiskiem Divoneś Ja trafił do miasta Sławiańskiego, Płocka, gdzie takoż umarł niebawnie. Podług zaś Tidemanna, miał powró- (+) niżej maluiadya Imax JE) ię)? SRR! m. cić szczęśliwie do Bitynii (1). Opisanie podróży tego Divonesa pozostało w rękopismie, które się dostało Proboszczowi Katedralnemu Płockiemu Ja- rosławowi, czyli raczej znalezione było przez Bi- skupa Chrystyana, w kronice.przez tego Jarosła- wa pisanej. Miała to bydź xięga w języku sła- wiańskim, pisana głoskami greckiemi (2). Biskup Chełmiński z prostotą i prawdorzecznością, zosia- wił w kronice swojej wyciąg z pisma Płockiego kronikarza (3). Cała zaś ta rzecz w główniejszych szczegółach swoich wytrzymała krytykę najlepszych znawców starożytności północnych (4). Mniemaro tylko, że pod nazwaniem MDivonesa, ukrywa się któś z astronomów rzymskich, przeznaczonych do wymierzania północnej Europy; który pomiar roz- poczęty od Juliusza Cezara, trwał nieprzerwanie, aż do dziesiątego Konsulatu Augusta Oktawiana, czyli do roku 24 przed Chrystusem. Naczelnikiem ———— woz A (1) Kronika rękopisna: str. 4. U Voigta Gesch. Preuss. D. 555 Ba. (2) Lucas David: B. I, S$. 10. Jej tytuł: Liber originis et furiarum gentis Brutorum. (5) O istnieniu rzeczywistćm kroniki Biskupa Chrystya- na, która miała tytuł: Liber filiorum Belial, cum suis superstitionibus Brutiae factionis, incipit cum molestia cordis. Której początek stanowiła kronika Jarosława, a dalej własne postrzeżenia; nie ma wątpliwości, według tego co w tej materyi Pan Voigt napisał. Gesch. Preuss. B. I, S. 617, sequ. Beilage N. I. (4) Baieri opuscula: p. 450, Kotzebue: altere Gesch. Preus. B.I, 5.55, 56, Voigt. Gesch Preuss. B, I, 5. 52 sequ. uć 4 y 3 : ) a. 242 — zaś tych Topograłów miał bydź niejakiś, Teodorem, Teodatem, czy Tironem nazywany (1). 25. Podług naszego zdauia, wątpić nie można, że się znajdował gdzieś w krainie posiadanej później przez naród Litewski, jakiś naród pierwobytny tej ziemi, w stanie pierwotnej dziecinności zosta- jący, który nazwano Ulmigerami, dla tego podobno, że postrzeżonym został w krainie Ulmigeryi, po- źniej za wieku Chrystyana, albo Jarosława kro- nikarzy, tak nazywanej, on zaś sam albo nie miał żadnego pewnego narzeczenia, albo jeszcze jak ina- czej się nazywał. Może Mazy, Mazosy, dawno- 4 « bytni mieszkańcy Mazowsza, przed przybyciem Sławian, a potóm od nich wycisnięci, do pustyń ZZ ŚR ER O EZ Z (a) Plinius: Lib. III, c. 5, Muratori: Script. rer. Ital, T. VIII, p. 474, Kruse: Archiv. fiir alte Geogr. Heft. II, S. 85, Baier: Opuscula, p. 430. On powiada: Multa in Chronicis nostris de quodam astronamorum in has terras zngressu memorantur, quae quia veterum auctorum nemi- nem prodidisse constabat, nostri inter fabulas referebant, Invenio autem elus originem narrationis apud dcthicum. „„Julius, inquit Caesar, cum consulatus sui fasces erigeret, ex S$. C. censuit ommnem orbem iam itomani nominis ad- metiri per prudentissumos viros et omni Philosophiae mu- nere decoratos, A consulatu Julii Cesaris et M. Antonii usque in consułatum Augusti decimum annis AXIX, men- sibus VII, diebus X. a Theodoro septentrionalis pars di- rnensa est.” Hie est adeo ille, quem nostri aliqui 1iro- nem, alii, ec quorum numero Lucas David est, Divenem nurmcu passent. Acticus in praefat. ad Geogr. nazywa tego astronoma takoż Teodotem. AA — 2Z48 — nad Ossą i Drwęcą gdzie była Ulmigerya potem, tam poznani zostali, przez Divonesa, będący w dan- nictwie królika czy rozkazodawcy sławiańskiego, w Mazowszu, dla tego Masosem nazywanego, któ- remu dziećmi dań opłacali. Jarosław i Chrystyan kronikarze żyli w tych wiekach, kiedy odkrycia nowoczesne narodow, na podobnej stopie cywili- zacyi będących, jak mieszkańcy Ulmigiryi, z któ- remi wynalezienie Ameryki dopićro w piętnastym wieku poznajomiło, wiadomemi jeszcze nie były, a zatóm jeżeliby szło im o napisanie zmyśleń, wzo- ru nie mieliby, i ze swojego domysłu nie przy- szłoby im skreślić tak prawdziwego obrazu dzieci przyrodzenia. Widać przeto, że wzór był wzięty z natury, która zawsze i wszędzie jest jednaką. 200. Robienie odkryć w nieznanych Euro- Odkrycia | Mzymian. py stronach, więcej zajmowało staroży- inych, niżeli możemy sobie wyobrażać, z pozosta- łych pism. Senat Rzymski i miasta handlowe roz- maicie starały się nabierać wiadomości w tej mie- rze, albo wysyłano wyprawy, albo podróżników pojedyńczych. Może bydź jednak, że polityka gabi- netu, czy zazdrość handlarska, była przeszkodą, że te odkrycia powszechnie wiadomemi nie były. Na- stępny wypadek bydź może przykładem temu: Rzy- mianie powziąwszy wiadomość, Że statki Punickie za słupami Herkulesa puszczają się na północne mo- — 44 — rze, i ztamtąd bogate ładunki przywożą, wyprawili jednego ze swoich żeglarzy, aby śledził płynący sła- tek Punicki w te strony. Stało się, Że gdy Karta- giiczyk postrzegł płynący za sobą okręt Rzymski, aby mu niepokazać drogi, wwiódł go w miejsca nie- bezpieczne i sam swój statek postradał, zgubiwszy postrzegacza swego; za co nadgrodę hojną od swo- ich otrzymał (1). 256. W czasie długiego panowania Augusta Cesarza, badania jeograficzne były na stopniu znacznego po- slępu: sam ten władacz Rzymu, pisał traktaty o jeo- gralii, zbierał zewsząd wiadomości, zatrudniał ma- tematyków (2); nie można więc wątpić, aby nie- „wiedziano w gabinecie państwa z niejakąś dokła- duością o morzach i krajach na północ Elby będą- cych. Uczeni, tymczasem, widać nie mieli sobie tych badań udzielonych. Jeszcze w drugim wieku, po- dług Ery chrześciańskiej, Dyonizy z Charaxu, nie umiał oznaczyć należycie biegu rzek Aldesku i Pan- tykapu. Zrzódła ich niezbadane, zapewne z pod gór Rylejskich wypływają: druga północniejsza od pierwszej; wody ich łączą się z morzem Baltyc- kićm. Europa ku północy zwężona niezmiernie. Góry te bajeczne, Ryfejskiemi zwane, rozdzielały (1) Strabo: Lib, III, p. 175. (2) Lelewel: Badan. star. we względ. Geogr. Xięga III, $ 2100 i dalsze, 245 — systema hydrauliczne Wołgi, Donu, Dniepra, na wschód płynących; Dźwiny, Niemna, Wisły i je- szcze innych rzek płynących na zachód (1). Czę- ściowe jednak postrzeżenia prawdziwe wymykają się z pod pióra starożytnych. Pliniusz nazywając wyspę bursztynodajną Glessaria, wyraźnie znać da- je, że wojskowi Mizymscy wiedzieli o tej ziemi bo- gatej i zapewne zdobyczami się jej bogacili (2). Star- szy nieco od Pliniusza dziejopis Pomponiusz Mela, ciemno się tłómaczy o morzu Baltyckićm; lecz oka- zuje dokładną wiadomość źrzódeł, Z których po- czerpnął swój skrócony opis. On powiada: „„ Wy- żej ujścia Elby, leży zatoka wielka Kodańska, ua- pełniona wielkiemi i małemi wyspami. Morze ście- śnione zbytecznemi krzywiznami brzegów, nić ma żadnego przestworu, ani podobieństwa do morza, lecz raczej do przepływów ciekących wód, wyo- braża jakby rozległą i rozgałężoną rzekę, mającą za- walone koryta wyspami, rozmaicie porozrzucanemi, j rozmaitego kształtu krzywizny tworzącemi (3). Mowa tu jest o tej części morza Baltyckiego, która się poczyna na zachód ujścia Odry i ciągnie się ku wy- (1) Prisc. Perieg. Avien. Descr. Orb. Eusth. ad Dyon, Perieg. Ten Dyonizy pisał wierszem jeografią. (2) Plinius. Lib IV, c. 12. Glessaria, a succino mi- litiae appellata, a barbaris Austrania, praeterque 0% e rodu Rzymianin. Ten po długiej podróży, przez kraje rozlicznych ludów, drogą wskażaną przez nas wyżej ($ 2530), przybył do miejsca, gdzie z pierw- szej ręki bursztyn się nabywa. Szczegóły dalsze po- dróży nie są wiadome, prócz tylko, że po upływie roku, powrócił do Rzymu. Zdziwił stolicę świata przepych niezmierny, okazany przy waice zwie- rząt; gdy sieci unizane, bronie walczących, mary do wynoszenia poległych wysiekaczów, słowem: wszystkie narzędzia na widowisku użyte, lśniły się bursztynem. W mnogich rzadkości liczbie, postrze- gano sztukę jeduą bursztynu, ważącą 15 funtów rzymskich, około półdziesiąta funta naszej wagi (1). Szczegół ten powiększa Solin, donosząc, że te bur- sztyny były darowizną od króla tamecznego i wy- nosiły ogółnej wagi 15,000 funtów (2). W tej zna- cznej ilości bursztynu, nić ma przesady, ponieważ dawniej obfitość jego przechodzić musiała wszelkie wyobrażenie dzisiejsze. Pan Voigt, toź samo po- (1) Fzdit enim eques Romanus missus ad id compa- randum a Juliano curante glładiatorium munus Neronis principis, qui haec commercia (stanowiska na drodze han- dlowej) eż littora peragravit, tania copia inyecta , ut re- tia arcendis feris podium protegentia succinis nodaren- tur, arma vero et libitina totusque unius diei apparatus esset e succino. Maximum pondus is glebae attulit (opu fur) padri kni ancy, Jak na PR UlWKA 4a Xu ba sh 0 yno (A zh żanur PMtLEC "MA. AX, PAORSPY NAGA dk Mblan eś, jak ) ośw Auto _ neć , Żywa r ew, pantro | A ryza pia me may Er, 1a? fa-szka ueD it, worka b, AMY Zo A PAK, | A, try nid , fro eh, na” zj A y tuo zmyv, daj Żykboniu, LL Rameau Nhnatuu Jymonuu, Za ughaMia je4ee PAK p bymo nia. Rx pazia pno na, że do parrr'eć Ar F wi 2 ę : 04.3 DREW O Z,' nania | fekl zeczwhizyke” A noche A „Śayiów Abd Azo _ + 2d pe mydło fe kecay Jaa0 p Gmzendcudena A Zatem "a * Głaadorud, lub FAeaJ uduw, Błony zą Magzigka, (pcdą dył, w naje pólnaen e, ań do "4 YB PGR / Fbn um PALA / ngaeh laska p tan we mari. Wfaa Pie /Ż Ża rtr' ank 4 77 ? PE Ą fhugnat am zma ną Fhada pud, łe Kl, Foo Chykid Ata A ład aż fHzem > 05 8) Ag ŁU) tegan ( : / pęta Ra /i1a EA. kr wt A > alówał; / ad wił> (| M7. /a.dh bru'ek dh kaca na” DE oh przedłu raawzyh' na Aruionty, Med aj wusdne DA / elza DE jedz atoli aie aalł PYSZADEPAY 4. Huado raw ry RA=Ą TAE Cedar) Mar ua x aV0, | awny wy MIA PARA 72 padl A Ha. _ Vaek posz rasteffa mał, eg Rawań. 7 dla f s ( 1 NM (AK AE ć | r wu fym ww (7 PT 7 NĄ, jk, | wej A 4) Re nm U p uk, WZ dama W t nuh odugy ask wuyjńmaj e. Aru w, ye 07, (6 ZZ Mug — ż ( 4 j 4 ; Macfi e o. Jama łaa Płomdte Le z za AŻ a 24 "war PR zdaniu, UU- Poza mo xe) umnylę ró, oo XaNauca nt dada 0 M pANNAĘŁI ludu lanos uu CR dr eth sint di uzy l» Map ea | — zudd rne dn tm 3 xe Rory > znahe mety , al nade hut podwi, p dówin ty Ć lamer JB 4 p władnyyć doadoj a9 „że ub vkDie PY. pólnawać ,. zela waj L W flo Wa Kon nakdage) tuuag O) , kę zó wWfańńia ża 2 PSG NO) pda Mia. Śyey zaknaiana AŻ R bek sku „eta SECA ESDI, wu 0 ii om £ 6: a? u +06 wadi Sig anefu ucina moz 10 j znaj yę a a) ód AT PZ sz fru . w pra/tr pusta m - ży bak my "bl arię /lan an a— c uaczło x [ dno ła0 anie Ra. ABLLAŁ nie śle pre acky Bo A pe 4 ne me Az 4 ryj cjłutie gna” , uikrniae go pytę vj u! pezeki (uni, any ela yje kę powt i - | KAPA obr da? aiw kę hadty « geje” jakieś 2 MODĄ sę kaój waj: jVet 798 j L Lo) SYN UYJBD, a:m>e€ h,. lag de - Zdedaaa Jrusian, wip nn Y VEPIÓEE | Adak Ku cj ń yło pUdaram, ymi by eż, ama pamórć © we DIVONYŚ, (AA AWĄEZ My Aa e — A SEĘIOW x A£ WPP SYNQYID. W oil ala 45% „sa Ę prak ów zksząń 7 Uwa SMS. ABU CEO 'e Ku PU ka Jaued Ala. Prafa - skloci nawo ś — 21 — któremuby więcej rozlicznych nazwań nadawano. Hecateus nazy rwał Amalchiam, co miało znaczyć w mowie tamecznych ludów morze skrzepłe, za- marzające, do którego wpadała rzeka Furopamiso przez całą Scytyą płynąca. Do jakiejby rzeki od- nieść to nazwanie? rzecz rie rozwiązana. Filemon mianował z Cymbryjskiego narzeczenia Morimaru- sa, co znaczyło morze martwe, i to narzeczenie słażyło morzu aż do przylądku Rubeas; a dalej na- zywało się Cronium (1). Nazwanie to za Cymbryj- skie podawane, brzmi ze sławiańska w odpowie- dnićm znaczeniu wzmienionemu narzeczeniu. Przy- lądek Rubeas niezbadany dotąd; naszóm zdaniem on leżał w miejscu, gdzie dziś jest góra nadmorska; Riichshofen, na północ-zachód Pucka, gdyż w tame- czhej okolicy, na południe jeziora Żarnowickiego, i blisko granicy pomorskiej, znajduje się starożytna włość obszerna, dziś nazywana Riiben, przy niej wieś Roboszki, druga, jaź do Pomeranii należąca, tuż przy pierwszej Rubenki. Od Pucka więc na pół- noc morze, nazwanie miało Kronium. Mela nazywa Sinus Codanus ($ 255); lecz to nazwanie zdaje się odnosić do tej części morza, która na zachód i połu- dnie przylądku Rubeas leżała. Ogólne narzeczenia u pisarzów starożytnych i poźniejszych, są: Ocea- rus, JMare Scythicum, Sarmaticum, Barbarum, (1) Plinius. Lib. IV, c. 15, p. 165, ——— | 2 m—m—— - — Saka. Nw IM TIE 16 — 252 — Svevicum, Pigrum, Germanicum, (rothicum, Sal- sum, Sinus Grermanus, J/'arriaźskoje More, u A- bulfedy i Nestora (1). Zatoki takoż rozmaicie były namianowane: u Pliniusza, Ryska zatoka, nazywa się Sinus Glłylipenus, w której ujściu leży wyspa Latris, dziś Oesel (2). Inne mniej nas obchodzące omijamy. 241. Pozostało nazwanie Balticaum, podobno najwła- ściwsze, bo nadane od narodu panującego najpier- wiej nad nićm. W języku dawnych Skandynawów, panów tego morza, najstarożytniejszych podobno, Balt albo Zelt, znaczyło zbiór wód, zkąd Malte- Brun wywodzi morza nazwanie (35). Helmold wy- prowadza od Balteus, pas rycerski (4). My do zna- czenia tych wyrazów przywiązujemy jeszcze biało- ści znaczenie, poniewaź tak się one dochowały w mowie litewskiej. Jakoż morze nazywać Białóm, nie jest rzeczą obcą w jeografii starożytnej i nowo- czesnej. Adam Bremeński, przypisuje nadanie na- zwania Balticum, nadbrzeżnym jego mieszkańcóm, tych stron, które ludy plemienia litewskiego po- (1) Istoryczeskij Magazyn, T. IV, str. 151. (2) Plin. 1. ce. p. za (3) Supra citat. 4 EO 'zAym m ze - (4) Helmold: Lib. I, c. 1. POR znde Balticus, eo quod in modum baltei, longo tractu per ŚScythicas regiones żenditur, usque in Graeciam. (sc. Russiam), — 253 — siadają(1). Toż samo i Bajer utwierdzać zdaje się, który tę rzecz obszernie i w sposób zadowalniający wyłożył (2). (25 niy. 242. Pozostaje dopićro uczynić postrzeżenia badaw- cze nad stanem i położeniem wybrzeży morza Bal- tyckiego. W ogólności to morze, między ujściami Wisły i Dźwiny, do drugiej połowy wieku XIII, w bardzo wielu miejscach, inny kształt miało brzegów. Nie tylko mówią za tćm postrzeżenia wyżej w piśmie niniejszóm, na kilku miejscach na- pomknione, lecz są o tóćm zabytki w archiwach krzyżackich; takoż obejrzenie brzegów hydrogra- ficzne, przekonywa wyraźnym sposobem, spraw- dzającym podania w różnych stronach Litwy, o tćm dochowujące się. Od ujścia Dźwiny do przylądku Domes Ness, morze zabrało wiele lądu, w miej- scach szczególnie, między tym przylądkiem i je- ziorem Angerrap, tak, że przylądek tworzący za- tokę ryską, dalej się posuwał w morze na pół- noc i zawracał się ku wyspie Kzel, a przy jezio- rze , które się wyraźniej łączyło, widać, z mo- rzem, była większa wklęsłość brzegu. Powyższe przytoczenie z Pliniusza naprowadza na tę myśl, (1) De Situ Daniae, p. 145. (a) Conjectura de nomine Baltici maris, Comment. Acad. Petrop. T. V, p. 559. . 16* 4 'ą P 4 — 24 — i miejscowe obejrzenie ją potwierdza. Od ujścia Windawy, do ujścia. I)angi, nićma powodu wno- sić, żeby zaszły znaczne odmiany,,w qbrysie brze- gów. W tóm tylko chyba, Że to całe wybrzeże nierównie dawniej głębszćóm było i miało wiele miejsc zdatnych do zawijania statków, o tóm są Świadectwa dość świeże. Wiadomo, że Połąga, Święta i inne mieściny do Żmudzi należące , je- szcze za Panowania Wazów w Polszcze były por- towemi, szczególnie te dwa teraz wymienione miej- sca. Następnie ciągle rok po roku, morze stawa- ło się mniej głębokićm, piaski z niejakąś nawałą z przestrzeni morza nasuwały się, coraz bardziej a bardziej, wyrównywały głębizny morskie, z któ- rych dawniej bursztyn był obficiej wyrzucany. 249. Odmiany Od Połągi do wybrzeży Samlandyi, za- „oka szły bardzo ważne hydrograficzne od- miany, ato w wiekach juź objętych pamięcią hi- storyi pisanej. Podług rozmaitych tranzakcyj znaj- dających się w tajnóm archiwum królewieckićm, postrzega P. Voigt (1), że rzeka Niemen jednóm ze swoich ujściów prawych, od miejsca Russ, zawra- cała się na północ, przyjmowała z prawego brze- gu rzekę Mingę, potóm łączyła się z rzeką Dan- ga, w których połączeniu była stara twiedza Li- (1) Gesch, Preuss. B. III, S$. 67. Przyp. NŃ. 4. J z” 4 = a 4 w b. — 205 — tewska, Kłejpeda (1), naostatek jednóm szerokiem ujściem wpadała do morza, w tóm samćm miej- scu; gdzie dziś ujście Haffu. Do tego postrzeże- nia dodać potrzeba, że Ptolemeusz kładzie ujście rzeki Chronu, która jest Niemnem, sub elevatio- ne Poli 56 graduum et longitudine 50 graduum. Co najbliżej zgadza się z dzisiejszóm ujściem Hałfu do morza. Nadto u nas samych nad górnym Nie- mnem, zkąd żegluga od niepamiętnych czasów do miejsc nadmorskich kwitnęła, mamy podania, że w dawnych czasach Niemen wcale inne od dzi- siejszych miał ujścia (2), Epoka wzniesienia wa- rowni Memla, na ruinach starowiecznhej Kłejpe- dy, przez Landmistrza Inflantskiego Eberharda Sayn, przypada na rok 1252; w tej zaś epoce je- szcze, to ujście północne Niemna, Memila od kra- jowców zwane, istniało. Wiadomość o tóm w po- zostałych tranzakcyach krzyżackich, tak jest wy- raźna , że tylko należy ją usprawiedliwić, przez obejrzenie miejscowe tamecznych stron i wy- brzeży. (1) Z nazwania tego i podań z Krzyżackich czasów, wno- simy, Że ta Kłejpeda była dawną warownią Żmudzką, strze- gącą ujścia Niemna, a poźniej opuszczoną, czy zdobytą przez Krzyżaków, którzy w jej nazwaniu, Niemna nazwanie zacho- wali, pod jej murami płynącego. (3) Powzięta wiadomość od pewnej osoby, wiary godnej, poczerpnięta z powieści szyprów w Powiecie Nowogródzkim: Dusburg, Parte III, c. 2, wyraźnie powiada, że Memel pod Memelburgiem wpadał do morza. — 250 — 244. Ja sam będąc w obowiązku Inżeniera przy ro- botach hydraulicznych na rzece Niemnie, w sku- tek Najwyższej konwencyi między Rossyą i Prus- sami zawartej, w roku 1804 rozpoczętych, pod przewodnictwem kommissyi obu dzierżaw, w któ- rej znajdował się naczelnikiem znakomity hydrau- lk J. A. Eitelwein, miałem zręczność obeznać się z miejscowością tej wielkiej rzeki, od jej źró- dła, do ujścia i mam dziś pod ręką potrzebne ku temu materyatły. Mojóm zdaniem rzeka Ruśnia, czyli prawe koryto Niemna, od uroczyska Russ, gdzie leży Amt tego nazwania, załamywała się w kierunku północnym aż do wsi Szysze, gdzie wpada do Ruśni rzeczka tegoż nazwania. Ztamtąd w kierunku zachodo-północy płynęła korytem At- mat zwanćm, które i dopioro rybacy wyłącznie przed innemi częściami i odnogami tej rzeki wiel- kiej, nazywają /Memilus, JMemilas, Memel, albo „łimat. Do ostatnie nazwanie ma znaczyć w tak- tyce żeglarzy tamecznych zwrót na prawo. W tym kierunku płynąc, owo starowieczne główne ko- ryto Niemna, przyjmowało z prawego brzegu rzekę Tenne, która w punkcie gdzie dziś wpada do Min- ge, płynęła korytem tejże Minge, podewsią zaś Jaciszki załamywała się w lewo dolinką, wyrytą przez ruczaj płynący dziś do jeziora Krakerort- skiego i wpadający pod wsią Ragul, ona się wrzy- — 257 — nała w kotlinę dzisiaj istniejącego jeziora, które podobno dawniej uie było; rzeka zaś [enne prze- chodzące drugićm miejscem jego kotliny, prosto wpadała do Memla, w kierunku południowym, w miejscu gdzie się wody jeziora dziś łączą z ko- rytem Atmat, zkąd poczyna się szeroki odpływ z tegoż koryta tworzący się, nazwany Saurum. lu na lewym brzegu tego odpływu znajduje się wy- niosłość mała, między przepływem Pałaing 1 są dwie wysepki w kierunku przylądka zwanego Winderburgier-Eck; z czego się pokazuje, że cią- gły cypel, od ujść przetokow, nie istuiejących wówczas, Palaing i Ulm, ciągnął się w kierunku od wschodu na zachod i minąwszy przylądek rze- czony, zwracał się ku Neringowi, z którym się łączył pod górą Kirbste, dziś na Neringu będącą. Ponieważ wyniosłość pod wsią Windenburgiem, jak- kolwiek ona wąską bydź mogła (około 200 pręt. Lit.), wskazuje kierunek dawniej istniejącego wzgórza, załamującego się od tego miejsca ku północy, dziś nawet są ślady jego, w mieliznach przerwami cią- gnących się na dnie Haffu, w tymże kierunku. Tak więc Neringu część, od góry Kirbste, aż do Memla łączyła się z lądem, pasem ziemi, szerokość mają- cym od Aigella do Karwajten na Neringu, a da- wny brzeg północny Haffu, był w kierunku od Karwajten do Akminge, w poprzek dzisiejszego Haffu. Główne koryto Niemna, czyli starożytne — 258 — Memilla, przyjmowało z prawego brzegu poniżej ujścia rzeki Tenne, rzekę Wewirszę: która od miejsca, gdzie dziś wpada do Minge, pod wsią Skirry, wypływała dawniej w prawo między wsia- mi Kiksze i Kulwiszki, na dolinę przerzniętą dzi- siejszą rzeczką Drawe wpadającą do Haffu, pod wsią Drawoenami; ta rzeczka ukazuje właśnie ślad koryta dawnego rzeki Wewirszy, przyjmu- jącej niegdyś z prawego brzegu rzeczkę Klisze i po- łączającej się z Memlem w kierunku zachodnim. W takowym składzie położeń hydrograficznych, rzeka Minge, wyraźnie inny bieg miała w dolnej swej części, o czóm i tranzakcya jedna wspomina (1). Jakoź z obejrzeń miejscowych wyraźny ślad się pokazuje, że rzeczka Aglona niedaleko wsi But- wejty zwracała się na południe i-płynęła do rzeki JTenne, ruczajem i dopioro jej brzeg lewy z Tenne łączącym i wpadającym do tej ostatniej pod Skir- rami. Takoż Minge pod wsią Dzitowo, wyrzynała się w prawo, ku wsi Szudnagóm i płynęła kory- tem ruczaja na południe wsi Stariszek. Tu więc przypada starodawne ujście Mingi do Memlać Jej zaś koryto poniżej Dzitowa, aż do wsi Woweri- (1) Mówi się tam o mieście Garsden, nad Minge: Garde ad manum sinistram et excepta silva, quae ab eadem via, (ad Sarde) se ad latus dextrum extendit usque ad locum ubi Menia et Memela confluunt.... u Voigta, 1. c. pod ro- kiem 1255. LX) na dy! Aa balu, o z m m m m | | 4 4 4 — 259 — szek wcale nieistniało, a od tego miejsca wyrył dolinę ruczaj płynący od Rundziszek i połączają- cy się z rzeką Agloną. 240. Tym tylko sposobem można sobie wytłóma= czyć hydraulicznie kierunek dawnego Memla, jako prawej odnogi Niemna. Po zaginieniu której, czyli po przerwaniu się części lądn stałego między Windenburgiem i Karwejtami, gdy woda Halfu polała się w kierunku biegu Memla, utworzyła się część Haffu między Wiudenburgiem i Kłejpedą dziś istniejąca. Jakaby zaś przyczyna tę odmianę h , : tę niw GONIC zdziałała, trudno jest naznaczyc, zł>y-bo- Na - stało zniżenie się całej massy ziemi, w kierunku od Kłejpedy do Karwajten, przy raptownćm wstrzą- śnieniu, skutkiem podziemnych skał runienia w głę- binę jakąś czyli pieczarę, pod niemi będącą. Że kroniki Pruskie milczą o tym wypadku dziwić się nie trzeba, ponieważ ta część dawnej Szalawonii, opustoszona okrótnym sposobem, przez Krzyżakow i następnie Zmudzinow, w drugiej połowie trzy- nastego wieku była zupełnie pustą i prawie bez- ludną, żadnego związku z Prussami niemającą, a twierdza Memel należała do Inflantskich rycerzy, którzy o niejj w ostatniej ćwierci tegoż wieku, prawie zapomnieli. 240. Ażeby zaś przeprówadzić do Kłejpedy Memel AŻ 5 a Ż £ 6) M2 =. Dok — x jeziora Krakerortskiego, prosto w kierunku pół- nochym, przez mszary i niziny, aź do rzeczki Szmalc, jak niektórzy wnosili, toby musiało to ko- ryto płynąć pod górę, w przeciwnym kierunku rzeki Minge i dalszego systema jej hydraulicznego, które pokazuje spad poziomh nakłonienie mający z pólnocy na południe. To samo każe się domy- ślać, że brzeg prawy Memla, przed zapadnieniem swojćm był weale wyniosły i wąskie wzgórze ma- jący, czyli urwisto podmywany przez rzekę. 247. Zwracając się ku południowi, postrzegać mo- Żna, Że rozdrobnionych przepływów, dzisiejszych Ruśni, nie było między Saurum i Skirwich prze= pływami; oprócz jednego, który dotąd się nazywa Kaśnią, czyli Ruśnit. Mógł się on rozdzielać na dwie odnogi czyli tworzyć przepływ Warrus, któ- ry tąkoż jest starożytnym. Lecz te przepływy nie wpadały do Haffu, tylko płynąc w kierunku zachodu, a potóm północy znowu się spływały z głównóm korytem, czyli Memlem. Rzeczka Ak- minga wpadająca do dawnego Haffu, snuła się u podnoża wyniosłości, ciągnącej się od wsi Szaku- now do Karwajten, mającej spad na obie strony, jeden na południe ku Haffowi staremu, drugi na północ ku Memlowi. Koryto znowu Russ, od punktu rozdwojenia się Niemna pod Szancenkrug, do wypływu z niego koryta północnego, czyli sta- — 261 — rego Memla, zatrzymywało nazwanie Russ, które w łóm miejscu i teraz ustaje. A tylko przepływ Rusnit, dochowuje tego narzeczenia cząstkę, i zna- czy mała Ruśnia. 240. Jeszcze do tego obejrzenia dodać należy po- strzeżenie, że na Neringu pod wsią Rossitami był przepływ na morze z Halfu, czyli przerwa, gdzieś » na północ tejże wsi, przez którą wody Hallu, pod- sycane lewóćm korytem Niemna (dlią zwanćm, przyjmującćm do siebie wiele rzek innych i pro- sto wpadającóm do tegoź Haffu, płynęły do mo- rza, gdy się przepełniała Kotlina jego. Gdy więc rewolucya przyrodzona, zniżyła brzegi dawnego Memla i zasypała jednoczasowie przerwę pod Ros- sitami, wezbrane wody Halfu rozlały się po prze- strzeni swej Kotliny nowej od Karwajten do Kłej- pedy. Rzeka zaś Raśnia została poniżej Amtu Russ, rozerwaną na mnogie przepływy. (Obaczyć przytożoną kartę). xa na den pa mało z 4, 26 249. Tema „pg Co się tycze wybrzeży Samlandyi te wcale in- ny miały abrys przed wieki; cała ta półwyspa bardziej była wydatną na morze, tak, Że kiedy przerwa pod Rossitami była obszerną, miała po- stać wyspy, uważając ją z morza. Dowodem uby- wania ciągłego dotąd lądu Samlandyi jest przywie- dzione świadectwo Pisańskiego u Voigta (1), opie- rającego zdanie swoje na piśmiennej wiadomości, iż od brzegu morza do kościołka ś. Wojciecha, zbu- dowanego pod koniec wieku XIII, była odległość milę blisko wynosząca, lecz za czasu tego autora, to jest; w połowie XVII wieku, brzeg morski zbli- żył się do kościołka w rozwalinach już wówczas będącego, o tyle, że odległość nie wynosiła więcej ćwierci mili. (Gdy dziś prawie tuż nad brzegiem morskim resztki tych rozwalin po lewej stronie drogi z Lochstet do wsi Littauszdorf idącej po- strzegać się dają. Ściany tej budowy przez burzę wielką w roku 106g byłą, rozwalone do reszty 200). Niemniej ciekawą jest rozprawa Pana Voigta, zostały. o zaginionej przez zalanie morzem ziemi, zwanej Witlandyą, takoż po tej samej rewolucyi, która ————— KN +4) „Eztąnb Documenta$: qyae templum D, Adalberto olim dicatum, cujus hoc rudera in littore supersunt ,... ad millftfiedistańftam a mari Juisse remotum .... Voigt. Gesch. Preuss. B. I, S 678, że według podań miejscowych, kościołek ten mógł bydź założonym w końcu XIII wieku, nie można wątpić; lecz przynajmniej od daty zawojowanią Samlandyi przez Otokara Króla Czeskiego, w samym po- czątku drugiej połowy tegoż wieku, musiał bydź kościołek drewniany, w roku zaś 1422, po upadku drugiej, czy trzeciej budowy kościołka wznawianej zawsze z drzewa, zaczęto stawic murowany. (Voigt. 1. c. $. 665—066). Ten wniosek godzi podania dawne, z badaniami uczonego dziejopisa Pruss, m Ń = zza om 7 ŁY Ź 8244 | 4 hy ; a | | 4 7 A o be Ń Disę a Miemoneń A" sć AGR. Zam 27: do sromecy SE Łó. j Hokazagięć YF AKTU a 5 o z Upa cte komi. - rę Ktleypiochą ; pi 3 2 M Ż| ł E a | » | « 4 mal 4 5% ( AU GA, 75 | Żlsta ARMII MCNUL E- |. + Nase | "0 N ż) ż zt 100 az , — 4.74 wylorA ! z : "My I/I Ł VP zł cu JI = k. fodzialka /0000 fuę 0% Ą Gl z MM s US : żi: /! z y (1) M R Ś i) z że J jg” POP. ANĄ R s ź Ze 7a ne dszł | | ME rzyłą? — £ MB I h 7 utź r 5 5 „Jaeiszkk Sx Yysze / | M GZ Z 5 Zł zał © ABE pare j y Ja $ ĘEY E ep . pe z / . | s zyc — w * NAS Tzndex ER Hard jem leery, sę s — YW Jazzadeniiun CECZA aż R zrdzt : u: PAW, 1% Bac rar rea" 4 SY 4? Z p DEL ara Tue 444 J KL NU” Mys, = ( M NO 74 i W (h Złecód ( , :- 7 gJ=(. NX, < u 9 6 W wg Jr 7 ada ł dd g x028 ży < y ; Mieznoniaj Ej | 4 p Mo z — 263 — zamieniła koryto.Memla w część Haffu. Była to kraina ludna, rozległa dosyć, pomieszczała w sobie wsi nie mało, miasto portowe założone przez kup- ców z Lubeki, nazywane Lipza i wiele innych szczegółow należycie udowodnionych, znajdzie czy- łelnik w dziele tego dziejopisa (1); o czćm kroni- karze takoż ani słowa nie mówią. My te musimy „ominąć, abyśmy nie przekroczyli zbytecznie za obręb nam przynależny. Co się zaś bliźszćm okaże z przedmiotem naszym, w swojóm miejscu nieomi- niemy przytoczyć. (1) Voigt: Gesch. Preuss. B.I, S. 677. L= OE Ć aż > GB ROZDZIAŁ IV. Pochodzenie przodków Narodu Litewskiego. — 201. Uwagi ogólne. Jgromadziliśmy w jedno pamiątki o narodach starożytnej Europy, mogących zająć uwa- gę badacza dziejów ojczystych, dopićro w tej xię- dze i w jej rozdziałach poprzednich powiedzieli- śmy, co wiedzieć można o stanie ziemi naszej ro- dzimej, przed epoką przyjścia przodków naszych i osiągnienia tej świętej dziedziny. Zaczniemy za- przątać się teraz wywikłaniem początków Narodu Litewskiego, czyli szukać imienia i sławy narodu, od którego nasz początek mamy. Poprzednicy na- si niezaniedbali pracy w tej mierze, to prawda; ależ jeszcze wiele do żądania zostawili, gruntując swoje wywody na mdłych zasadach. Bardzo da- wne jest zdanie i przez lepszych dziejopisów utrzy- mywanę, że Litwini szukać powinni przodków swoich pomiędzy Alanami. Przyłożyliśmy więc wszelkiej pilności do poznania Alanów, czytelnik już miał o tym narodzie wyżej zebrane wiadomości, U „zzz 0 ok "py R a M Tm i DGA. — tu jeszcze się uzupełnią; lecz rozumiemy, że się przekona z nami o nietralności tego mniemania. 202. * Niemożna wprawdzie przeczyć znacznym i do- bitnym wpływom Alanów na niektóre ludy ple- mienia litewskiego ; ale te juź mieszkały dawno na swoich dzisiejszych posadach, w tej epoce, kie- dy tamci ukazali się w Europie i po niejakim lat przeciągu w ich sąsiedztwie. Świadectwa histo- ryczne są dość jasne , Że Alani sąsiedzili ze Sta- wanią i Galindyą Ptolemeusza, a więc Stawany Galindy, których bierzemy za ludy litewskie, byli na swoich miejscach, nim tamei przyszli do ich sąsiedztwa. Wiemy znowu, że Alani zawsze sposobem pasterskim, czyli koczowniczym, potrze- by Życia opędzali, byli zbojeckim i napastującym narodem, od samej epoki, jak za prawym brzegiem Donu poznani zostali; nić ma przeto przeszkody do mniemania, aby brzegów Wisły, Niemna lub Dźwi- ny, dosięgnąć nie mieli. Owszem zgodzić się mo- żna, Że docierali do wybrzeży morza Baltyckiego, w tej epoce, kiedy Erazm Stella wywodzić chce utworzenie się Litwinów z Alańskiej hordy, to jest: w upływie czwartego wieku Ery chrześciańskiej(1). Nie przeczymy takoż mniemaniu tego autora, że był lud Litewsko-Alański, Litalany zowiący się, który o (2) Lib, II. SG" G | u r 4 2! — 2066 — bardzo mógł się utworzyć z pomieszania Litwinów z Alanami. | Zgodzimy się nawet ze Stryjkowskim, na istnienie takoż Korolanów, czyli ludu Kuroń- sko-Alańskiego(1). Lecz z tego wszystkiego, nie więcej nad to, cośmy wyżej rzekli, nie można wy- prowadzić, czyli, że istnęli wprzódy Litwini i Ku- roni na ziemiach swoich, gdzie są i dopićro, nim przybylcy Alani utworzeniu się tych zlewków na- rodów dali początek. Dziś przecież nic się nie daje dośledzić, coby jakiekolwiek pokrewieństwo Litwinów z Alanami okazać mogło. Znajome są bowiem resztki tego narodu, w dzisiejszych Osse- tyńcach zbadane, mieszkańców części gór Kaukazu, przez uczonego staroźytnika Pana Klaproth, który w dziele „4zya Polyglotta, wykrywa słównik ję- zyka Ossetów, w którym nic nieznajdujemy, coby podobieństwem do mowy litewskiej nazwać można było, wszystkie jej dyalekta przyrównywając , o- prócz niewiela wyrazów spólnych tysiącznym in- nym językóm, jako dochowanych z mowy matki. 250. Usiłowaniem było naszćm, w pierwszym Tomie pisma niniejszego, wystawić zupełny obraz zabyt- ków starowiecznych Narodu Litewskiego, z które- goby każdy czytelnik mógł nabrać przekonania, czćm był niegdyś ten starożytny naród: i czy się (1) Xięga II, str. 28, [4 ca PS ś Pa" , ws ; ARTY t.j” Ao dh 2990. | e dk i qz4 71 4 + + | ma My paviapiarany ków = i ł k PSY AE „K gd zPagni dlręoe Ata fk — A waw " zjyj R ża kó: 4 sg «4 dna a 4 sf , , kowo paw Tan 14'- mua 47 A 2.4 RA | 4 xt f lafna Ś Atu- ył. 4 ya naj nek, par (ana sa HuAne $P na prówi i 14 AM abo, AD>*yy 4 sh L* 7 w nale ry Ła4 3 r-4fE ddua no jm £ *. A, A: : pó "Ry . We Z |- a: A Pop + *FusA i Zee ŚW e C_D nai alrdzy R: ode na ch ella Aun Ay afr f( / nNILL1LU ruala Nod m AF akndatn, Ab A Sa : ZĘ pH r+< A4« nżeja, Paz ud: OPEL ie 4 te WA put "AF Z zaj arludaję i, - Że m. AFA fo. b) W moj. A UG na. mama (ię fm aa kę 195, fal. ga. say dów ŚRI i ufuno > NAJNME | byla znak na” Au AA po; sj lam yk rap PRE) » PPYRE | "nk fe" oyskujt I ca ada. 7 4 Joy any "a par E 4, s. wy fa term ÓW Ha A4rm Jiar (naa 4 [1 Priej 0a t+ 4 "m l ty M < 4a doo kaadko af; oka Mur ef, Wr ZWI ea ref. kk uk eĘ 10 LEAPLRF" dłeówać pa m * RZ" walą nity sk pana knweć 2 > ZZ - at-+Ż BZ. o tt Ay t1 4 442 4, / PZ 3. 4/ 24 tomay - 2. £057 lep 4: PPS E dy» y J | 164. z « Ada A OZ. M XCI. e: 5/- ya ZA 4 7 fan Aue Ema ygd 74 © Jnflmat. e dak: ę maca. RAANnMue wa WaKTYSE s. . fałdy ryja r2EL WAŻ by wa. „arosiE ag mo» Disk panatncje leży ŚR. » p fer „kala (4 WESA wa r. (257 foka 4017779 7 aruł tej (2 y” ” c mn « 4 4 „A / Ą / A , ze p ; Czy e r ż „e - jk : ; . 205 jlawyk pisak kaka 0, TAAAL MM — w nddgtć" mek tem IBRA: (etlca, 4 UVC, ke " ' Dov taż: ŁA | mare iż ze Pa lwa (ama raeftero jetosz p ROWIE PNY Ex a” "AEON MELA rj M8 NY ; zd wała Man 17 ZóĆ Ró ŚLs4t udo do de af 4, fahania Mao obłcn, olac w aty ufny oRm, jek py taa, ja wienia) tów lLta, „zę yp dh zafakem byle ź <" zinc, Pec FRESZ, Mge! Zat naduice zna) sh ana p—. Mi ualo ATR yy MA 7) Knaojzacy (Td gia" > (je UKo h « diem kar my, z wę st Hues 40 Une, leb po mo Xnatet pakuj +: Że ko ua. fla c p żeś 'af bmp Mamo na OŻE- ) pad ukonaw Jia hug yk Hugć zad pla ad Tyma POZ Giofno War: będą Kofik, f BRAD JEY M, Sa zażę » Mae ad a Pane 40 friect wy Mię ógiyA pzd Pu PSC kusż APWY SZA Au Dymig 4 Myj 4 Pin a, Jen puckiaj "ap dą 4, ho Jk („Mumda /dleme 55 A palorna? AAe_ na YIM fyca1. Ej a pa kle A PA Zn mi (6 zał lina Jane U ) xuż topa graj Amy ” [72773 a, A e Kuwo pe, > o Ho ; > 7v065 JA nu Ay AL Ślua Jan MAN” HUTY RA REALAL= Hz xn Krn, tura NADE o AGA t> umuav m M smak ar A 7 SĄ <ĄA eż nia. Frut Y "ee PY Ao e z > 4 © tha wp ri A pocypddlu 00 nanunki em, łe-X £ wofa kęgk pna kudy. Mosty a Dam Ja bile wy UA); P-moslah. zad RECZ" Wima unika MISYM ho na zał uw» wa WY, Me” że A. "WEW e tou "ny xe pr ARe_. Ee Urdć w e vw xn hu £4— Proj r „kd ałlnsśa dA - uoiw Ś" ula e LŁ uce PE +2 po żwów 5 ca „CREmZj a. ad b 398 MIW łe róa- r7nv Y2 M , e adaj gu j Ace —. wypkinł. ład KA — pam). Aun 4 EA rne = ? dętki ad "

a XK um LA wer KśskGkI 50Ń R RK EĘĆ aan boy. 4a KK W Aude lame 7a zwała. obl, Ze nA, z mał nadia JH Uyen (2 „AE dny FLA AaJ rne 7 K 4 p Ki nd ku 3) ubiaja 288 saa 5 m "r< KC +4, YASDE" sky. PE AMienna? ksżę f l | Ciaj u 73 idą ua +3 34 3 w adódjec fra a 0 mld Boję 4ić w ło 2 gui p ny 4 gu Vla wpaa sk ly. yeMi; tp” 46 kk wyrełiye M na? WE wdsa Mhóh na, ze. 972 s sk zc EŃ Ą ł z rAŻ ŁY ele wos 2% H pum 77 A mókeix 7 ok 2 , gy >" t< 2 Eó%; gdy A PER MATFAŁPG 711 4 4M.67 £ ZPW ło 772 Eh Ff1a NM; + AŻ nawa <;e 4, "ZOMEZ u ai . Aina t KAŻ ad ke” *f/ Pr a/f— puma | R, Ana udac Nufra, ona tłafra az Da. 27 e 0 m4 rla3u ema ej Pea porem =" 7; 1A o "A ywa Eco A PEL tę OLA DZ : ź Li m » ZZ 4 XA ma ka, a E = "Ma 4 FEP R AxĄ Jm lu dfno Plana bu eh jr1- JĄ 7: MESA bł Jop. "u. AŻ, fate 4 4a Y . Niż bada ży A CZK 9-41.) AŻ zo Z wi LAAPAYi RAR — alu 140! jego „A ław pana a © 2vz Wtekać o strony H „Momża ZAKO NAA „w Loo da Bud Racpaaj J je A. M na o >, KĘ $R1 TUL" — Rym A ZEE ROZA — 267 — godzi nazywać go dziką hordą leśnych mieszkań- ców, wylęgłych z niewiadomej tłuszczy barba- rzyńców; o czóm niemało dziejopisów śmiało wy- rzekło, chociaż wprawdzie ci tylko, którzy po- wierzchownie wspomnieli o dziejach Litwy; lecz ani Henryk Łotwak, ani Dusburg, ani Grunau, ani poźniejsi dziejopisowie, grunłownie rzeczy którego- kolwiek ludu litewskiego rozważając, nie znale- „li w nim dzikości śladów: owszem każdy przy- znaje i mimowolnie wykrywa częstokroć , że to był lud towarzyskiemi i religijnemi związkami po- łączony w jeden wielki naród, na wielkiej prze- strzeni ziemi zamieszkały, wolny, rolniczy, gościn- ny, pokój miłujący; piasłujący słodkie nczucia to- warzyskiej ludzkości i nadziei nadgrody po tamtej stronie mogiły; ten język tyle grammatyczny i eu- fonijny, te bogi miłych natchnień i poruszeń ser- ca godła, wielkie nieśmiertelności obrazy; wszyst- ko to przekonywa o pochodzeniu pierwotnóm od narodu mającego niepospolitą cywilizacyą , mie- szkającego w stronach niegdyś oświeconego świa- la. Jeżeli napady sąsiednich narodów, jeżeli chci- wość rozbojników morza Baltyckiego, jeżeli naosta- tek bezludzka ochota zdobyczy i nawracania ry- cerzy niemieckich, pogrążyły w niedoli, zapędziły w dzikie pustynie i nanczyły sposobu Żywności szukania podług ichże rzemiosła; nie stracił przecie naród w jądrze swojóm, ani cech uarodowych, ani Dz. Star. Nar. Lit. T. 1L, 17 — 208 — „samoistności, ani cnót wielkich, które go zawsze obok pierwszych narodów Europy stawiały, ile- kroć opatrzność zsyłała dostojnych mocarzy. 254. Warto więc będzie rozbiory, choć pokrótce; zdań dziejopisów i badaczów przytoczyć, o pier- wiastkach tego Narodu. Nie tajne nam są mnie- mania starożytników, nawet dość udowodnione, że Goci byli pokrewnymi Alanóm, że to pokrewień- stwo zajść musiało w bardzo odległej epoce, za wieku Assów, czyli Odyna, że nawet jakoby KRo- xolany dali początek Russ- Warragóm. Mimo, że rozwleklejszy rozbiór tych rzeczy, odprowadza nas od przedmiotu założonego w piśmie niniejszćm: mówiliśmy jaż o Alanach nie mało, i w tćm je- szcze miejscu powiedzieć winniśmy, że temu wszy- stkiemu nie będziemy zaprzeczać. A w kolei, że- by nie pozostało sprzeczności w twierdzeniach na- szych, musimy zrobić uwagę, że w wieków i na- rodów dzieciństwie, nie mało narodów wyszło z je- dnej kolebki, następnie zaś rozradzając się i prze- chodząc w różne strony świata, tak mogły się prze- mienić , że prócz cech rodowych , nie spólnego w nich nie pozostało. Alany byli Scytyjskićm ple- mieniem blądynów, oni dali początek Roxolanóm; Goty byli takoż blądyni, cóż dziwnego, że się da- ją postrzegać pokrewieństwa ($ 49). Ztądże to i źrzódło powieści o pochodzeniu Litwinów od Ala- 5 ; t ę mm | mm wk a m ||| o z | || u Reiym WRRARM A 27 — 2095 — nów, upatrzył Erazm Stella, autor na początku wieku XVI żyjący, on, który wiedział o wywo- dzie pochodzenia Prussów od Gotów, jeszcze upa- trzonym przez Chrystyana Biskapa Chełmińskie- go, żyjącego w pierwszej połowie XIII wieku (1); lecz znając dobrze Prussów i Litwinów, oraz przez głęboką uczoność swoję, przekonawszy się, że oni wcale nie spólnego z Celtyckiemi początkami mieć nie mogą, chciał więc pogodzić to zdanie, zasięgając pochodzenia od Alanów, z napływem Hunnów za- szłych w te strony. a śe, pp zaoq, > 25D. jw "z - Nie mamy ochoty czynić przodków Li- Uwagi bada. wcze. tewskich Włochami, prosto z Italii w te strony zawędrowanymi. Chociaż wielu pisarzów i źrzódło kronik litewskich (2) mówią za tóm; po- nieważ bliżej zbadane okoliczności, inszą nam uka- zują drogę. Lecz nie zbijamy tego zdania zupełnie, owszem pasltaramy się przypomnieć o nićm w ciągu pisma niniejszego pod własnemi tej rzeczy epoka- mi, stwierdzając prawdopodobieństwo starych po- dań, o przybyszach zamorskich. Tu tylko napo- mkniemy wyrazy Łasickiego, zbieracza pracowi- tego najstarszych podań narodowych, który obok powieści o pochodzeniu od Italów, sprowadza tych (1) Voigt: Gesch. Preuss. B, I. Beilage No. 1. (2) Kronika Litewska rękopisna Bychowca, str: 1, 17* = (0006038 ojców narodu od strony wschodniej, to jest: morza Czarnego, przez Ukrainę ruską i Podole (1). Pogo- dzić on widać chciał podania starsze, o przyjściu przodków ze wschodu, z poźniejszćm 0 przybyciu Italów. 250. Nie będziemy tu wyłuszczać pobudek naszych, do nieprzyjęcia pochodzenia Litwinów od Gotów, czy też Celiów, ponieważ przyjdzie kolej poniżej zmówienia o E o- Ani teź rozwodzić się przystoi poafadzbijańTórń świeżych mniemań, dość niewytra- $wionyfh; pódług których, naród litewski ma bydź zlewkiem z mnogich innych narodów, szczególnie germańskiego pochodzenia, który się zawiązał oko- ło czwartego czy piątego wieku nad Wisłą dol- ną, pod nazwaniem Widyowariów, Widdów, czy jak jeszcze inaczej nazywanych. Sam wykład rze- czy naszych, wywraca z gruntu to mniemanie, je- KENNEL (1) Tradunt veteres, majores Samogitarum Itales fu- isse. MNeronem Imperatorem de bellica expeditione cogi- żantem , illos etiam exsułes Romanos, quł in Giaros ste- rili quandam insula habitabant evocari in militiam volu- isse. Verum hos meiu crudelitatis imperatoriae, conscen- sis eorum d quibus bis terve evocabantur navibus, ipszmet autem coesis, ad Pontum Euxinum appulisse, dehinc per saltus, ubi olun Biomana venatio fuit, quique hodie ma- gna ex parte excii jam, Russiae, Podoliae, Lituaniaeque cognomina habent, usque ad mare Balticum..... Joan. La- sicii Poloni, De Diis Samog: in Respubl. Polon. £lzevir. 10627. p. 292. g7 „ " 4 —_ z: z SPADBAL ta zagnanego. W uczonym wieku Polski, żyjący Michelon Litwin, usiłował dowieść jednostajność mowy litewskiej z łacińską (1). Długoby tu było jego dowody przyłaczać, na samćm wyrazów i ob- rządków religijnych podobieństwie osnute, powić- my tylko, że ten autor gruntownie znający oba języki, przekonał bardziej o ich jednoźródłowo- ści, niżeli o tożsamości. (o się tycże porównań ez, CZE z A PE ZZA z językiem greckim, do zadziwienia trafne podo- bieństwa, nie tylko pojedyńczych wyrazów, ale całych frazesów i wysłowień, postrzeżono w nie- małej liczbie. Ciekawy badacz znajdzie tego do- madoaó wody i przykłady, jeszcze obszerniej wyłuszczo- ne u Hartknocha(2). Co do własności języka li- tewskiego, tych samych, które mają grecki i ła- ciński, to wykrył i objaśnił, znakomity znawca języków Xawier Bohusz (5). 201. | Podług posunionych dziś znacznie badań lin- | s a 9 . c | gwistycznych , nić ma wątpliwości, Że wszystkie narody europejskie i bardzo znaczna liczba azya- | tyckich, pochodzą z jednego szczepu, który prze- bywał w Azyi środkowej; ponieważ przy poró- ROEE (1) Respublica Polon. : p. 265. Quaedam ad Litvaniam pertinentia; ex fragmentis Michalonis Lituani. | (2) Alt. uud neues Preussen: str. g7. De Lingva vete- rum Prussorum. Dissert. V, Selectae dissertationes p. 78--108. j (5) Rozprawa o począt. Nar. i jęz. Lit. Warszawa 1808. Rocz. Tow. Warsz. P. N. T. VIII. rok 1811. m. ME m wnaniu ich języków postrzeżono , że istniała pe- wna mowa, która była spólną ich matką; że im starsze zabytki jakich języków natrafiamy, tćm bar- dziej postrzegamy wiązanie się w jedno i zbliża- mie się do jednego początku, tak dalece, że gdy- byśmy zdołali połączyć rozgałęzienia się języków, trafilibyśmy na słownik matki mowy. Język Pe- lazgów jest jedną z najstarszych gałęzi, z które- go poszły: grecki, łaciński i litewski. "To powi- nowactwo jest najwyraźniejsze w czystym litew- skim dyalekcie, utrzymanym wewnątrz Litwy, gdzie nawet imiona własne, familij prawdziwie litewskich, mają uderzające podobieństwa z Rzym- skiemi. 262. Pochodzenie _ W którąkolwiek stronę zwrócimy ba- m Pelazgów, dawcze oko na zabytki starożytności li- tewskich , wszędzie odkrywamy ślady i podania o pochodzeniu pelazgickim Narodu. Hartknoch (1) przytacza wiadomość, że nad morzem Baltyckićm, słynęły odwieczne podania, o początku tamecznych ludów, a szczególnie Prussów. 'To zasłyszawszy ze swojej strony kronikarz Wittechind (2), chcą- cy ubarwić takowe podania pozorem historycznym, rozprawia o Macedonach, po śmierci Alexandra (1) Alt und neu. Preuss. s. 58. (2) Rerum Saxonicar. Lib. I, in pr. — 277 — Wielkiego przybyłych w Pruskie kraje. Ponim kilku kronikarzy to samo powtórzyło z nowemi dodatkami, zawsze gruntując się na postrzeżeniach miejscowych, które im ukazywały pokrewieństwo z helleńskiemi pokoleniami. Inni popierając do- wody pomysłów swoich podobieństwem mowy, z największą wiarą przywiązali się do podań, gło- szących o pochodzeniu tłakowóm. Willichius, ro- dem z Pruss, który kommentował Tacyta, najwyra- Źniej przekonywa, że Litwini są greckiego pocho- dzenia, z któremi umiał w ich mowie rozmawiać, umiejąc tylko po grecku (1). Te ślady greczyzny po- pierają odwieczne podania, słynące u ludów litew- skich, o przodkach Pelazgickich. Hartknoch przy- wodzi wyjątek z poematu pisanego łacińskim języ- kiem, przez Fryderika Zamilego, który żył w wie- ku XV, rodem Prussaka (2): gdzie mówiąc do sy- nów swoich o pochodzenia swojćm litewskićm, między innemi wspomina o przodkach Pelazgach. Obaczmyź bliższe ślady, że imie tych przodków, nie tylko nie było obcćm w Litwie, ale się uwieczniało w imionach własnych znakomitych osób, familij, p ra (1) Powiada o mieszkańcach zaniemeńskich , względem Pruss: — Szcuł ipse usu comperi guoties ipsis graecissando łocutus sum; ut qui patriae meae vicini sunt. Jodocus Wil. lichius; Comment. in Lib. Taciti de Morib. Germ, Parte II, c. 14. p. 476. Anno 1560. (2) Alt. und neu: Preuss. str. 444, — 278 — w nazwaniach rzek, jeziór, osad. Dusburg (1) przy- c pomina imie znakomitej osoby, rodu xiążęcego Pe- lusa imieniem ; podług miejscowych postrzeżeń, była i familia szlachetna Pelusów, czyli Pelasów, _w powiecie lidzkim; tamże znajduje się rzeka Pie- lasa i jezioro do którego wpada; są wsi, starożytne osady, Pelasa stara i nowa, tudzież Pałaszki, w tym- że powiecie i w blizkości tychże wód leżące. Obręb nawet znaczny kraju tym miejscom przyległego nosił dawniej nazwanie Peluzyi. O tóćm będzie- my niżej mówić jeszcze. To wszystko prowadzi do prostego domysłu, że w pokoleniach litewskich nie wygasała pamięć pierwszego przodków pocho- dzenia, rzadkim i tylko właściwym starożytnym narodóm sposobem, dochowana, który dla nas no- wożytnych mniej byłby pojętnym, gdybyśmy pra- wie dotykalnych dowodów nie widzieli. Niech so- bie zresztą przeczy, kto chce, iżby u ludów, tak różną od naszej dzisiejszej cywilizycyą mających, mogły się rzeczy historyczne dochowywać, przez długą kolej wieków: my zostaniemy przy zdaniu naszćm, choćbyśmy tylko mieli odwołać się do rze- czy w pierwszym tomie pisma niniejszego wyło- żonych; ale są uczeńsi od nas badacze starożytno- ści ludów litewskich , Kotzebue, Voigt i drudzy, którzy poznali i utwierdzili prawdziwość history- czną podań narodowych, słynących w ustach ka- c L (5) Parte III, c. 252. p. 304. — 279 — płanów, przy każdej ofierze, przy kaźdćm naucza” niu ludu powtarzanych słynących w śpiewach, gadkach i nazwaniach miejsc, aż dotąd poczęści do- chowanych. 