DZIEJE STAROŻYTNE

NARODU

LITEWSKIEGO

PRZE Z

TEODORA NARBUTTA.

TOM DRUGL

SLEDZENIA POCZĄTKOW NARODU LITEW SKIE- GO I POCZĄTKI JEGO DZIEJOM

Z TRZEMA KARTAMI JEOGRAFICZNEMI,

e R ES 1. CA. © CZE p A

WILNO.

NAKŁADEM I DRUKIEM ANTONIEGO MARCINOWSKIEGO0.

1837.

e.

4 - . 5 A | ) ; a ) 3 / f 7 7 7 : LJ ę Re / rzadu be j zt Ak kma ro /łlyg PF Pat 2 SPAEE / Z: $ Ż . 4 4 , |4 | "AR ; s f/ Pr ECA. 5 fAAŁ , PU €AWVNAAŻK_ Zyriia wzańitą L- p w ; | 4 A Ł ę (43 F f(ą _ * m Np TZ / ć_ m p ź 4

„wra. jmwenda :

=

łe MZ *

447: roż=

MN olazov: P> 2 e! zd,

py ÓCŁ AA ó.

4 >

| > » wy . fa

jr 47 he. ea” 71074475 fo eeco Ą r <4*- ś

Młoj, , f. +xg 7 fo (e ke 3

A

Dozwala się drukować, pod tym warunkiem, aby. po wydrukowaniu złożone były trzy exempla- rze w Komitecie Cenzury. Wilno 18386 d. 14 lutego.

Cenzor, L. BoRowski.

DZIEJE STAROŻYTNE

NARODU

LITEWSKIEGO:

Lom ID

PRZDEDMNOWA.

Zaledwie wyszły z druku rysy religii, obyczajów i dalszych rzeczy, stanowiących wstępne poznanie dziejów Narodu Litew- skiego, pośpieszam oddać pod prassę "om dru- gi, zawierający wywód pochodzenia i kolei przejścia przodków do ziemi dotąd przez tenże Naród posiadanej,

Nie znajdzie i tu czytelnik-tych powabów literatury, które bawią historycznemi nowo- ściami 1 udatnością opowiadania; przyszło bowiem zająć i ten tom jeszcze przygotowa- wczemi rozprawami, żeby ułatwić następny ciąg dziejów, nie zaciekając się w przypisy obszerne, wywody i dowody rzeczy pod opo- wiadaniem będących; dla tego jedynie, żą.te rzeczy nowe i nieprzetarte jeszcze, ani krytyką, ani wyłuszczeniami szczegółów, któ- re z rozmaitych zebrane pism, przyszło w je-

dnę całość i pod ciąg jednych dowodów pod-

prowadzać. Pod tym więc względem, Tom

niniejszy uważać się może za źrzódło, z któ- rego ma wypłynąć rzeka historyi, do cza- sów ostatnich dosięgnąć mająca.

Nie pochlebiam sobie, abym wyczerpał wszystkie źrzódła zasilające i zasilić mogące pracę, przewidując, że ich jeszcze znaleśdź się może nie mało. Ai tak, mimo starań przez czas nie mały, pracy i nakładów, niewydo- łałbym zdążyć do końca zawodu mojego, al- bo przynajmniej musiałbym szukać pomocy w bibliotekach stolic państwa, gdybym nie był wspierany literacką pomocą przychyl- nych temu zamiarowi współ-obywateli. Bi- blioteka Szczorsowska, przez względy czci- godnego jej posiadacza, wspomogła moje pra- ce nie jednóm rzadkićm dziełem, za co winienem wynurzyć niezapomnianą wdzię- czność. Szczególną winienem wdzięczność JW. Alexandrowi Bychowcowi, za bezinte- resowne udzielenie Mroniki „Litewskiej , w starodawnym rękopiśmie, choć w części dochowanej, ten świetny pomnik dziejopisar- stwa oryginalnie litewskiego, o którego wy- kryciu nadziei prawie nie było, posłużył do

| |

REP py 7 ów

|"

"Z,

O EK 03

uzupełnienia wielu miejsc w dziejach na- szych.

Jak pracowita jaskółka kleci gniazdeczko swoje pod strzechą rodzimą, kleci z materya- łów, jakie jej ziemia ojczysta dostarcza, za- ledwie kiedy niekiedy podkrzepiając zwią- zek budowy swojej, znalezionóm dźbłem, lub kwiatkiem uszczkniętym, które obca wy- dała niwa; kleci ożywiona jedynie nadzieją słodkiego oczekiwania, Że może ta praca mozolna nada wiekowanie potomstwu i prze- niesie pamięć jego rodu do poźnych pokoleń,

Tak i ja podejmuję trudy, cały się po- święcam tej pracy, której osnową mate- ryały zebrane na ziemi rodzimej, udowodnio- ne i przyozdobione zasiłkiem ze źrzódeł ob- cych, dawniej znanych, i nowo wykrytych; spodziewając się, że utworzę całość, mogą- słanowić zbiór dziejów Narodu Litew- skiego zupełny; nie mało pożądany od swo- ich i obcych, rodem spółmieszkańców pół- nocnej Europy, spodziewając się, że wyja- śniwszy nowe w tym przedmiocie pomysły, pomnożę obręb poznania starożytności tej części świata.

kia Bei maż

Litwin z urodzenia, Zołnierz od młodo- ści, schowany w zasadach miłości cnoty, pra- wdy i honoru; gdy nadwątlone „zdrowie ka- lectwem, nabytóm w zawodzie sławy, nie- dozwala służyć ZMowansze w polu, ani za stołem w obywatelskiej posłudze; ileż pobu- dek znajduję do przedsięwziętej pracy ocho- cących! ile nadziei pocieszających duszę, ro- dzi się w mej myśli! Jeżeli do wykonania przedsięwzięcia mojego postrzegam zastrasza- jący ogrom potrzeb i materyałów, brak mo- Źności i usposobienia, wszelkie zawady spo- dziewam się pokonać, przez gorącą żądzę przysługi publicznej i tkwiące w głębi du- szy uczucia powinności.

TEopoR /V ARBUTT.

Pisałem w Szawrach r. 1855, Maja 8, v. s.

= <A

w”

a, TER BG || ma

j | d

DZIEJE STAROŻYTNE NARODU LITEWSKIEGO XIĘGA TRZECIA.

Sledzenia służące do wykrycia po- czątków Narodu Litewskiego.

G

ROZDZIAŁ L

Przygotowanie do poznania począt- kowych dziejów litewskich.

1.

Jadania gruntowniejsze o począt- Uwagi ogólne, kach narodów, w nieprzestarzałej pamięci wzięły przyzwoitą postać , trałniejszą, niżeli w wiekach poprzednich: surowa krytyka oceniła prace da- wniejszych badaczów: poczęto szukać prawdy na drodze porównań dziejów rozmaitych narodów: rozpoznawać języki i ich odcienie dyalektyczne: zbierać podania, powieści, śpiewy gminne: dośle- dzać z pilnością zabytki rozmaitego rodzaju, szcze- gólniej pamiątki religijne. Tym sposobem, przy

Dz. Star. Nar. Lit, T. 1I. ż GW JORAGZYRZEWNSEY ZAEBEJ

„4

HA NEZEW

wsparciu źrzódeł piśmiennych, szczęśliwych i tra- fnych domysłów, odkrywa się nadzieja do wydoby- cia rzeczy historycznych ze mgły upłynionych wie- ków, bardzo nawet odległych; nad spodziewanie poprzedników naszych, jesteśmy częstokroć w sta- nie, wykazać fakta, bardzo ciekawe i bardzo ogół dziejów świata interessować mogące. 2.

Trudność Dzieje Narodu Litewskiego, tak OZ trudnym, tak dawnych epok sięgają- cym, i razem, tak nowym i nieobrobionym przed- miotem, że wymagają wiele pracy, zdolności i nie- małych nakładów, przechodzących prawie możność prywatnego człowieka. Ztąd urasta zastraszające wyobrażenie, dla biorącego się do tej pracy, szcze- gólniej dla mnie, któremu i zdolności i środków bra- knie. Przykuty prawie do wiejskiej samotności, zaledwie mogąc potrzebniejsze materyały zgroma- dzić, pracą i mozolnemi poszukiwaniami, nadgra- dzając niedostatek związków z uczonemi badacza- mi dziejów, otoczony częstokroć nieprzyjaznemi temu rodzajowi pracy okolicznościami, jedynie za- ulany w gorącej żądzy, wykrycia prawd, ściągają” cych się do tego ważnego przedmiotu; postanowi- łem udzielić publiczności ten zbiór dziejów Na- rodu Litewskiego, owoc długoletnich badań moich. Szczęśliwy, jeżeli tyle dokazać potrafiłem, żem od- krył drogę zdolniejszym odemnie dziejopisóm, (je-

|"

pry

a a "zz

ZATSU SK żeli ich Niebo użyczy kiedy temu Narodowi), żem nagromadził materyały do uzupelnienia dziejów; północnej Europy mieszkańców. Upływ bezhisto- rycznego czasu, zapomnienie przygód ludzkich, niedbalstwo pisarzów lub nieoświecenie, dość juź długo panowały nad światem północnym: poginęło tysiące najwaźniejszych pamiątek: pora więc, aby- śmy ocalić usiłowali te, które się pamięci naszej i postrzeżenióm nawijają.

> Obrałem sobie drogę najmniej utar- Rodzaj badań.

tą, po której dążyć usiłuję, do wyświe- cenia początków Narodu Litewskiego, bardzo da- wnych epok sięgających, w odległej znacznie staro- Żytności mających nastanie. Idąc porządkiem lat upływających, wykładane będą wypadki, jak po sobie następowały; lecz ich całkowite udowodnie- nie, częstokroć w następnych paragrafach dopićro się wywięzuje. Dla tej przyczyny, należy upraszać czytelnika, o zawieszenie sądu swego, nim zupeł- nie ciągu rzeczy nie rozpozna. Śmiałe i wcale no- we pomysły, tu się opierają na całkowitej dzieła osnowie, które z postępem swoim objaśnia rzeczy wprzódy powiedziane; mimo zaś ustępowych i na pozór oderwanych rozdziałów, albo raczej zbioru niewyłusczonych dotąd materyałów, odkrywa źrzó- dła ciągłćóm następstwem połączone , i przygoto” wujące do pojęcia całości historycznej. Natural-

1"

Wiwa) SDE

nie, taki sposób opowiadania historyi, nie może bydź ozdobnym; lecz nie było w możności naszej obrać - . © ż . * *. A innego. Łamiąc, tak rzekę, pierwsze lody, wypa dło mieć więcej względu, ua udowodnienie no- wych pomysłów i postrzeżeń, niżeli na przyprowa- dzenie do stopnia godności historycznej, tych pier- wszych zarysów. Dla tego, zostawiliśmy im skro- mny tytuł Dziejów. 4. Obok tego, często natrafia się niepodobieństwo - 4* 7 1 D y r ? ń r ) i Hy utrzymania zupełnego ciągu wypadków, zwłasz cza, im wyżej w przeszłość wzrok nasz zwracamy. I któżby chciał inaczej, znający epoki bezhistory- cznej słarożytności, epoki ogołocone ze wszelkich zabytków? Długo trwająca, w północnej Europie, nieznajomość pisma, rozwiniętego szczęśliwie na południu, wojny, zamieszania, poźary zgubniejsze jeszcze, odmiana religii i urządzeń cywilnych, obok ę LE . kK= Ą 1 £ 3 4 * nieoświecenia powszechnego, pogrążyły w chmurze nieprzejrzanej przeszłość naszej ojczyzny. A dru- giej strony, dawniejsze związki z oświeceńszemi narodami, były niezmiernie zawikłane, przerywa- ne i wzuawiane naprzemian- Zazdrość handlarzy r morza Śrzodziemnego , którzy sami jedni prawie wybiegając na odległe morza, z Oceanem Atlanty- cznym związek mające, uprzedzeni zawsze nadzie- odkrycia skarbow w stronach nieznanych, sta-

wiła nieporachowane przeszkody do znajomości Pół-

ZE ZW PW R = mzzzzaza + A -

poko WIRTEMA

nocy, więcej jeszcze, jak barbarzyństwo i niego- ścinność śrzodkowych mieszkańców Furopy. Lecz, kiedy bezrząd podkopał kolos potęgi Cesarzów Pań- stwa Rzymskiego, kiedy nawała barbarzyńców po- chłonęła ucywilizowane kraje, zamieniła w pusty- uię i fmentarze, obszerne Rzymian oświeconych dziedziny; dla północnych narodów wykryły się no- we okoliczności i chwila nastała równowagi euro- pejskiej. Prawda, że długie upłynęty wieki, nim się to barbarzyństwo wytrawiło w narodach pod- bijających, przez wpływ boskiej Prawdy, lepiej po- znanej przez nich, która sama jedna niezachwianą zo- stała wśrzód ruin oświeconego świata, wśrzód prze- minienia tylu pokoleń w narodach, która zapaliła pochodnię nowożytnej filozotii, mającej blaskiem swym rozegnać pomroki, unoszące się nad widno- kręgiem historycznym. Nie można przypisać stró- Żóm i nauczycielóm wiary, niedostateczność postę-

ów w materyi poznania dziejów: ponieważ ducho- ł ]

wni najwięcej nam kronik zostawilij leczunieszczę-

wszysycięgł» Zkąd inąd znowu rzeczy postrzegając, widzimy, że był czas, zwłaszcza na ziemi litewskie j, kiedy pochodnia wiary i oświecenia, wydawała się jej mieszkańcóm piorunem zniszczenia i ludzi i pa-

miątek i dobra wszelkiego. Dzicy w sercu i czy-

nach, zbrojni nawracacze, podbijając ludy, tak da-

2

X V w

ar R Za

lece zapomnieli o człowieku, Że, wzorem najsroż- szych barbarzyńców, wydzierali mu życie i droższe nad życie narodowe pamiątki, swobodę i pokój do- mowy. Nieszczęście nawet chciało, łagodnemi drogami przyjmując oświatę w inuych stronach li- tewskiej ziemi, nie zostało ludóm, nic, z dawności, całego: ponieważ, albo uprzednie okupienie samo- istności, krwawemi wojnami oznamionowane, albo uprzedzenie kapłanów chrześciańskich, poniszczyło bez braku zabytki krajowe. Pokruszono posągi bo- gów ojczystych, powywracano świątynie, wycięto gaje święte, inny język wprowadzono; zabroniono schadzek publicznych na miejsca zwyczajem uświę= cone, na których śpiewy, gadki i powieści, przypo- minały rzeczy, do drogich wspomnień ojczystych od- noszące się. A w tóm zatraceniu, zagrzebano nieod- żałowane dzieje narodu, które, swoim zwyczajem, słynęły na tej północnej ziemi, mając świadkami nietrwałe pomniki wprawdzie, lecz wznawiane, od pokolenia do, pokolenia, odziedziczoną miłością na* rodowości., Poświęciliśmy tom pierwszy niniej- szego pisma, wykryciu mytycznych pamiątek, dro- gich sercu Litwina, z których się wywiązują źrzó- dła historyczne; w tym zaś tomie będziemy samych dziejów opisy wykładali.

D.

© źrzódłach Niówiąc o źrzódłach historycznych

historycz- nych. _ dawniejszych, nie można ominąć się

+

AA, ANJA

wzmianką, o nowszych, ale i tu nastręcza się udrę- czające wspomnienie. Litwa, połączywszy się z Pol- ską, złożyła dobrowolnie swoję udzielność, wpadła w zamęt bezrządu polskiego, który jej wydarł obro- zewnętrzną i znaczenie u sąsiadów, wydał na łup niszczących wojen. Upadły warowne twierdze , sama stolica pokilkakroć spłonęła w ogniu, albo złu- pioną została; archiwa publiczne zniszczały, albo przez złe strzeżenie uszkodzenióm uległy; kościoły i przybytki chrześciańskiej bogomyślności nie do- chowały swych skarbów. Wypracowanych dziejów doszukać się nie możemy (*); kroniki i zbiory dzie- jopisarskich wiadomości , ledwo w szczątkach się ukazawszy, sprawdzają tylko wiadomości, z podań i pism pozostałe, że były i rzeczy obszernie wykła- dały. Z drukowanych, jeden Stryjkowski stoi na czele; a po nim Kronikarze Pruscy i Inflantscy. Niezaprzęczoną jest prawdą, że ten dziejopis byłby szczęśliwszym , gdyby tylko chciał poprzestać na sławie zbieracza pamiątek i rękopismów, które miał liczne pod ręką; lecz, na nieszczęście, potrzeba mu było historyi, na księgi i rozdziały podzielonej, na którychby czele umieszczał imiona wspieraczów swoich. W tym, nad siły obranym zawodzie, bez najmniejszej krytyki, ostrozności w datach, poró-

wnania, rozbioru rzeczy, śpieszył nasz czcigodny

(*) Wiadoma historya Litwy Rotunda,

8 poprzednik, i słusznie śpieszył: bo mu nie długie lata żyć przychodziło: bo itak nie spełnił wszyst- kich zamiarów swoich. Nie oszczędzał on pracy, to prawda, lecz nie umiał jej szczęśliwie zażyć. Kronikarze Pruscy zostawili nam szacowny skarb pamiątek: lecz wiele z potrzeby zamilczeli, więcej opuścili przez nieawagę. Łotewscy, czyli Inflant- scy, wykrywają , dzięki staroźytnikóm nowszym, nie jednę drogą perłę historyi narodowej. Kojało- wicz, Jeznita, opisał dzieje litewskie w łacińskim języku ; lecz on poprzestał na prostćm ułożeniu w formy historyczne wyciągu ze Stryjkowskiego, nie zawsze trafnie prostując jego niedostateczności. 0.

Od tej daty nic w tym przedmiocie całego nie wyszło z druku:—próhki, cząstkowe wzmianki, roz- prawy, domysłowe urywki. Pobratymce litewscy, Prussowie i Łotwa; szczęśliwiej, czy nieszczęśli- wiej zjednoczeni z niemieckim narodem, calsze i zupełniejszć mają od nas dziejów swych opisy; liczba ich kronikarzy jest znaczna. Uczone pióra pracowały i pracują nad ich dziejami: Kotzebue na- pisał historyą Pruss starożytniejszą, z niemałym oklaskiem; uczony Pan Voigt, kończy wydawać osta- tnie tomy całkowitej tejże historyi, która ośm to-

mów zajmie; dzieło, nic do żądania nie zostawujące,

a wartością swoją wszystkie dotąd znajome prze-

chodzące, dla tego, że się cała osnowa gruntuje na

e. „a ooo

Zar A>

dyplomatach i rękopismach Krzyżackich, w Króle- wcnu znajdujących się i zewsząd nagromadzonych. Zrzódła te były wiadome uczonym: nasi rossyjscy słarożytnicy, zrobili nawet zasób wyciągów po- trzebnych, obszernie i porządnie zebrany; lecz lan Voigt, sam, własną pracą, geniuszem i talentami rzadkiemi, odkrył w nich bogatą kopalnią i korzy- stania z niej pokazał rzadki przykład; z dokładności przytoczeń, zdrowej krytyki, uczonej znajomości rzeczy i nauk i języków, wcale niepospolity autor. Obok tego, zawiązują się towarzystwa, pracują uczeni w guberniach Państwa Rossyjskiego zacho- dnio-niemieckich, obiecując nowe plony dla dzie- jów północnych. Wiele też jeszeze pozostaje w hi- storyi Narodu Litewskiego do wyświecenia, zwła- szcza w epokach, posuniętych ku jego kolebce; bez wątpienia: dla braku wykrycia pomników, któreby na prawdziwą drogę badacza naprowadzić mogły. Dla tego jedni prosto przyjmowali wywody począt- ku narodu, od kronikarzy lepszemi wyłożeniami rzeczy głośnych; drudzy, zrażeni nietrafnością tych wywodów, nadstawiali swoje, jakkolwiek powzięte; inni znowu z pyrrhoniczną niewiarą , wszystkie kronikarskie podania baśnią nazwawszy, rospaczali o możności posunięcia historyi litewskiej, wyżej za

wiek xim(*). Niesłusznie przecież przypisywano

——— Md

(») Żywot Witolda przez Hlebowiczą, noty O Nacewicza, str. 116,

3

SEE | >

wymysłóm kronikarzy, starsze wiadomości o Naro- dzie Litewskim: czerpali oni z kronik dla nas zagi- nionych, dla których podania i resztki pomników świeższemi były. Że zaś nie same bajki w nich się znajdowały, przekonywają codzień świeże odkry- cia; sam znakomity znawca mowy litewskiej, i wy” dawca zebranych przez siebie śpiewów, Pan Rhesa, z któregośmy światła tyle korzystali w tomie po- przednim, sam on, mówię, wyraźnie narzeka na tych krytyków, niedowiarków; wykazuje prawdo- rzeczność kronikarzy, potwierdzającą się tćtm wy- raźniej, im się kto bliżej obezna z zabytkami staro- świeczczyzny, pomiędzy ludem gminnym istniejące- mi jeszcze. Zamiarem teź pracy naszej będzie, ile możności, położyć koniec niejednostajności mnie- mań, o początkach Narodu Litewskiego, i dla tego- śmy właśnie obrali rozciągły sposób wykładu, udo- wodniając go wszelkiemi zabytkami, albo gruntując się na domysłach, zaprzeczeniu nieuległych, które na miejscu pamiątek historycznych umieszczać się godzi; jeżeli ani rzeczy naturalnych porządkowi nie szkodzą, ani mają przeciwko sobie gruntowniej- szych dowodów. 7.

Prawda, Że ledwo z początkiem trzynastego wieku, ludy plemienia litewskiego, zaczęły bydź bliżej poznawane przez piśmienną Europę; lecz ra-

niej nierównie znajome były dobrze Sławianóm są-

za" 0 siednim, którzy juź mieli swoich kronikarzy przed wiekiem xn; lecz były w stosunkach z innemi nie- równie raniej jeszcze; lecz miały związki handlo- we z oświeconemi narodami Rzymian, Greków, Fenicyan; lecz naostatek ścierały się od pierwszych wieków ery chrześciańskiej ze Skandynawami, bę- dąc narodem nie z ciemnych i dzikich hord, lecz z cywilizowanych pochodzącym. Pozostaje tylko u- dowodnić te pomysły i wytknąć epoki, przyzwoite każdemu, wyśledziwszy miejsce, zkąd wyszli pier- wsi litewscy ojcowie i kiedy.

8.

Badacze naszych rzeczy krajowych g „zwaniu i nowsi dziejopisowie nie zdają się zga- gwen: dzać na imie ogółowe całego narodu. Jedni, mając na uwadze najdawniejszą osadę jednoplemienną, w Prussyi, nazwanie Prussów chcą całemu naro- dowi przyznać. Drudzy, świadomi tylko nowszych rzeczy Łotewskich, przez jakąś przychylność do tego ludu, wszystkie plemiona pod rubrykę Łotwa- ków podciągają. My się trzymamy zdania Pana Kep- pen: ponieważ w porównaniu trzech głównych dyałektów: Staropruskiego, Litewskiego i Łotew- skiego, Litewski środek trzyma, co niezaprzeczenie dowodzi, że kolebka narodu była w plemieniu, wla- ściwie Litewskićm, czyli, że toź plemie najbliższćm

było tej kolebki (*). Do tego zaś, państwo Litew-

w w A O R Z R W OZN Zn

(+) Dziennik Wileń, r, 1828, Oddział Histor.i Literatur,

40

/ Z pony nież,

zz OBRA skie, w swoim czasie, nie tylko przechodziło potę- swoją 1 ogromnością Prussy i Łotwę, lecz było ięgi?m zogfóby które udzielnością swoją najdłużej cieszyło się. Nie wahamy się przeto, na tych zasa- dach, cały ogół Narodu ze wszystkiemi ludami i po- koleniami, jemu pokrewnemi, Litewskim ogłosić.

9.

O sposobie , Staraniem będzie naszćm, w ciągu

wykładu rze» czy historycz=

_ wh własne jego domysły, któreby sam czy-

pisma tego, naprowadzać czytelnika na

niąc, chciał się przekonywać o prawdziwości rzeczy, pod rozbiór jego poddawanych, które, nie czyniąc prawdami nieomylnemi, wystawujemy za rzeczywi- stość, poznaną od nas i według naszego przekonania za taką uznaną. Sąd o tćm zachowujemy czytelni- kóm naszym, potomności, szczątkóm wielkiego Na- rodu Litewskiego. Obok tego, należy zapowiedzieć z góry, że w samym początku rozbioru rzeczy, mogą się natrafić miejsca, mało bawiące ogół czytelników: dowody, wywody, twierdzenia, domysły, ich usta- wiczne sprawdzanie, przejścia z rzeczy do rzeczy, dalekich od siebie, powrot znowu do tychże samych, ustępy, nawiasowe wtrącanie rzeczy, z pozoru. ob= cych: oto treść tej xięgi trzeciej, która na zasadzie

1 ź H . e - -* . , - przygotowawczej poprzednich, wyłoży wiadomości

IT. V, str. 197 i dalsze. Rozprawa, o Języku i Literaturze Narodów Litew.

JP <=

wstępne, potrzebne do ciągu historycznego, w na- 'stępnych utrzymującego się. Albowiem taka jest kolej pracy, nieutartej poprzedniemi częściowych = , c postrzeżeń wyłuszczeniami. Wiek człowieka krót- ki, przyszło się też wziąć do tej pracy, w latach, do- brze dojrzałych; obawa przeto zachodzi, żeby nię było zapoźno napotóćm, straciwszy czas na przygo- towawczych rozprawach. Prócz tego, dla uczo- nych starożytników, praca ta zagadką nie będzie: nie trudniący się zaś tćóm powołaniem, przestać mogą na powadze przytoczonych pisarzów; zechcą zawierzyć naszej miłości prawdy i honoru narodo- wego. Pracując w wieku, który przeżył byt polity- czny Narodu i jemu przyjazne czasy, pracując w sa- motności wiejskiej zagrody, nie mamy nadziei nad- gród słodszych, prócz tych, które własne uczucie pożytku powszechnego przynosi. Zikądinąd, praca nasza, nie może objąć wszystkich szczegółów, jej przyzwoitych, dla tego Samego, że jest pierwszą w tym zawodzie. Badania, do dziś dnia wiadome, zostawują jeszcze wiele do życzenia. Plemie litew- skie, rozproszone na znacznej przestrzeni, wymaga rozleglejszych poszukiwań, jakie w naszej mo- Źności. Lecz jest nadzieja, źe to wszystko, coby uzupełnić mogło pracę naszą, nie więcej nie przyda do jej waloru, prócz bliższych udowodnień rzeczy, w niej napomknionych, i zapewne nie ubliży ich

prawdorzeczności, której szukaliśmy wśrzód po-

Ą

da Toi) w

e tt-si4:. +, d

A

? w s4> PY

ABREU

mroki wieków. „W ciemnych epokach, najmniejszy promyk, musi zastępować jasne słońce: gdzie bra- kowało spółczesnych pisarzów, a poźniejsi, o kilka wieków, pewnym tylko przedmiotóm poświęcili swoje pisma, same zabytki, napomknienia i docho= Avane wieści, skoro nie zawierają żadnej sprzeczno-

ł jedyną zasadą historyi. Powiedział jeden

z najlepszych starożytników naszych (*).

ROZDZIAŁ IL Rzut oka na głębszą starożytność Europy.

10.

Uwagi i pos Dzieje, dotykające głębszej staroży- strzeżenia nad dziejami początkowemi

tności Europy, bardzo trudne do roz- wikłania, a niekiedy niedostateczne, lub sprzeczność z prawdopodobieństwem. zawierające. Dla tego więc, nie możemy się, ani upewnić na- leżycie o początkach narodów starożytnych , ani

wywikłać pewność w tej mierze jakową, z zama-

(*) Surowiecki: © Rzekach, i t, d. Xięztwa Warszaw. Część [, str, 128,

twań i bajeczności, nim nie będzie lepiej poznaną literatura wschodnia, nim się badania jeograficzne nieuzupełnią, i znajomość porównawcza języków nie nabierze dojrzałości. Teraz częściowe tylko po- strzeżenia domysły na prawdopodobieństwie opar- te, wyjaśnienia podań prawdziwością zaleconych, wyświecenie pokrewieństwa bliższego narodów sta- rożytnych, bydź muszą starożytnika udziałem pra- cy. Poświęcimy więc nasamprzód rozdział niniej- szy z najstarszych epok przedmiotóm, nim się dal- szych poszukiwań pracą zajmiemy. 11. Europa, w porównaniu do Azyi i Afryki, jest nowym światem, nie równie poźniej zaludnionym, 1 nie równie poźniej ucywilizowanym. Ogromny ląd Azyi, zawierający we śrzedzinie swojej, naj- wynioślejsze góry, na całej kuli ziemskiej , słu- | sznie się uważa za kolebkę rodzaju ludzkiego. Dzie- | je starożytnego świata, opisane w księgach Pisma św., dziś należycie się sprawdzają, za pośrzednic- twem nieuprzedzonych badań, we wszystkich ro- dzajach historyi poczynionych; wstrząśnienia i re- wolucye przyrodzone , zaszłe na kuli ziemskiej , które pociągnęły za sobą zmianę temperatury, miejsc i klimatów, juź w znacznej części zba- dane, wykrywają naturalne przyczyny upadku lub pomnożenia się ladności, jej przesiedlania się zmu-

j 3 szone, czy dobrowolne, z jednej w drugą stronę |” pa j > „F

3 © 7%: © s% * a em , i

8. '* ... +96 oh dw

16

Ę * Świata. Wiadome nam tych starożytników mnie-

mania, którzy wyprowadzają ród bogów 1 ludzi

z Północy, opierając się na podaniach Greków, ja-

koby i w Piśmie ś. potwierdzających się. Hyperbo-

reje bydź mieli tym ludem pierwobytnym. Apollo

i Diana do Grecyi, Oziris do Egiptu przybyli, jako-

by z Północy. Saturn, Boreasz, błoga wyspa Atlan-

tis, istnęli w północnej Europie, albo na wyspach

zaginionych, które leżały na morzu Lodowatóm.

Tam było Elysium Homera, w Odyssel opiewane

(pieśni 4), tam kraina bogów, gdzie i ambrosia pły-

nęła, złota, błoga, ogród Hesperyd, pomieszkanie

| Makrobiów (1). Mniemanie to się opiera na syste- i mie Buffona, który wnosi, że od biegunów świat ,

organiczny wziął początek. Humboldt twierdzi, że

4 Zady się płynna materyaod stająfej oddzieliła raptem,

wywiązało się na kuli ziemskiej tyle cieplika, że

ona, jak żelazo rozpalone do czerwoności, była gorą-

cą. Stygnąć zaś poczęła przy biegunach. Zatćóćmw tam-

tych stronach utworzyło się klima zwrotuikowe. Lecz toby odnieść należało do epok przedpotopo- ź

wych, do epok formacyi świata, o których dyspu- łować nie chcemy. Nam idzie o bliższe rzeczy, ? czyli popotopowe: ponieważ, ani Grecy, ani żaden naród starożytny, nie przywłaszezał sobie starszych

|

(1) Pod tćm nazwaniem rozumieć się mają przodki Chiń- /, czykó

2.1. SaPa św ua AA na RMA tu nl ów 6 wym. Po pt * rq0-

JI)

nad te wiadomości. lo mówi Pismo św., to tylko jest do wiedzenia, zresztą, nic a nic nie wiemy, od nikogo. Domysły, uczone wnioski, na znajomości fizyki oparte, mogą iść swoim torem, a historya swoim. Podania Greków, kapłanów egiptskich, czy jeszcze jakich mędrców, prosto się zaczynają po katastrofie potopowej. Pierwsi teź ludzie, ocale- ni od tej klęski, osiedli w Azyi środkowej: prze- ciw temu nić ma Żadnego podania, ani dowodu, jakiego bądź kolwiek. Za cóż raczej nie zgodzić się, Że rodzaj ludzki, po pewnóm rozmnożenia się już stopniu, przesiedlał się rodzinami, w różne strony

i w różnych epokach? 12.

Zgodzić się przeto można, że i po S;an fizycz- ny dawniej-

potopie, temperatura północnego półsie-- ;2,; Europy rza była wyższą, i dozwalała mieszkać Pon: w pasie przybiegunowym istotom, dziś tylko pod tropikami Żyć mogącym, co juź wątpliwości nie ulega; przeto i ladzie roskosznie tamże mieszkać i rozmnażać się prędko i znacznie mogli. Uważamy te rzeczy po tej strasznej katastrofie, która zni- szczyła lądy starego świata i planety, czy też sa- tellity ziemi; tych rozbitków szczątki, zasypawszy niektóre części północnego półsferza, podniosły lądy nowe ze dna morskiego, do jakich i ziemia Litewska Dz, Star. Nar. Lit. T. II. 2

| AST należy (1). Będziemy o tćm wydobyciu się lądu mówić jeszcze i niektóre udowodnienia podamy; tu tylko nąmienimy o najdawniejszych mieszkań- cach pasów przybiegunowych. Starożytni Grecy, z podań wieków przeminionych, wiedzieli o lu- dziach na odległej Północy mieszkających, których zwali Hyperboreami, nazwaniem w znaczeniu swo- jóm położeniu miejsca odpowiadającćóm. Boreasz był bowiem w głębokiej starożytności władaczem krainy północnej (2), a za jego państwem jeszcze północniejsi znajdowali się mieszkańcy. Jakkol- wiek powieść o państwie Boreasza i Hyperboreach, porywcza krytyka bajką nazwała, nie możemy się dziś zupełnie zgodzić na jej wyroki, a potomność więcej pozna jej omyłkę. Pomponiusz-Mela, Pli- niusz i Solinus, dochowali nam podania następne: „„U Hyperboreów grunta nadzwyczaj urodzajne, powietrze czyste, szczęśliwie umiarkowane. Żyją oni i dłużej i szczęśliwiej od reszty ludzi: ponieważ nie znają, ani chorób, ani guiewu, ani wojny; pędzą wiek w niewinnej bezpiecznej wesołości, zawsze w pokoju, zawsze w pośród uciech. Pobytem ich arcy piękne lasy, gaje, dąbrowy; owoce drzew

i EE

(1) Zniszczenie planet musiało nastać w tej katastrofie, która potop Noego spowodowała.

(a) Boreasz i Borystenes, Dniepr, na północy względem Grecyi płynący, mają niejakąś w nazwaniu jednoźrzódłowość. Może ta Borystena, która z Jowiszem spłodziła Targitansa, pierwszego króla Scytów, była córką Boreasza,

2 + zamace E SL okFszaó

PZ pah Da |

a JO m

najpospolitszym pokarmem , który bez potu czoła zbierają w obfitości. Umierają z obojętnością, je- dynie wtedy, kiedy życie, przeciągłe zbytecznie, traci już wszelkie dla nich powaby: w ów czas star- ce, syci życia i uciech, dają ucztę dla krewnych 1 przyjaciół, wieńczą sobie głowy kwiatami, i na końcu festynu rzucają się w przepaści morskie”(1). Jakkolwiek piękne opowiadanie mogło ten obraz rajski ozdobić dodatkami, nie można przecie wąt- pić, iżby rodzaj ludzki nie mieszkał kiedyś na odle- głej Północy szczęśliwie, gdzie i słonie były i różne inne stref południowych zwierzęta i rośliny (2). 15. To uważywszy, nie trudno przy- Wajda

sza wędrówka

puścić domysł, że z północnej Azyi, ludów półno= w kierunku prawie koła polarnego, lud __<73:

pewny, wyszły z południowszych stref tej części świata, idąc w kierunku ze Wschodu na Zachod, trafić mógł przez Laponią do Skandynawii, czyli Szwecyi i Norwegii. Podania, w Sagach północnych dochowane , ciągle mówią o przybyciu przodków

Skandynawskich ze stron Ścytyi, pod wodzą Odina;

2 20

(1) Hekateus o Hyperboreach pisał, wedle świadectwa Pliniusza, H. N. Lib. VI, c. 17. ante med. sect. 20, Miało się to zawierać w 8 xięgach jego zaginionych,

(2) Rzeczy te nazywają się u nas dziś kopalnemi, czyli przedpotowemi, ale po potopie Noego, były jeszcze inne po- PA « Ó Zkuwe .

g*

s6 „BG a co sprawdzają cechy rodowe Skandynawów, podo- bne do Scytyjskich. W istocie, tym tylko sposobem rozwiązać można zagadkę, o wielce starożytnym na- rodzie północnej Europy, który w najodleglejszej

starożytności słynął pod nazwaniem Hyperboreów,

a poźniej Skandynawów, pokrewnych Celtóm, dla tego, Że i ci byli ze scytyjskiego gniazda. Cóż- kolwiekbądź, Skandynawowie, za zmianą stopniową i nieznaczną temperatury północnej kuli ziemskiej, która niezaprzeczenie wyraźniej dawniej się zni- Żała, w postępie ze Wschodu na Zachód, ścieśnili się na półwyspie skandynawskiej. A złamtąd ogro- mna ludność wylewać się poczęła na różne strony, i po kolei, zachód, północ, wschód i południe Eu- ropy widziały, i wojska mnogie i osadników mnóz- two, pod imionami: Waragów, Gotów, i ich pod- podziałów, rozmaicie inaczej przezwanych. Przy- pomnijmy sobie obok tego, co wielu starożytników rozprawiało, począwszy od Jornandesa, do Rud- beka i Hasse, o północnych narodów kolćbce. Za- stanówmy się nad mądremi rozprawami Alexandra Humboldta, o zmianach temperatury kuli ziemskiej, a tóm jaśniej pojmiemy, i rzeczy, któreśmy wnosili, i prawdopodobieństwo, słowem, że Północ nasza miała bardzo dawno mieszkańców, pod szczęśliw- szćm niebem żyjących.

14.

Gdyby łatwiej sobie wyobrazić rozpostrzenie-

Ą 2

| nie się plemienia ludzkiego, wezmijmy za punkt śrzodkowy wyniosłość Azyi, Plateau d' Asie, czyli Tybet i góry Himelaja, najwynioślejszemi szczytami uwieńczone (1), ów wierzchołek i reszta przedpo- towego świata; przypuśćmy teraz, zgodnie ze zda- niem uczonych, że ztamtąd rozszedł się ród ludzki na wszystkie strony. Naturalne więc pojęcie na- stręcza się, że ci, którzy poszli ku Północy, dali początek Hyperboreom i Scytom, po rozdzieleniu się gdzieś tej kolonii, tak, że pierwsza poszła prosto na Północ, a druga skierowała się ku Zachodowi.

15.

To zaś plemie, które opuściwszy pierwotne gniazdo, poszło ku Południo-Zachodowi i okrążyło południowy koniec morza Kaspijskiego, postępując na Zachód w kierunku równoleżnika 40 stopni, napotkało brzegi morza Czarnego i Śrzódziemnego; tak więc z Azyi Mniejszej dostało się do Europy i osiadło południowo-wschodnie jej pobrzeża, da-

jąc początek narodóm Pelazgićkim.

ę ZO EZ R ERO EA EC R Z Z ER i (1) Góry Himelajskie, w środkowej Azyi rozciągające się, ; stanowiące południową granicę Chin, według nówszych po- y strzeżeń, przewyższają swoją średnią wysokością Czembora-

zo, górę Amerykańską w paśmie Kordelierów, za najwyższą na całej kuli ziemskiej dotąd mianą. P. Blake, wędrownik uczony angielski, podaje wysokość góry Białej, jednej z Hime- lajskich, na 28,000 stop angielskich, prawie dwa razy tyle, co Męant-Blanc we Francyi. Wszelako w Chinach południowych,

ma bydź góra, jeszcze wyłsza. „fm y ct t , : AEC e elaja a + Arety, >.a Ahx Ve Mnie "" LZY

ża BK) ch 16.

o Pelazgach. ' Pamięta odległa starożytność imie Pe- lazgów, których początek spływa się tak, jak Hy- perboreów, z pierwszą kolóbką mieszkańców Eu- ropy. Naród Hellenów, podobnież starożytny, Pe- lazgom pokrewny zbliska, składał pierwotnych mieszkańców wysp morza Śrzódziemnego, zbliżo- nych ku Azyi, a potóm i na Peloponezie; mały, w nę- dzy i bez cywilizacyi zostając, w pierwotnóm swo- jóm istnieniu. Niebuhr (1) twierdzi, że Pelazgowie byli narodem, zupełnie oddzielnym od Hellenów, chociaż ich języki, mimo różnicy między sobą, pod względem źrzódłosłowości, podobne były nie mało. Gdyż te dwa narody, bydź może rozliczne pocho- dzeniem, były z sobą w ścisłych stosunkach i spowi- nowaceniu. Dla tej właśnie przyczyny rozmaite pokolenia Pelazgów, przeszły na Hellenów i język grecki ukszłatcił się z Pelazgickiego.

7 6 syiem 17. udo tu Pelazgi bzdifszzego czasu, 0gromnym narodem,

bardzo szeroko rozpostartym , wzdłuż nadbrzeży r morza Czarnego i Śrzódziemnego , począwszy od L ujść rzek Po i Arno, do Dniepra i Donu. Nie

wiele przecie wiómy szczegółow o tym narodzie,

kwitnącym w bardzo dalekiej epoce. Nasza histo-

rya jest zamłodą w tej mierze: ile bowiem jej pa-

O O O

———

(1) Autor dzieła: Rómische Geschichte.

mięć zasięga , naród Pelazgów, znajdował się już

blizkim npadku, będący w rozproszeniu, prześla= dowany jakąś losów mu przeciwnych koleją, któ- rych się stawszy łupem, błąkał 3i£ po najdalszych krainach, chcąc jakoby ujść przed nieprzyjaznych sobie niebios zawziętością. Zitąd początek rozległych osad Pelazgickich, najstarożytniejsze dzieje wywo- dzą. Niebuhr, z któregośmy to poczerpnęli, tak o nich powiada: „Nie jestto domysłem, mówię z naj- większćm przekonaniem historycznóm. 10.

Niezaprzeczoną takoż jest rzeczą, że Pelazgi byli z tego pokolenia ludzi, którycheśmy za przyby- łych uważali z Tybetu, na wybrzeża morza Śrzód- ziemnego ($ 15). Pewna, bowiem, że Jony i Tro- janie od Pelazgów pochodzili. Rozpostarcie się zaś tego narodu, trwało od roku 1700 do 1200, przed Chrystusem. W przeciągu tych pięciu wieków, za- jęli oni Hesperyą bliższą czyli Italią, i dali póczą= tek Doróm i Acheóm, około roku 1500 przed Chry- stusem. Poźniej powstali z nich: Lydowie, Siculi, Macedoni, Tessalowie i wiele innych narodów.

13%

Lecz na wschodo-południe, względem nas, po- nad wybrzeżami morza Czarnego, i nad systema- tami hydraulicznemi wód, z [iuropy płynących do

niego, rozkrzewiły się z tego samego szczepu, bar=

dzo rozlicznego nazwania drobniejsze ludy: Illiryj-

frze es

WAĆ

X. czycy, Mezy, Pohfyny, Gety, Daki, oraz inne dalsze ku Północy posunione, które, albo od tych poszły, albo wprost od głównego pnia się rozkrzewiły: jak naprzykład: Tyssagety, Massagety, Gelony. Te wszystkie z początku w stosunkach były pomię- dzy sobą, i wzajemnie swój pokój zabezpieczały. W pierwotnym bowiem bycie narodów, nie łatwo ludy znosiły pomiędzy sobą obcych rodem i mową, ana rodaków pomoc i wzajemną przyjaźń mocno rachowały; czego mamy przykłady w narodach , w dzieciństwie towarzyskićm zostających, odkry- tych za naszych wieków. Osady wymienionych od- rośli Pelazgickich, musiały sięgać za lewy brzeg „Donu śrzodkowego, o czóm i Herodot uadmienia, umieszczając Tyssagetów, dalej ku Północy, za kra iną Gellonów mieszkających.

20.

O Kolchach _ Do epok tej odległej starożytności, od- ME mażdiikane Ej się naród Kolchów, chociaż wyra- Źnie poźniej od Pelazgów przybyły z Azyi głęb- szej, w strony leżące na północ Kaspijskiego l Czap- nego Morza. Był to naród liczny, szeroko rozsie- dlony: bo od gór prawie Kaukazu, przez Wołgę, ku Donowi, na zachód, zasięgał swemi osadami, a zaś ku północy, granice tych osad, czyli władzy ich nad ziemiami i narodami, nie można oznaczyć. Frawdopodobieństwem jest, że do gór Uralskich

miał wpływy, i bogatych tamecznych znajdow kru-

43

4 szcowych. Zadługo byłoby, gdybyśmy się wdali w o-

| pisy o Kolchów narodzie , uboczne zkądinąd dla nas: odwołamy się tylko do uczonego i pracowicie napisanego dzieła Pana Ritter (1), Tam się prze- konać można, Kolchowie byli pokrewni Indya- | nóm, czyli prosto z Indostanu pochodzącym nie- gdyś ludem. Oddawali cześć bogom, na wzór staro- Żytnego Indyan budyzmu; dali początek utworzo- nemu jeszcze podczas pobytu swego w Azyi, po- ze kolenin Budynów, którzy osiedli nad Donem. Żie ciź Kolchowie mieli stosunki, czy też nawiedzi- ny u siebie Egipcyan, którzy tam, czy osady na północnóm wybrzeżu morza Azowskiego przy uj- Ściu Donu, czy tylko miasto lub warownię wznie- śli, co dało powod do mniemania; jakoby Kolchi poszli od Egipcyan. ak) ACE swoje pomy przyte ZO sły, nawet przeciw Herodotowi i nie zostawuje Ża- dnego zarzutu. Bogactwa niezmierne i wiadomość rzeczy przyrodzonych, przypisywano Kolchom, od niepamiętnych czasów. Pierwsze pochodziły z gór, które oni nasamprzód odkryli, szczególniej Ural- skich. Tam drogich metallów bryły samorodne leża- ły, przed poznaniem tych stron przez ludzi, jak sztuki kamieni, o czóm teraźniejsza znajomość tych gór naprowadza na słuszny domysł. Cywilizacya

Iudyjska i kasty kapłanów, poświęcające się naukom,

(1) Carl Ritter: Die Vorhalle europiischer Vólkergeschi- chten. etc. Berlin 1820.

m A = i usłudze Słońca, pod wezwaniem Koros, cześć odbierającego; krzewienie się nauk przyrodzonych; znajomość lekarstw z roślin branych, u nich naj- dawniej zakwitły, Wszystko zaś mówi za tóm, że Kolchida była krajem i najcywilizowańszym i naj- bogatszym, przed wojną trojańską, jaki tylko Grecy

21.

poznać mogli.

(fora, RPM je. _ Nie będziemy KKA zaciekać się w od-

/

RE. krycia Fenicyan, a potćm Greków, dro-

żeglugi najdawniej poczynione: namieniemy tyl- ko o wyprawie Argonautów, mającej ścisły zwią- zek z naszemi poszukiwaniami. Słynęły, bezwąt- pienia, podania u Greków, stwierdzone przez świad-

ków naocznych, że za północnym brzegiem morza

„„ Azowskiego, gdzie wpadać ma rzeka Tanais, w kie-

funku zachodo-północy, kiedy się rzeką w górę podpłynie znacznie, oczekują żeglarza wielkie od- krycia, bogactwa niezmierne i cuda przyrodzenia, nieznane dotąd Grekóm. W tych okolicznościach, Argos, syn Phryxusa, pierwszy powziął zamiar że- glugi po morzu wzmienionóćm, zwanóćm w ów czas Pontos-Axenos, to jest: morze niegościnne, które na- zwanie ściągało się do morza Czarnego , od ujścia Dunaju do ujścia Donu uważanego. Nazwano zaś poźniej morzem Czarnóćm, 6d mgły, często nad

jego wodami unoszącej się i bardzo gęstej (1). Wy-

(1) Scylax, rodem z Karyandy: Pćriple du Pont-Kux.

prawa pod przewodnictwem Jazona przyszła do skutku, na okręcie Argos, zapewne od swego budo- wniczego imienia nazwanym: rycerze zaś, którzy do niej należeli, Argonautami nazwani byli. Przy- padło to na lat 1350 przed Chrystusem, 70 przed wojną trojańską. Zaginęły szczegółowe opisy tej podróży, treść ich tylko pozostała w poetyckich podaniach, rozmaicie zdobionych i przeinaczanych, tak dalece, że na pierwsze wejrzenie cała rzecz

nieprzydatną do badań historycznych się wyobra- ża, szczególnie, część opisów jeograficzna, wpadła w zamatwanie, dające się wszelako, z pewnym spo- sobem prawdopodobieństwa odwikłać. W Kolchi- dzie, położonej na północy morza niegościunego, miał się znajdować skarb, pod figurą barana z ru- nem złotóm, przez poetów opowiadaną; lecz głó- wny przedmiot wyprawy, jak z całej rzeczy można widzieć, był w odkryciu i zwiedzeniu rzeki Tanais, o której bezwątpienia wiele prawiono ; mającej drugie ujście do morza czyli Oceanu, będącego na

Północy (1). Szło więc razem o odkrycie i mogza

- 5 rl 4 Ra . tego. Jazon z towarzyszami swemi 7x cia- śninę Hellespont, brzegując zachodnią stronę morza

Czarnego, podług starowiecznego sposobu żeglowa=

(1) Tanais rzeka, dziś Don, nazwanie zapewne otrzymała od Egipcyan, którzy za króla swego Sesostrisa, mogli nad nią założyć twierdzę jaką, co się nie sprzeciwia Elerodota poda- nióm i popiera wnioski Bocharda. Geograph, Sacra, Lib, IF.

724

= ZO

nia. W końcu, posunąwszy się ku Północy, ujrzał zwężające się morze, którego brzeg wschodni za- wracał się na południe. Rozpoznawszy przeto miej- scowość naprędce, gdy znalazł ujście wielkiej rze- ki, w najpółnocniejszym zatoki kącie, łatwo wziął za Tanais. W rzeczy samej, podług tamtoczaso- wych jeograficznych wiadomości, ta omyłka zdaje się bydź naturalną: gdy nie przyszło do odkrycia zalewu, Krym oblewającego ze strony północnej, czyli morza Azowskiego; kierunek znowu Dniepru odpowiadał podaniom 0 rzece 'Tanais. Tak więc Jazon popłynął w górę Dnieprem , którego stan wyższy wód, jaki był bezwątpienia w tej dawnej epoce, którego ślady jeszcze do poznania, nie czy- nił tyle, co dopićro, zawad do żeglugi. Przybywszy do ujścia Prypeci, ukazało się wyraźne rozdwojenie koryta wielkiej rzeki, zachodnie zdało się wygodniej do celu prowadzić. Udali się więc w górę Prypecią. Rzeka ta, przy dawniejszej wód wysokości, łączy- ła się swym systematem, prawie z systematem hy- draulicznym Niemna, jakoż starożytni wiedzieli o tóm: Kustatyusz wody Dnieprowe mnićma bydź po- łączonemi z wodami Pentykapu, w związku będą- cemi z morzem Baltyckićm (1): niziny, któremi dziś idzie Kanał-Ogińskiego, wyraźnie były kotlinami wielkich jeziór, łączących wody Szczary z woda-

Z O O O O OCE (a) Eustathius ad Dionys. Perieg. v. 515.

|

29 mi Prypeci. Kto zna położenie topograficzne tych miejsc i rozważał ślady dawnego wód stanu na rze- kach wspomnianych, przychyli się do zdania nasze- go (1), nawet z łatwością osądzi, o możności prze- wleczenia statku, z jeziora, z górną częścią Jasiołdy rzeki połączonego, do Szczary, jeżeli statek posunął się w kierunku, dzisiejszego jeziora Świątnickiego. Jakoż w podaniach o podróży Argonautów , jest wzmianka o takowóm przewleczeniu statku. Do- stawszy się tym sposobem na systema hydrauliczne Niemna, łatwo z biegiem wody trafili do morza Baltyckiego. Zamiast więc odkrycia Kolchidy (2), znaleźli wybrzeże bursztynodajne: z opisów przeto i starowiecznych podań wpłynęli do morza rzeką, która się nazywać powinna Fridanem. Z morza tego wypłynęli na Ocean, trafili do Gades i powró- cili na morze Śrzódziemne, które im drogę do oj- czyzny ułatwiło. Takim sposobem wykładając krót- treść rzeczywistości, jaką w podróży Argonau-

EE R A ANN

(1) Uważyć przy tćm należy podania miejscowe i nieja- kieś odkrycia na błotach Pińskich, wykazujące, Że te, będąc za- lane wodą, łączyły się z systematem hydraulicznym Niemna, albo bardzo blizko do Szczary przytykały. Mówią, Że w la- tach suchych widziano ukazujące się z zatopów przody i tyły okrętów, rzeźbą ozdobione, Że znaleziono raz kotwicę wielką morską, i tym podobne.

(a) Nie tajne nam opisy jeograficzne Kolchidy: wiemy u Pliniusza: Rozdziały 5 i 10, Księgi VI; lecz to samo przeko- nywa o wielkiej rozciągłości tej bajecznej prawie krainy, tak, że można śmiało Ural do niej wliczyć,

was GQ

tów znajdujemy, przychodzimy do wiadomości wy- krycia, że starożytność bardzo dawno wiedziała o połączeniu drogą wodną morza Czarnego z Bal- tyckićm, o wybrzeżu bursztynodajnćm i rzece tam do morza wpadającej, której nadano nazwanie Eri- danus, na osnowie powieści o Faetona przygodzie

i o bursztynie; o czóćm jeszcze mówić będziemy

22.

Żeglarze greccy, w następnych czasach, zwie-

niżej.

dzali morze Czarne, przynajmniej brzeg jego euro- pejski. Wojownicy powracający z wojny trojańskiej, na lat przeszło 1284 przed Chrystusem, zapewne w celu szukania dla siebie miejsc, na osady sposo- bnych, przybyli do ujścia Dniepru, i tam osiąśdź musieli: gdyż pogrzebli popioły Achillesa, zabitego pod Troją, na jednej z wysp, którą nazywano Achil- lesową, inaczej Leuce i Makaron (1); noweżytni badacze rozumieją, że to jest wyspa teraz Fikonis-

sa zwana (2). Osady nawet w tej stronie morza

(1) Plin. Lib; VI.c. 15. in sect.27. „„Ante Boristhenem Achil- lea est supra dicta, eadem Leuce et Macaron appellata.” Pom- ponius Mela Lib. II, c.7: „Leuce Borysthenis ostio obiecta, par- va admodum et quod ibi Achilles situs est Achillea cognomine.”

(2) Naruszewicz: Hist. Nar. Pol. T. I, str.7. Aloizy Osiń- ski: O Życiu i pismach Tadeusza Czackiego, Przypis N. 6. Przytoczony tam list Czackiego do Małachowskiego, Marszatka Sejm. datowany r. 1787, Lipca 51, z Jass, w którym powie- dziano: że się znajdował w Jassach L'Abbe Chevalier, Sekre- tarz poselstwa francuzkiego w Stambule, sławny z niedawne- go odkrycia grobu Achillesa...

—» =

Czarnego, znane w poźniejszych epokach, winny swój początek bardzo dawnym osadnikom (1), aztąd stosunki Dniepru z Grecyą, należą do odległej staro- żytności. Lecz gdybyśmy się lepiej obeznali z kra- jami i narodami, otaczającemi kolebkę Narodu Li- tewskiego, musimy wyłożyć nasze wyobrażenia

o starożytnych niektórych narodach.

| ooo

p p CZ Sp b >

ROZDZIAŁ IIL O Gymbrach.

2U.

Naród Cymbrów należy do głębszej __ Uwagi. starożytności Europy i właściwe podania o nim nie doszły nas w zupełności, żebyśmy có$ pewnego o początkach i rozkrzewieniu się jego powiedzieć mogli. nawet pisarze, mający za bajeczny ten naród, dla powikłanych o nim wiadomości history- cznych. Lecz wyraźny jest domysł i powagą podań Herodota wspartych, że Cymbry byli nie czóm in- nóm, jak tylko Scytami, zdawna bardzo do Euro- py przez Wołgę dolną i Don zaszłemi, ato wtej

(1) Lelewel: Dzieje Starożytne, str. 48, twierdzi o tych- że osad dawności.

jeszcze porze, kiedyśmy uważali pierwsze wędrów- ki - «pał plemienia na północ i zachodo-północ, z Tybetu przedsiębrane ($$ 12, 13). Siedzieli oni nad Dnieprem, i mieli obszerne posiadłości nad brzegiem zachodnim morza Czarnego, i między rze- kami Dnieprem i Dniestrem. Byli narodem licznym i potężnym , zostawali pod rządami królów, mieli swoje ustawy towarzyskie, grody murowane i zna- komite grobowce królów, które leżały gdzieś nad 5 , i J8

Dniestrem (1). U nich-to panować musiał Król Bo- reas, znakomity władacz północnej strony wzglę- dem Grecyi, z którego córki Borysteny (2), rodził się Targitous, syn Jowisza, podług podań Greckich, pierwszy z królow Scytów właściwych, czyli ra- czej pierwszy władacz osadą Scytów królewskich, panującą nad innemi pokoleniami swego narodu. Do nich należał lud scytyjski, Beresteniłami zwany, bezwątpienia ten, który dał początek Scytom kró- lewskim, u których było starożytne cymbryjskie PREZESA SUAREJ 17)) 1 ży 7 ENETEIA

(1) Herodot. Lib. IV. |

(2) Właściwie, podług podań Greckich, Boreasza córki nazywały się: Upis, Loxo, Hekaerge. Caćlim. Hymn. zn De-- ' lum v. 292. Inne spłodzone z Orythyi były: Chione, Kleopa- tra; synowie zaś Zetes i Kalais; których nazywano Boreada- mi. .Apollodor. Bibl. III, 15. Pierwsze mają znaczenie w da- wnym języku naddnieprowskim: szczególniejszóm zaś to jest, że Upis w litewskiej mowie ma znaczenie i dziś używane U/p- pe, rzeka. Drugie czysto greckie, i do Greckiej Mytolo- gii należąi mają w niej znaczenia mytow. Tamte rzek na-

zwaniami starego świata. Loxo, indyjski wyraz, trzeci odno- sić się musi do Borysteny, czyli Dniepru. ;

..

| G jka. LALA. 7 K 14 Aa Ju 70478 lśt 2) > 4 57 duuaz zało 1ewde W Jody veko SV eeka ź

k PY ATRAPY Sbaryedm Zd, i zdr PZ ó a lguag pea

"9 Aria | aaa po jej 4 PETR "fazę Gr 2272224 paadeky k PPR b 7” 2 Phnyadaden Jawa fko A imie X gów zi pa Luaej s” 4 pauli licea

£ UadAi fu pe pkau 6 /o ponad ZZ PA m. rule mał tbi sf nA onało V: 00 p)

( Anya. f ' uaaaa ape Ź red. kw UG dy

/. 48). | W ak. 54 panpór | r PE APR Han laedn id 14) BRO a phuwadła, Profesor WZ bzlym. Mudeceriy leec e torlaui zdbówa, c. edy ln ' karna KŁ; agZsiej exe podam w kle BMartmyj Pe Roz p BCh Movpneki eh ko wninaek taa A ir St s4 SM ę A /ła mea ve lato . lm zań | ZE 5a kaw Ay A te cwuDałka. / Ańrhrasia, » rd nz a jadę PPR R WC PCE pace j pla 7 PY ; fa. dawny, u ha miec 98" pole żenie ta» a era 7 udkenarn i . Pd tu i s ROŁ2 „łóęi: fapa yrafiżyrtea de złóme ża kd = 8 en łike. Lt A e naDoóe Amh" eetaa BAMNAA Aer " | | 4 ŚM do ngafne! kuz pa zuiałaj pe : he wyyry e prad fadokinitnwa. 3 Pory ce" jego peł mad jary Lerigk tępy 07 BIK, an /Mra'ea fra ha polnoc „p plertEuna) AGO Gw dj sdężSóm zagka A hu niy fayeho Nun ahcy

Z ŁŻŁ A

A tera mapa of ; ków Ad: SRÓSAA! Jud cańiu i Jam Lałę p ke knną Padwa 78 - feta, Met msc ekle mate , (22798, 4 moz aauł M dno 3 SU w, , Lame chce pu Macnee ug! Wewnaco Ik gpuzd ty gabiię, 1' Mya - Ay ew Tu w,emco Poe. fug keaeea m Try u Ra REG a.

Ko. Zebya my ze” zee; do ów 72) znał emy i ŁAD OGIO, et ep wt s

Wale» Keep j ufa chec (8 do lacw skiej! gnó wr,

ll sz koś nią PŁĆ.