205. Sam tylko jedynie brak badań, miejscowych dostrzeżeń i porównań ich z pism świadectwami, przywodził dziejopisów do omyłek, zawsze wyra- dzających się z powierzchownego rzeczy objęcia; doradzał krytykę niestosowną i pironizm histo- ryczny. Ominiemy starowiecznych kronikarzow niewytrawione domysły, i nowoczesnych pisarzow niektórych gładkie wykłady nic nieznaczących rze- czy. Lecz dziwić się musiemy dla czego Dobrow-= ski i Gatterer policzyli mylnie Litwinow do jakie- goś pokolenia Finno-sławiańskiego; i nasi nawet polscy pisarze nie trafili na rzeczy istotę. Wsze- lako starożytnicy, którzy się nad Mytologią i ję- zykiem litewskim chcieli zastanawiać, zupełnie naszego zdają się bydź zdania. Pan Rask, uczony Duńczyk, piszący w roku 1617, wyprowadza Li- twinów z tegoż samego, co i my gniazda. On mnie- ma nawet, że nim ten narod przybył nad morze Baltyckie, gdzieś w środkowej sławiańszczyznie musiał gościć, zkąd ma wyrazy sławiańskie, czyli raczej sławiano-sarmackie; że mimo to mowa li- tewska, jest źródłosłowowie wzięła z jakiegoś ję- zyka bardzo starożytnego, pochodzącego z Tracyi. 4 -; To pz - w łk a © aj 4 £ 4 - s — 280 — To zdanie bardzo łatwo z naszćm założeniem po- godzić się daje, kiedy uważymy, Że sąsiedzi Gelo- nów i Baudynów wschodni, czyli Sarmaci, bydź mogli oryginalnie Sławianami, jak to dowiódł uczo- ny Naruszewicz (1). Szlecer z własnego przeko- nania, uznaje Litwinów, za osobne plemie, różne od ich sąsiadów. Ale kiedy usiłuje opisać bliżej rod litewski, znowu odmienia zdanie, i niezgłę- biając rzeczy, arbitralnie do rodu Sławian przy- czepia. W. ostatku gubi się w uczoności własnej i tćm błąd swój odkrywa, że mniema znowu, ja- koby Sławianie od Litwinow pochodzić mieli, a zaś Letowie, to jest: Łotwacy, pierwotnym lu- dem bydź muszą (2). Nie Łotwakow, którzy są gałęzią Liwo-Litewską, ale Litwinów środkowych, którzy najmniej doświadczyli odmian w narodo- wości, przez obce wpływy, trzebaby było Szlece- rowi mieć na uwadze, ponieważ ci tylko byli w stanie dochowania starożytnej narodowości, ze wszystkiemi cechami, któreby ich Narodu pocho- dzenie wykryć mogły. Wtenczasby ten mąż uczo- ny, przestał na swojóćm pierwszóm założeniu, które zgłębienie starożytności od razu mu nastręczyło; zgodziłby się on z nami, że to jest narod pocho- dzący rzeczywiście od Gelonów, którzy byli Tracko-pelazgickiemi Hellenami ($ 61). Co do mie- (1) Histor. Nar. Pol. T.I, str. 618 i inne. (2) Allgemeine Nord-Geschichte: $, 518. DRR ay a-* szaniny mowy sławiańskiej, ta jest bardzo nowo- czesną w litewskiej mowy składzie; białoruski i polski dyalekta w niej górują, przez wpływ po- źniejszych wiekow zapożyczone, tak jak niegdyś mazowiecki u starożytnych Prussów. Cały nawet zasiłek ten, jak uważa Xaw. Bohusz (1) jest nad- datkowy, albowiem prawdziwie znający swój ję- zyk Litwin, ledwie nie na każdy wyraz znajdzie swoje narodowe wyrażenie. 264. Jakkolwiek dostłatecznemi byłyby dotąd przy- wiedzione dowody, o pochodzeniu Litwinów, cie- kawym jednak badaczóm jeszcze nastręczyć mo- żemy niektóre, za gruntowne w wiekach naszych uznane. Pierwszy oparty na fizyognomicznych postrzeżeniach. Wszyscy dziejopisowie Pruscy po- cząwszy od Dusburga jednostajnie z pochwałą mó- wią o pięknej i odznaczającej się budowie ciała dawnych Prussów i Litwinów. Podług nich mieli oni oczy błękitne, włosy nie czarne, ani zbyt światłe, ani zbyt ryże, ciemno-kasztanowe, proste nie kędzierzawe; brody gęste, długie; ciało białe, jagody twarzy rumiane; byli wzrostu sporego, pię- knej postaci, siły wielkiej, muszkułów wydatnych; do lat sta i więcej dożywali. W ubiorze, nosze- nin włosow i wielu odznakach fizyognomicznych (1) Rozprawa str, 152 i dalsze inne. h | l | | — 282 — wyraźnie się różnili od Germanow i Sławian, bo nie golili, ani bród, ani głów, 'ani włosów krótko nie podcinali. Znaczniejsze cechy fizyognomiczne i dzisiaj są panujące u włościan litewskich, szcze- gólnie w środkowych powiatach Litwy. Mówiąc . wyżej o Budynach i Gelonach opisaliśmy ich cechy rodowe, a te które przywodzimy tutaj, są wyraźną mieszaniną tamtych , czyli pochodne z pomiesza=" nia się blądynow Scytyjskich z brunetami helleń- 265. Druga cecha jest religijno-obyczajowa. Wia- skiemi. domo jak starożytne narody z trudnością przyj- mowały wyobrażenia obcych religii, .że częstokroć naj większe zmiany w ich bycie politycznym niezdo- łały ich od tego systematu odprowadzić. Słusznie więc mówi nasz starożytnik: „,Traki, Celty, Ger- many pomimo długich spólkowań ż Grekami i Rzy- mianami, nie przyjęli od nich ani mytologii, ani obrazow, ani obrządków poźniejszych: to co mieli z niemi spólnego, pochodziło z pierwszego źródła, które wszystkim było spólne. Ścyty śmiercią uka- rali swego Anacharsisa, że się poważył u nich zaprowadzać niektóre obrządki greckie (1). Ja- dźwingi dawali się w pień wycinać za wiarę przod- ków swoich, i Prussowie wyginęli w walkach (1) Surowiecki: Słedzenie Począt. Narod. Sławiań. str. 78. PÓZ „owoce ne biedni ua dy yu pod b 367. 6: mea gy y 6 yo ZP A. ZA r chakienea > TLadcŁ tbziausalŁO "21 Mamać 2 22 274, gw Jaluo. „Sadowa Z ORA (u Jee / W AFR M [m9 ( bw gk dp Bo 4.7. Av. EEE R. I 4d - 96, dm. ta NY ze A (4 na mete praała x pPrPY KLA LBLT ek pogan deka i maż ORNE Ń a je z a kie” | dla | pn enea "FE. „A: to PM z. Knize 4 Foo ze Mam U, *> 4. Larlamay i pnażj Me A: < łafo ntas- Hruzpana tac? (2, PJ AL 125 6, JA laurki (19 Mam ua „4 śą 06 Mr. LA "p. 12-700), "z I aso yw X AMY 1 gy lugc | Ę Ą na PRLFYAAM jAk r """. ORA ZA sk, r” s pioewna PO . "eg 4 nen . Ac em: nej zę ERĄ y xnky Alex , Pr PRBĘ KĘ SZ wojen dam ami Han kę ny za faaucc. Sa * /25'8, 5 uflamiac ACR" A r. tatu. / 13— M6 J, zwiuć jaz AR POPP » wyspie Me» uscązła XINMLRĘRW OŁ oebżoai mej Gu and zy. dec + AARÓS key MAŁ NW mił Ku NE Ż: pe nrxzełe koi, Fnap plx. Janaz diwy piasczyałe fażno wflehebei zu. latatpl fe , Mono er Pak rwaię Pc ok wk zie PRZ 27 ARS ced, 4 CA | zule ZĘ. '% AKC ZŁ Że z. untynać size PZ sat łyk 5 4 / o 3M 1 : ZŻ ja zd, 461 kupy US > 246. H Kam pnaj teaek A 08 paioeke. Piaelk Mezo Ber grze Kuj) Wżynace R fraytzy m ua le boy Ala PRA kanynką . /AK.» ułani LA ale cza )- oeaylkt> [4630) jad zawo nia Rea j tdny— WELKĄA =", x paw "ŁY JPL A = Ua do pork g.-%teodeeow zo zekoóry Auw miej "BĘ BE wy zioma, do Lodz Mob era zzddblech OEI 2 2 ra rodu 1 - A v: "porzezar eni) PAŹ ; 131 z krzyżakami za narodowość swoją, gdyby wpływ — 283 — wieku nieozionął nowe pokolenie Litwinów, ża- dnegoby ich na ziemi takoż niepozostało, gdyby gwałtem religią im wydrzeć chciano. Ludy przeto Litewskie jak wzięły swoję religią, mowę i oby- czaje po Gelonobudynach, tak ją i dochowały aż do wieku piętnastego. Mówiliśmy juź dość o jej zasadach, żeby tu powtarzać jeszcze potrzeba było. Również zwyczaje, obyczaje, przesądy, prawa i dalsze szczegóły, tak jaż wyłożone, jako też wy- łożyć się jeszcze mające, przekonają czytelnika na naszą stronę. Nasi-poprzednicy w niczćm ta- kićm nie zadali sobie pracy, dla tegoź niezgadza- my się z nimi we wszystkićm. Ale niedbalstwo w dośledzeniu rzeczy historycznych, ciężkim jest błędem i ledwie przebaczenia wartym. Czy po- z amomaeczć dobna było wtrącić domysł? że Feruli powró- ciwszy z Włoch, na początku szóstego wieku, przy- nieśli narodowi litewskiemu i bytu początki, i wyrazy mowy łacińskiej, i Rzymską Mytologią? Dajmy że wyrazy; o składzie i naturze mowy li- tewskiej nic niepowiedziano. Ale jakież bogi, jaką mytologią? zapomnieli czcigodni dziejopisowie, Że Rzym juź odtrzech wiekow był chrześciańskim, że całe imperyum było chrześciańskie, że już w Eu- ropie nikt a nikt w Jowisza Kapitolińskiego nie- wierzył, że się brzydzili rzymskim poganizmem sami bałwochwalcy jeżeli jacy gdzie jeszcze bydź Dz. Star. Nar. Lit. T. IL. 16 4 DB m mogli w południowej Europie, bo samo imie Rzy- mian im nienawistnóćm było, jako ciemiężców i wyniszczycielów narodow. Adoacer był chrześcia- ninem, i między jego Herulami opowiadano Chry- stusa naukę. 'Teodorik toż samo i wszyscy Goty. Skądżeby ci Heruli nabrać mieli tyle bogów Grec- kich, Rzymskich, Indyjskich? Ci, którym ani Gre- cya, ani Rzym w pogaństwie, ani Indya znanemi nie były? Jakżeby w ostatku powracający z Włoch, po klęsce Odoakra, Heruli, mogli zaszczepić byt na- rodu litewskiego, kiedy sami z niego pochodnim byli ludem, a to jeszcze ludem wyszłym z tych samych siedzib, na których i dziś potomki ich mieszkają? Lecz o tćm nie miejsce jeszcze roz- prawiać, będziemy niżej mówić o Herulach, i z tego wyprowadzimy gruntowne poparcie naszych założeń. Czy można było, twierdzić na zasadzie dawnych kronikarzow pruskich (1), o początku niemieckim starożytnych Prussow? Jak to uczy- nił najpoźniejszy dziejopis pruski. On, który tak wymównie, tak pracowicie, tak dokładnie inne części dziejów wypracował. Który nieszczędził pracy do poznania mytologii i wszystkich szcze- gółow religijności litewskiej, jakie się w pismach dochowały. Qu, który wyraźnie poznał i odcie- niował lud Prussyi starożytnej, spółbraci i jedno- (1) Lucas Dawid: B.I, S. 12 i drudzy. mm m w z w z WYSOWA, TE? PE AEC AE O AAA AZ Z EE Ę | o || TTE = = (kody maj 4h na, A a zau nyah JoJĘP 2.2 kioiaży luń leń rajwae ce rejon am nealencya". MJnk du. Aim ny'edzu Mzandem fm zna t3: AE O, MJ AA ,, Maj mó am ; © pa zonie a Gb | zurnzako | OERROE My nie © me 7 nap edy Rany Jasć lo Pomię z sin: zosiiynj: Maha, (am mo nano, fall ao, - UM pin, maku oco ść sią Ś od < 0, PAP Śy dari op Có Ło ang, „fpeluiee ”_ PNYJEOŃ ( v- Ut nieuk nicy Aefl - pal leć, va BĘ. Z 743 PP „ABE Kmacfaco Aa na. ALCZID jg 0 lo cą YJ audi fraccń TAaDNx' M ke 4 a dog u Pla luj ay! hu PON 20M bb mąż2 ZY, WŻed En | br'lęnfi nionzń, R SPR 25 e, 16 dozcy $ Ay Manu: £. jósrua neniyja e J freac Ji YWeCT me . SSE o a. Jo war jm AA ni, kb Trelo w 1X pda mamma” w mf EE 8 A Pf LA, zĄa! Aa ki ma Mamie, Any reg py pia wb SI pala ać ać Jzłandaw, ma rdóniy .PoOYEÓ? packdna Jo Juka. W au LTTĄ V. Kyanar2 dej nuosudy M5 AŃOE x duiela. „ dy « aałori. pas JR. Jać. VM. w. Y, Hrugn ( [412 Jak If kam z. Jr na „go ł au. Taf X / padbrde da, PAR br. , lea_ mar MACHO pw znaey ea. Aerła es Żękka frzy Ma; wo lyde RO KARĘ: fe lama Cc, /Aro a « dów JSK A Blaczm © nac: Mo dnanci ŻŁ Wzdłaa dar eu oe Zuo adia.. fudyca da LZĄ, My - LUMLYO wej ra x Pd oadłerone,, Pzrabaumy _ bud uamieudsed He monoyej. ca Tp: [48 śabstn( Sza.) fłożna 34 - Jfa. , nio ża oTiówJEi 3 7 PRBORĘ Ra „a, k lee. € (hre na adj na. ilu za l'luanny A Xdbnaf ni, 7 By PAR 53 praw gy o zzz jleczak ag dano x Araenmna Area Tama, Padyiy LITĄ, Gw pienia she Rami wfia Hacarki , Xe jek ziec Reiojwowa 4 Ana /eK-, taa / ać AAAA p fiu. ME td, Ser JAJO dJ PZóGA oaoiama = A Z pio 3 A zako nyęth lceao no "a będa! na 4 śleu ke To tl €-, pre dijneske mad O ARŚŚCU 06 4) lauowm= > A loea pawi z p eegkw bajasć ko PŻ, |erttzjret A (zy z 187 PRL, AG BĘ "seb | anie aa dB AG] aważ lad une" P, HAXVU. ++: PEP NA NU Meduua, my m "franc oo ah udiskanc" 22 Boze Boswikwa w gó wkwukałca ań Mie OPEC oóciją WOWAA nadłat ed wnke bas rated" a * aa erat poadwy ninja La 204 | akon etuc fraked, Pyza Sa Ra EZ PAD meDne' Xa0 Gaci nabój Że Y ra BR EE 8 REA Zasłę Mebsianuso Wozea F. 179. p” ŚLĄ ME y, 49 (4) dUfne euice 12 ehe e Pd ze fAts . P kożeja: 9 LIE gf PY Za zabu ÓC2228 La ac. ARE CJE kskć HOWE SARE EŁ UŁ 228 w leuechach 7 mw MŁ w Maracameh, ej ra. fes ao nelą 29 zś Kowol. w: óż5i x ly PARSAGZE kiki Kae YN ug s Ka CZSAŁ naj akad ha p 878 zka Powód > PY PE * 28 (z) M2 fach back, Sea: 2 oóć 4 unha. ż4: 766. ło. W Pnm fa APEL. = 30 RE lam płpioc, Fu aury | 474 vu. Wiedz mo, LM | way ma ha wrły ru żę mas fiaw Ulażj | rev zby, TIY- efr. ZY. bany Wa pela nAg> MATH - 144, A k Waki 14, wakanohu u leóni Wjw Bo: żła rów MO, peak żams'4 / fakosz 0460.04 eta, HA nudow M MUZA wm | Hhaniawbha ynaikch. WAP eg” Zdaj wł kin" he uu nadla 2 73 gm KL. Boe WYNAPPRAZĄ A , oaza). zruei ul) jakcć” Jodwo dig we ; ród pa wajay wks, nęwdlone - e madre nanj | 2774 „Z b EG ZPA 0 LhNA A LĄ BY eia1 apa Sal ża w Olauaayre He UB Bio war Padwa, © 1” tdk ię O ESEE | 242! , ZA są | / nm nw UM4 "m" 0 a% fastuwi rym *») W dicdei © SŹ Z dos | pea 7 1a Popp AENEL eni wz. ei TEPEE O ET” "pn | EM RO Er, „>. 4/79 w. , ę R > ze 4 6 A c, La 4 +4 | £ DZ] — 299 — epoką od nas naznaczoną, podróży w mowie bę- , dąccj; hów Nostbj rzeczy, to jest: umieszcza Ge- lony i Budyny wm Litwie: zasadźając się na zna” » czeniu textu autorf „swojego. Naruszewicz poró- wnywając w tćm miejscu jeograłią Herodota z Pli- niuszową, naznacza pobyt tymże narodóm na Po- lesiu Litewskim, czyli w okolicach Śniatynia (1). Taką” nzeczą, kiedy rzek nazwańiem, dobrze zna- jomóm i dotąd , godzi się użwierdzać ślad poby- tu nad ich brzegami narodu, nadającego nasam- przód im te nazwania, które się odzywają w dzi- siejszej ojczyznie- tegoż narodu i kiedy starożytnej jęogralii badania lót sąfao potwierdzają; będzie się * godziło w ypadek, przejście narodu wyjaśniający, policzyć do wypadków historycznych. 1. my AT Zważywszy jednak naturę ziemi we. SR Uzadowtania 4 $ . e : s : się. lesiu nad wzmienionemi rzekami, która. jest mało przyjazna rolnictwu, a zatóm przycho- dnióm z Żyznej Ukrainy nieponętna, może nawet i blizkość Dniepru, nad którtgo brzegami grzmiały hord najezdniczych okrzyki; tatwy przypuścimy po- wód do dalszego podróży przedłużania. Ztamtąd więc najwyraźniejszym szlakiem i najłatwiejszym do przebycia, udano się w górę rzeki Naczy, aż do źrzódła Szczary. Rzeka ta bierze początek swój (1) Hist. Nar. Pol. T. I, str. 15, 1)z. Star. Nar. Lit. T. IT. 19 — 300 — w powiecie Nowogródzkim, nie daleko Lachowicz, z jeziora okrągłego, i w zagłębieniń podobrićm do czary leżącego , jakby więc z ezary wypływała ; naturalne ma u Sławian narzeczenie. Brzeg jej prawy, aż do ujścia do Niemna, wygodny szlak na- stręczał. Tą koleją znajdując się juź raz nad sy- stemem hydraulicznćm wielkiej rzeki, płynącej na zachód, mogli z łatwością za jej biegiem prze- dłażać iście, które od przeznaczenia mieli sobie wskazane. Przeszli niebawiąc piasczyste wy- brzeża Niemna, znajdujące się niżej ujścia Szcza- ry, i przeprawiwszy się dopićro za rzekę Zelwę (1), za jej lewym brzegiem, w okolicach dzisiejszego Jabłonowa, trafili na ziemie żyznością swoją, tam- toczasową, zapewne mogące niejakoś iść w porów- nanie z ukraińskiemi. Tu więc odkryło się miejsce do bezpiecziłćgo założenia nowej osady, nad rzeką piękne okolice przerzynającą, która i dziś oblewa najladniejsze, najozdobniejsze i najurodżajniejsze powiatu Wołkowyskiego strony. Rzekę tę uświęcili religijnóm nazwaniem /łos, które się i dotąd je- szcze w całości dochowało. Oprócz tego dowodu miejscowego, mamy zabytki w autorach staroży= (1) Zelwa, nazwanie Litewskie, nie na jednóm takoż miejscu się powtarza. My nie będziemy się zaciekać nad etymologicznemi wywodami nazwań rzek, któreby nas da- leko od zamierzonej krótkości odwiedły, zostawując to zna: wcóm języka Litewskiego i jego pierwiastków, | | | | a O A WE GuCZ w p 129 — 30I — tnych, utwierdzone badaniami nowoczesnemi. Dy- onizy z Charaxu, opisujący świat jeograficznie, pod Cesarzem Oktawianem Augustem, wymienia dwie rzeki: Pantikapes i Aldeskus, które zlewając swe wody w jedno, łączą się z morzem, mającćm na wybrzeźn swojóm bursztyn. Są to bezwątpienia Prypeć i Niemen, chociaź badacze niektórzy za pierwszą Wisłę biorą, lecz na drugą zgadzają się wszyscy. Jeograł ten nad tej drugiej częścią gór- ną umieszcza naród Gelonów, najwyraźniejszym sposobem (1), Naruszewicz nie na jednóćm miej- seu toż samo utwierdza (2) Sam Ptolemeusz, który w tym razie wskazuje na tejże posadzie naród Igel- . m ODEONĆ O z z R RY _ loni, nie wlicza go do narodów Bastarnskich, które na wschód-południe względem tamtych kładzie, ani teź do narodów prawdziwie Wenedyckich , które na zachodzie były, lecz zostawuje jakby oso- bue plemie. [Toż samo, nieco wyraźniej nawet; Stra- talii ma iły w 4 bo w xiędze siódmej namienił. Nie mamy przeto żadnej przeszkody przeciw naszemu rozumienin rzeczy, iżbyśmy wahali się za prawdę historyczną uznać, pobyt ojców Narodu Litewskiego nad rzeką Kosią, w dzisiejszym powiecie Wołkowyskim pły- nącą. (Osady te trwać nawet mogły do wieku czwartego, lub nieco poźniej po Chrystusie, nim się (1) Lelewel: Badan. Star. we względzie Geogr. str. 559, 562, i karta jeograficzna No, 45. (2) Hist. Nar. Pol. IT. I, karta przy stronicy 25, * 19 — 302 — nienacisnęły w strony górnego Niemna plemiona Ara Żebyśmy należycie pojąć mogli sposób tłóma- Sławian. czenia się w piśmie niniejszćóm zawarty, i razem trafili na drogę, mogącą zaprowadzić każdego czy- telnika do miejsc wykazujących sprawdzenie rze- czy tu wykładających się; musimy jeszcze jeden ustęp zrobić, W ciągu mnogoletnich śledzeń sta- rożytności krajowych, zwiedzając rozmaite strony kraju przez ludy plemienia litewskiego zamiesz- kałe, z jednostajnością zadziwiającą postrzedz się zdarzyło następujące wypadki: — Gdzie tylko zie- mia jest z przyrodzenia przyjazną rolnictwu, czar- ua, sucha, wyniosła, jednóm słowem, w składzie swoim płodna; tam się chociaź okazuje wyższa sta- rożytność osiedlenia się ludzi, dawniejsze roli z pod lasów wydobycie, większa polistość, mnóztwo sta- rych mogił, kurhanów, dróg, okopisk, wiele szcząt- ków zdawna przeminionej ludności licznej; ale za to mieszkańcy obecni, w rozrodzie swoim, więcej są pomięszani z inuemi plemionami, ałbo ludami różnych narodów, zważywszy ich cechy fizyo- gnomiczne, ubiory, mowy, zwyczajć, obyczaje, spo- sób uprawy roli i rozmaite narzędzia, Przeciwnie, gdzie ziemia z przyrodzenia jest niesprzyjającą rol- nictwn, piaszczysta, zalana nienżytecznemi topie- liskami, mszarami i lasami pokryta, jej osiadłość | - | , * t a e on AE RC A AA MZ OT O ME O IZ PM — —"——" | 130 — 3038 — | wyraźnie się pokazuje nówszą , ludności zdawna szczuplejsze ślady, czyli brak tych pomników zna- mionujących starożytność osad, albo ich wielka rzadkość. Mieszkańcy zaś albo mało bardzo, albo wcale nie będąc w plemiennej swej oryginalności zmieszani, zachowują wyraźne cechy rodowe, w lizyognomiach i we wszystkićm, wyżej wspomnio- nóm. W takich właśnie stronach, nad wszelkie spodziewanie , znalezliśmy najliczniejszy plon do badań o przeszłych wiekach Narodu Litewskiego, czyli pomniki dochowane w żyjących pamiątkach; z A przesądy, zwyczaje, obyczaje, obejście się domo- we, język, użycie narzędzi, odzieź , podania, po- wieści, gadki, śpiewy, dyalektyczna mów różnica, wszystko cechę oryginalności litewskiej wskazało, Odosobnieni wśród wielkich lasów, piaszczystych zaspów, błot nieprzebytych, pomiędzy jeziorami | przestronnemi, wieśniacy, jak w Starostwie Me- | reckićm, są prawdziwemi potomkami starożytnych Slowaków, tego ludu litewskiego, który znaczną | przestrzeń właściwej Litwy zdawna zamieszkiwał. | Nie mówię tu o powiatach całych, przez lud litew- ski zamieszkanych, położonych we śrzedzinie ziem” do Narodu Litewskiego należących, gdzie się mowa i wiele narodowości, w czystości dochowały, ponie- waż tam prosta jest droga do badań dla każdego, cho- ciaź itam nawet znajdowałem postrzeżenia miej- scowościami, jak w reszcie Litwy odznaczające się, m ŚW podług wyższego założenia naszego. Obok tego pa- miętać należy, że wszystkie nazwania osad, pól iłąk, pochodzą od imion własnych osób, albo bo- gów, bardzo rzadko od rzek, a prawie nigdy od tralankowych okoliczności, w krainie, która pra- wdziwie była zdawna litewska, czyli z samego po- ezątku przez Litwinów zamieszkaną. 279%. W róćmyż się do ciągu opowiadań naszych o wę- drówce przodków Narodu Litewskiego. Nie za- przestali oni na założeniu osady nad Rosią Woł- kowyską, lecz za biegiem Niemna posunęli się ku jego ujścióm. la wielka rzeka, im się bardziej przybliża ku morzu Baltyckiemu, tćm powabniej- „sze pod każdym względem nastręcza miejsca. Mi- nąwszy jej przestrzeń między Grodnem i Kownem, bogatą w czarowne pozycye , szczególnie wdzię- czne, zachwycające , żyzne i płodne napotykamy wybrzeża. Połączona z Wilią, prawdziwie ma- jestatycznóm płynie korytem, przez ziemie naj- przyjaźniejsze rolnictwa, aż do samych nizin za Lylżą poczynających się. Od Kowna zaczynają się lasy lipowe, które niegdyś wielkie przestrzenie zajmowały, nastręczając z pszczół nieprzeliczone korzyści; rybołowstwo, zwierzyna i inne przyro- dzone bogactwa, znęciły, zapewne, osadników nowo przybyłych. Skoro więc poznali te błogie strony, na co niewiele czasu potrzeba było, bez- | | | j r 7 s — 305 — wątpienia rychło tam zamieszkali. Tak więc po* strzegamy juź przodków Narodu Litewskiego w sty- czności z morzem Wenedyckićm. Starożytności ba- dacze niewątpią o tćm: czyli, że Budyny wmieszali się między osady Wenedów i Sławów i osiedli czę- ścią w pokoju, częścią może wyciskając inne ludy, nad Niemnem, a potóm i Wisłą, następnie Dźwi- ną, opowiada z przekonaniem historycznćm Osso- liński(1). Jakoż koryto Niemna zmierzając do mo- rza, doprowadziło do kresu wędrówki na zachód powziętej. Szczególnie więc wybrzeża dolnego Niemna uważać należy za najpierwszy pobyt w tej stronie Narodu Litewskiego, zkąd rozprzestrzenia- jąc się, zajął dalsze kraje. Thunmann zapewnia badaniami swojemi, że skoro ojcowie Narodu Li- tewskiego przybyli nad morze Baltyckie, i nad nićm się rozpościerać poczęli, zajęli wraz Sam- landyą i kopalnie bursztynu (2). Wszelako naj- starożytniejszą widzi się bydź osada nad częścią prawego koryta Niemna, nazywaną dotąd liuss, albo ze Sławiańska fiuśnia. (1) Ossolińskiego: Uwagi nad Kadłubkiem, w przekładzie Niemieckim Lindego, Beitrhge, str. 41. (2) Thunmann: Untersuchungen iiber die Geschichte eim- ger nordischen Vólcker, str. 00. p Jy| / 4 4 «” t ś 4 ROZDZIAŁ VWL O Russyi io Russach. z R) RZN 280. Zdanie nasze o istnieniu starożytnej krainy li- tewskiej Russyi, położenie mającej nad prawóm korytem Niemna dolnego, podobnie nazwanćm, czyli mającćóm narzeczenie religijne litewskie Ross, pokazać się może komu za wymysł świeżo powzię- ty i naciągnienie do rzeczy w mowie będącej. Dla tego, mimo ndowodnień, których ten rozdział jest zbiorem, odwołać się nam przychodzi do powagi najlepszych dziejopisów, na których czele, szcze- gólnie, co do materyi toczącej się, Karamzin sła- sznie się pomieszcza. Według nich była nieza- przeczenie kraina zowiąca się Russya, istnąca bar- dzo dawno przed epoką, nim się Sławianie Russi- nami nazywać poczęli. Z niej pochodził Ruryk ze swojemi Warragami, którzy dlatej przyczyny nazywali się Russ- Warragi, czyli prosto Russy, waleczne Skandynawów plemie, panujące zdawna takoż na wschodnich wybrzeżach morza Baltyc- kiego. POWER RM EZ w m — 3807 — 201. Nie będziemy tu powtarzać o czómeś- ZPywody na- : ź : = ., + Zzwania loss. my jnź nie na jednóm miejscu w piśmie niniejszóm powiedzieli, w materyt zapożyczenia wielu rzeczy religijnych od Indyan Dudystów, przez Narod Litewski, a szczególnie co do uświęcania rzek pod namianowaniem oss, teraz przy- szliśmy do tego miejsca pisma naszego, gdzie 0 naj- ważniejszej rzece tego imienia mówić będziemy, czyli o prawćm ramieniu Niemna dolnego, które się i Russ nazywa; gdyż postrzegamy nad nią i krainę, Russyi nazwanie noszącą. Mniemając, że czytelnicy nasi pamiętają rzeczy powiedziane wy- Żej w tej materyi ($ 50), musimy się wdać w na- stępne jeszcze wyjaśnienia, dla gruntownego po- znania całej rzeczy. 202. W piśmie świętćm, u Proroka Ezechiela, znaj- dują uczeni wyraz Złoss, czy też Złuss, jedni go biorą za nazwanie pewnego narodu, drudzy za imie własne osoby, inni, na których stronie i Ka- ramzina znajdujemy, rozumieją go przenośnie, w znaczeniu Głowa, Główność. Wschodni pisa- rze są za pierwszóm mniemaniem, opierając się na wykładach Koranu. W Sanskrycie jest podobny rr " 3 r "r7 ga 1 a | 1: Je Y wyraz i podobne znaczenie mający (1); on obcym —— (1) Rapport entre la langue sanscrite et la langue russe par Frid. Adelung. $. Petersb. 1811. — 308 — nie jest mowie litewskiej, w której stanowi pier- wiastek wielu wyrązow (1). Śledząc w języku litewskim, zdarzyło się natrafić na ten sam wy- raz łiuss, w jednej piosencę odkrytej w powiecie Rossieńskim w roku 1805; śpiewak usiłaje malo- wać słodycze i korzyści przebywania w ojczystej zagrodzie, przyganiając opuszczającym jej pobyt (2). Naturalne naśladowanie bajki pod tytułem Go- Ząbki.u Trembeckiego tak szczęśliwie oddanej po polsku. Szukałem ktoby mi wyłożył znaczenie tego wyrazu, który z pierwszego wyrozumienia zdawał się wieś znaczyć. Lecz poźniej objaśniony byłem przez jednego kaznodzieję litewskiego z Wil- kiszek, w Prussach, że się ten wyraz iłómaczyć powińien przez niemiecki Szammorth; co po pol- sku chociaż dosłównie powiedzieć nie można, od- powiada jednakże on temu co nazywamy Główna osada, a w myśli piosnki, Ojców dziedzina. Do- pieroż wiedząc, że rzeka Arax czyli Ross wzięła nazwanie pierwotnie od matki narodu Ścytyjskie- go ($55), którego Budyny byli częścią, nietrudno nam będzie pogodzić zdania uczonych badaczów starożytności wyżej cokolwiek powiedziane przez (1) Słównik Szyrwida str. 61, Rustus, gniewliwy, Ru: słibe gniewliwość i wiele innych. © (2) Owoż wiersze w kwestyi będące: ,„„Su Żmogu niekas niebus, ,„„Kurs apłajda sawas russ.” — 309 — nas. Gdyż bardzo dobrze mógł się nazywać pier- wobytny narod Ścytow, Russ, czy Ashabir-Ros (1) jak chcą arabscy pisarze, będąc głową i pierwszą osadą całego narodu. A w tóm znaczeniu i upo- wszechnił się na wschodzie wyraz, znamionujący te dwie wspomniane własności. 200. To wymieniwszy zejdźmy do świadectw pi- śmiennych, udowodniających rzeczywistość znaj- dowania się nad Niemnem dolnym, krainy Russyi. Muratori dochował donacyą na rzecz stolicy apo- stolskiej uczywioną przez Xiążęcia polskiego, z0- wiącego się /Misica. Był to Mieczysław ojciec Bo- lesława Chrobrego, panujący między rokiem 964 i g 99. W tej donacyi między innemi rzeczami wzmieniono o brussyi, mieście Russ, i o krainie ussyi, w jednym obrębie z tamtą jakoby będą- cej (2). Kronika Kwedlinburska wspomina pod ro- kiem 100g 0 Mussach i Russyi, na tómże miejscu czyli na północ Prussyi położenie mającej (5). Adam Bremeński gdy wylicza prowincye Pruskie, które przez niepojęty kaprys wyspami nazywa, . ) c U , sal . : » : s NG « powiada, że Samlandya graniczy z Russami, czyli A Z R p W z A i OR (1) Sur les origines Russes, par Hammer. St. Petersbourg 1027 P- 1. (złiwsc: fine Pruzza.... locum qui dicitur Russ, et fine fiussiae. Antiquitates Italicae medii aevi T. V, p. 851. (5) Helmold; Chronic. slav. Ł.1, c, 15 i indziej. Wo — ŻI0 — krainą Russyi, którą jednak w komput prowincyi pruskich nie wlicza, poniewaź wtedy stanowiła część Żmudzi (1). Radewik Frysyngeński opisu- jący granice Polski w trzynastym wieku, wzmie- nia o Russyi w kwestyi będącej. Objął on gra- nicą polską całe Prussy, aż do morza Baltyckiego, gdzie w sąsiedztwie upatruje Russów, których Ruthenami, to jest: Rusinami, niewłaściwie nazy- wa (2). Kronikarze ci i po nich poźniejsi niektó- rzy wiedzieli o tej ziemi litewskiej, noszącej Rus- syi nazwanie, które pomieszało się ze sławian- szczyzną górnego Niemna. Sam Duasburg, mimo skażenia textu jego w tym rozdziale, gdzie mówi o granicach Prussyi, wskazywać zdaje się dwie FRussye osobne i znajome za jego wieku, jednę przez którą Niemen środkiem płynął, nim wszedł do ziemi litewskiej, a drugą potóm przerzynał wyszedłszy z Litwy (5). Jakoż Jeroszyn, skracający to miejsce Iusburga, w przekładzie swoim nie- mieckim, powiedziawszy, że pierwszą ścianę gra- niczną Prussyi stanowi Wisła, drugą Niemen, trzecią Morze, na czwartej ścianie kładzie kraje (1) Tertia insula illa, quae Semland appellari solet, coniigua Ruzzis.... Adam Brem. de situ Daniae, p. 147. (2) Polonia habet ab occzdente Oderam fluvium, ab oriente lstulam, ab sepienirione Ruthenos et mare Ścy- żhicum. De reb. gest. Friderici Imperatoris Lib, I. (5) Parte III, c. 2, p. 68. — 3I — Russyą, Mazowsze i Dobrzyn (1). Niesłusznie więc Hartknoch w notach swoich na to miejsce Dusburga, rozumieć każe Raś litewską, czyli Po- lesie, albowiem Polesie od Rusi jest wcale innym krajem i było zdawna; Prussya nigdy nie grani- czyła z Rusią, lecz z Polesiem, które zamieszki- wali Jadźwingi, i lud ich jednoplemienny Słoneń- czyki od strony zaś Szeszupy, Litwa Sudargowska była aż do Niemna, która nigdy do Rusi nie mo- gła należeć, z przyczyny swej odległości. Zkąd- inąd Dusburgowi znajomi dobrze byli i Ruśnieńcy, czyli Russy Litewscy, poniewaź ich wyraźnie na innćm miejsca wymienia jako sąsiadów ł jedno- plemiennych z Samlandczykami (2). 284. Żebyśmy się bliżej o tćm przekonali, obaczmy topograficzne Russyi położenie, wyciągnięte z o- bejrzeń miejscowych, przezemnie samego czynio- nych i badań najściślejszych. Jej granice były na- stępne: na zachod Haff Kuroński czyli całe jego wschodnie wybrzeże; na północ Amudź, czyli sta- (1) Ibid. p. 71. (2) Za wieku Dusburga Russy mieszkali jeszcze w Szala- wonii granicach i odpadli od Krzyżakow w roku 1295. O czćm powiadając donosi: sed dum commendator de Kon- nigsberg cum suo Kzxercitu rediret, ut dictum est. Sam- bitae et maxcime Russici conspirationem fecerunt, ut omnes suos nobiles occzderent .... Dusburg. P.III, c. 205, p. 555, U niego Rusini sławiańscy są zawsze fiużhenż, nazwani. — 3I2 — rożytną Juhryą; na zachod krainy Ścyrow i Sn- dargow; na południe Szaloniją i Nadrawią, pro- wincye właściwej Prussyi, granice te znaczne są w uroczyskach wód i miejsc, które w lingwicz- nóm odróżnieniu poznawać się dają (1). Rzeka Szeszupa, od punktu, gdzie zaczyna tworzyć dzi- siejszą granicę pruską, część odgraniczenia wschod- niego stanowiła, aż do wsi Łazdebirry nad jej lewym brzegiem leżącej; dalej granica południo- wa idzie od wschodu ku zachodowi, przez puszczę Kalwelską, następnie rzeką Inster, począwszy od wsi Kłonie, do wsi Kraupiszek, ztąd linią popro- wadzoną w kierunku równoleżnika do górnej czę- ści rzeki Badup czyli Ossy i puszczy Sznokińskiej, która rzeka wpada do Argi, dalej w dół rzekami Argą i Łaukrą, aż do południowego czyli lewego koryta rzeki Niemna, Nemonin zwanego, która wpada do Halfu. To odgraniczenie Russyi, od Prussyi, tak jest na miejscu wyraźne, i tyle od- znaczone szczegółami, że wątpić o tćm nie można, aby nieoddzielała niegdyś dwa osobne kraje. 205. Położenie Russya, starożytna ziemia litewska, Jeograficzne Ś p łiussyi. _ tyle ma w sobie pamiątek dawnych wie- (1) Miejsca do Nadrawii należące więcej są zbliżone w na- zwaniach do skandynawskich, a przynajmniej nie łatwe do zrozumienia Litwinowi ich znaczenie; w Russyi są czyściej Litewskie i w zrozumieniu łatwe. HER (45. ków, że zasługuje na osóbne opisanie. Najprzód — 3I3 — powiemy 0 rzekach, które w ogólności w litew- skich krajach, zawsze są godne uwagi badacza starożytnych dziejów tego Narodu, ponieważ w ich nazwaniach i w nazwaniach miejsc nadbrzeżnych | nastręczają się materyały z odkryć do odkryć pro- wadzące. Rzeka Niemen, ów starożytny Aldeskus, potóm i Chronem nazywany, jedna z największych w północnej Europie, bierze początek i płynie w górnej swej części przez ziemie, które dawniej i zalegały Sarmatów Amaxobiow hordy, później osie- dli Sławianie. Ona pominąwszy Grodno wpływa w kraje całkowicie Litewskie, 1 żadnóm- miejscem ich od obcych nieoddziela. Nad tą rzeką są po- sady starożytnych grodów, usypy, kurhany, mo- giły i uroczysk znaczących, krocie, uświęconych "ZI d* - pamiątkami mnogości lat upłynionych. Szczegó|- niejszym sposobem zasługuje na uwagę część dolna | tej rzeki, począwszy od Kowna do Tylży. O pół- tory mili niżej tego miasta, wyniosłości nadbrze- Żne poczynają się zniżać, ,„majestatyczność koryta się zmniejsza, a Niemen zaczyna się wężować po płaszczyznie wcałe niewielką pochyłość mającej. Pod Szancenkrug, dzieli się nasamprzód na dwa koryta: prawe przybiera mytyczne nazwanie Fuss, teraz Rusnit, Rusna, Ruśnia nazywane, podług rozmaitego wymawiania w językach litewskim, niemieckim i sławiańskim, [a klassyczna odnoga — 314 — Niemna przy uroczysku Russ, które jest posadą starożytnego Grodu, po upłyuieniu około pięciu mil pruskich, przez piękne okolice, rozdrabia się na mnóstwo małych odnog, czyli przepływow. Od- nogi tego rozdrobienia się, są następne: w lewo ku zachodowi wężuje się koryto Skżrwith, co zna- czy Skirrow gospoda, zapewne niegdyś osadę Scyr- rów oblewało; te znowu przyjmuje w siebie za- tokę Josse, albo Jesse, przypominające jedno z va- zwań sławiańskich boga Perkunas; dalej wpada do bagnistej zatoki Haffu zwanej Gillwite, to jest: niezmierna głębina, rybacy nazywają tę zatokę Laing, czyli Łangas, okno, tojest: portową przy- stań. Drugie koryto prościej z Ruśni na zachod zmierzające nazywa się 77'arruss, 1 wieś nad nićm leżąca, starożytnej osady zabytek, toż samo nosi nazwanie, co znaczy Warragska Russ. Ialsze.ko- ryta i przepływy między niemi nazywają się /tu- sneit, ltumplin, F/F iddaus, Liszagis, Szłartszagis, Sztilbeg, Palaing, Memel albo „fthmath, Kamp, Parmaries, Pakałne, Seusedup, Bundulup, Sau- rum, Mumbel, Kurpswe. Henneberger kronikarz pruski XV. wieku jeszcze więcej wylicza tych od- nóg, które dzisiaj nieistną: „4kmenes, Szyrwinde, Alt-Piusse, Neyupe, T'heigsupe, Fitusse albo £/0lm, Kallamppe, Taszargis, Ulmis, Szłoda. Wszyst- kie te nazwania są znaczące w litewskim języku; i przedstawują pole do obszernych postrzeżeń ety- 136 ka dy ań. by nsdkace Ha. saa Ara'ea A. AŚ» Kuki kok nienkaiy k lesiantw RZAD jA Zadie *. HoonycJO zo Zuoleu ŚRO m<Ł - Przetaz 4 rano XMAD Ura: — ala0 ddwornuceo JHaLNt ug mł udo faarA? dż, zk. m eucezdy u £ dee ane tedy poakiw ane, jóń | A 5 uCEMĄP , LEG, x damyby PAR PB > cda ed ponzt ei drawich, A > kk ż : P> ( Meat wu mamę t( czyake Za1nat pe PK s buuiyp 3 ż A Hg dr s 09 w 4 ziemio Żua) rażić asia dj jwaolec OR WNCEJE tu CHadach ZZ palao liokanytnythy pon mak o a? «+ ka Plon aaa ża mj kge lee "al, NALAY ę UKLO NA Zajac. > Si 4 NJ a Ha, ZPW AC ZA c +07 o gó tlx NuilLa4? 1 4 NAUA'A m wie Złeuawnicu / POR Jo eruao dh NY OU pe ple uż a Złą ta 2a mda dee pa uj Gtrevt<- widach, uuadllz " ZZA M 4 dr mę jak af dęwia wła talia, « ai SZA Dany eh Wi ctuzniam © ZŁ A ARÓW: K Adytuzne maske? "2 onej > żę _ Jaka (-P, Typy nTA dAę ) ało jt taa, : 4 r TŁ py ERY złęwo Kano razeMtta 254 A Fuheo łaa do ta nauj sA. Ao, 4 J Ej — 3I5 — mologicznych. (ałówne lewe koryto od Szancen- krug poczynające się rozdwajać nazywa się Giłge, albo Gzłia, co znaczy głębina; niżej pod wsią Bud- wejty rozdziela się na dwa ramiona, prawe na- zywa się stara Gilia, które bardzo się wężuje i dopićro pod wsią Dreiszki spływa się znowu w je- dno. Następnie pod wsią Kryszany znowu się rozdwaja: w prawo rzeka wężuje się niezmiernie i dzieli się na różne nurty, zatoki, jeziorka, na- koniec spływa się z rzeką 'Tawe, która takoż jest ramieniem Gilii i wpływa do Haffu, robiąc jeszcze odnogi Szubbel i Wergel. Lewa Gilia przejąwszy rzeki Łaukne i Timber przybiera nazwanie Ne- monin, jakoby napowrót Niemna, które poniżej Tylży utraciła. Naprzeciw jej ujścia był prze- pływ przez cypel Haffu, pod Rossitami, nazywa- jący się Gausse. Sam zaś Haff nazywał się dawniej Biusna, Burtoniszke Ilusse, Kurtono, od wieku XW zaś dzisiejsze ma narzeczenie, przez Krzyżakow sobie nadane Curisch-Złaff, Kurońska zatoka, od osady Kurończykow w zachodnim jej końcu, za- łożonej przez Krzyżakow kurlandzkich. 286. Nie można takoż ominąć niektórych objaśnień we względzie grodów starożytnej Russyi. W miej- scu gdzie dziś znajduje się Amt pruski Russ zwany, dalej ku północy nad brzegiem rzeki, są ślady sta- rożytnego grodu, mało wprawdzie już znaczne, Dz. Star. Nar. Lit. 2. LL. 20 — JI6 — lecz badawczemu oku nastręczające przypomnie- nie odległej przeszłości. Nad rzeką Raśnią poni- żej trochę Szancenkrug, nad prawym brzegiem i nad zatoką, leży wioszczyna Sienas-Russ, to jest: Russ stara; to miejsce zasługuje na wszelką uwagę badacza, musiał tam bydź grod, albo osada jedna z najstarożytniejszych w całym Narodzie Litew- skim. Słynne w starożytności północnej, miasto „dssagard, o któróm tyle sprzecznych jedne z dru- giemi i z położeniem miejsca popisano domniemań, bezpochyby znajdowało się w Russyi, gdzie Skan- dynawowie ciągle przemieszkiwali. Nazwanie to bowiem jest religijne Skandynawskie, i wyobrażało mytyczny pobyt półbogów i bohaterów starożyt- nych, tego narodu Assami zwanych, których przod- kowie przyszli z Odynem z nad morza Azowskiego. Obaczmyż badania o nim. W Russyi są dwie rze- ki przypominające wspomnione miano, jedna dziś nazywa się Alswe, zaczyna się w powiecie Rosień- skim, przechodzi granicę pruską, płynie mimo wsiów, Pojeszejty, Dwili, Asspurwy, to jest: Błoto Assy, poniżej wsi Szyleniki, wpada do rzeki We- wirsze. Druga, dziś nazywa się Aasswe, poczyna się takoż w powiecie Rossieńskim, płynie w kie- runku południowym, wpada do Wewirsze, pod karczmą nadgraniczną Łojsze. Nazwanie tej ostat- niej rzeki, znaczy Nagórna, lecz dolna jey część po przyjęciu rzek Aiswe i Aasswe, u tamecznych gz) s | i | - ! | w s Ade 68 4 Ą 4 mieszkańców nazywa się „4sse. Ona w kolei swo- jej, wpada do rzeki Minge, a nadjej ujściem leży wieś, dziś nazywana Assgary, które jest niechybnie tóm miejscem, gdzie leżał starożytny Assgard. Rze- ka Minge, widocznie w statych wiekach była przy- stępniejszą dla statkow, kiedy wpadała do Memla ($ 245). Nie miałem sposobności zwiedzić wieś Assgary, dla niespodzianej przeszkody, lecz mi opo- wiadano, Że tam cóś z horodyszcza ma się znaj- dować upewniającego o tóm mniemaniu, nawet odkrywają mogiły z zabytkami skandynawskiej starożytności. Zresztą Assagardów bydź mogło wię- cej, w krajach przez Skandynawow posiadanych, i przez nich założonych, my przeciw temu wcale powstawać nie mamy zamiaru (1). Wiemy nawet, że w Inflanciech był grod podobnie nazwany (2). Drugi grod Skandynawski w Russyi, takoź bardzo starożytny uazywał się Rotala, pobyt niegdyś kró- lika Trannona, o których wnet powiemy. 205. Pan Strube napisał długą i mozolną rozprawę, (1) Obaczyć D. D. Grólach: Versuch einer Geschichte Danzigs. (2) Castrum vero, quod Asscrad dicitur, cum omnibus snis attinentiis, eisdem militibus pertinebit integraliter. Dekret Rommissarzów Papiezkich, wyznaczonych do podzielenia kraju inflantskiego między Rycerzy i Biskupa ryskiego, u Voigta Gesch. Preuss, B. I, $. 676, Beilage No, VII. 23m 20” CH 33 — 318 — o mniemanćm pochodzeniu narodu rossyjskiego (1), on podaje w wątpliwość niektóre rzeczy u nas tu wyłożone, a między niemi położenie Rotali. Win- niśmy się więc usprawiedliwić z tego zarzutu bydź mogącego nam uczynionym. Autor uniesiony za- pałem i chęcią szczerego przysłużenia się, jak mu się zdawało, narodowi rossyjskiemu, wywodząc byt jego z wiekow bardzo dalekiej starożytności, w rozumieniu przy tóm, że on sam jeden poznał odległe dzieje północy, poplątał tym czasem rze- czy bardzo nieszykownym krojem. W jego rozu- mieniu, starożytni Russy, są protoplastami dzisiej- szych Rossyan, opierając swego wniosku osnowę na tóm, że Saxon Grammatyk pod ogólnćm narze- czeniem, Estiorum terrae, objął kraj, w któróm Ro- tala znajdowała się. Naszym czytelnikom już wia= domo z przeczytania $$ 76—82 niniejszego pisma, co znaczy to narzeczenie, i jak ono było ogóło- wóm. Nie godzi się więc dla tego samego Rotali podsuwać prosto ku Estonii dzisiejszejPłecz badać o położeniu jej należy nasamprzód, między Wisłą i Niemnem. WW mowie litewskiej Złotas, albo Fła- żas zaaczy koło, łiatelis kotko, Złatałas kołowy, okrągły (2). W dyalekcie Łotewskim, Złotka, i po- (1) Dissertation sur les anciens Russes. Autor zupeł- nie szczegółowej jeografii nieświadomy, robi z Peltisch Po- łock, który nie od Peltisza ale od rzeki Pofoty ma nazwanie; a Rotalę przenosi gdzieś za prawy brzeg Dźwiny. * (2) Słównik Szyrwida str. g8, ę — M maj na. katym zma 7 — 39 — RD Wz CZ chodny z niego wyraz, Rothals, oznacza prawie toż samo(1). W staropruskim znowu dyalekcie /tothała, znaczyło miejsce igrzysk, cyrk, gdzie widze zasiada- ją(2). Henneberger układając kartę starożytnych Pruss, znał posadę tego miasta, ponieważ miał przed sobą badania topograficzne i droźniki zebrane przez Krzyżakow, powzięte od wędrownych mnichów, którzy chodząc po kraju opowiadali ś. Fiwangelią, albo od różnych napastników swojego chowu, za- prawianych do zbojeckich wypraw w kraje pogań- skie: miejsce to autor, na krajo-obrazie Prussyi, oznaczył kółkiem, i podpisał Rattoven (5). Poło- żenie tego znaczku jest nad lewym brzegiem rze- ki niewymienionej z nazwania, płynącej w kie- runku ku wschodowi i należącej do systematu hy- draulicznego Szerwinty; leżało więc w starożytnej Russyi. Pomimo wielkiej niedokładności rysunku, ze starych nakreśleń skopijowanego, można prze- h cie było wziąć ślad niejakiś do wybadania miej- sca, na którćm ten grod leżał. Nieżałowałem pracy i nakładu, do zwiedzenia tych miejsc , skutkiem czego było następne odkrycie. Nad rzeką Alxna- fis, prawie wtym samym punkcie, przez Henne- | bergera wskazanym, leży wieś Radsze, której część (1) Lettische Grammatik. Lexic. S. 121. (2) Katechizm staropruski, w Królewcu 1545. (3) Zob. u Hartknocha, Alt und neues Preuss., na początku kartę rytowaną starożytnej Prussyi, podług Hennebergera, 4 ź: *- — 020 — większa na prawym brzegu rzeki położona, tak się właściwie nazywa, a zaś część jej mniejsza z le= wego brzegu będąca, gdzie są i ślady starego ho- rodyszcza, ma nazwanie u tamecznych mieszkań- ców zdawna /łośłułe. Żeby to sprowadzić w jedno, potrzeba tylko poprawić na karcie u Hartknocha, Rottulen zamiast Rattoven, omyłka bardzo niezna- czna. (Qosię tycze innych uroczysk miejsc, przy- pominających narzeczenie starożytne tej krainy, jest ich nie mało: między innemi wiadomsze po- wszechnie, wieś Russy, nad rzeką Dumbis; Rusle nad rzeką Dange; obie blisko Klejpedy. Rossienie, wieś nad morzem gdzie się poczyna Cypel kuroń- ski; Fossienie miasto powiatowe na Zmudzi da- wniej w przedziałach Russyi leżące zapewne; litos- sity mieścina rybacka na Cyplu kurońskim leżąca, i wiele podobnych (1). Nam się nawet zdaje, Że jeżeli ziemie litewskie, nie ubogie były na grodki warowne, to Fiussya przed innemi pierwszeństwo miała w tej mierze, w niej bowiem dają się po- strzegać posiadłości mnogich królików Herulskich i Skandynawskich; dla tegoż w starożytnych dzie- jach Szwedzkich, Duńskich, Norwegskich, Island- ZP RENE OCZ RPOEE ODRZE Z WO" GAYA (2) W Kurlandyi, szczególnie w Inflanciech, podobne na- zwania miejsc takoż nie rzadkie, i dość wyraźne, naprzykład Rotała między Rygą i Pernawą, Aszegrad, to jest: grod Assów iinne; lecz one nic więcej nie przypominają nad to, Że ple- mie Litewskie ze Skandynawami spokrewnione i tam prze- bywało niegdyś. Zw Z 2 7 G 448 |. — 321 — skich, są wspomnienia o zamorskich Ulmigerach, Prussach, Russach, Karonach, Liwach, Litwinach. Lecz nie mamy jeszcze uporządkowanych wydań tych dawnych podań skandynawskich, Żebyśmy z nich z pewnością mogli wydobydź szczegóły nasz przedmiot interesujące. 288. Byli to dziedziczni posiadacze obszer- Skandynawy w Bussyt. nych włości, podbiwce osad litewskich i nazywający się Russami, dla tego, że w Russyi osiedli, jedi od bardzo dawnych epok, drudzy po- źniej. Ich to ród waleczny i przedsiębierczy, stał się głośnym w następności wiekow, pod nazwaniem e c l 4 | j f Russ-Warragow. O nim będziemy jeszcze mówić w porządku chronologicznym naszych opowiadań. Tu tyłko przytoczymy postrzeżenie przed nami przez Surowieckiego uczynione i bardzo sprawie- dliwie, że starożytni jeografowie, znali ten narod Warragsko-litewski, pod nazwaniem Gittonów (1). 200. Kraina Russyi, uległa w następstwie Posrrzeżenia historyczne. - . + czasu rozmaitym odmianóm , naostatek za czasow Krzyżackich, zupełnie prawie stała się pustynią, tworząc przedział nieprzebyty w wielu bardzo miejscach między Prussami i Zmudzią, tak (1) . . . penes Vistulam sub Venedis Gythones, posż Phynni.... Ptolom. Lib. III, c. 5, et Lib. VIII. cf. Plin, H. N. Lib. IV, c. 15, Tacit. Germ. Ran 4 - 4 |» v AE dalece, że przez dwa wieki prawie nie było w niej granicy pewnej między mocarstwami Litewskićm a Pruskićm. Dopićro, aż w roku 1456, zawartą została graniczna konwencya między Królem Pol- skim, Władysławem Warneńskim z jednej, a Pa- włem Rusdorfem Wielkim Mistrzem Krzyżackim, z drugiej strony, mocą której, ustanowiono nazaw- sze granicę między rzeczonemi mocarstwami, a Russya rozdzieloną została na dwie części nieró- wne (1). Do tej epoki większa część jednak Russyi, trzymała się przy Litwie, i zachowałałjswoich na- osołkinodowy 'ch mieszkańców, którzy w: spokojniejszych czasach, dostawszy się pod rządy Krzyżackie, uni- kli zagłady, jaka dalszy narod spotkała. Szczegól- nie w zakątka między Niemnem i dolną częścią rzeki Jury, w lesistych okolicach Smolenik, na zie- mi piaszczystej i niewdzięcznej, mieszka dotąd ple- mie starożytnych Russ-Litwinow. Ich ubiory szcze- gólniejszą mają cechę, osobliwie dziewicze stroje świąteczne, oraz wiele innych szczegółow im sa- mym właściwych, cóś przyniesionego ze starej 290. Nie dla chluby próźnej, albo zle poznanej mi- łości swojszczyzny, szukałem w odległych wiekach Skandynawii. (1) Apud Jacob. Priluscium: Statut. Reg. Pol. Lib. V, c. 5, p. 744. Privileg, Duc. Pruss, fol. 8. Z0[ | — 323 — świata początkoww Narodu Litewskiego, lecz że ta- kie mi się nawinęły postrzeżenia, wykładam je ze wszelką ścisłością, mając sobie za obowiązek udowodnienie każdego szczegółu. Gdy się te po- każą niedorzecznemi chętnie odstąpię od swego mniemania. Wszelakoż, przekonanie wewnętrzne mówi, Że rzeczy tu wykryte znajdą się później w większóćm świetle, jeżeli następni dziejopisowie zechcą wejśdź w nasze ślady. Albowiem historya jest to materyał długiego obrabiania potrzebujący, i koniecznie przechodzić musi przez rąk wiele, pny nim zupełnie wykończoną zostanie. Zkąd wynika, c , . s . * że częstokroć pierwszy obrabiacz surowej materyl, e O A 0 O c now ĆÓ W A " zostaje w zapomnieniu z całym ogromem pracy | swojej, przed światłem błyskotnej roboty, później- szego koło niej pracownika. 