KJ ł

0 Ro 4 DE Pr

Pudluy /kemu im kuft Vaya) węjba . i jete” A” ty, R 79) SFA 4 rrr s ak: "JP .

„E Ao M. JĄ. prynejpUL dnna Mlumh MDCAA uk nuda kro

dA CA Nad ruad | paczo waj Gree)

Prado iwa Orb. yk. Park 8] 20 1 Be! willa

i |

En. 83 z

'miastoBorysthenes. Badacze starożytności nowsij,słu- sznie postrzegają pokrewieństwo Cymbrów z Cel- tami i Skandynawamią ponieważ to się działo przez

ż z A . LASSO ze > Scytów, połączających w swoję rodzinę te wszyst-

kie narody. | +:

Nawół jest rzeczą za prawdą, zgodną Gwikie szą s | Sc, bardzo, że Ggmbry, zostawiwszy na L2 ) JJ s »

» ś © RAKI *717L- 3% « vb wschodzie-południu kraj swój zaomeeóm, pod no-24

wych królów dynastyą , od Iargitousa początek biorącą, zaczynającą słynąć pod imieniem Scytów, z Azyl przeniesionóm świeżo zapewne, w znacznej ***.e;: «i liczbie wywędrowali na zachody gdzie dali początek Celtóm i narodóm rozmaicie narzeczonym, a w zna- czniejszej części osiedli nad morzem Baltyckićm, gdzie, następnie rozmnożywszy się, zajęli dzisiejsze kraje: Holsztyn, Meklemburg, Danią, wyspy przy- ległe i część wybrzeża wschodniego morza Baltyc- | kiego, między ujściami Wisły i Dźwiny ciągnącego się. Nie potrzeba nato dowodów: gdyż wyraźnie mówią dzieje spomnionych krajów. Nasz znowu dziejopis 5tryjkowski, popiera to samo śswojemi Źrzódłami historycznemi, z których czerpał (1). Na- stępnie Hartknoch, idąc za świadectwem wiary go- dnych pisarzów kronik pruskich, szczególnie Ka-

spra Dankwerta, sam będąc należytym znawcą rze-

(1) Xięga II, str. 28 i'dalsze, wydanie Bohomolca, Dz. Star. Nar. Lit. T. 11. 5 ; K_- m woz A „+ . 4 ; ;

34 „me La .*

czy pruskich, pracowity ten badacz i wykrywca prawd historycznych, z przekonaniem zupełnćm

twierdzi, że Cymbry siedzieli na ziemi, przez Prus-

sów poźniej zamieszkałej, i tam się nazywać mieli

Sembi, od czego poszło nazwanie jednej prowijńcyi pruskiej Sembia, czyli inaczej Semlandya (1). Nie- potrzeba takoż dowodów, że Germani starożytni (2), byli, jeżeli nie pochodzącemi wprost, to pokrewne-

. r L) . B . . mi Cymbróms od czasu ich przeniesienia się na za-

" chód Europy (5); co przypadło, bez zaprzeczenia,

blizko po roku 650 przed Chrystusem, kiedy ucichać

Ganbrew poczęły na wschodzie najezdnicze Cynbzósy przed- sięwzięcia (4).

25.

Było przeznaczeniem narodu Cymbrów,żęgzna-

. RJ 77

gleni jakąś ważną przyczyną, opuścić musieli brzegi morza Baltyckiego, posiedziawszy nad nićm pięć, czy więcej trochę, wieków. Bsęzyczyna ta była wy* padkiem fizycznym, zdarzonym w tej stronie pół- nocnej Europy, który opustoszył krainy płazkie,

nad morzem rozciągające się, od Zundu ku ujścióm

(1) Alt und neues Preussen, oder Preussische Histori- en, etc.

(2) German pochodzi od Gera, wojna po starogermańsku.

(5) Obaczyć: Historisch kritischer Beitrag zur Slawischen Literatur. Warschau 1822. S. 136.

(4) Lelewel: Badania we względzie Jeografii, Xięga IV, paragraf XV.

==" * r. (4) ENIE YW R

kodak "= mew mac,

|

Oy m 1 - M ĄAI TYA Tm E *

Odry i dalej na północ. Był to wylew okropny

KU

u

PR

yyy ;

3 "2 z . . d ; 3 * wód, czy] jakoweś wystąpienie z brzegów samego /4 |

morza (1). Szczególny ten wypadek, przydarzony na ziemi, nasz przedmiot z bliska interessującej, zasługuje, abyśmy nad nim uczynili postrzeżenia historyczne. Hartknoch z powziętych podań miej- scowych i obejrzeń naocznych, jest zupełnie o rze- czywistości tego przekonany; nie raz przeto $po- mina, że wielkie wylewy morza, sprawione przez skutek silnych i długo-trwających wiatrów półno- cnych, porobiły niemałe odmiany w położeniu i ti- gurze wybrzeży morza Baltyckiego , wzdfuź całej Prussyi. Szczególnie zaś starał się zachować pa- mięć o tej wielkiej cymbryjskiej powodzi, czyli potopie miejscowym, z dawnych bardzo podań po- czerpffigtą, u kronikarza pruskiego Joachima Ro- senzweiga; przytoczoną (2), którego Stryjkowski musiał mieć pod ręką, będąc w Królewcu, gdzie za- pewne pisał pierwsze księgi swojej kroniki. Zacho- dzi wszelako trudność w wyrozumieniu daty, kiedy się to przytraliło: mówiąc bowiem Rosenzweig, o rzeczach, odnoszących się do daty poprzedzającej, więcej jak wiekiem erę zwyczajną, raptem kła- dzie rok 1190, i mówi o tej powodzi, która, podług

jego opowiadań, poprzedzić miała pobyt Prussów

(1) Plutarchus, in Mario. Strabo VII, p. 295. Oraz prze- zeń przytoczeni Ephorus i Clitarchus. (2) U Hartknocha 1. c. z*

LagL4 4 Z +. c 11. r '. sprzeczność tego miejsca, czy teź omyłkę piszącego,

a= SZ

nad morzem Baltyckićm (1). Stryjkowski prawdo-

wyraźnie zdaje się poprawiać: ponieważ naznacza epokę wyjścia Cymbrów: prowadząc ich prosto znad morza Baltyckiego do lylliryi, gdzie pod Nort- beją pierwszykroć walczą z Rzymianami, któremi dowodził prokonsul tameczny Cyrus-Kyfrbf, co

przypada na rok przed Chrystusem 1g0 (2). Z tego

wynika postrzeżenie omyłki byłej u Rosenzweiga,

czy też mylnie wypisanej w exemplarzach, które

Hartknoch i Praetorius mieli pod ręką, a zapewne i Stryjkowski, przez omyłkowe dodanie jednej la- | seczki do liczby 190. Burze te, według podań w kro- nikach zapisanych, trwając przez lat 12, ciągle pra- ! wie, opustoszyły wybrzeża zachodnie morza - mit

kiego i niepojęte odmiany w ich figurze zróbiły:

zaginęły wyspy przybrzeżne, części lądn-zapadły, inne utworzyły się postaci cyplów , ujścia rzek | zmieniły swoje kierunki, powstały zatopy nadbrze- Źne i inne rozliczne, tym zmianom towarzyszące za-

szły okoliczności (5). Szeroko rozpostarta klęska

(1) Kronika Rosenzweiga uważa się dziś za zaginioną; rze- czy tu z niej wyjęte, znajdują się u Praetoriusa: Preussische | Schaubiihne, sive Deliciae Prussiae. Rękop., oryginał w Ar- chiw. Berliń.

(2) Ujrzymy trochę niżej, że te walki z Rzymianami, w 160 roku przed Chr. początek wzięły. Lecz to założeniu naszemu więcej jeszcze daje wsparcia.

(35) Obaczyć Kaspra Henneberger: Preussische Landtafel.

17%%3

© 4

wa Ro

takowa, naturalnie wyprzeć musiała , tamtoczaso- wych mieszkańców nadbrzeży morza Baltyckiego, z ich siedliska, któremi byli Cymbry. 'To więc ich znagliło nasamprzód do usunięcia się ku wscho- dowi, a poźniej do szukania osad w Illiryi. Nie powrócili oni na wschód, zkąd byli przyszli, ani osiedli między górną Wisłą i Bugiem, lecz bezza- wodnie znagleni byli przebierać się za Karpaty, po niejakióm probowaniu iścia na wschód. na-

glącą przyczyną była obawa Scytów, albo narodów

stwa.

20.

Odmiany jeograficzno-fizyczne wró- Zmiana z Nd ę i ; , miejsc i fi- żnych częściach kraju pruskiego i całego zycznej ich

r, . . ( z . . orm c

wybrzeża do Dźwiny i dalej, że nieje- „Am dnokrotnie zachodziły, o tćm pełno podań i postrze- c 7 . ; 5 B h , żeń: wyspy zaginęły, inne z lądemsię połączyły, in- ne części lądu oder wały się i zatonęły. Brzegi się zni- c ł . . . © b 4.5 . Żyły, miejscami podniosły. Morze wyrzuca niekiedy szczątki winnych latorośli, które niegdyś rość mu= siały na wyspach, nie bardzo odległych od lądu te- raźniejszego; w innych miejscach, odległych dość od morza, znajdowano pod warstą ziemi nanośnej, kotwice iszczątki okrętów ; w wielu miejscach

nad morzem, pod warstą piasku żelaznemi cząst-

1595. fol. Von den alten Preussen und der Abtheilung des Landes 1584, śto.

będących w ruchu, po upadku Scytyjskiego króle-

ZAK u

kami przejętego, natrafiają czarną roślinną ziemię, aw niej sztuki drzewa ogromne, do 80 stop dłu- gości, bez rdzenia, gałęzi, sęków, słojów, roślinie- nie roczne okazujących, napojone w części witrio- lem, lecz nie skamieniałe. Te drzewa, niewytłó- maczone jeszcze przez badaczów przyrodzenia, lecz na lekkie wejrzenie i bezrozbiorowe,osądzone za ko- palne utwory, naśladujące drzewo ; w istocie byłemi drzewami, rosnącemi palmami na tej ziemi niegdyś, w której wnętrzu całe się lasy jeszcze do- tąd ukrywają. Niekiedy do trzasek zgniłych tego drzewa przyczepione się znajdują kawałki burszty- nu, co sprawdza mniemanie starożytne, że świeży bursztyn bywa przylgnięty do kory jodłowej (1). Sam ów bursztyn, słusznie zagadką przyrodzenia nazwany, dowodaliif żel; formacyą ziemi na- szej, zwłaszcza nadmorskiej. Zkądinąd wybrzeża te nie wolne od wypadków wulkanicznych, któ- rych związek z gwałtownemi wzruszeniami atmo- sfery; jest dowiedzioną rzeczą. Wiemy z kronik pruskich, że było trzęsienie ziemi w roku 1305 (2) Sam stan morza Baltyckiego uległ wielkiej odmia- nie, przez zniżenie się o kilka, można powiedzieć,

sążni (3), po epoce formacyi lądów, oblanych syste- a ZE R WE ZNA

4 [4

* (1) Kotzebue: Preussens iiliere Geschichte. M 30, 51. (2) Hartknoch: I e. s. 296. (5) Celsius i Dalin, szwedzcy dziejopisowie, twierdzą, źe

morze Baltyckie zniżyło się o 15 sąźni.

A.OŚR R

mem hydraulicznćm wód do niego płynących. Te

ślady wyraźne nagłębokićm wrznięciu się rzek

27.

Te wszystkie odmiany fizyczne, wpływały ró-

znaczniejszych.

żnemi epokami, na odmiany mieszkańców tej ziemi, jeżeli oni byli w głębokich «wiekach przeszłości. Wątpić przecie nie należy, że Cymbry, nie pierw- szymi byli ladźmi, którym ziemie litewskie przy- tułek dały. My nawet za rzecz podobną do prawdy uważać będziemy, że te ziemie, zwłaszcza przy- leglejsze morzu, jak Prussya, miały swoich abo- rigenów, czyli pierwobytnych mieszkańcow, z któ- remi Cymbry byli się poznajomili. Czytelnik w na- stępnych rozdziałach tej xięgi znajdzie udowod- nienia bliższe tego. 'Teraz do artykułu o Cym- brach pozostaje tylko dodadź następne uwagi.

20.

Podobało się Lelewelowi, jakośmyjuź p, żyli wzmienili, nazwać Cymbrów, czyli Ki- Ra” bla "SA merów, bałamuinym Greków wymysłem (a), cho- ciaż to czytał w Herodocie, i sam nie raz powiadał, Że prawdorzeczność tego dziejopisa jest prawdzi- wie historyczną; my przecież, trzymając się słów Herodota i opierając się na badaniach uczonych sta-

rożytników, przyznajemy Cymbrów za naród go-

(1) Wiadomość o narodach w Europie będących, str. 2.

PY |. RMME

szczący niegdyś w Prussyi, i który mógł nawet zo0- stawić zabytki swej mowy i spowinowacenia się z pierwobytnymi mieszkańcami wybrzeży naszych morza Baltyckiego. Imie zaś uwiecznił swoje na- zwiskami dotąd niezałartemi. Lecz dalsze bada- nia, udowodniające płonność mniemania szanow- nego dziejopisa e, zaprowadziłyhy nas zada- leko od celu naszego; poprzestaniemy na niektó- rych tylko. Że Cymbrów czyli Kimerów narod nie był i nie jest bajecznym, mimo wojen jego z Rzy- mianami, których opisywacze mogli zasłużyć na za- rzut, że tćóm nazwaniem utytułowali hordy dzi- kich Germanów nadbaltyckich; mamy zabytek tego narodu nie wątpliwy. We Włoszech,niedaleko We- rony, na dolinie, położonej między Weroną i T'ren- tem, mają bydź dotąd potomkowie dawnych Cymbrów, tych samych, którzy, wyszedłszy znad morza Baltyckiego, wsławili się zwycięztwem, od- niesionómm nad konsulem Cepionem, roku 169g przed Chrystusem. Biornsthel, autor szwedzki, li- czy ich ludność teraźniejszą do 60,000 głów. Ma to bydź lud bardzo odosobniający się od innych mieszkańców tamecznych i dochowujący wiele szczegółów, charakteryzujących jego dawną naro- dowość. Senator wenecki, Morosini, posiada xięgę,

traktującą oich języku i pochodzeniu (2). W po-

(2) Origines Gauloises par La Tour d Auvergne Gorret.Ed. 2504 Hamb. p. 192. 195.

zan. WE ; Mać

wieściach ludu prostego, w języku litewskim opo- wiadanych , których zebrałem nie mało, znajduję mowę o ludzie jakimś, zwanym Kimbarej, w licz- bie pojedyńczej Kimbaras, który był tułackim i kradnącym konie. Zrazu mieściłem lud ten pod rubrykę Cyganów, lecz kiedy następnie przyszło | badanie rozszćrzyć otym narodzie, obcym na na- szej ziemi (5), przekonałem się, że w powieściach o innym wcale jest mowa. teź i familije uczci- wej szlachty w Litwie,Kimbarów nazwisko noszące. To wszystko naprowadza na ślad, że owi Sembo- wie CymbryjscyyPruscy mieszkańcy, zostawili po- koleń swoich szczątki na ziemi litewskiej, do na-

szych czasow dotrwałe.

©

ROZDZIAŁ IV.

O Scytach, Sarmatach, Alanach, Ro- xolanach 1 Roxanach.

ć i ; Cc 4 €_< 8 .17* , . Jużeśmy wyżej namienili, że Ścyci Scyty” skąd

ę : ME zli, narodem ledwie nienajstarożytniej- _ Z

szym w Europie, przyjście ich z Azyi przez dolną

(5) Rys historyczny narodu Cygańskiego, Wilno, 1850. w druk, Ant. Marcinowskiego.

; "me 41: Wach " j 4% |. </

Ua" Wyeth

część Donu, ginie w kolebce narodów Europej- skich. Już w roku 1540 przed Chrystusem byli oni

bardzo liczni i potężni; zajmowali wówczas ujście Dniepru i Tauridę (1). Następnie rozpostrzenia- lisię w Europie na różne strony pod nazwaniami Cymbrów , Celtów i różnie inaczej. Szczególnie od roku 665 przed Chrystusem; kiedy Cymbrów nazwanie na wschodzie zniknęło, ludność, potęga

i obszerność posiadłości Scytów urosły do najwyż-

50.

Ścytyjskie pokolenie roda ludzkiego

szego stopnia (2).

BPostrzeżenia

odznacza się osobnemi cechami fizyogno- _* Scytach.

micznemi, bardzo wyraźnemi i jest najpiękniejszćm w przyrodzeniu człowieka: włosy płowe , z dzie- ciństwa światlejsze, poźniej ciemniejące, do bru- dno-bistrowego koloru, oczy niebieskie; ciało zu- pełnie białe, bróda gęsto zarastająca; skład twarzy nadobny, bardzo foremny; wzrost spory, wysmukły, ruch majestatyczny; siła muszkularna wielka; tem- perament zbliżony do krwistego. Taki opis cech rodowych Ścytyjskich wywiązuje się z powieści He-

rodota , który sam osobiście podróżował między

91.

Posiadłości Scytów, albo raczej rozległość kraju,

tym narodem. ©).

(1) Diodor. Sicul. Lib. II, e. 27, (2) Dissertatio Baieri de Situ Ścythiae inCommentt. Acad, Sc. Petropol, T. 1.

(3) mid Xnanu WR)

Pn

nu

| i

pz

| == mw w=mwa i RET M 0

2

4 4 po którym się snuli, ograniczała się rzeką Donem, 4 . morzem Azowskićm i Czarnćm, Dunajem, pusty- ".

niami górzystemi od Dunaju do źródeł Dniestru cią- h

-

gnącemi się, dalej linią przeprowadzoną w tymże 3 $ - . 7 c 1] R . pa prawie kierunku, do równo-leżnika 52 stopni szć-*« z” rokości, który do przecięcia się z Donem zamy- _* (X kał te przedziały od północy; wściąż za tómi lini-

« . + . D . w ami snuły się półdzikie narody , Neurami zwane, 4 * mieszkańcy lasow, którzy nigdy nie przechodzili * w poliste strony Ścytyl.

po 52.

Naród Ścytów dzielił się na rozmaite pokole-

Pera A

Ę

nia, czyli klassy, jednakże dwa główne były, to jest:

. . « . . . . c KJ n rolnicy i koczujący. Pierwsi mieli wyższy stopień

mne,

cywilizacyi, budowali stałe mieszkania, byli wzo-

=

u

rem poczciwości k dobrych obyczajów; bardzo pra- cowici, wielką zbaża obfitość z uprawy roli otrzy-

mujący, którego udzielali innym pokołenióm. Po-*

„e tv

żył Aaa uwckemo,

bytem ich były kraje zobustron Dniepru, ku tej

2

rzece zbliżone. A CZY: sh jexjna , RC r . ć . . kretevoskty "zYwRa,] w której król przemieszkiwał, rozkazujący całemu narodowi. Dalsze pokolenia koczowały po rozległych przestrzeniach, całe po-

c . . . « , . żywienie dostające z chowania trzód, z dobrowolnie

fteczyma

rosnących produktów roślianych, oraz z polowania

i rybołowstwa; zboża dostawali u ziomków swych

Z PA ZPA 8ŁH4—4

Po .2

rolników, w zamian za bydlęta. Byli oni wszyscy ,

dość gościnni i ludzkość postrzegający, jednakże

7 LJ

ZA EK (pr Lla= 4

4

m

44

LJ ;

; p mniej ucywilizowani od tamtych, z przyczyny

swojego Życia sposobu.

30

-. x w >

+ *

"o. . Od bardzo dawnych wieków,Grecy weszli w sto- t * sunki z pobrzeźnemi morza Czarnego Scytami. Po- Ę- Ydwiadają, że Neoptolem, pierwszy zakładać począł

i stałe siedliska Greków , nasamprzód nad ujściem

h *-' Dniestru, potóm i Dniepru. To dało początek

_ greckim emporióm czyli zakładóm handlowym,

które, w siódmym juź wieku przed Chrystusem,

A zakwitać poczęły i następnie urosły w bogactwa,

a jak Olbija, Heraklea, Cherson i inne. W ogólności,

Scyci cierpieli pomiędzy sobą handlarzy obcego „1 narodu, będąc ze zwyczaju gościnnymi; stosunki ich .* zsąsiedniemi narodami były zawsze przyjacielskie; gdyż podlegając zwierzchnictwu jednego króla, , * który nie miał w zamiarze nigdy ujarzmiania ob- cych narodów, łatwo się mogli w spokojności za-

. /, chować względem jakiego bądź narodu sąsiedniego.

| 54,

Gódzrafia Zwyczaje, obyczaje i religią Scytów

2" : Ścytyt.

7

opisał po części Herodot: niedostarcza- one światła żadnego do naszego. przedmiotu. Więcej się widzi bydź interesującą geografia Scytyi, jakkolwiek ona niedostatecznie wyrażoną jest w hi- . storyi Herodota. Na północo-zachodzie względem

Scytyi właściwej, znajdowała się kraina Gerrów,

Fx

dał

<a uaożiczaj

"pe Ra

- mam

| |

Ta

(„u

—. paw ad

| mód nika LE

"IE Fm m ATTY em;

gdzie były grobowce królów (1). Przez nią płynął Dniepr i tam dopićro zaczynał bydź żeglowny; ztej samej krainy wypływała rzeka takoż Gerros, która, połączywszy się z rzeką Hypakyris, wpadała

do zatoki Karkinickiej, gdzie leżało i miasto Karki-

* nitis (2). Rzeka ta odgraniczała od północno-zacho-»

dniej strony pustynie Grerrów, od nieznanych kra- jów i przepływała przez kraje Scytów A Nomadów, biorąc początek w krainie Gerrów. Do tej krainy od ujścia Dniepru liczy Herodot 40 dni żeglugi, które podług rachuby Lelewela (5) wynosić po- winny 4,000 stadiów. Więc ta kraina przypada na okolice Rohaczewa i wyżej. Rzeki tego nazwa- nia szukano usilnie i nie możfa wyznaczyć: nam się zdaje że ona bydź powinna teraźniejszą Deszną, a Hypakyris, będzie rzeką Seym. Rzeki te, łączą- ce się z sobą przed ujściem do Dniepru, w istocie, w cale różnych stronach mają źródła, jak i Hero- dot znać daje. Odnogą wzmienioną, będzie Dnie-. pru wówczas znajome koryto lewe, czyli były znać niegdyś zalew, na płaski brzeg lewy. Mia- stem zaś Karkinitis, Kijow teraźniejszy. Za Deszną teź poczyna się kraj kurhanów i koło Rohaczewa największe ich mnóstwo, częścią skupionych na je-

dnej przestrzeni, częścią porozrzucanych, rozmaitej

(1) Herodot. Lib. IV. c. 71. (2) Ibid c. 19 55. (5) Badan, we względzie Geogr. xięga III, $ 16,

29

Ą

s w /

Ra *

bar 6

PORY gf

.

wielkości , tak, Że cała ta przestrzeń kraju, zda- je się bydź ogromnym fmentarzem (4). Herodot powiada, źegroby królow scytyjskich uQierrów, którzy w ostatecznych Grerrach mieszkają 1 w gro- bowcach. Był więc lud scytyjski Gerrów, (rrobo- kopaczow, zamieszkujących ten kraj lesisty, fmen- tarz całego narodu, kasta jakaś Scytów. 90.

Inne rzeki Ścytyi łatwiejsze do poznania, mimo swych nazwań zgręczonych: Ister, dziś Dunaj; "Tyras, dziś Dniestr; Hypanis, dziś Boh; (te dwie wypływały z krainy zajętej przez Koczowiska Mi- zonów); Borystenes, dziś Dniepr; napróżno nie- którzy badacze starożytności, zadawali sobie pracy, w wyśledzeniu początku nazwania tej rzeki zna- komitej, które się wyłożyć teraz nie da, będąc mytycznóm, z mytologii scytyjskiej wziętćm, której nie znamy;zdaje się jednak, że spływa się ono z ubó- stwionym Boreaszem i córką jego Borysteną, Żoną Jowisza Scytyjskiego, jakośmy wyżej mamięnili ($. 12). Pantikapes najpodobniej do prawdy będzie, dzisiejszy Prypeć , łącząca systema hydrauliczne mórz Baltyckiego i Czaraego. Nazwanie to w je-

ografii Scytyi nie do jednej rzeki ściągać się mu-

'siało, ani do jednego miejsca: ponieważ wićmy,

że dzisiejsza twierdza Kercz, leży na rozwalinach

(4) Dodatek Vlty.

go 2 —— m

r zzz "TF

p TOY R

| | | |

mał 8720/04

miasta Pantikapacon (1). Również przeczyć nić ma powodu, żeby rzeka dziś zwana Końskie- Wody nie- była kiedyś Pantikapes nazywaną przez Greków. Lecz między Hypakyris i Pantikapes, Prypecią, czyli na obu brzegach Dniepru, na linii między Daturynem i Mozyrem byli Ścyci rolnicy, a za drugą Pantikapes, Końskiemi-Wodami, na północ pasterze; pecuarii, czyli Nomady. 'Tym sposobem według podobieństwa i natury ziemi rozmieścić

te klassy Scytów można właściwszym sposobem,

| niżeli biorąc za.te rzeki Sinie-Wody i Kalanczak;

nie możnaby tego dokazać z taką miejsca zgodno- ścią, zwłaszcza dla pasterzy nie znaleźlibyśmy miej- sca, na każdą porę roku wygodnego za Kalanczu- . : fp Naostatek Tanais, dziś Don; Hygris, dziś A | Doniec.

36.

W rozległej Ścytyi RTainie mieszkały ludy ob-

<BR

| cych takoż narodów, cierpianych pomiędzy $ Ścytami, ** szczególnie greccy osadnicy i narody z nimi w sto- sunkach lub pokrewieństwie będące, jak naprzy- kład Gelony, którzy mieli osadę swoję na północ

krainy dęte. za lewym brzegiem Dniepru mie-

szkającjpły, pomiędzy Budynami. Ci, skojarzeni kd

z tamtymi, sąsiedzili ze SŚcytami zawsze w pokoju

EE POPIP

i dobrej zgodzie. Jak równie od południa Gety,

(1) Pomponius Mela Lib, II, c. 1. 1, 5, 5.

da "TZRĆ ta

którzy ku Dunajowi byli. Od zachodu snały się leśne pokolenia Neurów, o których nić mamy obja- śniających badań, z jakiegoby plemienia pochodzili. Słynęły o nich powieści, że pewnych czasów prze- mieniali się w wilków iznowu do ludzkiej postaci powracali, które w podaniach gminnych naszego * kraju dochowały się dotąd, jakośmy w tomie po- przednim tego pisma widzieli pod artykułem Wil- kats (ste: . Zapewne początek tego mniema- nia dziwacznego poszedł ztąd, że Neurowie, w pe- wnych porach roku głodem przyciśnieni , wypa- dali z lasów swoich ichwytali bydlęta 5cytóm pa- sterzóm. Na północy Scytyi mieszkali Grelony i Bu- dyny, do Donu. Za Donem do morza byli Sarmaci, od wschodu Scytóm sąsiedzący. Państwo "Scytów było potężne, ludne ispokojne. Lecz te błogie położenie narodu wzięło swój koniec na-

reście, według porządkfiŚrzeczy ludzkich, zniko-

|44*- mych, jak sami ludzie. Koczujący Scyci,zrazu dalecy

od stosunków z przybyszami greckiemi, Zawsze usuwający się od miejsc stale zamieszkałych , po- częli przyjmować pomiędzy siebie tych gości, po- częli nabywać odnich produkta ucywilizowanego świata. Sami Ścyci, rolnicy, nie byli wolni od tej zarazy , jakkolwiek zrazu oziębłćm okiem poglą- dali na błyskotki i przysmaczki, morzem nawiezione.

Koczownicy w ostatku, podeptawszy dawne oby-

czaje i ustawy, zalewali swoją ludnością osady rol-

Ź. R 6, 4 WEZ:

daalnk nai A ret ś MODE byka pry Any dk f oteten jas akg AaYAK,, Dyk goń k 0 (rol, AL putceao u, ze

, hece, olski R | Se VE ALAN 2" Aa. nak let Lau dać . FD znad 7 » sh mma ę _ ków "4 |

INA- Ni, wy af ne 21 © GG -

ky , * Pen) on baudkióaz.

f lud, "PARA nkóny u PP IE 4 WYS Ą | Jopfósyeć ben | Ah udadnane / ; ( "PSE RCA nof d „zk ta ; eg TROGk Ę Z A Eo

A abycnoł

Pomoca

.„dlwiałnać , że wiek 0 <A cwi

jo) 6 goić Śro a

Ż alty R URAZ » 5 „a

Krk, „a 3 ata P4U/X | sog) |

/La

hu lobia aełaia dy amy ko K OC m6 pozawolii k | / M gym vkpg,

WY lula dA, zkui Z i

s że z 3 2 ANI 08

: 8

* = UA

aumia s

aty” 49 kęc<z . tTuńąsZz 1423 ników, utworzyły się bezprawia, wylęgły się nie-

porządki i zamieszania krajowe: naczelnicy, kapłani, sędziowie, zniknęli. Poczęły się nieporządnych kup ludów natłoki, przelewy krwi istarcia się niepo- hamowanych namiętności. VWówczas osady greckie zakwitły i wzięły przewagę nad Ścytami upadłymi. Lecz upadek tego narodu ma swój MINY po-

czątek od epoki najścia Persów na Scytlyą.

57.

Około roku 520 przed Chrystusem 7e7'usta za- ; machy na Scy- panował nad Scytami Indatyrs, monarcha __*%% dumny, okrótny i mało mający rozumu. Pogardzał on Grekami i Persami, dla tego, że byli z obcego narodu; ci ze swojej strony Scytami gardzili, jako barbarzyńcami. Wszelako potęga jeszcze Scytów i znaczenie na szali politycznej musiały bydź nie- ł . [> D a | © „3 ; 1 małe: ponieważ Dariusz, król perski, żądał przy- mierza z Indatyrsem, ichciał córkę jego pojąć za żonę. Lecz posłowie perscy byli ze wzgardą odprawieni,

ręka królewny odmówiona.

30.

Mszcząc się za taką zniewagę, potężny władacz Wschodu, rozkazał Ariamnowi rządzcy Kappadocyi, uczynić wyprawę morską na Ścyłów. Ten, we 30 galer, na dwóch panktach wylądowawszy,poraził ich ogromnie, zabrał znaczne zdobycze i niewolników, między któremi był i brat królewski.

O

Spuściwszy nieco czasu, gdy Ścyci nie mieli się Dz, Star. Nar. Lit, T. II. 4

0 m Z

<a

RE "a>

any nośet wcale do Soekćć, sam Dariusz z ogromnemi siłami wyciągnął przeciw Indatyrsowi,: w roku 514 przed Chrystusem. Zastępy perskie przeszły do Eu- ropy, wsparte sprzymierzeńcami greckimi posu- nęły się ku Dunajowi. Przeprawiły się przez rzekę po moście, z niezmierną pracą zbudowanym, gdzieś blisko dzisiejszej Isakczy, którego straż po- wierzona była Grekóm. Scyci ze swojej strony ułożyli mądry plan obrony: obesłali na sam przód swoich sąsiad i sprzymierzeńców, wzywając do walki ze spólnym nieprzyjacielem, sami zaś opu- ścili całkowicie okolice zadniestrzańskie, opusto= szywszy miejsca, któreby Persy zająć mogli, i ciągle ustępując przed ich wojskiem, toż samo postrze- gali. Siły swoje wojenne podzielili na dwa od- działy, będące pod dowodztwem dwóch osobnych wodzów, którzy działać powinni byli podług umó- wionego planu. Ponieważ nieprzyjaciel i dzielne inależycie w rynsztunek opatrzone miał zastępy, nie stawali więc nigdzie Ścyci do rozprawy, lecz uwodząc zmyślonemi przygotowaniami do bitwy starowczej, i napadani z bokow iztyłu, tozbliska, to z daleka grożąc, zmuszali nieprzyjaciela do pręd- kiego iścia, z całą ciężkością niezmiernych jego zasobów. Tym sposobem zniewolili Dariusza do prędkiego przebycia całej Ścytyi, do przepraw

przez wielkie rzeki Dniestr, Boh, Dniepr i Doniec,

zawsze urywając, zawsze niszcząc, oddziały oder-

mb Wh PET PR RETE

I a BE wane i zasoby pozostające, lub zbłąkane w stepach. Z, drugiej strony król perski, jak powiada Herodot, uwiedziony pochlebstwami dworzan swoich, zda- wał się wtórować zamiarom Scytów, przez zapęd nieuwaźny. Napróżźno Artaban brat jego, starał się przekładać nieużyteczność poświęcenia siedm- kroćstotysiącznego wojska, w krajach nieznajomych, ogołoconych ze wszystkiego, bezwodnych po więk- szej części, gdzie niedostatek potrzeb więcej za- grażał od oręża nieprzyjaciół. Napróżno ten wodz gorliwy, mimo rad swoich odrzucenia, czynił usi- łowania w ocalenia wojska, walecznością, dobróćm urządzeniem porządku, wytrwania pośród najwięk- szych przeciwności dając przykłady; ogromna armija Dariusza od strat niezmiernych ocaloną bydź nie mogła. Król ten koniecznie pragnął dotrzeć do o- statnich przedziałów Ścytyi. Zaszedł więc do krainy Gelonów i Budynów, w której dopićro pierwszy raz miał dziką radość zniszczenia kil-

ku grodów warownych. Ale za to, niedostatek

wszelkich potrzeb zmusił do odwrotu, tąż samą

drogą, którą przyszło wojsko. Za szczęście w o-

—— + mapy BRM

statka poczytał dla siebie dumny monarcha, że po śpiesznym odwrocie uratował się z resztkami wojska ogromnego, przebywając Dunaj po tym sa- mym moście, który zbudował, i który szczęśliwym tylko trafem ocalał , inaczejby ostateczna ruina spotkała Persów. f(v)

fr 41 wyly a Śri Ja Zna ggg 60 so. 28

BZ

40.

Nie udało się wprawdzie Dariuszowi ponękanie Scytów, jakby sobie życzył: lecz to przedsięwzięcie

mściwego króla, wywarło wpływ znaczny na we-

wnętrzne okoliczności Ścytyi. Jakoż odtej epoki, chylić się ona poczęła znacznie do upadku. Za- pewne Persy, sprzyjając Grekóm, osadnikóm w Ścy- tyi, podtrzymywali ich tam przewagę, dążącą do zniszczenia dawnych porządków krajowych, i podali zręczność narodóm obcym do wywierania działań, do tegoż celu dążących.

41.

Upadek Scy- Geci, lud pelazgickiego rozrodu, nie o-

22 mieszkali posuwać się ku Dniestrowi,

mieszając się pomiędzy hordy Scytów koczo- wniczych , lub walcząc z niektóremi z nich, lub wspierając jedne przeciw drugim. Trakowie,pokre- wni tamtym, w czwartym takoż wieku przed Chry- stusem, nasunęli się od Dunaju do Scytyi, nad którą nabrali niejakiejś przewagi, izapewneby na długie

lata utworzyli tam państwo swojego kształtu, gdyby

nie doznali pogromu od Gallów około rokn 5go0. Następnie, od roku 558 przed Chrystusem, byt po- lityczny królestwa Macedońskiego począł wzrastać pod królem Filippem, którego przewaga nad Grecyą, wzniosła się do tego stopnia znaczenia, Że narody Scytyi, będące w bliskich stosunkach, z tamecznymi osadnikami greckimi, doznały wpływu władzy jego

+ 1% 24% n 406411 % Raj. 3 „% .* «sz

ak BB m

nad sobą. Nie było przecie to ciężenie znoszonóćm długo: albowiem znajdujemy pamiątkę w dziejach, o zajściu narodów Ścytyjskich z Alexandrem synem i następcąFilippa, w któróm Macedoni, pod wodzem Sapirionem utracili 50,000 wojska (1); lecz na= stępnie znaleźli się przymuszonymi szukać pokoju jprzymierza u Alexandra, a poźniej gdy świetna wyprawa tego monarchy do Azyi stała się głośną, Scyci, uciśnięci zostawali już pod poięgą macedoń- ską i mocno napasto wani od narodów zadońskich (2).

42.

Takich rzeczy koleją narodowe urządzenia i byt polityczny starożytnych Scytów upadł znacznie w czwartym wieku przed Chrystusem, ludy zaś, składające ten ogromny naród, jedne usunęły się do Azyi, inne wgłąb Europy pierzchnęły, przej- mując inne nazwania, inne obyczaje i mowę. Resztki przecie Scytów, w znaczenin istotnóm tego nazwania trwały na wschodzie do wieku drugiego przed Chrystusem: wiómy albowiem z dziejów, że w roku 130 przed naszą erą, lud Ścytyjski, pod imie- niem Saków znany, wyprawiał się z Tracyi na Par- tów iz tej okoliczności ostatek tego narodu prze- szedł do Azyi. Iiecz Taury, czyli pokolenie Scy- tów starożytne, mieszkające w Tauryce , dzisiej-

szym Krymie, trwało jeszcze na miejscu nieco za rok

115-ty przed Chrystusem.

EE PO A O A A PRE, (1) Justin. II, 5; XII, 2; XXXVII, 3. (2) Arrian, Exp, Alex. III, 50. IV, 5.

39

WRA, "| RA

45.

O Sarmatach Pozniknieniu potęgi Ścytów , imie Sarmatów stało się głośnóm i zatarło zupełnie imie tamtych. Począwszy od Herodota do naszych cza- sów, wszyscy historycy, wszyscy jeograłowie, wszyscy badacze starożytności, o żadnym staro- ZŻytnym narodzie nie pisali więcej, jak o Sarma- tach, i o żadnym pewności mniej nie zostawili/)Naj- zgodniej, zdaje się, z prawdą ci twierdzili, którzy pod zbiorowóm nazwaniem Sarmatów, rozumieć kazali niejakąś ligę narodów kaukazkich, z rozlicz- nych pokóleń, mową i pochodzeniem obcych sobie złożoną, noszącą tylko nazwarńie pewuego nie na-- der mnogiego narodu, takowe nazwanie mającego, niewykrytego jednak historycznym sposobem, co do pierwiastkowezgo pochodzenia swojego. Herodot, najdokładniejszy ze starożytnych pisarzów , ten, który wydobył z zapomnienia tyle szczegółów in- teressujących dzieje świata, półbajeczny początek naznacza Sarmatóm: jakoby nieprawego łoża byli dziećmi, z Amazonek i Scytów zrodzonemi. To nie więcej nie objaśnia historyi tego narodu, tylko, że miał początek półscytyjski. Mieszkali Sarmaci wła- ściwi nasamprzód , nad morzem Azowskiem i za lewym brzegiem Donu, spokojni zrazu sąsiedzi Scytów, posiłkowali nawet ich w wojnie z Dariu- szem. Poźniej, za upadaniem Scytów, podnosić się

w potędze zaczęli, zapewne dopomagając koczo-

() niżej na ka mi

|

a z

w BB a

wniczym Ścytyjskim hordóm do zamieszek we-

$t.

W samej połowie czwartego wieku przed Chry-

wnętrznych.

stusem, Sarmaci już byli znaczącymi za prawym brzegiem Dniepru. Następnie zaczęli brać górę nad scytyjsko-trackiemi hordami i w całej Scytył rozkazować. Od tej pory, odgłos potęgi Sarmatów, napełniał pustynie północno-zachodniej Europy; od morza Czarnego do Baltyckiego, wszystko co było z ludów na tej przestrzeni świata, od Wisły do głę- bokiej Północy, zaczęto wliczać w poczet Sarma- tów. Dla tego niezmierną i ogromną stała się Sar- macya europejska, a przecież właściwi Sarmaci, podobno na niewielkiej przestrzeni, gdzieś między Dnieprem dolnym a Dniestrem siedzieli, czyli ra- czej koczowiska swoje rozwodzili. Zdaje się nawet, Że rodową posadą było dzisiejsze Podole, a miej- scem -pobytu głów narodu, dziś nawet nosząca podobne nieco nazwanie, mieścina i rzeka Sawrań, jakoby oznaczać mające narzeczenie: główna twier- dza Sarmacka. Jakiby ich był rząd, zwyczaje, mowa, nic anie wiedzieć nie można. Napróżno Gatterer (1) wysila się na dowody, że Sarmaci, w roku dopićro 80 przed Chrystusem, przenieśli swoję potęgę za brzeg prawy Dniepru, i na ruinach

starożytnej Scytyi wznieśli swe panowanie: albo-

(1) Commentt. Soc, Gottingen. T.XII, p. 157 159.

śe. BG «a

wiem, ani przed tym rokiem, ani po nim, nie można upatrzyć państwa Sarmackiego, w znaczeniu tego wyrażenia. To tylko jest rzecz pewna, jakośmy rzekli, że liga jakaś potężna, czyli z mnogich na- rodów sprzężona, po większej części zadońskich, w której Sarmaci przewodnicząc, nadali jej swoje nazwanie, równie zupadkiem Scytów wylała się do Europy isprawiła ruch pomiędzy jej narodami. 40.

Możnaby przeto z pewnością powiedzieć, że od roku 550 przed Chrystusem , rewolucye Sar- mackie, ciągle trwające , po niejakichś zapewne przerwach , były przyczyną ' poruszenia się z da- wnych siedlisk mnogich narodów w Europie i w A- zyl, cisnąc je ze wschodu kuzachodowi. Opatrzność przeznaczyła podobne zamęty ludów dla zaludnie- nia pustyń Europy. Dopićroź wióćmy z Pliniusza, Że w wieku stycznym z początkiem ery chrześciań- skiej, Sarmaci, jak powieści głosiły, potomkowie Medów, mieszkali nad dolnym Donem i ponad mo- rzem Czarnćm: nasamprzód Sarmaci, Gynekokra- tumeni, pod rządami królowych Amazonek będący: po nich Kwazy, Kotty, Cicimeni, Messeniani, Ko- stoboki, Choatry, Zigi, Dandari, Tussagety, Turcy (1), Te narody stanowiły wówczas podobno ligę Sar- macką, chociaż wyraźnie rozliczne rodem i pocho-

dzeniem, tak dalece, że, wpatrując się w dzisiejswę

|

1) H.N. Lib, VI, c. 7. sect. 7

ASSAT, Je

wiadomości o początkach narodów, sami Gyneko- kratumeni zostają pod rubryką Sarmatów , naród jakiś Medyjsko-scytyjski, z Amazonkami w stosun- kach będący, któremu ijęzyka podobieństwo, na tejże zasadzie, ze scytyjskim przyznaćby można, jak wnosi nasz badacz starożytności (1). 40.

Tymczasem, kiedy Sarmaci opuścili O lanach swoje naddońskie sadziby, posuwając się za prawy brzeg Dniepru , 1% naród zwany Alani, nasu- jbl 5 nął się od gór Uralu ku Wołdze dolnej.

sowie dowodzą wyrażnie (2), że oni mieszkali: pier- eh

wotnie wśród gór wzmienionych, będące jakićmś

razu „Alin, znaczącego w ich mowie góry.

rp) „= 4 1. od roku przed Chrystusem 557, slynąć poczęli - I 8 „Ń .. - s «+ | w krainie nadmorskiej, między ujściami Dniepru * ę

i Donu (5). Gdzie ich i Pliniusz umieszcza (4). Później w półtora wieku, posunęli się w górę Donu prawym jego brzegiem, itam zhołdowali siedzące narody, albo je z siedlisk wyparli: Gelony, Bu- dyny, Antropofagi, Agatyrsy, Melanchleny, Neury

i inne (5y$gBOkolo tejże SPRA, Mojżesz Chorejski, 3

[ZZ ——— —-

OEZZOZZZZEZZNZZNA

(1) Surowiecki: Sledzenie ASCPĄE Narod. Słowiańskich

str. 110. MZ (2) De Guines, Histoire des Huns, T. I. Z (5) Stritter, Memoriae PORAtor ów, I, 644. (4) H. N. Lib. IV. c: 12. Dalsze BAEPE YE o Sarmatach: Dodatek VIII.

(5) Ammian. Marcellin: Lib. XXXI, c. 2.

+=" a

4

e BE

znajduje Alanów w okolicach gór Kaukazkich. Taki przyrost potęgi Alanów i rozpostrzenienie się, dało powod do nazywania Alanią, części Europy na północ Sarmackich koczowisk rozciągającej się. Dyonizy z Charaxu wspomina o Alanach, w pierw- szym wieku ery chrześciańskiej, nazywając ich silnym narodem, bogatym w konie, mieszkającym na północ dzisiejszego Kimburnu, między Donem i I)nieprem, w których sąsiedztwie byli Roxolani, czyli Alani znad Wołgi dolnej, ztamtymi jedno- plemienni. Więc wtej porze stykali się z krainą Gelonów i Budynów. Następnie podbicia alańskie posunęły się za prawy brzeg Dniepru i Dniestru, gdzie się z Gretami ucierając, łączyli z różnemi ple-

mionami tegoź narodu (1), zawsze nie będąc rol-

iczymi, lecz wojowniczo-koczuj 1. £ ż zymi, lec ) oczującymi 7

47.

Alaninatura. _ Upadek znowu potęgi Alanów, czyli lizują się w go Europie za. rozproszenie się massy tego narodu, we-

chodniej. * z ę A A dług badań Naruszewicza (2) wzięło

początek w roku 576 ery chrześciańskiej, kiedy Hunny naszli Europę pod dowództwem-Balambera.

Tu jedni wyginęli w walkach krwawych z Hun-

o | . s”

(1) O tóm donosi Procop.: Gety,Tyssagety,Massagety,były to ludy pelazgikoscytyjskie, od różnych miejsc i przymiotów namianowane.

(2) Hist. Nar. Pol. T. I, str. 120.

uw

a

BR) - | WA ©

nami, drudzy, sprzymierzywszy się,z nimi, poszli,

na zdobycze, inni przeszli do Rzymian, w których wojskach służyli. Julius Capitolinuswspomina o żoł- nierzach Alańskich, którzy oddawna służą Rzymia- nóm, w zamieszaniach ich domowych grając rolę, gdy Filipp o władzę najwyższą dobijając się, Gordy- ana o śmierć przyprawił (1). Część jakaś Alanów udała się na zachód-południe Europy: z tych jedni osiedli w Gallii nad rzeką Ligierą, drudzy trafili do Hiszpanii, tam zamieszkali pomieszani z Gotami, da- jąc początek nazwaniu prowineyi Gotoalanii, dziś Katalonią zwanej. nazachód wędrówkę przypi- suje Jornąndes Alanóm tynf, którzy przebywali u- przednio w Pannonii, a „tamtąd umykać musieli ra- zem z Wandalami, przed nawałą Gotów, partych z tyłu od Hunnów, a tak i część Gotów zaszła z tam-

tymi pospołu za Pireneje.

40.

Naostatek jeszcze jeden oddział Alanów udał się na zachodo-północ do Wandalii: niektórzy z tych mieszkali między Wisłą i Niemnem, za wyraźnćm świadectwem Ammiana Marcellina (2). Toż samo i Ptolemeusz, opisujący część Sarmacyi europej- skiej potwierdza, bliżej nawet wskazuje miejsce przebywania Alanów, gdy powiedział, że sąsiedzili

(1) Editio Boxhorn, 1652, p. 470 471. (2) Lib. XXII, 8.

AJ

"2444 82M" w

.-

60

Jlqwanar"dc Słazianamią to jest: Litwą właściwą. Miecho-

wita powiada: „, Alani wypędzeni przez Hunnów z Pannouii, rzeczpospolitę Rzymską najechali, na Gallią napadli potóm: z tamtąd zaś, jak mówią dziejopisowie, do Wandalii w polskie kraje powró- cili, gdzie do czasu Stilikona zostawali: przy czóćm, jak z niektórych postrzeżeń wnosza, niezmierne mnóstwo srćbra z napisami i portretem Impera- tora Hadryana wnieśli (1). Na tych świadectwach opićra się niezaprzeczony dowod, przebywania pra- wie przez lat sto Alanów , między, Mazowszem iLitwą właściwą, której granice naturalne, rzeki Pielasa, Kotra i Jezidra od Kotry środkowej do Przewatki, mieściny blizko Niemna niżej Grodna leżącej, ciągnące się prawie w jednóm paśmie sta- nowiły. [ak więc w przecięciu linii prostej, popro- wadzonej od Przewoży, nad lewym brzegiem Pie- lasy, przezSokołkę za Grodnem do GranicMazowsza, koczowiska Alanów, mogły się rozciągać na północ tej linii, sięgając granic Litwy, czyli Stawanii dawnej, a na południe, zabierając część Sławiań- szczyzny, poźniej Rusią Litewską nazwanej. To jest całą osnową domniemań, że Naród Litewski po- chodzi od Alanów. Obowiązani więc jesteśmy wejśdź w szczegóły, które się zebrać dają z rozmaitych pi-

sarzów, abyśmy, bliżej poznawszy Alanów, mogli

uczynić uwagę nad takowemi domniemaniami. rear w (1) De Sarmatia dsiat. Lib. I, ©. 15.

k i i |

= m

w mmc Z

ERO

49.

Pokazaliśmy nieco wyżej ($ 46), że Goo4Alany, Alani byli mieszaniną jakiegoś ludu, z północnej Azyi pochodzącego , z pokoleniem Scytów koczo- wniczych, które spowinowacenie się zaszło w gó- rach Uralu. Starożytni zdają się to samo potwier- dzać, gdy mówią, że Alani ze Ścytami mieli samę mowę i też same religijne wyobrażenia. Obok tego jednak, odróżniają oni obadwa narody od sie- bie, co do cech fizyognomicznych: ponieważ Ala- nów przyliczają do Agrypejów narodu, mieszkań- ców północnej Azyi, którzy mieli twarze szćrokie, nosy płazkie, oczy małe, czarne, takież włosy. To samo i Ammian Marcellin potwierdza, gdy im przyznaje podobieństwo do Hunnów, tak w postaci ciała , jako też w obyczajach. Przytóm powiada, że religia Alanów różna była od wyznawanej przez inne, barbarzyńskie naówczas narody, im samym właściwa, że bardzo mało mieli 'obrządkow reli- gijnych, ubóstwiali,szczególniej Aresa, to jest: boga wojny, pod postacią miecza, jaki przy boku nosili, który, utkwiwszy w ziemię, lub na pewnćm pod- niesieniu stawiali, rękojeścią do góry; był to więę gatunek krzyża; przed tóćm wyobrażeniem bóstwa, czy nadziei, upadali na twarze. T'e szczegóły i in-

ne, mniej nas obchodzące potwierdzają pisarze:

Klaudyan, Prokop, Joannes Magnus (1468 1544)

mA C%

dba)

u GRU: i późniejsi niektórzy (1). Nie brakuje też na dowo- dach, że Alani w spowinowaceniu byli z Gotami, które znajdujemy u Jornandesa (2), ate tóm ważniejsze, im się bliżej przypatrzymy okoliczno- ściom, samego antora tyczącym się, który, będąc Gotem znał Alanów zbliska, ponieważ dziad jegó był sekretarzem u króla Alanów Kandaxa. Jest przecie niewywikłana ciemność u tego pisarza w rzeczonej materyi, z której się tylko to wywią- zuje, że Goci mieli przodków z narodu Assów, bez- wątpienia najdawniejszych Scytów, mieszkańców naddońskich , którzy mogli się usunąć ku górom Uraln i tam utworzyć naród Alanów , jeszcze za wieku Odina, kiedy ten z bratnią kolonią tegoż

narodu poszedł do Skanii.

50.

„diwy, czyli Poźniejszych badaczów rzeczy histo-

4:-Alant._ rvcznych świadectwa oznajamiają nas dość

świeżo z Alanami. U Herbelota jest wzmianka, o pewnym króliku Alańskim, panującym nad hordą swego narodu, gdzieś na północ miasta Derbentu snującą się (5). WodzowieCzyngiskana, w tamecznej

takoż stronie tłukli się z Alanami w roku 1225,

————

(1) Claud. in Rufin. Lib. I. Procopius: Rerum Gothica. Lib. I. Joann. Magnus: Rer. Goth, Hist.

(2) De reb. Goth. c. 24 et 50,

(5) Bibliotheque Orientale,

zr a

vr e<FMAN ARP" 0 2 TE

Pea

AE

o —As |, zgmęę

* , | Golda, ię, * ag R b

63

którzy posiadali Dagestan pospołu z Połowcami; ró- żni wszelako 'byli rodem między sobą i mową (1). Karpin i Rusberg czyli Rubrikwis, mnisi katoliccy, podróżujący w wieku XIII na Wschodzie, do wielkiej hordy Mongołów, mówią o Alanach Kaukazkich, ftórych nazywają takoż Jassi, -4sses, -Acies: byli oni w porę chrześcianami , doskońali kowale i slósarze, robili broń wyborną i dóchowywali swoję niepodległość (2); widać zaś z tych wiado- mości, że nie należeli do pokolenia Mongołów. Ros- syjski Półkownik Herber, opisuje w górach Kau- kazu znajdującą się włość, za jego czasu Kubesza zwaną; w której każdy mieszkaniec był złotnikiem, albo miecznikiem. Według jego badań, ludzie ci byli prawdziwymi potomkami Alanów: mowa się ich nawet różniła od innych góralów Kaukazu (5). Lecz najwyraźniejszy mamy ślad Alanów dotąd w narodzie Kaukazkim Ossetyńców*są oni potom- kami starożytnego pokolenia ludzi, Assami zwa- nych, w najgłębszej starożytności kwitnących, do dni naszych dochowują oni usiebie pamięć przod- ków swoich w nazwaniu rodowóm, rozmaicie wy- mawianćm na wschodzie: Arii, Iran, Assi, Ossi,

Ossety, i jeszcze inaczej, podług rozmaitego jęży-

(1) Histoire des Tartares, d Abulgasi: p. 509

(a) Podróże zebrane przez Bergerona.

(5) Millers Sammlung Russischer "a ->

Ez | URE” kowego wysłowienia i okoliczności rozrodu (1). * . d 2 Ze cl Assy czyli Osseticy, tym samym naro-

dem, co Alani starożytni , dowiodł najwyraźniej

włoski badacz starożytności wschodnich Ramu-

sio (2): a

5] . © .

Ros.<Alani. 4 Kiedy Alani z gór Uralu posunęli się ku południowi, horda ich jedna, trafiła nad Wołgę dolną i tam przebywała czas niemały, w okolicach dzisiejszego Astrachania (5). Ta rzeka znakomita u Herodota nazywa się Arax (4), to nazwanie utrz y- mywało się u Greków, świadomych przejścia In- do-Scytów, znad Araxu Armeńskiego, którzy, będąc mieszkańcami nad Wołgą, zapewne przynieśli dla niej z sobą to miano (5). Inaczej nazywała się Rhoas (6). Nazwanie to mają w wymawianiu swóm Rhox, Ross, Russ, takoź narzeczenia do Wołgi ściągające si(7) Miałem pod ręką w roku 16811, udzielony sobie «rękopism w języku niemieckim:

pod tytułem Z?ostrzeżenia topograficzne i staty-

(1) Rozprawa Majewskiego, Warsz. 1827. T. I. część Isza, str. 70.

(2) Josephato Barbaro Ramusio: II, 92: Alania e diriwata da popoli degli dAlani li quali nella lor lingua si chiama-

pano „48. (5) Herbelot: Biblioth. Orient.

(4) Lib. IV, 40. Vid. Plin. H. N. Lib. VI. c. 9.

(5) Plin. H.N. Lib.VI. e. 9: Cyrus oritur in Heniochiis montibus,quos alii Coraxicos vocavere:Araxes codem monte.«..

(6) Ibid e. 4.

(1) Piw kistya niaj

4 > 3 ś y 4 5

| » R ih. 22 |

/ | Nag papu ŁŁĄ AAA ke. 08 4) SPA Pai Ń pa M.

EEC 19. MAM o * RAB pot kidzanan A PET | noni J71 polo 207 „fe Hryy bita, mafkuyz., | uhby meg Pty ris odc a ore Ju żacę Poke Tedj Unia aknm, para 4 €, aężeoyja OM w śr LE

A dock F4. SA r. R sok, Z *"A

nad/a że 2

4. AA, A ka. 20a x ZA mcdź

| CA ; wa bd, Misi odb /, A. | | M 4 zł. c: fal wanie! xa

AR W dy 4 <4 PPE > v</ Ż «a Zad Ę tr ray Jażx AMuee Aku "gh aat Dana , lieg_

je . Mu s A W ka— Xu /% 4 PL+. Ka 1 PRE e"

ŻA

c) 4 da <

Ak (+ =) -

) ixfa ez ć

CZ 5. w UA pp 0 Koeln „e zana, ł SYS? eo: Atroży 72P ża

mp

w. «

NAZYWA gp or

Malek da zmońbte © paefzz PY z KE 4 Aa saaławi

puaMae fn4 ULY BY EDU 72 dzete, Mardy ja NA Z.

o" z% A

AŻ; YYY

nut, EC Judarńcze ZA, miód psia Scar.

ARAÓCY rzekę Anakin , Nańw_ Aut. Gi, ża) | Hu dr abe

KBE APE No aiica 243)

Pod ś pk pani | 2. Miami e kia, cd, Hamot dlasmneć, w Fe fęam 7, Ue lim / Arekyy canai, jary ptłwu- pada 1 Mamut na Mau Mao: K W My 0048 u Wulacweyna ka”. 2% J, K. Wy. (Xi wał. | ou. mie mai ZK. KR Mój ne” 4 kama, . proud skie ( Mkaqrem palij wake pald ska zwóław Kai A u ky may e) . Wjaelna/ ŻY zyczy A nówka Ublamtey ZE o ky EE

fe / Na ZY. U Pe ola, a AW PZA lU4 9,0 ROA aMoty b Ai 4 -s/ąB a) Mile uky Afr. KYANĄYA w męae Paś b Hat kg, PR R 3 PCA >

W 0 a

| Waaa neć % PARGE „OZ E PY A c ą | NODE" Św e 3 das cu log BREE ą (Święta R r (Sandy nasa zuaizRałę żbraj M 5 | dee he, a Żaław. JAA Me dim. -

88 nama Rb dana. / Mu dy nadcey ZA r zkódać p rake AM rem, ala jruatw aiazei NLŁŁEO JAALL. kal , dRózek UUztuj j am * /mte nd GAT Marrzan X Ja zk 5%. Pny Gp | Kazał Jinfanky 1 (Mano zyaoti dzieci» Akcja ya O, 23 ak Miętwltg 4 we

du, myl wia e dojo ody, adena CZA io ec waż £Ó palę una ky ówohe POETA PA /4ko w zek Myy lim Wyp receke / Hee? Huene wy pada heej JA

72 "2 kur oiu a ma Kanu dacz. , (A taczdo eo Us j aMteg maaaiare) Var <żóczóą xadey © JO 12! Mal „mJ,

K 4) zło żone. nec ank Jama af; naa zera ha

HB pagoda (6) Aa. 64.

Natgiuu Moly wmynańmi Aa

65,

styczne nad okolicami dolnej FP otgi i Astracha- nia, przez Inżenier-Jenerat- Majora Felker ZO zebrane w czasie jego pobytu długiego nd RZA

dzie Cesarstwa JRossyjskiego. 'Tam znalazłem wspomnienie 0 rozmaitych nazwaniach tej rzeki, ijej odnóg, powziętych od miejscowych mieszkań- ców, nadkubańskich esadników iz pism rozma itych: Azyaci Wołgę nazywają powszechnie Z/żeł, Htil, Edel, po arabsku Bu/gar ; od czego miało pójśdź 77 ałgar,FPolgar i 77 olga. Badacz dostrzegł, że Rhox i Arhox, inaczej /łoss i „fross, dwa nazwania oddzielne, odnoszące się do dwóch oso- bnych odnóg tej rzeki, które się zachowały w za- bytkach azyatyckich i w starych podaniach, zna- jomych mieszkańcóm nadkubańskim. Słuszne jest przeto mniemanie, że Alani, którzy siedzieli nad tómi odnogami, nazywali się Rhox-Alani, czyli jak my piszemy Roxolani. Tacyt powiada: ,, ioxolani, Sarmacki lud, pokonawszy dwie kohorty (Rzymian) w wielkiej liczbie wpadli do Mezyi (1). Było to w roku 72 ery chrześciańskiej; więc już przed epoką opuścili Wołgę i za Dunaj cisnęli się. Nastę- pnie w różnych wypadkach historycznych jest wzmianka o nich. Ostatni raz podobno figurują w dziejach rzymskich ,* w czasie panowań Marka

Antoniusza i Antonina-Filozofa, podług powieści

-.