291. , o ką Wypadkiem badań naszych ę.Runssyi, jest: żę prawe ramie dolnego Niemna, pierwsze miało nad swojemi brzegami osady Narodu litewskiego, w związku społecznym utworzone. Gelono-Budyny osiadłszy te piękne strony, z przyrodzenia obfite = a w rozliczne potrzeby życia, 88 no- potrzeby Życia, pomno Żyli się znacznie i prędko w ludność. Do czego im posłużył ich przemysł rolniczy, znajomość ho- dowania trzod, żegluga i uobyczajone porządki to- warzyskie; co wszystko przynieśli z sobą z nad Donu. Ztąd rychłe stosunki ze Skaudynawąmi i ry- — 324 — chłe klęski od tych zbójczych żeglarzy morza Bal- tyckiego. Omi pod nazwaniem Gotów, siedzieli od Odry do Wisły po nad morzem, pod nazwaniem Ę. Gittonów, czyj Warragów, kupczyli bursztynem, zalegali wszystkie słowem wybrzeża Baltyku i byli potężnym pod królami narodem w Danii, pod ko- niec ostatniego wieku przed Chrystusem, i na po- cz qtku nowej Ery po Chrystusie. Niema więc za- rzutn przeciw mniemaniu, że wcześnie Duńczy- ge 'J obrócili podbiwcze, czy też najezdniczg zdzier- cze zamysły na Russyą. Znajdujemy bowiem w sta- rożytnych dziejach Duńskich, że Król Froton I, udał się z mocną flotą, ku brzegóm wschodnim mo- rza Baltyckiego, dla najścia wojną Russów. Gdy przyszło do bitwy, ta wypadła na korzyść Duń- czyków. Wódz Russów, nazywający się Trannon, a poległ w walce, a stolica jego posiadłości Rotala, do- o oAZK słałaesię w th oc Króla Duńskiego. Niebawnie dru- ga stolica innego Rusneńskiego panka, zowiącego się Wespacia (1), zajętą została przez tychże nie- przyjaciół, nazwana Peltisz, zapewna Pilteń, je- dno z „najdawniejszych miast w tych stronach li- "900 60 0; a, tewskich” posiadłości. Liecz do zajęcia zupełne- o Russyi, potrzebował Frońton pokonać jeszcze 5 ; (1) Wespats, znaczy po Litewsku Pan. Słównik Szyrwi- da, str. 240; właściwie Wielmożny Pan, gdyż wyraz Pats, Pac, ma znaczenie przywiązane do samowładności , jeżeli jest w złączeniu w jednym wyrazie, z innym, — 325 — możnego królika tamecznego, zwanego Ganduwa- nus(1), z którym jednak rzeczy gdy szły nie tak łatwo, wszedł w przymierze i poślubił sobie jego córkę. Na tóm się skończyły na ten raz boje mię- dzy dwóma narodami(e). Chronologowie nie zga- dzajągię wprawdzie, co do roku, w którymby Froj- ton I, zaczął panować; przecież rzecz jasna z wy- rachowań chronologicznych, że był prawie spół- czesny, czyli o mało młódszy od Oktawiana Au- gusta, Cesarza Rzymskiego. "Tak więc ten wypa- dek historyczny, odnosi się do pierwszej połowy wieku pierwszego ery chrześciańskiej. 999 e f ta p, k b. 028. Sr wa NE > : fyność A.22 „Asdbeć Aue FE | aa A r (O A Lu 8 ' DRTIA LLL , r ka * MAARA" >, U tn „ zakady uyó acha | AWG oś py: at ddano ży? Za 3 r. asłtdnać a? Agcinkn, zizi | sda ZA wjjptda==" du Ta jmudtcatare Ga 7.! 74 ZYD, 1/ A Rad 2% cadyk A A uch s 78 L SA y /77: ZAJ zz J. ć f RA Po CF e nie - PA AG auLD 60 Ja wig gace, ft prebugęw LI uwfaala v. o dr zech gpacweań p rek X a ka uLr4 lu > pad pdddiL ttr P GPW tee £144 na Au PŁ4 44494 duą 0 kefsaąć: « 7 łaędw radia rw leacy ę BĘ o / ka al 4072 Kut 74 Z A opona leni | M lua a, "A zi Lt NA Az frmso ERZE ik 4 l! „cala og 7 ye . gdym, [A JA MAMA ke j» zj 8 play M ugite 27, Śliyny A dw AF ŚR AJ JA tnie, ŁĄ, - (A PHA Anan wh A © 2% NE m pa Xo nwu pły 2 PA, nai Św dei b. Juana m za wię na v key! pmaume . Mil, mnnnos i) Ta luas 3% pekecć gacu 2 p enea x plama e CZ * Sul lęfhe di okł niż Ww damn PP M. ZJ 9% but, do "PY ZŁ l luor ra A Puwlky U ta— aquśli p» wymu dp manana x wachudu , a fak ?E dac pa ear A". 240 dry (D mim a LErak BĘ" | ppup za JpAT Q udeatn a t ZM WZA nęjye - UAM" ludu dA | ży żyła Aj ' dańh, ry VŁMA- ; POPZÓWE Só A dy PZRASEO UPRA YCH sk AŻ Li4 zaj e (w p" usł uni YA tj uadaznte, re" nu PI 7 z tikai Ugie jama ( parada 8 EŃ MOR ZZ NE ppn gc Biega ulu nył a lu? PAŁ kał, a ze 147 WEZ ma of r 28 9 neepmae ! polękążć 4 4 i-C4G X ww nik hug Ue a « ly vw 4 ' aji 14 p” czyj y i sj, Ay Z o u Vr Fe ź sty 4 lu a ! Lud ni t kaj n >» i ŻE wy gna 724 UZ, fe je wiy po 1% ILU. KAL 'FoB ga4 4 ua dy / | udnuF2 AAA” Ada pz PORN uuopa i luaeiki, TVL fulańee , lo fakkajuio dumauaepoe ŻE go. a KE. Galalaia, niy = okdać Alriło na pa naa ( mać PSE pg by kOnj gr A MRNA siec WACE JM Pu, od" 8 WY zt a key SP RE da x gu kj e” 4 jlaluaa: BAR „ i AE „niz b wj V wieku ja cKryskani rratieli Jętiońcje - wa fragi nu foka a; płyn. pe zna malt, jęnciuneknio LS (! 4 ( « Ann niy pał re dy kauve ladnej ug Jnae kr. A) ky! sani das: 446 A SZ: da uh. PA. ug, letrey pada. ń A Maltko ;, AZJI Jou 16 / , dd. NiĘĘ 19 sy/sleciani f: Prifżewc pin JA PRtLAA kę R? | no tra sia nia O w dy A 1 ? AR. 5 i UA 4P rvKte/ LA 44 ZO c 7 han u aua/ JE ( *, << ; — 331 — Norwegianin Heidrig pojął tę rzadką piękność zą żonę i wziął w posagu Windlandyą czyli Wi- tlandyą. Widocznie tu mowa o byłej prowincyi pruskiej Witland nad ujściem Pregla, o której juź nie raz mówiliśmy. Te wszystkie wypadki odnoszą się do wieku trzeciego (1). 200. Fridleil syn Frotona III, wziął wychowanie w fussyi, u krewnych matki swojej królewny Chunigardyi; on za pomocą jednego z pokrewnych sobie królików rusneńskich , odzyskał tron Duń- ski wydarty jego ojcył (2). 207. Słyną starożytne Skandynawskie podania, o bo- hatćrze zwanym Starkadder, który był synem Ster- werka, wnukiem starszego Starkaddera, człowiek nadzwyczajnej siły, odwagi i waleczności. On wziął wychowanie na dworze króla Duńskiego Haralda, pospołu z królewicem Wikarem. Ten bohatćr północny, w pierwszych latach piątego wieku, kiedy królowie Halfdan i Fridleil, a po nich Froton IV, w Lethra, to jest: w Danii pa- nowali, podejmował wielokrotne wyprawy w od- ległe kraje, dla doświadczenia dzielności swojej. Król Froton IV, we śrzedzinie jakoś wieku czwar- WWE OWI WE TOEODZ WE IRE IE WEG. RZEZ A WARN SZ ZZL LEO HAR RAREZPOCRERAZENEN ANA (1) Torphaeus: Hist. Norveg. pp. 275, 410, 432; (2) Sax. Gramm. I. s. c. Dz. Star. Nar. Lit. T. HI. 2a 3.7 Wrsf uł A — 332 — tego panujący, podług rachaby Terfeusza, do- wiedziawszy się, że ludy plemienia litewskiego , na wschodnich brzegach morza Baltyckiego mie- szkające: Russy, Kurlandczycy, Semigale, Semby czyli Samlandczycy i dalsze im sąsiednie, zamyślili wypowiedzieć uległość koronie duńskiej, wypra- wił wzmienionego rycerza w towarzystwie xiążę- cia sławiańskiego Wino, z poleceniem przywróce- nia władzy swej w tamecznych krajach. Oni się ndali nasamprzód do Russyi, a ztamtąd przedsię wzięli wyprawy na rebellizujące ludy. Świetne zwycięztwa i podbicia wszędy im towarzyszyły, kraje, albo się dobrowolnie poddawały, albo mocą oręża pokonanemi zostały (1). 208. Tymczasem zdarzyło się, że w krainie Russyi znajdował się tyran i zbójca wielki, nazywający się Wizin (2), który przemieszkiwał na górze warow- nej, zwanej Anafiel, zkąd wypadając okoliczne włości rabował, zabijał wszystkich , ktoby naj- mniejszy opór odważył się mu czynić. Nazywa- no go smokiem drapieźnym (5), takoź był potęż- (1) Sax. Gramm. 1. s. c. Petri Olai: Chron. Reg. Danor. apud Langebeck, Ser. rer. Danicar. T. I, p. g2. (a) Wizin, w języku litewskim, dyalekcie w Lidzkim po- wiecie używanym, znaczy płaz, obrzydliwe, czołgające się stworzenie. (3) Tadeusz Czacki, (w rozbiorze dziejów polskich Mar- cina Galla i Wincentego Kadłubka. Przypis No. 21. U Lin- m ony O M | RREENNEREEENE EC, moj WM PO all a, u z >" | || o ŻÓW "1 — 333 — nym czarnoxięźnikiem, albowiem wszelki oręż — podniesiony przeciwko sobie, umiał nieszkodli- wym uczynić, przez samo wejrzenie. "Tak prze- | to był śmiałym: że porywał mężóm żony młode i wydzierał dziewice z rąk ojców. Russowie kup- czący do Danii, opowiadali tam skargi swoje na tę poczwarę. Waleczny Starkadder dowiedziaw- szy się o tćm, wyprawił się do Russyi, wyzwał na pojedynek Wizina, i zgładził go przez szcze- gólny fortel. Albowiem wiedząc, że wzrokiem zamawiał dzielność oręża, miecz swój oszyć ka- zm mać zał w cieńką skórę, w takim pokrowca nie bę- dąc widziane żelazo od czarownika, posłużyło do « a , 6 '$ © jego zabicia, tym łatwiej, że będąc w czary za- ułany, nie miał się dobrze na ostrożności. Po za= | biciu tego łotra, skarby przezeń nagromadzone na | górze Anatliel, dostały się Królowi Duńskiemu i po- służyły do prowadzenia wojen (1). 'Tenże sam | dego: Historisch-Kritisch. Beitrag zur Slaw. Literat. s. 359), robi postrzeżenie, Że u Litwinów były podania o tymże smoku przez rycerza pokonanym. Miał ten autor dwa śpie- wy ludu prostego, jeden w litewskim, drugi w Źmudzkim dyalekcie, odkryte przez Nielubowicza , z- których wziął przekonanie, iź podania litewskie spotykają się ze skandy- nawskiemi. (1) Sax. Gramm, |. s.c. Mnie samemu zdarzyło się od- kryć powieść litewską, o pewnym zbójcy i czarowniku zwa: nym Antawilas, którego przebił jakiś bohatćr włócznią w Żagiel okrętu zawiniętą, dla tego, Że umiał wzrokiem czynić Żelazo sobie nieszkodliwćm. 21* m SI Starkadder przymusiwszy do ucieczki, z własne- go zamku, królika rusneńskiego Flokka, zawładał jego nieprzeliczonemi skarbami, mnóztwem złota i sróbra (2). 200. Tu należą jeszcze czyny Jarmeryka, znakomi- tego wojaka północnego, króla Hoellandyi. On juź dawniej, za życia ojca swojego, króla Siwara, wo- jując ze Sławianami w Pomeranii, dostał się był im w niewolę, z której uwolniwszy się, zrobił napad na króla Szwedzkiego Ottara, czy też Got- tara, którego pokonał i zawładał jego tronem. Wtedy się przydarzyło, że Helge król Duński, wojnę prowadził ze Sławianami, za to, iż mu nie mało wysp zajęli. Od tego wezwany na pomoc Jarmeryk, pospieszył skwapliwie, czy dla wywar- cia zemsty, na braństwo swoje, czy też w chęci uczynienia zdobyczy na własną korzyść. Wtar- gnął z potęgą zbrojną do krainy Sławian, król Wenedycki, Skałka imieniem; został pokonany i po- legł na placu bitwy, kraj zaś jego dostał się w rę- ce nieprzyjaciół. lecz gniewliwość Jarmeryka nie ograniczyła się na tóćm: on kazał 40 brańców sławiańskich przywiązać do tyluż wilków dzikich i na śmierć okrutną wpędzić do lasu. (Gdy zaś krainę Sławian podbił i mniemał, że panowanie (2) Ibidem. pzm — 335 — swoje nad nią utwierdził, pociągnął dalej, wtar- gnął do Prussyi, ujarzmił Samlandyą, potćm Kur= landyą, i dalsze przyległe ku wschodowi kraje , przelewając okrutnie krew ludzką i uciski nie- zmierne dopełniając. Wtedy Sławianie chcąc sko- rzystać z oddalenia się Jarmeryka, wycięli straże na załodze przez niego zostawione i wpadli w prze- działy samej Danii, rabunek i zniszczenie dopet- niając. Mocarz ten Śpiesznie powrócił ze swoich awanturniczych przedsięwzięć, zwyciężył powtór- nie Sławian Se aka okrucieństwa nad jeńcami popełniał, że cały naród przelękniony, znowu się upokorzył. Poźniej nieco, gdy Jarme- ryk uciążliwą wojną nękał ussów nadbaltyckich, Król Duński Halfdan, wezwany na pomoc, posii- kował ich skutecznie (1). 500. Te wszystkie wyłożenia rzeczy, i wypadków z różnych źrzódeł zebranych, mogą, zdaje się, prze- konać o istnieniu politycznóm Narodu Litewskie- go, w krainie zachodniej, darowanej mu od prze- znaczenia. Tudzieź wyjaśniają prawdziwość hi- storyczną, iż ten Naród, znajomy był Skandyna- wóm, pod imieniem Russów, nasamprzód, a po- (1) Sax. Gramm. pp. 155, 156. Petri Olai: Chron. Reg. Dan. apud Langebeck. T. I, p. 105. Cheysmer: Compend. Ibid. T.1I, p. 357. Depping: T.I, p. 62. Suhm: Dźnisch, Gesch. B. Il. Voigt: Gesch. Preuss. B. I, str. 199. R XK — 3380 — źniej, za rozrodem swoim, tworzył rozmaicie ina- czej nazwane prowincye , czyli kraje przez ludy jednoplemienne zamieszkałe. Nie mamy wpraw- dzie należytego wyświecenia rzeczy, jak długo to nazwanie Russów, było przy ogólnóm plemieniu litiewskićm, lecz to pewna, że poźniej się prze- niosło tylko do Russyi właściwej, która jakby od- rębnym już pokazuje się krajem w wieku szóstym, a w następnej kolei czasu i po wyciągnieniu z niej Russ-Warragów, okrywa się ciemności zasłoną i samo nazwanie niknie z bytem politycznym tej prowincyi, że zaledwo pamiątki swoje w uroczy- skąch na tej ziemi trwających dotąd przechowuje. — 337 — ROZDZIAŁ VII. Wzrost Narodu i rozpostrzenienie siedlisk czyli utworzenie dzielnic osóbnych. 501. Jednostajnym idąc torem i docieka- c ode pra” zł510= jąc, ile możność wystarcza, prawd hi-_7yczych. storycznych, z uszczerbkiem nawet ozdoby kras- somówskiej i tego powabu, który czytanie dzieł historycznych każdemu przyjemnóm czyni, zmu- szeni jesteśmy nie raz wdawać się w rozprawy 1 wyboczenia, byleby ndowodnić pomysły nasze, powiązać postrzeżenia, odkrycia i wywikłane z za- matwań kronikarskich prawdy historyczne, a tóćm samóm ułatwić ciąg zaniechanych dziejów Naro- du Litewskiego. Zawady te juź się powiększej części uprzątnęły; mamy wyobrażenie o począt- kach, wędrówce i usadowieniu się; ten jeszcze rozdział poświęcimy badaniom nad wzrostem i roz- postrzenieniem się plemion. Prędki przyrost lu- dności i szerokie rozpostarcie się, słusznie przy- ź 4 r vs 44/3) i A we” — 338 — pisać należy pewnym porządkóm towarzyskim, które Gelono-Budyny przynieśli z sobą ze wscho- du, ich gospodarczo-rolniczemu i handlowemu sposobowi życia, postrzeżonemu jeszcze przez He- rodota. Bydź nawet może, iż ten naród przy- bywszy w strony zachodnie, znalazł tu ludność zdawna zamieszkaną ($ 252) i ż tą się zjedno- czył, albo w niemałej massie ludności przybył z nad Donu. Najbliżej przecież przyznać winni- śmy szczególniejszym względóm Opatrzności Bo- skiej, która zrządziła to przesiedlenie się i która przez tak długi przeciąg wieków, raczyła w by- cie odznaczającym się zachować ten Naród Litew- ski, przetrwały istnieniem swojóćm, choć pod wpły- wem rozmaitych okoliczności politycznych , naj- większe niegdyś narody Świata, majpotężniejsze mocarstwa rowiesne jemu, których i śladu niema na ziemi. 502. Bolesno słyszeć nawet świeżo przemawiających dziejopisów zdania: że Litwini byli dzikim, bar- barzyńskim i zbojeckim narodem, do epoki przy- jęcia wiary chrześciańskiej (1). Nie dla tego, że w nas krew płynie litewska; nie dla tego, Że przedmiotem pracy naszej są dzieje litewskie, lecz (1) Histoire de Pologne par Zieliński. Paris, 1830. T. I, p. 166. — 339 — dla tego, Że te dzieje tak mało były rozważane i poznawane, przez najgruntowniejszych nawet dziejopisów i badaczów starożytności północnych. Ten naród, którego przeznaczeniem było, ustalić wieczno-trwały byt Narodu Litewskiego, w epo- ce jeszcze kwitnienia Scytyi, widocznie z połą- czenia dwóch narodów, oddzielnych pokoleń ro- du ludzkiego powstały, pokoleń wcale nie dzi- kich, lecz najucywilizowańszych w swojej porze, utrzymał swoje na wschodzie istnienie, i pobyt na jednóm miejscu, aź do schyłku ostatniego wie- ku przed przyjściem Chrystusa, a przeto niemógł zdziczeć; gdy obok jego powstały polerowne mo- carstwa nadpontyckie, w oświeceniu Grecyi wy- równywające prawie; czego są dowodami zabyt- ki odkrywające się codzieńnie nad morzem Czar- nóm i Azowskićm. 'To zaś, cośmy o jego po- tomkach dotąd mówili i jeszcze powiedzieć ma- my, zapewne usunie to uprzedzone mniemanie. I kiedy do wieku XV, mnogie narody europej- skie, jeszcze pod cieniem barbarzyństwa się ukry- wały; Naród Litewski, nie był przecież jednym z posunionych w głębszą pomrokę tego zacienia. Ićm zaś bardziej w tej epoce, poprzedzającej wiek szósty, w której niniejsze opisy nas zalru- dnią. 505. Widzieliśmy już wyżej o przyczynie nazwania / n — 340 = ziemi litewskiej Fiussyą, które nazwanie było miej- scowóćm iznanćm sąsiednim tylko narodom, szcze- gólnie Skandynawóm. Oni też w swojóćm narze- czeniu nazywali te ziemie w ogólności Austurland, Austfrreich, Austurweg, co znaczy wschodnia zie- mia, wschodnie państwo, wschodni szlak. Był ta- koż pewny znaczny obręb tej ziemi nazywany u Skandynawow Reithgothland. Pochodzenie tego nazwania wyprowadzają (1) od wyrazu staroger- mańskiego Rieth, Ried, Reith, co ma znaczyć niski kraj, nizinę lesistą. Kraj ten leżał za prawym brzegiem dolnego Niemna i ku Dźwinie dolnej, na to się zgadzają badacze starożytności, oprócz Deppinga, który i nadwiśle zajmuje, bez Żadnego słusznego dowodu (2). Goci szerzyli w nim swoje panowanie, dlatego się nazywał Gotyą, z dodat- kiem przymiotnika naturę kraja wyrażającego. Ja- koż początkowie to nazwanie odnosiło się prosto do Zmydzi, później zaś za powiększaniem się za- borów skandynawskich, przechodziło stopniowie, za brzeg lewy Niemna, ku Wiśle, za Wisły takoż brzeg lewy i nawet za Odrę aż do Wagrii (5). Lecz najdłużej pozostało na swojóm pierwotnóm LJ | miejscu, to jest: na Zmy4dzi i w Kurlandyi, gdzie (1) Voigt: Gesch. Preuss. B. I, str. 197. Note. (2) Ibid. str. 198. (5) Snorro: Yglinga Saga. Hervar Saga. Har. Harfag Sa- ga. Heimkringla Saga. 3 3 4 X TĘ 1,4 po» = SKIE" || i dotąd jest ślad tego nazwania w oddzielnej pro- wincyi kurlandskiej, składającej się ze dwóch po- | wiatów: Stary i Nowy, Rachdyjski zwanych. W przytoczonych pod tym paragrafem Sagach, | wspomnienia o Reidgotii wiążą się z podaniami najstarszemi, czyli mytycznemi Skandynawow, po- i nieważ w tej krainie sam Odyn miał założyć nowy Assgard. (o utwierdza nasze podanie powyższe o tym grodzie, byłym na ziemi litewskiej ($ 286). Tymczasem u południowych narodow starożytnych, kraina Jitewska nazywała się 97 ga jakośmy już «e powiedzieli wyżej ($ 88). 504. W ogólności biorąc na uwagę Bł wraże 0 Ś p LĄ; krajewe, i” a tak przez najdawniejszych kronikarzów pruskich zapisane, jako teź na różnych miejscach postrze- żone przez badaczów starożytności, można powie- dzieć, że ludy plemienia litewskiegofprzed szó Ph» stym już wiekiem zajmowały te ziemie, które i dziś przyznajemy ich własnością. Rzecz się ta udo- wodni ciągiem dalszych opowiadań naszych, a tym 4 | czasem opiszemy jeograliczne położenie ziem roz- r maitych pokoleń, począwszy od wytknięcia ogól- Ą nego obrębu, który miał takie granice: morze Bal- tyckie od ujścia Wisły, aż za brzeg prawy Dźwiny d zachodniej, gdzie przypiera do morza obwod So- liski, granicą tegoź obwodu od Estonii i Pskow- skiej gubernii, potóm w poprzek przez Dźwinę — 342 — do zetknięcia się Kurlandyi z Inflantami, dalej granicą powiatu Wiłkomierskiego, aż do zejścia się granie Wileńskiego i Oszmiańskiego, granicą Wi- leńskiego, do miejsca gdzie się schodzą trzech po- wiatów granice, Wileńskiego, Oszmiańskiego i Lidz- kiego, ten ostatni przerzyna granica stara Litew- ska, tak Że tylko kilka parafij przyległych do po- wiatu Trockiego i należących dawniej, przy Litwie zostaje. Toż samo i w Grodzieńskim. Dalej gra- nicą kraju zapuszczańskiego, do pruskiej granicy +, dl tą za wyłączeniem ziem Dobrzyńskiej i Micha- łowskiej, aż do Wisły, gdzie jest dawna Chełmiń- szczyzna, J U. /t Agni LW, 305. Zna Wa Kow w ienice Obręb ten zawierał w sobie trzy głó- || czyli główne h podziały krai. Wne dzielnice. A mianowicie; staro- dode żytna Prussyń, Litwa właściwa, Łotwa. SAe? ds /„Okład jakiśeyypadkó w politycznych, oddzielić mu- siał trzy pokolenia narodu, osiadłe w tych trzech dzielnicach, dość odległych od siebie, chociaż je- dnym ciągiem ziemi ojczystej połączonych, ztąd powstały trzy osobne dyalekta, Staropruski, Li- tewski i Łotewski. Łączyły ich, oprócz podobień- stwa mowy, religija i rząd teokratyczny powszechny w całym narodzie. Mówmyż dopićro o każdej dzielnicy poosóbno. 506. Prussya właściwa miała za granicę Wisłę dol- BAB ną, morze Baltyckie, do ujścia Nemonina, potóm odgraniczała się od Russyi, obwodnicą pokazaną wyżej ($284) aż do Szerwinty rzeki, dalej znajo- mą starą granicą od Mazowsza, Michałowskiej i Dobrzyńskiej ziem.. Następnie Krzyżacy rozpo- starli granicę po Niemen dolny, a po roku 1456, teraz istniejąca stanęła, od Zmudzi granica ($ 289). Kiedy więc rzecz juź o Russyi wyczerpaną przez nas została, nie licząc ją za osóbną prowincyą, bę- dziemy uważali Prussyą w jej późniejszych obrę- bach, mało bardzo się różniących od starożytnych. 507. Najdawniejsze, ile z pism wiemy, szczegółowe nazwanie tej dzielnicy było Owim. Nasamprzód znajdujemy tę wiadomość u Jornandesa (1), kiedy pod rokiem 101 opowiada ten autor, iście Króla Filmera z Gotami w strony wschodnie Europy; w jakićm zdarzeniu (roty przeprawiwszy się na brzeg prawy Wisły weszli nasamprzód w krainę zwaną Owim. Późniejsi badacze rzeczy histo- rycznych udowadniają należycie, że tym krajem, były dzisiejsze Prussy. Między innemi Hugo Gro- tius (2). 'Takoż Filip Kluwer (3), który wyraźnie powiada: „,Ziemia Owim, naprzeciw Gotów le- c . . - . - żąca, nie inna jest jak ta, którą teraz Prussami z0- (1) De reb. Goth. c. 4. (2) In praefat. ad Hist. Vandal. (5) De antiqua Germania. ksią 8,7 L — 344 — wią, pełna bagnisk i jezior, trudna do przeprawy” dla wojska, i w wielu miejscach wcale niedostę- pia; ponieważ ła ziemia w dzisiejszych nawet cza- sach, przez Sasów nazywaną jest Owim.” Sam w końcu Naruszewicz, przeglądający te same udo- wodnienia i zapewne jeszcze inne, nam niewia- dome; zupelnie się za tćm zdaniem pisze (1). 508. Tenżć Jornandes, znający należycie dzieje Go- tów, mających bliskie stosunki od niepamiętnych czasów 2 ziemiami litewskiemi, wiedział zape- wne o ich jeograficznćm położeniu i nazwaniach, jego przeto wzmianki są wielkiej dla nas wagi, które postrzegamy w maleryach przedmiotu w mo- wie dopićro będącego. On w opowiadaniu rze- czy poźniejszych, od panowania króla Filimera, w liczbie osiedleń nadwiślańskich, przy samóćm będących morzu, pomieszcza opowiadania nastę- pne: „„,U brzegu Oceanu, gdzie Wisła trzema od- nogami wpada, Widywary mieszkają, z rozmaitych narodów spłyceni.” Dalej znowu: ,„,Gepidy sie- dzieli na wyspie Wisłą oblanej.... Dopićro, jak słychać, tę wyspę naród Widywaryjski zajmnje.... którzy Widywary z rozmaitych są narodów, i jak- by w jedną kryjówkę zebrani, stanowią pewną (1) Hist. Nar, Pol. T. I, str. 77. - kJ a |” e pył ź j yi | giby aw. M j — 345 — > potęge(1).” Cóż z tego wywiązuje się, jeżeli nie c i to? że ci Widywary, w szóstym wieku, to jest: za Życia autora, byli podobną hordą do Kozaków Zaporoskich, siedzieli jak ci, w miejscu z przy= f rodzenia obronnćm, w kryjówce bezpiecznej, przy- ległej krajóm żyznym i zamożnym, na które na- padać było łatwo. Stanowili oni pewną potęgę wojowniczą, złożoną ze zlewków rozmaitych na- Sad AA oc A Tę A" rodów, czyli ludzi zewsząd zbiegłych przez roz- * amo cam - licznych awantur przyczyny, będącą w jednej Sieczy i zapewne pod jednym naczelnikiem. Była —_— 2" 2 ma „dęte mo to więc wielka banda zbójców, jak zwyczajnie , i w wiekach barbarzyńskich, zupełnie ukształeona na wzór Kozactwa Dniepra dolnego, które istnia- ło do pierwszej połowy przeszłego wieku; podo- bne wieki, podobne okoliczności, podobne też wy- radzają stowarzyszenia, których przykłady sięgają bardzo dawnych epok naszych dziejów; ludzie za- wsze byli tymi samymi ludźmi i na każdćm miej- ">. scu. Zkądżeby tu zrobić przystosowanie, że Prus- sya, Widywaryą się nazywała, za wieku Jornan- O O 0 | (1) „dd littus Oceani, ubi tribus faucibus fluenta Vi- li stula ebibitur, Fidwarti (alii legunt Vidioarii), resident ec i duwersis nationibus aggregati. Capite 5. — Gepidae com- manebant in insula Ftselae amnis czircumacia, quam pro patrio sermone dicebant Gepidos. Nunc eam, ut fertur, insulam gens Vividaria incolit, ipsis ad melioras terras manentibus..... Qui Fividarii ex diversis nationibus ac st in unum asylum collecti sunt, et gentem Juisse nos- 4 cuntur.” Capite 17 De reb, Goth. ay asi LN — 3460 — desa? że ten zlewkowy naród, jest prawdziwym i jedynym protoplastą Litwinów? Przecież uczo- ny szwedzki starożytnik Thunmanń, ńwiódł się jakiemś podobnóm temu wyobrażeniem, Że nas wyprowadza z gniazda tej bandy zbiegów, zasia- dłych na wyspie oblanej Wisły korytami, mają- cej byt polityczny około roku 550. Prawda, że i Rzym taki miał początek, ale trudno się przy- chylić ku domysłóm cudzoziemca, widocznie, ani kraju, ani języka naszego nieznającego. Co bo- wiem przytacza dowodów lingwistycznych, to nie zasługuje w oczach Litwina, ani na wspomnie- nie (1). Język litewski, że nie jest zbieraniną u- tworzoną z bigosu widywaryjskich narodów, że ma swoje własne pierwiastki, zasady i gramma- tykę, o tćm czytelnicy nasi przekonanymi już są dostatecznie, podług tego, cośmy powiedzieli w To- mie pierwszym pisma niniejszego: (//odatek przed- ostatni). Kiedy zaś w jego dyalektach są słowa przyjęte od rozmaitych sąsiednich, wyraźnie mó- wiąc , sąsiednich narodów: Gotów, Sławian, Li- wów i jeszcze może dziś nieznajomych z imienia, to jest: skutkiem rozległych związków Narodu Li- tewskiego i rozległych posiadłości stycznych z ro- zmaitemi narodami; jest skutkiem przypadkowych (1) Untersuchungen iiber die alte Gesch. einiger nordisch. Vlcker, etc, o. L »ę ; > 11 £ 4 x o—ą$ 4% d -+* ; . : . . 9.604 . | dka adbżóć stc4i Ep py Ur UTA rededonK (0 aj K. Wj: graeked.; Ta kęle ay key nl nid | kok / | paad lotne (lor Gp sł nlho Z nuke mieĄ : EEE w xechy zly: — W do (hr 94 pmaqjud 6). p "AM ZPW, ANS er fe 24 Xtua w ĄamiczfarHreń Mu /amór SĄ m | 1 4L ( K udar „2 V. PZA „4d, ZA 0 parnate, Kona packae xe me, e Vnflna ty UD Arora ng hce N s Awnciń (cę te rad 3 wale kętun €LANLEJ MALLCULCE / > AE SA luus hu wczbu - 1em me; kwa PIAAC - „laca ret RAJ PY Kaeay . Fali MA Pona? ć ZZA 176/ PA za 6 kota BOY > ź / SW dwie A tang AKA „| EWA ag j (7% - muohaź , BYnaKE", E 'h Hueuę Ą rrykd0O: > gidceni mać SP. j fa Ź: (pow dee śornu każ 42M JĄ Ha. dym db, Arka VST ZZA gile (Huy> M nóla ln okóż yje 0k - CADA, O u 4 //ło e Ao lU4, PP <óóe sk jah A pg "Toca poswnedne tego 7x qpky har wana j Mlqa nę OR : A płoea KŻ EENLM ga a AFL THRBEKTE m L48-9 kj 4 | < MA deg 2 aż e nŁ" ThKitat , hs Ah 136 cięy kufy panie ĆJ HW piaasqach Adara Ży ŚYJA, jaz ze Jreko ro. 8 ; | | NEO A4 MA rnda2. 1 er nańteta, Źmnt te rt. NEI CZ WADE opada rh , forma, 27 „e b s € rk, fanakeuń , Jal zane, zag ŁA > 4 1 , pz Ć /HRNĘLON y k pilad gas nóanea aa FB | | ufny? ź , vt - u A je naraekneń qloś Z pa zĄ naj je w ) | bawi X ACARD? O PC. danej pay uaguly nak”. ua PLA m © TĘ loga, s da «4 243 wpływów, przemocy, spokrewnień ; lecz nie ko- niecznie pochodzenia, bo to założywszy, trzebaby gruntowniejsze przywieść dowody, niżeli same do- mysły i mylne lingwistyczne próbki. Pan Voigt, obszernie wywodzi znaczenie nazwania tych Wi- dywariów, i kończy na tćm prawie, cośmy tyl- ko co o nich powiedzieli, ponieważ uważa ich za „ milicyą osiedloną na granicy, dla ochrony od na- padów zewnętrznych ze strony zawiślańskiej, E- stów, Wenedów, Galindów, z których się skła- dać jakoby mieli; po większej zaś części z Gotów, zamieszkujących wybrzeża morskie Prussyi staro- żytnej, Withen albo WWiden zwanych, to jest: Wi- kingów czyli zbójców morskich, zupełnie taki sposób życia prowadzących, jak Kozactwo Dnie- | prowskie niegdyś. (x) 509. Nie możemy ominąć bez odpowiedzi, jeszcze jednego wniosku, szanownego starożytnika Szwedz- kiego, który jest, że Finnowie, wchodzili takoż do składu pierwotnego Narodu Litewskiego, po- niewaź w jednym dyplomacie, znalazł autor na-. zwanie wsi Kiligundus (1), tak samo, jak u Estoń- czyków, zkąd bierze pochop do wnioskowania © pochodzenia Łotwy od Finnów. Najkrócej na (2) Ibid., cytuje: Origines Livoniae Sacrae et civilis, Sil- va Documentorum. pp. 267, 268 Dz. Star. Nar. Lit. T. IT. (1) wyłaj ne kdo Naena 0” — 348 — to odpowiadamy, przytoczeniem wyrazów, Kur- landczyka Stendera kaznodziei i autora gramma- tyki łotewskiej; Stendera, który nie w myśli od- powiedzi na wniosek Thunmanna, lecz prosto kreśląc historyczno-topograficzny rys tego ludu, po- wiada: „,Co się tycze sąsiadów północnych Estland- czyków, od tych w mowie są takśoddaleni Łotwa- cy, jak niebo od ziemi. A chociaż w śrzedzinie samej Kurlandyi, są dwa powiaty, w których wie- śniacy po estońsku rozmawiają między sobą, a z ob- cemi ludźmi po łotewska, to nigdy żadnego wpły- wu na łotewski język nie miało, ponieważ Estoń- czycy nigdy się z Łotwakami nie mieszali, ani żenili (1)? Wspomnione dwa powiaty są: stary i nowy Rahdyjski, w okolicach Bauska i na po- brzeżu Angerskićm położone. * Tam to właśnie do- tąd odzywają się nazwania Kiligandów, wymie- nione w dyplomacie cytowanym. Mógł piszący ten tranzakt z Estońska tło wyrażenie położyć, mo- gli nawet sami mieszkańcy tameczni tak nazwać, ponieważ są widocznie potomkami Estończyków, lecz ztąd pochop do wmieszania ich w pierwiast- ki całego narodu, bardzo niesłuszny i bardzo myl- ny. Kurończycy mieszkańców pierwszego powiatu, odróżniają od rodaków swoich, pod nazwaniem Kreewinen; że pochodzą zapewne od Sławia- (1) Stender: Lettische Grammatik. Erste Ausgabe 176r. str. 5, $ 5. 0. 4 +w;: ? 26m > ae A e* $ „aaa + "W — 349 — no-Finnów ; drugich zowią prosto Liwami, albo Rehdingami ($ 85). 510. Wróómyż się do rzeczy naszych ciągu. Z po- czątkiem czwartego wieku ery chrześciańskiej, jeografowie znali tęż samą dzielnicę, między Wi- słą i Niemnem położoną, pod nazwaniem ziemi Arimfeów. Jakoż Ammian Marcellin, który koń- czył pisać dzieje Rzymskie , około roku 578, za cesarzów Gracyaną i Walentyniana, spomina 0 na- rodzie Arimfeów, w tóm samóm miejscu osia- dłych, klórym sąsiedzili Alani i Massagety, przy tóm nazywa go ludem sprawiedliwym, gościnnym, łagodnych obyczajów, obraz w zupełności staro- Żżytnych Prussów (1). Że Alani mogli mieć ko- czowiska w blizkości Prussyi, nie mamy nie do zarzucenia, według tego, cośmy powiedzieli wy- żej ($ 48); chodzi tylko o Massagetów, którzy da- wniej postrzegani byli od nas samych, na północ pustyń ciągnących się, wyżej krainy naddońskiej Gelonów i Budynów. Albo więc i oni tu się ku zachodowi przenieśli, za powodem tamtych, albo to będą Massy, lud pierwobytny tych stron, o któ- rych mówiliśmy wyżej ($ 254), Lecz dla czego- (1) „Ergo in ipso hujus compagis exordio, ubi Riphaei deficiunt montes, habitant Arimphaei, justi homines pla- ciditateque cognilti, quos amnes Chronius et Bisuła preter* fluunt,” Amm. Marcel. Lib. XXII, c. 8, — 350 — by za wieku Ammiana mieszkańcy Prussyi nazy- wali się Arimfei? Trudno odpowiedzieć. To tylko rzecz pewna, że według Herodota, „Arima po Scy- tyjsku znaczyło wyraz liczbowy Jeden (1). 'To więc scytyjskie nazwanie Narodu Litewskiego, mogło ztąd pochodzić, że był zjednoczeniem dwóch na- rodów, Gelonów i Budynów, uskutecznionóćm je- szcze za czasów kwitnącej Scytyi, nazwanie za- pewne przyniesione ze wschodu, i znajome Rzy- mianóm przez opowiadanie Alanów i Massagetów, którzy tę ligę znali jeszcze na wschodzie, 511. Są jeszcze wiadomości, Że ta dzielnica nazy- wała się u postronnych pisarzy Ulmigirya, albo prosto Girya, Girkia. Postrzegli to nazwanie sta- rożytnicy, z napisu słarowiecznego , odkrytego w Prussyl. Bajer, wykładający po swojemu ten napis(2), rzuca się do naciągań, że bydź było po- winno Grikija, to jest: Grecya, poniewąż Rusi- nów, obrządek greckiego chrześciaństwa wyznają cych , nazywać można Grekami, a ci musieli do Prussyi jakoś zabłakać się i dadź powód do tego napisu. My się nie możemy przecie zgodzić z tóćm mniemaniem, ponieważ wiele pozostaje niemogą- — — (1) Herodotus: Lib. IV. Naprzykład: „Arzmaspz, po Ścy- tyjsku Jednoocy, Coclztes, (2) Baieri: Geograph. Russiae et Script. Septentrion. in Comment. Acad, Petrop. T. X, Laki „= iz >, WE” Ą l — 351 — cóm bydź udowodnionćm , tak o czytelności na- pisu, jako też o miejscu jego odkrycia i znajdo- waniu się tam Rusinów Sławian; Że zaś dawność tego pomnika przechodzi epokę przyjęcia chrze- ściaństwa przez tenże naród, już tóm samóćm od- stąpićby tego wykładu potrzeba. Bliżejby nawet było wyprowadzić pochodzenie tego wyrazu z mo” wy litewskiej, w której ma i znaczenie bez ża- dnego przeinaczenia liter: Giryja, las; Girkija, le- sistość (1). Obok tego przypomnimy sobie, że w da- wnych wiekach i cndzoziemcy nazywali Litwi- nów Geras, co w litewskiej mowie ma tenże san pierwiastek, oraz na pamięć przywodzi Ścytyjską Kastę Gerrów ($ 34), takoż w leśnych pustyniach przy grobach narodowych mieszkającą. Nazwa- nie to przytacza Kronikarz Jan, żyjący około ro- ku 155g(2). Co się tycze nazwania Ulmigeria, to wyraźnie jest złożonóm z Ulm i Gerya; pierwsze było nazwaniem starożytnej pruskiej warowni, którą poźniej Culm przezwali Niemcy, a Polacy AEPOEPI WERNERA. NEPEREERENCE" WORNIZRE RE PRRZZCZRZIZ RZY ZPR WE OZNA NEO GONG R (1) Rozprawa Xaw. Bohusza, str. 45. Słównik Szyrwida, str. 5ii. Gdzie jest: Pustynia, Solitudo, Giria. Niech sobie zresztą jak chcą puszczają się uczeni na wywody etymolo- giczne, czegośmy naśladować nie radzi; wszelako jednak Gi- ryja, kraina Gerrhus i Grykija, jeżeli nie do jednej krainy się stosuje, to bydź musi nazwaniem nadanćm przez jeden i ten sam naród. (a) Geras, td est Lithuanos, Chronie. Joanni, Editia Sommersbergi, T.I, p. 5. Chełmno. To narzeczenie odnoszące się do pro- wincyi Chełmińskiej, przystosowywano w pismach cudzoziemskich i do całej Prussyi, a mianowicie podwładnej Krzyżakóm , którzy swe panowanie od Chełmińszczyzny poczęli. Bajer tego nazwa- nia użycie mniema bydź dość dawnóm (1). Lecz i poźniejszych czasów dziejopisowie, pod tómże narzeczeniem znają Prussy Krzyżackie (2). Niekie- dy zaś pisarze zagraniczni, do powyższych nazwań dodawali Sembia, albo Semland, albo i prosto pod tćm jednóćm nazwaniem, biorąc znakomitszą pro- wincyą za cały kraj, rozumieli Prussyą (3). Dzie- jopisowie zaś polscy, od samego początku , w ła- cińiskim języku Prussów nazywali Gethae (4). 512. Prussy czyli _ Pierwszy raz w piśmie znajdujemy Prussya. r Pruzzi, takoż Pruzia, w życiu Św. Wojciecha, przez Gaudencyusza ucznia i spólto- warzysza apostolstwa jego do Prussyi, arcybisku- pa, pisanóm, pomiędzy rokiem gg7 i 1,006. Co = © c . . . « - , pokazuje, że ten życiopis wiedział o rzeczywistćm nazwaniu krainy, gdyż był w niej osobiście, z0- zzz (1) Loco cit. (3) Ant. Bonfinius: Hist. Hungarica. Edit. Sambuci. 1568. (5) Apud Langebeck, T. II, pp. 156, 197, 158. T. 1II, p. 145. (4) Kadłubek: Lib. II, ep. 15, p, , et paź, loc. Gallus, p. 60. Boguphalus, p. 26, | j , e U z i p p Ta u W68 — stawał w więzieniu u Prussów, po męczeństwie Ś$. Wojciecha, mieszkał w stolicy królestwa pol- skiego i na dworze króla Bolesława Chrobrego. Z tego jawny jest dowod, że tóm imieniem zwa- ła się cała kraina, od Wisły do Pregla i dalej położona, tak u samych krajowców, jako teź u sąsie- dnich Polaków. Była to jaż bowiem od pięciu prawie wieków rzeczpospolita, złożona z wiado- mych prowincyj w jednym związku polityczno- religijnym zostających. Nie było przecie żadne- go ludu osóbnego w całym narodzie litewskim , któryby Prussów nosił nazwanie, które wprost odnosi się do ziemi, czyli krainy, stanowiącej u nas pierwszą dzielnicę. Napróźnobyśmy nawet szu- kali owych Borusków, czy Borussów Ptolemeusza, gdzieś koło gór rylejskich, gdyżbyśmy zaszli w za- męt sprzeczności, jak ci, którym przyszło do gło- wy brać się do takich wywodów. Najpierwiej Erazm Stella (1) wpadł na ten domyst. Wywód jego przyjęło wielu, szczególnie Leo (2): który na- wet rok naznacza 523, albo 530, przyjścia Bo- russów z północy do teraźniejszej Prussyi. Lecz Kluwer z zapałem przeciwko temu powstaje i mó” wi: że pomieszane ten miał zmysły, kto taki wywód początków Prussów wymyślił, Gdyż w i- FELL. x * 1 TONICJCEYZAREA PAJO Ue A ERA WE (1) De Boruss. Antiquitat. p. 11. (2) Leo: Hist: Pruss. p. 2. Pa] 69 stocie zostałby koniecznie ślad szczegółowego na- zwania, którego bądź ludn, albo uroczyska, albo grodu, zawsze pamiętnego następnym pokolenióm, ponieważ w tóm nazwaniu przypominałoby się na- zwanie przodków. Jak to się dochowało o Pe- lazgach, Gelonach, Budynach i ianych pierwo- tnych narodach, o czóm będzie można widzieć w dalszym ciągu pisma niniejszego; lecz o Borus- sach ani śladu tego na całej ziemi litewskiej nie dostrzeżemy. Również wywód od Boreów, za- sługuje, tylko dla samej ciekawości, na wspomnie- nie. Lud ten, do mytycznych powieści należą- cy, z królem swoim Boreaszem, przez niejakieś podobieństwo brzmienia, poczytano za ojców sta- rożytnych Prussów, a szczególnie, Że wyraz £0r, po skandynawska ma znaczyć rod, pokolenie. 513. Przed kilkunastu laty, pisząc do Tygodnika Wi- leńskiego, uwagi, nad ograniczeniem Polski za Mieczysława, ojca króla Bolesława Chrobrego, dochowanóm u Muratorego, któreśmy już przyta- czali wyżej ($ 285), samochcąc trafiłem na wy- wod nazwania Prussyi, który mamy następnie rozważać. Jakoż, kto tylko znać chce jeografią ziem zamieszkanych przez ludy pokolenia litew- skiego, kto się rozpatrzył w nazwaniach szczegó- łowych prowincyj, rzek, miast i t.d, kto naosta- tek oswoił się z ich dziejami, niepodobna, żeby | | nie trafił na tęż samą myśl, albo nie zgodził się na przyjęcie jej za najtralniejszą. Samym geniu- szem prowadzony, bez głębokich zacieków w prze- szłości, Fryderyk Wielki król pruski, powiedział: „„Nazwanie Borussia, z którego zrobiono Prussia, oznacza blisko Russy, (gdyż Bo w polszczyznie znaczy Przy, Blisko), Russa jest korytem Niemna, które zowią Memel (1). W tym wywodzie to tyl- ko do zarzucenia zosłaje, że Najjaśniejszy autor, wziął podług pisowni łacińskiej, w poźniejszych czasach utworzone narzeczenie, w której zamiast Po, nadstawiono Bo (2). Wszelako starożytnicy je- szcze i drugi zarzut upatrują: Że malo znaczące koryto Niemna, jakićm jest Russa, z jakiegożby powodu nadało całemu krajowi to nazwanie? A przy tćm Prussya właściwa, nie przytyka nigdzie do tego koryta, gdyż i dziś, po nad jego brzegami kraj leżący, nazywa się Litwą Pruską ; gdzieżby więc tę przyległość do Russy znaleźć można było? (1) Memoires sur l Histoire de Brandebourg. Berlin, 782, p. 40. (2) To nadstawienie przypisują Kanclerzowi Ludewig, który miał znaleść w jakićmś piśmie, przywłaszczonćm Pto- lemeuszowi jeografowi, podobne Prussyi nazwanie, po grecku (u Szlecera, w przekładzie Nestora, str. 56; lecz najbliżej trzeba wnosić, Że dyplomatycy to przeinaczenie wymyślili dowolnie, dla gładszego brzmienia Borussorum es, niżeli Prussorum, albo Porussorum, Jakoż P. Voigt znajduje Bo- russorum, w jednym dyplomacie z drugiej połowy wieku trzynastego; przez samę gładkobrzmienność wymyślone, < z c Ś 7.2 "7 — 350 — Na ten drugi zarzut, nasz czytelnik, podług tego, co w poprzednim rozdziale widział, sam już od- powiedź stanowczą znajdzie, i przekona się o grun- towności mniemań naszych. . Lecz rozbiór pierw- szego zarzutu, przez nas samych uczynionego, win- niśmy nie opuścić, 14. Niezaprzeczoną jest prawdą, że prowincye po- łączone w jeden związek, czyli rzeczpospolitą, otrzymały równo z nastaniem tego połączenia ogól- ne nazwanie. Że zaś granice tej rzeczypospoli= tej, od dalszych jednoplemiennych ludów, koń- czyły się przy Russyi; naturalne się nastręczyło jej namianowanie, Pri Russya, gdyż przedimek Pri, spólny jest mowom: staropruskiej (1) i staro- polskiej. (Co w dosłownóm znaczeniu, odpowia- da położeniu kraju. Kiedy znowu w obu tych ję- zykach, sąsiednich narodów, przedimek 770, w lo- kalnóm wyrażeniu, to samo znaczy, co Pri, bydź więc mogło gładsze wyrażenie w użyciu Po-Rus- sya, tak jak Pomerania, leżąca przy morzu, Po- meżania, leżąca przy granicy, /Meźas, i wiele in- nych w Polszcze, Prussyi i Litwie uroczysk zna- jomych dotąd, i z podobnego powodu namiano- wanych. W ostatku, za wyrzuceniem głoski o, (1) Toż samo i w litewskiej mowie: Pridegis, Przygo- rzały; Priderinis, Przydatny, Słównik Szyrwida, str. 26. , - m w == pr RPRIEX Bad w dla gładszego wymawiania, utworzyła się Prussć, czyli gładziej., Prussya. 515. Gdybyśmy w materyi wywodu niniejszego, nie zostawili nic nierozwiązanego, musimy jeszcze krótką zrobić uwagę, nad zdaniem szanownego | dziejopisa Pruss, Pana Voigta, On zupełnie się | zgadza co do rzeczy z nami(1); lecz mniema, że to narzeczenie poszło od graniczenia się z Rus- syą, czyli sławiańskiemi powiatami Litwy. "To mniemanie przecież upada, kiedy uważymy, iż właściwa Litwa, jakkolwiekby ją uważano za za- wojowanie Slawian Rusinów, nie nazywała się Rus- syą, a ci Sławianie, którzy najbliżej Litwy się znajdują, nie należeli jeszcze do podbić Sła- wiano-liussów, a tóm samćm nie mogli się Rus- sinami nazywać, pod epokę męczeństwa Ś. Woj- ciecha, kiedy juź nazwanie Pruzza powszechnie znajomóm było; ani teź ta Grodzieńska sławiań- szczyzna nie tworzyła powiatów, czy prowincyj należących do Litwy. To zauważywszy, zosta wujemy szczegółowe udowodnienia, rozpatrzeniu się czytelników naszych, w dalszym ciągu pisma niniejszego: (2) 516. Do składu Prussyi właściwej, która przy udziel- (1) Gesch. Preuss. B. I, str. 305. acz SE A (1) hr 24 Z A, — 358 — ności swojej, nienaruszenie do wieku XIII zosta- wała, wchodziło dwanaście prowincyj, przez dwa- naście ludów zamieszkanych; a mianowicie: Kul- mia, Pomeżania , Pojćssania, Warmia, Galindya, Nataugia, Bartnia, Sudawia, Samlandya czyli Sem- bia, Nadrawia, Szalawonia i Sudargia. Powiemy o każdej w szczególności. siĘ Prowincye Mulmia: Prowincya leżąca nad Wi- „iść słą, najbliżej ze sławiańskićmi ludami granicząca, miała nazwanie od grodu starożytnego Ulm, który przezwano Culm po niemiecku, Cheł- mno po polsku; znaczyć miało to nazwanie we- dług badań Pretoriusza (1) wzgórze, to samo co Holm u Łotwaków. Inaczej za dawniejszych wie- ków zwano ją Ulmigirya ($311). Granice jej były: na północ, przez rzekę Ossę, z Pomeżanią, na wschód i na południe z ziemiami: Michałowską i Dobrzyńską, do Mazowsza należącemi, na zachód przez Wisłę z Kujawą i Pomeranią. Lud, któ- ry ją zdawna zamieszkiwał, wyginął w walkach ze Sławianami, albo usunął się w głąb kraju; Że go czasy piśmiennej historyi nie zastały prawie na miejscu, przeto nie mamy o nim nic pewnego. 510. Pomeźania. Nazwanie ma od wyrazu litew- (1) Szaubiihne, B. III, c. 4. r* są m KOK | . o — 359 — i a e e € « skiego, ZMeże, Granice znaczącego, że była grani- | czącą w tej stronie z obcemi krajami. Ona mia- ła starożytne warowne grody: Grewoże, Probu- ten i inne. QGraniczyła na wschód z Pojessanią Ea y maó0 PITNA -= i Hokerlandyą, na południe z Kulmią, na zachód przez Wisłę z Pomeranią, na północ miała mo- rze Baltyckie. Ludy ją zamieszkujące były bi- tne, przedsiębiercze, napojone duchem Normanów, | z któremi zdawna były spokrewnione , dla tego wiele rodów szlachetnych liczyły pomiędzy sobą. 510. 2. - k4 Pojessania. Ma nazwanie od rzeki Jesse, albo % kd „- meczy a = o.6 « Wesseke, że nad nią leżała; wliczała do obręba e. swego ziemię zwaną Hokerland, czyli krainę Ho-. «4 | krów, ludu noszącego takie namianowanie ; we- A | dług innych, od nierówności powierzchni to mia- M no pochodzić miało. Według zaś Pretoriusza, " | Poiein ziemme, znaczyło u starożytnych I russów, "s | a> ludu potężnego (1). RAR prowincyi le- z żał grod handlowy Drusso, nad jeziorem tegoź na- zwania, w bliskości dzisiejszego Elbląga. Grani- ce były: na wschód z Warmią, na południe z Ma- | zowszem, gdzie leżały dwie ziemice czyli powia- s | ty udzielne tej prowincyi Sassowski i Łobawski, *%% 2 na zachód: z Kulmią i Pomeżanią, na północ mo- p rze było Baltyckie. Kilka pokoleń ludu pruskie- 4 . (1) Ibidem. + — 360 — go zamieszkiwały tę prowincyą, od północy spo- krewnione ze Skandynawami, i takoż rozbojem morskim i razem handlem bawiące się; od po- łudnia byli rabusie lądowi, ustawicznie Mazow sze napastujący. 520. JF armia. Nazywała się podobno od ludu, ma- jącego nazwanie Waryny, co znaczy w mowie li- tewskiej Pasterze; od ZZarikt, ganiać bydło, Paść.f sg Jedna z najpiękniejszych prowiącyj pruskich, naj- = dzi Talc: łożeni s ań wrąci PD p „wdzięczniejsze położenia mająca, przyjazne swo *bodnemu życiu pasterskiemu. Zawierała w so- H 3 3 z 5 3 3 4% a 3 ? J R bie zaginioną krainę Witlandyą ; grody warow- ne: Balgę, Purwere, dziś Heilberg, Glotau i inne. Graniczyła* na wschód z Natangią i Bartnią, na południe z Galindyą i Hokerlandyą, na zachód z Hokerlandyą i Pojessanią, na północ z mo- rzem Baltyckićóm. Lud zamieszkujący tę prowin- cyą, był dość łagodnych obyczajów, jeden z naj- lepiej ucywilizowanych, i najmniej chęei wojow- niczych okazujący. Zawczesne jego wytępienie przez Krzyżaków, znęconych Żżyznością strony i bogactwami, zatarło mnóztwo zabytków prze- szłości. 521. Galindya. Miała nazwanie od ludu Galindów, mało w niej było miejsc warownych, same jezio- ra, bagna i lesiste obszary, pokrywają większą — 301 — część tej krainy, zasłaniając ją szczególnie od Ma- zowsza. Jednakże bardzo ludną znalezli ją Krzy- żacy, zapewne dla tego, że w te zacisza prze- niosło się wiele familij z prowincyj napastowa- nych z samego początku; powiadają dzieje, Że ona jedna wystawić mogła 60,000 ludu zdatnego do boju. Granice jej były: od wschodu z Sudawią, od południa z Mazowszem, od zachodu z Hoker- landyą i Warmią , od północy z Bartnią. Pro- wincya ta jedna z najstarożytniejszych w narodzie, była dawniej nierównie rozleglejszą, ku stronie Mazowsza i Polesia, dla tego zasłużyła na szcze- gółowe wspomnienie u starożytnych jeografów, Lud Galindów zdawna liczny i wojowniczy, zna- jomym był powszechnie, podaliśmy niektóre o nim szczegóły, w pierwszym 'T'omie pisma niniejszego, pod artykułem Wyrocznie; tu resztę wiadomych rzeczy opowiemy. Nazwaniu temu różny nazna- czają początek : jedni wywodzą od Gałas, Ko- niec (1), że na końcu mieszkali, lecz to nie zga- dza się z naturą narzeczeń narodowych litew- skich, gdzie do ludzi, takich nazwisk nie przy- wiązywano, tylko do ziem” lub miast, jak Let- goła, Semigoła, Ejragoła, Betigoła i inne. Dru- dzy stosowniej nieco z rzeczą, wyprowadzają, od słowa staropruskiego Gralintwojt, co znaczyło: r0z- (1) Voigt: Gesch. Preuss. B. I, str. 75. Przypis No, 2. ol e g ; 8 4 % 4 bijać, łotrować ; dla tego, że ten lud był zbojec- ki i napastniczy. Według nas, raczejby pocho- dzenie temu słowu nadadź należało, od nazwa- nia tego ludu, jakby się mówiło (ialindować, po- stępować jak Galinda. Bliżej nad wszystkie do- mysły niepewne i naciągane wywody, trzeba przy- znać pochodzenie tego nazwania od Gelonów, przodków całego Narodu Litewskiego, którzy po przyjściu w te strony, chociaż w połączeniu swo- jóm z Budynami zostawali, mogli w potomkach uwiecznić swoje nazwanie, zowiących się Igello- ny, o których osadzie już uczyniliśmy posirzeże- nie ($ 277). W następności znowu czasu, gdy Sławianie, czy inny naród, nacisnął ich od wścho- du, musieli usunąć się kn Narwie i tam w sto- warzyszeniu z innemi ludami współ plemiennemi, dali początek Galindyi, o której mowa. "Dowodzi tego postrzeżenia znajomość nazwisk starożytnych i poźniejszych w Narodzie Litewskim: Gelon(i), Rapagelonas (2), Jagelon, Jagełło, Jagełłowicz. Ta- koż topograficzne badanie o rzekach świętych; gdyż natraliamy Ros rzekę, wpadającą do Narwy z prawego jej brzegu, którą Galindy uświęcić mu- sieli, po opuszczeniu Rosi Wołkowyskiej. To je- szcze tćm bliższe jest do przekonania, kiedy roaz- (1) Obacz Tom I, pisma niniejszego. Art. Gelon. (2) Autor śpiewów litewskich, żyjący w pierwszej poe-- łowie XVI wieku. Dzieńnik Wileń. r. 1824, T, I, str. 581. - ma | —— on a ań - a 2 duomóciii z : m U kary (Dak . z F- loszk PPE, = 3x» AW) dA Sy MK (u 4 zgł ao. "a. PA ZA A. wyk pode > NSZ yk Jreemy: uudeony gopov 2 zysiwd/uwżę 294 AE. ład AJJ nśJ mi anna ll śnay 3 | Bo do lu Śhaoa Misk Arwudy w sA oe acHlo nati fa dłu Paa), A 6L zee ter PAR: zk ue ada 2 dee prapnałdze AÓĆ : KA. zk47 2 ef) en. meza ha pupa MA aps, R e dać : + DRRŻ n hy nace sstyga + sy, 4 A Xe met, > PO Pe ciał. *. seite aa] U a ddekdw poon Pun ZZ KC TF Jntt Pragluia, 1« na ŁUhq4 Hn1 € zan< e 324 Pdrcz 1 - dee sażroR 4 - ( A" K0: W: J TZŁA n1€ "v" su47 jA W GAZA kazala no ) kę 4 na Acta wyw asap JP f/Arae, A (MCO wym fu. Śr PRL" - "By Z LVLb nej p odc «3 fra 7 PZ złe) WRA Aka Tężej 4, PZ ud Ł są a. >—rberekncy Mana TE < 4 * dowy ng Km A "Ace ę i te cu KLECj / 74 Me b; u SCE; Y<-k Z. WA (l « «xt 4 42) / f : t f ł GI. ka e h " ' P ;* ; TOY wi | ĘĄ m ad zaufa 4 Zak, 7? 