(1) Hist. Lib. I, 79. Roxcolani, Sarmażica gens, caesis duabus cohortibus, magna spe in Moesiam irruperant. Dz. Star, Nar, Lit. T. II. 5

fs

44 :

06

Juliusza Kapitolińskiego, kiedy się znajdowali w „aszowiązku z Alanami, Peucynami i Kostobokami,

zawsze napadając na pogranicza Imperii, Byli je-

dnak jeszcze niemały czas nad morzem Azowskićm, gdzie sąsiedzili w pierwszych trzech wiekach ery chrześciańskiej z Ostrogotami , których król Her- manaryk, pchnięty był od jednego z naczelników Roxolańskich sztyletem. Znikli zaś z tych miejsce za najściem Hunnów, i nazwanie ich tylko w po-

daniach i marzeniach pisarzów średnich wiekow

52.

Był jeszcze jeden naród z podobnego źrzódła

zostało.

nazwanie swoje wywodzący, to jest, Roxani. Starzy i

dziejopisowie zdają się go wyraźnie odróżniać od | Roxolanów, poźniejsi w jedno częstokroć mięszają, czy to dlatego, że jednej rzeki wybrzeża byli mieszkańcami, czy dla tego, Że te dwa nazwania mają podobieństwo między sobą, czy to naostatek dlatego, że rzeczywiście pobratymcami byli. Cóż-

kolwiek bądź w naszćm pojmowania rzeczy, Roxani

byli tym ludem, który się pod nazwaniem Bulgarów

07%

zjawił w Europie, podobno razem z Hunnami; tak

więc nazwania, Roxany i Bulgary jednoznacznemi

będą, podług rozmaitego Wołgi nazwania. Powićmy

( 24 ag | | w'zy o tćm narodzie więcej zoadylo FH, pod arty-

kułem Dal gary.

ROZDZIAŁ V. O Budynach 1 Gelonach.

———— MZ R WE

"g 30: W ciągu wykładu Mytologii Litew- zg; bd-

dawcze.

skiej, w tomie pierwszym pisma niniej-

szego , mimowolnie spotykaliśmy się często z po- winowactwem religii Budyno - indyjskiej z religią dawnych Litwinów. Niektóre ztych podobieństw zostały wytknięte, wiele zaś innych zostawiono do porównania samym czytelnikóm, ażeby według swego zdańia i znajomości rzeczy czynili postrze- żenia, dla nabrania widoczniejszego przekonania o dowodach, ściągających się do prawd historycz- nych, przedmiotem naszych badań będących. 04.

Wiadomo z najnowszych odkryć w dziejach Indostanu, że na lat 102g przed Chrystusem, uka- zał się bóg indyjski, wcielony pod imieniem Budha, Sekta się jego rozpostarła szeroko,na sam przód w sa- mych Indyach, później zaś ci sektarze, wygnani irozproszeni byli po Azyi środkowej, gdzie roz-

nieśli swoje wierzenie. Nić ma wątpliwości, aby

Indyanie pierwszemi w oświeceniu w Azyi połu-

5*

dniowej nie byli, i nie uprzedzili wszystkie narody urządzeniami religijnemi,ponieważ Chińczycy,Japo- ny, Chałdei, gi pcyanie, albo kto jeszcze inny ze sta- rożytnych narodów, zapożyczyli wiele we wszyst- kich częściach umiejętności i religii od Indyan. Gdy więc rewolucya,przez budyzmu rozkrze wienie spra- wiona wsamych Indyach, rozniosła to wierzenie po różnych stronach świata, utworzył się naród Kolchów , nad morzem Azowskiem, czyli ma za- chodzie pasma gór Kaukazu, pochodzenia, jakośmy rzekli wyżej ($20) indyjskiego, który przeniósł wierzenie w bóztwo sposobem Budyzmu, do ludu Scytów, mieszkańców pod porę nadbrzeży Araxu Armeńskiego. Najpodobniejszą więc będzie rzeczą, zgodną z wywodami uczonego starożytnika Pana Ritter (1), że z mieszaniny starowiecznych Scytów ilndyan budystów, powstał naród Kolchów, odktó- rego poszli Budyn!, czciciele rzek świętych, czyli osobne pokolenie Indo-scytów, albo,Indoskulotów, bardzo starożytne i w badaniach o rzeczach Indo-

scytyjskich wyjaśnienie znajdujące (2).

|-- D0. MBa” LALOZY , » : Budyny Azy- Starożytne nazwanie mytyczne Budha, HY _— ma obszerne znaczenie w mytologii indyj- skiej: tu zaś uważać je będziemy, jako stanowiące

Z O EA O EO KE EE A

(1) Vorhalle europeischer Vólkegesch. (2) Badania i Rozprawy Skorochoda Majewskiego.

| m dn wh ooctaówojii

ARD |: <pidek

namianowanie narodu Budynów; ono poszło od boga, czyli raczej filozofa , ustanowiciela sekty przyja- źniejszej potrzebom rozlicznym człowieka, wyra- Źniej moralność i żywot enotliwy zaszczepiającej, wolniejszej od niewolniczych przesądow , niżeli

starowieczna Braminów nauka, dlatego właśnie

znienawidzianf, do prześladowania (1). Budyny, jakośmy rzekli, kastą starożytnych Scytów azy= atyckich, mieszkających nad rzeką Araxes zpod j jednej góry z Kufratem wypływającą (2). Mamy w starożytnych podaniach Berozyusza (5), że Araxa, córka Janusa, była matką Scyty, protoplasty Scy- tów narodu (4), dlategoź i siedlisko pierwotne ich naznaczają nad Araxem Armeńskim. W istocie samej, Budyny ztamtąd pochodzą: Jeograf Nubień- ski, w Klimacie 5, części 6, powiada: ,, W Ar- menii dwie wlelkie rzeki, jedna Roś, druga Kor , lub Cyrus, Kor nader wielka i do żeglugi zdatna, ma początek swój nie daleko góry Kaukazu, spływa się z rzeką Roś, czyli Araxem, i wpada w morze Chazarskie czyli Kaspijskie (5). Podług

badań P. Hammer i wyjątkow z pism wschodnich (6);

zda oiwnówa

postrzegamy, że u Arabów rzeka Arax nazywała się

na

| (1) Allgem.Mytholog. Lexie. v. Fr.Meier.Band. I. (2) Plinius. H. N. Lib. VI, ce. 9. (5) Berosii Bahylonii, Lib. III, p. 55 Edit Lugdu. 1560. (4) Hartknoch. Dissertatio III, p, 41. Edit. 1679. (5) U Naruszewicza: Hist. Nar. Pol. T. I, str. 184. - b= ok (6) Sur lesorigines russes. St. Petersb. 1827.

Pass czyli Boss (1), wypływająca z gór Kilikla, pod 67 długości i 41 szerokości północnej stopniem, przepływała ziemię Warnan i łączyła się z Kurą (2). Podlug wykładaczów Koranu, był naród, posiada- jący niegdyś krainę nad rzeką Ross, nazywany w Koranie _4shalir-ftoss, który się rozproszył w od-

ległej starożytności. "Tenże orientalista mnićma,

|<

je Ross, w Biblii i w Koranie to samo znaczy, czyli odnosi się prosto do nazwania rzeki Araxu, krainy nad nią położonej, oraz pewnego narodu, tam przebywającego, który Bóg rozproszył, prze- mienił w dzikie nomady, jak zwierzęta leśne, za to, Że nie przyjęli nauki, posłanego do nich proroka Khanthala syna Ssałran, którego umęczyli (3). Chociaż ztych źródeł niewywodzi uczony orien- talista, żeby Budyny mieli bydź tym samym na- rodem prześladowanym.karą bozką, ponieważ on

miał inny wywod w przedsięwzięciu; przecież ich

rozpoznanie , gdyby dostępnćm dla nas było, nie

wątpliwie tobyśmy wykryli. 'Tua tylko poprzesta-

(1) Ibiq. Koran, Sura. L.II.

(2) Ibid. Jeograf Abulfeda; Tablice krajów przez Arna- dedina Ismael Ibn El Lfdha Pan Kraze znalazł w Gocie karty jeograficzne przez Arabskiego jeografa Istarchi e] Farsi, żyją- cego między g07—g12 latami ery Chrześciańskiej. W tym zbio- rze była Karta Armenii z rzeką Araxem, nazwaną Nakhhr

„+ „Byss. Żarnat Minister.Narodnaho proświeszczenia 1835,Mart. N.III, str. 480, (5) Hammer, ibid p. 15.

"A jet: 4 niemy na przypomnienia: że Ścyci po większej części byli takiemiż nomadami, wypchnięci z Azyi w ro- zległę równiny ma zachód morza Czarnego będące; że plemie ich jedno przyjęło religią Budhy, uświę- ciło matki narodu swego imieniem rzekę Arax, czyli Ross; przeniosło jej nazwanie do drugiej wiel- kiej rzeki, albo jej pewnego koryta ($ 51) to jest Wołgi, i dało się w ostatka w Europie poznać pod nazwaniem budynów. 'Tym zaś bardziej przy tćm zdaniu pozostać przychodzi, kiedy rozważymy grun- towne badania o Scytyi, jednego z najuczeńszych

; 5 1 4 Ę r "U , u 1 a , s starozżytników (1), podług których, rozproszenie się

s - pe PREOMTERWIEM

vWwach

Scytów, czyli wyjście z krainy, leżącej między mo- rzami Uzarnćm i Kaspijskićm na południe równo- leżnika 40 stopni szćrokości północnej, przypadło

w siódmym wieku, przed początkiem ery chrze-

- ściańskiej, 62) 50.

Jakoż postrzegamy w dziejach wyraźnie, że

EAP.

pokolenia Ścytyjskie były pod wźmienioną dopićro epoką, gniecione wzrastającą potęgą Persów, i w o- statku wyciśnione znad Araxu Armeńskiego, uda- ły się kn dolnej Wołdze. W tóm więc rozpro- szeniu, po wyjściu z rodzimej ziemi, pokolenie, albo

kasta Scytyjska, którą uważamy za Budynów, prze-

(1) DissertatioBaieri de SituScythie, Commentt, Acad Sc, Petrop.

(2) teyzaj AD zetwf. Druk, 4. Thom Y 1 Mle A

2. TK

szła Kaukaz i usadowiła się nad Wołgą dolną,czy któ- róm z jej licznych koryt. Na co i wspomniony orien- talista zgadza się (1), chociaż wymęczonóm nacią- ganiem przenosić usiłuje nazwanie Ross, do przod- ków Rossyan. Według niego, Wołga z tego powodu 5 57) D 5

otrzymała miano Araxu; co udowodnia postrzeże- niami swojemi w jeograficznych pismach arabskich. Nie możeniy wprawdzie stanowczo przeczyć, żeby sławiańskie ludy nie miały pokrewieństwa z Bu- dynami, ponieważ nam znajome w tej mierze domniemania i innych uczonych badaczów staroży- tności (2); wszelako nazwania Ross przywiązać nie- podobna do innego jakiego narodu prócz Budynów, kiedy jaź powszechnie odrzucono domysły o Russach sławiańskich , istnieć mogących przed Rurykiem. Toż samo, jak o Mosochu i 'Thowelu, czy Tobalu, A lastacl 'odów Piśmi 4 s l protoplastach narodów, w Piśmie Ś.spomnianych, jakoby przodków osad sławiańskich, Moskwy i To- bolska (5).

(1) Hammer: 1. c.p. 50, 28, 29.

(2) Lelewel: Rzut oka na dawność Narodów Litew. str. 18. Maxymilian Hrabia Ossoliński: Uwagi nad Wine. Kadłub- kiem, Przekład Lindego niemiecki: Seite 147 sq. Oni, spo- wodowani potrzebą wykazania istnienia w odległej starożyt- ności Wenedow, za pomocą przemiany głoski B na W, tworzą Wudynów. popierając wyrazami /7”oda, po litewsku /7'anda, po finsku F/anna. Co większa,podlug nich, Rzymianie Wene- dów, tak dobrze, jak Budynów znali, taką więc drogą przy- sposobień historycznych, trafić usiłują na pochodzenie Sławian

od Budynów. (5) P, Schettgeus usiłował o tóm przekonawcze ogłosić

- » %* +u 8,, 67 ka.” w4ł EE * 5 ? - . a śa4 *5 % * Be - 4

( 57 Mad

i ; PPU Bb e, Blisko połowy wieku szóstego przed Bidyny b

| Chrystusem, kiedy Sarmaci nasuwać się „"PZJ”

poczęli zza Kaukazu i zbliżyli koczowiska swoje | ku Wołgi ujściom, Scyci zaś nomady, już dawno oba brzegi Dniepru zajmowali, mieszkańcy nad- wołżańscy z tegoż narodu musieli swoje siedliska opuścić, bezwątpienia dla niemilego sąsiedztwa z Sarmatami ; wówczas przyszło Budynóm prze- nieść się za brzeg lewy Donu i rozwinąć swój pobyt między Donem i Dońcem, których ziem prawie środkiem płynęła rzeka, dziś nazywana Oskoł. ł BO.

Położenie' tych osad budyńskich mamy nale- życie wyjaśnione przez nowocześnych badaczów starożytności, którzy jeografią Herodota wykładali, znając na miejscu wszelkie szczegóły jeograłiczne i okoliczności, w dziejach starożytnych dochowane.

Lepiej nawet świadomi jesteśmy w tej mierze

a" TRA

od starożytnych Rzymian , którzy mieli Grelonów

za najdalej ka półuocy mieszkających (1). Wsze-

dowody. Lecz Moskwa miasto ma nazwanie od rzeki tego imie= nia,ktorego źródło leży w języku sławiańskim, w wyrazieMozg, mającym rozmaite znaczenia: musiała się nazywać Mozgowaja reka, Mozgowa, w ostatku Moskwa. 'Tobolsk takoż odrzeki 'Toboły, który wyraz po sławiańsku znaczy ujuczenie na konia, sakwy, juki. Obaczyc K ron. Litew. Rękopism, str. 55. (1) Horatius: Carm. Lib. II, 20 et ult. v. 18,19. cast 87 nltumt Noscent Gelonś , . : « «

(hu

Th

lako Herodot miał więcej wiadomości/, gdyż po- wiada, że na północ Gelonów i Budynów krainy, rozciąga się pustynia nasiedm dni drogi, prosto w kierunku południka, a za nią mieszkają Tyssagety. Najnowsze i najdokładniejsze wyjaśnienie tej części jeografii dziejopisa greckiego mamy zrobione przez Jenerała Butarlina, w nowóm opisie napadu Da- riusza ma Scytyą (1). Według tego, Gelony mie- szkali w teraźniejszym obwodzie Starobielskim, a Budyny tuż przy nich: dalej ka wschodowi zaj- mowali okolice miast dzisiejszych Wołujki i Bo- gonczawo; to jest: kraj tym obu narodóm spólny

rosciągał się między Donem i Dońcem, przestrzeń

„jego z południa na północ mogła się zawierać między

48 151 stopniem $zerokości. 'Tyssagety zaś zaj- mowali dzisiejsze gubernie Orelską, Tulską, Ria- zańską, Tambowską i Penzeńską, Naród ten osta- tni uważał się za pokolenie Getów, którzy musieli mieszkać wprzód nad rzeką Tyssą czyli 'Tybiską, wpadającą z lewego brzegu do Dunaju i odniej takie przezwanie otrzymali (2). Widać jakaś nad- zwyczajna rewolucya, zaprowadziła ich w te zimne strony i rozproszyła po tak ogromnej przestrzeni. właśnie koleją tam się dostali, takoź w odległej

starożytności i Massagety (5).

(1) Dziennik Wileński r.1830 N. 8, Oddział Hist. i Liter, 'T. X, str. 86, Przekład z Rossyjskiego.

(2) Naruszewicz: Hist. Nar. Pol, T. I, str. 25;

(5) Procopius Rer. Goth, Lib. I.

ea

R ZZM

wt

gf"

59.

Budyny w nowo wybranej krainie, zwyczajem

indyjskim, uświęcili rzókę nazwaniem mytycznćm lioss, które nazwanie postrzegamy w dzisiejszej Oskole. 'To jest nowoczesne, sławiańskie, ozna- czające kwas do napoju, otrzymywany z soku brzo- z6wego , dobrowolnie na wiosnę wyciekającego, przez nacięcie drzewa (1). Przez jakieś więc po- dobieństwo smaku, czy koloru wody tej rzeki, postrzeżone przez pierwszych osadników sławiań- skich , powstało takowe narzeczenie. Sledźmyżź dawniejszego. Nestor powiada, że PołowczaRzzy-, Ę8 szli pod twierdzę Giurgiew, całe lato oblegali, **" lecz nie mogące nic dokazać, nie poszli za rzekę Itos, zawarłszy pokoj ze Swiatopotkiem (2). Dziejopi- sowie Riossyjscy nie zgadzają się nad położeniem tej twierdzy: Karamzib, znajdując jakiś Jurjew nad rzeką Rosią, płynącą koło Białej Cerkwi, w gu- bernii Kijowskiej, stosuje te wyrazy Nesłora do

działań Lołowców za prawym brzegiem Dniepru;

(1) Toż samo w dawnej polszczyznie, zob. Słównik Syr- wida str.251.Oskolok,oskołoczok, znaczy jeszcze po Kossyjsku, wior, trzaska, polanko, drzewa odszczepek. Śłównik Ross, Pols, Jakubowicza T. I, str, 620, Widać, że kwasu tegonazwa- nie poszło od wycinania trzasek z brzozy.

(2) Pryjdosza Połowcy k Giurgiewu, stojasza około jeho, leto wsie i mało niewziasza jeho. $Światopołkże omiri je. Po- łowcy nicidosza za Roś. U Karamzina Histor. Hosud. Ross. T. IL. Prymiecz. N. 171 wyd. 2.

TWP e

powiada nawet, że Jurjew został odbudowanym na początku wieku XII-go, po swćm zniszczeniu przez Połowców. Liecz sam sobie się sprzeciwia i praw- dóm historycznym przez siebie samego z dokład- nością wyłożonym, poniewaź i napady Połowców do początku wieku XJI, i oblężenie Giurgiewa, z Nestora poczerpnięte, odnoszą się do działań tych barbarzyńców za lewym brzegiem Dniepru, na wschodzie względem jego katarakt; najbardziej zaś w tóm, że gdy twierdza wzięta nie była, ponieważ

Xiąże Swiatopołk zawarł pokoj, tćm więc samćm

zniszczeniu nie uległa 1 niebawnie: polóm, odbu- 10

| . ana byle nie ydgdąl. Tatysczew, zapewne

1 , r 7 4 1 - (cte wypadki z lepszego punktu, szukał Uiur

| A i

ł y. miala wy | widz giewa za lewym brzegiem Dniepru, lecz mylnie trafił na ślady jakiegoś grodka, byłego przy ujściu rzeki Ostera, podobnież mającego się Jurjew na- zywać. Posunąć się dalej ku wschodowi wypada: atam pomiędzy Dońcem i Donem, posadę” byłej twierdzy Giurgiewa i rzekę starożytną Hioś, podo- bno znajdziemy. W pamiętnikach topograficznych, o których mówiliśmy wyżej ($ 51), znajduje się badanie w krainie, o której mowa; tam wyrażono, że od mieściny Oskoła, nad rzeką tegoź nazwania leżącej , śledząc jej bieg dolny, dowiedziano się dostatecznym sposobem, się ona dawniej fioś na-

zywała. Takoż jeden ze starych kozaków powiadał,

że jest dolina czyli wąwoz (owrah), ciągnący się

A

o Ek 4

w kierunku zachodo-północy, który się nazywa Roś, a zaś od połączenia się tego parowu zniziną , po której Oskoł płynie, ta rzeka nazywać się wła- Ściwie powinna Roś, w dolnej swej części. Z tego wnosi Topograf, że poniewaź teu wąwoz podchodzi ku źrzódła Dońca, przeto rzeka ta mogła kiedyś płynąć tóm zniżeniem powierzchni kraju i łą- czyć się z Oskołą, której część wyższa i teraz ciekąca, była osobną rzeczką, do niej wpadającą, a zaś stara rzeka Doniec, osychająca dawniej w górnej swej częścf; i zasilona tylko słabą wodą wzmie- nionej rzeczki, nazywać się musiała istotnie Roś, Właśnie nad dolną częścią, kt jej ujściu, ma bydź uroczysko niejakiemiś kurhanami i okopiskami odznaczone, nazwane Hiurhiewskaja. Z tego nabie- ramy przekonania, że w krainie starożytnego po- bytu Budynów płynęła rzeka Itoss. (co się zaś tycze uroczyska Hiurhiew, czy teź (riurgiew, tego pochodzenie bynajmniej nie jest imienia własnego Juryi, czyli Jerzy, lecz najwłaściwiej od Juhryi, Hirrii, luda Hirrów, o którym będziemy mówili następnie: bo i Doniec nazywałsię dawniej Hygris, jakośmy widzieli wążcy ($ 35). 60.

Wićmy z Herodota, że Budyny mieli w ziemi swej grody, z drzewa wzniesione, obwód jednego z nich był w kwadrat, *bok-po $o stadiów mający

długości, co wyńosi 53000 sążni,rossyjskiej miary; 4

3 kJ s » x mu" M" «% >) »

on 7 R

=+*%

M2 NAS sm

nazywał się Gelonos. Warownie jego były bardzo wyniosłe, zawierały w obwodzie swoim świątynie | z drzewa takoź , w których były helleńskie bogi, iihelleński sposób ezci im oddawania ; ołtarze

i kapliczki bogów wszystko z drzewa. Corocznie

2a zam"oANh CR

obchodzą tam święto Dyonizyusza (Bachusa) i wpa- dają w bachusowe szały. Cechy rodowe Budynów

podług własnych słów tegoź dziejopisa: ,, Bu-

= ©

dyny, lud wielce urodziwy, mają światło-niebieskie

oczy isą ryżo-włosi (1) AG CO właśnie cechy Scy-

tyjskie, wtymże autorze opisane. TA niżej nu lal 61.

| O Gelonach. _ Gelony, naród pochodzenia helleń- skiego, miał inne cechy rodowe: włosy czarne, oczy

ciemne, cera greck <a, piękne twarze , szykowna

postać ciała, chociaź nieprzerosła; zupełnie podobni

X do Greków JĄ; wcale różni od Budynów. Zojców

swoich Hełleni, osadnicy zrazu nad morzem Czar-

nóm, lecz dla jakichś niezgód, przepędzeni z £m-

(x) porii, osiedli między Budynami. Mają język, częścią indoscytyjski, częścią helleński. Zatrudnienia Ge-

lonów różne nieco od Budynów , uprawę roli

| i handel mające na w idokufb)Buay ni pilnują więcej trzód chowu, Autochthony; jedzą młode szyszki

jodłowe, Phtkiry. Lecz Gelony, rolnćm gospo-

Ibid. gta Jaga dy - 7a ZRAMA (9)

b eee (2)

Ł/ Zmali mxy nokii nly a= X

«a. - Tthqg<_>

w a

darstwem zajęci, jedzą chleb, Sitophagi , mają ogrody warzywne. Wszelako Helleni tych Gelo- nów -Budynami nazywają, choć nie słusznie. Ich. kraj żyżny, gęstemi lasami pokryty, a w najwięk- szym lesie jest jezioro, błotne, do koła trzciną za- rosłe; w tóm jeziorze wydry i bobry poławiają się. Starożytni jeografowie, postrzegają trzy osady (er lonów; jedna nad Meotydą, w sąsiedztwie Kolchów; druga między Badynami, trzecia nad Kaspią (1). Lecz bezwątpienia nie wszystkie jednoczesne: po- nieważ widocznie się pokazuje , Że na samprzód wygnani z Emporii, za prawym brzegiem Dniepru i bohu będącej, gdzie było miasto Gelonos takoż, o czćm niżej powiemy, przenieśli się nad Meotydę, czyli w okolice dolnego Donu, a poźniej do Budy- nów. (Ci zaś, o których jest domniemanie Scylaxa, że nad Kaspią siedzieli (2), wychodzą z obrębu naszych opowiadań.

02.

Starożytni poczytywali Gelonów za wybornych strzelców z łuku (5). Mieli zwyczaj farbować sobie

ciało (4): toź samo znajdujemy u Sidoniusza Apolli-

w,

—m—— a

(1) Herodot. Lib. IV, Podług wykładu i objaśnień, Pana Ritter: Vorhalle der europiischer Vólkergesch: p.155,15 4,266,

(2) Scylax Caryandeus: ed, Huds. p. 32.

(5) Horat.Lib.1II,Carm4,v.55.7'isam pharetratosGelonos. Virgil. Aeneid.Lib.VIII, v.725 ..... sagittiferosgue Gelonos.

(4) Ib. Georg. Łib. Il, v. 115..,.. Pictosque Gelonos,

i ź 2a i w Z

80 =

narego, że Gelony równie, jak Scytv, z któremi byli w dobrych stosunkach, to jest: Budyny, mieli we zwyczaju malować sobie niekiedy twarz, włosy; ciało, kolorem czerwonym, czyli rudym: na ten ko- niec używali oni pewnej rośliny bulhiasłej, której własności im tylko były znajome. Widywano ich

nago prawie chodzących: czy to dla okazania piękne-

so składu ciała, którym ich obdarzyło przyr 'odzenie.

yz

i którym celowali nad inne narody, czy to dla ro bienia wystawności z upięknień przez farbę i ligury emblematyczne poczynionych (1). Używali za po- karm i napój mleko kobyle, znać za przykładem Budynów. Ten zdrowy produkt źwierzęcy, zawsze wysoko ceniły i cenią teraz narody wschodnio- pOOT:) od epok istnienia Massagełów 1 Tyssa- getów. Mleko takowe, zmieszane ze krwią końską, ciepłą i świeżą jeszcze, dostaje fermentacyi spiry- tuso wej, przez co, zapomocą distillacyi,można otrzy- mać napój upajający. Wirgilinsz o tćm użyciu mlóka kobylego, takie dochował Świadectwo: „, Waleczny Gelon, mówi on, bieży na góry Rodopy, albo w pustynie Gełów, 1 tam kwaśnćm się mlekiem,

ze krwią końską zmieszanćm żywi (2). Że Gelony

nnn NEON

(1) Apud Fest. et Claudian, Ad Rufinum Lib. I.

(2) *«««*»1 acerque Gelonus Cum fugit in Rhodopen, atgue in deserta Getarum, Et lac concretum cum sanguine potat equino.

Georg. lib, III, v, 461 465.

54 i | A 274 74. 2/ słony myl 1: fehewntyły zna sfkażę, „do SP 224 Md, SK w d, Ja/, ł PA 4 GA ak, Ż6 3 wieku ratlopien nr pi bo. o śoniczi Aka oda dame i kaza, łaa mae AR 62 ha Moryń 72 Masy ma la. Hzottw aka, anny du na Ode „oł „adad wd k: kouacły < = Wpodoweuo Moya wena / X aatwnych kojamna Św "jerQk + Pe Zad naw. Mi koszty ry m kai 1ukauu rio na”, dek dA 4 kuć do nek ja e wyka e z W AD OR xaike _ wakesy RMA wikia: Jola 3 Koc | własne, FZZ! phi Anty tut na yć” or ŁŃe Nocy h. , prieded ax zd raway na let - pók =, nudy 392307 48909 A RAŁU RAE

7

ka OE o m

4 p naącaju. nalady 0 Ad ada Ar

RZ OO AA: kagłkcz>k: Pużie niójkkażi Aaghn żak

kosą. Padu. fu OE80 88 4. Maly te PA nej paska zoż śarefle ŻA ne wy Nea a a RSW

7 * ę ł A a wnny te Ul Złkzo nm © AAŁAA WE

kuj dlo by Ary pa aa ZM RASÓY2 upach NAS: Sy ; bagpt, n gro wj pali ŻE gz AGORY,

4 - AL a t

Kody W OE. Za r, UaĘ th Nu, zgrj

4 PRLv =

prAÓRJ I MU A -f 5 fożotdiawno PYĘ 1 ranackani? aPnarete 2d t

- ZM sk = 4 mc Pea WEGA 10M go M uży: 4 M « SĄ, STY ) i < e R 2 4 Z Y | za) 7 w 4 dak s pauretoe 41! 4 £

03% a MLM "7. tu porami JH ź Cauśći fre fi KA aaa POZ ea Aż, r. 442 Ra 7 y $ 4, ź Koka Aaa R 7 s) 4. e / p FPZR A Pay AR peł SPR 4 ZzZr- " ć Pe Z wy n44460 non Go

CY: 2: p

LJ 4.4 5 Ź $ | R 4 r - Po) PP.EDZ BE F- 4,4% 4-0 4 A.teg ć

. [4 4 (_ A z. 26 zzsk +4. 4. <> ER

4 £. i ; Pasitt« ŁAŁ 74 o panmuaku "rt. R. 4

fra j adno ULA Mmt m. +. A AE Q gk 74 yk Kaan m6" ka, ,

taj. odb ko wege f ęż j (6 7-142 PAT

0. Piareżyfa: / ib j 19. ZA A-€ atu

a

g U firan g="

« jeb 4144 =

"8 Fae:

nadaj J tt> 4 4 kaz 4

Ł . F w mef 74 m Tatyad p (4<4 a wysń . Ż Kdltal r rez , 4 udkacnu N > c” BAG, ; tdi w UMKA / z : da dl.

_ ź 4 4 A_ l «4 ce. dał LL 1144 4 LŁĄ_- LAGE

i wd AK p y A rd.rmy Zs pay £- A jie R > (o WY. Hit.f-1.* 4, A 6 + p a

ARLAĄŻ | , i k

0 ś „d ę/ a > WJ fu, (A. fad, > edt xt de / '4

/

lal ua? Ż adukee dw Facet Pe RAE

uł, Ż ć dna wto- eaĄ z pzyjhanni ąt ha > SE -

A

gp” <<

OŁ: OCE "c mat da , wly pach ormnana Io ÓW ut PA STARY A ke upada , GAŃCO + eee

[ Ja 4 lunahe, 4 Y piecie" PY. eM [Z

f |

PiŁŁŁŁ de

p Zle ra. ZE RE 4 kata i 8" Merz _ pa ało (0 Łe ne ;

deb, z 20 RE AaLd ak 7 / ednaa R a) /

A> cat, AP Ly PAY 4, PR. weg” 4 sd 4 i / © "2 > Z) zk Ł4-44- ko że 4 | ZA rasz > asia M

ETA * (ALe £3- 4 naw PP . fu ę

* wii dag nagły «

14 - "zh „iska ŁA

. sw FA.

i., P. | kg luci Pouedy recz sę"

ws AG 7a Uay Li a titan zain pna ż AAę ład) Ve, Leh kół

Uk£ UA 4 Ą4 tę. At z

na ROZNE 5:48 ka zań RP ZY st APP sa lei Tail na da,

- MA pad, się uł, om ut HL PA” BA We le

w AA Tau chce EB (4 / ajka of

* M Ń 4 pań AE

maa LA Lia_ N AFU etLU wad Ka 2, 4 da z A

hy: praw” POK, WAŁ MP tj vi PRO: śe miiłte

i ke e r Ł. + 4 , Ex. ly PZW. ZY, | N le * Ri riuttkća AL Rz 4 14449

ry 4 > =, 208 rd ;;” U A :

key: upy w u noze kite Flet łete ę 4 _

EP aRóR.; > Pota +11 7 + „Matej udros b, Aaa

4 / f f

A

CŁA AP tą; YE ść AR. | 028 2. tu > a SME HlFt 1a

da, 9 WAA_LAS RA Puaacja zew A Prana ay

73 „AM TO z A Xaaława z

* MNAĘRETWS "oO LU AG w="""ERR"" 21 k- Sa OWONUEE: > BAL, p urtypicu ind adzy zowzń net E. waj) mrEŃ tueee4 BPW „e 7 znak £-4feejty P wg TakĆ: 6 LAMA Łan Met razłecy na gate poskaaga nę. padake' eu! akae, LM km kamałz uyprasimao , pack » PLZ, taj Bye ka End bskóe" sapyiów I xy en Yatld r< 2 fadne* pmr JE e NY: z. plane enin) te ne daf 2a / ź , EZ < Zkódnać jay CK 24 ZAÓPE DE A. KE >wgiwyć i" sai pany jet AC TY nokie, aa BE - : |PRPB pólay 7 Tyt ja ceaete pęd | pysk, z 144? 1845900 PA Kazdcrna0a i

* . Żep. PPEPEPNEJEFĆ WYP PRE * 6 ŚAAAE"

Zas Euro pie, zamadyj, Bacy kał zupełni PY a | PR ri , KH NAALO Plate A / RPOE , Ya uhoztuenopiy' ski « - Jah eko > PoE Ak "PA x alnaić REMA O wóź. - Ek, | śś: radia ley "PŁ M (aaów 24 BA ndk Ćas4,

JĘE

ZzzB E 7 ź 7 NiE 74 Y_ IAA frny nyźA ył, * oŚwy PP, £ s POPR prrasgya ło: Ured mie PLTOPY

Kauchak Maty igl! lumopu! tu Anal Bai,

a rdónago padku komary SER) Katawa 7

euaky Xaloty A) fm Ka mag” * : r :

U Łu Ubu he Truro he

/ Mm r (ALFĄ HL śoóy i ZAJ 14

ea4l Ę

| 2x dadfey wm ty nadał >

„a odj Irae * AZ AT py jeża Ty + >

o WAL ze skóry, zdartej z nieprzyjaciela poległego w boju, robili pasy dozbroi i uzdy na konie, powiadają starożytni (1): ; 05 | Je

Te zacieki Gelonów w tak odległe strony od ich

naddońskiej sadziby, 6 których, z dawnych zapewne

opisów jeograficznych wiedział poeta rzymski, od-

=

noszą się do epok, gdy jeszcze Z% prawym brzegiem Dniepru między emporiami greckiemi przebywali Osady ich pierwotne musiały się znajdować w okoli= cach Oczakowa: tam bowiem było gdżieś miasto Gre- lon. Pamięta Herodot o takowćm mieście, leżącóćm nad morzem Czarnóm,gdzie nie opodal i drugie było, Dioscurias zwane; te to miejsca słynęły wielkiemi jarmarkami, na które zbierały się nieprzeliczone tłamy ludów, do trzystu, osobną mowę i osobne kraje swoje mających (2). Kiedyby zaszła ta re- wolucya, która zmusiła Gelonów emporie opuścić, nie mamy żadnego śladu: to tylko pewna, że przed czasem najścia Dariusza na Scytyą, dawno już oni mieszkali między Budynami, znarodowili się z nimi

w jedno i jeden tworzyli naród; więc się to stać

musiało najpąźniej w drugiej połowie wieku szó- stego przed Chrystusem. Pamiętni przecież pocho-

dzenia swojego helleńskiego, mimo zjednoczenia się nan z wn

(1) Solinus Poly. Hist. c. 25. Pompon. Mela, Lib. Ii, c. 1. (2) Strabo, Lib. XI. 4 D z. Star: Nap. Łit, T. TL.

si ' £ F mru? na. FG Um 5 /

(:)

ZE AG CZ religijnego z Indo-scytamr, corocznie posyłali do Delos Apollinowi podarki i ofiary (1).

64. | | GolonoBu. NIć mamy takoź wiadomości o przy- | __%9:__ czynach ścisłego stowarzyszenia się Ge- lonów z Budynami: to tylko z naturalnego rzeczy rozbioru nastręcza się uwadze, że oba te narody pochodzące od cywilizowańszych przodków, pierw- szy od helleńskich osadników nad morzem Czarnóm, Ę drugi od Kolchów czyli Scytów, mieszkańców nad rzeką Araxes, zIndyanami spokrewnionych, były same na wyższym szczeblu oświaty, od sąsiednich narodów swoich, jęły się rolnictwa i wyprzedaży jego produkcyj, przemysłu przyniesionego przez Gelonów, bardzo wygodnego w domu i zyskownego ć za domem. Tak więc powstała rzeczpospolita Ge- lonobudyńska, pod jedną formą rządu i jedną religią, +) która, obok uświęcenia rzek i myłów budyzumu, przyjęła cześć T'ytanów i świateł niebieskich, przy- niesioną przez Gelonów.

65.

Rzeczpospolita Gelono - budyńska , nie bardzo .

ziemie obszerne zajmowała, jakośmy wyżej poka-

zali ($5 7), będąc dość ludną, to samó pokazuje,

7 -——— m nn Na w w m mA

(4) Hymn. Callimachi in Delum. Editio Ernesti, Lugd. Batav. 1761 ap. Luchtmans, (I. l; p. 147. observat. Ezech, Spanhemii T. 11, p. 5069.

, , c+) Rz kocu Hako 2man_f

» ł

00 WY 22 Z ZZZEPOZE PY PR PZEARPA

aa A | A M M 22

A ORŁY"

monet BOW m

na OJ

| | Kira” 4ĄlUz ch uf

s Ń u, PR j F: ) y

(id, b, IN = PLA i my aid, 7 / | Molka J ohue IN l . | ł

[A Hy mr ( ;

(iy Mi Mm Mt M yk

43.

E

a, git ) Pm

2

A POSAOSĘE"

1 NO PWD rkitle AW 1 KU s. w

] wl

(4 iuiya=

Mit, DOW

NOUULZAL 8. * RONA

u*

4 R ECON 4 TEŻ, = "= » A N =

GKTY | 9 2 or FP

, „Al śMHirń Mala, 4h ji MY TMNT manii ( Sw " w |] A TY wimmnorier, J

wd ; 131 l CHAN

AS. 3x > z

3 ; ? * , 3 a * , ą P) , cytył w 54 MI SLCAAMAE NA c (/ cero ZZ ; fońazetinc cd/ een

ZA Fadć CIAM p A 7 adoma Zad ili

óR -

PAM DULSK

KMT 1 da4022111144 UŁAN CAYY dz FRZURZIEAZZNAAA, | 2 11: piski 49904 HW 04040 144 POWA WA za A upUan ay

|

z TZ waw RZE ad "7 A 47 A GACA Ea SO

a - | 0

IE o"

4

WUMMY jęjakitu m

NKAZKLE

wi MIO AAAA

i , |= - „-="RAPSPER „U = x

U LWTOŻL WIltęzth WAWONÓY dd IUerT HUM, Mr,

Ur

" pa 5 4

z Z

o

Da.

porod y O „b CT Lie AM a 4” b Ww p ; (

RIAA... Jama 2 A Sfromiecj.

+ mw | m 2 EW m M

ŚŚ.

- mA A A | w

a 1 zków mu

WBA a

Że więcej pilnowano w niej uprawy roli, niżeli pasterstwa. Sam Herodot nie w innej myśli mówi o Gelonach i Budynach, kiedy im przyznaje posia- danie grodów i takich własności nieruchomych, które przez napad Persów zrujnowaniu podległy. Byli bowićm oni w tej samej wojnie najwierniej- szymi inajochołniejszymi Scytów sprzymierzeńcami. Wojsko ich działało przeciw Dariuszowi w tym oddziale, którym król Scytów, Indatys, dowodził. Strata pod czas wkroczenia Persów doich ziemi była bardzo znaczna i wyraźniejsza, niżeli w Scytyi, gdzie nie wiele było pól uprawnych, ite rozsiane ponad Dnieprem na bardzo rozległej przestrzeni. Kształt rządu był unich gminowładny: nie znali królów nad sobą, w brew zwyczajowi Scytów

1 Sarmatów.

ROZDZIAŁ VI. O Gotach, Estach 1 Liwach.

66. Naród Gotów był scytyjskiego, CZYli poęzątki Go-

. kd © I ) . raczej, Celtyckiego pochodzeniafALacar-

ry (1) wyraźnie udowodnia, że Goty, Githony,

(1) Lacarry: Histoire des colonies Gauloises, p. 5g. Got- *

4) ns aj a „_ |]

a:

Gottyny, byli potomkami Scyto-Celtów, opierając swoje dowody na tóm; że TacytGrottynów za Gallów podaje; że cechy rodowe (rotów wyraźnie Scy= tyjskie ; że zawsze zachowywali kszłałt rządu,

u dawnych Ścytów zwyczajnego, będąc pod do-

wodztwem królów. Pluatarch , w życiu Kamilla,

dochowuje starowieczne podanie 0 przejściu ludów

"PR EP

Celtyckich z południa przez góry Ryfejskie i osią-

gnienin osad w odległej na Północy stronie Europy. Powieść ta utwierdza nasze podanie; o wędrówce części dawnych Scytów, z Odynem do Skandyna- wii($ 15). Gałąz ta Celtycka, rozrodzona w stronie północnej,odróżniała się od pokrewnych sobie ludów nadzwyczajną ochotą do azardownych przedsięwzięć, niespokojnością charakteru, nieprzywiązaniem do jednego miejsca, chciwością łapu i pogardą praw ludzkości. Mimo niepośledniego stopnia cywilizacyi;

Goty byli bardzo surowych obyczajów , okrótni

= mr" 0

dla każdego,kogo mniemali bydź swoim nieprzyjacie- lem. Zkądinąd godni podziwienia, co do śmiałości na

morzu ilądzie , przemysłu w sztuce Żeglarskiej,

m ny AE

niezmordowanej do pracy ochoty, i jeżeli cnotę wojowniczą nie przestaniemy wysoce ważyć,pierw- szymi bohatćrami północy nazwaćby ich należało.

Sława ich w pokoleniach Celtyckich, zjednała im

thony i Gottyny, byli to samo, co Goty, lecz w poźniejszych epokach ostatni tworzyli ludek osóbny,gotycki,kopiący metalle w Karpackich górach.

+ k p 4,*

„km

ZA

podobno przezwanie Gott, co znaczy Boga: albo- wiem pierwotnie nazywać się mieli Wod, to jest: Towarzysz Wodyna, czyli Odyna (1). Szczęśliwsi, gdyby podobne nazwanie i od cudzoziemców uzy- skać potrafili. Ale ich waleczność do tyla z dzi- kićm okrucieństwem była pomieszana, że imie ich postrachem było świata i biczem chłosty nieba. Goci skandynawscy od niepamiętnych czasów byli żeglarzami, kupczyli czasem, najczęściej rozbijali; brzegi morza Baltyckiego były najpierwszym tea- trem ich przedsięwzięć. Albowiem Tacyt, wymie- niając materyały do dzieła swojego o Germańskich obyczajach, poczerpnięte z pamiętników dawniej- szych pisarzów, powiada o Gotach, jako juź o na- rodzie, zdawna mieszkającym za lewym brzegiem dolnej Wisły. Zdaje się, że ci trudnili się samóm kupczeniem produktami wybrzeży wschodnich morza Baltyckiego, szczególniej bursztynem, który mogli do Brytanii dostawować i prosto Karta- gińcóm przedawać. Lecz następnie, kiedy han- dlarze morza Śrzódziemnego,sami dopływać poczęli do miejsc składowych bursztynu, kiedy się, jak nataralnie sądzić przychodzi, namnożyło różnych przedsiębierców do przewożenia kosztowności tego

wybrzeża bursztynowego, zapewne Gotóm większa

(1) Malte Brun: Vocabulaire des mots gónćriques; Diction. Geogr. de Vosgien, Edit. 1851, Paris.

ochota do rozbijania bogato naładowanych statków i zamożnych osad nadbrzeżnych urosła. To dało początek wojownietwu skandynawskiemu, i zna-

jomości rozległej krajów nadbrzegowych morza

Baltyckiego i dalszych mórz przyleglejszych, oraz usadowienia się na wybrzeżach wschodnich wzglę-

dem Skandynawii.

67

4.

Wiek 11-gi W podaniach skandynawskich, Saca- 20 Chryst. p ś kazanie się rni północnemi zwanych, znajduje się osad Gotów k w nad Fisłą. wieść, że bogowie w dawnych jeszcze

wiekach , zapowiedzieli mieszkańcóm Skandyna-

wii, przez usta kapłanów swoich ażeby się udali

za morze i tam osiedli: albowiem tam ich ocze- kuje nowa ziemia, błoga, urodzajna, ludna, obfi- tująca we wszystko, na której ich panowanie i cześć A / bogów Walkali, zakwitnie w nowym blasku. / [o spowodowało pierwsze kolonizacye Gotów na wschodnich wybrzeżach morza Baltyckiego. Potęga Gotów, przybylców ze Skandynawii,pomna- Żała się coraz bardziej, luduość z rodzimej ziemi napły wała, duch wojowniczy wzmagał się. Pozwy- ięztwach nad sąsiadami, zapisanych w dziejach przez gockiego pisarza Jornandesa , szczególniej nad Ulmerugami, ludem, należącym do pokolenia R ugów, narodu Germańskiego,pokrewnego samymże

Giotóm, i splądrowaniu ich krainy, leżącej między

Odrą i Wiparą rzekami, wcale różnej od Ulmigiryi, o której powiemy biżej naswojćm miejscu; posunęli Goci zwycięzki oręź na Wandalów, czyli $wewo- Germanów, którzy mieszkali nad Wisłą śrzodkową. T['o się wszystko działo w samym początku drugiego wieku ery chrześciańskiej. Jakoż od tej epoki Goci, niezmiernie ciężącymi swoim sąsiadóm bydź poczęli, za całe rzemiosło najezdnicze wojowanie i łupieztwo przyjąwszy. koleją przyszły rzeczy do tego stopnia, że trzeba było, albo pokonać sąsiadów do 0- statka, albo samym się wynosić zich sąsiedztwa. Wandalowie bowiem wsparci pomocą Gepidów i innych sąsiednich ludów, poczęli ze swojej strony

cisnąć nie pomału Gotów.

65.

Ten obrot rzeczy politycznych zda- JP ędrówka

Gotów na je się bydź przyczyną, według mojego JE schód.

rzeczy pojęcia, śmiałego zamiaru Gotów do wyru- szenia w odległe strony wschodniej Europy, celem szukania miejsc wygodnych na osadę , w stronach błogich Wschodu, zawsze z uczuciem jakiejś ponęty iprzypominanych przez przodków szczęśliwości, tam niegdyś doznawanej. Naruszewicz przypisuje innej przyczynie to wyjście, mówi on: ,,fizecz

doprawdy podobna, że Dakowie z Getami, pamiętni

Vf

tylu klęsk, poniesionych od Rzymian, wezwali

do siebie Gotów, wolącsię z nićmi łączyć, niżeli

a RZ

bydź pod panowaniem obcóćm (1). Trudno się przecie na to zgodzić, ponieważ kierunek iścia Gotów z Zachodu na Wschod, nie zmierzał prosto ku Dniestrowi lub Dunajowi, gdzie między tómi rzekami Dacy siedzieli ; lecz wyboczyli ku Dnie- prowi środkowemu, i przeztę rzekę przeprawiali się, a dopićro poźniej nieco zbliżyli się przez Dniepr

i Dniestr dolny, przeszedłszy ku Dacyi.

69.

Rok 161. W roku 161 ery Chrześciańskiej, lscie Gotów „pod Fulime-

rem,

odłus badań Naruszewicza (2), Goci l R /? ,

pod królem swoim Filimerem, prze- prawili się po moście przez dolną Wisłę, przecho- dząc z Germanii do Sarmacyi: gdyź ta rzeka odgra- niczała wówczas krainy, tak przez jeogralów sta- rożytnych namianowane. Lecz przydarzyło się, kiedy połowa Grotów przeszła, mostsię załamał, czy też został przez pęd wody zniesiony. Jest domysł dawnych dziejopisów, że Filimer umyślnie ten przypadek przyśpieszył , bojąc się wielkiego natłoku ludu: gdyż cały naród zabrał ochotę do wędrówki. Tak więc,połowa ludności gotyckiej, pozostała na ten raz, za Wisłą. Wraz po przejściu rzeki, Goci stanęli w krainie Owim, jakiem narze-

czeniem nazywano wówczas Prussyą nadwiślańską;

(1) Hist. Nar. Pol. T, I, str. 96. (2) Ibid. str. 72.

t

SĘ. AE

tam zasiliwszy wojska swoje Żyznością tej ziemi,

„dalej wyruszyli.

70.

W tóm iściu pierwszą się im nawinęła kraina Spaliów , których, zabrali z sobą na wędrówkę. O tym narodzie nić mamy nic wyjaśnionego przez starożytności badaczów. Pliniusz umieszcza naród Spalei, zalewym brzegiem Donu nad bBosiorem Cimmeryjskim (1); wiadomość ta, poczerpnięta z da- wnych jeografów i w kompilacyą Pliniusza włożona, między tłumem innych narodów, znać daje o jej odległej starożytności, że zaś Jornandes wyraźnie Spaleów umieszcza w Mazowszu teraźniejszym,kiedy sądzić chcemy z porządku iścia Filimera , więc wypada postrzeżenie, że Spaleowie przybyli znad morza Azowskiego, naprzód w te zachodnie strony, a poźniej wyszli z GGołami, czy wszyscy, Czy, jak zapewne bydź musiało, część ich ochotniejsza. Do jakiegoby narodu ci Spaleowie należeli, nić ma takoż pewności: zdaje się że oni byli tym sa- mym narodem, co Polany, albo Bulany:

71.

Przechód Gotów,jak powiadają dzieje; ozoliczności

towarzyszącę Gotóm na wschodzie.

trwał rok cały,nim ich oddział przodowy,

który składali Astyngi, przeprawił się

na lewy brzeg Dniepru śrzodkowego. Przeprawa ta

O O A W 0 z w w EWA,

(1) Hist. Nat, Lib. VI, c. 7 ad finem.

CZ

miała miejsce nieco wyżej ujścia Prypeci, nad którą rzeką spoczywali czas niejaki (1). 'Toć musieli na drodze od Wisły do Dniepru zimę przepędzić gdziekolwiek ; sądząc z powolnego iścia, musieli przebywać Niemen między Grodnem a Bielicą, lotrzeć się o te kraje, które stanowiły przedział Litwy południowej. 72.

Jornandes, z któregośmy wzięli większą część szczegółów, o (rotach, tak się zapędza za wielkiemi czynami swych ziomków , na wschód wyszłych, iztego powodu Ostrogołami nazwanych , że zu- pełnie prawie zapomina o tej połowie narodu, która za lewym brzegiem W isły pozostała. Mybyśmy jednak woleli czytać mniej świetne zawody, ale bliżej nasz przedmiot interessujące. Biorąc jednak pod rozwagę mnogość ludów , pociągniętych ruchem Gotów; występujących jednych za drugiemi na widownią działań na wschodzie,odkrywającą się, musimy zgodzić się z tóćmi podaniami, które nam wystawują długi przeciąg rewolucyi na wschodzie Imperii zdziałanej, a która wpływ miała znaczny na ludy wyszłe za (rołami, z ziem składających Narodu Litewskiego dziedzinę. Wiadome wpływy Gotów i ziomków ich skandynawskich, na naród

teraz wzmieniony, 0 czem w ciągu tego pisma

-——>—»

(1) Czacki; o Lit. i Pol, Prawach, T.I, str.7.

p di Md

| | | |

jawy | OPO

wyłożą się niejednokrotne dowody, torowały im ze Skandynawii i Gotii zawiślańskiej najwygodniej- szą drogę przez Litwę, a tćm samóćm dawały zręcz- ność do uwlekania z sobą ludu. Kwady, Swewy, Markomany i różnie inaczej nazwane pokolenia gotyckie, ciągnęły na wschód za Filimerem ,„ nie razem, lecz koleją i po znacznych lat przerwach, iścia ich ciągle, albo ocierały się o przedziały ludów litewskich, albo przez ich ziemie się uskuteczniały; niemałe więc zajść musiały odmiany polityczne w tej części Europy.

79.

Około roku 215, znakomite bardzo siły gotyckie przeszły za Dniepru brzeg lewy, gdzie przebywali w porę Daki,niepodlegli Rzymiauóm. Nad Gotami panował Amalus, król waleczny 1 znakomitych przymiotów człowiek. On to bezwątpienia dał początek urządzenióm ligi narodu swego , która z czasem utworzyła potęgę Ostrogotów, straszną ma Wschodzie. Wnuk i następca tego króla,pierwszy jął się napadów głośniejszych na Imperium. Jego siły, wzmocnione zastępami Teufelów, Astyngów, Kar- nów iobcego ludu Peucynów, dwakroć zalewały Mezyą ibrały okupy z miast Imperii (1). Odtej epoki pełne dzieje najazdów, lądem i morzem, na rozmaite prowincye państwa Rzymskiego, wyspy

m

(2) Lelewel: Dzieje starożytne, str. 290.

POŁ 7 MAZ

nawet morza Śródziemnego greckie nie były wolne od napadów. 'Te najścia, pomimo zabrania kosz- towności i rzeczy zabrać się mogących , pomimo uwiezienia dzieci, dziewie i żywiołów gospodar- skich, nanosiły ostateczną ruinę, pożogę, znisz- czenie i śmierć wszelkiej Życie mającej istocie. Czy to złośliwość wrodzona tym Skandynawóm , czy nieposkromiona swawola i pijaństwo, czy jakieś systema polityczne królów barbarzyńskich,chcących przestrachem porażać wszelką chęć oporu, słowem: jakiś geniusz zniszczenia, ciągle i w najpóźniejsze wieki istnienia gotyckich plemión, towarzyszył ich wojennym przedsięwzięcióm. /4.

Okropnością Goty napełnili wschodnie Cesar- stwo: zamożność miast kwitnących znikała, albo przenosiła się w obozowiska barbarzyńskich -naro- dów, od Dunaju do Dniepru panujących. Wszelako między niemi nie było zgodności, ani dążenia do ustalenia państwa uorganizowanego. Jeden z królów gotyckich, najświetniej władzę swą roz- pościerający, Hermanerik, możeby ustalił posadę królestwa Gotów, gdyby okoliczności zaszłe za wpa- dnieniem Hunnów do Europy, nie rozchwiały tej osnowy,

70. |

Uległszy pod przemocą Hunnów, szukali Goty opieki i przytułku w Imperium wschodnićm,którego

|

ZPLk |. ODRA

byli niszczycielami przez dwa wieki prawie. Przy- cze pili się więc do Rzymian isłużbę wojenną unich pełnili. nakoniec upadek Hunnów, wydobył znowu na scenę świała działania odrębne Grotów. Zmowu zaczynają dzieje opisywać obroty wojenne Ostrogotów, Wizygotów i ich sprzymierzeńców, poczęści zpod rozkazów huńskich wywolnionych, po części zukrycia w Imperii wydobywających się, po części z siedlisk ojczystych przychodzących do widowni południowej Europy. Tu znowu świe- tneść Gotów zajaśniała pod królem Teodorikiem Wielkim, który zdobył Rzym i całe Włochy, pano- wał nad nimi lat 57, trząsł całym zachodem Europy, i miał wpływy najej półuocno-zachodnie kraje. Po śmierci tego mocarza, znaczenie Gotów zaczęło się zniżać: rozmaite ich rozdrobnione po- działy, zlewały się w przetwor ludów nowocze- snych Europy,wydobywających się pomału z barba- rzyństwa, pod łagodnóm błogosławieństwem chrze- Ściaństwa. Iuch jednak gotycyzmu pozostał na dłu- gie wieki w północnych stronach, którego wpływy zajmą jeszcze nie jednę kartę pisma niniejszego. 76. Zwróćmy dopićro znowu wzrok nasz O Fstach. na ziemie nadbaltyckie, gdzie przebywał naród, Fstami zwany. Początek nazwania tego , będąc

wyraźnie gotyckim, daje się wywodzić od wyrazu

Bust, albo udest, co znaczy, Wschód. Skandyna-

>

wowie tgź na sam przód okryli te strony, na sam- przód z ich produktów korzystać poczęli; slusznie więc przypisać im należy nadanie razwania zie- mióm odkrytym. Jak tylko więc pismienna Europa poznała Skandynawów, czyli Gotów iich odkrycia, używać poczęto tego narzeczenia, które było pow- szechne całemu wybrzeźowi wschodniemu morza Baltyckiego, od Wisły do Newy. Częstokroć auto- rowie, którym o tych stronach i narodach pisać przychodziło, albo, nie wchodząc w szczegółowe nazwania,albo nieamiejąc ich wyrazić, pod ogółowe Fstów i Estyi narzeczenia zajmowali, i ludy i kraje wcale rozliczne między sobą. Ztąd więc ludy litewskie, mieszkające w tym ziemi zakresie, wcho- dziły pod rabrykę Estów. Chociaż o tóćm wyłożył obszerne dowody Xawier Bohusz, oparte na Ko- smografiiEttika (1), musimy jednakże obszerniejsze opisy zrobić o Estach, mogące rzucić światło na dal- sze rzeczy, w piśmie niniejszóm zawrzeć się mające.

Podania. Z pozostałych podań historycznych

o Estyi,najdawniejsze jest Pyteasza,podróżnika Mas-

sylskiego,który obok Gotonów wspomina Estów (2).

poz ORA

(1) Rozprawa. Część I.

(2) Stephanus Byzantinus: p. 4g0: Ostiones, popułus ad oceanum occidentalem, quosCossinosArtemidorus vocatł „Py- żheas vero Ostyaeos. His vero a sinistra Cossini Ostiones di- cli, quos Pytheas Ostyaeos appelłat. Podobno czy nie Rossini,

Będziemy mówili niżej o podróży tego astronoma, teraz tylko powiemy, że cały jego opis tak jest wyraźny i niezatarte cechy noszący, Że nie należy wątpić, aby tamtoczasowi mieszkańcy Prussył, nienazywali się Fstami. Zatrudnieniem ich było zbieranie bursztynu na wyspie Abalus, którym Gotony kupczyli. Data tej podróży przypada na rok 540 przed Chrystusem; od tej epoki, az doT'acyta, nie mamy nic o Estyi w autorach starożytnych, chociaż niektórzy, jak Diodor Sycylijski, Mela i sam nawet Pliniusz, który miał pod ręką Pyteasza i inne podróże po morzach północnych, nie wspomi- nają o Estach. Przyczyna tego zamilczenia nie inna, jak ta, że nie było wówczas żadnego narodu, do któregoby właściwie takie nazwanie przywiązać można było. Tacyt dopićro nakońcu pierwszego wieku ery zwyczajnej piszący, wymieniwszy po- siadłości Germanów, ich pokolenia i obyczaje, kończąc swoje opisy na Swewach , przemożnćm pokoleniu tego narodu, zamieszkujących najpót- nocniejsze z Germanów strony, przechodzi w o- statku do wybrzeży Prussyi, i wspomina Iustów,

Powziął on zapewne wiadomości o tćm nazwaniu

bydź powinno u Artemidora, gdyż Cossini, czyli Cossaei (Plin, Hist. Nat. Lib. VI, c. 27),należą do ludów śrzodkowej Azyi, Przepisywacz łaciński, wezwyczajony do częstego W dziejach pisania (oss, łatwo mógł się w tćm miejscu pomylić.

m u Ł 3

4)

i.

od Germanóv”, którzy tak zawsze te kraje i ludy

nazywali Z gockiego narzeczenia.

78.

Opowiadanie jego brzmi następnie (1): „Na prawćm wybrzeżu Swewskiego morza, ludy Estów przebyęyają, których zwyczaje i ubior Swewów; język zaś podobniejszy do Brytańskiego. Oddają cześć Matce Bogów, na znak swej guslarności noszą wyobrażenia dzików, które każdy za oręż: % pemłną ochronę, wierzący w swego boga, chowa szczególnie w potrzebie przeciw nieprzyjaciela. Żelaza mało mają, lecz maczugi zwyczajne użycie. Zboże iinne owoce ziemne z większą pilnością uprawiają, niżeli gnusność germańska dozwala. Takoż zwiedzają morze isami wyłącznie zbierają bursztyn, który Glessum nazywają, na mieliznach i na brzegach morskich. Czyliby go jednak przyrodzenie lub sztuka wydawała, nie mają o tóm postrzeżeń,według zwyczaju barbarzyńców. Owszem leżał on wza- niedbaniu między innemi wyrzutami morskiemi, dopóki nasz przepych nie podniósł jego znachenia. Bez użytka dla nich prawie, jest przez nich w na- turalnej postaci zbierany, nieobrobiony zbywany, 'z podziwieniem nawet przyjmują zapłatę za niego. Że zaś to jest żywica drzewna, przez to się poznaje, e niektóre ziemne inawet latające zwierzęta,

ou O z

(1) De Morib. Germanor. c, 45.

o//2 R | p | „gó | dal | WOZY” h; 3: . | w

) m W dA f grach, lys i (+) - Aaraurhur rile4 Pygj Mudone badyn=ku/ Z, fr x 4 | i | PY 4 wywórońayj iŹ,/ yo (LŚkÓ 0 zka, to Aj pów st. ta ae da p | Lu m hg arrnw : Mego ny Ha Kae <a

POP. ME studDdoao nai nd ko 439 Jaylodk WAGA nada, tk

YE POPPE PR, kosy śm eemaw 7 pana | nay osiki ludydolkew. 4. 034. Ż

A 4 69. 7 Ą RADE" NOR > Tesa : | | SB żę: Bój, | ch We 4: AG, zy > „A 7 RKudrena zh

ma gr rani it), u'2— dci

W bu ZA—

x W d ; e<ź tutaj WY sikać, 7

/ H ib Gla.ś, mka ko Aa WIRE duż gr ta ndrosł wóżny .