24a. . : , | r, p sąd | Y 7 A z I, Pula 1 PER Za Zaio KAAEPI ATN —— E "AS Y'" 7a sei YA FL144 a, Ka. kuie REL M ARANAM ć 7 Xi i A tę ne Arzekace) K 'vA 4 dode porzaka W: , "M0 7-38 7 : a 7 4 ( Zułam MLIMNROA [EL 2 NAA Ł AM U na ; Mz PZ / AMLUORA 02 bra 71 da e lod, omaucf/ aa I Ma ź - e Paś ! HaD_ fo, rea f, wysakn pras PYjóry: | ze 294 AAS A ZSZ k: kopelą Aaaa AAA - / 5 AA wy cia A KAKA b, "p LE By. uż 4 PU f* |= / «hr. 309, kulczy wy ) 328. Hua! etwa powióy e ze u lll! maruda caw nuak” jrawoćnagy! prad heh fobj nata Ant aa: Terra. luf remaiz, koadwiną bw , Joy dt mi, Fomei tania? PBudluek , kuta cal En Junibia, faq zania REW nr nna 7 Nobo " ib Rudls aty. li roezkiai to muaderty buduek ow TiuMAy praca hrk Mle Fam ola Mam rm a 1Y, jerkum znełry'a (7 $>" ady Lgóć fabna Aycchi BłtcKał ”-. LEE O +1— Ak <> ŁAN A ZY / ż AÓ YTY ©, hs korki ta PE A CI, As: (2 © „kj brędiesi * z 55 "A Óbi f | Fraga /I.L.vyv' CZV. fe MPA AJAY "A POIERSY) ZA Cee nhlkadą ne wek bada M Mara + PP Jlauarawehć ek, M. LBP ABAE 1 Roba KE / Us! Zana y HL — | zu. tj , pbdbrłyk prana leczone 5, JR do sh. Sw. prgmi 6] |: LŚLSĆ naa nagw, wm Raać me. pe nij onołe T' 45%, m) oamła 7. m fm o 4 pa ky su ha L *roxw x um "my tp - „NEA Ma wyć Auf, fon RBA R UT i bg” na Małpa pah zasę kk nacraa) OCE ZAC 4u- PAadebre | paryt +ŁUia. de „AR Anety TauaHiał, ZA Ą Ay ne KEOJEĘ 3 Y. ASY pa lhnedi, (14) praygeałej io płę. 7. » ża m faa Cranv a. zk. e €. >” AA OBYINSK luylo mka IŁ r BRYPANY POPP wić (adkafuta. , a, ŻAD. Mala: ż f U edy, 109). 7 ramu DYŚ5 gło Mm, 21-22. 4 kuce. 76 % for e b 237. Ww Kucrlandy i R 7» BR ka /kudlew, dok WZ naj tka” lA>Y gy ZE U Łecaę PA WAS As c” hen BLA) y Mg die lo fe jrwf- Z *ę ko, rv bas e ży Pn ANTI P Asy lmban Mlehka4 | Ą » J. : j H la Nezadfięuy ny, 6 © 44 ©) ŻA: | /AsT'e xy PE 4: aogh «ne | s SZW 2 Nó: /446 ad TZAGŃ * >>> " Wu" SE - K $: 7 ARE; dł RĄ. farnanłeć CL. 6 nalty wa adr keram: — 3068 — ważymy, że Alani, w czwartym wieku, pokazaw- szy się w krajach między Wisłą i Niemnem ($ 48), mogli nasamprzód bydź uciążliwymi Igellonóm, | wad Rosią Wołkowyską siedzącym. Następnie zaś Sławianie w początku wieku szóstego, rozpostarł- szy się szóćroko za prawym brzegiem Wisły, gdy zajęli kraje Budyńskie, jak postrzega P. Surowiec- ki (0,Gtoć i Galindów mogli wycisnąć już zupeł- nie z nad-Niemna środkowego, aż za Narwę, a po- ; 4 Awa « s + ' == tćm zagnać w obręb prowincyi, tu przez nas wy mierionej. | 322: Natangia. Nie zgadzają się uczeni badacze o po- chodzeniu tego nazwania; mniemanie jest: Że to znaczyło kraj tylni, Złinterland, ponieważ ma po- łożenre za opisanemi wprzódy (2). Podobniej do prawdy, że był lud osobne pokolenie składający, nazywany Natangi. QGraniczyła- na wschód i na południe z Bartnią, na zachód z Warmią, na pół- noc z Samlandyą. J20. Bartnia. Ma nazwanie od ludu ją zamieszku- jącego, zwanego Bortikas, co znaczy męża uzbro- jonego w pociski, strzelca. W poźniejszych cza- (1) Śledzenie początków Narodów Sławiańskich. War- szawa, 1824, (2) Henning: W przypisach do wydania Kroniki Łuka- sza Dawida. B. I, str. 158, Dz. Star, Nar. Lit. T, IL. 25 — 364 — sach w Litwie, artyllerzyści tak się nazywali (1). Zamożna i ludna niegdyś prowincya, mająca kil- ka grodów mocnych bardzo. Granice jej były: od wschodu z Sudawią, od południa Galindyą, od zag chodu z Warmią, od północy z Natangią i No- drawią. J2Ł. Sudawia. Nazwanie ma od luda Sudynów (2). Prowincya bardzo rozległa, pełna lasów, jeziór i bagnisk, ludność miała nie małą, mogąc w osta- tnich czasach swej niepodległości wystawić do ho- ju 6,000 mężów konnych i 8,000 pieszych. Ob- stawali namiętnie przy swoich swobodach, często się rebellizującj Krzyżacy ją w pień wycięli, po- zostałych, ujętych po puszczach, przenieśli do Sam- łandyi. Mnóstwo też Sudynów przeniosło się do Litwy. Miała grodki warowne dość liczne, w któ- rych mieszkało wiele panków udzielnych, w tej prowincyi najliczniejszych. Ona za Krzyżaków stała się pustynią, Że zaledwie ślad był jej poło- żenia, dochodzimy tylko ze wspomnienia u Dusbur- ga jej powiatu, Kirsowia zwanego, który leżał mię- (1) Czacki: O prawach. T. I, str. 235. (2) Inni chcą: że od Szudas, pomiot, błocko, to nazwa- nie pochodzi, ponieważ tam ziemia bardzo błotnista była dawniej; lecz ten domysł dla znającego język i obyczaje, jest wcale niestosowny. Że zaś był lud Sudyny, czy plemie tak nazwane, Henneberger upewnia, O R a oC w Th p m "m — 300 = dży Oleckiem i Rajgrodem (1). Lecz u Ptoleme- nsza mamy wiadomości ńiejakieś o tej prowincyi, na tómże miiejscu pomieszczonćj; przeto staroży= tuość jej osiedlenia przez lud litewski, niewąt- pliwa (2). Pównież ten jeograf miał wiadomość o pewnej osadzie Sudynów, byłej w sąsiedztwie z Markomanami, ludem Germańskim, w obwo- dzie teraz Prachińskim, w Czechach, nad rzeką Watawą, którzy bydź musieli zapewne, częścią tam jakąś zawędrowanego ludu z Sudawii pruskiej (3), W tej prowincyi chronili się nieraz Jadźwiugi, od oręża Polaków i Litwinów, będąc sąsiedniemi od poładnia. (ranice jej są: od wschodu ziemia Sudargów, na południe Polesie Jadźwingów, na zachód Galindya i Bartnia, na północ Bartnia i Na- drawia. 32 Samlandya czyli Sembia. Nazwanie ma od Sa- meldyngów, czy teź Semeldyngów, ludu gotycko- litewskiego, który tam przebywał ; Sembi takoż mieli dawniej tamże mieszkać, lud Cymbryjski (4). Ziemia nie obszerna, dawniej rozleglejsza, gdy nie miała oderwanej części lądu przez morze, na (1) Dusburg: Par. III, c. 213. (2) Ptolem.: Geogr. Lib, III, c. 5, (5) Reinhard: Deutsche Geschichte , str. 145. Kruse: Carta Germaniae magnae. (4) Hartknoch: Alt. u. n. Preuss. str, 36, 43, 50. ze 250. 227 - — 366 — całóm swóm wybrzeżu, które oderwanie mil kil- kanaście kwadratowych ma wynosić, podług ra- chuby niektórych postrzegaczów (1). Ona jest naj- obfitsza w bursztyn na całym Świecie, mieszkań- cy jej zawsze byli najbogatsi i ludność znaczną mieli; mogli występować do boju w czasie pier- wszych najść krzyżackich w liczbie 40,000 pie- szych, i tyleż jezdnych mężów. Za przyjściem przodków litewskich w te strony, Samlandyą po- siadł lud najwięcej z Budynów dawnych złożo- ny: Hugo (rrocyusz śledząc osad Budynów w Prus- syi, przytacza autora, którego gruntowne badania tę prawdę historyczną wyświecają; autorem tym jest Goropius Becanus(2). Samlandya miała miasta obron- ne, miejscą znakomite, ku czci bogów poświęcone. Włości budowne, zamożne i mieszkańców dość dzikich, dla ustawicznych utarczek nadbrzeżnych z brzegowemi rozbojnikami; przeto nieufnych, nie- sfornych pomiędzy sobą. (ranice tej prowincyi były: od wschodu Nadrawia, od południa Natan- gia, od zachodu i północy morze Baltyckie. (1) Uważać potrzeba, że nazwanie Samland i Samai- ten, u ludów Samen, w dawnych kronikach niemieckich miesza się w jedno; widać ztąd, że te dwa kraje, jeden pier- wiastek nazwania miały. (2) Hugo Grotius: Prolegom. ad Hist. Longobard. Pauli Diaconi. Zk Toi z ———E — 367 — 320. Nadrawia. Nazwanie to pochodzi od wyrazu Madrau, mającego znaczyć wnętrze po litewsko- prusku (1). Według innych od ludu tak zwane- g0, ze staropruska ZVadrawiu, miało znaczyć zbie- ram miód leśny (2). Graniczyła na wschód z Su- dargią, na południe z Bartnią, na zachód z Na- tangią 1 Samlandyą, na północ z Szalawonią. 527. Szaławonia. Nazwana od wyrazu litewskiego Szalin, Precz, Opodal, dla tego, że uważała się za najdalej ku północy położoną. Ona nie stano- wiła pewnej prowincyi w lidze pruskiej, ponie- waż się składała z Russyi, lecz ta gdy uległa od- mianóm politycznym, przed upadkiem jeszcze ogó- łu ludu pruskiego, pod Krzyżakami zamieszkaną była, przez lud najwięcej z Litwy naszły i dla tego Litwą się pruską nazywa i dotąd. * Grod jej stołeczny, czyli przedniejszy, był Szalawa, podo- bno w okolicach Tylży były; są tam po lasach roz- waliny kamiennych budowli i grodków po wzgó- rzach, przypominających bardzo dawną staroży- tność tej ziemi, Ptolemeusz znał mieszkańców a A A AJ (1) Nadra po polsku, miejsce pod suknią w zachyleniu spięcia na piersiach; ztąd mówi się: schował za nadrę, (2) Praetorius: SŚchaubiihne, B. III, c, 4. a ś | / A Ro W ho 4 Szalawonii, pod nazwaniem Slavini; widać ztąd, Że w czasie istnienia Russyi, była część znaczna tej ziemi jaź pod nazwaniem Szalawonii znajoma w drugim wieku ery chrześciańskiej, czyli teź Russya, i tóm się nazwaniem u zagranicznych na= zywała. Granice jej były: na wschód z Sudargią, na południe z Nadrawią, na zachód z Haflem Ku- rońskim, na północ ze Zmudzią, 320, Sudargia. Ma nazwanie od ludu litewskiego, Sudargówfthależała powiększej części do Russyi 1 dla tego w liczbę prowincyj Prussyą składają= cych nie wchodziła. Mieszkańcy jej u Ptoleme- usza nazwani są Sargaty, u Jornandesa Sadarga= rii (1), Właściwie Sudargi są, których pamięć po- została na tej ziemi, według postrzeżeń Hartkno- cha (2), w podaniach i uroczyskach miejsc niektó- rych. Dziś jeszcze w obrębie tej ziemi postrze= gamy dwie horodyszczami znamienite mieściny, nazywane Sudargi: jedna w Prussyi nad rzeką Rauszwe, druga nad lewym brzegiem Niemna, ni- Żej trochę Jurborka. W tej starożytnej krainie, znajduje się takoź rzeka Iitoss i dotąd to nazwa- nie noszącą: bierze ona początek na północ mia- steczka Lubowa, płynie w kierunku z południa (1) De reb, Goth. L. I. (3) Alt u. n. Preuss, Lib, I. (+) mie” ra. każ o papa > | 230 — 3069 — ku północy i wpada do Szeszupy z lewego jej brzegu, nieco wyżej Nowego miasta. Ziemię tę, niewytkniętą dotąd na kartach starych Pruss, musimy nieco wyraźniej ograniczyć, podług na- szych własnych badań topogralicznych. Na za= chód linia, idąca ode wsi Pilluponów do Stału- pian i dalej w prostóm przedłużeniu do rzeki | Rauszwe, tąż rzeką, aż do jej ujścia do Szerwin- | ty, odtąd teraźniejszą pruską granicą aż do jej | przecięcia się z Niemnem pod Smolenikami; na i północ rzeka Niemen od Śmolenik w górę idąc, aż do ujścia Dubissy; na wschód od punktu wzię- tego na lewym brzegu Niemna, przeciw ujścia Dubissy, do ujścia rzeki Pilwy do Szeęszupy po- | prowadzona linia prawie prosta, dalej w górę | Szeszupą , aź do Kalwaryi Żydowskiej ; na połu- dnie linia prosta od Kalwaryi do wsi Pillaponów' poprowadzona. Obręb ten niewielki, w części do | „ Pruss;, w części do Litwy należący, składał 0so- 4 bną ziemię, zamieszkaną przez osobny lud litew- ski. My go przyliczamy do pierwszej dzielnicy, _ ponieważ przyległy był Russyi czyli Szalawonii, 1 jakby w jej przedziały zam Pa biadyrn wyżej — A O) | J | | — 370 — O ROZDZIAŁ VIIL Utworzenie dzielnic północnych 1 dalszy wzrost Narodu. 529. Litwa. Rozpostrzenienie się znaczne narodu litewskiego, dało początek w pierwszych wie- kach ery chrześciańskiej, osiadłościóm drugą dziel- nicę składającym, posunionym dalej na północ 1 na wschód, względem pierwszej. Nazwaliśmy tę drugą dzielnicę Litwą właściwą, ponieważ pod tóm nazwaniem znajomą jest i dotąd. Zkądby je» dnak ono pochodziło, nie będziemy się tu zacie- kać w rozprawiania, abyśmy nie powtarzali tego, cośmy wyrzekli w 'Tomie pierwszym pisma ni- niejszego, pod artykułami Lietua i Lietuwanis. „Przeciw któremu wywodowi nazwania Narodu, od tych bożyszcz pochodzącemu, nie znajdujemy za- rzutu godnego uwagifgj,.Odrzucamy przeto wszel- kie inne domysły i naciągania, dalekie od rzeczy, inie warte zajmowania kart dziejów narodowych. Niema wprawdzie pewności, kiedyby się upowsze- (') Mój Zum > 724 4 <4” R, — 371 — m. chniło w narodzie to nazwanie, lecz starożytność jego jest zawsze głęboka: jeżeli rozpatrzymy się w pierwszych paragrafach Erazma Stelli, wyraźnie — pokazujących, że miał przed sobą kronikę Chry- styana Biskupa Pruskiego i inne starowieczne źrzódła, zawierające pamiątki narodowe pruskie, - mm Gm Ma AO O WA AEO KA doszłe do wiadomości chrześcian, w początku wie- ku XIII, lub raniej jeszcze; jeżeli odrzucimy nie- | trafne wyprowadzenie wniosków, o pochodzeniu narodu od Alanów, z własnego domysłu autora tego powziętych, osnutych na tóćm, Że starowieczne Źrzódła historyczne wspominają o Litalanach, czyli raczej Litwo-alanach , istniejących w IV wieku ery chrześciańskiej, zawsze znajdziemy przekona- nie, że około tej epoki, już nazwanie Litwy było ustalone w Narodzie. Postrzegamy takoż w pią- tym wieku, ślad* 6: tóm *nazwaniiu. * Naruszewicz powiada; ,,Byłci naród Litianów (Zithuani), który pod znakami Attyli służył, atoli żadnego o nim światła, Żadnej wiadomości powziąć nie można. Wspomniawszy dziejopisowie, że był; głębokie, zkądby miał swój początek, zachowują milcze- nie (1).* To się daje objaśnić następnym sposobem: Wiadomo z dziejów; i my to wyszczególnimy po- niżej, że z Hunnami był nie jeden lud litewski: Scyry, Hirry i dalsi, ci wszyscy pod ogółowóm m0) Hist Nar. Pol. T. I, str. 128. niżyjna dom Bree Znaę PB 8 | M Ewa, bitym znay ŁO - e*. ga" a : MS: narzeczeniem Litwani, musieli figurować w wy- padkach tamtoczaśowych; przeto pisarze dziejów zasłyszawszy o tćm, wspomnieli w ludów i na- rodów mieszaninie, pod Attyli dowództwem bę- dących. Lecz gdy to ogółowe narzeczenie, w szcze- gółowych spisach narodów miejsca nieznalazło, poszło jakby w zapomnienie; tymczasem znacze- nie Hirrów, pod nazwaniem Herulów, gdy wzię- ło przewagę, nad znaczeniem innych ludów im pokrewnych, ich więc nazwanie szczegółowe, sławszy się ogółowćm dla wszystkich, zatarło tamte, które pozostało tylko na ziemi ojczystej i przy ludach na niej mieszkających. [;Z dziejopisów ory- ginalnych, nam wiadomych, pierwszy Nestor wspo- Ą mniał]o Litwie pod rokiem 860, czy trochę po- "288 ( w rana] gii źniej, kiedy wylicza ludy hołdujące Russ-Warra- góm (1). 4 Zi na blulyaa 7 m 350. Dzielnica ta zawierała w sobie z najdawniej- szych czasów, ludy nazwane u starożytnych jeo- grafów: Stawany, Scyry, Hirry, Winidy czyli Żo- mojty; Neroma, Nascii, Igellońy. Każdy na oso- bnej ziemi zamieszkały; chociaż ograniczeń tych ziem” Opisać nie jesteśmy w stanie, przecież ogól- nie na karcie odznaczywszy, przystąpimy do szcze- gółowego opisu każdego ludu. u *-©.(t)"Biblioteka Ross. Czast I, str. 16 — 373 — pz ra 591. Słtawany, albo jak inni czytają u Pto- Prowincya , Litwy, lemeusza, Szabani(1); jeograf ten wy- mienia ich w tóćm miejscu i w tym porządku, że nie wiele potrzeba rozwagi, aby niepoznać w tóm Litwinów właściwych. Niemieccy badacze sta- rożytności, popisali przecież nie mało domysłów, z których wiele śmieszności nosi cechę, inne wca- le utrzymać się niemogące. Najnówszy domysł jest Reincharda, poparty przez P. Voigta (2), we- dług których Stawania, leżała na południe wzglę- dem Galindyi i Sudawii, i wcielała się do Polski; ponieważ tam są uroczyska: Sztabin, Stawiszki. Otoż 4 * 2 8 A waż gruntowność etymologicznych wywodów! Sztabył gt Sław, jakby niepodobne nastręczały brzmienia, są wyrazami polskiemi, i gdyby zrozumianemi by- ły przez tych szanownych dziejopisów, zapewne- by ich uwolniły od kłopotu szukania na obcej ziemi miejsca dla ludu litewskiego, który nigdy tam nie mieszkał. Lecz i nasi dziejów badacze, wpadali w niedorzeczności, gdy chcieli dać bieg wolny domysłóm, nie narądziwszy się wprzódy żrzódeł pod ręką będących. Tak właśnie powia- Z Z ANN nA (1) Zresztą dobrze i tak, ponieważ w greckićm wyra: Żeniu często B zamienia się na ZZ, toż samo i w dyalekty.- cznych odmianach języka litewskiego. (2) Gesch. Preuss. B, I, str. 70. 4 4! y de — GADAĆ au da Kronikarz Litwy (1): Litwa za lewym brze- giem Wilii leżąca, nazywała się Zistubania. (o widocznie poczerpnął ze źrzódeł bardzo czystych, i zgodnych z jeogratią Ptolemeusza. Lecz zamie- rzając z tego wyprowadzić Litwanią, rzucił się do przekształceń liter i dodatków, do Stabanii dodał zgłoskę Zi, zamienił a na u, a tak z roz- rzuconych głosek, zrobił łacińskie wyrazy Ditus, Tuba. Że zaś ludy nadwilejskie trąbiły w trą- by nad brzegami Wilii, znalazł się powód, pod panowaniem XŃiążęcia Kiernusa, nadać początek nazwania całemu krajowi i Narodowi, Litwania, które nazwanie, z przyczyny wymawiania ludu prostego, w zepsutej łacinie, poszło od Listuba- nia. My zamierzamy wykazać źrzódło nazwania prawdziwe, bo narodowe: w języku litewskim znajdujemy wyraz Ojciec 7awas, Zabes, 7ews, Tewas, podług rozmaitości wymawiania dyalekty- cznego, to jest: po Staroprusku, po Herulsku, po Łotewsku i po Litewsku (2). W tymże języku wy- rażenie /sz-7awas, albo Jsz-Jabas, znaczy po- chodzący z Ojca, tak, że /sztawany, albo w skró- ceniu Stawany, Stabany, znaczyło lnd pochodzą= cy prosto z gniazda ojczystego; jakoż Litwini (1) Kronika Litewska, rękopisna, Bychowca, str. 4. (2) Hartknoch: Alt u. n. Preuss. str, 95, sequ. Xawe- ry Bohusz: Rozprawa, str. 108, sequ. Niniejszego pisma T.|I, Dodatek przedostatni. |oSó 14.33 — 375 — i właściwi, czyli dawniejsi mieszkańcy Stawanii, uważają się dotąd za lad najbliższy pierwotności, tak pod względem obyczajów, zwyczajów, cech rodowych, jako też oryginalności ich dyalektu. Granice tej krainy blisko naznaczyć się mogą na- stępne: na zachód rzeki: Niemen i Dubissa, oraz Żmudź ; na północ puszcze Birżańskie i Semiga- lia; na wschód linia poprowadzona od Brasławia do Wilejki, przez pustynie i zatopy, za którómi Amaxobii koczowali, na poładnie rzeka Wilia ; w takich przedziałach i Krzyżacy tę krainę za- stali, ich kronikarze zgadzają się na to, żę ten 9% "*-* kraj zajmowali sami właściwi Litwini, mający KORE królików niektórych, z wydziałami ziem” osóbnych. W Stawanów krainie , upatrujemy takoż rzekę Mioss, która jest jedną z wpadających do jeziora Jeziorossy; czyli Kzieras liosse, płynąca w kie- runku z południa na północ, biorąca swój po- czątek w okolicach wsi Zolwy czyli Zelwy. 2? wytej na 332. Fian Scyry. Od czegoby ten lud swoje nazwanie wywodził, rzecz trudna do wykazania, jeżeli nie przyjmiemy od wyrazu litewskiego Skir albo Cyr, gatunek wyrostku na drzewie, który wysuszony, jak hubka chwyta ogień z krzesiwa, i jest trudny do ugaszenia; bydź więc mogło, że od tej palnej bardzo istoty, poszło nazwanie ludu wojownicze- go Scyrów, Oni też w mowie litewskiej podo- r . . . * s .-. .« bno nazywali się Skiry, ponieważ są zabytki da= wnych uroczysk, Skriwith , Skiry, Skirmieliszki.(xx). Badacze starożytności, począwszy od kompilacyi Pliniusza, aż do głęboko myślącego Uphagena, gu- bią się we wnioskach o ludach Scyrów 1 Hir- rów, nawet uczony P. Voigt, znajduje się w kło- pocie w tej mierze i natrałia na wcale chybne wywody | Zadłago tu byłoby wszystkie hypotezy rugiej zaś strony musielibyśmy powtó- A / 4 ([ zbijać; Z rzyć to, cośmy juź powiedzieli, albo powiedzieć mamy następnie na swojćm miejscu. Kraina Scy- na na Za ( rów Jprawie następne miała granice. Od półno- tienu ] cy i wschodu, rzeka Niemen, począwszy od pun= ktu, gdzie przytykała granica Sudargów, to jest: naprzeciw ujścia Dubisy, w górę lewym brze- giem idąc, dopóki nad nią ślady osad ludu litew- skiego się ciągną, to jest: za Przewałkę ku Gro- dnowi, od południa przedziały Litwy, od Pole- sią, czyli Słoneńczyków, Soladymistami u Kadłub- ka zwanych(1), naostatek od zachodu Sudargia. 300. Hirry. Oni się nazywali w swoim języku Gi- rej, Girelej, albo Juhrej Juhrelej. Byli ludem pierwotnym litewskim, mającym swój byt w na- Ra 10) rodzie Gelonobudyńskim, kiedy on jeszcze mieszkał na wschodzie: ponieważ rzeka Doniec, nad którą (a) Chrom. Polon. Lib. IV, e. 19. p. 509g. Edit, Dobrom. Xt) pit ea ! Pee Śr o a a nna PET, , — 377 — siedzieć musieli, nazywała się Hirgis, od ichże na- rzeczona imienia. Następnie na ziemi litewskiej podobne nazwanie nadanćm zostało rzece, która i dotąd nazywa się Jura, nad którą musiała bydź najdawniejsza osada tego ludu; wypływa ona z po- wiatu Rosieńskiego i wpada z prawego brzegu do Niemna rze wsią Sztrejtłauki. Druga rzeka nie daleko od tamtej płynąca, która się dawniej na- zywała, Mała Jura, albo Jurela, dziś nazwanie Mit- wa nosząca, dla tego przezwana tak, źe od czasu Władysława Warneńskiego, Króla Polskiego, usta- nowiono nad jej brzegiem Myto, czyli Komorę celną, jak widać z podań miejscowych; ona wpada do Niemna pod samym Jurborkiem i oblewa rozwa= liny murow starożytnego bardzo zamka, w blisko- ści tego miasta, nad lewym jej brzegiem byłego. Zdarzyło mi się odkryć i monetę z napisem Ju- hryi, czyli imienia tej krainy, której opisanie było w Tomie pierwszym pisma niniejszego (str. 205), Mamy też uroczysk mnóstwo na ziemi litewskiej, to nazwanie ludu przypominających, Łazdahiry, Jurele, Jurany, Jurańce, Gierule, Girdwojnie, Gir- końcie, Girki i t. dÓ)Starożytne miasto Jurbork, zdaje się bydź stolicą tej ziemi, chociaź jego założe- nie odnosi Stryjkowski do czasow B 'kusa; mogło więc bydź Że ten panek Litewski, w wieku dzie- siątym Żyjący odbudował grod starożytny Juhrow i dodał swoje imie do jego nazwania. Pierwia- M Wizy nab ntjm poli atlufnee trad 25. pręt SM A 4 3 (R at << =- gy” — 378 — stek nazwania tego ludu jest czysło litewski, jak i to postrzega najlepszy znawca tego języka, Xawery Bohusz (1), który jest Giras las, Giralis lesny. Jest jeszcze w litewskopruskim dyalekcie, Juhra, morze (2), toż samo i w łotewskim (3). Naostatek Że od Hirów pochodzą Herule, niebędziemy tu powtarzać dowodów, które w ciągu tego pisma znajdzie czytelnik obszernie kodów: -dipg nie krainy Hirrów, blisko następne będzie: Na zachód morze .Baltyckie, na północ Amudź, na wschód .Stawaniag na południe rzeka Niemen. . m | by 3354. 4 ORDY A JFinidy litewscy czyli Źmiudź, Żomąjten. Po- dług naszego wykładu „raeczy q: Wenedach (Roz- dział VII, Xięgi III.),*litewskie nazwanię Żomiłj- żen, znaczące nizową krainę, zupełnie odpowiada starożytnemu nazwaniu krainy Wenedyi, ponie- waż ten udział ludu litewskiego leżał ku morzu. Jakoż położenie Zmudzi w najdawniejszych cza- sach, przypadało między morzem Balityckićm, £o- twą i Stawanią, środkiem zaś jej, płynęła rzeka Windawa, oblewająca Winidów litewskich osady. JOWĆ Neroma. kraina osobno odznaczona, ludu wła- (1) Rozprawa, str. 45. (2) Rhesa: Dainos, str. gq. Barsdoti wirai, wirąt zź Juhru. (5) Stender: Letiische Gramm. str. 54. G) mray Sza Amo | Jnutku: 25 "Pe"R PEER = e" 77 a - nau ef m du >: p At na darek 7 ate Z OEEEGĆ m r< ZEM ne TR A 7 NJKAMae Z, 14 gia duonn Zreńty ZEE Ze naa Jedubu. Płacz ban Jada Meza ać fina te ana zo. UZEAŃ Ma. ZY - p pe Fed) (agresan thry Yee 4. AB dniuerkege abo ac DLAŃ uklada . % 0 pe gat cw igo > RAE WZ 7 Wkóraw, sa wake djacE JAJO a 4bią RARE" Dy RSE la kowe Gosia 2-67 DOP yk show zim! SFADIEU, „ga, iv MM sercu 27 4. AE, is -f 209 2a 4 Zauż 45 te pW r Aut > AU? 7 , 7 Twe M BRE sd, Motiden uddtituy „b, PIRAT 7 AW BĘ sp, 14 ly lena mezi że AR Ę' że " Airnao nak Mak A A. / ua/ > psami 6 dode) 480 > AR> nUJw anie WSZE w, z SE łyt: URZ Fa? ja 2 | | A) PAD 44 SR, ZRK wę Pra | A A Jawo A rewż akugranda | ERP MOKTSE ania enie”. Hoslakań da ke ) du aczyć na ży o ywa SSA Gą b ub. 270. pe pó prZYPRÓCĄ wyraz Le kaś a kak laka JpilnuA, olo nad) / kama "BET PPPOE NTEPKYĄ ozn ro Snu KAL ża Z, Jagna Bu dano ne lat", aa. | nu' cchuż wi , PRE ZORY 5) may % draudlsiłowe sakwy, dm de | rel Aruogaj 8 m. „RE uko | m EJ an a PZ , | A i I h (i JĄ 0) ł < mi " Kmą, Adacz yć tafnzgrn isl uy_ 8 23% May sk "BA chąde A Mrenun_ N68 j | a 2 P4 PF. | ŻY dak WA” II. wy dali zy pmypełee 7. | h Ś fa 4 > WSP AMM tt da ren, * 2 7d PA „ke 4 za ekg zh m0 Zkamo us1 rody d 4 LE tua e 21 E H4 jt MY Ź , e . x © A (4 SĘ x | p "w : p 7 KZ PA h JU" (7 ( la tort . men. ' | | gę- POWETE er *,AE) a+40 r Sy. Tae Ka Ó p” 4 | PT ł kę u pły, RODY; 44 porz eau) au0 'Ą yn myk Mum MOIM: 4 Atu 05 AUG : | U wprówye / aku: padło puccko Dasicadcóaą ZA LARA fp anee Z kwad Pa u _ dies, aż > Z | pania tu Kana Ke m” Ay Akad poeko. ty prana. Kraj ELLO Rae: s jA2E_ ny to Sz" Jo did, pala 11 A SE poeko RDN” Nueku, Wedoż zd 7 (uh „aa A. JHAL A Maja T7,$. (A. NARÓM LU azja, nas a ARA" ej MALE ts Z / ŁemaA4 PUC Mż 3 ŻELN ŁL Zał - Ę Puzo lewym rm; 5 Ag ti 2 the SA (M Elrn pas a u Mau jk PZŁ (AD. 5. PopaĘ IL. 54. wa "PERYW Tuba da Mi aaik, Ć:; Yv4, | mUtjpema a kn ŚR LON ay p NSA D Citta Kaka ul day $.. 3 2h osRaŃj "AP asi | a "BG UK La e ZA auż i Maygy*A de” Na pln nara, GŁÓ 73 odykhkad p Pagan, ng, 4 ty-a zle śm Ar) naj 4 are 1y + mie py eh patiocy! naduży, nlkouci rnodw jada roju ał4— 26! Padóę Ary Adud wa, Znay' uuu at uj do de - dua pa gal ala Wig lo A /audan Glę ran (zacz o w. RR Ody (Jo Seaę rena, Zyję po - rz PZ = Puczy naw, amy Tj (fa Adufśch ZPP TA nei! puamn . Ariadny zw Age : | —, Pu ih ofwloauk Sriżt 029: |: 2 LAY 27, fu AMT 226 4% ;k. 8x ?»L AŁMA e = Naj h 4i £ PPT OLA chwojgy 19 szat wi: £ 241—0— kółaz oddz pa? „ypo fu THa— / ę roz o k G%) Jormaaó0. ze CD, A Pny dług no „Jk p ORA O Z R wd BEŻ 7 4 Ń 7 2 WERE Ac %, ' łe WAAĘ 4 ad, / AFPLT © 44 67 bAJ A aółnŁ oj; Ak dh n gf t46 dłlmmiANU WY TAAA A s na ę L bm tt u 4 SE xa n- 5 sdao az a " | „amen | | m | — a e z (1 U b, 4 > -/ sfavmia, U: 4 SA IA... ) i k UPA em I4L3, 4: 3): GG. 53 ośck h "2 Z a: a jako nży e ALL "28 Ja, A * 88 jo . YA w. Aj Roda A 48): eH. iR 4» pr OYNE Pdiureży GEY 1I$. J4, OW SĘ — 379 — ściwie litewskiego. Nazwanie tej krainy poszło bezwątpienia od rzeki /Veris, dziś Wilia, ponie- e-waż *i Kroniki uważają Litwę za lewym brze- giem tej rzeki ;*pod' nazwaniem Zawilejską ; za „ osobną *prowincyą ,-« poźniej: zaludnioną(1). Jest takoż” drugi" wywod'tego narzeczenia, od-wyrazu litewskiego ZVeromus; Niespokojny, przeciwzna- e- czny przymiotnikowi /łomus;, Spokojny (2). Sta- rożytni jeogralowie nie wspominają o tóm na- zwaniu, przelo poźniejszćm jest od innych pro- wincyi nazwań, jak i kronika litewska znać daje, mówiąc, że dopićro w wieku X., Litwini za le- wym brzegiem Wilii, zaczęli się z osadami rozpo- strzeniać. WWszelako Nestor wiedzial o tej krainie, pod tómże samóćm ńarzeczeniem; on jej mieszkań= ców dolicza do komputu hołdujących ludów Russ- W arragóm, w IX wieku(5). Byłodkryty ułamek jeograliczny, za bardzo. dawnej daty uważany, w bi- bliotece Medyolańskiej przechowujący się, i mają- cy bydź kopią pisaną w wieku X (4). Tam wyliczo- ne są narody i ich osady w Europie północnej. Gdzie między narodami za sławiańskie uważane- mi, oraz niemieckiemi i fińskiemi, są ZVerivani vel ([Veromani, którzy osiedli i w innćm miejscu, (1) Kronika Litew. rękop. Bychowca, str. 4. (2) Słównik Szyrwida, str. 28. (5) Biblioteka Ross. Czast” I, str. 16. (4) Histoire des peuples etc, par Buate, 'T, LI, p. 145; Dz, Star. Nar. Lit, T. IŁ, 2% 7 ln 31 — 380 — pod nazwaniem Bruzes, Wyraźne to jest wspo- mnienie Neromczyków, czyli nadbrzegowców rze- ki Neris, pokrewnych Prussóm. «Podłucedótóznaa » | Llkek. . X 1 Gl. A a e ; au? Ą "7 Qi ą s . O . s U) M c gałąź szezepu”Hietyekiego, najbliższa-Żmudzi. Pocho- deenie-nazwania_tego—wyprowadzitiśniy vdboga etery POS RĄ wet—ZrrenrieniHa8—©9br—5-0). Bardźo « 2. ik czyni Xaw. Bohusz postrzeżenie (3), że w Sagach Iślan- dzkich, gdzie jest mowa o narodzie Chorów, czyli Churów, rozumieć należy Kurlandczyków, którzy w dawnych wiekach posiadali ziemie rozleglej- sze, niżeli za poźniejszych czasów i teraz posia- dają. obrębie ich liczyło się pięć miast obron- nych, z których jedno nazywało się Apulia. Hen- seniusz zadał sobie mnóstwo pracy w wyśledze- niu tego grodu, lecz na próźno ; mylnie takoż wnosi Bohusz, że to miała bydź Połąga; my w na- stępnym blisko paragrafie, mówiąc o Agazzirach, pokażemy prawdziwość istnienia, i miejsce gdzie się to miasto znajdowało. Kuroni byli zawsze ludem rolniczym i wojownym, ponieważ zajmu- (1) Xaw. Bohusz: Rozprawa str. 60, powiada, że Ko- ryonis, znaczy wojownika. (2) Bibliot. oss. Czast” I. Rozumiemy, że przez omył- kę przepisywaczów wkradło się Korś, zamiast Kurs. (5) Xaw. Bohusz: Rozprawa, str. 42, He 0% 40 nabialjce AJ fre na bdddjm poet: śrle 243 Tę «a way E” — 391 — | nadikank JJ jąc wybrzeżu morskiemu przyległe ziemie i ma- jąc u siebie zamożność, byli ciągle wystawieni na boje ze Skandynawami i spółplemiennemi ludami. Właściwą Kurlandyą składają dziś powiaty: Pil- tyński, Tukuński i Goldyngski. „a 541. Semigalczycy. Nazwanie to pochodzi od wy- | razów litewskich Zeme-gałas, ziemi koniec, dla tego, że w tej stronie ich ziemia była ostateczną z litewskich, ponieważ za Dźwiną: Sławianie i Li- wy starożytni siedzieli. Naród jest Łotewsko-Ku- roński i z małemi wyjątkami, ten sam co Kuro- ny. Mieli przecież osóbnego władacza, pod wiek XIII (1), idla tego uważa się zawsze ta prowin- cya za osobne xięstwo, Semigalią zwane. Obręb ten składają dotąd powiaty: Mitawski i Selburski. 5 49, śśdwy | "-. bo a lp. „dgazziry. Przyliczają starożytnicy Podziały : > aka” Łotwy. ten lud do Narodu Litewskiego i nie a bez słusznej zasady. Jornandes powiada (2): ,,Koło ujść Wisły są Widiwarii, z tyłu tych Esty, do któ- rych przygraniczają Agazziri , lud bardzo wale- czny, nie uprawiający pól na zboże, z trzód cho- (1) Almpek: Reimkronik, str. 29. (2) .... quibus, (Kstes) in austra adsedit gens Avazzi- rorum, fortissima, frugum ignara, quae pecoribus et vena- tionibus viceticąt. Jornandes, c. 5. — 392 — wn i polowania żyjący.” Ponieważ zaś ten spo sób życia przeciwny był zwyczajnemu rolnictwem zajęciu się Narodu Litewskiego, przeto odsyłają go badacze naszych starożytności do innego na- sze wod ew =FAdU0bcągo wcale lite wskiemu (1). My zamiast szukania tych* dalekich przenosin, przyznajemy poczęści prawdę Jornandesowi, poczęści rachuje- my na jego niedokładność zwyczajną w zdaniach o ludach nie gotyckich, a przeto i nato zgodzi- my się, że między Narodem Litewskim, był lud różnego nieco sposobu Życia od ogółu Narodu. W dalszćm śledzeniu postrzegamy, że Agazziry byli tym samym ludem, co Agathyrsi, wymienie- ni u Ammiana Marcellina w Xiędze XXXI; o nich wiadomość zebrana ze starożytnych pisarzów, ta- e kiej będzie treści: — Mieszkali w wiekach poprze- 4 <© PP" | a % » dzających erę chrześciańską , za lewym brzegiem „Dniepra, w sąsiedztwie z Gelonami i Budynami, względem ich na zachód, przygraniczając do Neu- rów albo i Scytów (Gerrów krainy, oraz mieli w bliskości Massagetów, Melanchlenów i Antro- pofagów. Następnie byli podbici przez Alanów, pospołu z Gelonami i Budynami. W dalszej ko- lei czasu, kiedy ci wyruszyli na zachód, taż sa- ma rewolucya musiała przymusić i Agathyrsów do opuszczenia zadnieprza. Mamy znowu w u- (1) Voigt: Gesch. Preuss. B, I, str. 115. — 3953 — rywku jeografii starowiecznej, znanćm pod imie- niem Jeografa Raweńskiego (1), pisarza dziewią- tego wieku, wzmiankę, że Agathyrsy, czyli Li1a- czej Agazziry, zapewne Angershirry, są tym sa- mym ludem, wspomnionym u Ammiana, którzy osiedli, rozumie się, dobrze przed wiekiem auto- ra, w krainie , przez którą płynęły dwie rzeki: Lela-Upe i „Anger-Upe. Wyraz Upe w litew- skim języku i jego dyalektach, znaczy rzeka (2); więc na litewskiej ziemi, między litewskim lu- dem, szukać tych rzek należy. eela jest przy- miotnik w łotewskim dyalekcie, Zeela-Uppe, znaczy Wielka Rzeka (5). Jednakże mimo swe- go łotewskiego nazwania, ta rzeka dziś nam nie- znajoma wprawdzie, przecież wnosimy, Że bydź musi któraś z rzek wpadających do jeziora An- gerskiego. -Nad jej brzegami, zapewne przy uj- ściu, było miasto Uppeleelła, z czego powstało Apulia w autorach cudzoziemskich. Rzeki zaś An- ger, znamy dwie: jedna wpada do Windawy, z prawego jej brzegu ; druga do jeziora Anger- skiego. Znajduje się takoż ku południowemu zwę- Żeniu tego jeziora, mieścina Anger, leżąca nad przetoką, łączącą i teraz jezioro z morzem. Mam a O O OŚ (1) Anonym. Geograph. Ravenn. Lib. IV. (2) Upe, pochodzi z Sanskryckiego 44p, Woda ciekąca. (5) Stender: Leętt. Gramm. Lexie. str, 77, 106g, 4.» | — 394 — pod ręką rękopisną, w łacińskim języku, relacyą o bitwie stoczonej pod Kircholmem roku 1605, Września 27; w której znajduję szczegół: że gdy Xiążę Kurlandzki Ketler, przybył na pomoc Chod- kiewiczowi, w liczbie ochotników szlachty kur- landzkiej, wyliczonej tam powiatami, było ryce- rzy 85 z okręgu Angersshirrskiego (1), To wszy- stko przekonywa, że ziemia wspomnionych Agaz- zirów, leżała nad jeziorem Angers, od nich na- zwanćm, oni zaś sami byli ludem litewskim i ga- łęzią pokolenia Hirrów, jak samo brzmienie ich nazwania pokazuje, których pokolenie tak było starożytne, jak sąsiadowanie tamtych na zadnie- przu z Gelonami i Budynami ($ 329). Postrzega- ją wprawdzie starożytnicy, że wzmienieni Aga- thyrsy, przemieszkiwali nad górną częścią rzeki Marus, czyli Maroszy (2), w ziemi Siedmiogrodz- kiej, w wieku stykającym się z początkiem ery chrześciańskićj. Według tego, Naruszewicz na karcie swojej, przy stronicy 7, Historyi Narodu Polskiego, Tomu I, naznaczył siedziby Agathyr- sów za prawym brzegiem tej rzeki. Niechże i tu wolno będzie uwagę zrobić: że w nazwaniu Ma- (2).....item LXXXY militum nobilium de terra An- geshirrorum ... Philippi Mittendortii MS. in śto p. 8. (2) Nazwanie to spływa się z.Marocz, takoż Merecz, a przeto mogło bydź jak tych dwóch, nadane od ludu litew- skiego, dad. 976. 0 TO | SĄ „dł. dtehio 253 w pz 4, bonia h ANAL za twe e "papaćad 6 96 m h RAK dna © AA nade pa aaa na< j Ą nat pko» nute. MUhawg pkałe HR Akane | orto mf Ami NL ZZĄ ad ia , Ue Pate k : hy ka doi U> « ZW ZE 2 ' ja, Manoty Kreta p PZ CĄ fix. L/. ). 12. ULE 5. 16. A. Zńe Aanicee s c. PA < ć ida sdeź Nr'enneca 4. e 4D | wo” A dci htc ze gry | Mławy PPRZTR kk | zaiaofe wm P kęgkę wf oe; or M rca se KEK | Z Że Flesh szóń' pa = dy ann A tuagyk | ae OW k dac, une dbamy ay « kb e da. AUĘ ak £ MY | 4, pór AAA „PORÓW znad o. 4 / / ( Ź x D Le he yiBiyynA sj A ” r.kzto 47 7 4 Pam wać Zacuch 4 tez, paka "zaa 2) Pgmao. fdlnu Ar re, PPM JAH vey, 09, Np l fabsilypoDa. » sią yy da. ŚW m me mea Med © Ul. k iĄą_ HS Ra owa 0 Żróca” Ne Ah — A DA AA4AUALUJ ha, POWY: PA ń PE śr 4 M typu tu | 7 WDZONA „JĄ fońkwaznysdjy sŻ)” 414 ON m oli Sq LT U SMAR , k — wr M - | > h Fay M. + ZR WZA ZEE RY * e "ZEE ip" LL.M. 7 „„siółiwa | | Mh YEZ> a, (9 U m £ Śpań dy ma DE A ży tu calej dódace 720 7? 11408 w Huene / m "e 7, am „POPDYS dacia Sla0 „AdĘAni 144 sat +0 dka RAR) Xuiakf aż rat fa £ LA DOZĄ dbren r "JT ore PPSy + Ę 44 mag deneh bez pa” slikyah ; Raz Li4w ' W ereke 7), Ama LaAkC A GE ku Kneka nato wyk, Kata) pokudacna ky do U dx pex k a PY, Sław 7 mk ć położenie "A i mi blo Lam.” 4 "Aa YZ Adlenć Fa „tla pace RA oh zwdźa b (44/14 a, nigmiyjnic/ ye tór s) żywy, jące” ZORY ZA ZZAC A a, © „a ć Ama 4/MAu A> maz ęcą ukeceme PIK, A, hai Ana ni enie pace KA1A LOL he _ lrdzaegna. pnad sz POD / acndi m_ ZZ Ż, dl, ko Łe LC_- 443 kasha ach j dAarmcży knaz, po anka) Zaeaqiu kliwa= * + b” adr”. (Male a: 4 dr GAAA4F A4ń4 4 CZĄ aa 4 "AM ne 4, PPP, Fama w, kody 7 dad * Ja Y. > POR RPPEC url były kańać Hum rani r (44% dł oka LAC v | 4 cf sk = a da wyjdą nc: paunijsAyLh , Br ź f+ GO Duden db BÓJMY: znuncjłj Areń. KA needeścz jeg O w EE RJ zr bypu "ug fa e PULP Muuuchęg AAA U tynano faóki mafnej' WORA j: 2 ZEMGCE /e Wł -6i ka WPP PYCE, unuczęxaha 4 kmhaa RZ dechi NL kimoj'. „2 JA rny, ZA Tre, dKAN tacca) Azji, Śnóruwey nie 7 tate, ' ROM Hu ery, ZAC | dona Adfu endy nie, RZECZ kaza W4, Ka Po JĄWEMĆ: „póty i 4 2, «ZE (AX cza 26% lag — PA Ą Y— Pzdo 4 ke ŚĆ AK. AA, OTazrncka Ml W AE ment . dy. oda FU.p- 27-79 . | ('). Brybmi RA A z ULCYKI moliięk i kaenuceej Uankay'€ gf Pzrulnek "Aman, - fla rama ÓGNYŚ ZAŚ ocz Ha żiz, PDA My pl pa pay dt | iu Fyk ZAW Kaa LŚ adug, Ee aieia AAJALYP PUŁKO - ŻĘ sa. p Jtnwki patyki Jodi |--Z Or xre, Jeremy, fr fe Mag eż frzudy, 2 ZA 352 ZE, ola. , Aa 7 ma, A s oz ZA por biigy, Matys, Ayia Ay re had, fir nalna, gie” gwa Poranne 4% Ś dac! 7%. jet A auza ndy, Sejny ya My awacci Az Jay m WA NE 4A ami r. / 824. Kbrzą Puka p ugkum MANY pet AŁ U macać dw: M, f kę Kera śń zu €tna aty PARE Vafx THLUMA > Ao rc A ch, zbli k cy pd, br (M ta. ry aj FH enufe Hm aus tieon DÓŁ 7 emule; R ORAWIĄC wypodwo: dit PA: | iS 4 udać qP ił vy38-24! + JW 29 az 7% j obo | "a rm TŁA RO. j 3 | 4 Śro luj org . „la » Crapodk i i ULET En. 08 ma amy w włos yz uj ónu 2 gra huh j prawo ramaud AA Kanani du rza GoTo mama. WAN | ARÓ > mają wzajłknu AV wieku, 62) w YZZD ny zakaz pw PZ ny MJ ru | AMRA 4 LYPŁm taio 970) © jł:49% a waj Kask, tha « eat Ź ó zegrżż yy ea zaa, boj NL. (4'bamaj. mad)» YZ i A Fr :-4g plano ży had dloft'u SWI m cit" | nów Una '€ af ay 4 R de ch. tg: dy kupcy $ dą | Fodluy Wi A za s minześj Ukę W ab ladzy Pama. zhn. ap żkża Ma leny, dów dy ULrry SŁUŻY. bę lo 2 JW wa "RSjbuŚ DT. ła 24 sj l ERO ŚJ » | swf ad. Tdi e w Gij ła el Yyy wdy Lat RR Awm e - 8 na - — 395 — rus, czy Marosz, odzywa się pierwiastek Russ i Ross, święte rzek piano Litewskie. "Ten zaś 4 pobyt w odległej Siedmiogrodzkiej krainie, gdzie burzą czasu byli zagnani, mogli zamienić Aga- thytsy na osady wśród pokoleń bratnich. Kie- " "dy ciągłe rewolucye sarmackie, nie dały im spo- "+ kojnie nad Maroszą pobytu. przedłużać, P'rzej- i ście to nawetyweRiocznym” 'spósóbem, było dość wczesne, ponieważ w wieku IX., znajdujemy już miasto Uppelcela, w kwitnącym stanie, o czóm będzie niżej pod epoką właściwą. Jt0. FFinidy Łotewscy. W kurońskim obrębie do- tąd postrzegać się daje lud plemienia Winidów, lecz przybliżony bardziej do Łotwy, niżeli do W inidów Żmudzkich, o których mówiliśmy ($530). "Wszelako w dyalekcie swoim więcej nad innych '. Łotwaków mają podobieństwa do Zmudzkiego dya- | cy WJ MCO | ebakać faAne/ Mem rato „l „AA zak w Rkntuisuj PZ praera kaos , tfaslna kosc, keguj lualu | pnałe raj, SŁ znaj du A i RERZÓĄ pa Jay t Ne szwohwo 2 w. nuke Aa r zad Uekd oana), prak, W 29 01.0 ś aaa: znał nal *Piai, M Afdana a firm — A da jet Mke MT - ga mo PZA huuikam O arA +3 Tate dw rf.) y. - 37) Moła(+2) - 72222 ny) MOZ (BUKA, i dak 1 R wy SAP. 8 du Xara t 34 « ya dA ŚAŚIĄ pużw ani a fd Ę ny ję Try kacs re Z3 Me y md. dana na nt amd JA. / . u Waważe ti zrde 5, 26 admy. „L up a 4 Kaa $% „AÓ 2 -- sa8 | Ag h | sat P> AP , IE FT WAKULO Ra ję Kal RR th, Sy 46 , w t Wa X ema | zowie zatłamdskij gi w dlo rue sklawez PaPa VE JE FA ZA o RTĘCI A! Zmua Hur Oh ao | hi u M USTKI 0 SE pr-adja jałn 6x „2 uk, pa i ah zz» JasddocA 5 rtraty ZĄ aż v dh, pra pa on ocali s mea, wo BĘ SC > peonh - w A A, eL5 72 | 3 W a 2207, A ; A R EL: //hwnetan „pk hug dą PESO ży, PNAAMA / 24 m AA SHŚ: rad : zawo nama r % zob paki irneh. Judy Yad ludy dy lace A plena tna) le Mat mae 40% dar z+ bigi! WRONA wyludnie ae” CZA A kaj « Mowa, SEP | Kura naa tau ery zuday aaa WAŁĄJ Ń e: PAST AE" i Aemdlai jj 58 j umnie gpu zna , przy na wala t Po nęd (4), £ M wa Ras ko NAUJALAŁAAAŁ" ZNAL hy 6): Aron ńa. Odwandiisa, wytnie donna JAY Pr AA «plena? a , bład DH. Hronch SĘ - „0W PA E) sonome 6 ai IGASE NA | RZE Se «nh pniiuawh u POS 87 KU Wo R / KZ | (ak "8 Nlknaf 4d A dlęcbiini | ta (lea R ró RURA: pOSZŻ Pay AEO 3 1) doniie pra i» gt. fiqa M4 ŚJ pa $ Ar, 99 nysmad Naji . Pag ACE frdnoka numaleńrhamy w za NŚ ÓE hta nn w na A. 33. e śab sów, esi? ness GmikTŁA puosdy flemu > ep 7 "M h : , 4 ; doniore ucyd; Xo hanna j JUO41 , PESPESEH , A A a ( h AEŃ *»4 pm 7 x A 222 Lada PY AE nt, Ta Mita . oaIĘ j , s . X Z tua na Klony pażś ek pak ve—— | ZA cded« pm 4 ng hr ęnat p wdnde! ię . , . "r 0) . Tf j 1 ) do liczby Wandalów, Rugów i Turcylingów, przy- dają Herulów (1). = 350. Rzecz podobna do prawdy, że lud Herulów przybywszy do swoich, zatłzymał przewagę nad niemi, i zdziałał pojednanie się z Gotami, albo- wiem od tej epoki, postrzegamy ludy Litewskie juź znowu w lidze z nimi. Tymczasem gruchnęła wieść w roku 259, Że cesarz Waleryan zajął się trudną wojną z Persami, na którą legiony wycią- gnęły do Azyi. Heruli z poduszczenia Gotów ze- brawszy młodzież narodu swojego, pod wodzą dziel- *'neso Malabatesa (a przewaźżną siłą uderzyli na tine Bożą: zak Postrach ich oręża był ALynaczny z początku, lecz Galien syn cesarza wstrzy- mał jego postęp i o znaczną porażkę Herulów przy- prawił. Wodz ich wszelako nieulękniony tćm nie- powodzeniem, nieprzestawał bydź groźnym Rzy- mianóom. Napady jego rozpościerały się aź do Gre- cyi, zburzył Cyzik i oparł się aź o Ateny; w koń- cu dotyla był strasznym, że musiano z nim za- wrzeć przymierze 'i pokój okupić ofiarowaniem (1) Paulus Diaconus: Lib. XII, p. 259. (2) Malabates jest imię Litewskie, taki w Mytologii zwrot ma nazwanie boga Alabatis. Inni dziejopisowie zowią go Naulobates, co jeszcze bliżej do Lilewskiego narzeczenia. a wami gi W o se3 i MA. „5 4 — 413 — jakiejś krainy nadmorskiej. Tym sposobem Mala- bates stawszy się obywatelem imperyum, miał pra- wo do najwyższych w niem godności, jakoż nieba- wnie cesarz utytułował go Konsulem Rzymskim. 09. Niebawnie potym około roku 206g, Goty ze- brawszy ogromne kupy narodów, wynoszące 520;000 ludu zbrojnego, zrobili napad na imperiam w ce- lu zawojowania całego państwa. Cesarz Aurelianus Klandyusz, wyciągnął przeciwko nim, wreście w bitwie stanowczej pod Naissus w Dardanii, po- konał i odparł z wielką klęską, te najezdnicze ku- py. Goty ponieśli stratę nie małą, a Cesarz do ty- tułow swoich dodał Gotticus. 'W liczbie rozlicz=" „4 nych narodów znaydowali się wtedyji Herali. 5 b Ami (4 200. Nie jesteśmy wprawdzie w stanie naznaczyć granic krainie ustąpionej przez Rzymian Herulóm, jednakże mamy pewność, Że leżała za lewym brze- giem dolnego Dniepra, gdyż te ziemie były pod władzą Rzymian, panujących wówczas na morzu przez swe liczne galery. Heruli uzyskawszy spo- kojne posiadanie osady nadmorskiej, zapewne za radą Malabatesa, wzięli się do żeglugi i uprawy roli; zapewne otworzyli sobie stosunki z ziom- kami nadrosneńskiemi przez Dniepr i zaczęli kosz 26* 4rą% s: AROSA tować korzyści z przystojnej pracowitości. Lecz widać, że Malabates nie długo żył po tóm usado- wieniu się, albowiem niebawnie duch inny ożio- nął Herulow. Poznajomieni z Bizancyum, uderzyły im w oczy bogactwa tej stolicy; chciwość podała zamiary płoche do jej zdobycia; umyślili więc wyprawę przeciw temu potężnemu miastu. Ona miała miejsce, jakoś pod koniec wieku trzeciego, po śmierci Cesarza Probusa; dziejopisowie nie kła- dą jej daty co do roku. Wszelako trzysta zbroj- nych statków morskich, składało flotę Herulów, za- pewne wzmocnionych posiłkami od zachodu przy- byłemi z ojczystej ziemi. Dowodźcy tego przed- sięwzięcia nie mamy wiadomego z imienia. Za- mach ten nie tylko, że skutku pomyślnego nie przyniósł, lecz musiał nabawić klęski, przez pra- wo odwetu (1). 561. W sąsiedztwie tej osady mieszkali Goty Gru- tyngi, lud pod tę porę bardzo możny w narodzie swoim; kiedy przeto Heruli nie mogli sami oprzeć się Rzymskich galer napadóm na swoje osady, ucie- kli się do tych sąsiad i za ich pomocą ocaleni zo- stali (2), Lecz to samo zrządziło wpływ gotyc- a A A R > NY m M O M mA (1) Syneellus: w zbiorze Pisarzów Bizantyńskich T. V, p. 504, (2) Ammian Marcell: L. XXVII, c.5, Lib. XXXI, c. 3. span" ya | + ” ++ BRP mz kiej władzy do rzeczy ochronionych osadnikow. Zarozumiały w waleczności swojej lud Herulów, dumny i nieznający hamulca zapędóm swoim, prędko zniecierpliwionym został, tej obcej naczel- nictwa oznaki (1). Idąc więc znowu za swej pło- chości powodem, weszli w krwawe zamieszki ż Grutyngami; ztąd wywiązało się zajście z całym narodem QGotyckim. Panował w tej porze nad Gotami król Hermanarik, pochodzący z pokole- nia Grutyngów, waleczny, przedsiębierczy, rozu- mny, nadewszystko chciwy sławy z panowania rozległego. 'Ta wojna z Gotami wzięła początek roku 550. Heruli zgromadzili wszystkie siły lu- dów litewskich będących na wschodzie, ulni w po- moc Swewów, którzy tylko obłudnemi radami i zachęceniami poklaskiwali temu przedsięwzięcin, i lubo zawsze zawistni potęgi Gotom, nie weszli do: zaczepek wyraźnych, znając widać bliżej i po- tęgę i króla Hermanarika, który ją kierował. Przy- szło wreście do bitwy stanowczej, król Gotów otrzymał zupełne zwycięstwo i otworzył sobie pole do rozpostarcia swej władzy nad całym ogó- łem narodu litewskiego. Heruli cofnęli się z reszt- kami swoich zastępow, uwlekając z sobą Alavów, (2) Gens quando velox, eo amplius superbissima. Jor- nandes: ©. 25. — Herulis via reperias, aut stolidiores, aut leviores alios. Procopius: Lib. LI, p. 259, wĄ 4 y «> O «. AN 4 którzy zapewne ich posiłkowali w tej bitwie nie- szczęśliwie ukończonej. 302. fiermanarik już nie miał żadnej przeszkody, na całej przestrzeni od Czarnego do Baltyckiego morza; któraby tamę zamysłom jego położyć była w stanie. Tak więc około połowy czwartego wie- ku, panowanie wschodnich Gotów rozpostarło się ku morzu Baliyckiemu. Wiemy z poprzednich rzeczy wyłożeń, Że w tej porze nad tćm morzem siedzieli Wenedy, Sławianie i Esty Litwini, czyli w ogóle wszystkie ludy plemienia litewskiego pod tóm nazwaniem uważane. Pierwśi byli już bar- dzo ludni, chociaż poźniej od drugich zbliżyli się podobno ku morzu Baltyckiemu. Ufni przeto w potęgę zbrojnego ludu, którego mnóstwo wiel- kie wystawić w pole mogli, usiłowali opierać się przedsięwzięcióm możnego króla; lecz on zesław- szy liczne zastępy ludu zbrojnego, nasamprzód zje- dnał, mądremi krokami swojej polityki, przychyłl- ność i uległość Estów, zkądinąd nie nadto kon- tentych z sąsiedztwa przemożnych W enedów, po- czćm z latwością zagarnął ich pod prawa swoje. Panowaniu tego wojownika ani Scytyą, ani Ger- mania granicą nie była, wszędy się postrach orężą Gotów rozpościerał (1). Ponieważ Hermanarik a: NAM 1 (1) Post Erulorum caedem, tdem Ermanaricus in Ve- netos arma commovii, qui quamyis armis dispertiti, sed o amok 4 JEORÓGEN „a PARC. OZ. RS 0% — 417 — | był z pokolenia Grutyngów, wypada wnosić, że ten lud Gotycki szerzył swoją władzę, w krainie | Hirrów, braci pokonanych na wschodzie Herulów i tam założył twierdzę, pamiętną dotąd pod Gru- tyngi, czy Grotyngi nazwaniem, w mieścinie ma- łej na tómże miejscu jeszcze istniejącej. Niewie- my dalszych wpływów tego zawojowania na ludy litewskie na zachodzie mieszkające, 'słusznie prze- cież dziejopisowie pruscy domyślają się, że te wpływy były naich korzyść, ponieważ upokorze- nie Wenedów, których sąsiedztwo uciążliwćm było, uwolniło ludy litewskie od wielu niedo- godności i dozwoliło za lewy brzeg Pregla ku r Wiśle się rozpostrzeniać, zbywać swoje prodnk- cye za morze z wolnej ręki, oraz rozpostrzeniać stosunki ze wschodem, ponieważ od Baltyckiego do Czarnego morza posłuszeństwo władzy się Gio- tów szerzyło bez przerwy ŚŚ). - numerositate pollentes, primo reststere conabantur. Sed nihil valet multitudo in bello, praeseriim ubi et mułlt- tudo armata advenerit; nam hi, ab initio eacpositionis vel catalogo gentis dicere coepimus (© s.) ab.una stirpe eworti, tria nunc nomina reddidere, id est, Veneti, Anies, Sgłav: € qui quamwis nune iia facientibus peccałis nostris ubique desaeriunt, tamen tuńnc omnes Ermanarict impertis ser-. vire. destiorum quoque similiter nationem, qui longisst- ma ripa Oceani insident, idem tpse prudentiae virtute subegit, omnibusque Ścythiae et Germaniae nattionibus ac si propriis laboribus imperavit. Jornandes. De reb. Gotik. pz” SV? | A | Ś WG Ę* | | > dy O: Obawzyc Aaa IXO ma; — 4I8 — | 363. W ciągu tych wydarzeń, około roku 362, po- strzegamy w dziejach wzmiankę o osadzie Gelo- now nad brzegami Meotydy (1). Nie mogli to bydź jaż ci sami o których mówiliśmy wyżej ($ 61), gdyż po tylu wieków upływie, w których ziemie nad morzem Azowskićm, czyli Meotydą ciągłym zaburzenióm i odmianóm podlegały, żaden lud sta- rożytnej tam posady swojej nie zatrzymał. Musiał więc to bydź lud litewski, przybyły z zachodu Herulóm na pomoc, zapewne (ralindy, którzy o- siadłszy w ziemi Herulóm przez Rzymian postą- pionej, za Malabatesa; dali się poznać pod nazwa- niem przodków swoich Gelofmów. Los ich dalszy niewiadomość pokryła, 504. Co się tycze dalszych niepowodzeń Herulów, . . . 4 - * Cl Zawsze wierni swojemu charakterowi, słanąw- . s szy w colaniu się swojóm z Alanami ku Dunajowi, zawarli z nimi ściślejsze przymierze i postanowili, raczej zginąć do jednego, albo wynijśdź w najod- leglejsze strony niżeli się upokorzyć przed Gota- mi. Widać że Hermanarik,(nie spuścił jeszcze z oczu swoich nieprzyjaciół, gdyż znalezli Heruli z Alanami rzeczą radniejszą opuścić wschodnie kraje, niżeli dotrzymywać oporu Gotóm. Utwo- (1) Ammian. Marcellin: Lib, XXII. (t) FH tęwm an Aby kk PRZAREĘ; a) 334 — 376 — 45 — rzyli więc śmiały znowu zamiar, podbicia, zacho- du Europy południowej. Na ten koniec przeszli przez Pannonią i obrócili się do Galii. Lecz w ro- ku 566 spotkało ich nowe niepowodzenie, nad samym Renem, gdzie na głowę przez Rzymian pobici zostali. Odparci, ścigani mocno, przymu- szeni byli szukać ratunku w pustyniach Getyckich za lewym brzegiem Dunaju. Tu widać, że się zakończyło sprzymierzeństwo z Alanami. Następ- nie pewneby nieuszli zagłady od Grotów, albo niewolnictwa, gdyby nowa rewolucya, którą na- nieśli Hunny na Europę, nieodmieniła składu rze- czy obecnych. ao >GG « ht O ROZDZIAŁ X. W targnienie Hunnów do Europy, dalsze łosy ludów litewskich na wschodzie i południu. = 305. Już Gotów straszliwe napady i podbicia, sta- ły się rzeczami dość znajomemi, oswoiły się nie- jakoś kraje Cesarstwa Wschodniego z tych ciemięż- ców przedsięwzięciami. Sami nawet Goty, a bar- dziej ich potężny władacz, król Hermanarik, zda- wali się ku spokojniejszym zamiarom skłaniać, i za- pewne utworzyłoby się było potężne Gotów mo- carstwo ża lewym brzegiem Dunaju, gdy nowy a szczególny w swym rodzaju fenomen history- czny, spotkał zdziwioną Europę. 506. W czwartym wieku ery chrześciańskiej, po- częły się rewolucye Hunnów, które nawlekły do Europy miliony ludności, i które miliony wyple- niły dawniej zamieszkałych narodów i opustoszy- ły ogromne przestrzenie, oraz dały byt i postać; gd > ąeE jezeli nie zawsze stałym państwóm, to stowarzy- szenióm wojowniczym, łamiącym na długie wieki stosunki polityczne narodów Europy, Azyi i Afry- ki. Hanny pochodzili widocznie od narodu pła- skotwarzych ludzi, u Herodota Agripejami zwa- nych, których kolebką byty góry Uralu. Mylą się starożytnicy, którzy im początek Scytyjski nazna- czają, za powodem Priskusa(1). Jakoby śpiewy słyszane na dworze Attyli, były w języku scytyj- skim; to nie stanowi rzeczy, aby Hunni byli po- tomkami Scytów, mogły bowiem zabawiać pienia cudzoziemskie tych dzieci Azyi północnej, tak jak bawią i innych. Z drugiej strony, że pisarze bi- zantyńscy, często pod rząd scytyjskich ludów pod- wodzą takie, których cechy rodowe, jak niebo od ziemi różne były od scytyjskich, a w tym rzżę- dzie liczą się najwyraźniej Hunny. Albowiem niema dziś wątpliwości, że oni są przodkami Awa- rów, Pieczyngów, Połowców, Mongołów, Tatarów, Baszkirów, Kałmuków, i innych ludów i narodów płaskotwarzych. Rozmnożony ten naród w pół- nocnej Azyi, juź w ostatnim wieku przed Chry- stusem, przeważnie nacierał na Chiny, które na- pady spowodowały Chińczyków do osłonienia się od nich owym ogromnym murem, cudóm świata 1 2 Mm M M 200 (1) Przytoczonego u Strittera, Memoria populorum, T I. p. 515. £ Z o sz — 422 — wyrównywającym. VW wieku dopićro czwartym po Chrystusie, wylały się te tłuszcze tartaryjskie przez Ural na Wołgę, za której biegiem zbliżyły się ku Donowi, W roku 375, przekroczyły Don, Doniec i Dniepr, wszędy niszcząc ogniem, wyci- nając mieczem opornych, a uleglejszych z sobą uwlekając, celem sił pomnożenia. 507. Rok 375. W padnienie Hunnów do Europy za- FJF'targnienie > Hunnów do szło pod dowództwem Balambera, czy Luropy. Dalamira, jak inni piszą, z potęgą miliona ludu zbrojnego. Mocarz ten, trzymając się szcze- gólnego systemu politycznego, umiał w posłuszeń- stwie utrzymać rozliczne narody i częstokroć nie- przyjazne między sobą, pod jedne chorągwie gro- madzić. Tych liczba była niepoliczona: już bo- wiem nad Wołgą, Donem i na lewym brzegu dol- nego Dniepru, znalazł mnogie ludy osiadłe, albo tułające się, pomnożone wypartómi przez (rotów za Dniepr, zapewne, powiększej części i obce między sobą i nieprzyjazne wzajemnie; te wszyst- kie, pomnożyły tłuszcze napastnicze Balambera. Szeroką nawałą przeszły one przez Dniepr; po- strach niewypowiedziany je poprzedzał. Goty nie- zmiernie się ulękli, ci, którzy dotąd byli postra- chem Europy. Ich król Krmanarik, stodziesię- cioletni starzec, zawołany dowodźca w boju i szczę=* śliwy zdobywca, który każde przedsięwzięcie swo- — 423 — je, w ciągu długiego panowania, odznaczył pomyśl- nością, tak się przestraszył tych barbarzyńców, Że niechcąc w walce z nimi, utracić nabytej sła- wy, śmierć sobie zadał, Następca jego, Winitar, juź był dannikiem Hunnów. Tak częstokroć naj- wyższy stopień wielkości ziemskiej, styka się z pro- giem jej mogiły. Owi panowie Sarmacyi europej- skiej, postrach cesarstwa wschodniego, usuwali się z razu ku Dniestrowi przed Hunnami, nareszcie po- szli za T)unaj szukać schronieni a w Cesarstwie, jako 368. Próźne podobno byłyby usiłowania wytknąć pokorni danuicy. granice panowaniu Hunnów, któremu Kuropa za ciasną była; gdzie tylko bowiem zbojeckie te hor- | dy iść zażądały, zwłaszcza po śmierci Aetiusza, tam ich panowanie było(1). W naturalnym po- „rządku znowu rzeczy uważając, upadek mocar- stwa Hermanarika, musiał nadać prawo zwycięż- cóm do rozkazywania narodóm uległym tamtemu, w której kolei znajdował się i litewski. Pewną jest rzeczą, że władacz Hunnów, połączył pod swoje chorągwie narody ulegające Gotóm , które wszystkie miały swe wojownicze zastępy pod ich rozkazami na wschodzie, i utrzymywane były (1) Mortuo dćtio Attila nullum habens sibi compositum parem, unpune Łuropam vasiabat et utramque Imperii par- tem sibi habebat vectigalem. Procop. De bello Vand, L. I, c. 4, Pp: 107, — 424 w groźnćm posłuszeństwie; jak tylko bowiem nić- mi zawładał, juź tóm samóm był mocen rozkazy- wać ich ojczystym krajóm, bo miał w swym rę- ku pewnych zakładników. Ściry, Heruli, Sudar- gi, zostałi przy Hnnnach, to rzecz pewna; z tego wynika, że ludy litewskie, osiadłe nad Balty- kiem, były pod ichźe rozkazami. Dla tej przy- czyny Priskus, który był posłem cesarskim do kró- la Huonów, prawdziwą bardzo rzecz donosi, gdy opowiada, co słyszał o rozległości władzy tych no- wych podbiwców (1). Według niego, nie było na- rodu nad morzem Baltyckićm, któryby nie ulegał ich władzy. Płynęły daniny i dostarczania ze wszy- stkich stron Sarmacyi, wszelkićmi znajomómi w tę porę drogami, do obozów huńskich. I riaturalnie tak bydź musiało, iżby zasilić i chciwość i potrzeby zdobywców. Były więc w polityce Huunnów po- wzięte osobne środki i osobne sposoby do zagarty- wania zewsząd wszystkiego. Nie pozostały nam o tćm szczegóły, gdyż nie było dziejopisa w obo- zie Attyli; jednakże podług tego, co mamy z bi- zantyńskich pisarzów, rzeczy nie podlegają wąt- 509. Stosunki l. _ W krótkim lat przeciągu, potęga Hun- dów Łitew- > , - s skich z Hun= NÓW roz postarła SIę, między Dnieprem nami, pliwości. 1 Iunajem, między Czarnóćm i Baltyc- | — wm (1) Priscus, p. 559, sequ. wę 405 — kióm morzami: Alany, Roxolany, Gepidy, Goty, Wenedy; Heruli, Ściri, Sudargi, i t. d.; słowem: wszystkie narody i ludy, które się mieściły na przestrzeni dopićro wytkniętej, słuchały rozkazów huńskiego wodza. Dalsze koleje zwycięztw i stra- szliwe spustoszenia. przez tę zgraję ludów skoja- rzonych zdziałane, dość są wiadome w dziejach Europy i uboczne względem naszego przedmiotu, żebyśmy się ich opisami zatrudniać mieli. 5/0. Po roku 377, właśnie juź pod rozkazami Ka- łambera, nastąpiło połączenie się w jedno i pod jednym wodzem Scyrów i Sudargów z Herulami; wodzem tym był, znajomy już nam Eduka, dowódz.- ca Scirów (1), o którymeśmy słyszeli wyżej ($ 540) pod rokiem 555. Tu właśnie jest ów czas, od * którego połączone ludy litewskie, poczynają u dzie- jopisów nazywać się zbiorowóm nazwanieńm //- tiani, o czćmeśmy już raz namienili ($ 3529). , 1 "39 574 r. / o Nie wiemy, jakie okoliczności otaczały ludy li- tewskie, po ich zobopolnóm połączeniu się, te za- pewne nie były znaczącemi, gdyż dziejopisowie bi- zantyńscy milczą prawie zupełnie; wszelako z nie- r db -. a | których napomkhień wnoszą, że przebywały w Da- cii, gdzie się uprawą pól zatrudniać mogły. Do- (1) Jornandes et Procopius.. kd Wind + * | 4 w 24 e. « 54 4 3 e s ” — 426 — pióro w roku 401, kiedy Hunny, pod dowódz- . twem Uldyna, posunęli się w przedziały głębsze cesarstwa, musiały działać i zastępy litewskie, Któ- re nie były wyłączone nigdy z wypraw znaczniej- szych. Następnie, gdy na wschodzie cesarstwa, po- częły się krwawe zajścia, z rokoszu Aldrika po=' wstałe, narody pod Hunnów zwierzchnictwem bęn dące: Alany, Burgundy, Silingi, Swewy, Kwady, Gepidy, Sassi i Heruli, wszedłszy do Pannonii, łączą się z Wandalami i ciągną ku Alpóm. Nie- zmierne te wojska dzielą się potćm na dwie cżę- ści: z nich jedna we 200;000, staje pod murami Florencyi, lecz doznaje zupełnego prawie zniszcze- nia od Rzymian, dowodzonych przez Stylichona. Druga część stała na miejscu, oczekując okoliczno- ści, któraby jej drogę do Włoch otworzyła. Po zniesieniu przecie tamtej, nie poszła naprzód, lecz się obróciła ku Galii i przeszła bez przeszkody . Ren, na końcu roku 4006. Zdaje się,.że Herali, w płerwszym tylko byli oddziale, ponieważ w Ga-- lii o nich niesłychać było. 0/ Że Rok 455. W ogólności Hunny, nie byli jeszcze Śmierć „Attyli i : > s T ———- byt niehespigcznemi sąsiadami BRzy-: mian, dopóki zostawali pod władzą Balambera i je- go następcy Rugili, po którym posiadł panowanie: Attyla.() Koczowniczy ten mocarz, założył swój główny oboz między Karpatami, Dunajem i Ty- (0) rid na kiedy znam Sk > F + -m=, 3 . , 4 ę* sę 0 „wą e 8 ' ©019 — 438 — rulskie(1). Szczegóły życia Odoakra zaginęły, przez niedbalstwo dziejopisów opuszczone; to tylko pe- wna; że od młodości słynął niepospolitóm imie- niem walecznika i rozumnego człowieka, a przez urodzenie swoje miał prawo do wyższych dosto- jeństw pomiędzy rodakami. 581. Jeden tylko szczegół mamy dochowany, z epo- ki, gdy ciągnął z wojskami posiłkowemi z nad- środkowego Dunaju do Włoch, przeciw Oreste- sowi, będąc juź ogłoszony wodzem Herulów i dal- szych sprzymierzeńców, co przypada na rok 475 czy 476 (2). Przytoczymy tu przekład naszego ba- dacza rzeczy litewskich (5): — „„Gdy Odoacer prze- chodził z wojskiem swojćm przez Pannonią, do- wiedziawszy się o świątobliwości Ś. Seweryna Mnicha, odwiedził go przez ciekawość z rycer- stwem swojóm. Chcąc zaś doświadczyć, czy pra- wdziwie powiadano o nim, że wie przeszłe, te- (1; Imie tego wodza daje się wyprowadzić z dyalektu łotewskiego, który w porównaniach dyalektycznych, najbliź - szym jest Herulskiego słowa: duhkt, wrzeć, grzmieć , ha- łas wielki robić (Stender: Lettische Gramm. str.37), E jest brzmienie przedimieniowe, i czyni z supinum, rzeczownik, tak, że Kduhka znaczy człowieka porywczego, prędkiego do zapału w jakićm bądź przedsięwzięciu. (2) Kugip. im Vita s. Severini apud Boland, 8 die Janu- arii. (3) Xaw. Bohusz, Rozprawa, str. 49, z poprawkami na- Szemi. = e— — 439 — raźniejsze i przyszłe rzeczy, ubrał sie w kożuch ] . > nn SOWIE prosty i tak między żołnierzami niepoznany wszedł do celi męża bożego. Że zaś wysokiego był wzro- stu, w niskiej izdebce dobrze pochyloną głowę trzymać musiał. Poznał go wraz mąż boży i prze- powiedziawszy mu, że królem będzie, następne- mi pożegnał słowy: „ldź do Włoch podłym dziś „„odziany kożuchem, wkrótce drogie szaty i dary „innym rozdawać będziesz.” Odoacer królem zo- stawszy, przypomniał sobie proroctwo i wskazał do świętego, że wszystko uczyni, o cokolwiek pro- sić go będzie. Mąż święty, prosił o wolność dla jakiegoś Ambrożego, z którego natychmiast Odo- acer więzy zdjąć kazał.” 302. Chociaż rządy tego władacza we Włoszech osnu- „Ram e Actańloii non ani no wy ASA" te były na wskrzeszeniu porządków wewnętrznych 1 utrzymaniu pokoju zewnątrz, nieodbicie potrze- bnego ku temu celowi, przymuszonym był jednak nieraz do wojennych przedsięwzięć. (Tak w ro- na lub ku 478, znalazł się w potrzebie wyprawić na cze- **Y $> le Saxonów do Gallii morzem, gdzie przy ujściu Ligery zaledwie wylądował, gdy król tameczny Childerik upokorzył się mu i zawarł przymierze, jakiego po nim Odoacer wymagał. W roku zno- wu następnym 479, wyruszył naprzeciw Glicero- wi, mszcząc się śmierci Imperatora Neposa, gdy 1 Dalmacyą pod swoje rządy zagarnął. Oba te «r x Z40* 2 przedsięwzięcia ułatwił podobno sam postrach orę- ża jego. Pokonywając tym sposobem nieprzyja- ciół i dążąc do prawdziwego dobra podwładnych sobie narodów, nie miał przecie szczęścia zwal- czyć najdzielniejszego przeciwnika cnoty i wiel- kości, to jest zawiść. 300. Nad Ostrogotami(1) panował w tej porze Teo- dorik, człowiek takoź rzadkiemi przymiotami uda- rowany, lecz przy tóm chytry, zazdrośny sławy, przedsiębierczy, chciwy panowania i bogactw. Wa- leczność jego częstemi powodzeniami w różnych okolicznościach udowodniona, czyniła go pierw- szym rycerzem tamtego wieku. 'Fen, gdy się do- wiedział o dziełach wojennych i cnocie Odoakra, uniesiony zapałem chlubności wojowniczej, za sy- na go rycerskiego przysposobił, udarowawszy zbro- ją i orężem, przy dyplomacie pelnym pochwał 1 wynurzeń przyjęcia na siebie obowiązków, od- powiednich takowemu przysposobieniu; podług łamłoczasowego rycerstwa zwyczaju (2). 504. Pożądane były dla Odoakra takowe stosunki, (r) Ostrogoty, znaczy Wschodnie Goty. Oster, wschód słońca. 'Ten wyraz był znajomy i Litwinóm: Ostrabrama, w Wilnie, znaczy Wschodnia brama, choć nie leży na wschód, Ostrogałas, wschodni koniec. (2) Mamy to dyploma w zbiorze listów Kassyodora. waza, p RT M | ać "KEĘD 2 który o niczóćm bardziej nie myślał, jak o powię- kszenia pomyślności nowego państwa swojego, w któróm dawne prawa, urzędy i wszelkie cy- wilne porządki utrzymał; a korzystając ze spo- kojności wewnętrznej i zewnętrznej, mógł po- myśleć, o dobróm powodzeniu sprzymierzeńców swoich, w Noriku pozostałych, których pod tę porę uciemiężał do zbytku Feban, król Rugów. Wezwany o pomoc przez uciśnionych, sam się w osobie swojej wyprawił, pokonał Ragów, któ- rych król zginął w bitwie, syn zaś jego, Frede- rik ucieczką z kraju się żatówatŁócź skoro Odo- acer do Włoch powrócił, Frederik znowu się ukazał, udwajając tyraństwa ojca swojego. Po- wtórne Żale i skargi spowodowały wyprawę Okul- la brata Odoakra, który na czele Herulów, po- wtórnie Frederyka ustąpić z kraju przymusił, tą razą udał się do Mezyi, gdzie Teodorik panował, z którym zostawał w pewnym stopniu pokrewień- stwa(1). Po tóćm zwycięztwie, chcąc zaspokoić zupełnie Herulów i dawnych mieszkańców Nori- ku, od wszelkich wpływów Rugów, ludu cierp- klego i niesąsiedniego, przeniósł ich do Włoch, z powszechnóm zadowoleniem wszystkich. Lecz Rugi, zamiast coby wdzięcznymi bydź powinni, za oczyszczenie dla ich jednych żyznej krainy, po- HORqE ds wsi jp, (1) Ennodius, in lib, dicto Theodorici reg. p. 298. W > A" wzięli nienawiść ku Odoakrowi nieubłaganą, wi- dząc się bydź pozbawionymi niewolników i ich dobytków, za jakich obracać usiłowali dawnych Rzymskich osadników Noriku i innych nie spół- plemiennych sobie mieszkańców. Patrząc nade- wszystko zazdrośnómm okiem na powodzenia Heru- lów we Włoszech. 200. 2, drugiej strony sami Rzymianie, zawsze za- drością miotani przeciw barbarzyńcom, krzywóm okiem i z niewdzięcznością przyjmowali postano- wienia władcy swojego, ciężyły im juź te prawa, które pod Imperatorami zdeptane zostały, nie- chętni z podziału pierwszego ziemi pomiędzy woj- sko sprzymierzone, bardziej się jeszcze Żalili na nowy podział, który spowodowało ściągnięcie do Włoch mieszkańców Noriku. ''o wszystko było powodem, że się Bzymianie, sekretnie udali do Imperatora Zenona, z prośbą, aby ich raczył uwol- nić od ucisku barbarzyńców. WW tymże samym czasie, Frederik na dworze Teodorika, nieprze- stawał wzywać pomocy, przeciw nieprzyjaciołóm swoim Herulóm. 300. Imperator wschodni, miotany zawiścią, pośród niedołęźności swojej potęgi, wchodził w układy z Odoakrem, to łamał znowu przymierza; raz szu- E . ; 5359 +3 oł sę «4, „i kając powodów do zajścia, to znowu ich'unika- 224 (1) Ue ya zy o 38.4 dy 2 a" Z AŁ wta JEŁA „aniAle Ó Adrd ó. HAeruduii śe krs fraczę Cai M ae l4 Pre > 2 woah ZZ A ZĘ PeCŁEŻ - s E ŻŁ >: PE AK zi 2 fa La/ do PP ZY? A £« p. bow, sób WOZZPA | SE ZAŁ L4? tede Waflno nandade ZB Areń bać śa< L A c > ABAP P. Pd 4 5$4v . ża Y po Hy ża ZE. a M. Ś5 6. Arab. Ć.V. 4 ŻY AJ Ra Aamaiw wm niehakuai RORyeh2e Jysk. lwa Ko4 ay dh > 4, toy ug A GE «asg aż i y ox 2607. Nor sń. SG. epa, Pe ty pe, WZ | Mlę Aa kM 6 A | gbłeę ce w lOnkes Afth dake „Jia zonĄ ; ZA ża P ARA luck... ADR pa Hożlac /% <93Ą x zgdspę, kej AJ UÓCAACy , NA Bu 34 M dam DX Kofe audnj 1a 4 lec Ao dą L PAC. pa GZ j ( que, ZLsśR*, ń L p” „aśka Arić dy masek 4 fŻ Y- AH nŁ A ZE A że AA A0/ 2 JŁE BKS 44 zę pó 4 < span ikj 1a a kogo? ? bra outer ę Ra Hf. A” £ al lll o ak ua „h rosa nag VA (ue a diane 4 RCJPAP: łaa pueu Ac © e, Ka vu" pdcŁó nĘŚo stó ,. PSC nełotyy pal WE Miypa Hi A= ch i. 3070752 ery 4 CZE AJ 2 "Z ACZ R DAADE AA zgadna z = pe Z rełę j = Ra) ŁeCĘ 1) 27 s mad asnu taaia dą PoS 3 Wi p . fioaani Sier - jakrea XA r ia. Tkbee Kama Woruloaó, DOGEO0 aa i 4j) zdbumyk ama. Kermi ke maadło 4 maaa ada) ro "AE fuvawo , hal nha, Jauwud, Kuy kókłezj s rena Laddza Faliacę! na. zmusan e> (1) — () lui ad 4 ię Ę SSB REC "RE: , PZ PE ONUE KG BĘ] doly ku” 6) Ano ga” óżd Sk. AE Ama X Z 4 Arić A fd Pu 4 Hug Pó PALA z rób: : bómar Ę — Z: j nn Gęsi” Że dok dne Paz wpótaść Ar p *m "h *Q zł ck Hr. 42. PORZ () 79 e ł Je m- p /2 brzeg "cin Pawi! aadyj" Z aaa 4 s4 ATA ŚĆ A i 5; 2 Jh, | dkasó „AAzł , AEG u: 0 =) " "6 r" 47 . e Ą r"zmn e 777 A PRAANA nad użot 4% € 5 Ag or" L SW Pam 4$ + kn » 4 i w s > TZ PARE AMRAŁA AL PN WA "YCR dw skówrc? ARM > mywykać : g . WZ, 4 + d 4 3:7 sb ade 77 Pę I 07 44 rwt p4 | ATA ” 1 k pre << per Ki fet p rALA- A ; BZ , U) W 722 +V A eau! UJ um AE , r VM Ztutwia_ « NZ | need, reryhk tfseg lato, na tucJne” posdlo * par, re 27 n "a Funopuy rwa £ me" «wa Świe bye, ; alko eh do daak rrafażwa A OŁAK Raj jen leę> , barów 1/00 ) RlLLAŁ- A a ed sej aa | L= yy A |_<$a dż Za / Ja AA wacazół "© pe BY; naeko.lu „pot proc pra / je natoj, poeka taj 1 zna kał, z kdcąj KAŻ 4, wa 6h W Mora 4 "SES ads deee | Pa Taa Mt nie (Z e. zo pęczka ASADIĄ „p „Ak 4 » U Za ZA ' dart JA JSAa i (4 NĄ RY, p ą” p) E: ke z (mala, ać ą ry kw AZ e Hua noga A No 0 4947 2 / AMox p 5 > ut ya Sak | rufaud” . lu da = wadi 5 fufreż sdi hy iż RAB R 5 "0 ź r” s LAT AJ j A lunaprej. d. lu g Awagój * Oy si OŚIk j BP 1 wodą ZŁ i | poaae- ą pe p Wdózete+ W Z zna Ab nx ju 4n uiaie lam od, zyj ny A Ł 4 > Luań, ty, Kafka JĄOni nom Az — do fa wdy rh da wali m BĘ Tywz, . (nk tużuł w figi ke jan lulofi tym Jaz JW pokowwony rADĄWremrnny kar] dluam 20 s t—,aą Maus raf um lech miana) Xe KŻ zaaab / ; 208 al ut pajód dee humPlo A" / "= kiedh / td ly naa , h kormyołak „Ą ów a 26 My - ua Na Kahazwtwocy TPffe ARA ZZnaaą> pa [ Aa" A . ( Pr pla Vau a, . ałf Z . jm 7 pea nas r 7 Api R ma . x , 4 Bi ? rUua p 35 c : , d jeraga lożą Ap kef rez lina, PE Ok skom bo ! i u K p p R aty , KŁAGA e Wanam h 1 G9. ; , Modi e- 7 ! A ) £ pra ske Przez m ą Ne” dx. „wik W sg. mae | dą „>. zda zaraąłki ZANE, Hua GAŃ £ Krase Uepośi ł ab Fe- ue krs? PY 4 ddonać | r44) L SEaj "y Ź s zacho 1112 pumary sA PPRZKAĄ 4 Ą_* zz m, i ret 4a- lej Z zm , VW” p wó 4% 44 > WYŻ. cs nd oh = WA - ss510 (ę7 Gż4- W ih Żak. wyd a 4 aaa nak SŁ © ZE ię? ef " ary <Ż, 7 weto say — ś 851 1 nka r i 4! AT u aeg, 4 za” Śorpanke 9 PU ed« WAW ME e dw z owo 28 Avy ZA Jake x fw Aha Ry" AO b 2996, 244-1% *7R7 okacażw Vr/zen r ŁYkT? 26 c= / , ARRAY uwęch psiskłeowk Tin. z 4 AA Pana / tw tuz?" — 448 -— jąc. Naresztę wszedł w skryte umowy z T'eodo- rikiem, oddając na lup Ostrogotom i Rzymi Wło- chy, w nadziei płonnych obietnic, czyli może w wi- doku sprowadzenia do walki mocarzy barbarzyń- skich, w którejby obie strony osłabione, dały mu zręczność do ich uprzątnienia obu. Chociaż Teo- dorik wiedział dobrze zamysły zawsze nieszczere- go Zenona, który go juź dawniej poduszczał prze- ciw OQdoakrowi, jeszcze w roku 47g, kiedy po Śmierci Neposa, nie chciał mieć możnego namie- stnika jego we Włoszech; jakiemi poduszczeniami Teodorik: uwieść się nie dał. Lecz w obecnych okolicznościach inne zamiary i podniety, natchnio- ne przez zawiść osobistą i chęć nabycia lepszego państwa we Włoszech, niżeli te,* które w Mezyi posiadał, skłoniły go do wyprawy. włoskiej; któ- rej powodami pozornemi tylko były: zemsta za Rugow pokrzywdzenie i spełnienie poleceń Ze- nona, zowiącego się wtedy Imperatorem całego państwa rzymskiego, jakie było przed rozłączeniem swojóm na wschodnie i zathódnie, a tćm samóm prawo mającego stanowić według swego upodo- bania, namiestnikow swoich we Włoszech, zrzu- cając nieupodobanych sobie. EAZA Wyprawę Teodorika składały nieprzeliczone tłumy ludów, spowodowane wezwaniem króla gockiego, śpiegzących jak na osadę, do błogiej krai- Dz. Star. Nar. Lit. T. II. 28 9 4 «a 6 ARE" A ny włoskiej; nie tylko wojownicy z całym swym sprzętem, rodzinami i domowstwem, lecz różnego rodzaju i narodu koloniści. Porobione były z umy- słu wozy kryte, za mieszkania slużyć mogące, ma- chiny, młyny z całóm urządzeniem, wieziono za wojskiem. Naturalnie taka wyprawa; jeszcze wśród zimy rozpoczęta, musiała opózniać iście i stawić nie małe przeszkody do pośpiesznego wtar- guienia do Włoch. Lecz ani górzyste bezdroża, ani rzeki, ani śniegi i mrozy okropne w tej zi- mie przydarzone, ani naostatek sprzeciwieństwo po drodze od Gepidów, potóm od Bulgarów do- znane, nie przeszkodziły, po krótkim czasu upły- wie, przedrzeć się aź do granic włoskich. x 908. Odoacer ze swojej strony wcale nie był bez- czynnym, zgromadził wojska i lepiej uzbrojone i liczniejsze od napastnika swojego, na którego wy- ruszył spotkanie. "Tym czasem Teodorik zabez- pieczony z tyłu, przez pokonanie Gepidów,: któ- rych król Trazyla poległ w bitwie, oraz Bulgarów pod wodztwem Bazy będących; przyzwawszy jesz- cze na pomoc Wisigotow, gdy się nieco zatrzy- mał w swćm iściu naprzód, złożył naradę z wo- dzami wojsk swoich o dalszych przedsięwzięć pla- nie, w tym samym czasie odebrał wiadomość, że Odoacer ze wszystkiemi siłami, przyciągnąwszy nad rzekę Sonzo niedaleko Akwilei; rozłożył się — 445 — obozem, i tak się wzmacnia w tćm położeniu, ja- koby oczekiwał na nieprzyjaciela. Król Gotów natychmiast ruszył ku temu miejscu. Rzeka była głęboka, most na niej mocno obwarowany z oba końcow, wojsko Herulów bitne, liczne i zaulane- go wodza na czele mające. (Co wszystko niepo- mała Gotow zatrwożyło, poczęli jednak oboz sta- wić przeciw mosłtowym warownióm, który sze- roko rozprowadziwszy, tóm jednóm, naówczas za- grażać ośmielili się. Gdyby Odoacer nie dał czasu przez dni kilka wypoczywać nieprzyjaciołóm, u- trudzonym dość pośpiesznóm iściem, co chwila ściągającym posiłki; gdyby mówię, natychmiast był na nich uderzył, mając i wojsko wywczasowane 1 most w ręku swoim, rozstrzygnąłby korzystnie dla siebie los całej kampanii. Lecz niepojętym jakimś błędem, nie tylko dozwolił Gołom wypo- cząć: 1 rozpoznać się na miejscu, nadło jeszcze w przeprawie gdy postrzegł niejakieś ich powo- dzenie, $piesznie uszańcowany najlepiej opuścił oboz i schronił się do Werony, przez co utracił dobrowolnie większą półowę wojska swego, przez rozejście się. Goci z tego popłochu wziąwszy do- brą przepowiednię, rozumieli, że już Heruli nie- łatwo im czoło nadstawią w otwartćm polu. Cią- gnęli więc dalej i dość bezpiecznie. Gdy tym cza- sem ((doacer zebrawszy naprędce swoich, zcicha 1 tak niespodzianie uderzył na ich zastępy w porze 28* — 446 — nocnej, nad rzeką Adą rozłożone obozem, że wszystkich zmieszał, zmusił do ucieczki i byłby całkowicie poraził, gdyby Teodorik nieustraszony, narażający się na największe niebezpieczeństwa i podobno lepiej jak tamten od swoich słuchany, nie zwrócił uciekających i nie dał oporu dziel- nego. lu za rozświtaniem dnia wszczął się bój krwawy, przez długi czas zwycięstwo było nie- pewne. W końcu Teodorik na czele swoich Go- tów, do nowego natarcia sprawionych, pokonał Herulów; Odoacer zaledwie ucieczką życie ocalił. Tufa jeden z najdawniejszych jego wodzow, prze- szedł do nieprzyjaciela. Tu przeciwnością bar- dziej zatrwożony, niżeli ponękany, obrócił się ku Rzymowi chcąc się tam wzmocnić. Lecz Rzym niewdzięczny zamknął przed nim bramy swoje. Poczćm opustoszył okolice i udał się do Rawen- ny (1). Zamknął się więc w Rawennie, mieście swóm rezydencyonalnćm. Król Gotów mimo zwy- cięztwa, tak musiał mieć osłabione siły, że się go- nić za przeciwnikiem swoim nieodważył; poprze- stał tylko na zajęciu Medyolanu i Pawii, w któ- rych miastach odbył leże zimowe, czyniąc przy- sposobienia do następnej kampanii. Działo się to wszystko w roku 48g. (1) Jornandes: Lib. Iet II, Procop. de Bello Goth. Lib. I. Aretinus: Lib. I. 4 ) Ra dw sx dół | 389. Za nadejściem wiosny rzeczy poczę- ;, 495 smierć Odoakra. ły się pomyślnie okazywać na stronę Herulów. Tufa zniechęcony pod dowodztwem Teodorika, opuścił jego szeregi; ze wszystkićm wojskiem które mu było zwierzone poddał się znowu pod rozkazy Odoakra. Fównymże sposo- bem Frederik, dowódzca Rugów, opuścił Gotów i przeszedł ze swojómi na stronę Herulów. 'Teo- dorik został oblężonym w Pawii, mieście nieprzy- jaznóm Odoakrowi, od czasu pokonania tam Ore- stesa, dość mocnóm i odbudowanćm należycie, po tym swoim upadku. Zdawało się, że ściśniony z tak licznym ludem, w mieście nie zbyt rozle- głóm, niezawodnie uledz będzie musiał jeżeli nie przemocy, to głodowi. Lecz szczęście T'eodori- kowi przyjazne sprowadziło właśnie w sam czas posiłki Wisigotow z Gallii, które go z wielkiego kłopotu wyswobodziły. Nieporozumienia między wodzami w wojsku Herulow, przyczyniły się ta- koź do przewagi na stronę Teodorika, że musiał Odoacer znowu zamknąć się w Rawennie, a leo- dorik z oblężonego sam się stał oblegającym. WW sze- lako położenie pierwszego lepszćm było w tóćm mieście, niżeli drugiego w Pawii; ponieważ Ra- wenna i obszerniejsza i lepiej we wszystko zaopa- trzona i mająca związek z morzem nieprzecięty, zawsze nieporównanie większe dogodności oblę- — 448 — żeńcom dostarczać była w stanie. Ożywiała jeszcze nadzieja posiłkow zagranicznych, .na które się spo- dziewano od Imperatora Zenona, napróźnie ła- dzącego niemi. Wszystkie te okoliczności obiecy- wały najdogodniejsze warunki pogodzenia się z oblegającemi, których wszystkie wojenne for- tele 1 sposoby nieskutecznemi były. 290. Jakoż nastąpiła wprawdzie zgoda, której wa- runki niedoszły nas w zupełności. 'To tylko pe- wną jest rzeczą, że Teodorik przyrzekł całość ży- cia i mienia Odoakrowi, podzielił się z nim na- wet niejakąś częścią władzy nad Włochami, czy Pr 'sgł . też ustąpił mu w posiadłość część ich pewną. Odoacer w zakład przyjaźni syna swego imieniem Telane powierzył królowi gockiemu. Lecz on chciwy jedynowładztwa i pełen czarnej zawiści, Wnie wzdrygał się, w dni kilka po zawarciu przy- mierza, zgwałcić prawa gościnności, zamordo- wawszy własną ręką na uczcie u siebie będącego Odoakra. Natychmiast Goci niespodzianie uderzyli w Jiawennie i jej przyległościach na Ierulów, których nie małą liczbę wycięli. Okropne to zdarzenie zaszło roku 495 marca 5. Niektórzy dziejopisowie , chcąc zatrzeć niejakoś wielkość zbrodni Teodorika, wciskają domysł, że Odoacer — 449 — czyhał na jego życie (1), Chociaż nie ma żadnego powodu do poparcia tego wniosku, przecież tóćm samóćm potępić można króla Gotów, Że był ka- tem, bydź mogąc sędzią. [) JUL: Po śmierci Odoakra cztery jeszcze Losy ludów Litewskich lata ścierały się stronnictwa, przeciw- po smierci Odoakra. nych sobie barbarzyńców we Włoszech, do których przymieszali się jeszcze nowi przy- bysze z Piemontu i Gallii, szczególnie Burgundy. Co się tycze ludów litewskich, tych los po rzezi marcowej w Rawennie był rozmaity. Najznaczniej- sza część Herulow udała się nad Dunaj, gdzie za- myślali osiedlić się w bliskości Rugów, czyli tej części Noriku, którą Ruginlandyą nazwano. W są- siedztwie swojćm znaleźli Longobardów nad któ- rymi niejakieś zwierzchnictwo przywłaszczać so- bie poczęli. Był to lud germański, tułactwem i łotrowaniem bawiący się, do tego wcale nieliczny, lecz waleczny nad miarę. Herali z właściwej sobie dumy, obrazili niepodległych Longobardów, lubiących bydź posłusznymi, lecz z ochoty, nie zaś z przymusu. Król Heralów, czyli raczej wódz następstwo po Odoakrze sprawujący Rodolf, wdał się nieuważnie w bój z Longobardami, pod do- (1) Cassiodori Chronicon, ad Theodoricum regem, in Col; wa kodu Zkak JP — 450 = wodztwem Tatena rodaka swego będących, od którego na głowę został porażonym w roku jesz- cze 495. Nie pozostawało więc Herulóm innego środka, jak tylko w$fieść się z tego sąsiedztwa, Posunęli się za biegiem Dunaju, przeszli spokojnie kraj Gepidów i udali się pod opiekę Imperatora Wschodniego, na którego żołdzie słażąc, wyglądali pory sposobnej do pomszczenia się nad Gotami, za zgrozę nad ich królem i narodem popełnioną. Jakoż nie bardzo bawnie zręczność mieli ku temu, kiedy pod dowodztwem Belizaryusza zwycięzko z niemi walczyli. Następnie będąc pod sprawą Narsesa, z zawziętością nieraz gromili tych swoich nieprzyjaciół, do wypędzenia których z Włoch przeważnie się przyczynili. Byli to już dzieci i wnukowie walecznych zdobywcow zachodniego cesarstwa. Oni po śmierci Imperatora Justyniana, w roku 555, z Liguryi przeprowadzeni byli do Tracyi, pod sprawą swych wodzów Aliuta i Fili- munda, gdzie ciagle wystawieni na walki z bar- barzyńcami, niezadługo aui śladu imienia swego nie zostawili, 5592. Atoli inne oddziały Heralów, czy od tego po- chodzące, czy z dawnych Odoakra osadników wło- skich, inną drogą opuszczających, po jego upadku swoje osady utworzone, służyły Rzymianóm w in- nych s ch państwa. Tak w roku 555, kiedy Fvę -A9>$% 2:9 WOÓŃ 4 Fe 'f) h wm — 41 — zaciężne wojska cudzoziemskie w Afryce się zbun- towały, składały się one z Herulów, Wandalów i Maurów. Podobnież po drugićm wpadnięciu Rzymu w ręce Totylli, kiedy Justynian zebrał zaciąg wojska, byli w nićm obok Longobardów i Persów, Heruli. Wojska te ściągały się nad dolnym Padem w roku 552, pod dowodztwem Narsesa, i służyły w biłwie pod Tegino, w której Totylla poległ. Tu figurowała znowu garstka Herulów, zapewne po rozproszeniu przed czterdziestu laty gdzieś jeszcze w prowincyach Państwa Wschodnie= go ocalała. (+) 305. Nad wszystkie przecież oddziały Herulów znaczniejszym był ten, który się wyłączył nad Dubajem, po klęsce od Longobardów odniesionej, w końcu roku 4g5, różny od tego, który się udał nad część dolną tej rzeki; jakeśmy już powie- dzieli wyżej ($5ga1). Oni w iściu swojćm w kie- runku przeciwnym tym, natralili raz jesźcze na inną kupę Longobardów, chcącą ich złupić i nie bez klęski znowu się oheszło. Przeszedłszy potćm za brzeg lewy górnego Dunaju, w rokn 4g4, zna- leźli kraj zamieszkany przez Sławian, którzy ich spokojnie przepuścili, powiadających, że idą do rę 11. . . . . . , . = Tule(1). Sławianie ci musieli wówczas juź miesz- (1) Procop. de Bello Goth., Wolfgangus Lazius. Lib. 20, Comment., Cluverius Geograph. p. 140. PL Ce EO na Za z, : t — 452 — kać między dolną Elbą i Odrą, aż do Wisły i za brzeg prawy tej rzeki. Opowiemy niżej co rozu- mieć wypada o tej Tule, ta tylko zrobimy po- strzeżenie, że wędrówka Herulów zmierzała wi- doeznie ku dolnemu Niemnowi, albowiem w tam- tej epoce, nie było jeszcze Sławian między gór- nemi częściami Elby i Odry, ponieważ, tak jak wyludnienie, przez wyjście germańskich ladow, krajów za lewym brzegiem Wisły położonych, po- czynało się od dolnych części tych rzek, tak ró- wnie i postęp osiedlania się w nich ludów sła- wiańskich 1 z tejże strony się rozpostrzeniał. W. końcu zaś piątego wieku te osiedlenia Sławian szeroko już się w tych stronach rozpościerały, do czego było dość czasu po rewolucyach WWandal- skich i Longobardzkich, zaszłych w końcu czwar- tego i na początku piątego wieku, które wyjście Germanow z tych krajów na południe spowodowa- ły.(1) Sławianie zawsze byli gościnnym narodem, mnogie ich pokolenia samemi pokoju i rolnictwa sprawami się zajmowały, zwłaszcza te, które ku morzu Baltyckiemu siedziały, i od prawego brze- gu Wisły, aż ku wodóm przelewającym się do dolnego Niemna sięgały swemi osadami. Najbliż- sza więc i najbezpieczniejsza była droga wędrow- ——— (2) Stritter, Memor. populor. T. 1I, p. 24. sequ. Naruszewicz, Hist, Nar. Pol. T. I, str. 224. - 5; + g'.* 4«2* xę3 4 7h +: yst* j " nym na północ Herulóm przez Pomorze, Kajawy i Mazowsze do Prussyi, zkąd wcale nie daleko do wybrzeżów Jury, ojczystej Herulów rzeki. Sto- sowne do tego postrzegamy dowody u Xawiera Bohusza (1), podług których dowiadujemy się, że Herulów iście zmierzało do Rejtgotii; takie. zaś nazwanie, podług najnowszych badań odnosi się, do krajow przymorskich przez ludy litewskie za- mieszkanych (2), między któremi i Hirya leżała ($ 305). J0Ł Nie ma wprawdzie wątpliwości, że część znaczna Herulów, czy w tóm iściu, czy wkrótce po nićm nastąpionym, przez inny oddział, osiadła nad dolną Elbą, w dzisiejszej Meklemburgii. Tam oni niebawnie się rozpostarli i w pierwszej poło- wie szóstego wieku posunęli osady ku Elbie środ- kowej, na prawym jej brzegu, częścią aż ku Odrze. Obszerna ta kraina poźniej nieco nazywała się Wilkiją, co znaczy z litewskiego wielką. Biskup Fnodius świadczy, że Heruli osiedli między Sasa- mi i Sławianami, w końcu piątego wieku (3). Jor- nandes wspomina, że się Herulóm dostały ziemie przez germańskie ludy opuszczone, a przez Sła- (1) Rozprawa, str. 51. (2) Voigt, Geschichte Preussens. B. I, str. 197, (5) S$criptor. rer. Brunsvicar, T. I, p. 28. — 454 — wian niezajęte (1). Podług poźniejszych dziejo- pisów bliższe mamy tego osiedlenia się dowody. Helmold i Adam Bremeński powiadają, że Heruli nasamprzód osiedli nad rzeką Hebola, czyli Ha- welą; dla tegoź ich kronikarze niektórzy przyli- czają do komputu Sławian Haweldów. Lecz pod nazwaniem tćm pomieszczały się różne pokolenia blisko siebie siedzące w pokoju, czyli w lidze niejakiejś będące, a ta Haweldya rozciągała się nad rzekami Hawćlą, Spreą i częścią Elby. We- liny, Brzeżany, Stadesany, Heruli należeli do tego związku. Niezaprzeczoną takoż jest rzeczą, Że dawniejsi Waletabi i Luzycy, mieszkańcy tera- Żniejszej Luzacyi byli w części z pokolenia litew- skiego. Lecz nie można wiedzieć czy oni zdawna tam mieszkali, zaszedłszy kiedyś z właściwych przedziałow Litwy, albo wzięli swój początek od Herulów ze Włoch przybyłych? Thbunman (2), Jan Potocki (5), Lelewel (4), wiedzieli o tem, lecz pytanie powyższe nierozwiązanćm zostawili. T'oż samo było w Tomie Pierwszym pisma niniej- szego pod artykułem: Świątynie. Według naszego jednak rzeczy rozumienia, musiały w Luzacyi osiąść w (1) De reb. gothic. p. 103. (2) Ueber Gottesdienstliche Altherthiimer der Obotriten str. 518, 321. (5) Voyage dans la basse Saxe, (4) Tygod, Wileń, r. 1816, T, II, str. 352, 355, — 455 — litewskie ludy, nie raniej nad wiek siódmy, po- nieważ w tej porze i rozród Herulów mógł już mieć miejsce, i obrządki religijne stały się jedno- stajne u wszystkich plemion litewskich, uwiel- biających bogów swoich pod jednostajnemi godła- mi, których szczątki w Luzacyi postrzeżono. 595. Nastręczają się jeszcze postrzeżenia historyczne z powodu krainy Wilkii. Napróżno niektórzy badacze dziejów pochodzenie tego nazwania wy- prowadzają z sławiańskiego, od Wilk, ponieważ znajdują w łacińskich kronikach /iłci, miano mieszkańców tej krainy. Nie było w istocie Ża- dnego narodu Wilków, ale była kraina Wilkija Heralska, Wielka Herulia, od której i Sławianie tameczni po Herulach osadnicy, Wilkijami, czy też Wilkami przezwani byli, którzy po roku ja- koś 580, z niej dawniejszych mieszkańców wyci- snęli (1). -Mamy i w samej Litwie nazwania ob- szernych włości podobne, a to nie na jednóćm miej- scu, Wilkija, Wilki, Wilkiszki, znajome są w jeo- grałii szczegółowej litewskiej. Mogło więc albo z Litwy wywędrować pokolenia mające we zwy- czają osadę swą Wilkiją nazywać, albo przybydź do Litwy z nad Odry i tu swoich osad narzecze- nia uwiecznić, zostawszy po roku dopioro przy- GO zc EAAAA (1) Autorowie wyżej przytoczeni. — 450 — toczonym wyciśniętymi przez Sławian Łutyków, od których i dzisiaj ten kraj nazwanie Luzacyi nosi (1). Pozostali jednak Heruli w Meklembur- gii, chociaż ujarzmieni od Niemców, dochowali ślad swego pochodzenia w mowie i obyczajach. Kraina ich gdzie mieszkali, nazywała się Werulia, Werlia, zepsute nazwanie Heralii. Dowody tego przytoczone są z dyplomatów u Xawiera Bohusza (2). W tej części Meklemburgii, bydź mają dotąd wie- śniacy, umiejący język herulski. Byłoby jeszcze wiele do mówienia o Herulach Meklemburskich, lecz ich poźniejsze dzieje wychodzą z obrębu przedsięwzięcia naszego; przestaniemy więc na tćm, cośmy powiedzieli, z potrzeby związkow, He- rulów z ludami na ziemi litewskiej mieszkające- mi. Wszelako, zbadanie należyte dziejow Herul- skich od wieku szóstego i poźniej, rzuciłoby nie- mało światła i na dzieje Sławiańskie i Litewskie. —: — (1) Naruszewicz, Hist. Nar. Pol. T. I, str. 550 i inne dalsze. (2) Rozprawa, str. 51—58. KoNIEC KsiĘG1 CzwARTEJ. DODATKI I OBJASNIENIA DO TOMU Il-so DZIEJÓW LITEWSKICH. Te DODATEK I Wyjątek z Kotzebue (Preussens aeltere Geschichte). B. I, str. 250, sequ. —— | m O BURSZTYNIE. „Że bursztynu opisanie wchodzić mnsi do dzie- jów naszych stron, usprawiedliwia to Szlecer, któ- ry powiedział: „Gdyby bursztynu nie było, zape- wneby historya północna o lat 500 młodszą była. Przeto historya bursztynu jest główną częścią sta- rożytnych dziejów w ogólności, a pruskich w szcze- gólności.”” „„Miejsca w Odyssei, gdzie Homer o nim powia- da, są wiadome, nie tak powszechnie w jego pozo- stałościach , Uerelictis (1), roku 625, gdzie jest (1) Tak się ta poezya nazywa, chociaż to nie są pozo- stałości Homera; ale Kwintus Kalaber, poeta grecki, Żyją- cy przy końcu IV wieku po Chrystusie, pisał poema Pa- ralipomenon Homeri t. j. Dopełnienia Homera, i po polsku przełożone przez Przybylskiego. — 458 — wzmianka, że bursztyn rzucano w płomień stosu pogrzebowego Ajaxa. Krzesło pani domu burszty- nem wysadzane, znajduje się w przypisanym wier- szu Homerowi: Eurusione; Erydan wspomniany n niego w Batrachomyomachii; u Hesioda w The- ogonii, v. 258, ,„,Wyraz Sakał, którym Egipcyanie Bursztyn nazywali, ma się zupełnie tak samo w hebrajskim języku znajdować. U Syryjczyków nazywał się fłarpax, Rabownik, może z przyczyny swej wła- sności przyciągającej. U starożytnych Prussów, Gentor, podług wszelkiego podobieństwa, od geni- tor, genitum terra, produkt ziemny, ponieważ w staropruskim i litewskim języku, jest mnóstwo łacińskich wyrazów. Niemcy zwali go Boern- stein, kamień palny, od staroniemieckiego słowa, Boernen, palić. Nieskończone są baśnie starożytnych o ziemi bursztynowej: wymieniając je, dość będzie prze- biedz powierzchownie, bo i tak za wiele dla nich. Z Dyonizego Periegety i jego wykładacza Eusitha- tiusza pokazuje się : że starożytni mniemali, iż wody Fuxynu i morza Kaspijskiego miały połą- czenie, a ztamtąd płynęły do morza Baltyckie- go (1). Voss wyśmiewa zupełnie bajeczne powie= (1) W tćm starożytnóm mniemaniu, musi się ukrywać jakieś dawne postrzeżenie topograficzne, mające w gruncie swoim prawdę. Poniewaź morze Kaspijskie leży niżej od — 459 — ści Strabona, Cimbrów albo Kimmeriów, ma za prosty wymysł fenicki; nie pozwala podróży Jazona do dziejów północnych mieszać; toż samo Szlecer nie przyjmuje do rzeczy pomocniczych dziejóm, Apolloniusza opisow, ani Orfijskiej Argonautyki. Przeciwnie Jonas Ramus, nawet Ulissesa prowa= dzi na morze północne; takoż Hasse, Argonautów na Baltyckie wybrzeża.” „My w naszych opisach trzymamy środek, między zbyteczną niewiarą w starożytne powie- ści, a przesadzonćm ich naciąganiem , do rzeczy w dowodzeniu będących. Poniewaź poźniejsze od Vossa i Szlecera badania, osłabiły zupełnie śmia- łe ich pomysły w tej mierze. — „Mnie się bydź widzi rzeczą: podobną do pra- wdy, że morze Baltyckie samo Erydanem się na- zywało. _Nazwanie jest czysto greckie, jak już sam lierodot postrzegł, i znajome jest dobrze w jeogra- lii greckiej , właśnie dla tego, że oznacza każdą — --—— Czarnego, a Baltyckie, podobno niżej od Kaspijskiego. Gdyby bowiem to był prosty wymysł jakiego jeografa, toćby po- wiedział, że Kaspijskie, płynęło do Czarnego, a Czarne do Baltyckiego morza, jak porządek ich położeń na karcie wska- zuje. Bydź może, iż zamiast Oceanu północnego, wzięto u Dy. onizego morze Baltyckie, jak to u innych starych jeografów postrzegamy. Taką rzeczą, przez dolinę, którą Wołga pły- nie, lab w podobnym kierunku, Kaspija łączyła się z mo- rzem północnóm, a Europa wyspą była. Co wychodzi na mniemania starożytnych, gdzie indziej postrzeżone. (Lele- wel Bad, staroż. we względzie Geogr.) Dz. Star. Nar. Lit. T. 1I, 29 RD „qzó "w ». — 460 — wodę na wschód płynącą. Była rzeka Erydan pód Atenami, i gwiazdozbiór tego nazwania, który Nil uwieczniał i t. d. Przeto szukać należy właści- wego znaczenia tego wyrazu. Homer wspomina je- go brzeg, jako pastwisko jednej Harpii. Hezyod prosto nazwanie jego wymienia. U Eschylusa pły- nie on w Hiszpanii. Drudzy domyślają się, że to jest mowa o Padzie Włoskim, ponieważ jego nad- brzeżne mieszkanki bursztyn do ozdob swoich używały. lithodan w Galii, podobieństwem na- zwania uwiódł do przyrównań z Erydanem, że mu kazano spływać się z Padem. Nawet ein otrzymywał prawo zwania się rzeką bursztynową. Inni źrzódeł Rodanu w górach Ryfejskich szuka- li. Wirgiliusz przed bramami Piekła każe ma mruczeć. Po gajach laurowych, przez które Ery- dan płynie, przechadzają się u niego cienie bło- gosławionych. Strabo mówi: „„On zupełnie znikł.” Co o nim powiadają, jest nieprawdą, dodaje Dio- dor Sycylijski. „„—Co do przyrównań do Radauny, Wisły, Pre- gla, Niemna, Dźwiny, możnaby temiż wyrazami Dyodora odpowiedzieć. — Gdy znawcy języków dowiedli, że nawet Ocean, u starożytnych Gre- ków nazywał się rzeką; gdy przy tóm Dyonizy Ery- danowi daje nazwanie morza; takoż cadowne po- wieści przypisane Arystotelesowi, opowiadają, że Faeton spadł w morze; kiedy to morze, jak He- — 461 — rodot chce, istotnie ma wpadać do morza półno- cnego; kiedy ono tam tak jest wązkie, że w rze- czy samej ma podobieństwo do rzeki, nawet nie tak głęhokie, i nie tak przeciągłe fale mające, jak morze północne, a przeto za rzekę bardzo bydź może wzięłóm ; kiedy naostatek bursztyn rzeczy- wiście na jego brzegach się znajduje, i tylko tam się wyłącznie w wielkiej obfitości zbiera; mimo to jednak, zostaję nie mało sprzeciwieństw do po- konania ; ale ten domysł wszelako najmniej ich w sobie połącza. Mówię, że się mnie tak zdaje; albowiem, gdzie Szlecer, Baier, Voss, Mannert i Szóning z sobą się nie zgadzają, tam się godzi zaiste, z powątpiwaniem mówić. Hypoteza Pana Ilasse o byłym pożarze ziemi i po nim zdarzo- nym zalewie, przez co morze Baltyckie nie pier- wiej powsłafo, jak około czasu wojny trojańskiej, zasługuje na czytanie, chociażby tylko dla jej do- wcipuego wyłuszczenia i uczonego poparcia. Cała historya dawnego świata, podług jego, ukryłą jest w mytach, ponieważ pierwsi dziejopisowie poe- tami byli. 