2 "nzlkje M4, | RAE HE CREE

£E DET „ań pypodnincyi 6 eń. 76.

| ray Pióansay sko yli waadki zak

| 4, ya gh 44 X radną du na Kobe, ba, watna (e doednick. MA fana basta nagę A Żak OZCAR Mun gut y ke AE A

p pu zdbrnęgh AnK- nana

Wo | err EE

am

go -.

bobu o” ZA = (M4 HC a k ko A

PARZE. 948 A 4 zet jakoby Z Ż ZA ć "Ryl Ku P>. Ma.

na. oiołe

sadem. M6 RA naa powie,

opbojna na. © "0090r JA. kr Zo za ak SAGE... Poka

Pona tfu, 9 wyd buaniy PA dna_,

| ABE x e. By „bij A z

SPA burn Z ode oka WERKE AC Jk sg

po są) pos 978 7 4a dop, mt EEE e SE 4 tJ a maj

| sk” y 92 2 LL wte e, Jamy, ku: Plac mate, W »dŚ by (ady - | Jama: dY sA AWAY j am make o Łabwii sda «e GAR” ZE Je 9 kóry mea > driś: kły : *

Me PRACĄ sko pady WZ Agd taa. Malo Aaaka jamnied ee; ce fMofagu.

SOWA ZZA Kaeyp, ho) Jnłam

63 minia Mad Maloynn kal Bzmastj ut, pare korea = PL ża fe AAA N+ŁE EW A

UamaC Z / prrhonk = | A A « - y( . p PR koni 34

neŁ WAJŁ 1 > lx ? sko prradlaa | , ć aj zr" młówa nna 74

Yi BEL dkłóny ij pnypdau (0). Mirnaki Żuk zm nix SifrteD Mas Asa ns ] A , ddódyn nak Aae em, 4a 9 kpa r „a= ky, gle 48 Sześć nac Za AD nx 4d ' lab due, slircz race a TZ nau 2 żłayT Ks ru tmynójui (m =

' 4 ( 878 Ń | dd , W ady st 720, LA) (22 pd) 7 zony NtuzA :

częstokroć w nim się znajdują, które , oblane wprzódy płynem, następnie przy stwardnieniu jego istoty, w nim się zamknęły. Mnićmałbym przeto, że obfite lasy i gaje, jak wewnątrz krajow wschod- nich, gdzie kadzidło i balsam z drzew płynie, rów- nie na lądach i wyspach zachodu znajdują się, gdzie ta istota, która, przez promienie zbliżonego słońca wyciśnięta 1 w płynną zmieniona, spływa do bli- skiego morza i przez siłę burzy na przeciwległe się wybrzeża dostaje. Kiedy się doświadcza własność bursztynu przez przybliżenie do ognia, pali się jak drzewo smolne i wydaje dymiący, pachnący pło- mień, lecz przy tóm staje się miękki, jak smoła, lub żywica ”. Z tego opisu Tacyta, dość wyraźnego i dość z jasnych źrzódeł poczerpniętego,wykrywa się ta prawda historyczna, że miał wiadomość o Na- rodzie Litewskim (1), który pod nazwaniem Estów starał się opisać. Ż rozbioru jeografii Tacyta wywiązał nowocześny dziejopis Pruski, następne Fstyi położenie, stosownie do sąsiednich z nią krajów (2). Na zachodzie wciąż prawego brzegu W iisły, od rzeki Drwęcy do morza, i dalej biorąc

w głąb lądu, do brzegów Pasarży (3) sięgały

(1) Thunmann: Untersuchungen iiber die Geschichte, eini- ger nórdischer Vólker, s, 66. (2) Voigt, Geschichte Preussens, Band I, 8. 56. (5) Pasarża, Pasargas, znączy wartowniczą rzekę, czyli graniczną. Dz, Star. Nar. Łit. T. 1I. 7

QY c

"ŚRI osady Gotów, odtej zaś rzeki wciąż nad morzem do Finnów, Esty siedzieli, mając od wschodu i południa wenedyckie ludy.

Z:

4 ry Ń © . Pydańia PGL Od czasów "Tacyta, długa znowu znaj-

um. duje się przerwa, w której nie mamy

wzmianki o Estach, do wieku Teodorika Wiel- kiego, który miał stosunki z nadbrzegowcami morza Baltyckiego, kupczącymi bursztynem, nazywanymi FEstami (1). Poźniej Jornandes, pisarz dziejow gotyckich , który z Kassiodora czerpał najwięcej, czyli go przerabiał, wspomina o Estach, których umieszcza nad brzegiem takoź morskim (2). Niżej tenże autor, opisując wpływy władacza (ołów wschodnich, /Z/ermanerika, na lady i narody mie- szkające na zachodzie Kuropy,powiada: „, Podobnie tenże król Hermanerik, naród Fstów, który dłu- gim szlakiem brzeg Oceanu Niemieckiego zajął, mocą mądrości swojej, pod władzę swoję nakło- nił (5). Wiadomość o tćm nazwaniu zbiorowóm była powszechną, ponieważ i Prokop (4) wspomina

o Estach, mieniąc bydź Heraulów, lad wojskowy,

m

(1) W zbiorze pism Kassiodora: Variarum Lib. V, Epi- stola 2. Będziemy vtćm jeszcze niżej mówili wciągu pisma

niniejszego. (2) De reb. Goth.c. 5. /że mesżz, omyłkę zamiast zżem Pstź,

1 7 k oem / postrzegają w tym autorze. de . E, (9) Ibid. c. 25. | ,

(4) De bello Goth.

3 f ł I

25. J60 4 były pod dowództwem Odoakra, pochodzących z narodu Estów. 'Ten dziejopis żył za Justyniana, Imperatora, czyli w wieku szóstym. We trzy wieki poźniej Fginhard, pisarz życia Karola-Wielkiego tak mówi o Eistach (i): „, Około tej zatoki (morza Baltyckiego) mieszka mnóztwo ludów. Mianowicie Duńczycy i Szwedzi, oraz ci, co my Normannami zowićmy, trzymają północną stronę, jako też wszyst- kie wyspy tameczne: lecz napołudniowej Sła- wianie i Esty (afisti, zamiast „4esti), a za nimi dalsze rozmaite ludy. Slawianie mieli w tej epoce wiadome swoje sadziby, które sięgały po brzeg lewy Wisły. rotów już za prawym brzegiem tej rzeki nie było, więc Prussowie wchodzili w liczbę ludów Estyjskich. Adam Bremeński znał tęż samę Fstyą: opisując bowiem kraje, nad morzem Baltyckiem leżą- ce,które,przez kaprys staroświecki wyspami nazywa, powiada między innemi (2): ,, Takoź opowiadano nam, że leżą nad tóćm morzem inne mnogie wyspy, z których jedna ogromna Estlandyą się nazywa. Ominiemy tu opowiadanie o Estyi Walfstana, wę- drownika Skandynawskiego, który w drugiej po- łowie wieku dziewiątego zwiedzał: ponieważ otćm przyjdzie mówić w dalszym rzeczy Litew-

skich opisie.

(1) Vita Caroli Magni, c. 12,

(2) De Situ Daniae e, 224. Preterea recitatum est nobis, alias plures insulas zn eodem ponto esse, quarum una gran dis Estland dicitur,

4 ** 4 %

100

00.

Z tego wyświecenia rzeczy pokazuje się, że nazwanie Estyi było zbiorowe i ogólne, pod którćm "ludy się mogły znajdować różnego narodu. Lecz, za wyjaśnieniem się historycznóćm , o pochodzeniu ludów, nazwanie Estów pozostało przy Czudach, plemieniu Fińskiem, zamieszkującóm krainę i dziś pod imieniem Estonii znajomą, zawojowaną przez Niemców , którzy to nazwanie utrzymali. Sami zaś Estończycy, dzisiejsi, nie wiedzą wcale w swoich

pamiątkach historycznych o tćm nazwaniu.

O Liwach. Przyległy Dstóm był wazóde Li wów

czyli Liwonów;rozmaite zdania i domysły otymna

rodzie,lecz nie pewnego nie ustanowiono: nawet nie- wićmy;,czy on istniał z imienia tylko i był ludem Le- tyckim, ezyli raczej Litewskim, albo wcale oddziel- nym, i zaginionym już dawno. Starożytni mają podo- bne nazwania: Ptolemeusz wymienia .Aelvacones (1), którzy byli ludem Ligiów : przeto wykładacze mieszczą ich na Szlązku, chociaż mogli bliżej Wisły pomieszczać się, albo nad morzem za lewym brze- giem tej rzeki. 'Tacyt wspomina Z/elvecones (2),

których wykładacze niektórzy osadzają w Pomeranii

(1) Geogr. Lib. II. (3) De Morib, Germ. c.45.

77 neta na. iabn

powa E

aa uchu"

s 2 | a

| | | )

I0I

około Heli (1). Pliniusz powiada, Że Złzlleviones (2), naród liczny bardzo, w Skandynawii siedzieli. Zwa- żywszy na nienadto starowną dokładuvść jeograłi- cznych opisów Pliniusza, w tych wszystkich trzech nazwaniach upatrzyć łatwo można przodków Li- wów,należących do narodu Celtycko-Germańskiego. Wedłag bowiem postrzeźeń Maxymiliana Ossoliń- skiego (35), w rozrodzie germańskich ludów nazy- wano /ngewony, mieszkańców morskich wybrzeży, jakby to znaczyło Pomorzan ; a zaś łiewony, na- zywali się mieszkańcy równin w głębi lądu, przeto ipoprzedniczo wzmienione nazwania i Liwony, odnoszą się do ludu germańsko-celtyckiego. Co się tycze miejsca osady Liwów starożytnych , -jest wniosek Malte-Brun 'a,że ta bydź musiała nad rzeką Liwcem w Mazowszu; przeciw temu nie mamy nie do zarzucenia: zkądinąd podobieństwo nazwań bar- dzo jest wyraźne. Mógł bowiem ten lud Ligijski, tam zajśdź:i osiąśdź,przechód niedaleki mając. Przy- puściwszy jednak to mniemanie, należy wyniesie- niesię Liwów znad Liwca posunąć do epok po- przedzających'erę chrześciańską: albowiem wzmie- nieni tylko co autorowie starożytni nie omieszkaliby,

wyliczając tak poszczegółowie narody za lewym

(1) Dusburg. Part. III, c. 16, Animadvers. Hartcnochii.

(2) H. N. Lib. IV, c. 15.

(5) Uwagi nad Kadłubkiem, w Przekł. niemiec. Lindego przypis N, 27.

0% 0%

A „I | śd A ogg

WA

«

brzegiem Wisły siedzące, wymienić i Liwów. Nawet bydź mogły wiadomości o ich wyjściu na północ doln;, z czego u Pliniusza powstało umie-

szczenie ich w Skandynawii.

02.

Znakomity dziejopis Rossyjski, Nestor, znawca doskonały rzeczy północnych, powiada, że między narodami hołdującemi Russ- Waragom , w pierw- szej połowie dziewiątego wieku, znajdował się naród Liw, którego posadę wskazuje, wyliczając porządkiem narody, jak miały swoje osiadłości: „Libw; Neroma, Korś, Ziw, Czud”, Mera, Weś. 'Erf pierwsze wyraźnie litewskie , trzy ostatnie fińskie, środkowy jakiś obcy, tamte przedziela. Fak więc między Kuronami, czyli Łotwą i Czu- dami, mieszkali ci Liwowie, gdzie teraz kraina

Inflantami,albo Liwonią unas nazywana znajduje się.

80.

Zsąsła jednak już a rodowośóyętafożytłnych Li- wów, przddą wiekiem XIII, albo wiókyóm, kiedy ten kraj poznano, %ądnego iunegó nareduyprócz Łot- waków , tm nie ztmjęriono , mimo nazwania im dawanego przez Niemców u których były wiado-

mołeł jeografigfie tych krajów,*xdawna dochowane

i nabyte praz żeglugę i związki hamqlowe. Sami

Łotwacy fńigdzie się nie nazywają Liwonhsyi, u nich

(7

v” PA PNAĆ a Mama ka Z” (adj, A pnaeza Ly

ZLA-

583. Nemeetey( ky de A

mamo , c Ai reż ko boga kodaGó „Ad uśuTAa, Ma

; OM load RP ACME am. e 77 Ę | Ma wje ; MuzriabCPEJ"

vt AM AL daly RR ; | zw brax aja s ae razdły da Z ymre” du AREi Q (Al ino jaa0 pot niej alba eu maj l nahy saa 7% | nirmrzcha daul ana. us e

da peel Alana 101 WINE qwidy ' 4 An "POZIE lt żanuf aMNŁ y

o ÓÓŃE

WE

WOZIE A

NŚaanam | ke / pac | na e h ów eGP zy palad, R | osy: ape be lam eknzeh tlniężytnećć, m luD w xm złej tka mae zagaw ra pr Ło nA A PRA >w zyj

Jka ow A sy dni 0 a. ony U

fo: ehw' e dok T ody W

EE zTłwalani w cele zój WA

Kaan lamy! JAR "7 zreduby wódr'eetmt' Xarmiyj . NYv/B /44 dod?) and Jodna, Prsfdaie rach” He Puo Z / zało ka Moga rea, -

był! pna mało Spo, W Vnfler "20 R ki W ek ema, rob XA 16 AR tógr twe zda eo xe un

Eg; Ło dad jboo, za Xaułin ba.. tala. budhw hdi mo Me gnata © Adóoo y jedna tata ( akocżić Tar Elż

kady i waskawanł aan, rea oj GAKz naą day koda uky maja, ; powa zechnii zas! mna | ke Pył „dęgocznid w. 7 ię, 0 GAME 44 ky; zusc4a Ku nie derpią, jedna and Ż Z kaunkh m, „" p lulan a mi, ŁA pny na RŻEO da | pokoji, uga uslabu I kaeha Ko uległ | ymm Famowu snłtni. u Tem Tadano skala PiK ESZCY Wy TY MIE r. Am WDM: naj „der oliinwtj Łe apa hub lam ah nyśk ple znane j awktna pa aw etcia xned 14, daj megi, teó, ujnanaę mda k ny ko Z wwa ao” sad mał byla; Myj Kaca. "m tus nag! ha, adj Ao nałany udbay au an wak zakofień per leg pęka wyk AD par tattysh amy WIŃEM0O. Jam aużbwć MAY uttgią ds beesńr, libeeszy, jak Ay Ki bo- Bt, NJ be ład ma w rh nar:rke PP PP petudnee, tg 1 64 Lwasj Meladnia wal: lodduje pajfa az: pokaż Tek SCT 0 ZZA M „I » a, zamek Mom jo adu Erieypek Play 4 3, zdj

y prać duo nermt mrefau m1

('). Mle nam endu AA 70 anka gna. Bronka Mh. Are

Hoa: /0.1E. u. 5: Ayn nD Jęynig 1640.

Ur PAŃ et lancy tus naj ple kelrrle Mot dirk ze Hef4_1T V, 3756—83/)* Kry wne Mdasjiey /641-

„Jeue 4e opka uk - płazy de dake Nedekemi Sany nago nk

Aue 4%, so Kusłasa ŁAP oosĘ

uko

Kaw' see li duew tion J/ v. SA ren enfarmnca YZ, ka dane 7;

/6%1.

kr - c Pa | . A lz rio dd EA AAA ERERĘTCONI 3

) r 1 4 > 4 s > P » ky

cie, jlei ch 1-

WAseGak=klaiO=Hup adi 11. Według naszego zdaniw:.

oni się przenarodowili i weszli w skład trzech ludów, do trzech osobnych narodów, należących. Łotwacy za prawym brzegiem Dźwiny, mający dyalekt różny trochę od Kurońskiego, przyjęli ich

część jednę do siebie. Druga część zbratała się

ze Sławianami i utworzyła lud Łotewski, znany

pod nazwaniem Retdy, albo Retdingi (2). Trzecia część naostatek spłyciła się z Czudofinnami i Sła- wianami, którego ślady zlewku w dzisiejszych Łotwach, zwanych Świkken. Byttw=oee=unasii miesi Tisiaki ROW noboG ky

- 4 ge

pakt; ud grew agp epok pw

(2) Paul Einhorn: Hist. Lett. p. a.

43 79405

ROZD JAŁ WOT

z...

Joi ana.k) Wenedach li innych narodach

z nimi sąsiednich.

04.

Starożytność _ Pardzo starożytny naród był Wene-

7 A 2 j Ja | PE 1 < 1 1 7 cnedów._ dów; lecz nić ma pewności o jego praw-

dziwćm pochodzeniu, czyli rodzie: nie mało bowićm ziem w rozmaitych stronach Furopy wenedyckiemi nazy wało się, w których częstokroć siedziały narody różnego pockodzenia. Ztąd tak rozmaite wnioski, ziępęwno zdania i i rozliczne narzeczenia powstały, Że nieodbicie potr zeba zagmatwaniehprzątnąć, chcąc ©tzecz jaką poczer pnąć Z tego zrzódła. Dziejopisowić rozmaicie wypisują to nazwanie : Heneti , Veneti, Veniti, Vendi, * Benedi, Vintdi, Vinali, -Viqidari, Vidivarii. nawet, którzy Wandalów do tego kómi? pleta umieszczają. O Henetach, narodzie Pafla- gońskim, w Azyi nad morzem Czarnćm osiadłym, Herodot wspomina. Byli Wenety we Włoszech nad morzemAdryatyckiem,których od Trojan wyprowa=

dzano (1). Był Naród Antów nad morzem Czarnóm,

poi O O EA

(1) Plinius: H. N. Lib, III, c. 19.

105

których Tablica Peutyngeriańska Wenedami na- zywa. Strabon mówi 0 Wenedach Belgickich, dzisiejszych Niderlandach. Pomponiusz Mela wy- raźnie twierdzi, że jezioro Konstancyeńskie nazy- wało się Wenedyckiem (1). W Anglii, w krainie Kornwalii, naprzeciw Galskiej Armoriki, był kraj Wenetów, nazywany Qućnet, albo WVenet, osada Wenedów Armorickich z krainy Vannes (2). Wy- spy Glenan, de Croix i Belle-Ile, nazywano W ene- dyckie, gdyż były przez naród Wenedów Armo" ryckich zamieszkane (5). Nie brakło na mniema- niach jeszcze rozlicznych 0 ludach tego narzeczenia, które uboczną byłoby rzeczą przywodzić. Ptole- meusz przecież najznakomitszą krainę Wenedów opisuje w księdze trzeciej, gdzie mówi o Sarmacyl. Wciąż nad morzem Baliyckiem, począwszy od Da-

nii, do zatoki Ryzkiej, pomieszcza on narody We-

OD.

Zkądby to poszło nazwanie ico za O mazwaniu.

nedyckie.

przyczyna jego nadania,mamy takoż dosyć powieści w pisarzach: wybierzemy prawdo-podobniejsze. Zrzódłosłów nazwania tego leży w wyrazie Unda,

c A , + p należącym do mowy starożytnych narodów pół-

(1) Lib. III: Zacus /F enetus, (2) Origines Gauloises p. 115.

(5) Plinius: H. N. Lib, IV, c. 19.

106

nocnej Europy, który się dochował w Litewskim języku, FF unduo, woda a który pochodzi od W end, albo Wand, w staroniemieckiej mowie znaczącego wybrzeże nadmorskie (1); mówią, że dotąd jeszcze u ludu prostego w Danii, morze ma się nazywać JF anded (2). Co się tycze Wenedów nadbaltyc- kich, mówi Naruszewicz (5): „, Trzeba naprzód wiedzieć, że nazwisko Wenedów ściągało się do tej części Sarmatów europejskich, którzy ponad mo- rzem Baltyckiem siedząc , szćroko od Wisły 'zaj- mo wali te kraje, gdzie teraz Prussy Brandeburskie, Żmudź, Inflanty i dalsze północniejsze”. Z tego postrzeżenia naszego dziejopisa widzimy, że ludy różnego pochodzenia, ogólnie zwane Sarmackiemi, z przyczyny osiadłości swoich nizowych czyli w krainie nizkiej, ku morzu zbliżonej i płazkiej, takowe nazwanie otrzymały. Nie wchodząc więc w badanie: komu z narodów wendyckich,właściwie to nazwanie przypisać należy, powióćmy: że w wie- kach, zbliżonych do początku ery chrześciańskiej, Wenedy to samo znaczyło, co n Sławian Nizowcy, Pomorzany , u Niemców /Viderłamńder , u Francu- zów Pays-bas, u Litwinów Źomajten. 86.

Rzeczą potrzebną i bardzo interessującą ogół

"a

(4) Barth: Deutschlands Geschichte, B. I. S. 109. (2) Wilhelm: Germ. 5. 87. (3) Hist. Nar, Pol. T.I, str 255.

1 Ooo „TEZY 2

107

dziejów północnych , byłoby wykrycie prawdzi- wego narodu Wenedów, ale to przechodzić zda- je się wszelką możność: albowiem starożytni jeo- grafowie plątali nazwania i posady ludów bardzo niezgodnym z prawdą częstokroć sposobem. Jest to błąd powszechny nam piszącym, kiedy chcemy powiedzieć więcej, jak wiómy: czyliż bliżsi nam wiekiem jeografowie nienakładli mnóztwa nie- dorzeczności w opisach Afryki śrzodkowej, której nikt nie zna dostatecznie ? To rzeki, to narody wymykają się zpod pióra, które ani były na świecie. Przebaczmyź starożytnym, których sposoby rozpo- strzenienia wiadomości jeograficznych ograniczeń- sze nierównie były od naszych,które nie wyszedłszy z druku poniszczały, a nam się dostały, albo ściśnione wyjątki Pliniusza, albo niecałe traktaty innych jeo- grafów. Z tóm wszystkićm, rozdział 46 Tacyta (1), objaśnia nieco zbliska rzecz o Wenedach: oni ani do Sarmatów, ani do Germanów nie należą, rozległe ziemie posiadają, od zachodu graniczą z Wisłą, i mają przyległą krainę Estum, oraz Gitonów ($$ 65—79), od północy Finnów, od wschodu niewiadome przedziały, od południa Peucynów. Budują domy, siedzą osądami, trudnią się pól uprawą, piesze mają wojsko isą przemysłem han- dlowym zajęci, pernicitate gaudent ; prowadzą

sposób Życia zupełnie różny od koczowniczych

————— „o Z A W

(1) De Mor, Germ.

[08

Sarmatów. Opis ten ogarnia rozległe i bardzo roz- ległe kraje. Uczony naszych starożytności badacz, Pan Surowieeki (1) bardzotrafnie objaśnia rzeczy, gdy Sławiańskie starowieczne osady w tym obrębie wenedyckim pomieszcza, opisując granice krajów mieszczących w sobie tu, lub ówdzie, rolnicze osady Sławian. Według niego taka była obwodnica Wenedyckiej krainy: ,, Począwszy od Wisły,wzdłuż krainy Estów, przez dzisjejszy Niemen (środkowy, niżej nieco Grodna), Żmudź, Inflanty, Estonią (Czudią), do wschodnich końców Baltyku (od- nogi Fińskiej); ztamtąd około źrzódeł Wołgi i Dnie- pru, do ujścia Prypeci; dalej wzdłuż tej rzeki, do jej źródeł, przez część Polesia i Wołynia, przez wyższy Dniestr, pod Tatry i Wisłę, która odtąd była ścianą zachodnią , dzielącą ich od narodów Germańskich ”. Kraj ten równy, płazkiemi prze- strzeniami i błotnistemi zatopami napełniony, słu- sznie się mógł nazywać Wendyą, a od niego i Słą- wianie się nazywali Wenedyckim narodem. (1.) 87

Sławiany. Jakim sposobem Sławianie wykłluli się z tych równin , albo, jak izkąd się tam dostali, nie jest rzeczą naszego przedmiotu rozważać. To tylko powićmy, że nie jeden lud i nasz przedmiot

zblizka interesujący do lika Wenedów należał;

pm m m

(1) Rozprawa o Początku Słowian, str, 50 i dalsze.

ta.) m tej Tu W.

[09

kiedy rozważymy ustęp samego Tacyta (1), zdanie

Jornandesa (2) i Naruszewicza (5), będziemy u-

» /g

twierdzeni bardziej w tóm mniemaniu. A chociaż

bydź mogło, że Sławianie Wenedyjscy w wiekach

8 m R RWE 0

przed erą chrześciańską, lub nieco poźniej, posia- dali wybrzeże jakie morza Baltyckiego , między ujściami Wisły i Dźwiny, z którego przez ludy naszłe ze wschodu wyciśnionymi zostali, gdzie ślad ich pozostał w nazwaniu rzeki Windawy; nazwisko przecież Winidów, Winidarów, za należne do ludu plemienia Litewskiego poczytać się godzi. | GG /8 3. 55 mej . [ym sposobem b wydań rzecz Varody sta. *"< aa. ii ; ztą rożytne stron Z mscz, SC o Wenedach w największej części ze Sła- _ zaszych. wian złożonych, zostawując opis ich pokoleń do rozdziału następnego, powićmy tu o narodach są- siednich tamtym, któreby nas interesować mogły. Ptolemeusz w trzeciej xiędze jeografii swojej, po Wenedach następne wylicza narody, pas zajmu- jące środkowej Sarmacyi: Galindae (4), Bodini, Gefini, S$udini, Caryones, „Amazobii vel Ama- MA wobitae , Stavani, Sargatii, Sturnii, Fibiones,

Nasci, Galindani, dcibi. Szkoda że, jeograf sta-

z

c c ś - - = rożytny żadnego porządka, w wyliczanin , nie za- Z O AA

(1) De morib. Germ. c, 24.

(2) Cap. 5.

(3) Jako wyżej.

(4) W Kodexie St. Peterzburskim czytają Galindanz.

a

Io

chował, czy zachować nie umiał, przez coby się po- sad ich znajdzienie ułatwiło. Dalej powiada w ogóle juź całą Sarmacyą opisując: ,, Zamieszkują Sar- macyą, ludy najliczniejsze, Wenedy, nad całą odnogą W enedycką (morza baltyckiego kierunek wskazuje). A wyżej Daki, Peucyny i Basterny, oraz, którzy zajmują całe wybrzeże meotyckie Jazygi i Roxo- lany, takoż dalsi wewnątrz lądu Hamaxoby i Alany- Scyty. Pomniejsze zaś narody siedzą w Sarmacyi ponad Wisłą rzeką, (to jest: nad dolną jej częścią): pod Wenedami Gytony i Finny, (chciał widać po- wiedzieć Groty i Swewy), polóćm Sulani, niżej których Frungudiochy, dalej Awaryny, ku źrzó- dłu rzeki Wisły. Niżej tych Ombrony , po nich Anartofrakty, ponich Bargiony, po nich Arsyety, po nich Sabocy, po nich Piengity i Biessy przy Karpackich górach. Z tych wszystkich najprzy- leglejsi od wschodo-południa względem Wenedów, Galindy, Sudiny i Słavany, do Alaunów. Pod niemi byli Igylliony, z któremi sąsiedzili Kosto- bochi. Naostatek, dla dopełnienia opisu, z tegoż jeograła przytaczam: Welti, Hossii i Karbony, ku północy dalej nad morzem Baltyckiem byłe narody. Pliniusz pokrótce powiedział (1): „, Mówią, że Sar- maci, Wenedy, Scyry i Hiry, po Wisłę mie-

szkają ”., Potakićm rzeczy wyłożeniu, któż potrafi

(1) Lib. TY, c. 15.

aa" >= zwy W EYE ARYREA OPPA

72 y i w

III

kartę tych narodów nakreślić ? Ani porządka w opowiadaniu, ani wyrazistości w nazwaniach, ani wskazania, choćby jednego narodu pewnej posady. SB, 4

- 0 . Jednakże «według najbliższyćh prawdopodo-

r, .

bieństw, wybierzemy ztego pocziu, narody nie-

należące do pokoleń Litewskich, sąsiednie z We-

| 148 Ekattamę 0 szyć Tm Tez Tyt

nedami. Najdalej ku południo-wschodowi mieszkali Sturnii, (bydź powinnośŚżirnii), których osad rzeka Styr pamiątkę dochowuje, podług trafnego postrze- żenia Malte-Brun'a (1). W kierunku zaś wschodo- północy, mieszkał naród Vibioni, czyli Witbioni, stolicą ich był grod starożytny nad Dzwiną ZZitsby:

gdzie teraz Witebsk; co Karamzin postrzega w ba-

„a 9

daniach swoich (2). 'Te narody nie dają się wyja-” reua 7%: śnić do jakiego plemienia należały, tracą się one, »* | w.Sarmackim zamęcie ludów. Środkiem między

tómi dwoma narodami, tułały się koczownicze hordy Amaxoliów , czyli Sarmatów niemających innego schronienia, jak ich wędrowne namioty, nad woza-

mi rozpięte, lud pasterski i leśny. Tuż gdzieś wylągł

się narod „4subi, potem Cassudi, przodki teraźniej-

szych Kaszubów. Bezwątpienia spłycił się on z

jakiómś pokoleniem Sławian i trafił pad dolną Wi-

słę, gdzie osiadł na Pomorzu; w nim dotąd ślady

(1) Tableau de Pologne par Malte Brun, Paris 1807. (2) Istor, Hosud. Ross, T. I.

rodu niesławiańskiego, cechy wcale inne mającego.

Nie wićmy wcale o badaniach nad tym ludem zesło-

wiaczałym , lecz z niewielu własnych postrzeżeń

wnosimy, ŻÓ Rie byligącytami przodki Kaszubów. 90: ź.