'Tak właśnie myt o Faetonie, któ- rego Lucian miał za astronoma, przy postrzega- nin biegu słońca, zabitego od piorunu; Sabinus, za młodego mocarza swawolnego, którego Bóg ska- rat; Bajer za kupca greckiego z osad nad Morzem Gzarnóm, który w podróży do krainy bursztyno- wej rozbił się z okrętem i w morzu utonął, Po- 29 — 462 — Źniej odmienił on swoje zdanie, i wskazał źrzó- dłem bajki, bydź rewolucyą ziemną. 'lakoź Na- talis Comes, rozumie pod znaczeniem Faeton, po- Żar ziemi, który się nad większą częścią Europy rozpostrzeniał, i zakończył przez zalanie wodą. Przez ogień podobny zapadły Sodoma i Qromora. Przykłady dowodzą, że płomienie i zalewy jedne po drugich nastają (1). „Zamiarem było Owidyusza, mówi dalej Hasse, w przeobrażeniach opowiedzieć starożytne dzieje. Jego Faeton (Pożar ziemi), pomieszczony jest mię- dzy rzeczami uznanemi za historyczne, potopem Deukaliona i podróżą Kadma do Europy. Jest takoż pożar ten opisany, co do ziem, gór, rzek i źrzódeł, które zajmował; przeto musi bydź za- sadą jego, wypadek historyczny. Owidyusż, nie naśladuje, co do litery, ani Biblię, ani Hezyoda, a przecież chronologicznie zgadza się z obydwó- ma; musiał więc z dobrego czerpać źrzódła, do- pićro nieistniejącego. Podług rachaby Hasse, przy- padł ten pożar i utworzenie się bursztynu około 2,000 lat przed Chrystusem. Zasłanawiającą jest rzeczą, że Mojżesz o takićóm zdarzeniu, możć tóm samćm, mówi. U niego też miasta zapadają się, powstaje morze (Morze Martwe), tworzy się smo- (1) Lecz kiedy, ani na ziemi naszej, ani na wybrzeżach morza, pożaru śladów niema i kamienie nasze nie są prze- palone, ten domysł upadać musi. SE eton zda o==ówatcznnóEi "CE Z — 463 — ła ziemna i niewiasta zostaje przeobrażoną, Ta- koż Mejerotto uważa morze Baltyckie, w poró- wnaniu z wiekami świata, za niedawno utworzo- ne; (obaczyć jego myśli o utworzeniu się ziem nadbaltyckich); i De Luc objaśnia (w swoich li- stach o Fizyce), że nasze kraje nie są stare.” „„Kiedy juź te mniemania, łatwiejsze do wy- szydzenia, niżeli do zbicia przeciwnemi dowoda- mi, nie jednego przywiodły do ściskania ramio- nami; tóćm bardziej poźniejsze jego postrzeżenia, dają powod do mienia go za nauczycieła. Tu znajduje on ziemię szczęśliwych Hyperboreów; w północnej Europie, jeszcze przed Potopem. Szko- da, że nie miał pod ręką, zaginionych xiąg 8 He- kateusza, o Hypperboreach. (Gomer u niego, Cy- merów, (rog i Magog, Scytye starożytne oznaczają; Bdeliam i kamień Szoham w pierwszej xiędze Mojżesza, Klektrum i Bursztyn; Hewila, kraj bur- sztynowy. Chociaż podług twierdzeń Szlecera, Mi- chaelis dowiódł, że ani Mojżesz, ani Homer, ża- dnej wiadomości o głębszej północy nie mieli. Z morza Baltyckiego, Oceanu Hyperboreów, wypływały cztóry rzeki rajskie; morze to łączy” ło się z Kaspijskićm i Czarnóm, czego są jeszcze ślady od Petersburga do Półtawy. Marzenie o tćm połączeniu, jak Krug, w pismie swojóm o mone- tach rossyjskich , dość trafnie dorozumiewa się, wzięło początek z podania o podróżach Sławian — 464 — Ż morza Waragskiego do Dniepra. Tak więc nad morzem Baltyckićm leżał raj, gdzie Hyperborei, pod roskosznemi drzewami owocowemi, osłonieni "od wiatru północnego, mieszkali w ogrodach. Słowem, Europa była kolebką rodzaju ludzkiego; świat się zaludnił z północy europejskiej. ,„„Pierwszych ludzi umieszcza podanie w cie- plejszej niegdyś północy, gdzie takoż, według Bi- blii, raj ziemski leżał. Grecy wywodzą bogów i ludzi: z nad północnego Oceanu u Hyperboreów; z północy przybywają do Grecyi Apollo i Diana, Osiris do Egiptu; z północy wygnany Saturn do Liatiam. Nawet w nowym świecie, tak jak w sta- rym, ludy wychodzą z północy, jak naprzykład te, które nasamprzód Mexyk zaludniły. Zalana wyspa Alłantis, na której podług podań kapłanów egiptskich, najdawniejsi ludzie mieszkali, rozpor ścierała się na północy nad Europą. Edda iśland- ska, i naostatek samo przyrodzenie , utwierdzają to mniemanie. Gdyż zkąd szkielety stoniów? zkąd bursztyn pochodzi? Drzewa, które go sączyły, by- ły drzewami żywota. A tak więc tu miejsce raju; tu Elizyum, przez Homera w czwartej pleśni Odys- sel na północy pokazane; tu ziemia bogów ze swo- ją ambrozyą, ziemia złota, wyspy szczęśliwe; ogro- dy Hesperydów, pomieszkanie Makrobiów (Długo- wiecznych) i Hyperboreow. Ci ostatni byli są- siadami pewnego starego króla Boreasza, którego zm, + Pm, | | | — 465 — naród nazywał się Bfrei; że zas tamci dalej je- szcze mieszkali, dla tego nazywano ich Hyperbo- reami. Pierwiastek nazwania jest Borbor, staro- wieczny niemiecki i skandynawski wyraz bor, ge- boren, ztąd po szwedsku i skandynawsku, Borus- goss, Starsi, Rodzice. 'leraz proszę zgadnąć, do czego to zmierza? Borusci, jest najdawniejsze na- zwanie Prussów, gdy je Ptolemeusz wspomina (je- żeli to miejsce nie jest podsunioućm, jak 'się trzeba domyślać); tak więc Prussowie są, Borei, Boruski, Hyperborei, to samo jakby ojcowie rodu ludzkiego.” „„Z ochotąbym chciał utrzymać Prussów przy tym zaszczycie, lecz etymologiczne podpory, zda- ją się mi za słabe. Hyperborei, Borei, Boruski, Prussy! 'Tak więc dobrze możnaby powiedzieć ; Anglosasi, Sasi, Chińczycy, SŚcyty. Na takiejże za- sadzie zrobił przez żart Lipsius, Ulyssingen z Vlies- singen, a zaś Anglik Barnes, bez żartu z Home- ta Leukadyjskich skał, Albion. Bałamuctwa po- przedników, uniewinniają następnych pisarzów, mianowicie w dzisiejszyiu stanie krytyki history- cznej. Podług tegoź prawa, wyprowadzał Lourt de Gebelins, w swoim /Monde primitif, wyraz Peruka od zvggog; Poinsinet de Sivry (Origines de premieres socićtćs des peuples etc.), znalazł pierw- szych ludzi po potopie na Pyreneach, upatrując początek tego nazwania w wyrazie zvę, Ogień, — 466 — a raj ziemski czyli Paradis,, w Hiszpanii nad Ta- giem, bardzo blisko Sewilli, ponieważ tam znaj- duje się uroczysko Paradas.”* Od rzeki Ebru, po- chodzą Hebrejczycy, a Russini, są roussis par le feu. Liecz dość takich marzydeł. Co się tycze Has- se, odsyłam do jego xiążki mało znajomej, a mniej jeszcze rozważanej, jak mi się zdaje, która szcze- gólny przykład wystawia, jak klecącemu wiado- mości ze słów rozbioru, wszystko jest moźnóm (1 ,„Dawniejsi greccy pisarze, jak naprzykład Aga- themerus (2), mieli ziemię za okrągłą, w której środku Grecyą mieścili. Im zaś dalej rozpatry- wali się z czasem, tóćm bardziej czynili ziemię ja- jowatej figury, zawsze jednak dłuższą jak szerszą. Ostatek takiego figury ziemi wyobrażenia, zacho- wał się w naszej dzisiejszej jeografii, pod nazwa- niami: Długość i Szerokość. Europa i Afrika wzię- te razem, Europą nazywano; znaczenie północy przywiązywano do krajów wcale niepółnocnych.”” „„Do przeszkod, przez podróże objaśnienia ta- kich wyobrażeń, przylicza Szlecer bardzo słusznie trudności , napotykające się nawet w oświeconych NN (1) Alphana vient d'equus, sans doute. Mats vous avouerez aussi, Que pour venir de la jusque icz, Łlle a baucoup perdu sur la route. (2) Najpodobniej do prawdy, pisarz ten, epitomator Pto- lemeusza, Żył na początku III wieku ery chrześciańskiej. | — 467 — krajach dla podróżników, w dostaniu pewnych wiadomości.” „„Powieści, opowiadania, częstokroć zbliżają się do bajek. Trzeba samemu podróżować , zbierać opowiadania, po różnych kątach, aby się przeko- nać, jak wiele z nich wyrzucić należy, chcąc je zapisać w pugilaresie historyczno-krytycznym:. ”” „„Z tego można wziąć miarę, jak mało od sta- rożytnych można oczekiwać wiadomości o półno- cnych krajach, gdyż wszystkie ich znajomości o tćm były powieściami. Grecy, szczególnie Massylczy- cy, przedłużali badania Fenicyan, lecz pisali poe- zye, jak naprzykład o podróży Argonautów; Rzy- mianie, jako zdobywcy, więcej postąpili, przecież dalej, jak do ujścia Elby i Orkadów, nie zostało pisanych wiadomości jeograficznych (1). „O Pyteaszu mniemają, że dwie podróże od- był, jednę do Britanii, drugą na północo-wschód, gdzie odkrył wyspę Baltia. Voss go dalej nie pu- szcza, jak do ujścia Renu, najdalej do ujścia El- by. Dorozumiewają się, że Strabo, stronny jego wykładacz, nie mało mu obcego przypisał. Czę- stokroć było z nim, jak z Wenecyaninem Marco Polo, którego uwiadomienia o Chinach, długo wy- śmiewano; przecież poźniejszy podróżnik Barrow, (1) Uważyć potrzeba, że zazdrość handlarska i polityka rządów, pokrywała tajemnicami wiele odkryć. O czćm w tex- cie mówiliśmy. SE towarzyszący angielskiemu posłowi Makariney, je- go opowiadania przekłada, nad Jezuitów sławione opisy. Pytheas nazywa Gutlonów ludem germań- skim, gdy tymczasem 'Tacyt upewnia, źe to na- zwanie za świeżych dopićro czasów weszło w uży- cie. Zeby więc wyratować Pyteasza, trzeba mnie- mać, że to narzeczenie Pliniusz nadsztukował (1). Zarzucają, że 6,000 stadyj chcąc wyliczyć, nale- ży całą długość morza zająć. * Aestuarium, znaczy w przekładzie łaciiskim Pyteasza, miejsca pła- skie, miałkie, które czasami pod wodą kywają, czasami suche, takie opisanie istotnie stosuje się do starożytnej Prussyi. Wyspa, którą Pliniusz we- dług jego Baltia nazywa, powinna stosownie do wszystkich rękopismów i postrzeżeń Harduiuna Ba- silia, nazywać się. Według jednych na dzień dro- g., według drugich trzy razy tyle, od ląda odległa. ileż tu niepewności (2)! „Austrawią albo Glessarią, Voss zawsze prze- ciwnik bytności Pyteasza na morzu Baltyckićm , w z (1) Tacyt wywodzi z łacińskiego od germmanus, rodzo- ny; takby więc słuszne było mniemanie, o nadstawieniu te= go nazwania, © którem sam Pyteasz niemógł słyszeć. Lecz dzisiejsi uczeni wywodzą z narodowego wyrazu staroger- mańskiego, Gera, wojna; Germann, wojownik. Taką rze- czą zarzut niesłuszny; dla tego samego, że narody same sie- bie po swojemu nazywać zwykły, a nie z obcej mowy. (2) Myśmy. w texcie uczynili postrzeżenia usprawiedli- wiające te mniemane niepewności jeograłów starożytnych. — 400 — znajduje w wyspie fryzyjskiej Ameland. Idzie bo- wiem o dowod, Że Żołnierze Rzymscy zbierali bursztyn, dla tego zezwalają na to, iżby całe za- chodnie wybrzeże Europy, usiane nim było. Bro- niąc nawet galeróm rzymskim, przez Zund za- chodzić na morze Baltyckie, pod karą niewierze- nia oczewistej prawdzie.” „„Schoening zadaje sobie wszelkiej pracy, aby zaszczyt wydawania bursztynu przy Skandynawii zatrzymać, ponieważ jest wielką półwyspą, aż do morza lodowatego ciągnącą się, naprzeciw lądowi stałemu Scytyi położoną (Prassyi, Inflant) i naj- bliższa Bełtów, od czego nazwanie Baltia poszło. Można wprawdzie niektóre lądy za dawne wyspy uważać, gdy morze ztamtąd ustąpiło. Jednakże Celsins i Dalin za daleko w rachubie zapędzają się, dowodząc, że od daty narodzenia Chrystusa, morze Baltyckie na 15 sążni zniżyło się, a we cztóry tysiące lat, ani znaku jego nie będzie. Z dru- giej strony rzeczy uważając, wiemy, że Eratoste- nes, Aristoteles, Strabo, Owidyusz, mówią o zmniej- szeniu się wody, przytaczając znaki wyraźne. (Przy- równać Pisanskiego, Postrzeżenia 'o morzu Baltyc- kićm). Stare karty morskie Wenecyan, daleko wię: kszy przestwór temu naznaczają morzu, niżeli jest dzisiejszy, wiele teź przykładów postrzeganych na ziemiach przyległych, zdają się jego ubywania do- wodzić. Wszelako wyradza się jeszcze wiele wąt- — 470 — pliwości, które Pisański saumniennie wylicza. Do- wody postanowiwszy obok dowodów, zdaje mi się, że pruskie pobrzeże bursztynowe, istotnie kie- dyś z wysp się składało. Jeżeliby Szlecer nie do- wiódł, że Mela nic pewnego o morzu Baltyckićm nie wiedział , a to, co prawił o Prussyi, Inflan- ciech, Rusi, miał ze słyszenia; wyciągnąłbym do- wod mojego mniemania z powieści Meli: że zie- mie naprzeciw Sarmacyi położone; podlegały za- lewowi, tak, że raz mogły się uważać za wyspy, drugi raz za ląd stały. Ponieważ morze Baltyc- kie przylewów i odlewów niema, mogło więc bydź, że za czasu Meli, był peryod ubywania raptow- nego wody. Wszelako, niechcę nie na tym nie- pewnym gruncie budować, w rzeczy, w której od tyla wieków uczeni łamali sobie głowy bezskute- cznie.” — W texcie powiedziano u nas, Że te zalewy, były wiosennych wód wezbrania. Rzecz niepo- trzebująca żadnego łamania głowy, tylko obejrze- nia lokalnego. — ,„„lo się tycze mniemań, na zwodniczóm na- zwań podobieństwie zasadzonych; i kiedy widzę, że nawet uczeni, jak Szlecer, mimo własnej, czę- sto powtarzanej nienawiści ku temu, wpadają w pokusy z nich korzystania; przymusza mię prze- konanie do czynienia zarzutów. Tak naprzykład: niepotrafię nigdy sobie wyobrazić , jakim sposo- — 41 — bem w wyrazie Mortonomon, wioszczyny Mede- nau szukać potrzeba, i że znowu ła wioszczyna i cała ziemia okoliczna, od wyrazów /Menda nie- zni, po staroprusku: Wzgórze jodłowe, wzięło na- rzeczenie. Albo, żeby góry Ryfejskie dla tego by- ły to samo, co góry Werchoturskie, ponieważ nu O- stliaków reep, znaczy Góra, albo że pod nazwa- niem Wendów, rozumieć należy Indyan u Feni- cyan wzmienionych, gdyż ci wszystkie odległe na- rody Indyami nazywali, it.d,” „„W zbieraniu wiadomości, użyliśmy przed in- nemi Gesnera i Hartmanna dzieł, a ostatniego da- wniejsze i lepsze wydanie. Hartmann zaprzeczą zupełnie istnienie bursztynu wschodniego , i ro- zumie , że zamiast niego, uważano ambrę, albo ży- wicę kopalną, które bardzo się brać mogą za bur- sztyn. Lecz kiedy nowe wiadomości z Awy, po- dróżnika Symesa sprawdzą się (nie sprawdziły się), w ów czas zdanie tamtego upadnie. Trzeba go samego czytać, jak on, powstanie tej żywicy, prze- zeń do drogich kamieni rzędu policzonej, z wiel- ką sztuką i wysileniem wywodzi, i jak zręcznie wszelkie sprzeczności swoim systemem ogartywa. Podług niego, bursztyn utworzył się w drzewie ko- palnćm, będącóm dziś pod ziemią, jako teź w prze- paściach morskich; nie rzadko bywa we wnętrzno- ściach źwierząt napotykany, ponieważ każde źwie- rzę łatwo go połyka, naprzykład owce. Tak kruki — 472 — i wrony połykają go tyle, Że się natrafia pod drze- wami, na których siadają, w ich pomiocie. Za- przecza miękkiego bursztynu bytności, to, co dotąd zań * miana była, smoła ziemna (Juden- pech). On w bursztynie, oprócz uwięzłych owa- dów, jeszcze nie jednę inną igraszkę przyrodze- nia oglądał: również z napisami bursztyn, mają cy litery arabskie, hebrajskie i rozmaite rysy, kształty, gałązki, obłoki, rozwaliny.” „,O zawartych kroplach wody rozprawiano, że one przybywały i ubywały ze zmianami xiężyca, lecz nigdy nie wysychały(1). O sztukach zawie- rających większe źwierzątka, ostrzega, że są fat. szywe; gdyż, jako starożytni znali juź sztukę fał- szywe kamienie drogie, naprzykład ametyst, z nie- go robić; tak też umiano go płynnym uczynić, i podług upodobania, źwierzątko każde nim oblać. Lecz podrabianie pozvaje się przez szew, albo spojenie. O działanin jego na ciało ludzkie, opo- wiada przykład: że pewna niewiasta zawsze do- stawała gatunku jakiegoś kurczu, skoro tylko pa- ciorki bursztynowe na szyję włożyła. Żywica mró- wczana przybliża się do niego najwięcej. Żółty EU (1) Mnie mówiono, Że w jednej szluce bursztynu, wiel- kości małego jaja kurzego, postrzegł obrabiacz zawartej wo- dy bąbel, wielkości grochu, i kiedy chciał zbliżyć obrabianie powierzchni, celem widzialniejsza wodę uczynienia, sztuka rozpękła się z trzaskiem i zamiast wody wyszedł snopek dymu. zaa JĄ e i biały, mają odmianę w zapachu. Bardzo juź rzad- ką xiążeczkę, niemniej, jak dzieło Hartmanna, przy- taczamy dla ciekawych: Ja. 77 igandi £piscopi Pomesaniensis de $Sucćino, alce et herbdis in Prus- sia nascentibus libri, Wydane roku 1590 w Jena; które Bajer chciał do swoich /Honumenta Prussi- ca dołączyć.” „„Na zdanie, Że bursztyn jest utworem byłego świata, zgadzają się badacze przyrodzenia, Klaproth i Hagen. Ostatni w rozprawie nie wydanej jeszcze, dowiódł chemicznie, że należy do królestwa ro- ślinnego i jest żywicą drzewną. Nie podczas re- wolucyi ziemnej, podłag wniosku Hassego, powstał bursztyn, lecz wcale spokojnie, w łagodnym kli- macie. O tćm przekonywają owady, które nie dają się postrzegać w położeniu gwałtownego zachwy- eenia płynem, lecz przynęcone żywicą wolnie pły- nącą, zdają się bydź w niej uwięzłe, a niekiedy w akcyi parzenia się. Liecz przez jakieś runie- nie, dostał się pod ziemię , wcześniej od dzisiej- szego światła okresu. Hasse dowodzi, że w Prus- syi miał ojczyznę; Hagen, żę tam został zarzuco- ny zdala.” „Ja sam u Pana Hagena widziałem owoce pal- my bursztynowej do migdałów podobne. On szu- kał napróżno w całej dziś znanej naturze, podo- bnego drzewa, z podobnemi owocami. W prawdzie znakomity botanik Sprengel w Halli, podług wi- ki RK e zerunku owocu, udzielił mi zdanie swoje na pi- śmie, że należy do FAhylłantus £mblica, lecz ku temu dodaje: „„Ja się mogę mylić. Świat dawniej- szy zostawił nam rośliny w ziemi i między wę- glami ziemnemi , do których dopióćro archetypy zaledwie się dostrzedz dają. Bardzo więc bydź może, iż ów pruski owoc, należy do pewuej pal- my, jak pod Paryżem i Kolonią owoce rozmaitych palm w ziemi znaleziono.” ,„„Tak się rzecz ma w istocie. Jużby tćm sa- móm było rzeczą podziwienia godną, gdyby drze- wo gorącego klimatu, ZFAyllłantus Łmuwblica, zna- lazło się w Prussyi; lecz dość jest Gdrtnera dzie- ło, w rodzaju swoim klassyczne (/0e jructibus et seminibus plantarum) przejrzeć, aby nabrać prze- konania, że wspomniony owoc, naźadnej Embli- ca nie wyrosł. Do tego jeszcze dodać należy, że to ostatnie drzewo zaledwie dorasta wysokości 40 stop, pruska zaś palma dwa razy tyle długi pień miała. Tylko Złevea Gujanensis, podług opisów naturalistów, takoż bardzo wysoko rośnie; ma ko- ronę szczupłą, żadnych gałęzi przy pniu, drzewo lekkie, rzadkie, giętkie, liście podobne do /Mantoc, owoc trojgraniasty, zawiera trzy nasienne jądra, migdały jadalne , z których się wydobywa olej, zamiast masła używany. Jego żywica aromatyczna, słaży do robienia świćc i pochodni. Tuby więc 4 było bliskie pokrewieństwo do znalezienia, lecz tylko pokrewieństwo.” „Mnie się zdaje rzeczą podobną do prawdy, że niegdyś palma bursztynowa rosła na północy. Już Buffon uważa ziemię za ciało niegdyś rozto- pione , które następnie stygnąć od biegunów po- czynało. Dla tego wszystko początek wzięło na północy, ponieważ pod równikiem, jeszcze z przy- czyny gorąca ziemi, nic rość nie mogło. To się takoź zgadza z wybornego badacza Pana Hum- bolta objaśuieniami, który roślinność podtropiko= wą, przypisuje dawnej północy, mającej wysoki stopień ciepła, raptownie wywiązanego, kiedy sta- ła część lądu oddzieliła się od płynnej, co się naj- bardziej działo na północy, i ciepło tropikowe sprawiło, które rośliny i zwierzęta wydało. Pra- wda, że to dłużej nie trwało, aź nim się nagro- madzony cieplik mało pomału z dalszemi pasami powietrza nie zrównoważył.”” ,„„Poprzestańmy na domysłach, gdzie starzeją- ce się stworzenie, nam tylko ułamki swoich igra- szek daje postrzegać.” SEN ET U Dz. Star. Nar. Lit. T. IL. 0 J Rog" — 476 — te DODADEK IL (Z tegoż Autora. Ibid. str. 502—508.) Ważnóm jest zapytanie: azali Krewiczy, lud, który pomagał do założenia państwa rossyjskiego, podlegli Krewe-Krewejtu byli? Miller w swoich (originibus russicis. p. 19), już się o tćm domyślał i zapewne trafił na prawdę. Opowiemy tu nie- które szczegóły, zostawując uwadze czytelnika, bez żadnego prawodawczego narzucenia; ponieważ Szlecer za rzecz śmieszną osądził, iżby Krewiczy wspominając, myśleć można było o pruskim ar- cykapłanie. Pięć małych ludów, połączonych przez po- trzebę i niebespieczeństwo, założyły państwo ru- skie, wybierając naczelnego wodza z szóstego ludu. Kroniki ruskie, wspominają przy wielu okoliczno- ściach, Czudów, Sławian, Merów, Weś i Krywi- czów. — Pomijamy, co autor dowodzić usiłuje, że weś, znaczyło nie lud osobny, ale wszystkich, ponieważ dziś już wykazano przeciwnie. ILiecz po- strzeżenia jego o Krewiczach zasługują na wspo- mnienię. — — 477 — Kto byli ci Krewiczy? i gdzie oni mieszkali? Sam Szlecer niedowierza sobie, iżby mógł z Ne- „stora wyprowadzić , do jakiego oni narodu nale- żą? Na stronicy 105, xięgi trzeciej, przylicza ich do Sławian. „,Albo, dodaje jeszcze, byli oni Ło- twakami, którzy i teraz przez Rusinów Kreewi bywają nazywani (Obaczyć Stendera, Tettische Gramm.), albo Litwini? Z ich położenia kraja mo- Źnaby tak mniemać.” Jeżeli jego mniemanie jest słuszne, jak wierzę temu, przeto byli oni jedno- wiercy 4 Krewe, a w takim razie, przyzwoiciej jest wywodzić nazwanie ich od arcykapłana spól- nego, niżeli z Tatyszczewem, od jakiegoś słowa Sarmackiego Kriwe, źrzódło? Gdyż słusznie za- pytuje Szlecer, co to jest po Sarmacku? Etymolo- giczne wywody, tak gorzko mienawidzę, jak tylko ktokolwiek nienawidzieć może ; wszelako, zdaje mi się bydź naturalnuóm, nazwanie Kre- wiczów od Krewe. Podług tego, objaśnia się bez naciągania, że Oleg z Krewiczami, nie zaś na Krewiczach, Smo- leńsk zdobył, gdyż pomiędzy wielu gałęziami te- go ludu; mogła się łatwo jedna znaleśdź, która, tak samo, jak połocka, Rusinóm była przychyl- niejszą i przyłączyła się do Olega. Do tego dodać należy Życia ich obraz, jakkol- wiek niezupełny, przez Nestora dochowany. Oni palili ciała zmarłych i popioły zbierali do popiel- 50* — 478 — nie; mieli gonitwy przy pogrzebach. 'To wszyst- ko zachowywali Prussy. Nie mówili po słowiań- sku, ponieważ Nestor nie wlicza ich między ludy sławiańskie; lecz język ich był bardziej ze sła- wiańskim spowinowacony: Szlecer nazywa oba ję- zyki krewnemi w drugim stopniu. Przymierze 4 cesarzem greckim oprzysięgli Rusini przez boga swego Peruna; był'on więc ten sam, co Pruski Perkunas. Same podobieństwa, które już Bakmej- strowi się nawinęły. Jakoż i Pretorius uważa Prus- sów i Russów początkowie za jeden lud, i wywo- dzi nazwanie Warragów, od czystopruskiego wy- razu Z/arejs(1), który jeszcze za jego czasu zna- czył męża, przez przymus wybierającego podatki, albo haracze. Jakże to pięknie zgadza się z po- wieścią Nestora, że w roku 85g, Warragi, dani- nę z futer, między innemi, włożyli na Krewi- czów. Wszystkie te powody, widzą mi się bydź dostatecznemi do mniemania, Że -nie jedne poko- lenia dawnych Prussów, mają prawo do zaszczy- tu przyłożenia się do założenia świetnego pań- stwa rossyjskiego. Nawet mogły owe pokolenia, za zezwoleniem Krewe, oddzielić się, który dla tego zostawał ich duchownym naczelnikiem i na- (1) Wareys, od litewskiego słowa WYarikt, ganiać, pę* dzać, wcale się nie klei z F/'arrejas, wet może mniemał przez uich, całe nowe mocar- stwo posieśdź. (ady Oleg do wyprawy swojej na południe, między innemi wszystkich Krewiczów wezwał, musiał się więc w tej mierze do same- go Krewe udawać ; gdyż dopóki ten ze swojego stosu drewnego nie ogłosił zezwolenia bogów, do- póty zapewne żaden Prussak nie wziął się za swo- ję maczugę. Lecz, kiedy grzmotu odgłosy szczę- ście przepowiedziały, w ów czas rzadkoby Oleg znalazł czynniejszą pomoc między jakim innym narodem, jak między Prussami, którzy z jednej tylko wsi 500 zbrojnych wojowników wysyłali , albo z jednej prowincyi swojej 40,000 rycerstwa zebrać mogli. Ja wprawdzie przewiduję, że te wnioski za przesadzone nważanemi będą, lecz zdaje mi się, że krwawe doświadczenie niemieckich rycerzy, na- leżycie o nich przekonało; gdyż kiedy narod uzbro- jony tylko w maczugi, był w stanie przez 55 lala, często zwyciężając, walczyć z mnogiemi wojskami krzyżowników, którzy ze wszystkich stron Euro- py corocznie nanowo napływali, i z bronią lepszą, z ufnością w Bogu, z zawziętością fanatyków wal- czyli, stać przeciw hydrze, której głowy odcięte znowu odrastały, gdy tym czasem napadnięci nie byli w stanie w Żaden sposob strat śwoich nad- gradzać, jak tylko przez własną młodzież powoli — 480 — wzrsstającą; przeto lud taki zapewne musiał bydź bardzo liczny. To zaś samo twierdzenie z rzeczy wyprowa- dzone, zaręcza więcej nad inne dowody prawdę zachowaną w wiadomościach biskupa Chrystyana. Niezmierna ludność kraju niewielkiej objętości, każe się domyślać o państwie dobrze urządzonćm. Szlecer ogłosił mniemanie (Nestor Dritter Band. s. 84), Że mieszkańcy Otaity, Peru, Mexiku, po części dla tego na niższym szczeblu ludności stały, ponieważ nie znały na koniach polowania. ,„Jakże dumnie, woła on, występują Prussy, pomiędzy ludami dalekiej północy! którzy już przed 1000 laty pokonywali swoich najezdnikow kawaleryą.” Wątpię żeby polowanie na koniach nauczyło ich tej sztuki, gdyż mieszkając pomiędzy lasami i bagnami, truduoby używanie koni do polowania przystosować (1); lecz według mego zdania mu- sieli Prussy wcześniej stanąć na wyźszym szcze- blu ukształcenia, ponieważ Krewiczami byli; po- nieważ nie mało wiekow juź tak rozmaicie, na- wet na południu z Olegiem do wojny nawykli, i ponieważ ręka doświadczona była u steru ich rządu. Zaiste takiego pochodzenia nie mieliby Rusini przyczyny wstydzić się. Od lat mnóstwa wędruje <= o M OZN (1) Owszem, podróż Wulfstona to potwierdza, +» 4d 4" z 7 4 4 w 4 w s 5 — 48I — oświecenie po świecie pod rozmaitemi postaciami, nawiedza każdą część jego, nigdzie długo nie ba- wi, wszędzie zostawuje błogie ślady swoje, lecz które mało po mału znowu znikają, tak jak las wyrąbany przez rolnika, zasiewany czas niejaki zbożem, po wielu leciech znowu .lasem się staje, nie zostawując wreście ani Śladu, że pod tym wil- gotnym cieniem, w tych nieprzebytych krzakach, wyrastała niegdyś żywność dla człowieka. Tak zapewne nie ma piędzi ziemi na świecie, gdzie- by teraz, albo niegdyś, albo mastępnie, wyższe ukształcenie nie kwitło, nie miało kwitnąć, albo nie zakwitnie. Nie ma narodu, któryby w-król- kim przeciągu czasu swego kwitnienia, nie spo- zierał z pychą na dzikie pustynie, które dopiero rozumie, że odkrył, a z których może przed nie- policzonemi czasami pierwszy zarod jego własnej potęgi wyniknął. Europejczycy przed 500 laty Amerykę odkryli, przez osady ją zaluduili i ze- psuli. Któż wie, jeżeli przed wielu tysiącami lat Amerykanie Europy nie odkryli, i z takąż samą dumną litością na nasze wybrzeża nie spozierali, z jaką Hiszpani na ich. Każdy kraj na ziemi, najmniejsze miejsce w każdym kraju, a następnie i to, na któróm ko- ścioł ś. Piotra i Muzeum Napoleona jaśnieją, były podobno kiedyś, w sposobie wyobrażenia narodow, — 482 — u których wów czas oświata kwitnęła, pustynią bajeczną środkowej Afryki. + R RA „> ).. FE . B OE. . U Że niegdyś Prussya była widownią raju ziem skiego, trudnoby przyszło dowieśdź; lecz że da- leko wcześniej, niżeli powszechnie mniemano, do c bd , . „ wyższego stopnia przyszła potęgi, dowodzą jeszcze te trochę wyrazow historyi, które pomiędzy nami, dziećmi dnia dzisiejszego, ze starowiecznych dzie- jów dawnych narodow jeszcze pozostały. LL 0 OO W DODATEK IIL O zaginionej krainie Witlandyi. Wyjątek z Voigta Gesch. Preuss. B. I, s. 677. Że Frisz Haff (1) swój przestwor, szczególnie ku wschodowi znacznie rozszerzył, i że tam gdzie dziś między dawnym krzyżackim grodem Balgą, i miastem Piławą wszystko pokryte jest wodą Haffu, w poprzednich czasiech stały i zamieszkany ląd się znajdował, nie jest pod żadnym względem no- A A m m — — (2) Ta zatoka morska nazywała się w starych wiekach Hilibo. dm WAB wćm Łwierdzeniem. Jeszcze bowiem kronikarz Łukasz Dawid (B. II, s. 102) miał wiadomość, że „za czasow (Landmistrza Hermanna Balk) woda Haffu nie płynęła tak blisko wzgórza pod Balgą, jak dzisiaj, lecz poniżej tej wyniosłości, bardzo piękne błonie ciągnęły się aż do brzegu wody, gdzie piękne i ludne wsi były.” Nawet za czasu jego samego, czyli w środku szesnastego wieku, Haff pod Balgą wcale nie był głęboki. Statki nie mogły bez wielkiego niebezpieczeństwa zwiedzać tę część zatoki, ponieważ skały i kamienie, które woda od lądu stałego oddzieliła były wielką prze- szkodą. Nawet wówczas obawiano się, że wody Haffu jeszcze więcej tam lądu zniszczą (Ibid. b. Il, s. 108). Jeszcze się wyraźniej w tej mie- rze tłómaczy Henneberger (Erklir. der Landhaf. s. 45): „,Powiadają, że przerwa była pod Loch- stett, a zaś od Kamstigul do Balgi ciągły prawie był ląd, małym tylko przesmykiem przerwany, tak wąskim, że gdyby w srzedzinie jego położyć głowę baranią, toby można suchą nogą przejśdź było. Teraz zaś ciągła jest woda około piąciu ćwierci mili szeroka.” Te postrzeżenia i pozniejsi uczeni powtarzali. Pisański w swoich postrzeże- uiach nad morzem Baltyckićm (str. 45), wspomi- ua o tćm dodając, że morze takoż na zachodnićm 1 północnóm wybrzeżu Samlandvi coraz dalej brzegi podmywa, że mieszkańcy tameczni upe- m SBE wniają, iż słyszeli od rodzicow swoich, że dawniej- sze dalekie przestrzenie, które po części lasami pokryte były, oderwane zostały przez wały mor- skie, przez co się utworzyły zatoki i wklęsłości. Fale wyrzucają czasem przegniłe drzewa i gałę- zie na brzeg, które i na dnie morskićm dają się postrzegać. Poczóm przywodzi Pisański postrze- żenie, Że miejsca, które podług wiadomości wiary godnych, dość odlegle leżały od brzegu morskie- go, następnie stopniowo się do niego zbliżyły.. Za przykład przytacza kościołek $. Wojciecha, który podług jego zbudowanym był przez Jana I Bi- skupa Samlandskiego około końca XIII wieku, po- dówczas leżał o milę odległości od brzegu. Zsyła się on- w tej mierze na twierdzenie byłego Pro- iessora Rappolta (Meditatio epistolaris de origine succini in littore sambiensi p. 6), gdzie powie- dziano; Faestant documenta, quae templum 2. „łdalberto olim dicatum, cujus adhuc rudera in littore supersunt, hodiernum peregrinantibus re- ligiosis frequentata, ad miliaris distantiam a ma- ri fuisse remotum, logquuntur. We środku zaś XVII wieku, morze tam już tak daleko zaszło, że rozwaliny kościolka tylko dobrą ćwierć mili od niego były odległe, a dziś ta odległość ledwie kil- kaset krokow słanowi. 'To ubywanie lądu w tam- tej stronie, utwierdza takoż xięga inwentarzowa Iochsztecka z roku 1667. (Pisański 1. c. p. 47), 2: MAG > gdzie się znajduje: ,„,że corocznie, owszem co- dziennie, morze ze swojemi brzegami coraz się dalej posnwa, grunta, łąki, zarośle, piaskiem się okrywają.”” Co się tu powiedziało o właściwóm wybrzeżu, stosuje się takoż do Neringu. Już Śchott (Prussia Christiana p. 64) wspomina: addimus, quod ante septem secula Neringiam latiorem fuisse, hodi- ernae probant arenarum congestiones. In illa enim insula quotidie aliguid districtui frugifero sensim decrescere, incolae excperiuntur: Pisański zaś postrzega (1. c. p. 46), że na Neringu wzgórza piaszczyste nie zniżają się, lecz owszem się pod- wyższają, ponieważ wiatry coraz więcej piasku nanoszą, tak, Że jaź w innych miejscach do sze- ściu prętow dochodzą wysokości prostopadłej, a sam Nering od czasu do czasu się zwęża, ponie- waż morze kawałkami odmywa brzegi. Takie były w ogólności dowody o istnieniu części Samlandyi, której dopiero niema. One się zasadzały, jak widzieliśmy, częścią na dochowa- nych powieściach poprzedników, częścią na po- strzeżeniach miejscowych, które razem wzięte na- dawały twierdzeniu naywyższy stopień prawdo- podobieństwa. Lecz nie probowano jeszcze z naj- dawniejszych pism urzędowych, wyprowadzić do- wod, celem nadania mu niezaprzeczonej pewno- ści. Dopełnionóćm to było po części, w Rozprawie — 486 — P. Voigta o Samlandskich Withingach starodaw- nych, znajdującej się w jego (Geschichte der Ei- dechsen Gesellschaft in Preussen s. 206—208); wszelako tam nie pozwalało miejsce obszernego wykładu i tylko jeden dokument stanowił zasadę głównego udowodnienia, zawierający opis rozmiaru wykonanego na ziemi zaginionej. Tu się badania gruntowniej wyłożą. Dotąd znajoma najdawniejsza tranzakcya przy- pominająca dawniejsze istnienie zaginionej części Samlandyi, jest z roku 1246, u Kotzebne (B. I, s. 418—420). 'Tam się zawiera oznaczenie czę- „ści kraju, które otrzymali Lubeczanie w nadgro- dę za pomoce udzielone zakonowi krzyżackie- mu do podbicia Samlandczyków, a mianowicie w Samlandyi, Witlandyi i części Warmii. W tran- zakcyi tej objaśnia się szczegół, rzecz całą wy- krywający. Mowa tam jest: de libera civitate zpsis civibus edificanda, et de quibusdom terris scilicet tercia parte Sambie et F/'itlandie et qua- dam parte FP'armie et quibusdam aliis, que pre- dieti cives (i. e. Lubecenses) ea privilegio sibi col- lato a fratre H. de FF ida tunc Magistro Prussie sibi (nie eis) deberi dicebant. Tu przed innemi, Witlandya wymienia się osobno obok Samlandyi. Ta różnica jest główną rzeczą, a my ją znajdu- jemy już w roku 1224, w Bulli papieskiej Hono- riusza UI, gdzie obok Samblandia, JF'itlandia — 487 — w szczególności jeszcze jest pomieniona, (Gruber Orig. Livon. p. 265), lecz tam zamiast 77irlandia czytać trzeba JZZitlandia, jak to już postrzegł Thunman (Untersuchungen ettr. 5, 55). Tak wła- śnie rozróżnia obie krainy takoż mnich Alberich, gdzie on w kronice swojej (Leibnitz: Access. Histor. p. 527 i Gruber: 1. e. p. 171) pod rokiem 1228 powiada: Zrant autem hoc anno in iis partibus quinque tantummodo provinciae paganorum acqui- rendae, ista vidęlicet, de qua agitur Prucia, Cur- landia, Lethonia, FFitlandia et Sambria. To już nas upoważnia do wierzenia, że oprócz Samlan- dyi, była jeszcze kraina pod imieniem Witlandyi znajoma, resztki dawniejszej Witlandyi, która się aż do wschodniego brzegu Wisły rozpościerała. Drugi ważny punkt, do którego tranzakcya po- wod daje: ściąga się do pytania: gdzie należy szu- kać tej krainy Witlandyi? Podług porządku na- zwań w tćm właśnie miejscu trauzakcyi powinna leżeć pośrodku między Samlandyą i Warmią, po- nieważ Lubeczanie powinni krainę de tertia parte Sambiae et FF'iutlandiae et quidem parte J/ar- mniae jako wynadgrodzenie otrzymać; to nawet położenie Witlandyi wspierają inne dowody. Na- przód z samego gatunku rzeczy widać, że Lube- czanóm na tóćm najwięcej zależało, iżby otrzymać kawał kraja w jednym obrębie będący, gdzieby założyć mogli swoje handlowe osady i miasto; sto- — 488 — sownie do tego ich zamiaru, wnosić należy o nie- przerwanćm połączeniu prowincyi Samlandyi, Wit- landyi i Warmii. Lecz się to bliżej wyjaśnia przez sposob, jakim był spór o to rozwiązany. Podług tranzakcyi Krzyżacy obowiązani byli przy porcie Lipze założyć miasto z pomocą Lubeczan. Bada- jąc o miejscu, gdzie to miasto zbudowane bydź mia- ło, czyli gdzie był ten port Lipze, żadnego dzi- siaj nazwania nie zuajdujemy. Lecz się z innych tranzakcyj dowiadujemy, Że Pregel, szczególnie przy swojóćm wpadnieniu do Haffu, takoż miał na- zwanie Lipze; tak właśnie pomieniono w tranzak- cyi o podziale Biskupstw u Dusburga (p. 478): Tertiam quoque limitavimus, sicut claudit recens mare ab occidente ad flumen quod dicitur Pre- gora siwe Łipsa, zdcta Boruss. V.1l, p. 615. Przeto Pregel i Lipza był tąż samą i jedną rzeką, która przy swojóm tamtowiecznćm wpadnięciu port for- mowała, który się takoż Lipza nazywał. Tak więe nowo zakładające się miasto leżeć miało przy uj- ścia Pregla do Haffu. Zbliżymy się bardziej do celu, kiedy weźwie- my na świadectwo inne miejsce tranzakcyi. Dla zapewnienia stałej posiadłości nowym osadnikóm tego miasta nadmorskiego, były pedług sędziow zdania w tranzakcyi następne warunki wymienione: Hiabebunt etiam cives sepedicti medietatem unius tercie partis Sambie, que fratres contingit, quam — 489 — fratribus diidentibus elegerint ipsi cives et in FParmia mansas duo milia et quingentos a LŁem- ptemburc contra Lipzam mensurandos in litore in una parte et in altera contra lNatangiam do- nec in ipsa FF armia contigue ipsorum manso- rum numerus impleatur. Żeby to miejsce zro- zumieć należycie, zależy wiele na dokładnóm na- znaczeniu położenia Lemptemburgu, nie (zaś Cem- ptenbece, jak Kotzebue wyraził). Lecz tradno jest dójść tego z należytą dokładnością. W jed- nym dyplomacie Anselma Biskupa Warmińskiego, (u Baczko, B. I, s. 289g) bez wymienienia świad- kow, Zemptenburg znajduje się takoź pomieniony, przy wymienieniu Złudolfus in Lemptenburg ple- banus. Lindenberg w bliskości Balgi, a przeto jeszcze w dawniejszych granicach Warmii leżący, nie łatwo się da przystosować; łatwiej znajdziemy w uroczysku Liencenberg w okolicach Branden- burga (Dusb. P. III, c. 85), które jedna stara kro- nika Zentzinburg, a Łukasz Dawid (B. IV. s. 50) Lenzenburg nazywają, chociaż ten Lenzenburg nie zupełnie w Warmii, lecz już w Natangii przypada. „ Przyjąwszy teraz to jako najbliższe do prawdy, przeto powinniby Lubeczanie naprzód połowę trzeciej części kraju w Samlandyi otrzymać, która Zakonowi przypadać będzie, 'którą rycerze zakonni podzielić mają na pół, a obywatele z nich jednę część sobie wybiorą. Powtóre mają ciż obywa- Ri i 40 AS, sę) sg” 6 wś AG 9a tele otrzymać w Warmii 2,500 morgów ziemi, a ta obszerność ma bydź wymierzoną z jednej stro- ny od Lemptenburga ku Lipzy i wciąż jej brzegu; z drugiej strony ku Natangii, tak daleko aż w bli- skości Warmii samej liczba morgow się dopełni. Lecz taki wymiar podług teraźniejszego położenia miejsca nie da się na lądzie wykonać. Kiedy po- cząwszy od Warmii ku Preglowi po ziemi się przemierzy, nie może się znaleść różnica w kie- runkach contra Lipzam in litore in una parte, oraz in altera parte contra Natangiam; dziś bo- wiem jeden kierunek contra Natangiam jest mo- źny, gdyż wszystko co począwszy od Warmii ku Preglowi mierzonóm bydź może, należy do Natan- gli, a zaś ponad brzegiem brakuje ziemi do wy- miaru, któraby takoż do Nataugii nie należała. Wywiązuje się przeto z tego: gdy to co od War- mii, albo Lemptemburga począwszy ku Preglowi mierzonóm bydź może, należy do Natangii, a po nad brzegiem wciąż nie ma ziemi do mierzenia, któraby w kierunku contra Natangiam leżała i od niej się rozróżniała, przeto musiała: 1) Lipza czyli Pregel swoje ujście mieć do Haffu daleko da- lej ku zachodowi, niżeli teraz; 2) między tćm uj- ściem Pregla a dzisiejszćm wybrzeżem Warmiń- skićm, musiał się ląd ciągnąć, który nie do Na” tangii lecz do Warmii przynależał; 3) ten ląd mu- — 491 — siał bydź oblany Haffem, gdyż rozmiar ku Pre- glowi powinien się wykonać z» Zittore. Jakiż kraj mógł pomiędzy Warmią, Natangią i Samlandyą stanowić ziemną posiadłość Lubeczan? Rozumiemy, Że słusznie utrzymywać się godzi, iż wymagany od Lubeczan i wymieniony w tran- zakcyi kraj między Samlandyą i Warmią położony, nazwany Witlandya, jest tym samym. Do tako- wego twierdzenia mamy następne powody. Naj- przód, że pod tę porę była istotnie ziemia, przez narzeczenie swoje Witlandya, różniąca się od Samlandyi, Natangii i Warmii. Co sama tran- zakcya wyświeca. (Gdzieżby zaś indziej takowa ziemia, któraby do wspomnionych trzech prowin- cyj nie należała, położenie swoje mieć mogła, je- żeli nie pomiędzy temiź prowincyami, tam gdzie dziś przelewają się wody Fryszhallu: Powtóre W itlandya musiała z Samlandyą graniczyć, a mia- nowicie wybrzeże południowe dzisiejszej Sam- landyi, musiało część tej Witlandyi stanowić; przy- najmniej okolica Lochsztecka musiała jej bydź czę- ścią. "Te zaś okolice, jako też w szczególności mieścina Lochstet, nazywały się dawniej Witlands- ort, to jest: jakby granica Witlandyi. Pod tóćm narzeczeniem to miasteczko znajdujemy u Dus- burga (P.III, c. 107), a zaś okolice w wielu tran- zakcyach. Najwyraźniej mówi o tóm tranzakcya Henryka Biskupa Samlandskiego, u Dregera (p. 476, Dz. Star. Nar. Lit. T. IL. 31 300 4 j $ 1-7 w "= tez — 492 — et in act. Boruss. T. III, p. 146), w której on udział swój w ziemi Witlandsort, odstępuje zakonowi, w zamian za inne wynadgrodzenie, iżby zostawić możność zakonowi, założenia tam warowni, dla bezpieczeństwa wchodzących i wychodzących stat.- ków. Dwie części posiadał już zakon dla siebie, a gdy część biskupa za szczupłą była, do założe- nia tam samemu warowni, na cel wyżej wspo= mniony, przeło ustąpił część'swoję zakonowi. Nim przeto stanęła twierdza Witlandsort, czyli po- żniej przezwana Lochsztet, cała tameczna okolica nazywała się Witlandsort, obok tego ziemia tak narzeczona, małą bydź nie mogła, ponieważ na- leżała do podziału na trzy części. Gdy zaś wy- naleźliśmy miejsce nazwaniem swojóm przypomi- nające granicę Witlandyi, przez to samo ziemia ta musiała w bliskości leżeć. W Samlandyi pod tóm narzeczeniem nie mogło bydź ziemi, ponie- waż mamy należyte o tej prowincyi wiadomości. Należy więc szukać przy dzisiejszćm wybrzeżu Samlandyi, a to właśnie tam, gdzie dziś między Lochsztetem i Brandenburgiem Frisz Haff znaj- duje się. Lecz do samego Witlandsort juź około roku 1246, nie zachodził ląd stały, gdyż w tran- zakcyi pod tym rokiem, otrzymują Lubeczanie takoż pozwolenie w wodach aż do Witlandsort ryby łowić: ipsis etiam civibus usque 77 itlandes- ort piscari licebit. Podług tego zarys brzegu nie — 493 — dochodził wówczas do warowni zakonnej Lochsz- tet. Lecz w jakim on był kierunku, nie można nie wiedzieć z pism przy tamecznej odmianie znacz- nej wybrzeży. Zatoka przynajmniej przy Loch- sztet musiała wówczas bydź już, choć w części, gdyż tamtędy wpływały i wypływały juź statki, o których bezpieczeństwo troszczyć się miał za- kon. Lecz co do kształtu i przestrzeni mogła się bardzo odmienić z czasem. Mocno dowodzącym o bytności Witlandyi mię- dzy Samlandyą, Natangią i W armią jest jeszcze tanzakcya Vice-Landmistrza (Gerarda Hirzberg zroku 1258, zawierająca wymiar i podział ziem” między posiadłości zakonu i Biskupa w Sam- landyi. Do ziem” takowych, które aż po rok wspo- mniony między obydwóma stronami jeszcze roz- dziełone nie były, i które szły pod wymiar; były Nering i posiadłość Witlandsort. Wypadki mo= gące się wyciągnąć z rzeczonej tranzakcyi stoso- wne do naszego przedmiotu, wyraźnie pokazują: że naprzód uroczysko Velowe, zapewne Piława, wówczas się jeszcze liczyło jako należące do Ne- ringu, gdyż przerwa w tym czasie jeszcze pod Witlandsort czyli Lochsztet była; powtóre, że tamtoczasowy Nering w okolicach Piławy, daleko znaczniejszą miał rozległość niżeli dzisiaj, przez co Pisańskiego postrzeżenia tranzakcya wśpiera, że Nering za czasem znacznie się zwęził; potrze- 51” — 494 — cie, że i tu ląd stały, który się przyliczał do Sam- landyi, przez morze, wody Frisz Haffu i wzru- szenie piasków zatonął. Obok tego, poczwarte, z tejże tranzakcyi się wykrywa, że od południo- wego brzegu Samlandyi, gdzie leżała W.itlandsort, do Balgi wściąż ziemia się rozciągała, gdyż poczy- nając od Balgi ciąguął się wymiar W iitlandsort, tamtędy gdzie dziś czysta przestrzen wody Haffu leży. Postrzegamy popiąte, że w kierunku z Balgi od Balgi do Piławy, naprzeciw walczące siły wo- dy Haffu 1 Pregla, tu i ówdzie juź ląd pozrywały i wyspy potworzyły, i że jedna z nich nie małe- go obwodu przy ujściu Pregla w kierunku wspo- mnionym leżała. Takoż inna tranzakcya z tej sa- nej daty, utwierdza postrzeżenia, że Pregel tam jeszcze ciągle wyspy tworzył, oraz koryto swoje rozszerzał i odmieniał, ciągle obrywając swe brze- gi. To wszystko przy tćm ukazuje nam dowód, że już w tej porze ląd stały tameczny rozmaicie był porozrywany i powoli zbliżał się do swej osta- tecznej ruiny. Naostatek poszóste, jesteśmy przez wzmienioną tranzakcyą nauczeni, że w tym kie- runku będące wyspy i tameczny ląd stały w ro- ku 1258 jeszcze był zamieszkały i wsiami osa- dzony. 'Tranzakcya wymienia je wyraźnie, mia- nowicie na wspomnionych wyspach leżące: Kay- men, Leythen, Bonowe, Lynthowe, Sunegowe i inne. Dziwną jest rzeczą, że nazwania tych wśł; — 495 — natraliamy na stałym lądzie w prowincyi Natan- gii 1 Samlandyi, jak Balga, Kaymen, Lehden, Bo- nau iinne, nawet możną byłoby rzeczą mniemać, że mieszkańcy tamecznych wsi przy grożącóm zatonieniu wysp wynieśli się na ląd stały i tam mieszkania swoje pod temi samemi nazwaniami założyli. Należałoby w ostatku z tej tranzakcyi, domysł wyprowadzić, że w niej na owej wielkiej wyspie wymienione miasto, Civitas, nie było inne jak uprojektowane w roku 1246 miasto Lubeczan, które w rzeczy samej w roku 1258 w swoim kwie- cie młodocianym istniało istotnie, poźniej jednak z okolicami swemi zniknęło. Tak daleko wiadomość o bytności ziemi Wi- tlandyi, daje się z tranzakcyi wyprowadzić. Przy- dajmyżź ku temu jeszcze niektóre uwagi, przez zeszłego Professora Wrede, w Królewcu, uczy= nione: 1) Przestrzeń wodą pokryta, między Kohlholz i Kamstigal, wynosi około 1,900 prętów, a kotli- na więcej g stop głęboka, w tóm miejscu ma średniej szerokości 1,100 prętów. Że to nie był odpływ wody starowieczny i nieodmienny, mię- dzy Brandeburgiem, Fiszhausen. i Peyse, zatóćm mówi nie tylko najdawniejsza przerwa pod Loch- szłet, ale też odpowiednie wzgórze przylądków pod Balgą i Kamstigal. Ich teraźniejszy rozległy przedział, niczóm innćm nie jest, tylko powol- — 497 — ich postępem nastąpiło ich połączenie, o którćm Henneberger przypomina (Landtafel str. 45). Ta- kie jest najwłaściwsze i podług prawideł hydro- dynamiki uczynione wyobrażenie, jakim sposobem dziś między Kamstigal i Kahtholz , stykające się wód przestwory, w dawnych wiekach mogły po- wstać. Jeżeli na tej przestrzeni były kiedyś wy- spy, albo w jej bliskości porozrywane kępy, te nie mogły inaczej powstać , jak tylko przez sto- pniowe oberwanie lądu zalewanego wylewami, ponieważ o działaniach wulkanicznych, niema po- wodu do domysłu. 3) Do tego uważyć należy bardzo wyraźne miałkości Frisz-Haffu, między Dempelkruge, Ka- porn i Haberstrom, gdzie największa głębinia g—10 stóp wynosi. 'Tu mielizna, jeszcze przez prze- dłażenie północne mielizny Demplewskiej, zwanej Brandenburgerhaken i przez mieliznę od Kaporn ciągnącą do Littaus-Landriff, tak jest jeszcze zwę- żoną, Że ta cała przestrzeń, prawie 2,000 prętów długa, poniżej teraźniejszego ujścia Pregla, wyo- braża jakby z wązkich brzegów rzekę wystąpio- ną. Sądząc więc podług miejscowego stanu su- szy i mokrości czasu, wynika postrzeżenie, że był czas, w którym dzisiaj, po obu stronach tego, przez mieliznę przepływu koryta Pregla, na dwie lub trzy stopy pod wodą pogrążona ziemia, znajdo- wała się nad wodą. Zazierając więc myślą w głęb- — 498 — / 4 1 LJ szą odległość czasów, dla czego nie mamy przy- puścić, iżby przestrzeń między Patersort, Peyse i Kaporn, a następnie, dla czegoby przestrzeń mię- dzy mieliznami Kahlholzką i Kamstigolską, oraz Fiszhauseńską, nie miały bydź powoli rozmytą głębizną, kiedy wszystkie jedne przeciw drugich £ 5 . 