GCobyśmy o narodzie Gegirf: w osobności po- wiedzieć mogli, nie znajdujemy,ani w starożytnych, ani w nowoczesnych pisarzach. Zostaje tylko do uczynienia domysł,zbliżony dosyć do prawdy,oparty na śledzeniu miejsca osady, podług nakreślonych . kart z Piolemeusza opisów, i podług podobieństwa nazwań z Chionitami. Ci byli greccy osadniey em* - poriów naddmieprowskich , spokrewnieni ze $cy- tami, mieszkali nad brzegiem prawym Dniepru, dzie Kijów; za Dnieprem zaśąmieli w sąsiedztwie

Alanów: mamy albowiem podania dziejopisarskie,

że. kiegdly $apor król Perski, zimował gdzieś nad Wołgą śrzodkową, Julian cesarz, znajdujący się nad środkowym takoż Dunajem, wysyłał gońców do niego , którzy przeprawiali się przez Dniepr w osadzie Chionitów , a potym przez kraj Alanów dalej dążyli. Świadczy o tćmAmmian Marcellin (1): Pray znowu tęż samą rzecz wyświeca, mając przed oczyma kartę, podług Ptolemeusza nakreśloną. Naruszewicz, też same źrzódła mający pod ręką, by-

najmniej nie wątpi, że Chunny Ptelemeusza, których

(1) Lib. XXXI.

07 cr Wd dk „ko

1 boków Śl i ia ą AGO koi Łu6 ba. nany wał, 22 tu Raw tee. / łat; NY eby da 4%, esy, = Ą bedac: A

Mies ="t7 ea aj

lae Jm Gb, Pala 2

waż few "Hę 7: (61 ao: 07, v%. dó% z" yje

każą paiey m0 . Ś sd. „oRlE. © fa Mu ua>r „ij nad PSR EZ z Ljać pete

WR AMO 9-3 Z

AZ M) | A) wibo Jil p z ŻW

a yno zaj Cz, 4

p , | Se Oh do: yta Śesgj „sny Srye fe

SA * para py» Lui wta TO RR

na a! (hi ehe

Ms. WDT RZEC z | 3 „Aa taki 'PUUAT. ka Uh pij Ł MP "MŁ ne U Maio tan, pa v pań szy że oban ZEŃ KRS zaa 0 NndneM kkk yy Aba p AA w KAŻ AE PRE = to) 15% ód wzi ew (61 A sg uh M YA. pany rh by ły y w ma udka namubyj © RYRRAREM

sponwiuwuwnuh dz. lu Ba Ze+ Lana | | uegkuwje

BE, 0 ZER a (+| JAY: Jwuse so Le Y FL. % al pe tou rkaeła- 15"

| Śła ro 2. fr, Bór (69m: tamah okó0— za

hu eu V, 7. łe. 3

myonzp ki uafne zagc a rade mana eiakauy Kalacna © ikuio agp), Mg Aulaca 1 OMEN POWIN SĄD A żel |. mu ledę Hey; Tiżgja zakk donówe wired nio MA zachy , ło eat AMO AAMeDKY blOg wph i fad aku ho.cddaą llad Ka. Rao.sle rzua2i ek A nuewaakii , ma ŻA Ń Xcacu sze '€ / ukgdzzy'e , ae asu a, 7 znufaa leacż 12 a dano? waznosci: dłechę ULU ANA) , aż: u buy pawi Mana omażna sko Kuoj > tgicy Jnyzarajanayh | qe Bury

rd ud amo Joe LUA Kzkony kn, , 2 o/za-n fargni, FAA_ toaj Mia, prauac , Kc Łedaadz rara) ,

II5

osada przypada na Kijów, tym samym narodem Greko-Scytyjskim, co Gefini, jakoby nawet przy- bylcy z wyspy Chios (1). Wiadomą zaś jest rzeczą, że była twierdza nad Dnieprem nazywana Chue; Chunnigard, należąca do wspomnionego narodu. Bydź mogło, że Sławianie, w następnych czasach zawładawszy tym grodem, nazywać go poczęli Kue, czy Kuje, od czego poszło Kij, Kijew perewoz, a ztąd powieść otrzech braciach Kij, Stek i Korew, zlała się w jedno z wiadomością o dawnym Kijo- wie, którą tak poważnie Nestor wypisuje. Idzie tylko o to, że Ptolemeusz i Chiotów wspomina takoż: lecz w takiej nawale nazwań, po większej części nieporządnie spisanych; skompilowanych z ró- żnych źrzódeł, z których ten jeograf korzystał, nie jedna to pomyłka u niego, że dwa, z różnych epok iautorów podchwycone nazwania jednego narodu, położył poosobno i dwa zrobił narody, podobnie nieco nazwane: sprawdzania bowiem nie zawsze były w możności. Jeograf, na samym początku ery chrześciańskiej żyjący, Dyonizy zCharaxu, pro- wadzi linią południka ujścia Dniepru, przez krainy Kyjanejskie, który przechodzi blizko źrzódeł rzek Pantikapu i Aldesku (2). W istocie, linia prosta,

(1) Hist. Nar. Pol. T. I, str. 125, 205.

(2) Prise. Perieg. 5035 sequ. Pantikapes wićmy, że Przy- peć bydź powinna. „4/descus, Niemen, albo która z rzek więk- szych, w górnej części do niego wpadających.

Dz, Star. Nar. Lit. T. IŁ. ej

n/

I

poprowadzona od ujścia Dniepru do,Limanu, przez źrzódło Niemna, przechodzi blizko Kijowa: bo cho- ciaź ona zbacza od południka stopni kilkanaście w lewo; lecz według tamtowiecznego sposobu krć-

ślenia mapp, bardzo mogła za południk uchodzić.

04. YZ.

Gitony, od dolnej Bt ak wićmy przytykali do Wenedów, a Finny zawsze siedzieli na północy za Dźwiną zachodnią. Bulani znajomi w liczbie Sławiańskich ludów ituź koło Wisły środkowej mieszkać powinni byli. Frungudiony, lud widocz- nie germański, chyba więc w blizkości Wisły, gdzie siedział za lewym jej brzegiem. O Awary- nach nie powiedzieć nie można, Ombrony to Obriny, Obrzymy, znajomi zkądinąd idałeko na wschód-południe za nasz cel wybaczają. "Toż samo Anartofrakty, Burgiony, Arsyety, Savary, Piengity 1 Biessy, w jednym zapewne ciągu, od wschodo= południa gdzieś przylegające do Wenedyckich pu- styń, ludy Germańskie, i kto wie jakich pochodzeń, wcale zdają się bydź obce z przedmiotem naszym. O Kostobokach, będzie niżej pod artykułem o Ja- dźwingach, którzy na Jazygów podobno wychodzą. Peucyni siedzieli przy ujściu Dunaju, niewiado- mego naród pochodzenia, toź samo prawie i Ba- sterny, którzy tu wyrażeni pod zbiorowćm

narzeczeniem nie jednemu ludowi, wschodnio-po-

łudniowej Europy właściwóm. Cosię tycze Vel-

|

masc 8) u" WPEREW

KS-/

15 tów , Hosijów i Karbonów , ci muszą należeć do Fińskich pokoleń, i nazwania te odnosić się raczej powinny do włości jednego narodu, niżeli do na- rodów osóbnych; nie trudno nawet na ziemi [iń- skich pokoleń znaleźć idziś uroczyska włości, po-

dobne nazwania mających.

p PrTE A lam aanad, w ze sea , Age.

ROZDZIAŁ VIII.

O Sławianach.

wiańskim , tałę liczne i wiele zna- c . . . £ © , czące, że dzieje jędnego rzucają świat

drugiego.

. s / . . losow jego, zwłaszcza , gd$ ta smaterya nie jest jeszcze należycie wyświęćconą , pomimo mnóstwa zdań i pomysłow, uczeni na Żadne się nie zgo-

dzili (1), chcąc przeto powiedzieć naszę zdanie

(1) Naszćm zdanićm, najtrafniejsze o tćm pomysły zosta- wił Maxymilian iński, w uwagach nad Wincentym Ka- dłubkiem, które z poprawami przełożył na język niemieckk S, Linde, Warszawa 1822. Stronica 159 sequ,

II6 musielibyśmy więcej miejsca zająć w piśmie, niżeli pozostajłąjina ten artykuł i wyboczyć ząhadto z przed- miotu naskego. Mimo przeto chęgt naszej, musi- my się ograniczyć na skróconćm nayfomknieniu o wy- obrażeniach |naszych, tyczących Bię tego ważnego przedmiotu. Mie mogąc zaś krócej wytłumaczyć się, obraliśmy porządek abecadłowyj w którym powićmy

» pokrótce o każdym lądzie słajviańskim nasze wy-

R 4% ny :% żę . M 2:9

+. * kłady kistoryczną, szczególifiej zwracając uwagę

5 +g-1 |) . "uv ć 4%

Mag r KU EJ 50 , które bliższy wpływ mają, „ył slub mięć mogą do naszego yrzedmiotu. Zbiór ten okat 909, 9988) pocz 22 ŻE

*a szczegółowych opisów posłuży do wyrozumienia = r A 4d a Af , 5 4 © .

| W GŁĘ wgluweżóczy, w tćm piśnfie pomieszczonych, i u-

Pzp yłolpi-pasi od przewlekłości, powtarzań i ustępów. «4 * 7 cj

OE )).

EO ika ród dłażoc Bolany, falho Bułany, to samo co

sh ó% „zyk je” 4442 AIR Polany. 'Takoye bowiem brzmienie

«279 *71" pochodzi wyraźnie gd dyalektowego wymawiania,

JU > -tędyż i teraz wieśniacy Wielkopolscy tak wyma-

wiają; oni siebie zówią Polany, Pulany, Polacy (1),

co w ich przycisku brzmi jak Bójany. Ptolemeusz

s U

lud tak nazwany umieszcza nad(Wisłą i policza do Sarmacyi; więc mieszkali na prawym brzegu tej rzeki, w drugim wieku ery chrześciarńiękiej, i nić ma zkądinąd wątpliwości, że byli Sławianąmi. biliny

takoż dotego szczepu zdają się należeć.

nik Warszaw. r. 1829, N, 44, str. 71 72,

17 St.

Rrzeżany. Nazwanie mają od nadbrzegowfgo położęnia swej ziemi. Mieszkali nad brzegami Odry śrzodkówej. Siedziby ich poźniej weszły Mar- grabstwą Brandeburskiego. Mały to był lud, Li- czył się ddligi Hawelów.

95.

Bulgary,aboBothary,77 othary.Mają rud złożony nazwanie Sławiańskie od rzeki W ojgi (1), WO ona u Greków| nazywała się ox, ibył naród Rhoxany, ile wiadome dzieje Bylgarów i Roxanów, one zupełnie te game bydź śię zdają , kiedy ich nie będziemy mieskać z Rokalanami; ztąd bardzo

słuszny powod jest mniśmania, że Bulgary i Ro-

xany był jeden i ten gafh naród, we dwóch języ=

kach różnie nazywanyfyOn był uralsko-azyatyc- kiego pochodzenia, mięśzkął nad śrzodkową W ołgą,

przybywszy poźniej rfad Duhaj, zlał się w jeden lud

z niejakićmś pokol ian, przez co stracił

Sławiańskim (2).

swoję mowę ojczystą istał się

Dla tej przyczyny u pisarzów Biząntyńskich, liczy-

ły się dwie Bujgarye: Wielka za łęwym brzegiem

(1) Zdaje się, że w starej sławiańskiej mowie, 77 ołha zna- czyło Jałówka w którym wyrazie źrzódłostow jógt 77'oł; woł- hujet byk, znAczy ża jałówką biega, F/ałaszyć, wołu prze- rabiać;ZF'ołqhw, kapłan pogański, rzezaniec; wyłęzy jedno- źrzódłowe

(a) Sfritter, Memoriae populor. T. II, p.457.Thuqmann, Geschichfe der Oestlich, Vólker, p. 50,

ska)

SE"

..

1I8

zie rodowici Bulgary: byli; Mała, w części

ie i dziś ten zlewek Sławiano - Bulga-

96.

Tut da zżany. Nazwani od rzeki Bagu, nad

z £ . APG + . . ——2—. którego częścią śrzedkową/mieszkali. Po-

zbojecki,łowiectwe Oni spłycili się jakoś nami, czy też Wołyń

Lud pierwo» Chrobaty. miejsc górzystych, hor-

PES 2 10 CEO batych po sławiąńsku, nazwani, to jest Górale: początkowie bowierk góry Karpackie były ich siedliskiem (2), ndstępnłię rozpostrzenili się szćroko nad górną Wisłą i bylijudem słynnym po- między Sławianami. t naka wet osądy w od-

ległe strony, zajDunaj. Dzisiejsi Kroaci mają

od nich pochodzić; Nestor mówi w Biełochroba- tach i o Chrotianach, zowiąc znowu) oba te ludy

jednóm APM Chorwaty. Ri Gw słu-

1 (1) Nestor pówiada: „„Bużane, zane siedoszą, po Bohu, posłe że Wały nimie «. Bibliot. Ross. (2) Nie w jednym zpołudniowych dyalektów sławiąńskich, napotyka się pr mienih kornaty, korpaty, klipy NP powaty.

>

II9 ,

sziłje mniema, Że oni zaludnili Polskę wschodnią i spłycili się z zachodnimi spółplemiennikami

Lachańi.

98. /

/

Circipdgy. Nazwani od Piany, czyli PAny rzeki, nad którą mięszkali; nazwanie to zdaję/się pocho- dzić z łacińskdęgo, przez kronikarzówadane. Za- pewne trochę Maczej zwali się po $wojemu. Lud

nie wielki, wchodzący w skład Lutyków.

99%:

Czarnorusini. Od dgarnego gdzienia, Meanchieny, które i dziś noszą, nażwani, / Litwini zwali ich Jodweżaj, Czarne-Raki. ni/nad wszystkie poko- lenia sławiańskie noszą się/fajczarniej; wszystkie części odzienia u nich aj bydź muszą; odró- źniają się też od Sławian i/Litivinów cechami fizy- ognomicznemi; kobiety szczególniej brzydkie, ich ubiory mają cóś origihalnego, lud nieokrzesany; gruby, choć łagodnych gbyczajow dobrych skłon- ności. Oni nam!przypgminać zdają ślę 'Melanchle- nów Herodota, mieszkających na zachodzie Scytył za jego czasow:Ń Może oni, zapędzeni ąęwolucyami narodów w ten zakłątek, przenarodowilńsię w Sła- wian, kiedy niefni zdawna nie byli. Mieszkają w Lidzkim i Grgdzieńskim powiatach , 4toczeni

z jednej strony bfotami Pielasy i od Dubicz do Je-

zior ciągnącemi/się, które stanowią granicę Litwy,

A W ogol Ól ni kotoo ,

« m

LJ

ń _ s

120 właściwej (1), z drugiej strony Rusią Nowygródzką, czyli Ńrewiczańską, z którą się zlewają/ do niepo- znania, ęryginalniejsi z nich zaś ci, którzy ku Li-

twie siedża.

100.

Lud pierwo- Czechi, albo Bohenży. Początek ich 9,4 nązwanie dotąd ną4leżycie niewyja-

śnione. Jedni tvywodzą od Zichów, drudzy od Bo- jów, inni odCzęcha bajecznego. Lecz rzeczą jest najprawdziwszą, że Czechamj nazywali sami siebie, a Bohemami, albę Bohemanami nazwani zostali od krainy, którą %źamieszkali. Był bowióćm lud germański Bojów , |albo/ Bojsków, a kraina jego nazywała się Boienhęim, albo Boemania. Pewną takoż jest rzeczą, Żó imie Czechów jest jedno z najstarożytniejszyc] aiędzy Sławianami. Kiedy oni osiedli nad źrzódłarhi Elby w Bojów krainie, należeli wówczas/do rędzaju Sławian, najmniej ucywilizowanych,/byli wojownikami i myśliwcami, poźniej dość wczęśnie ksztąłcić się w naród uor-

ganizowany poczęli.

101.

CzerkassyjCzerkiess„albo Kęzaki. Dowiedzioną

jest rzeczą, że dawniej Czerkięss i Kozak jedno

a

(1) Kararhzin robi uwagę (T. I, str. 5: Nota g), o jeograficz-

II

a ante (1). Jakkolwiek rozmaicie rozpfawiać lubią badacze starożytności sławiańskich , o po- cząbkach Kozaków , przecież pozostanie zawsze do tego imienia przywiązana pamiątka jakiegoś bardzoydawnego ludu sławiańskiego,/ którego sie- dliskiem były okolice Czerkass, zaprawym brze-

ru dolnego. /

10277

Dalminck. Niewiadomo od czego nazwani; mają

bydź ciź sami, ko Głómacy, których miano wychodzi

na rozrzutnikóv marnótrawkików. Lud nieliczny,

utu pokoleń Sorabskich, i przy /

105.

/

zany. Otrzymali nazwanie

wchodził do kon

nich się pomiesza:

Dozcany, albo D od rzeki Docz, nad którąsiedzieli. Lud nieliczny, należał do ligi Hawelów.4

/ 40

Drewlany. Pochodzeni tego nazwania jedni wyprowadzają /od drewnost”, jakoby, że byli sta- rożytnym pokoleniem; drudzy 4d drewo, że po la- sach mieszkali zdawna , co pódobniejszem jest do prawdy: ponieważ kraina przeączęść tego ludu w Niemczęch zamieszkana nazywała

Holzacyą,

od Złolz,dfzewo,po niemiecku. Pierwotne ich osady /

(1) Dymitr Bantysz Kamenskoj , Istorya małordssyjskaja wyd. 2; T. I, str. 108 z10.

były w północnej stronie Wołynia teraźniejszego; mieli swoj gród stołeczny, Korosteń zwany, który ma bydź teraźńniejsza mieścina, w Gubprnii Kijow- skiej Iskorsteńy nad rzeką Uszą. Drydzy upatrują ślad jego na Wołyniu , w majętności PP. Lubo- widzkich, Dedyczęa, tam się ma znajdować zabytek obozu Olgi, pod wśją Szatryca. VW iadomo, że ta xiężna zniszczyła wspęmniony Grod. Mieli oni xią- Żżęcia swojego, czyli królika, zówiącego się Mał. Naruszewicz mnićma , (że Dreylany, mieszkając wprzódy nad Odrą, przeńieśli się nad Spreę, a po- źniej dla ucisku Franków ma Wołyń wyszli. Ros- syjscy znowu badacze starożytności, wrzucili nie dawno domysł (1), że Dreyqany nie byli Sławia- nie, gdyż inne urządzenić polityczne 1 obyczaje mieli. Cóżkolwiek bądź, / my |nie odważymy się ich wyłączać z liczby ludów słąwiańskich ; tylko postrzegać się nam daje/ w mgle starożytności sła- wiańskiej, że było pokolenie tego |narodu wpół- dzikie, najmniej od idnych ludów u y wilizo wane, do którego Drewlany, Bożany, Czechj pierwotni ijeszcze może inni4 należeli, a które) zbliża się do Neurów Herodgta.

105.

Dregowiczy. |Niewiadomego pochodzenia na-

(1) Żurnał Mini terstwa narodnaho proświeszczenia, 18354 N.IV, Aprel str. 38

; | j | - , ;

m

[23

zwanąje. Konstantyn Porfirogeneta przypisuje temu

morzu Czaynóm. Dla tej przyczyny mieszczą dzie-

jopisowie tęn lud nad systemem hydraulicznćm Prypeci. Sługk i Kleck były miasta, czyli słobody główne tego lądu (1). postrzeżenia, że się oni później posunęlĄ ku Grodnowi. * 106.

luleby. Miał ten lud otrzymać nazwanie od jakiegoś Duleba, naczelnika, czy protoplasty swego, jak wnosi Długosz , Ńiczómy nie udowodniając, co zdaje się bydź rzeczą niezgodną ze zwyczajami Sławian. Mieszkali oni Yad Bugiem, poźniej prze-

leli się w Wołyńców. /

Dytywony. Newiadomy Mpoczątek nazwania. Wiadomość o istnieńiu tego luda, wyjęta z kronik polskich, w których jest wźmianka o krainie Dyty- wonia, która się dóstała w podział rzybysławowi;

po rozdzieleniu się krajami potomKów Leszka III.

Rozumieją, że to jest Linzacya, czy jąkaś jej część,

zamieszkana pfzez Dytywonów. |

108.

Haweli | nazwani od rzeki Hawel | gdyź nad

(1) Karafnzin: T.II, Nota 420 ad finem, |

/

/

Jujont4ś,

ja

124

W obszeynej Hawelów krainie mieściły się i inne

Doczani ,

da LOD

| 4 : 4 Że kity tt Rózzę: Łe id AWA

* Kaszuby, uPtólomeusza Acib

duje się w tomię niniejszym pisnfa naszego osobny artykuł ($ 88).

Gatzkow i nazywał się yn, albo Kucyn. Gra-

. . . - . r, . . niczyli oni z Circipanamif na zachód mieli rzekę Warnawę; nim zaś udzjel pm ludem zostali, hoł-

downiczymi byli Wagiftóm.

tów (1). W istocie nie te ludy m żni, górale, jedni gór Epiru, dru Mniemają dawniejsi dziejopisowie wielkiego podobićństwa doprawdy , ponieważ to mniemanie nówsżźe postrzeżenia sprawdzęć się zdają, że ludy Czechów i Lachów, poszły od Kroatów,

albo Chrobatów, idzie tylko o wyświeceniej od któ-

(1) Karamzih. Istor. Hos Ross. T.I, Prymiecz. N, 70. Na- ruszewicz, Hist, Nar. Pol, T. I, str, 109.

[25

h mianowicie, czy północnych, czy połhdnio- 4 wych „szłlarije jest za drugimi i nic przeciw temu | powięgłżieć enićymożna. 4

| 112. /

Krysiczy, albo Krówiczy. Najpo- pug pierwo-

tny:

dobniejsz

(do prawdy mniemanie, Że ich narzeczenię pochodzi od Krewów, kapłanów litew- skich; źe jedhostajne mając wierzenie z Litwinami, takowych kaqłanów mieli pomiędzy sobą, za czóm . © . s/ 3 . . - wszystkie postrzeżenia mówią. Oni byli też naj- EJ . . / . .

.€ 4 . 4 Sy" 4 , + ". bliższymi sąsiadami Litwy; posiadając najobszei niejsze ziemie żę wszystkich ludów sławiańskich: od jeziora Czudzkięgo,czyh Pejpus, do źrzódeł Donu

i Wołgi, w dr: stronę ku prawemu brzegowi /

wyższego Dniepru, od yjścia znowu Słuczy do Dnie- pru, ku Nowogródkową, ztamtąd do Dzitwy, i wciąż granicą Litwy właściwej, kugórnej Wilii i gór- nej Dzwinie zachodnieją Mieli w swoich posia- dłościach starożytne „yi ważące (1), Druczesk, Witsby, Krewo,i inne. Naruszewicz postrzega ich starożytną osadę nad ssóki Bks dla tego, że oni spławiali statki, czyli a ej na Dniepr (2);

lecz to mylny wniosek: ponie ę mieszkając nad / |

(1) Nazwanie Izborsk, pochodzi od zbierąnia się ludu w je- dno miejsce, dla narady, wiecza zwanej.

Nar. Pol, T.I, str. 570.

126

i Słaczą, tómi rzekami mogłi tak dobrze

wiać, jak i Prypecią. ma | alygy n'zej BZZCE

Nazwani od krainy

Berezyn

rożytnych Czechówę czy teź Morawców należący.

atenia (1).

Lazy. Źrzódło nakwania niewiadome. Lazy niędzy morzem Czarnóm , Kolchów, Alanów. Na tómże miejscu wspomina o nich Arrian i Ptolemeusz. Paweł Diakon, dziejopis V

potężnie wojowali z Persami

od Pliniusza byli znani

a Kaspijskiem, obok Iberó

wieku, pamięta, że

i Arabami. Konstan- tyn Porfirogeneta prowadzi wojsko Rzymskie, za pa- nowania oda Sarmatów,najeżdzających kraj Lazów. Klaprot powiada o nięh (2); „,Gałąź najzachodniejszą nąqrodu Germarńkkiego stanowią Lazy, przez Turków nazywani Laz, Jestto poko- lenie zdziczałe, trudniące się łotrowaąniem, które mieszka w Bóncid, od Trebizondu pokad morzem, do ujścia Czoteki, oddzielającej ich od Guryi.

Język ich przybliża się do Mingeelskiegoj w śred-

(r) Surowiecki: Rozprawa o początku Słowian, str. 458. (2) Voyage | Caucase et Gćorgie. Paris.1825,T „LI, p.917.

r

127

nich wiekach oni nadawali całej krainie od Czo

Według piego, Lazowie, wszedłszy /z Huunami do Europydpo śmierci Attyli musieli farić do kraju Julanów i ztęiemi się spłycili; na c dowody przy- tacza z histofyka Cynnamus. Jśżeli to przyjąć za prawdę „histo -yczną , toćby paczej przypuścić trzeba było, że L ży przesławłaczyli się, tak jak Bulgary, nie będąc piekdłjobródźm sławiańskim. Lecz to naciąganie , widoczńe , dla podobieństwa nazwań Lazów i Lachów ftworzone, podejrzenie

rzuca na domysł.

Lenzaniny, albo Q£ęczaniny. Trudno jest na-

znaczyć początek ich nazwania. Wiieszkali w oko- licach Wyszogrodu nad DniepremĄ nie daleko Ki- jowa. Znajdują ody ich osiadłościi takoż w Au- stryi, gdzie jest/miasto Linz, które się nazywało Łęczyn, podług badań Naruszewicza. Óp wskazuje jeszcze mieścifę Lenzenin, niedaleko Sztzurowca, takoż miasto Hęczycę. Z tego widać, że nawóżnych miejscach w/słowiańszczyznie, plemiona tegę luda

przebywał

(1) Hist, Nar. Pol. T, I.

128

117.

uzy. Nazwanie to zdaje gię oznaczać,

Lwie paśzczęki, albowiem Buza (czy teź Buz, u dawnychą Sławian musiało znaczyć gębę, paszczę, poniewaź łpamy i dopićro wyraz Buzia, który wyraźnćm jegt tamtego zdrobniefiem. Mieszkali w sąsiedztwie Ą Wilinami, Hawełami, Stadoranami;

stolicą ich byłoymiasto Leubug.

110. / k

Linny. Niewiądomy początek ich nazwania. u / c

Położenie ziemi ich, tękoż niepewne. Naruszewicz

domyśla się, że musielą siędzieć za prawym brze-

soiem dolnej Elb w Ęgasiedztwie Zemeldynsów | „ś a JUB

5 i Hamburga. j Lutycy. Nazwanić mają po przymiotnika Latoj,

surowy, złośliwy; tąkoż nazęvano ich Wilcy, że

mieszkali w krainie, Wilkija zdhwna zwanej. Dzie- lili się na pokolenią: Luzycy, Lygi, Bury i Omany. Nestor powiada (Y): ,, Lutycy i [ywery siedzieli nad Duiestrem, był to lud bardzo liczny, ponie- waż i poza Dnieprze, do morza stęgał. mia- sta ich i po dziśdzień, a kraj ich u Gręków nazy-

wał się Wielką Scytyą”. Ztamtąd więc Lutycy,

zapewne przez Morawią i Czechy przeńjeśli się

(1) U Kayamzina, Istor. Hos. Ross, T, I, Prymiecz. N, 70.

* Padła żak / () A a Z Płtnyrz / > ublcł ki , b

bz ę PUAJAŁE> „ij Odra WA pm. małość nb. pt z die dh, 2. Od, sężę łu je | YrOAM Hry ar pda ag

-- (aw Pziej ank -

ć

Ory t/* $

+ h-4] Pr 129 a

do Luzacyi, w której krainie od pierwszej połowy eku VI, siedział lud Litewski, Hernli „który znich wyciśnięty został. /

120.

any. Nazwani od łuku, Że byli i Plemie Dre.

p”

| Ó dobrymi Wucznikami. Oni takoż tra- Eat era

dnili się róbieniem łodzi dębowych /dla Kijowian. Mieszkali około Łucka, które miasto ich było sto- licąs Dziejopigowie przyznają im znaczny stopień

cywilizacyi, wywiekach, kiedy inne sąsiednie ludy

H pobratymcze w grubości 5 pogrążone były.

Oni spłycili niej

leś mocarstfvo i przed wiekiem 1X mieli podobno %ajścia z pitwinami i Jadźwin= gami. | Mazowsżany. Nazy zów , czyli Mazowsza” Lachów. O Mazach haroą zie TSA tej ziemi, będzie na swojem miej kładali tam grody, między kt od bardzo dawnych epok. Niej

sławiański ch.

/ 122.

Milzan$, Niewiadomo od czego tak

Naruszewicz zowie ich maż © bez alszegogyć nA:

Dz. Stay. Nar. Lit. T, 11. g

bf drm wyd.

[30

nia. Z innych źrzódeł odkryywamy o nich ć, że mieszkali między Elbą i Salą rze-

ich.

wiadom kami, liczyli się do pokoleń Sorab

125.

Morawy4 Od rzeki Morawy /A kraju nad nią położonego , obłitego w przepysźne błonie, czyli po starosławiańsku mórawy. to lud moźny, liczny 1 nieźle acywilizowany:/on pierwszy w na- rodzie sławiańskimatworzył gbszćrne królewstwo, pod prawami i monagchą będące. Królów najpier- wiej mieć począł, z łaski których poźniej przy- szedł do upadku i rozsząrpania. Królestwo wiel- ainmy tak właściwie zo- wiącej się, zajmowało część Węgier, Galicyi, Ma-

łopolski, Szlązka, Czech/ Aństryi. Było potężnóm

kiej Morawii, oprócz k

mocarstwem, upadło pod prząmocą sąsiad, na czele

których byli Franki, w bezrząd i słabe

ołka, czy teź Świę-

stwem jego podziefili się sąsiedzi:

124.

nad którą mięszkali, między Zemeldyngami i Do-

+ B ,

, I8I

14

czanami. Oni wpływali najwięcej do wyniszezenia „ik

w tamecznej stronie, jak widać z Dadań

126.

Mieli namianowanie of rzeki, czy

Pałucza jeziora zwaneg:

W chodzili w sk

Ług, nad któróćm by a ich kraina. Wielkopolan. / PWRC:

Podgórzanie. Że mieszkali na/podgórzu, nastro- nie gór Karpackich, od Małopglski, inaczej górale polscy. Oni, jak wszyscy mięśzkańcy miejsc nagór”

nych, zachowali dotąd niądstwo staroś wieczyzny