5 c Ł+0 <ś - B 9 leżące mielizny, niezaprzeczenie to przypominają : WG WWO OO COO 6 A dh 4 DODATEK IV. Jeografija Pruss dawniejszych. Wyjątek z Voigta. (Gesch. Preuss, B. I, str. 476—510.) Lubośmy w texcie opisali poszczególe prowin- cye Prussyi starożytnej, jednakże, poznanie nale- Żyte historyi ludu tego, gdy nas prowadzi do po- znania historyi całego narodu, nie od rzeczy bę- dzie przytoczyć tu opisy jeograliczne, statysty- czne i historyczne wszystkich prowincyj; jak je zastali Krzyżacy na początku wieku XIII, choćby dla tego; aby obeznać naszych czytelników, ze szczegółowemi wiadomościami, tu zebranemi przez uczonego dziejopisa Pana Voigła, a w następnej kolei opowiadań naszych, aby nie było potrze- AR. by robić wyboczeń i długich przypisów, objaśnia- jących rzeczy tego rodzaju. Kulmi a. Ta kraina była bezpośrednio granicząca z Ma- zowszem, od którego ją Iorwęca rzeka graniczna oddzielała. Jejgranicę zachodnią, stanowiła rze- ka Wisła, która od południa zachodu, z Kujawa- mi, od północy zachodu, od Pomeranii odgranicza- ła. Na północ rzeka Ossa od prowincyi Pomeża- nii oddzielała. Przy tćm, na granicy tych dwóch prowincyj rozciągała się ogromna puszcza, która w nieoznaczonym kierunku i szerokości wchodzi- ła do ziem przynależących obu prowincyom. Ka wschodowi, w tamtym czasie, Kulmia się ciągnę- ła tylko do brzegów Drwęcy, gdzie ona od Neu- marku i Strasburga do Gułubia płynie. Itu by- ła granica starowieczna, która krainę Kulmii, od- dzielała od starożytnej Prussyi, tak, Że wyżej Neumarku, rzeka wypływała z Prussyi właściwej, jak świadczą starodawne tranzakcye; w szczegó- łowym zaś składzie prowincyi, tam przygrani- czały ziemie niewielkie, Łobawska i Sassowia. W. pożźniejszóćm rozpostrzenieniu granic, obie te ziemie do Kulmii się liczyły, a ich przedziały sięgały do Galindyi. Niewielka ziemia Sassowia, w początkach w położenia swojóm niewiadoma, przytykała od zachodu do Łobawskiej ziemi, na — 500 — północy miała granice po jezioro Drwęcę przy Osterodzie, na południu jezioro Roman przy Gil- genburgu, ma .wschodzie rzekę Drwęcę. Stolicą tej ziemi był zamek Sassepile—Sassów twierdza, zapewne mieszkanie dawne jej królika. "Toź sa- mo ziemia Lobawska i w szczególności Kulmia, pełne były miejsc warownych, nabudowanych przez Polaków, dla zabespieczenia się od napadów Prussów. Wiadome po nazwaniu były, Chełmno, zapewne z dawnych czasów główne miasto han- dlowe, Grudenc—Grudziądz-—Kolno, Pin,—Pien, Turno—Toruń, Ruch—Rogowo, Ryzin—Gzyn(*), Osewicho — Orzechowo, Jabłonowo, Willisas — Wielsens, dalej Wabsko, Koprino, Głembokie, Ploch, Postolsko, Betz, Newir, Bobrowsko i t. d. ('zęść większa takich zameczków, leżała w stro- nie wschodniej Kalmii, właśnie w tych miejscach, którędy Prussy najczęściej zwykli byli na nią na- padać; tam znajdujemy pośród pasma jeziór, słu- żących do osłony tej krainie, zameczki: Wanzi- no— W ondzin, przy wsi parafialnej Lemberg nad jeziorem ; Ostrowit, wieś parafialna w kierunku poładniowym względem Biszofswerder; Płowenz, wieś parafialna niedaleko Ostrowit nad jeziorem; K ovalero—Kowalek, naprzeciw Płowenza z pół- nocnej strony jeziora. Zresztą nie łatwo wszy- stkie miejsca warowne odszukać dzisiaj, które tranzakcya u Dregera (Nro 58. Acta Borus. T. I, — 501 — p. 62.) wymienia; raz, że źle są wypisane, dru- gi raz, że na miejscu innych, żadne odbudowa- nie, przypominające ich miano, nie zaszło. Mię- dzy temi twierdzami, niektóre są bardzo staro- żytne, zapewne do czasów (wołów się odnoszą i do wieków spółczesnych pierwszym ukształcenióm porządków towarzyskich w tej krainie. Szcze- gólnie Chełmno, starożytne Ulm, bardzo dawno istniało. Za przyjściem Krzyżaków, już wszy- stkie te twierdze i grody w całej Kulmii i Łobo- wii zupelnie zniszczone były, większa część opu- stoszonego kraju, w ciągłych o jego zdobycie walkach Mazowszan z brussami, przynależała do Biskupa Chełmińskiego; druga do Xiążęcia Mazo- wieckiego, chociaź ona zaledwie jaką wartość dla niego stanowiła. Pomeżaniua Na północ leżała druga prowincya Pomeżania, za rzeką Ossą i puszczą nad nią ciągnącą się. Od tej paszczy wyprowadza Ostermeyer (Preuss. T'em- pe J. 1780, str. 04a), nazwanie tej prowincyi, od medis; medzio las, jakoby lud po-nad lasem mie- szkający. Lecz ten wywod wyszedł z użycia, ja- ko zbytecznie naciągany. Od północy odgrani- cza Haff, od zachodu Wisła. Na wschodzie gra- nica sięgała aż do rzeki Ełbingi, jeziora Drausen, potćm w prostym kierunku po nad rzeką Sirgu- "a PZ. sy $ 7. | 4<+y-. 4h p 4 * a", | 4 WY "+47" wy © — 502 — re czyli Sorge, aż do Ossy, tak, że włości Christ- burg i Risenburg, jeszcze wewnątrz tej prowin- cyi leżały. W takim składzie, prowincya ta za- mykała w sobie, chociaż mniejszy obręb ziemi od Kulmii, przecieź dość obszerności mający. Lecz wielka część Pomeżanii, szczególnie na północy, przy nizinach, w bliskości Wisły i Nogatu, z przy- czyny jeziór, bagien i zatopów, gdy rzeki nieu- skromione w wylewach swoich były, całkowicie niemieszkalną zostawała, albo w części mniej za- ludnioną była, w stosunku do innych prowincyj. Tu postrzegamy szczegół, który w dalszych prowincyach powtarza się, i któryby wiele świa- tła rzucił na dzieje całego narodu, gdyby źródła nie były tak zmęcone. To jest, że każda prowin- cya dzieliła się na mniejsze podziały kraju, po- jedyńcze włości, teritorie, jak je Dusburg zwykł nazywać, raz mniejszego, drugi raz większego obję- cia, najzwyklej od miejsc głównych albo zamków swoich władaczów nazywane. Nie ma prawie wąt- pliwości, że te małe podziały kraju, były posia- dłościami przedniejszych właścicielów krajowych, tak nazwanej Szlachty, mieszkającej w twierdzach czyli zameczkach. Od najdawniejszych czasów bowiem, w tym narodzie istniała pewna kasta, czyli stan mający pierwszeństwo nad innemi, z któ- rego wodzowie i rozkazodawcy wybierali się. W ja” kiżby inny sposob szlachta mogła się wyosobić, — 508 — w narodzie nieznającym innych dostatków, jak tylko z rolnictwa nabytych, jeżeli nie przez ob- szerne posiadłości ziemne? Przeto szlachtą kra- jową byli bogaci dóbr ziemskich posiadacze, pa- nowie rozległych włości, właściciele pojedyńczych okręgow. Oni zamieszkując swoje zameczki, da- wali rozkazy uboższym klassom pod ich protek- cyą osiadłym i mieli poddanych z niewolniczą ule- głością, sami zaś podlegali królikóm, Ziejkis, Ku- nigas zwanym, rządzącym prowincyami. Tacy szlachetnego rodu pankowie, mieszkali w Pomeżanii, Dusburg z ich liczby wymienia Pi- pina, Macce i Jonesa (D.II, cc. 7, 140, 145). Jakoż ta prowincya rozdzielała się na podobne okręgi, czyli włości. Z tych wymienione są w dzie- jach obwod Alyem, gdzie następnie, wspaniały dom zakonu Mienburg założono; obwod Fiesien, albo Jieysen, zamieszkany przez lud szczególnej wa- leczności, może potomków dzielnych Widiwariów, pamiętnych jeszcze ducha wojowniczego ojców swoich; w tej ziemi leży Riesenburg, w niej było mnóstwo jezior, których teraz i śladu nie ma. Dal- sze okręgi są: Prezla, Passalak, Posolna, Lyngunar, Loypicz, Komor, oraz inne. Były teź zameczki w tej prowincyi, poczęści dla ochrony pod napa- dy nieprzyjaciół, poczęści dla pobytu panków po- budowane. Zamek Belichow, pomieszkanie szla- chetnego Jonesa, leżał niedaleko Ossy, w okolicach — 504 — Bindings-Berge, dziś Białochowo, na brzegu pół- nocnym Ossy, w bliskości wsi Mokrau. Twierdza na górze Grewoże, gdzie teraz ruiny zamku Chryst- burskiego, zasłaniała ona w bliskości położony gaj święty i świątynię, dziś przypomina uroczysko Hei- ligenwalde to miejsce na południe względem Christ- burga. Wnoszą nawet, że Krewe miejscowy w twierdzy Grewoże przemieszkiwał. Inne warownie były przy Stumie, Postolinie, w obwodzie Resien, nad jeziorem Drausen, w oko- licach dzisiejszej wsi Willenberga, takoż nad Wi- słą. Z tego położenia warowni wnosić już można; że wschodnia i północna część bPomeżanii, dobrze zaludnioną była, gdy tym czasem na północy le- Żące obszerne ziemie koło Marienburga aż do El-- bląga, oraz między Nogatem i Wisłą, bardzo mało zaludnione, albo wcale ogołocone z mieszkańców stale osiedlonych były. "Toż samo dowodzą na- zwania miejsc, które na południu i wschodzie po większej części są staropruskie, a w stronie pół- nocnej prawie wszystkie niemieckiego pochodze- nia. Na zachodzie gdzie Wisła stanowiła granicę tej prowinucyi, do niej należały rozmaite kępy; czyli wyspy, kłóre później impet wód poznosił. Taką była wyspa Kwidzin (Quidino). Takoż wy* spy Zantir, Bern i inne, które dotąd istną. W tam- tych wiekach nie „bywało Pomeżanii na wielkich lasach; oprócz wspomnionej wyżej puszczy pogra- nicznej, znakomita była puszcza Loweten, druga między Stenn i Marienburgiem, takoż lasy wiel- kie były nad jeziorem Drausen. Pojessania. Trzecia prowincya Pojessania graniczyła na zachód z Pomeżania, od której się oddzielała rze- ką Elbivgą i Jeziorem Drausen. Na północ obla- na była Frisz Halffem, na wschód rzeką Passargą, na południe rzeką Wesseke, a przynajmniej nie dałej za tę rzekę sięgała, jak może do wzgórzy Holland, które zajmowała. Z tego ograniczenia już widać, Że ona do najmniejszych prowincyj na- leżała. Ku Haffowi nie tak licznie osiedlona, po- nieważ tam lasy wielkie znaleziono. Mieszkańcy jej byli ludem krzepkim i walecznym, szczegól- nie na południowych wyniosłościach, czyli wzęó- rzach, która część prowiucyi otrzymała nazwanie Hokerland, inni za powodem Waisseliusza piszą Hoggerland, od mytycznego xiążęcia tamecznego Hoggo, ojca xiężniczki Pogesanii. Najgodniejsze uwagi w tej prowincyi jest miasto handlowe Drazo, nad jeziorem Drausen, które zapewne leżało w tćm miejscu, gdzie poźniej Elbląg założono. Lecz rze- czy tyczące się tego miasta, dotyla są zaciemnione w bezhistorycznej przeszłości, że nawet nie wie- my, azali do założenia Elbląga dotrwały jakie ślady tego starożytnego miasta. Gdyby nie pozo- — 506 — stała nam podróż północnego Żeglarza Wulfstana, możebyśmy wcale nic o tćm mieście niewiedzieli. O bogactwach w odległych wiekach ludzi na tych miejscach mieszkających, zawsze handlem słyn- nych, odkryto w naszych czasach nieomylne do- wody; przy odkopywaniach, nie daleko Elbląga, znajdziono sztucznie bardzo wyrabiane ozdoby ze złota, srebra i innych metallów pozłacane; paciórki z gliny, z wosku, z pozłotą i pomalowaniem do mozaiki podobnemi, które stanowią najciekawszą część starożytnych zabytków, w gabinecie przy archiwum królewieckićm zachowujących się, a ja- kich gdzieindziej nie łatwo odkryć się zdarzało. Pamiątki z wiekow kiedy Kartagińcy i potóm inni żeglarze morza środziemnego zawijali tu po bur- sztyn, który na błyskotki swoich robot wymieniali. Jezioro Drausen, czyli Druzo, od wyrazu Druskas sól, nazywało się, źe miało niegdyś wodę słoną, łącząc się większemi przepływami z morzem. Dawniej było nierównie większego obwodu i wielką część tej prowincyi zajmowało: na północ się ciągnęło daleko dalej, aż do teraźniejszego £l- bląga, dziś o milę odeń odległego. W stronie po- ładniowej, ku Chrystburgowi, takoż dalej się cią- gnęło. Był nawet czas kiedy dosięgało wsi Baum- gart, sam Chrystburg jeszcze w roku 1290 blisko bardzo leżał jeziora, dziś pięć mil odległy. Wszerz takoż się dalej nierównie rozciągało, gdyż w stro- — 507 — nie zachodniej, rozpościerało się aż do wsi Thier- garten, a zaś na wschodzie wzgórza Hollandu le- żały blisko jego brzegow; o czóm świadczą pi- smienne dowody i obejrzenia miejscowe. Takoź i ta prowincya dzieliła się na małe okręgi, które podobnież, jak w Pomeżanii były posiadłościami szlachty. Jeden takowy okręg znaj- dujemy pod nazwaniem Lanzanien, na północ wschod Elbląga, którego dotąd we wsi Lenzen do- chowała się pamięć. Drugi, była majętność Ko- dienen; mogły więc rozmaite wyniosłości, upra- wiane starownie od wieków, mieć osóbnych swoich posiadaczy. lIiównież tej prowincyi nieschodziło na pankach udzielnemi posiadłościami władających. O nich juź mówił podróżnik Wolfstan, ich po- kolenie dotąd pozostało. W starożytnej warowni Kiedienen, gdzie potóćóm był klasztor mnichów, druga warownia między Tolkmit i Frauenbur- giem na górze Tolko. W części południowej na wyniosłóm miejscu była twierdza Weklitz, jedna z najznakomitszych w Pojessanii. Również w in- nych stronach, musiały bydź miejsca warowne, dla ochrony kraja i władztwa możniejszych wspar- cia; lecz ślady ich zupełnie zaginęły; ani wiemy nawet gdzie mytyczna xiężniczka Pojessana, wy- dawała swoje przepowiednie i wyroki. Dz. Star. Nar. Lit. T IL. 32 — 508 — JY.armi a. Czwarta prowincya jest Warmia, tak od wie- kow nazwana, na zachod graniczyła z Pojessanią, od której oddzielała się Passargą albo Sargą rze- ką (1). Na północy miała Frisz-Hafl; na wschód przypierała do Natangii i Bartnii, a na południe ciągnęła się aż do Galindyi. (Co się tycze ozna- czenia wschodnich i południowych granic źródła nie są zgodne między sobą, ani nawet można z pewnością co powiedzieć, gdyż poźniejsze gra- nice widocznie się różniły od dawniejszych. Ku północy wschodowi granica Warmii dotyla się rozciągała, że obręb Balgii, czyli Honedy zajmo- wała i nieco dalej w tymże kierunku. lam ją niektóre małe rzeki od Natangii oddzielać miały, zapewne mimo Schoelen, Fedderau i Pommern do Haffn płynące. Ztąd linia graniczna między Warmią i Natangią przechodziła między miastami Kreuzburg i Zinten, aż do rzeki Alle, Tu się kończyła słara granica Warmii, a za tą rzeką za- czynała się wraz Bartnia. Jeszcze nie pewniejsze są granice południowe Warmii od Galindyi. Zdaje się, że jeden punkt granicy tej był przy Mohrun- gen, gdzie i dziś wieś Gallindy leży. WW takićm ograniczeniu przestrzeń kraja do Warmii należą- cego była znaczna i zawierała daleko więcej Z1e- a O Z Z ZA WO Z CK (1) Od Sargas, stróż, wartownik. — 509 — mi uprawnej i zamieszkanej dobrze, niżeli wyżej wspomnione prowincye. Że i ona dzieliła się na włości rozległe, dla tego wątpić nie trzeba, po- nieważ i tu mieszkały szlacheckie familie, której podobnież posiadaczami znacznych obrębow były. Są nawet ślady, Że szlachta w Warmii możniej- , 1 p r » - 15 a M , . 1 D szą i bogatszą była, niżeli w innych prowincyach; można familia Glotinow, była w stanie sama liczne zastępy do obrony kraju wyprowadzić; ona pano- wała zapewne w okolicach Guttstadu między Allą . ) R A p . . , . „e . . . NYM i Passargą, gdzie ich pamięć imienia we wsi Glottau się pozostała. Oprócz tych warowni Glot- tawy i Henedy, nie ma pewności należytej o innych. Natangia Piąta prowiucya pruska Natangia graniczyła na północ z Warmią.- Frisz-Haff miała na zachod i w części na pólnoc, z której strony szła granica poza Preglem aż do Alle. 'Vu rzeka była jej prze- działem wschodnim od Bartnii. Jej zaś południo- wą granicą była juź opisana wyżej północna War- mia, przeto ciągnęła się nieco ku półnoey wzglę- dem Balgi od Haffu, między Zinten i Kreutzbur- giem tak, Że na południe Kreutzburga leżąca wieś Kruke, jeszcze się przyliczała do Natangii, a pod Szippenbeil znowu napotykała Bartnią. Wszelako obszerność tej prowincyi nie była znaczną; lecz we względzie swego wewnętrznego ukształcenia, 32* — BIO — ona się liczyła do najpiękniejszych prowincyj pru- skich i była z wiekow najdawniejszych zamiesz- kana przez lud mocny, waleczny i pracowity. Tu takoż uatrałiamy podział na małe -posiadłości, na- leżące do pojedyńczych panków. Tak właśnie w miejscu, gdzie poźniej Kreutzburg zbudowano, była posiadłość Solidau, szlachcicowi pewnemu przynaleźna, który miał na górze swój rezyden- cyonalny zamek, na której Kreutzburg wzniesiono, nazwanie to.dochowało się dotąd we wsiach Wiel- ka i Mała Sollau. Druga taka posiadłość była Sklu- men, nie daleko Bartensztejnu. Przy Branden- burgu była posiadłość Pokarwen, a dalej ku po- łudniowi względem tego, od rzeki Friszing aź do Balgi ciągnął się obręb znakomity Heneda albo Honedau. Nazwania innych warownych miejsc w Natangii, czas zatarł zupełnie. Lecz w obrę- bie Honeda była warownia nie daleko rzeki Fri- szing, Drandenburga. Zapewne rezydencya władacza tego pod wsią Perwilten, na poładnie wschod okręgu. Słary zamek Beselede nie daleko Bar- tensztejnń, był rezydencyą zapewne władacza obrębu Sklumen. Wieś dzisiejsza Beisleiden na drodze z Bartensztejnu do Preuss Eylau leżąca, przypomina ło miejsce. Nartnia czyli Barten. Szósta prowincya Bartnia, leżała na południe” — 5II — wschod Natangii, od której się rzeką Alle oddzie- lała. Na północ ciągnęła się granica aż do Pregla, a na wschód bydź może do Angerapp, albo przy- najmniej do okolic Drengfurtu. Na południe po- niżej Rastenburga aż do prowincyi Galindyi. Po- dług tego obwodu Bartnia była jedną z najznacz- niejszych prowincyj; lecz się rozdzielała na dwie wielkie części na Bartnią właściwą i na Plika- Bartnią, które poźniej przez wielką i małą Bartnią rozumiano. Nazwanie Plika Barte, z litewskiego znaczy Polistą Bartnią. Oprócz tego dzieliła się Bartnia na pojedyńcze okręgi czyli włości. "Takim przed innemi był okrąg W ohensdorf, W ohnsdorf, czyli Wonsdorf, na południe Allenburga, między Alle i Omet rzekami. Zdaje się, że to germań- skie narzeczenie, jeszcze za czasów pogaństwa znajomóm było. W tym obrębie leżały twierdze: Kopostete , Ochtolitte, gdzie dzisiejsza wieś Au- glitten; Unsatrapis, pod którćm nazwaniem rozu- mieją Insterburg; jednakże bardzo niestosownie z położeniem miejsca; zamki Gundau i dziś pod wsią takiegoż nazwania znajomy; Ageteten, gdzieś koło wsi Englau. Dalsze takowe warownie by- ły w innych częściach Bartnii, ponieważ lud tej prowincyi, Barter nazwany przez Niemców, był wytrzymały i odważny w obronie warowni swo- ich, tak jak wojowniczy i waleczny w odkrytćm polu, Najważniejszóm jest jednak w tej prowin- cyi dla historyi teraźniejszego czasu miejsce, gdzie rzeka Guber jednoczy się z Alle, a teraz miasto Szippenbeil znajduje się. Ono juź przed tćm u- wagę badaczów na siebie ściągało, i znajdowano tam pospołu nie jedną rzecz, któraby domysł po- twierdzić mogła, Że tam dawniej świątynia Ro- mnowe znajdować się musiała. Prawda, że całą rzecz zasadzano na wsi nazwaniu Romsdorf i Ryck- garben. /łyke, królestwo, Grarbe, sława po staro- prusku. Lecz obok tego potwierdzają szczególną interessowność miejsca tego, wcale inne okoli- czności. Tam nad rzeką Guber, niedaleko jeden drugiego leżały dwa zamki, jeden Weistote-Pil, dragi Wallewona, potćm Wisenburg przezwany. Narzeczenia zaś te zamków, miały bezwątpienia swoje własne znaczenia i zastosowania. Weisto- te-Pil, albo lepiej Waistote-Pil, znaczyło zamek nad-zieracza, przełożonego, zwierzchniego pana, całej prowincyi: od ZZ eizdeti, po staroprusku po- strzegać, Pił, zamek, twierdza, okop, od pilii usy- pywać ; wiąże się takoź ze znaczeniem /łykgar- ben. Wallawene dotąd istniejące nazwanie usy- pu ziemnego przy Szippenbeil, u brzegu rzeki Alle. "Toż samo podług objaśnień znawców ję- zyka, miało znaczenie, to jest: mieszkanie panu- jącego. MNazwania te, przekonywają o ważności starożytnej miejsca, lecz są jeszcze inne dalsze postrzeżenia. Stare tranzakcye przypominają w 0- — 5I3 — kolicach Szippenbeil o świętym gaju, tym był bezwątpienia las, leżący na południe tego mia- sta, w granicach majętności Prantlak , teraz na- zwany Burgwald, i wyobraża półwyspę , gdyź z jednej strony oblany rzeką Guber, a z drugiej strony ma głęboki kanał, wykopany w starożytnych czasach , i który był wodą niegdyś napełniony. Przy tym lesie leży drugi usyp stromo utworzo- ny, na którym zamek Wajstote-Pil musiał leżeć. Z tego wszystkiego daje się słaszny wniosek wy- prowadzić , że właśnie na miejscach wspomnio- nych, były rezydencyonalne zamki /łeżksa, Kró- lika i Krewe krajowego, tak jak inne były pomie- szkaniem innych osób znakomitych. Jak w świę- tym gaju przy Romnowe, w Samlandyi, ognisko świętego ognia znajdowało się, na któróm niegdyś wieczny ogień gorzał, tak właśnie tu nazwanie Prantlak—Brandlak, czyli Brandlauken, przypo- mina to gorejące miejsce. Tak więc tu mieszkał Królik Bartnii, tu przebywał Krewe miejscowy, tu on sądy odprawował. Samo nawet nazwanie Szippenbeil, styka się z temi znaczeniami, W da- wnym czasie nazywano Ścheppenbiłl i Szelienbil, więc z niemieckiego wypadałoby na mieszkanie Schoeppen, albo Śchoeffen, to jest: sędziego. [ym więc sposobem wytłumaczy się i zacięłość kra- jowców w obronie tego miejsca przeciw zakono- wi. (Dusb, P. III, c. 109—112). = = c 4. 1ej ; — 5I4 — Galłindya Siódma prowincya Galindya, od południa mia- ła Bartnią; na zachodzie poczynała się jej gra- nica przy ziemi Sdassowskiej, w kierunku od Ho- hensztejnu i Neudenburga, u źrzódeł AIIi i za- razem tąź rzeką odgraniczała się od Warmii. Od północy miała takoż Bartnią, tak, źe linia gra- niczna ciągnęła się w kierunku od Roessel do Rastenburga idąca. Od poładnia sąsiedzila z Ma- zowszem; lecz znaczna część kraju, dziś do Kró- lestwa polskiego należąca, była wówczas obrę- bem Galindyi zajętą. Poczynała się bowiem gra- nica tej prowincyi z Mazowszem, od miejsca, gdzie rzeka Wyza wpada do Bobry; dalej tąż rzeką Wyzą, aż do lasu Narwamede ; ztamtąd szła granica do rzeki Wincenty, gdzie ona do Pissy wpada. Ztąd szła dalej po-nad jeziorem Ribno, wówczas Rubins, złamtąd aż. do rzeki Iurosl, dawniej Targawiten zwanej ; następnie przez puszczę w poprzek rzeki Skwa, wów- czas Ditwo; aż do rzeki Rosogi, dawniej Rnzogo; następnie dalej stroną zachodnią przez Omalew, wówczas Lmko, aż do rzeki Orzic, która się da* wniej Aretis nazywała. To rozgraniczenie, wy- jęte z Xięgi in folio, pod tytułem: Priwilegien des Stifts Samland, p. 227, pod napisem: Złacc sunt antique granicie sive gades inter terram Galindin et [Masoviam. W tajnóm Archiwam — 55 — Królewieckióm. Według tego, znaczny kawał ziemi od miasteczka Radziłowo nad Wyzą, aż ku miastu Chorzelom nad rzeką Orzie należał do Galindyi. Ku wschodowi ciągnęła się grani- ca nieokróślona , aż do sąsiedniej ziemi Polesia. Z północy przygraniczała Galindya do prowincyi Sudawii; lecz i tu na tamte czasy przedział jest tuadny do wynalezienia. ' Zdaje się, że się poczy- nała granica nad jeziorem Spirding i ciągnęła się ku Goldap. Przez to się jednak objaśnia, dla czego lud tej obszernej prowincyi, jnż od dawnych czasów znajomy jeografóm, uważał się w dziejach krajo- wych za liczny i potężny, o którym wiedziano w Alexandryi. Z drugiej strony, rzadko gdzie znaleśdź kraj takićm ogromnećm mnóstwem jeziór 1 rzek napełniony, puszcze niezmierne mający; wzgórzami wyniosłemi i wklęsłościami naprze- miany okryty. WW takićm położeniu, już samo przyrodzenie wskazywało sposób do życia ludo- wi obłity, z polowania i rybołowstwa; ztąd ła- two pojąć, że niewiele ziemi do uprawy przyda- tnej przepełniało się ludźmi (Dusb. P. III, e. 4), do tego, kiedy wojny i napady w tak położonym kraju nie mogły wiele uszczerbku ludności przy- nosić. W części zachodniej musiała talindya naj- mocniej bydź zaludnioną i najwięcej ziemi upra- wnej mającą. Tam zamki ułatwiały jej obronę "Da Ę 3 — 5I6 — ze strony Mazowsza; lecz historya nie wymienia je pó imionach; nie wiemy nawet, gdzie owa święta prorokini przebywała, która przez swoje znacze- nie i przepowiednie, wszystkićm w kraju rządzi- ła i kierowała, (//omina, quae secundum ritum ipsorum sacra et Frophelissa reputabatur, ad cu- jus imperium hujus terrae facta singula rege- baniur). Xiąże tej krainy, którego kronikarz po- Źniejszy nazywa Jesugub, przemieszkiwał nieda- leko Loetzen, na środku pewnego jeziora (Hen- neberger: Landtafel, str. 156). O dalszych pan- kach nie mamy wprawdzie nic wyraźnego , lecz bytność ich wątpliwości nie ulega. — Uważyć po- trzeba, że Galindy w początkowych walkach Prus- sów Z Krzyżakami, znajdowali się neutralnemi. l dopićro po upadku prowincyi wewnętrznych, kie- dy Xiążęta Mazowieccy, zamyślali w niedołężno- ści swojej politycznej, o zawładaniu (Galindyą, a lud ten garnąt się pod ich panowanie; Krzy- żacy zwrócili nagle swój wytępiający oręż na Ga- lindyą, i naprowadziwszy nieludzkich Krzyżow- ników, podburzyli ich do wycinania w pień lu- du, prawie Żadnej obrony juź niewystawującego. Tak więc pamiątki Galindyi zagrzebano w mogi- le ludu jej nieszczęśliwego. Sudawi u. Osma prowincya Sudawia graniczyła na po- — 517 — łudnie z Galindyą, wybrzeżem jeziora Spir- diug (1), ztamtąd do Rhein wodami w jednym ciągu ciągnącemi się, zwanemi Talter-Giewasser, i przez jeziora pod Johannisburgiem. Na wscho- dzie przypierała do Litwy, linią poprowadzoną od źrzódeł Wincenty, przez rzekę Lyk, po- tćm przez jezioro pod KRajgrodem, a na północ ciągnącą się między: Oleckiem i Bakałarzewem, aż do nizin Remityckich. Północną granicę, zda- je się, Że rzeka Pissa tworzyła, w swoim biegu od wschodu na zachod, gdzie Sudawia od Szala- wonii i Nadrawii się oddzielała. Podług tego, Sudawia obejmowała ziemie, w których dopićro miasteczka: Olecko, Lyk, Biała, Aris, Rhein i Loe= tzen leżą. Tu takoż były podziały starożytne na małe okręgi, w dziejach wymienia się z nich je- den pod nazwaniem Kimenau, z zamkiem tegoż narzeczenia, na którym panek tej krainy mie- szkał, nazwany Jedetus; drugi obwod nazywał się Kirsau, w okolicach dzisiejszego Olecka; dal- sze nazywały się Meruniszki, Pokini, Krasini, Se- lie, oraz inne jeszcze, Wszystkie przynależały do władaczy udzielnych, z rodu szlachetnego po- RECE AREA ARA REMEDY SRA, 92 OOOO (1) Nazwanie tego jeziora ma pochodzić od wyrazu w Ga- lindów mowie Spzrdas , znaczącego straszydło, duch stras, szący. Jakoż na nićm jest wyspa zwana Spirdej Sała, po litewsku, Wyspa duchów, po sławiańsku Czartowy Ostrow, Na której słyną gadki o strachach, Hartk, A u. n, Preuss. DB. I, str. 11. — 518 — chodzących. 'Takoż nie mało tu było bogatych wła- ścicieli rozległych włości, w samym okręgu Me- runiszkach liczono ich ośmnaście zamordowanych (Dusb. P. III, c. 192). Sudawia, w południowej części, przepełniona była jeziorami i bagniskami, w północnej zaś lasami nieprzebytemi ; jednakże lud liczny w niej znajdował swych potrzeb do Życia opatrzenie, oddawał się rolnictwu i cho- wowi bydła, obok polowania i rybołówstwa. Nadrawia. Dziewiąta prowincya pruska Nadrawia, gra- niczyła na północ z Sudawią, zapewne przez rzekę Pissę. Dalej ku zachodowi nieco, leżała Bartnia, z południa przygraniczająca prowincya, tak, że Pregel i Angerapp, obie krainy odgrani- czały, wszelako znajdujemy w poźniejszym cza- sie, że Nadrawskie posiadłości ciągnęły się ku Nor- denburgowi. Ku wschodowi graniczyła Nadrawia z Litwą i Zmudzią ; lecz granice na tamte lata wcale niepewne były, z przyczyny pustyń nad niemi leżących. Od północy zaś pewniejsze i le- piej osiedlone, a mianowicie: Niemen, który od Szalawonii oddzielał, gdyż z pewnością wiemy, że do ostatniej należały okolice Ragnity. Najwy- raźniej na zachodzie rzeka Dejme od Samlandyi odgraniczała. W takim składzie Nadrawia, z trzech stron przez trzy rzeki była na granicy swej ob- — BI — laną, lecz się bardziej wzdłuż od zachodu na wschód, niżeli w szerz rozpościerała. I w niej takoż były małe okręgi osobnych rządców, czy właścicieli mające. "Taki postrzegamy w posia- dłości Kałau, gdzie zamek Otholichien leżał, Dra- ga była Rechow, albo Rechau, w której kilka zameczków znajdowało się, zapewne w stro- nach Wellawy. W ogólności cała prowincya była zaopatrzona w liczne warownie, których jej mno- gie zasiępy wojenne wybornie broniły. Sama Wel- lawa należy do zamków z pogańskich czasów za- fożonych. Lecz nierównie starszą była warow- nia Kaminiswike, na górze Namswikus zbudowa- na, niedaleko Insterburga, w której się wygodnie 2,000 zbrojnych ludzi pomieścić mogło. Podanie głosi, że niegdyś xiąże władnący Nadrawią Ka- miswiszkis, na tóm miejscu przemieszkiwał; ja- koż ta góra, z osobliwościami na niej odkopane- mi, z berdyszów, pierścieni, monet, korón i t. d. składających się, oraz z usypami wzgórzów czyli kurhanów, rowów głębokich dziś na 15 stop je- szcze, wystawia pomnik starożytności tej ziemi. Panowie tych twierdz byli znaczącemi ludźmi w kraju, poniewaź i tu panowała klassa wyższa nad niższą. (Co do miejscowej własności, Nadra= wia tóm się różniła od innych prowincyj, że pra- wie Żadnych jeziór nie miała, lecz za to była ob- litą w lasy. Puszcza znacznej rozciągłości, zna- 1.) — 520 — joma pod nazwaniem Graudeńskiej , ciągnąca się przez całą część wschodnią tej prowincyi , mie- ściła w sobie zwierząt dzikich rozlicznego ro- dzaju mnóstwo. Samlłandy a. Na zachodzie Nadrawii, leżała dziesiąta pro- wincya Samlandya. Nie wiele krajów północnych miały tyle znaczenia, aż w głęboką przeszłość starożytności zasięgającego, 1 prawie żaden z tak oddalonych narodów i ziem” w tym stopniu wzię- tości czarownej mie jaśniał, ze swojemi produk- cyami tamtowiecznemi, ile ta kraina przez swój bursztyn. Żadna prowincya pruska nie była ty- le zwiedzaną przez podróżnych zdaleka przyby- wających, żadna więcej zazdrości nie ściągała na siebie, z powodu udarowań przyrodzenia, żadna przez wydarzenia na niej zaszłe w starszych wie- kach poganizmu, nie stała się ciekawszą i wa- Źniejszą dla historyi, jak ta. Żadna też w ostat- ku w tóm wszystkićm, co się ściąga do odmiany krajów i ludów tyczącej się, więcej nad nią nie doznała wypadków i odmian. - Lecz granice Sam- landyi zawsze były te same: na zachodzie Dejma dzieliła ją od Nadrawii, na południu Pregel i Frisz- Haff od Natangii; na północy i na wschodzie ob- lewały ją morze i Haff-Kuroński. Wszelako fi- gurę na karcie w dawnych wiekach Samlandya , — DZI — wcale inną wystawiała, szczególnie w swoich wy- brzeżach morskich, gdzie podmywające i niszczą- ce wały wodne burzliwego morza i Frisz-Haffu, do nieuwierzenia wielkie poczyniły odmiany. W cza- sie bowiem przybycia Krzyżaków, i nawet w pier- wszych lat dziesięciu ich panowania upływie, wca- le innę położenie było części wschodniej Haffu, niżeli w poźniejszych czasiech. W kierunku Loch- sztetu i Piławy ku Brandenburgowi i Balge, tam, gdzie dziś wody Haffu daleko w ląd ku wscho- dowi zachodzą, był wówczas podług najpewniej- szych dowodów, jeszcze ląd stały, na którym pa- siono trzody i zboża zasiewano. (Chodzono po su- chej ziemi od granicy Warmii i zachodniej Natan- gii, aż do południowo-zachodnich wybrzeży Sam- landyi. Nie było przeto, ani tej głęboko wrznię- tej zatoki, która dziś Haff od Alt Pillau aż do Fiszhauzen tworzy, ani też wklęsłości w drugiej zatoce na wschód w kierunku Królewca. Rze- ka Pregel, nie wpadała, jak dopićro przy Hol- sztejnie, ale daleko dalej na zachód do F'risz- Haffu. Tam ona przybierała nazwanie Lippe czyli Lipza 1 tworzyła w ujścia swojóm bardzo pię- kny port, który się spomina pod tćmże narżecze- niem. W tym więc składzie jeograłicznym ziem, poładniowa Samlandya bezpośrzednio graniczyła z Natangią, i zapewne, aż do ostatniej grani- cy północnej Warmii przypierała. Ten w na- ' — 522 — stępnych czasach, przez uderzające wody wzbu- rzonego Haffu podmyty, rozerwany na szmaty, na- ostatek całkowicie zalany kraj, nie należał wsze- ląko do żadnej z prowincyj wzmienionych, ale był częścią dawniejszej Witlandyi, którego ziemie w poprzednich czasach, daleko na południe za- chód się rozpościerały, poźniej zaś ścieśniły się do tej małej cząstki owej krainy. Nazwanie to utrzymało się do czasów teraźniejszych, a przeto dla tej przyczyny nazywała się zachodnią grani- cą, strona; gdzie się ta kraina przy Lochsztet kończyła, długo jeszcze Witlandsort, to jest: Ko- niec Witlandyi—Zalfu-gals po staroprusku. Nam udzielono kopią z rękopismów znajdujących się w zbiorze pewnego na Zmudzi obywatela, łaciń- skiej tranzakcyi , zawartej między Krzyżackim Landmistrzem Pruskim Henrykiem Wida, a Świę- topelkiem Xiążęciem Pomeranii w roku 124g, w materyi podziału rybołowstwem na Frisz-Haf- lie, w której te ciekawe szczegóły dają się po- strzegać: 1) Frische Jłaff, alias recens mare, mo- rze niedawno powstałe. 2) Ryby muóstwo nie- zmierne i śledzi tam zachodzi, zwabionych świe- Żością wody rozlanej na przestrzeni zatopionej, krainy Witlaudyi, ruł/go Balta zwanej, id est ter- ra ałbescens. 5) Wzmienia Witlands Ort i tłu- maczy: vulgo łżalta gałs, finis albus. Kopia z ko- " piu, z Archiwum Królewieckich, sub żitulo Pom- — 5235 — meraniae pertinentia, bez początku i końca. Czy- liżby tym sposobem nie można było tratić na Bal- tia, u Pliniusza tak nazwaną wyspę Bursztynodaj- ną? która za wieku Pyteasza, jeżeli brać propor- cyą ubywania lądu i Witlandyi i Samlandyi, le- żała w ciągu prawie jednym z tą drugą i zacho- dziła daleko w morze za teraźniejszy Nering, a przeto i w bursztyn mogła obfitować, tak dobrze, jak dziś Samlandya. Jak bowiem tu wody Haffu, postać wybrzeży, w biega czasu całkowicie odmieniły, równymże sposobem, przez gwałtowność szłurmów morskich, zachodnie wybrzeże Samlandyi, w upływie całych wieków znacznie się odmieniło, gdyż nadbrzeże wy- raźnie dalej przedtćm sięgało w stronę morza: gdzie dzisiaj ryby igrają, a bursztyn w wielkiej oblitości z tajemniczych głębiń morskich wydo- bywa się, był dawniej na wiele mil ciągnący się ląd stały. Decz nieprzeliczone szłurmy morskie l ustawiczne uderzenia wałów, podmyły, podko- pały i rozwaliły w kolei wieków, te massy zie- mi i póchłonęły ziemie, których ami śladu niema. Kiedy wejrzemy w stan wewnętrzny Samlan- dyi tamtych czasów, i w tym względzie postrze- żemy odmiany, w upływie nie mało wieków za- szłe. Mnoga liczba jeziór powysychała, i gdzie dawniej wielkie mszary i bagna były, dziś xol- nika pracę uwieńczają plony. Wielkie przestrze- Dz, Star. Nar. Lit. TIL, 39 — 524 — nie kraju były gęstemi lasami pokryte, które Prus- sów pszczelną krainę od wiatrów gwałtownych z zachodu i północy zasłaniały, lepiej jak teraz. Tak właśnie na zachodzie prowincyi ciągnął się wielki las święty, w środku którego leżał przy- bytek bogów Itomnowe, który się las rozciągał bez przerwy prawie od samego końca wybrzeża północnego, aż do ziem” nadbrzeżnych od strony Frisz-Hatlu położonych. Inne lasów obszary cią- guęły się z zachodu na wschód, wszystkie pełne dzikiego zwierza; potomek jeszcze tamtoczesnych epók, dotąd w lasach Samlandyi, jeleń przeby- wa. Na wyniosłościach w tej krainie stały zam- ki, pobyt panków szlacheckiego rodu. Na górze Rinau, był taki zamek Gailgarb albo Galgarben (1) nazwany (koniec wyżyny), gdzie według powie- ści, jeszcze syn Weydawuta Samo, założył swoję rezydencyą. Na wyżynie tej warowni, widzianej o mil niemało w Samlandyi i Natangii, zapalały się ognie wojenre, kiedy potrzeba było lud ostrzedz o wzięciu się do broni, który się kupił pod roz- kazy wiadomych dowódźców, jeżeli nieprzyjaciel zawinął na brzegi. Przestrzeń kraju dokoła Gal- garben, należąca zapewne do xiążęcia w jego zamku stołecznym przebywającego , hazywała się (1) Garbe, znaczy w litewskim języku, Góra, Sława, Gór- ność, Wyniosłość, Wyżyna, Rinawski okrąg. /Takoź w Mederem podobne by- ło zamczysko , gniazdo i rezydencya szlacheckiej familii, zwanej Kandeyne , której imie następnie w dziejach krajowych do wysokiey sławy doszło. Oni byli panami włości Medenau. (Dusb. P. LI, c. 70). Inne szlachetne familie starożytne, jak Sypajlłów, Kariotów, Greybów, Sykenów, Way- dotów i inne, panowały w twierdzach nad wło- ściami Kwedenau , Germau, Rudaw, Waldawa, Kaymen, Powunda, Tapiau i innych. Warownia Sugurben, gdzie dzisiaj Tapiau stoi, i zamek pod Rudawą, dzieje wyraźnie wymieniają, obok szla- chty w nich mieszkających. Sugurbi leżało na gó- rze pod Tapiau zwanej zamkowa, albo złota, że tam Krzyżacy wiele monet złotych wydobyli kie- dyś. Również za osóbne obręby uważały się Sza- ki, Wargi, Pobety i Bety. (Dusb. P.III, c. 102— 105). Niema nawet wątpliwości do przyznania po- czątku tym panującym familióm, wynikłego z ko- lei odmian politycznych w Samlandyi przydarzo- nych. (Gdyż ci pankowie krajowi, zapewne ni- czóm innćm nie byli, jak potomkami Skandynaw- skich-wojarzy i awanturników, czyli raczej ich dowódźców, którzy opanowali kraj, lud pod bro- nią będący wymordowali, ziemię podzielili mię- dzy sobą, resztę ludu w poddaństwo zabrali i do robot na swoją korzyść obrócili, a dla własnego : bespieczeństwa, na wyniosłościach, warowne zam= mzy JJ — 526 — ki pozakładali i w taki sposób panami się kraju uczynili. Potomkowie tych zdobywców, mając panowabie nad podziałami ziemi ojcóm ich przy- padłemi, umieli władzę swoją i posiadłości pra- wo, od pokolenia do pokolenia, statecznie docho- wać. Jako rozkazodawcy w swoich dziedzictwach i najbogatsi posiadacze krajowi nazywali się szla- chtą, a jako następcy owych Skandynawów, zwa- nych Wikingen, Withingen, zostali przy swojćm namianowaniu, chociaż się przenarodowili w pod- władnych sobie Samlandczyków. "Ten wykład naj- bliższy, dla czego pewna kasta szlachecka, w Sam- landyi tylko znajdująca się; zwana 77 thingen, miała tyle wziętości u Krzyżaków, najpierwiej przedała się Niemcóm, i zawsze służyła im za narzędzie okrucieństw i mordów nad całym Na- rodem Litewskim dopełnianych. Oni wyznając religią i przyjąwszy zwyczaje krajowe, ulegali Arcykapłanowi mieszkającema w Romnowe, nie mając iunej świeckiej zwierzchności nad sobą, jak postrzegano pod ostatnie czasy poganizmu; dowo- dzili w razie potrzeby ladem zbrojnym 1 z po- między ich obierał się wódz naczelny, jakim był pod ostatnie czasy Withing Glande. Szaławoni a Jedónastą prowincyą pruską była Szalawonia, Schalauen. — Granice jej bardzo trudne są do o0- — 527 — znaczenia. P. Voigt znajduje, ponieważ ona za czasów dawniejszych poganizmu, nie była znajo- mą pod tóm imieniem, lecz inna kraina Litew- ska, to jest: Rusneńska tam się pomieszczała, a do- pióro za tej upadkiem i pod ostatnie wieki po- ganizmu powstało zapewne to nazwanie, zna- czące jej odległe położenie od środka Prussyi. Wszelako, podaje autor granice jej następne, ja- ko domniemane. — Na południe przez Niemen, z Nadrawią; na zachód, Haff Kuroński; ka wscho- dowi, bydź może, iż się rozciągała do rzeki Swen- ty. Jakby jednak daleko ua północ się ciągnęła, nie jest podobieństwem teraz oznaczyć; wszelako okrąg Memelski, do tej się prowincyi przyliczał. Tam graniczyła ona na północ i wschód ze Żmu- dzią i w części z Litwą. WW tej prowincyi zna- leziono tu i ówdzie miejsca obronne. Wspomi- nają o takiej warowni na górze niedaleko Ragni- ty, gdzie Krzyżacki zamek tego nazwania został założonym. Tam niedaleko pod wsią Szupeny są ślady starożytnego Szalawczyków zamku. — Ra- gnit, w wydaniu Hartknocha w Dusburgu myl- nie położono Ramige (P. III, c. 178), Pan Voigt znalazł w Berlińskim rękopiśmie Raganita i to najprawdziwsze narzeczenie, ponieważ pochodzi od imienia mytycznego Ragana. Drugi zamek Szo- lawczyków ku granicóm Litwy położony, nazy- Wał się Sareka, mieszkanie potężnego i waleczne- go wojownika Sarekte; zapewne dzisiejsze Szar- ke, niedaleko Szellenów. — Nie Szarke, ale Szar- kucie, sam wiem z miejscowych badań, takie drugie uroczysko wsi, jest w Lidzkim powiecie w Parafii Nackiej, nie daleko Kolesnik; Szarku- is, znaczy w Litewskim języku Swinobój, rze- Źnik. Najznakomitsza warownia tej prowincyi, była Sassawa, położenie nad brzegiem jakiejś rze- ki mająca; lecz to nie jest oznaczone dokładnie: Pretorius mieści nad rzeką Szysze, która dawniej miała się nazywać Cyse albo Sussa. Lecz podo- bniej do prawdy, Że leżała między rzeczkami Ki- meninis i Sassupe, na południe-wschód wsi Kran- piszek, w bliskości rzeki Inster, są ślady waro- wni na górze pod wsią Sassupeny, co bliżej na- zwanie to przypomina, chociaź to miejsce, po- dług nas, wlicza się do Nadrawii. 'Trochę mylne P. Voigta badanie. Ja sam zwiedzałem to miej- sce, więc opiszę dokładnie: z GGambina gościńcem drzewami sadzonym, jadąc przez Brakupeni i Mal- twiszki do Ragnit, o pół mili pruskiej od Malt- wiszek, ze wsi Dubiny, nie przejeżdżając przez rzeczkę Kimenis, jedzie się w lewo brzegiem tej rzeczki i wraz postrzedz można stare horodyszcze, pod wsią Pilkalnen, co znaczy Góra zamkowa; wieś Sassupenen ztamtąd o kilkaset sążni leży, pod którą nic takiego nie ma, coby warownię przypo* minało, Iiecz to inne horodyszcze: to, o które — 529 — idzie, leżało zapewne na jednćm ze wzgórzy, za prawym brzegiem Szeszupy będących, na któ- rych mają bydź ślady warowni. — Szalawonia mia- ła swoich takoż udzielnych panków, rozkazują- cych nad ludem i krajem; tacy są wymienieni w dziejach: Surbanis, Swisdeta, Surdeta. Z licz- by tych przemoźnych ludzi, wybierano naczel- nych wodzów, jakim był Stenegaude. Rzeczy wię- kszej wagi szły pod naradę zgromadzenia star- szych ludu, na których podczas wojny wyznacza- li wojowników, podług ich liczby wasalów izda- tności, oraz stanowili nad nimi częściowych do- wódzców, którzy prowadzili zastępy do boju i na- padów. e. z QS © DODATEK VW. Niektóre postrzeżenia o morzu Baltyckićm. W ciągu pisma niniejszego staraliśmy się ze- brać i wyłożyć wszystko, cokolwiek się ściąga do poznania początkowych dziejów Narodu Litew- skiego, które' wykryć było naszóm przędsięwzię- — 580 — ciem; zdaje się nam, żeśmy juź dosyć zgromadzili postrzeżeń i z nich wywiedli nie jedną prawdę hi- storyczną , do przedmiotu naszego posługującą. Lecz za całą treść pracy naszej założyliśmy sobie to prawidło, aby nic nie narzucać arbitralnie; nie nie wnioskować, ani w obręb historyi nie wpro- wadzać, coby nie było objaśnione i wyprobowa- ne dowodami, przemawiającemi do przekonania każdego czytelnika. Z tych pobudek nieżałowa- liśmy pracy, porobić wyjątki z lepszych dzieł po- przedników naszych, w którychby czytelnik zna- lazł mówiące obszerniej do przekonania wykła- dy, niżeliby się te w texcie umieścić dały. W tym zaś ostatnim dodatku, powiemy niektóre uwagi, tyczące się historyi morza Baltyckiego w naszóćm własnóm postrzeżenia powżięte. Niema juź wątpliwości, że to morze, nad któ- rćm przodki Narodu Litewskiego swoje począt- kowe rozwinęli w tej stronie osady, nie jest mo- rzem starego świata, czyli, że należy do poźniej- szych przeobrażeń kuli ziemskiej. eognostyczne postrzeżenia o dawnym świecie, wyciągnięte z od- kryć i rozpoznań śladów najodleglejszej przeszło” ści, przekonywają, Że świat nasz, czyli ta massa pływająca w przestrzeni dokoła Słońca, pokrytą była nasamprzód całkiem płynną materyą , która poźniej krystaliznjąc się, rozmaite układy ciał stałych potworzyła, czyli skały pierwszej forma- cyi. Następnie i te się w Części topiły i znowu krystalizowały, zostawując jednakże większą mas- sę płynu. Naostatek ukazał się świat organiczny, na kępach oblanych płynem, bujnych i olbrzy- mich istót wydających rodzaje, samych wysp pro- dukcye, i bardzo gorącego klimatu. Zwolna ten klimat się ochładzał, zwolna przybywało lądu, zwolna pomnażały się też rodzaje istót organicz- nych, nacechowanych stopniowym postępem przy- rodzenia, przychodziły do bogactw w istoty, do zamożności w ich rozliczne podziały, do zupełno- ści wielkiego łańcucha przyrodzenia. Naostatek utworzyły się wielkie lądu prze- strzenie, niezliczone rodzaje roślinnego królestwa; niezbadana mnogość istot Żyjących, i człowiek, i ten król przyrodzenia i razem niewolnik, uka= zał się zdziwionemu światn. Dojrzały wreszcie towarzystwa, rozszedł się ród ludzki po ziemi, lecz jeszcze pozostawała je- dna katastrofa straszliwa dla niej, któraby wnio- skować kazała, o zbyt zawczesnym rozrodzie istot żyjących , gdyby nie zachowawcza opieka, poda- jąca ratunek od zagłady, dowiodła, że bydź mu- siał budowniczy, któremu miłe było dzieło rąk jego. Potop Noego czyli powszechny, bezwątpie- nia wiele odmienił na kali ziemskiej, i wiele do odmian przygotował następnych. Ocean oblewał ziemię, której obrysy brzegów — 5352 — niezmiernie się i po tej katastrofy ustaniu, przez częściowe przydarzenia odmieniały z wiekami. Co się tycze naszej północy, w niej morze dale- ko więcej zalewało krajów, w różnych kierun- kach. Czy to wreszcie pożar ziemny, czy to wybuch jakowyś nadzwyczajny i nadzwyczajnie silny, czy jaka inna przyczyna wewnętrzna, wca- le nam trudna do wyobrażenia, czy też, podług zdania P. Radlof, spadnienie szczątków roztrza- skanego planety; słowem: to jest rzeczą pewną i niepodległą zarzutom, źe nasza ziemia Litew- ska, Pruska, ZŁmudzka, Kurlandzka i Inflantska, jest morzem zasypanćm.. A zaś nasze morze Bal- tyckie, jest resztką głębi Oceanu niezawaloną. Przypuściwszy takie tylko wyobrażenie o ge- egnostycznej wiadomości, tyczącej się naszego kra= ju, potrafimy może pogodzić zdania, sprzeczne na pozór, a sprawdzone w naturze, o stanie tego morza, które zgłębiwszy niegdyś uczony Pisański, z sumnieniem się swojóm biedził, jakiemu przy- znać pierwszeństwo. Idzie bowiem o rozwiązanie pytania; czy mo- rze Baltyckie zmniejsza się? albo czy przybywa? to jest: czy wody jego zyskują coraz więcej prze- strzeni z uszczerbkiem lądu? albo ustępują dna swego lądowi? Według tego, cośmy dotąd w. piśmie niniej- szćm wyłożyli, znaleźlibyśmy dość materyałów do — 503 — ntrzymania jednego lub drugiego pytania; dziwnym bowiem badań zbiegiem, które winniśmy postrze- żenióm gorliwych badaczów starożytności pru- skich, mamy powodów mnóstwo poparcia, jak chcąc, zdania naszego. T.ecz hołd winny, odda- ny prawdzie, większy dla pisarza przynosi zaszczyt, niżeli jego uczoności dowody i subtelnego dowci-- pu oznaki. Musimy przeto szukać prawdy i rze- czy istoty, zamiast bawienia czytelników naszych ciekawych zmyśleń opowiadaniem. Morze Baltyckie powstało z zasypów ogromnej części Oceanu zachodniego, czyli po zasypie wiel- kiej zatoki jego, ograniczonej półwyspą Skandy- nawską, wybrzeżami: Finlandyi, Bigryi, Estonii, potóm przestrzenią lądu stałego w kołowym obro- cie od ujścia Dźwiny zachodniej, do ujścia Odry, GADA MSZE o oprowadzając obwód tego zaokrąglenia, po zie miach i krajach, gdzie skały rodzime, czyli war- stowe się znajdują. Ty linia krzywa, różnie po- łamana, sięgając za lewy brzeg Dniepru i Wi- sły, ważną byłaby, gdyby się odznaczyła przez kogo na karcie, ponieważ ona wystąwiłaby nam „brzeg owej zatoki Oceanu, w którego obrysie po- strzeglibyśmy połączenie, albo Kaspijskiego, albo Czarnego morza z Zachodnióm, wyraźnie i pewne- mi przesmykami oznaczone. Gdy więc Zatoka za- sypaną została, wyspy, które bydź mogły na niej, uległy odmianie i zniszczeniu, ze wszystkiemi — 534 — swojemi produkcyami. Została zaś część głębiń niezasypaną, tworzyła zatokę wprawdzie, lecz zwę- żoną, poprzerywaną, i bardziej do rzeki, niżeli do morza podobną. Jeżeli więc zatoki nazwanie było Cronium, to już istnieć niemogące, przeszło na £Łrydanos, a zaś Cronium, jeografowie zosta- wili przy rzece Niemnie teraźniejszym, która prze- rzyna niby kotlinę tejże zatoki, ze wschodu na zachód. Takie morze napełnione nieforemnemi cy- plami, przeciwnemi kierunkóm najsilniejszych wia- tirów, nagromadzonych wysp z ziemi nasypnej zapełnione archipelagiem, cóż dziwnego, że ro- zrywało lądy, podmywało brzegi, bo zrywało ta- my nieporządnym ziemi nawałem nagromadzone. Równało dno swoje, i woda szturmami wzdęta, opadając znowu do równowagi, czyniła niepodo- bne do wyobrażenia zniszczenia. Taką więc ko- leją, przestworu, morza coraz się przyczyniało; i można powiedzieć, że morze rosło z uszczerb- kiem ziemi, czyli jednóm słowem , morze przy- bywało. (di więc, którzy postrzegali przygody fi- zyczne o zaginieniu ziem nad morzem Baltyckićm, rzecz prawdziwą i słuszną mowili, i ci, którzy, jak Mela twierdzili, że morze Baltyckie zawalo- ne wyspami nadbrzegowemi, które raz są podo- bne do lądu stałego, drugi raz do Archipelagu, niemniej prawdę mówili. Za cóż temu biednemu Meli ze Szlecerem kłamstwo zadawać ? on mógł — 535 — nie bydź nad Baltykiem, nie mieć wyobrażenia pewnego o krajach północnych , ale mógł wypi- sać z dobrych starowiecznych źrzódeł, które to wszystko znały i wiedziały, jak widać, bardzo należycie. Lecz ta korzyść , na zysk przestrzeni morza, była stratą jego wysokości wód pionowej. Raz dla tego, Że «woda rozlewając się szórzej, natu- ralnie zniża się pionowo. Drugi raz, że podług wszelkich postrzeżeń, morza w stronie północne- go półslerza, ze strony Europy zniżają się, od roku do roku stopniami, giną jeziora, drobnieją rzeki, wysychają bagna, ciągle a ciągle, z przy- czyny zniżenia się poziomu morza. Taką rzeczą i ci nie zbłądzili, którzy to zdanie sprawdzając postrzeżeniami, wnoszą o wysychaniu morza Bal- tyckiego. Czy ta dwoista stanu wód morza Baltyckiego odmiana, potrwa dalej, jak wnoszą niektórzy, al- bo przyszedłszy do pewnego stopnia, inny obrot wezmie , nie wiemy. To tylko pewna, Że ona trwa, ale znacznie w zmniejszającym się stosun- ku. To jest: że dawniej w jednym czasie, wię- cej lądu zabierało morze i bardziej się zniżało z poziomem swoim, niżeli dzisiaj. (Co każdy znający hydrograficznie te wody, potwierdzi. mh CE z) Cz — 50 — O od ALF R > ZA DODATEK WI. O założeniu Kijowa. W kilku miejscach pisma niniejszego dotknę- liśmy okoliczności bliskich z początkiem znako- mitego miasta sławiańskiego Kijowa. Przedmiot ten jest bardzo stanowczym w historyi Sławian i gdyby należycie mógł bydź wyjaśnionym, o mo- ności czego wątpić nie należy, rzuciłby wiele No światła na dzieje narodu Litewskiego, wykrywa-= jąc nowe potwierdzenie rzeczywistości wielu wy- padków historycznych, w piśmie niniejszćm przy- wiedzionych. Nie będzie przeto rzeczą zbyteczną jeżeli poświęcimy słów kilka przypomnienióm o drodze, na którejby znaleźć można było początko- wą historyą miasta Kijowa. Badacze starożytności stron naszych, bardzo rozliczne rozbierając przedmioty, niewiele zwró- cili uwagi na ten, o którym powiadamy, może dla tego, że dawność jego ginie w odległych wie- kow pomroce, której wykrycia niewidziano na- dziei. Nadto zaniechano w ogólności badań 0 — 507 — początkach miast, badań w naszóm rzeczy rozn- mieniu bardzo stanowczych w obrębie starożyt- nych dziejow narodów północnych. Prawda, że Sławianie rozsypawszy się po wielkiej przestrzeni w Europie, chociaż bracia między sobą mową i obyczajami, chociaż miłośnicy przypomnień bło- giej przeszłości na spólnej ojców siedzibie, zatra- cili niebacznie dzieje swych przodków, słynące w podaniach religijno-politycznych, w śpiewach gęslistow i opowiadaniach na cichych posiedze= niach familijnych. Zaginęły z przyjęciem chrze- ściaństwa przypominalne pomniki, nim kto pomy- ślał zbiory podań pismu powierzyć. Sam Nestor, ojciec historyi sławiańskiej, juź znalazł materyały do opisów swoich zbyt zatarte, że ledwie w skró- ceniu zdołał resztki starych podań narodowych zachować. Same przenosiny ludów stawiańskich, na które my dziś wyraźniej patrzeć możemy, zbo- gaceni zbiorem dziejow z różnych stron Earopy zebranym i z poźniejszych postrzeżeń mogąc wno- sić o dawniejszych, które Były przed tego dziejopisa wzrokiem .już prawie na nieczytelnej karcie hi- storyi Sławian pomieszczone. Zaledwo ten lub ów ludek bratni, tam lub ówdzie osiadły, wymy- ka się z pod pióra jego. Lecz przejście Tywer- ców nad Dniepr, lecz rozród ich na ludy bratnie i inne pamiątki o tym gniazdowym ludzie sła- . 7 $ry7 a Na 4 B. — 5038 — wiańskim, będą drogim skarbem dla dziejów Sła- wian, jeżeli kto użyć go potrali. Historya miasta Kijowa, to ma szczególnego w sobie, że o uiej wiadomość, chociaż leżąca za zasłoną ciemnej przeszłości, pokazuje się jednak badawczemu oku, i pocieszać zdaje się nadzieją, możności wyprowadzenia jej na światło, dostęp- nóm bydź mogące każdemu; pomimo głębokiego zanurzenia swego w odległą chmurę wieków. Ziemia, na której Kijow leży, należała do Scy- tyi, stanowiąc jej przedniejszą część w stronie północno-zachodniej, żyżna, zdrowa, przecięta wo- dami w różnym kierunku płynącemi, oblita we wszelkie potrzeby do życia, jakie młodociane przy- rodzenie nastręczało ludzióm. Według zaś po- strzeżeń nad jeogralią Ścytyi, znajdujemy Scytów rolniczych, najbliższemi mieszkańcami tej strony, ledwie nie najludniejszej w całej Scytyi, poniewaź najamiarkowańsze niebo i najdogodniejsze poło- Żenia do uprawy roli mającej; dla tegoż i kraina (ierros, ten emepigyśdjtikf nego narodu Scyłtow; przyległą tej zacisznej, ;dgiidłości byla. (r) W stanie takowych okoliczności, posada Kijo- wa najpierwiej nastręczyła się Ścytóm na miej- sce stałego pobytu, jak tylko o takich miejscach pomyślać zaczęli. Na całej bowiem przestrzeni Dniepra w tej stronie, ledwoby drugie podobne temu się miejsce znalazło, a żadne dogodniejszćm *, 4 gr—= ira 6) wyky' nakidójm piacoęh. DÓ3 Xananru ($) — 50395 — . 1; nie było. Szczególniejszego utworu w składzie swym wewnętrznym góra Pieczerską dziś zwana, sama jedna, w swoim rodzaju, wznosi się tuż nad rzeką Dnieprem, wolna od zalewów, sucha, przy- jemne wejrzenie i obronne stanowisko nastręcza jąca (1). Nie można więc ani na chwilę wątpić, że Scyty rolnicy, tu jednę z głównych swych osad stałych założyli, która stanowiła zapewne główniej- szy ich zakład rolniczy i pobyt znakomitszych osób. [poka tego założenia odnosi się wyżej nad czas najścia Daryusza króla perskiego na Ścytyą, przypadający w początku piątego wieku przed Na- rodzeniem Chrystusa, przeto najpoźniej do wieku czwa rtego. Scyty rolmicy mieli dostatek zboża, uprawu-- jąc najpłodniejszą w Europie ziemię Ukraińską, ta rzecz nieulega wątpliwości. Za nią więc idą stosunki niewątpliwe 2 osadnikami greckimi, mieszkającymi przy ujściach rzek znaczniejszych, płynących ze Scytyi do morza Czarnego. Wcze- śnie przeto handlarze Greccy na Dnieprze po- znajomili się z osadą Scytów rolników nad Dnie- prem, w miejscu dzisiejszego Kijowa, juź zdawna istniejącą, pod nazwaniem Karkine. —=——>— M m m (1) O wielkości starego Kijowa, na ośm mil długości obwodu mającego, © gmachach i pieczarach, były u litera- tow dawnych obszerne rozprawiania; obaczyć Zellera: Newę Dź, ; Star. Nar. Lit. T. 11. 34 L ają BSO 2) | Herodot w opisach swoich geograficznych, któ- re na nieszczęście bardzo w Skróceniu nas do- szły, powiadając o krainie i o rzece (erros, w której i nad którą mieszkali Scyty Grobokopa- cze, uwiadamia, Że ta rzeka po swojóm połącze- niu się z drugą zwaną Hippakaris;, wpadała do od- nogi, zatoki, koryta, czy ramienia, zapewne na- leżącego do wielkiej rzeki Borystenu, zowiącej się Karkinicką, gdzie było i miasto Karkine. Nie tajne są nam wprawdzie wykłady geograficzne u Pliniusza zapisane (Lib. IV, c. 12, 15), gdzie jest wzmianka o morskiej odnodze Carcine i mia- steczku tegoż nazwania, należącej do stron nad- uj$ściowych Borystenu i Bohu, u tego autora Bu- gus (1) nazwanego. Lecz w odnoszeniu do rzeki Gerros, a szczególnie krainy groby scytyjskie za- wierającej, nie można inaczej sądzić, tylko, że były drugie miejsca, podobne nazwania, czy raniej, czy poźniej od zapisanych u Pliniusza, noszące, jeżeli ten znakomity kompilator geograficzny, nie pomy- lił się biorąc rzeczy ze źródeł swoich do zbytku rozmaitych, albowiem jego zatoki Cyrcinites, ani miasta tegoż nazwania, nieumieją wydawcy kart Beschreibung aosh Kónigreichs Polen und Gross Herczog- tumbs Lithauen, 10665, Ulm. (1) Ipse Buges a Coreto; Maeotis lacus sinu, petroso discluditur dorso. Plin, Nat, Hist. Lib, IV, c. 12, p. 162; Edit, Colon, 1616, (+) WA ba'n bym jesa 1%. 3b3 Awiw 4 . m ZĘ m starożytnej Scytyvi, na nich umieścić. A rzeka Gerros całkiemby odeszła od miejsca swojego, jak niebo od ziemi. | Przejrzeliśmy wszystkie znajome w druka śŚle- dzenia o rzece i krainie Gerros, x/4/b$liśmy miej- scowe postrzeżenia sami, i nie można było zgo- dzić się na żaden wywód. Poniewaź nic stoso- wniejszego z istotą rzeczy dobrze poznanych nie będzie nad nasze własne przeniesienie krainy Gerros, czyli Cmentarza scytyjskiego do obrębu ziemi, którego środkiem naznaczyć można miasto Rohaczew. Również rzeki Gerros i Hippakaris znajdujemy w Iesznie i Sejmie, które połączone wpadały do lewego koryta Dniepra, zowiącego się Karkinickiem, nieopodal dzisiejszego Ktjowa. Powiemy wyraźniej o naszych postrzeżeniach. W roku 1810 mając zręczność obejrzenia znacz- nej części biegu Dniepra środkowego, w obowiąz- ku inżeniera przeznaczonego do wypatrzenia miej- sca zdatnego na twierdzę, między Mohiłewem i Kijowem, dość byłem w stanie czynienia postrze- żeń, przedmiot, o którym mowa, interessujących, zawsze najupodobańszy w liczbie zatrudnień mo- ich. Z tego wywiązuje się: że kraina Gerros, po obu brzegach Dniepra leżała, gdzie jest znaczna bardzo liczba kurhanów skupionych fna jednej przestrzeni, wyobrażających jakby porozrzucane . , 7 A gi 5 . . niówdńye wielkie cmentarze, nie licząc w to 34* | P LĄ reb ? ju luć aj 01ż+'] odosobnionych pojedyńczo, lub po parze będących; a środek tej krainy przypada na Rohaczew, naj- liczniejsze kurhanow zbiory w okolicach swych mający. Że brzeg lewy Dniepra wystawuje pła- szczyznę, czyli nizinę rozległą zalewaną wodami wiosennemi, na tej zaś nizinie ciągną się pasmem wklęsłości, poprzerywane dziś zasypami ziemi na- nosnej, w których woda z wiosny nagromadzona, tworzy jeziora w lecie wysychające. Że pasma tych zagłębień były dnami zatok Dniepra, które w każdej porze roku dawniej płynęły, przy sta- nie wyższym wody w głównej rzece. Że była długa zatoka, czyli ramie lewe Dniepra, ciągnące się od ujścia Berezyny do ujścia Deszny, a zaś na- przeciw Kijowa za lewym brzegiem Dniepra, były zatoki i jeziorka rozmaicie poplątane i zalane głę- boką wodą (1). Że naostatek Prypeć przy tera- źniejszym ujściu swojóm w dolinę naddnieprow- ską, płynął po niejakiejś przestrzeni, bydź mogło wiorstę albo około tego, jej zagłębieniem równo- odlegle od lewego ramienia Dniepra i stanowił ramie jego prawe Borysthenis occidentale latus, u starych jeograłow zwane, które zaledwo prze- ciw ujścia Ieszny do lewego ramienia, czy trochę niżej spływało, i z nićm tworzyło główne koryto (1) Wiadomo z Nestora, Że Padoł Kijowski dawniej byt wodą zalany i Dniepr inny miał kierunek. U Karamzina X. I, Nota 525, | — 543 — Dniepra, które niżej miasta Kijowa przesławało się rozdwajać i stanowiło rzekę wielką, właściwy, starożytny Borystenes. Postrzeżenia miejscowo- ści za lewym brzegiem Dniepra pod Kijowem, za- prowadzają na ślad widoczny dawnych wzruszeń ziemi tamecznej przez trzęsienie, czyli przyczynę wewnątrz działającą, która musiała sprawić od- miany znaczne -w tej nadrzecznej części ziemi. Dziś massa normalna wody w Dnieprze zmniej- szyła się o połowę, jak była przed wieki; rzeka ta, ma tę własność, że się nierozlewa stopniowie na szerokość, jak rzeki do morza Baltyckiego pły- nące, których powierzchnia normalna zniża się, za przybywaniem szerokości; ona płynie korytem tak prawie szerokićm jak dawniej, tylko zamulała swoje uboczne koryta, i straciła ramiona wyżej Kijowa będące niegdyś. Udowodniwszy więc podobieństwo istnienia zatoki Karkinickiej i miasta Karkine nad częścią Dniepra osiedloną przez Scytów rolnikow, trafi- my na jego początku udowodnienie, wedlug tego jakośmy wyżej założyli. Stosunki znowu handlowe Grekow Borysteni- kow, ze Ścytami rolniczymi, spowodowały tam- tych zamieszkanie w Karkine. Jakoż podczas podróży Herodota po Ścytyi, musiał on niezaprze- czenie znajdować się na tćm miejscu, ponieważ, jak widać z opisow jego, śledził drogę na północ — B4 — i miał zamiar przedłużania podróży swojej w tam- tą stronę; najciekawszym bowiem był wiedzieć o morzach północnych i ich produkcyach, szcze- gólnie cyny i bursztynu. 'Tameczni tylko Bory- stenicy Greccy, handlujący temi produkcyami, przez Panticapes z Aldesku przychodzącemi do Karkine, byli w stanie objaśnić go, względem wspomnionego przedmiotu. Oni teź mu napra- wili zatrważających wieści o północy i odjęli ochotę do przedłużania podróży. Bo gdyby tylko był nad dolnym Dnieprem w osadach tamecznych greckich, nie pisałby z taką pewnością o krainie (rerros i innych szczegółach tyczących się $cytyi zachodnio- północnej. Sama akuratność opisow Herodota i jego badawczy geniusz w nich jaśniejący, na taki domysł naprowadzają, brak tylko dzisiejszym spo- sobem sporządzonej karty geograficznej słał się przyczyną pomyłek jego w opisach. Mieszkańcy Greccy w tćm miejscu będący, za poznaniem dalszych korzyści handlowych swoich obrotow i ich rozpostrzenieniem, zapewne pomy- Ślili o założenia własnego grodu, dla własnej wy- gody i bezpieczeństwa, który obok Karkine wznie- Śli, z tego powodu nastało nowe namianowanie nowego miasta greckiego, które było Chuć. Na- zwanie to znajome jest w historyi północnych narodów, obok Chaćgardyi, Chunnogardu. Zbliżymy się nawet w tych odkryciach do mnie- — 545 — mań usprawiedliwienia, Że Genini Ptolemeusza, byli Chuóninami właściwie nazywanemi, zamiesz- kującymi okolice dzisiejszego Kijowa. Ci Genini bydź mogli Grekami Dorystenitami, pochodzący- mi z przodkow przybyłych, z krainy Kyanejskiej, czyli Chianejskiej , leżącej podług Ptolomeusza, w Azyi mniejszej naprzeciw Byzancyum i trochę ku północy nad ciasniną morską. Inni domyślają się, źe to byli Chionici, pochodzący z wyspy Chios. Za upadkiem jednak Ścytyi i nawałą dzikich mieszkańców Azyi zachodniej, musiała ta cała osa- da nad środkowym Dnieprem przyjśdź do upadku i gród Chuć został opuszczonym. W następności czasu lud sławiański, jeden z najlepiej ucywilizowanych, ponieważ mieszkał nad dolnym Dniestrem i zdawna przeto był w stycz- ności z Grekami, osadnikami wybrzeży morza Czarnego zwanymi Tyrytami, nazywany „dniae, a u Nestora Tywery, Tywerany, stawszy się w lu- dność bardzo zamożnym, rozpostarł swoje osady nad Dnieprem, szczególnie nad środkową jego czę- ścią, zkąd powstały rozmaicie narzeczone ludy sławiańskie, Polany, Suliczy, Siewierzany i inne. Ci zaś, którzy zamieszkali grodu Chuć okolice, zwanego w sławiańskim wymawianiu Kuje, na- zwali się Kujawy (1), Oni wprawdzie poźniej - (1) U pisarzow arabskich kijowszczyzna, kraj Kijowski, — 546 — trochę wywędrowali ku Wiśle dolnej i osiedli za jej lewym brzegiem, w pamiętnej i dziś krainie Kaujawii, nie zostawiwszy śladu nazwania swojego nad Dnieprem. Nie przeto jednak Sławianie przestali bydź mieszkańcami i grodu w mowie będącego i jego okolic. Tu bowiem następuje epoka wznowienia mia- sta przez trzech braci Sławian Kija, Steka i Ko- rewa. Powieść tak chce, że oni byli założycie- lami, czyli odnowicielami Kijowa, a zaś tral mógł zdarzyć, że imie pierwszego przypadło podobne nieco do dawnego grodu nazwania, i powstało nowe narzeczenie Kijew horod, Kijew perewoz na Mnieprze. Co się tycze imion tych trzech braci one nie są zmyśleniem kronikarskim, jak mniemano; albo- wiem u nas samych w Litwie, są starożytne fa- milie szlacheckie, usprawiedliwiające istnienie ta= kich imion własnych: Kijuć, pochodnie nazwisko od Kij, znaczące potomek jego, tak jak u włościan naszych i dziś jest zwyczaj nazywać potomków Stefana, Jana, Józefa, Stefankuć, Januć, Józełkuć; Korew odzywa się w familii Korejwow; Stex w familii Stetkiewiczow, albo Steckich. lo na- m W W W A R _ i A w ww nazywano Kujenny. Obacz dzieło Akademika St. Peters- burskiego Friihna: de Chazaris, wyjątek ze Słownika geogra* ticz. Januta, — 5047 — prowadza nawet na domysł, że wzmienieni trzej bracia, bydź mogli z ludu Krewicżow, albo innego jakiego pokolenia Sławian z Litewskim Narodem spokrewnionego. I to są materyały pokrótce zebrane do począt- kowej historyi Kijowa, podług osnowy których nie trudno będzie po nas znającemu dzieje 1 ochotę ku temu mającemu, napisać wykład obszerny i cyłacyami udowodniony, jeżeli nam samym czas, zdrowie i wiek uskutecznić tego niedozwolą. DODATEK VII O Kurhanach. wmn [p TM Interesujący ten przedmiot dzieje Narodu Li- tewskiego, był przez nas napisany do Tygodnika Wileńskiego (1), lecz jego powtórzenie z niektó- remi poprawkami w tćm miejscu nie będzie zby- teczne. Kurhany, są to usypy ziemne, ręką ludzką udziałane, mające takie nazwanie u Rusinów. Szcze- = a EO O (a) Tygodnik Wileński, rok 1818 T. VI, N, 125, str. 161, A BSA p gólnie zajmą uwagę naszę kurhany Białoruskie, odosobniające się od Ukraińskich, czyli Stepowych kształtem i wielkością. Gdyż te ostatnie są dość wyniosłe, koniczną postać mające, czyli bardzo podobne do stogow siana, znajdują się najwięcej rozsypane, pojedyńczo tu lub ówdzie, zawierają w sobie prawie zawsze szczątki oręży i bogatych strojów rycerskich. Tym czasem z Białoruskiemi rzecz się ma inaczej. Mają w przecięciu pozio- móm kształt elipsy spłaszczonej nieco, w przecię- ciu pionowćm poprzecznćm odcinek koła wyra- żają. Wielkość ich rozmaita: największy jakich dwa w parze będące widziałem pod Starym By- chowem, na prawym brzegu Dniepra, i na pra- wo drogi pocztowej z Mohilewa do Bychowa idą- cej, blisko prawego brzegu ruczaja wpadającego do stawu, w przecięciu poziomóm, przy samej ziemi, miały większą średnicę elipsy stop 22, mniejszą 12, wysokość ich obn od poziomu miej- sca stop 124, odległość między niemi wynosiła stop 10. Średniej wielkości kurhany mają śre- dnicę większą stop 8, mniejszą 44, wysokość stop 2 do 5. Najmniejsze mają średnicę większą stop 34, mniejszą 13, wysokość od 14 do 24 stopy litew- skiej czyli paryskiej. Iakowe usypy znajdują niekiedy porozrzucane po polach, nawet na błoniach suchych, po dwa, po kilka, indziej w wielkiej gromadzie skupione, — 549 — bez żadnego porządku, w różnym kierunku śre- dnicy większej elipsy, najczęściej po kilka do kil- kunastu , indziej po sto i więcej; w rozmai- tym rozmiarze: średnich najwięcej, mniej ma- łych, a wielkie są rzadsze, najczęściej leżą po- osobno, oddzielnie od innych i poparze. Miejsca ich są w bliskości zazwyczaj osad, albo położeń zdatnych do osady. Chociaż po całej Biało-Rusi natrafiają się kur- hany, obręb jednak najwięcej ich mający ma za środek Dniepr środkowy, a szczególnie zacząwszy wyżej nieco Szkłowa, do ujścia Prypeci, na le- wym brzegu sięga granic dawnych MRossyi z Li- tewskiemi dzierzawami, na prawym dostaje za po- wiat Borysowski, ku Litwie właściwej. Najwię- cej postrzegamy kurhanów w przedziale zamknię- tym rzeką Drucią i dolną Berezyną, na lewym zaś brzegu Dniepra od Mohilewa ku rzece Saszy i blisko jej ujścia. ŃSrodkiem tego obrębu będzie miasto Rohaczew, w którego okolicach nieprzeli- ezona i do zadziwienia zgęszczona mnogość tych pomników starego wieku. W roku 1810 objeżdżając tameczne strony w obowiązku militarnego Inżeniera, zwróciły uwa- gę moję na siebie te dziwne usypiska ziemne. W Bohaczewie w przeciągu calego lata zajmowa- łem się rozmiarami 1 dyrekcyą grobel założonych na nizinach zadnieprzańskich, w celu przeprawy — 500 — przez tę rzekę ułatwienia podczas wylewów wio- sennej wody; przy tej zręczności miałem łatwość robienia nad niemi badań gruntownych. Kazałem rozkopywać różnej wielkości i w różnych miej- scach kurhany, w niemałej liczbie; kazałem pod niemi i obok nich kopać ziemię, w rozmaitych kie- runkach i do rozmaitej głębokości: przypatrywa- łem się pilnie warstóm ziemnym w nich i około nich będącym, jako też i odrobinóm ziemi rozko- panej, z czego następne zrobiłem postrzeżenia. 1. Ziemia do usypu kurhanów była nanoszoną zkądinąd, albo z pod warsty zwierzchniej, czarno- ziemnej, wydobywaną w bliskości; często bowiem postrzegałem, że pod usypem kurhana, czarno- ziemna warsta dawna, wyżej leży od warsty czar- no-ziemrnej terażniejszej, tuż przy nim znajdują- cej się, chociaż zagłębienia podobnego do rowu nigdy w koło kurhana niedostrzegłem. Widać przeto, że z poziomu nadebrana była ziemia, w oko- ło i zrównana z poziomem miejsca. 2. Nigdzie bez śladu pod spodem ziemi róśslin- nej, nietykanej, nie natrafiłem kurhana, jakkol- wiek jej czarność zmieniło długie pod nasypem prze- trawienie cząstek roślinnych, czyli humusu. A ztąd widać, że prosto na ziemi usypywano kurhany, bez żadnego wykopania pod niemi dołu. 3. Ładne inne materyaty prócz ziemi w bli- skości wziętej, do składu kurhanów nie wchodzi- «a |Bif = ły; nigdzie bowiem na Biało-Rusi śladu drzewa, kamieni, cegły i tym podobnych rzeczy, nie po- strzeżono. 4. W ziemi najdłużej zachowującej ciała orga- niczne, jako to gliniastej, żadnego szczątku kości źwierzęcych, ani metallów nie znalazłem. wyjąw- szy w jednym kurhanie cóś skamieniałego, na- kształt człowieczego zęba. Słyszałem tylko z po- wieści, Że znajdowano niekiedy kości ludzkie i ostrogi miedziane, lecz tego niewidziałem swemi oczyma. W ogólności podobne odkrycia do rzad- kości należą. Powieści miejscowe i podania u wieśniakow tamecznych dochowane, następne zebrać się udało. a. Kurhany miane są powszechnie za mogiły. b. Należą do epok niepamiętnej starożytności. c. Są zabytkami jakiegoś narodu, który na tej ziemi mieszkał przed Sławianami i prowadził z nimi wojny, czyli, że Sławianie zdobyli te kraje orężem. d. liohaczew w położeniu swojćm trójkątnćm, oblany Dnieprem i Drucią, leżący na wzgórzu, jest miany za najdawniejsze miasto w tej stronie i powszechnie za stolicę się uważa byłego ludu Kurhano-kopaczow. e. Kurhany wszelako zawsze w poszanowaniu były u terazniejszego”pokolenia krajowców, które jest Ńrewiczańskie; wieśniacy dzisiejsi chociaż je — 552 — nie przyznają za mogiły przodków narodu swojego, jednakże przez wzgląd jakiś, dla prochów narodu pod niemi spoczywających, nigdy ich tknąć anł lemieszem, ani innćm narzędziem, a tym bardziej rozkopywać nie ważą się; owszem leżące wśród niw, zabudowań i na przeszkodzie będące, w ca- łości zostawują. | f. Mniema lud prosty, że się w nich skarby ukrywają; lecz moc nadprzyrodzona rozkopującym kurhany, przez chciwość nabycia skarbow, robi niesłychane udręczenia, albo śmierć przyśpiesza. Drżącą ręką wieśniacy, nawet i saperowie mol, brali się do odkopywania; za cudo potćm poczy- tywałi, że ani im, ani mnie nic nieszkodziło, któ- ry przynaglając do tego świętokradztwa bratem na siebie całą odpowiedzialność. Nieznalezienie tylko niczego, utwierdzało ich przesąd, że skarby umy- kały w głąb ziemi przed mojćm śledzeniem. Nie trudno było znaleśdź wieśniakow dziesięciu, w każ dej wsi przy której odkopywanie robilem, którzy- by pod przysięgą wyznali widzenie ogniow i wid- mów snujących się w nocy między kurhanami roz- kopanemi, za moim rozkazem. Ich mniemanie 0 tych zjawiskach i bez tej czynności, bardzo jest wkorzenione, a bojaźń tych dziwactw jest jedną z najmocniej przyczyniających się, do całości pa- miątek nieznajomej przeszłości. Kiedy największą nagrodę przyrzekiem temu, ktoby mi przyniost pieniądz lub rzecz jaką w kurhanie znalezioną, zawsze otrzymywałem upewnienie, że były wpraw- dzie zdarzenia, iż znajdowano monety, ale ci, któ- rym się to zdarzyło, zostali nieszczęśliwymi, a ich posiadanie uważa się, za rzecz niebezpieczną, dla tego nie można znaleśdź wiadomości, u kogoby co podobnego było w ręku. Żyjący jeszcze pod moję bytność lekarz powia- towy w Starym Bychowie P. Fenner, człowiek pełen oświecenia i ciekawy badacz rzeczy histo- rycznych, który przez lat więcej czterdzieści mieszkał na Biało-Rusi, udzielał mi wiele obja- śnień w przedmiocie będącym w mowie, między któremi pokazywał kopią krótkiego wypisu z nie- jakiejś kroniki dawnej w języku sławiańskim przez Dombrowskiego, czy Dubrowskiego w wieku XIV pisanej, w której części pierwszej na stronicy 51, opis historyi kurhanów znajduje się. Tę kronikę widział P. Henner u Hrabiego Czerniszewa bytego Wielkorządcy Białej-Riusi, po jej zakordonowaniu; wyjśdź ona musiała z rąk XX. Jezuitów Mohi- lewskich. Wypisu tego, pisanego literami rossyj- skiemi takie jest z sławianskiego Śrókkkókć uży- wanego dawniej w Litwie, co do słowa, tłóma- czenie. „Kiedy Grecy wzmogli się w kunszta 1 potęgę „przez handel 1 zwiedzanie krajów dalekich, po- „znali, że północne Europy strony nie były bez- — 554 — „korzystne dla nich. Znalezli od niepamiętnie „ dawnego czasu, jeszcze przed odkryciem swojćm, „zamieszkane brzegi Dniepra ludem niepoliczo- „nym, którego całe bogactwo składały pszezoły i „zwierz po lasach, trzody mnogie na polach i ry- „by w Dnieprze, nawet złoto niewiadomym udzia- „łem Boga w ręce tych ludzi zestane było. Cho- „ciaż znajomość Boga prawdziwego nie doszła do „nich, ani wcielenie słowa bożego, jeszcze świat „, nieuszczęśliwiło. Ale człowiek nie może bydzź „ nigdy bez wyobrażenia Boga, nigdzie żaden dziki „„narod nie znalazł się bez jakiegoźkolwiek poję- „cia jego. (óż więc dziwnego, że człowiek bez „oświaty dziwacznie sądził o Bogu i dziwaczne „miał obrzędy? Ślady tych narodow i ich obrzę- „„dów zostały na swojćm miejscu pierwotnćm, „w widocznych pomnikach ich mogił i ustnych „, podaniach ludzi starych dobrej i świętej pamięci. „Nad Dnieprem dawni Skypty mieszkający 1 do „, poźnych, ledwo nie naszych czasow, jak słychać „tam gdzie mieszkają, są poganie. Oni umarłych „swoich nigdy niezakopywali do ziemi, bo skoro „tylko kto umarł, wynoszono go na miejsce po- „ grzebienia, tam innych palili ciała, innych i tak „,porzucali, zostawując przy tćm miejscu jadło i „„napóje, wodług możności. Zbierał się lud, spo- „Żywał co znalazł, a na popiofy umartego, lub „na cialo nasypywał kurhan ziemny. Kto przeto — 500 — „był bogatszy, albo więcej miał za życia przyja- „„ciół, więcej było biesiadnikow i przez dłuższy ,„„czas usypywano mu mogiłę. Zarówno bohate- „rowie, króle i ich żony odosóbnione i wielkie „miały usypy. A kto był zły 1 występny, ża- „, dnego usypu nie dostał i zwierze go zjadło. Byli „to Skypty hordujący 1 polujący (1). Mamy w Herodocie (Xięga IV), że około Mo- tosznych wód, czy, jak chcą inni, wyżej gdzieś za lewym brzegiem Dniepra, widział ten podróżu- jący Greczyn mogiły Scytów, inne zaś bydź mają gdzieś dalej ku północy, w krainie Gerrów, gdzie i rzeka tegoż nazwania płynie; tam Scyty z dol- nego Dniepra zawożą swych umarłych na pogrze- banie. Zapewne z powodu, że ten kraj był ich przodków siedliskiem niekiedyś. Kurhany więc Biało-Ruskie są właściwemi grobami w. krainie Gerrów, nświęconej na cmentarz licznego narodu Scytów i pobratymce ich Gerry, byli owymi sta- rożytnymi Grobo-kopaczami, bardzo długi lat prze- ciąg mieszkającemi nad środkowym Dnieprem. Ciekawa i wielce potrzebna historya Scytów, bardzo mało jest znajomą, wszelako możnaby jej granice rozpostrzenić, za pomocą badań miejsco- kajman izzza SZEJ w O 2 E (a) Czytelnik ze sposobu opowiadania w tym opisie za- wartego pozna, że to jest z treści może jakiej kroniki, o- zdobiony przez kogoś okres o kurhanach, nie zaś tłómacze- nie starego textu. Ds, Star. No. Lit T.1L. 35 — 556 — wych, odkopywań i porównań geograficznych z He- rodota opisami, tak jeszcze nie wiele poznanemi. Uczeni robią sobie igraszkę z jego Scytyi kwadra- towej, a nikt nie dał sobie pracy zwiedzić ją we wszystkich punktach i sprawdzić należycie z na- turą na ziemi. Domysły piszemy geograliczne po lómysłach, a kto po nas weźmie pióro w rękę, ma prawo nowe utworzyć. Postrzeżenia moje tym czasem miejscowe 1 odkrycie przypadkowe ułamku jakiejś legendy, czy kroniki, może i nie tak starej za jaką ją miano w bibliotece Hrabiego Czerniszewa, rozumiem, że zasłużą na uwagę i poparcie niektórych rzeczy w piśmie niniejszćm wyżej wyłożonych, a może będą zachętą komu do badań rozleglejszych, ma- jącemu więcej odemnie zręczności. Oko mieszkań- ca tamecznego oswojone z temi przedmiotami, mało się nad niemi zastanawia; co do mnie, wy- znaję szczerze, że bez wielkiego uczucia i podzi- wienia nie mogłem chodzić, po tej ziemi pełnej pomników zgrzybiałej starożytności. One zmor- dowały swćm trwaniem wszystko trawiące lata i godnie zasłużyły na poszanowanie p Sercu poczci- wćm rolnika, świadka swej szędziwości. 4 <ż _ż GZYWE. w M FSIESA 3 3 SH 3.45 27 > PEAR KAB a kuj leca< mctaka w A lua _ mka e Xad «a uckazcj nófeirh , zmyj Mate ZZ 7723 dele paą - LAAET GEŁ r ti cHłCyte ypzea paLAK * LM. A Ów pkd Madzn pc nry m DE "RS (2 Aaaa Pu 228 tego ee Loaskdkór aiz PORE pro rd. Łe m. 7 ie RZ AOR Ó PK fb pr EJ, prawi ef Guowtycce ; 23 bek mia. żae anel off 6 c 4 K tti m XMlady, W laut amByp, Ja Tocułnch - * 4 fbooc ef PR ca pła< = X pda pypać tema cam f. fmaseż: jaro 4m> ra TE, zę ed z ed 4 u» plnaćcede Pyi aiodki", ra 4% a ną żrać Dla zodki PY 0, | Fimada. Ży ryk Eaaóle - Arad BR ZF ka SZZZ wł mew e, . ut Pac bić be O NZYZE M a SZR Ź ząc a) I m < PAS. rze l— obma), |Te- Ao py) > lą zakughra: mka My kaę Yoke Pępowo byscnparę cić PA 4 taż ,* —1 "kak, 1" ElOT Rodi" baka 3 POTY 'gfh AE WAŻ A "b aóedkć AT BŁ PZąfelnió. 92 72. nc Aut kc XAGPy dęescgcu Dec iewienyyyk, iwajy Yyy tego W «i kaska maż, say Pai Bla pe: Mas KH Me PTA vy blue REY AT ASY: WN ERP TY PRE "jpówydh mua wie uduwowy, 0 Pera ma Lenaj EA natejtew py ĄCE saa CA, Dr tak SJ Watóh jałowej) Głzre (ba - ku k nałoą Praw wr 27 ieżmy "ferrmag, 2 złoży, kaw SXŁy pe KŻ nacynka, "ż-fpignycheę PE GEAR 80 Keefie „kę ez łowi niż paska) Ą aoi WRC „Way lo z jaka s ę pły may, al kace "by pat: mwoŁi 098 A baer s4 użeńe = A Sło ydy p 47 w: wagi ek ata, „prac preyprd lai ae: SĘ tina Kuelu Ra waży fiu 0 bagany Jye ty duż prawe zysk naj do wa WPRY | 40 lae SLA Mazu rada kę klha A may aj kasa YłaJ fa. wy rb pi zde R 44 nalej łasa „e uiruża) ładnej ; aż /gaie s >; w Łlx0. p py A, PRZ... ”/ Ya + 1141 po 4 mać Ykeć1 suty Zap tr <<, fice> m ; , e . ' 8 « + D TER, GHzia/ < / | y AE z (. > UĘ PE PY oC SCE daw ( rd” Stronica I=IV. XIĘGA TRZECIA. Roznzraz I. Przygotowanie do poznania początko- wych Dziejow Litewskich . . . . . 1. — —- II. Rzut oka na głębszą starożytność Buropy se TER + wiki + Jk — — IM. O Cymbrach . . . . . . . . dl. — — IV. O Ścytach, Alanach; Roxolanach, lig iBziy > MRANSU PORYWA NRA | |* — — V, O Budynach i Belokach «1040703002: — — VL O Gotach, Estach i Liwach . . . 88. — — VII. O Wenedach i innych narodach, | z niemi sasiednich « «+» «6 .-« I04. | SG= VUE Oda wimadR Cc 0, Sz TB. — — IX O Połowcach . . . . . . . . 158 — —— X, O Jadźwingach .. . . . „ . . 16. ; XIĘGA CZWARTA. Rozpziaz I. Postrzeżenia Geognostyczne o ziemi, przez Nar$d. Lątewski, zamieszkanej, 194. | — — IL. Starożytne wiadomości geograficzne, ) o ziemi przez Naród Litewski zamie- o PEN AAAA GANEAA SRA TAE — — III. Ciąg dalszy wiadomości starożytnych 238. — —1V. Pochodzenie przodków Narodu Litew- SKIEGO W 0 GZW Szk A w ARA — — V, Wyjście Gelono-Budynów na zachód i tam ich usadowienie SIĘ (4047. +40 40 — — VL O BRussyi i o Russach . . . . 306. S-ZĘ | | .. —aaabana R ii Rozpziaz VII. Wzrost Narodu i rozpostrzenienie siedlisk, czyli utworzenie dzielnic osó- 5 9 Oy WERKE — — VIII. Utworzenie dzielnic północnych , bhych « « ARES: „Że Baca keky tabna- moptrieej wy, nale! „Pd brsa b fo 4 log, retuzaf noy ne dapme adna j W. uaqf yli oda Że w uwrsancłń prxzdAiżh nawy 29 Ni lkow>, w reznyek jnaeknśz AMILO Ata B- my mama! Brnnaj RML Mony, koty 3 Puesupry "p 75 za (AA go A cat ABY 6 "21 poś;: esy dua powiały wydęncj Lud, w jeee Kmfia AA © Ś Lory Łow hi . wale aha caladoy' spe, A pam dej patura) ku tur UGI gp ema 4Ą tem na «2 u taca? > - w? Dubciy e Ya ua, porta SALT Puna — TOW 2 x Lg | Ora Xu Śdudkj waz je Zane SĘ; | | 4 FPP 24 Aa kę 1a, zładiluotżwy Jwudrać 00 dy Be fer 4 "K ; Mosaśdtie z YZ nu1Ad nace 3 "Ble ly w4k- 3 ao Ło aa nt SORY rng na Haojej o Kietutm ka 62 WCÓj. Ka dubu tu ' meFty | fpunaą lg o ms p ośw że (P =. luna. Z jeojlma' En ną di lewę : nafaj a, 3 " idy 9 ze” kanale +3 udlą, Ve waż BŁazoki AŻ 43 fNAKO abe Jlamu'e fruało, R śsejiry A Żodunwdhie m0br't ZNAK, MAŁ > » - 274 K) Skuś niy znany pac tuej ; w a poż a fnud kier, ba nw Hayula krm nasi ke He p poto, podureć oni w | Naga xaebeg lo KMN WEMA 4 fra sam , AŚ: NaWAJ AU/KULe, ZA kdkejo tm W z? WIKAKZA Kae mie" zyk , zdory ś w wspak] Arety dny bwa teu ems Rey, pnadoaj tz m6 Pim pryęniedć naD GÓŁ, Hals, Bey jy aka kre aeg frae PAPEZW TY" i woppy pry | . kJ f ' „A 767 14/ dacie Mil ŁAOYAYLA lec pe 7 A M Zas LA gł sy JE Luuaej'e andy. | sy Ażgść DZ A) uugna/k nie Ń mu anmyyiia tu zna” J ww kami c job tear ak aaska Med kuce / Wełle jak ulu JJ thr'estecdz dlucj, uż perahac „neletyyh 7% prmiDkÓdlonygi wh Mu dieta (tj, 4 JM 6, «w Jwjrit ple kad sei: wiajiana kawał Pizzyenao kia gh. SAM Mapa. Jy6 Aur czy wy, wi dhdeno Im Śriey A dad Ag maśle. SE Hlaoa Że HA LMP JNŁA0 nana, Ze niakioana ADU. UUUJK, wiat, Kier 1 tofalućek ZA nagany ko erugu lażo, pu duń perz Aidzy prad frie 7 mi okówo © prio tcdła ko zb nyeh lu Bnetsy Zaj ac matyyj umaji gile wiymaj, sefene Gy Wady a vań» urojecź dranicnitma Z cez akta feńuag us Na, U Mea ek puavo< e lech At , ale kp p 0) ZNACZ py aD Vieay bełnre/cpe Ja ć w z Ć 7 przeto Al. z my PLAC „738 zlej . 0 s bon, zada ay waż mec MSMlkodę kama ch yaR cech, j/wwo 4 7, ać: ana, nalepa, Wp, me ad faćlhoto ko PARR * m u WANAC£MŃOneMZ rad zenakikGk a 4 ' b, p luag WŁóĆ , fe m eczak w Jqadncui lego ludu przetawa uc, SOBA O, fo peal zj Hof Ka, asi Hier. fa clock Aku, hiemafą polo Mancz? Janoz w śm Auli Wmar'u brew ebay nkarej wy KAMAA > Ali xa. atu priaDhcir kawy hy Mikom, Zadne Ukaka radio, ne ya WCJKAD | 20) MoTNy WE o * SW, PRZEDE: zaje). ata wia nie? Aa. (siog m 4:8 Phi zdłłye a GAŁT, zmay duje - rar Mafu worm, w zany WOP IE odu tdk DZU luj hu, shi, nóż © PO Ma ha wc /XM, AA KO METRAŚ - gesxna? ; Blau LkANO fan ugluo aaa ARMIĄ Hadam i 3 « / : . łach zwa Ra, Matlaażą , + mdhnao, ROPĄ 6 i > zły” $ dy jumięg htz sława: Mt be MTÓN, e labie) byl tdfao, puch NĄ J wa' da, I złe nej nace ZA BW AP” A gw an! ZEM mi, waza pra. maedkieć tekę jwóew us (1]. Paka PEJA, it JABAEZ. a pa JreeY : NOWA zub0 prezy dano Wema Sżih, ye nada ( okrtane WAŚŃ ponieni ł om: | TQutesę, NIKMNA,, Nur. BYR ' Za. TLMA, Ę Ba eoar Am Aalj slady pna. „ srtęcrnoejany W Śudł. Bazkewacii ICN Załęnazie Mpgfna. lx, T. 4h M. 4: ów Baiogcć do ZACTAAM, ; fa LU dziada. Mul mesiha , AG? wska. fa póm en nt, Myjka 47 ej „o u,ticynak Muj aa topa ki "2 aj sy, z A A) nowych daj uj use , | ARK 'pru ie a>, = , cho | Kady uacaana (EMCOL=" nh u .. med, w r/bu, oska kotnadck Sacz null, Vel , 4) ullat , Nmellaki, Wwelełaki, ; Me Mmóflzi , mifze, Mmelit, AJal<4) fualdz) Vuluć „wdłe | ódy ZE Th do w ELKA , UO RE CHCE udka z wk PRASĄ Ag” PA 22 34 | LEE ść e aż | U zy Hyo, a duże WZWOCZAE (4 Jzafawago D. m AŻ fo, Pkarazj. REJ ee —. —.. , A M © nota Ek =" zB mua aldo | dą Pd 7 zza gałigęce nh, a trwal "PPE 4 Ay, "Ulm ser sy, 1AP 744 rmgnib 4 ma morshod na haohe 2 wydał odady PŁ AdkĄ R m Pu RAL wchaudbaneć j palala pa u? u en zaa] mleko np) lg Ry nd Zwalak z tdnik AI boj 2 basy © z pa NA lac/ny / Juegumaja laę mna uięaku 8 M "4 katy Z ca Hi pl 2 (2 Atckóki s łata ? PNE ( ra Me ŁO Meacać Vana j akty Aas_ La lauetrect IR Jw uuch y ale. e v g ik i R, 2 ko nalyi AE Ad dfa, Aką powypgii (2 Wa W roba. 1634.,, W Ka wannie Tm An PA pońsć Ty fne a Hu ulpw hoeuiitej AW Zeno lo ckdunki zbre! lugp peslu, oAżór 0 bu rac dy 0 R Ło rt A 7 | walki Ao. alot ekoacdy, Z ycwy A Th, Isa WZITO: Rów: 7 pda pr A ty przyda 183 zel Danii p EA pw Xe lunorkiy "A | > ludy Jara Zno tu ts soja w Agi Jdt / rea * z dip ky fak O” | ksh > nu / „eg 8 A j ci tak w / zi a kt pei p 46 LĄ amr jekky| FY- (ya byro oi4 A hz. Jladzran yrk Alea 4 Jm, jakoż U) a b : ZA || ge Vze; , at Uucośani chi o pl w notanhiu pYbełoy *.555 ćf pozi k a ke Fa pa (ef, (A 6 / Mvze ,na (4 ży ( — j ń ; praahtew, foelmcce 7LĆ urkaeekcy FU raAf, p ' /akdże m y lafrej le i (PŁa JKCOFKLA Mallgake i « , k. | Jecaty czyli fe P/rew tua w: R Mt Aa neła A ih że A £ Kr b piaqj ęc me — 1 Aer i tat ft. pohać Pur ACO aną er 478 M Amte SARA Łoś? 114 kd KZ m 20 met SA TuAGK far LJ 7, ” s , L4ć 3 44% f fee ob Powie Ri > Ma ZY r a yn ke: fm» 4 ; . 7 ep. * Nap ę ue 784 nak(ir6 Jłalły 4 ta , A 44 e komi! spf dk fóo ros i h "ha yE s t śkkenue 7, BĘ" baesypakajjy, mac PE. IU tale Kaa RK” WZATTZ, ky dc4 (BĘ i 4 + OW 3 zb el ha Por 20, półae ROX A Renu PLA vkojan 16 arhuczeć 48. (i EC ted 4 AAU RY niy uff „Bł45 FA „ky 4 Śriow « WA” g 4 f AC Ka mra tę kce Kynkżoh BACH, / "f r - b cj 4 : r£ © 21 XUU4C 144 AB 'A4 "e 1 4 RAPAG tacć Ke? (c tny cy e yY BA 254 4:44 WZA fac M ład nad sf « 244 PRA. Mu. aa ło Kr 2 Me, edy MOJĄ a Z (ada, "« 7 4 m4 A 4 ! ła ukłony paceńcałami hy mru e patcece. Ż n racetą ja (| r 704607 AG; X tecauyI RO, WZ. YZBZĄ m" A ANĄ a TE ą Ją = W 7 fA f (A f p 2 rate ai tie ? y; 7 1 J Spzn 2c4 lmey' cić, t« 2 z C /FKAC ALCU / 0 frucąt Pate U . A i | : w bi jr” r f Radar caxctin? p— 44 "aha mecie 34 Mle CELE ? * | AĘT e 4 tau Au m iz 6 4aeenuc a ptr ua drce 1 złe Io ZZA 4 r B_ HEY, weś Artek c 71 meió4 aż a AoŚĄĆ ter t!, MC klade ” 4, (; fi faga Fu zas (a 4 e W zd T< p asda 22 Nogatntg u tee Płceć " zdakgh tę , łe: ts — M o ———>— MK szą « jA z s o . - Ź > ak j ” € Js i okala POTY , pacdack: r toż AR m 1; «r < c . « sb Ay /Kandy niu , feh hnój raacdre j / ; » ; dej %h o x Ko Zad 2/4 /: aZadkacze "Ay sdtyózślaa PZ faga 4, i | Wp 4 fre re 4Ś Gyh Peat z ne Ko tac Re j 4 A 7 ŻY h fna> /€ A 4« 0 AAA AW /eńur © ACR vayli 7444 Jancz de a ch zag” eegnę 4 a ko póliccoreć e ke NY nu 6 JA rac AR) pete kecece, a wd rw 1 Aa+ nalewka P+ © An e na, A At Xe Jam 7 ęmaż das lua, x< r „ * ; 1 y hant NU , Ao pah la lee eres fJ/rm$ęcr, t UL ) H+l yZAE PA I . 4 | PIŁAM LE PA) Aa (A.4t Aa. t Kn, APT , Mla Że /rAW na ZE wzi pacej weaek: 3 śoatgch wa. | / > Aalu zy ł Gnącn r U2* 1 4 - ( ( f PZ Z dflecdaiu A 7 ; / A » 3 di y/ JAVAŁ " 24 m4 nańnia je paeĄ e nu lkAa4 re nyałoco s caypiolad pet Ą jay PUJAJ Go (a P A tomy A« 4 lo skale, Gr 4 /4 ' Zdize 741 dt y ag Ję k łr1rm-1 (IHAMAMAAE> 7 planu la Z A "ZA łeć rm ne ; 4 ? 1-4 4 /G4 A 4 ArL4 ma ARE « . „y ) Re / NE ) 4 s CZAR 4 44 PZ ZWZZZA 71 sęka, ? £ AaAl Hoy rachadę (GE, ie kina ? (esy Mon. Ą " 1 1) . : . +4 ZKŻ LU AAU, ROZ z pa lane 6 y NOWE ZZ | wAa At ZY | lep" di bic! nadany, ARG © pause laty de qę , a klej! 774 pała? - R, 4 /4; ' SAM u40Us< Jan Alfa Ra 4 KA, ONO (Asta tTteć — t44 recz Ła Gua, ; "PRZE Z lylho Pv/* b CÓW httnicalur' UHAO 54 24 mady > T / A » Hujuihiu nania 2 jek o CHldnue/ MIAŁ głęboki | pla" pe amat uaplęae cie lt - ly, packle PE: | AKOX 1 packakrynstee pęd A "P> Ah) 44.6. Atuuy uł, | AGACY | vnał! pilne trzyeh , kiosk. lozka 4 RB POAWĘSGE > ulka xe fe” uamdy „my nacily toy" po „PEMAPOPA DOO La +, RrFbar OZZZ 'e 2 Śdallę xa, Ń + j ZIE , A/ A (4 VA TA tępy i A, sa: Au fe yi 4pwzieona bis AŚ ! e Pó! 1 2 SKU wj ky a 7). 4 f-' "A M PZK: U 0 r > .( „a (+) pwaypaj HUM Z (42 „icz w 4 padac la (A Ac to u Z Ż/ > + Y ngak „kę /Nh 4 AA, pań .022>. k ua 7 "ER. : | R Ye Pn1tł AY AG z ń uf kde PŁ dgyea”, rę Haftcanej) Marcia. WADĘ, ść A dh, / je pay he prniuł ull e tiaśMaa, 2óś "h / ak ' Po o, 7 A was ' 444 "MP mah , afke ea PY PA zmndę faega i 4 , | 4 ŻĘ e, ężć 414 ZERĘ ŚJ ś A Kd 2 Lay Arni ka2 zur © 4 ńllna JYP. PZA AJ P 4RŃ ŻĘ tuc - ć JH ju L«ć 7 ae byy gr: PP 2 y | 4 Ja Aa, Zna, AO cienłfa WYJ ferma - " f / Z MU4L, z akdwódia u, Pb kosężźy ray FLAC / nefky ż oxke lh yra! pln weak Z du machaj „kn . Ą « My hau c u J'wuwóka ipaluay ME | ź 4 lud L7/ (e . A scśiako Frua 4 jes Nana Pil A. A ka A leon? ; 4 Mż waż, zutefia wej Rpa yayth s wdw» jęk ków. a i 7d uk fe nej r / Zztcofą e PYA A tlacauć dua2żf 4% R | dla KS je maca AE BY, sk „6d ze +clqL 4 © akc p Rpbey, aw4 t< Z (ÓW lecz 3 a (A Ace V4cia płat U «c lacay "UWE byś łe ( "eco ę Ude ualaby l4 Meay 16 j Edyp Yżzać Ze maę , PY DE rep AŻ 0 pm łe luk AC ale nłc n > znaj t W a /tes bee AMALUL1U Ada ś: uaęjy s kre „farby 4 maedrań, Ma 7 tedne MATA aury Ao, / "ch Te: AA Kd Z Moeuncnagk taq Zł” zw śą Zb tok z. Mea ne 4 nach, eń, da u,Ż/Mater psącefa fp. Weaż/ Act /42n «1 „late 7 DZ totrafą ZYŻ: o, k paccho nauce pa dt Z ec | M, X adcsfa « ZAŁO Pzadeek KK, 3 NEA Bp aa / u e a A j Wy Waż (Pw, EŁ 37 4 Gw Ą 1 «44 " A 4<4+ znak AŻ 71444: KC A - NZ GKS Gdk Fdzezs 1 2421 Z *RE kzawóć A WZA 71 wiej PZYP. 4 ej RZ / Ż odj Jira Mig „ami lg z A „j zuknój kę w gb (pat 4 p « 7 MAM f / A Ua. Ado > Ł JV" W Udrriu ; gąpuaj fa nag lu: Ornych. 44 rr 68 (LĘe ns ram jedn połed yKaclng pucKle Kae śmie 412 Z b 2 softtte ; buu. s ugpytwacy, pnacaraly A jedne aaać ? ZZA 1CHY af/AUO MAE 4 a ffa nakla ZZ MEL, ZN AREN CJ tej tat 927724 z le a Ka dali I WY, Ja: Gy leca j4k kaj lane u alauy A uda” £ /r/ 4 ę , ", ne PŁLŁR1 M oliu4e rulE (45 24 44 edaią. ża 44 , wada 4 kane. k maż ż A AR La Łeć $, LU Ł4 p Jay nurktiwci b etegy Ju Ko "24 Ac. w £PĄ hyh ŚW GA Aneetkotek te zając nem ły kozzkź! ekg uaiceóce Pay patar'e be dań 4 , t«” $ Ł ada Pza "PA PA AGI Ph Ź af jauuł liaore?, Że AKMLeg JĄ bzydę" , i g ; s. LJ i « Kox baj ZĘ "24 11a PNE ray Weccecly sk tużź - " * f r f nt; e8 ne 4XC/4 a Nade 7 te PRM He wła Kea? ad«/ c/ og | ja h 54 Aa paladnce taa 7 a la jecene 147 -2 | | Wa , PAP. (rad TA BSD AH Uuyah naznalezę 4, pen Freceah laska . pa lima lifuo ŁEZ dk ) ) Mauch padack, eko Mder uuhn fi May" dy e PIE ZPA Dn RZE. Jl nkda, Aj 248 rtefq ualhuć; 3 allgki ee JPREKJ - Ha MFA: ja BREEZE. Of, FAULK 7 t4» Kutt'urech napłynie aprki, j/kać ' ł ke AG l EU ne LEC 14 (4 4, lecę na dfcy tl af n” ? A r * a ' % 4 4 ; ł r w zk. Manu, Ka n4 fuafiaj!, lę A af tr ) H Ke a lua 6, y 4 : Z 4 PE BSA | LEE, prada Auto a cezg hy ; d y z 1 C75 1 ” | (a dwe PARA «e "Najcoar'alb dci, jako do | Bęe daciki fa | Zaać' t icagyh UGA e1 / AREK | y św 3% PU ORL AHL Ą ta 7 « 44. A r , 4 rdeź h | naj ara na 2 ' J TUŻ: dalimy Bej Ź | POPU po Acey * [an z 4 jg paelecece +z sf 4 + Aru CY /ócz u, Marna, p» 4 29) AA ła (af przynad toja 4, f/ s a s s x ' ż 1 ir aj ZŁ4 L ULE CL kak pycęy naa śicce yy ł / , r > | Het Nic ni. pnżeprwifkwtynywk REKE | PPE | „—— - SakceCa GE 1 z / f1) Mopnyglow / * dd za nay lu, dua ko ŁY Ad 721 CJ aacakeg ng q | PE? „A » Mykć ponahipudoknyśh. (/Wean uż pacorzuknu o Ak ZZ kaca? IŚ Ż | i | ; > , , 4Ń«. 4 ; AL | 4 tusiqcdknct Xe1ah pokuj aaa Ą d, tua cy U eu ŁĄ af wccjęć , A z | 7 | | r 1 ' Ził dył 4 mj £ L 4 | ; 231 „227 rf „sdsenz ARK pęk 1 na kysk natej tiach » A (nachidte hsndujz ( A Re Pima r 1P £ 1 e - u ae b © tWaę 7? psnto "ZE os zoplókch rud kre" 4 («4 £ - f 1: ! Jnaly Raokyę | £ tako Mał, KFU WU M 4 ty pady u Phuż pne Bla nd), 4) , Z 4 LJ r +. zfA AAAŚC4 13 prakt, LL kler PŁA- 7. | gk na POP A A uz R sAzł tree 4 aa j piedgkridac tc EPAR REE PAID W ają Hnasy | 29P8 race. leg: 5). de Pó 7 4 + j DprązĄj NL J PYUAUG q Pat. y p »ą Kozech lad uacyshy 4 zasłał "oł 44% rej | uałuaje 248 Aa pe rozlzt yk NPRDEZA | | SAGRA: najdcję 3 kla. z ka dad / Ł. J zy 3 M, dł, kŻ. frnyfad (AJf dosa 27 Dj ) „AS 7 hóyę* To, j 4.9 y £, p f LF4 j ź ; | 7 (fimo tia > AYCAQ<ĄilUutit Ł£UAC(LUr JC NAWĄ ĘĄ (Isa ( 72] r )'6 4 ś m , * £ /) ą A "EAdUNM ea dryn, Nać PeUfolL LCYAjg nę ią ) , > y* > ' sp f, ) kAłm CF TNAAL A AL wA Hacda ME 094 e" „AMC j” i ka, 7 zd | < . /lyż ff 4 : y Ls KAE Xat OLEG na rAeAh O IFA, xt peŹ "A spa h : dy 4 / AMA ; 4 ( fe sek, uży date” 4d ZEWWEŚ rc Łotńęż / / « fa 4 ZA © 224 p” 4 PA. Ł y, , ' ; £ / *e CAT Eivrui_, 4-4 4 AA LHA A IL s Pe" / 7 p d hy " 4, p 7 4 ; (CĄą AE 14a a / 0. i ; : , Ę 444 FULL 4, kar flWAfela Pe. 22277 l» „MAE AAA f MAL? L4 44/3 £ < 4 4 « / fr 44 xe ?LfCL PAL "rebaę » jeńdai +63. 14 Niysrdai, | / " 4 / . i | Ż ? "JANI 4 oPh „Ary ny eh GiCHRaK 4 t>W KJ? AP 4 4) 4 2 s A » j -_ 74 > 7 4 Ł t i lilia , Ro łą FA ków śz: ACH G KA) Poza Ło h / s m Ó: H PME wy 01 : ky J'xcto IUPLĄT BG fa fyy, 4 « 6 : / t, , 7) ' a nad, PY , Ka, /h c Pługre ky err tece RETE ( ( "LIRA i = ( / | U / ć ZYĆ € MMA t/ Am A i £ ; ćw kar rng (ACLEj esicy p, k , / , * ' LJ z s (7 A "m, ' ś 4 k X1u ra TYJ, Na F 1.. A GĄC CE nA AE: A6, ' 4 : 4 lege Mc cz (e tt YIĄ r Adin t „ek / Grez «4 AcCeaę 4 > JĄ r Z" eg KACOALy Aer iaat_ aaZaf et cx hre ZAŻZZ A Aaypaedec a! je z = ' 1 / Z Nat y/ , > ' „ sdkiacj 44 (kpanece 7 44 At Płrec: J4 dituat neadfe 4 14 - F / < 4 4 ( .28 s f KĘ TR ZY ef 4 1 / Po 16 jęzzęsfrzem / 4 4 — " sy ekr / s żę 14 1< ati PERCefC i" Ze pórnccettEFA R ; "5 o A t- AP Le 4 | / a ik uko wswą, O zań Are afty" dm PA Z śdowy A "WA © soi (ke, pracze prieke 44 a kńte A 4 FE Ark kre 4 ę. A QU4EiLŁ Jucl fu" PLEC ke nij p <6 epa hy de, o 1 fony a ap (p « ACL, A les gna " lu ta 7 KY my. , 4 ; 4 y A r ś (Hua r ia a MZR gó Pńźw 5 Lu r" raki A Lil fota , Só 2. lut Aer wofacf' Kr r ac naccekacecy ćL4 | cyk tem 2 udeyz chax o pacuey J ylęka, 2. sężokkwiąc i 1 < pe zpunó 4 , fe. > $ Pr pary POŻ (09 FAL BBC aty 74 Y/MNt z SĄ" K(Ą — 7 | Kuc TĘ « KALE / P Tlen 2l j : 7 WLŁA4ACACG; 1”, 4/P +47 4 £ / ŚR / e 4 ?, h | , a. l4 zal eee, al Eilftuc(e W, (har AfŃnacfA Grey AZPZTEJ : le, / aucny, „af ka py, 8 REC ZA TZEA /) Grau , pechną le y Aiaerai a hcj Mo Z Mal ULE, ra „MA(LP4 £, / p Mia 714 AR yYrx1t na 4 "4 14 / 4 PA 4 (wk łe NÓŻ (4, i U KaniEnie U X preKkache 7 / / uw ag tucz „ałte 7 Ay adds, 4 x pet ej ZER cw Abc (We / A z bn ej Acer peceta :j ano gor pęk złych tu Elac, " a RZ / // z, 2 »y Pp” + p "r4 Ńn z" 7 ra chę fo Fa - c A 44 4 4 / £ y. / 4 a / 1 : - nerwic da i G i ziżń ha r r/ntet PUcA (EF AE p ń | ? " ” f | ? „. ta ap 2 0 lez o wińniadni we” , | h | Acą Aa eg A cra4 4 Kaa no kdraanc_, da. t«< "PA 3 żył ( 2 la A lay 4 Huacecz saa mle 4, „ z 4d d 4 z ej y ii 7 de /As4 Ar er tac Pzrk PR det , pameńku , dytni ku, gopeżEć wk Za PZ ać My / RADĄ / (l gło A lane > 00 ; > kad uda klancznz e 1a deja Salsa diś: SE PA 7 1 aylec ŻŻy' PET r / /a LTFC 7" rA + " (rora$B Atla A rc4€ fety pae iw dc ACK p rady 6 ' YXL J (41M „pd PŁ 14 "PACILU: rece a (444 , ZY Ą Ka 6 4 |